Ksiądz groził bronią podczas strajku kobiet w Czernikowie. Przenieśli go do Korczewa

O tym, co proboszcz parafii w Czernikowie robił podczas strajku kobiet mówiła swego czasu cała Polska. Duchowny usłyszał zarzuty stosowania gróźb karalnych wobec funkcjonariuszy policji. Tymczasem biskup włocławski Wiesław Mering skierował księdza Piotra S. do Korczewa koło Zduńskiej Woli. Wierni zareagowali buntem. Nie zgadzają się na to, aby kontrowersyjny kapłan był u nich proboszczem.

Pod koniec października (28.10.2020) podczas strajku kobiet w Czernikowie rozegrały się sceny, które wstrząsnęły nie tylko lokalną społecznością. Kontrowersyjny proboszcz miejscowej parafii groził bronią policjantom. Krzyczał: „Natychmiast przestańcie. Przestańcie. Powystrzelam was”. Duchowny jedną noc spędził w celi. Swoje zachowanie tłumaczył zdenerwowaniem w związku z zaistniałą sytuacją. Prokuratura mu postawiła zarzut stosowania gróźb karalnych wobec funkcjonariuszy. To nie był koniec złych informacji dla księdza. Ksiądz został przez biskupa włocławskiego Wiesława Meringa wyznaczony na proboszcza parafii św. Katarzyny w Korczewie. Jak zareagowali wierni? Jak donosi portal zdunskawola.naszemiasto.pl – masowo wyszli z kościoła.

– Wprowadzenie nastąpiło w niedzielę, 15 listopada, na sumie o godz. 11.30. Wierni z parafii w Korczewie nie kryją oburzenia. Przybyli na mszę, gdy tylko ks. dziekan Dariusz Kaliński ogłosił, że biskup przysłał nowego kapłana, ostentacyjnie wyszli ze świątyni – czytamy na wcześniej wspominanym portalu zdunskawola.naszemiasto.pl.

Parafianie chcą żeby proboszczem został wikary zmarłego niedawno proboszcza ks. Janusz Gozdalika – ksiądz Paweł Szudzik. Zamierzają udać się osobiście do biskupa Meringa i przedstawić swój punkt widzenia. Kilkoro reprezentantów uda się tam w poniedziałek (16.11.2020). Lokalna społeczność nie wyobraża sobie, aby nowym proboszczem był duchowny, nad którym ciążą tak poważne zarzuty. – Gdyby miał trochę honoru, to by poczekał na wyrok i by się nie pchał na funkcję proboszcza – powiedziała pani Magdalena, cytowana przez zdunskawolanaszemiasto.pl.

Wierni nie zamierzają odpuszczać udziału we mszach świętych, ale przynajmniej część z nich nie zamierza dawać pieniędzy na tacę.
Źródło info i foto: se.pl

Ksiądz groził policjantom bronią. Stanowcza reakcja biskupa

Ksiądz Piotr S. z Czernikowa (53 l.) najpierw trafił na policyjny dołek, a potem usłyszał zarzuty gróźb karalnych, których dopuścił się podczas strajku kobiet. Za to proboszczowi Czernikowa grozi do 2 lat więzienia. Ksiądz doktor, gdy wrócił na plebanię dowiedział się, ze biskupowi nie podoba się jego zachowanie. Biskup zawiesił księdza w obowiązkach proboszcza i dziekana miejscowego dekanatu.

Ksiądz Piotr S. jest nietuzinkowym księdzem. Był misjonarzem na Białorusi. Gdy wrócił do Polski, napisał doktorat. Teraz był proboszczem w Czernikowie pod Toruniem. Było już o nim głośno w Polsce i to nie tylko z powodu płomiennych kazań, ale przede wszystkim wtedy, gdy wprowadził cennik opłat za kolędę. Teraz w środę wieczorem (28.10.2020) podczas protestów po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego ksiądz wyszedł z plebani z dubeltówką w dłoniach. Krzyczał: „Natychmiast przestańcie. Przestańcie. Powystrzelam was”.

Musiała interweniować policja. Jeden z policjantów wyjął broń. Dopiero to ostudziło księdza. Policja zapowiada, że będzie wnioskować o cofnięciu księdzu pozwolenia na broń. Duchowny jedną noc spędził w policyjnej celi. To ostudziło jego emocje. Na przesłuchaniu przyznał się do gróźb karalnych pod adresem policjantów. Grozi mu za to do dwóch lat więzienia. To nie koniec złych informacji dla księdza. W jego sprawie kuria włocławska wydała oświadczenie następującej treści:

– „O incydencie, jaki wydarzył się w środę 28 października wieczorem w Czernikowie z udziałem miejscowego księdza proboszcza, Kuria Diecezjalna Włocławska dowiedziała się z mediów. Po ustaleniu wiarygodnych faktów z policyjnych źródeł, w tym o zatrzymaniu księdza i prowadzeniu postępowania w kierunku gróźb karalnych w stosunku do funkcjonariuszy, za co może grozić kara do dwóch lat więzienia, biskup włocławski Wiesław Mering podjął decyzję o zawieszeniu duchownego w obowiązkach proboszcza parafii św. Bartłomieja w Czernikowie i dziekana dekanatu czernikowskiego, do czasu pełnego wyjaśnienia sprawy i zakończenia prowadzonego postępowania karnego. Jednocześnie należy stwierdzić, że nic nie usprawiedliwia tak nieodpowiedzialnej reakcji księdza na nawet najbardziej kontrowersyjne w swoim wyrazie i treści manifestacje. Zachowanie księdza proboszcza było niedopuszczalne, dalekie od ewangelicznych zasad, i w diecezji włocławskiej nie ma na nie zgody. Wyrażam ubolewanie z powodu zaistniałej sytuacji i za nią przepraszam. Wypada w tym miejscu powtórzyć słowa „Apelu Rady Stałej KEP w sprawie ochrony życia i pokoju społecznego”: „Wzywamy wszystkich do podjęcia rzeczowego dialogu społecznego, do wyrażania poglądów bez użycia przemocy i do poszanowania godności każdego człowieka” – czytamy.

Pod oświadczeniem podpisał się ks. Artur Niemira, kanclerz Kurii, rzecznik prasowy diecezji.
Źródło info i foto: se.pl

Były policjant skazany za gwałt na 20-latce

Były policjant został skazany za gwałt na 20-letniej kobiecie. Piotr S. dostał też 10-letni zakaz jakiegokolwiek kontaktu z pokrzywdzoną, a także zakaz zbliżania się do niej. Sprawa dotyczyła wydarzeń z października 2018 r., gdy Piotr S. był policjantem w lubelskim oddziale prewencji. To właśnie wtedy miało dojść do gwałtu na 20-latce. Funkcjonariusz miał jej m.in. wykręcić ręce i uderzyć w twarz.

Po postawieniu zarzutów Piotr S. spędził rok w areszcie. Teraz usłyszał wyrok dwóch lat bezwzględnego więzienia. Mężczyzna nie przyznał się do winy i złożył obszerne wyjaśniania, jednak prokuratura ze względu na dobro sprawy ich nie ujawnia.

Orzeczenie jest nieprawomocne.

Piotr S. był znany wymiarowi sprawiedliwości już wcześniej. W 2009 r. usłyszał zarzuty dotyczące przekroczenia uprawnień i gróźb, gdy pełnił służbę w drogówce. Jak podaje „Dziennik Wschodni”, policjant miał wydzwaniać do kobiet i przesyłać im setki wiadomości z propozycjami seksualnymi. Jedna z pokrzywdzonych zgłosiła to organom ścigania.

Ostatecznie w 2012 r. sąd uniewinnił policjanta od zarzutów nękania. Został skazany tylko za groźby karalne: Piotr S. miał pokazywać jednej z kobiet przedmiot przypominający pistolet. Zdaniem śledczych mężczyzna groził jej śmiercią. Jednak również od tego zarzutu policjant został uniewinniony. Dzięki temu Piotr S. mógł wrócić do służby w mundurze.
Źródło info i foto: wp.pl

Ksiądz od lat oskarżany o molestowanie dzieci jest proboszczem i katechetą w szkole

Kuria łowicka otrzymuje donosy na księdza Jarosława W. od 18 lat, mimo to obecnie jest on proboszczem i katechetą w szkole podstawowej – pisze OKO.press. Jeden z księży, który w 2001 roku sprawował posługę kapłańską w Żyrardowie, opowiedział OKO.press, jak wszedł do mieszkania innego z duchownych.

„Pewnego wieczoru słyszę jakieś, hałasy. Idę do Rajmunda i łapię za klamkę. A tam leży dwóch nagich ministrantów i trzech rozebranych księży. Na stole wóda, w telewizorze gejowskie porno” – powiedział. Tych trzech księży to: Rajmund R. i Waldemar M. oraz właśnie Jarosław W., który przyjeżdżał z innej parafii. Duchowny, który ich nakrył, poszedł z tym do proboszcza, ten wzruszył ramionami i zapytał: „A co ja mogę zrobić?”. Zawiadomił więc łowicką kurię i pojechał na spotkanie z jej ówczesnym kanclerzem.

„Powiedział, że jak mi nie pasuje, to mnie przeniosą. No i mnie przenieśli” – opowiedział portalowi ksiądz.

„Mówili, że oglądają z księdzem pornosy, piją wódkę”

W tym samym roku Jarosław W. został przeniesiony na parafię do Skierniewic. Na tę parafię trafia również ks. Piotr S., który od 1996 roku, o czym wiedziała kuria, molestował ministrantów. Jeden z byłych już ministrantów, wówczas 13-letni, podkreśla w rozmowie z OKO.press, że Jarosław W. obmacywał go bez skrępowania przy innych dzieciach, zapraszał na noc chłopców, dawał całusy i klepał po pośladkach.

„Było takich dwóch braci. Mówili, że oglądają z księdzem pornosy, piją wódkę, jeżdżą na wycieczki rowerowe”
– podkreślił. Inny były ministrant, wówczas 16-letni, opowiada, jak Jarosław W. zaprosił go do swojego pokoju.
– „W środku byli już inni ministranci. Oglądali film porno z kasety VHS. Ksiądz miał całą szafę kaset i płyt z pornosami. Kazał mi się wykąpać w łazience dla księży. (…) Później opił mnie alkoholem. Zaciągnął do łóżka siłą i zgwałcił” – powiedział i zaznaczył, że duchowny był bardzo silny, agresywny i wulgarny.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wrocławski gangster z zarzutami w sprawie spalenia żywcem czteroosobowej rodziny w 2007 roku

Kolejny wrocławski gangster usłyszał zarzuty w sprawie spalenia żywcem czteroosobowej rodziny w 2007 r. 36-letni mężczyzna doprowadzony z więzienia przez funkcjonariuszy CBŚP do dolnośląskich „pezetów”, miał zlecić podpalenie mieszkania ofiar i kierować zbrodnią. To już trzecia osoba, która jest podejrzana o bestialskie porachunki przestępcze.

Sprawa jest bardzo tajemnicza. O podejrzanych wiadomo tylko tyle, że byli związani z grupą osławionego wrocławskiego watażki – Piotra S. ps. „Suchy”. Tożsamość gangsterów trzymana jest nadal w tajemnicy. W 2007 r., kiedy to doszło do zbrodni, ustaleni dotąd podejrzani byli bardzo młodzi. Bezpośredni sprawca podpalenia mieszkania w kamienicy przy ul. Świętego Wincentego we Wrocławiu miał wówczas 20 lat. Dwaj zleceniodawcy byli starsi od niego o trzy i cztery lata.

Pierwsi dwaj podejrzani usłyszeli zarzuty w listopadzie i grudniu 2019 r. W Dolnośląskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej zarzucono im zabójstwo czterech osób w wyniku umyślnego podpalenia mieszkania, zagrożenia dla życia i zdrowia pozostałych mieszkańców kamienicy, a także udziału w obrocie znacznymi ilościami heroiny.

Przed kilkoma dniami, funkcjonariusze CBŚP doprowadzili z więzienia przed oblicze prokuratora, drugiego ze zleceniodawców. 36-latek miał także kierować zbrodnią. Tak jego kompani został aresztowany.

Z ustaleń śledztwa wynika, że 24 lutego 2007 r. ok. godz. 2 w nocy ustaleni sprawcy podpalili jedno z mieszkań w kamienicy przy ul. Świętego Wincentego. Przestępcy oblali wcześniej benzyną drzwi wejściowe do lokalu, w którym znajdowała się czteroosobowa rodzina. Wlali paliwo przez szparę w drzwiach do wnętrza mieszkania, po czym podłożyli ogień i uciekli.

Śledztwo prowadzone początkowo przez Prokuraturę Rejonową dla Wrocławia Śródmieście zostało umorzone po trzech miesiącach, ponieważ uznano, że pożar był wynikiem nieszczęśliwego wypadku. W 2014 r. akta sprawy zostały zmielone.

Jednak przed kilkunastoma miesiącami prokurator wrocławskich „pezetów” wraz z „cebesiami” natrafili na informacje, że tragedia z lutego 2007 r. była skutkiem gangsterskich porachunków. Podejrzenia te potwierdziły ekspertyzy biegłych z zakresu pożarnictwa i medycyny sądowej.
Źródło info i foto: TVP.info

Zatrzymany pod zarzutem szpiegostwa Piotr Ś. mógł przekazać Rosji plany dywizji NATO

​Piotr Ś., zatrzymany przez ABW pod zarzutem szpiegostwa, mógł przekazać Rosji plany NATO-wskiej dywizji w Polsce – informuje portal Onet.pl. Mężczyzna koordynował bowiem rozbudowę infrastruktury jednej z dywizji. Piotr Ś. był menedżerem spółki AMW Sinevia, będącej córką Agencji Mienia Wojskowego. Firma działała na rynku budowlanym, ale większość jej kontraktów pochodziła od armii.

Jak informuje Onet, mężczyzna został zatrudniony tam w ubiegłym roku, poza konkursem. Informator portalu twierdzi, że został „przyniesiony w teczce”. „Od razu oddelegowano go do Elbląga, gdzie miał nadzorować modernizację i rozbudowę budynków wojskowych dla Wielonarodowej Dywizji Północny Wschód” – mówi.

Dowództwo Wielonarodowej Dywizji Północny Wschód koordynuje działania grup bojowych rozmieszczonych w krajach bałtyckich i w Polsce – nie tylko zajmują się one szkoleniami, ale także monitorowaniem sytuacji w regionie.

Według Onetu, za zatrudnieniem Piotra Ś. stali prezes zarządu AMW Sinevia Maciej Więckowski i wiceprezes Marek Jassak.

Prace budowlane w Elblągu ruszyły w 2017 roku, więc Piotr Ś. dołączył do projektu w trakcie jego realizacji.

Kariera Piotra Ś. po powrocie z Elbląga przyspieszyła – zmuszony do odejścia z centrali został jeden z dyrektorów, a na jego miejsce przyjęto właśnie Piotra Ś. Po firmie krążyły plotki, że razem z prezesami i wysokimi rangą wojskowymi jeździ na polowania.

„Jeżeli Piotr Ś. rzeczywiście podjął współpracę z obcym wywiadem, to został dobrze ulokowany. Umieszczenie go w spółce zależnej od Agencji Mienia Wojskowego to inteligentny ruch, bo praca tam otwiera szansę poznawania różnych ludzi z armii samemu nie funkcjonując w rygorze wojskowym” – mówi w rozmowie z Onetem Janusz Zemke, były wiceminister obrony narodowej.

Piotr Ś. zatrzymany za szpiegostwo

Piotr Ś. został zatrzymany 24 października, kiedy do biur AMW Sinevia w Nowym Dworze Mazowieckim wkroczyli funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. ABW przeszukało biuro i samochód mężczyzny, a także jego miejsce zamieszkania. Zabezpieczono nielegalnie posiadaną broń krótką, amunicję, a także nośniki elektroniczne i dokumenty.

Piotr Ś. usłyszał zarzuty usiłowania działania na rzecz obcego wywiadu, posiadania broni palnej i amunicji bez zezwolenia, a także posługiwania się sfałszowanym dokumentem. Sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt.
Źródło info i foto: interia.pl

Piotr Ś. podejrzany o szpiegostwo na rzecz Rosji

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała Piotra Ś. – podejrzanego o współpracę z rosyjskimi służbami specjalnymi. Usłyszał już zarzuty i został aresztowany na trzy miesiące. W jego mieszkaniu funkcjonariusze znaleźli broń palną i amunicję – informują „Wiadomości” TVP1.

Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora ds. służb specjalnych poinformował portal tvp.info, że do zatrzymania doszło 24 października w Warszawie. – Zatrzymany jest podejrzany o zgłoszenie gotowości działania na rzecz obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej – informuje rzecznik.

– Podczas zatrzymania funkcjonariusze ABW przeszukali miejsca zamieszkania i zatrudnienia mężczyzny. W toku przeszukań zabezpieczono nielegalnie posiadaną jedną sztukę broni palnej krótkiej i amunicję, jak również nośniki elektroniczne i dokumenty. Ponadto przeszukane zostały miejsca zameldowania i faktycznego zamieszkania osób utrzymujących kontakty z Piotrem Ś. – dodaje Żaryn.

Zatrzymanemu przedstawiono też zarzut nielegalnego posiadania broni oraz posługiwania się sfałszowanym dokumentem. 26 października Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia, po rozpatrzeniu wniosku prokuratury, zastosował wobec Piotra Ś. środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.

Jak podaje Żaryn, śledztwo w sprawie prowadzi Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego pod nadzorem Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie.
Źródło info i foto: TVP.info

Nie żyje kolejny świadek ws. Tomasza Komendy. Został zamordowany

Nie żyje kolejny świadek związany ze sprawą Tomasza Komendy. To dobry znajomy Ireneusza M., który jest oskarżony o zabójstwo 15-latki w Miłoszycach. Mężczyzna został zamordowany. Pierwotnie za zbrodnię w Miłoszycach skazano Tomasza Komendę. Spędził on w więzieniu 18 lat. W maju tego roku Sąd Najwyższy – po wznowieniu postępowania – uniewinnił go.

Jego obrońca mec. Zbigniew Ćwiąkalski przekazał, że Komenda będzie się domagał 18 mln zł odszkodowania od Skarbu Państwa – po milionie za każdy rok spędzony niesłusznie w więzieniu.

Śmierć świadków ws. Tomasza Komendy

W czerwcu w jednym z wrocławskich szpitali zmarła Dorota P. – kluczowy świadek w sprawie Tomasza Komendy. Kobieta była jedną z sześciu osób, które według Tomasza Komendy przyczyniły się do jego skazania – miała wskazać, że to on zgwałcił i zamordował 15-latkę. Kobieta, która mieszkała obok babci Tomasza Komendy, zeznała w listopadzie 1999 roku, że mężczyzna z portretu pamięciowego to właśnie wnuk jej sąsiadki.

Dorota P. wygrażała się mamie Tomasza Komendy. Teresa Klemańska pilnowała wcześniej jej małego syna. Kiedy chciała zrezygnować z bycia opiekunką, strasznie się pokłóciły. Było to kilka lat przed zbrodnią w Miłoszycach. 

Jak informuje ”Gazeta Powiatowa”, 49-letni Piotr S. – kolejny świadek ws. Tomasza Komendy, został zamordowany rok temu. Jego ciało znaleziono na ogródkach działkowych. Mężczyzna był znajomym Ireneusza M., oskarżonego o brutalny gwałt i zabójstwo 15-letniej Małgosi w Miłoszycach. Czy jego śmierć ma coś wspólnego ze zbrodnią miłoszycką? Na to nie ma dowodów. 

W noc sylwestrową 31 grudnia 1996 r. piętnastoletnia Małgorzata K. bawiła się z koleżankami w dyskotece w Miłoszycach pod Wrocławiem. W pewnej chwili wyszła przed budynek. Kilkanaście godzin później znaleziono ją martwą na prywatnej posesji naprzeciwko dyskoteki. Zmarła wskutek wyziębienia organizmu i odniesionych ran.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Policjanci CBŚP zatrzymali 26 osób podejrzewanych o udział w „grupie ożarowskiej”

Centralne Biuro Śledcze Policji zatrzymało w Warszawie i okolicach 26 osób związanych z grupą ożarowską. Kolejnych 19 zostało doprowadzonych z aresztów śledczych. Wśród podejrzanych jest Piotr S.”Sajur” i jego żona Justyna S. Grupa miała wprowadzić na rynek narkotyki warte 13 mln zł.

Jak poinformowała w środę kom. Iwona Jurkiewicz z Centralnego Biura Śledczego Policji, śledztwo w tej sprawie trwało półtora roku. Wszystkie czynności nadzorowali prokuratorzy z Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie.

Do zatrzymań członków tzw. grupy ożarowskiej doszło w poniedziałek o godz. 6 rano. Policjanci zatrzymali w Warszawie i okolicach 26 osób. W ich mieszkaniach znaleźli broń palną i narkotyki.

– Dynamiczne działania policjantów zaskoczyły podejrzanych, nie pozwalając im na jakikolwiek manewr czy stawianie oporu – powiedziała kom. Jurkiewicz. Policja zabezpieczyła w ich mieszkaniach cztery jednostki broni, narkotyki – haszysz, amfetaminę, tabletki MDMA, marihuanę oraz heroinę, a także kradziony laptop i koparkoładowarkę z przerobionym numerem VIN. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono ponad 385 tysięcy złotych i 19 tysięcy euro, luksusowe zegarki warte kilkadziesiąt tysięcy złotych oraz samochód.

Zatrzymano m.in. domniemanego szefa grupy

Wśród osób zatrzymanych w poniedziałek była m.in. Justyna S., żona Piotra S. ps. „Sajur”, domniemanego szefa grupy z Ożarowa. Justyna S. też ma zarzut kierowania „grupą zorganizowaną o charakterze zbrojnym”, bo według śledczych pomagała mężowi zarządzać półświatkiem.

Piotr S. został zatrzymany w 2016 roku w Borzęcinie Dużym, podczas akcji CBŚP. „Sajur” oraz 18 innych osób zostanie bądź zostało już doprowadzonych do prokuratury z aresztów śledczych oraz zakładów karnych, gdzie odbywają wyroki m.in. za udział w grupach przestępczych. Od poniedziałku prokuratorzy przesłuchali 27 osób. Czynności zaplanowane są do końca tygodnia. Stawiane są zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wprowadzenia do obrotu znacznej ilości narkotyków, nielegalnego posiadania broni.

„Mogli wprowadzić do obrotu prawie 270 kg narkotyków”

Z ustaleń śledczych wynika, że „Ożarów” mógł wprowadzić do obrotu 61 kg heroiny, wartej prawie 5,5 mln zł, ponad 53 kg kokainy o szacunkowej wartości prawie 4,8 mln zł, 58 kg amfetaminy wartej ok. pół miliona, 80 kg marihuany o szacunkowej wartości prawie 1,3 mln zł, 2 kg haszyszu wartego ok. 30 tys. zł, 30 tys. tabletek ecstasy o szacunkowej wartości 300 tys. zł, a także 14 kg mefedronu wartego ok. 280 tys. zł.

– Łącznie członkowie tzw. „grupy ożarowskiej” w okresie objętym zarzutami mogli wprowadzić do obrotu prawie 270 kg narkotyków, o szacunkowej wartości ponad 12,7 mln zł – podsumowała.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Uderzenie lubuskiej policji w handel ludźmi

Spektakularna akcja lubuskiej Policji wymierzona w rozbicie grupy zajmującej się handlem ludźmi. 7 osób zatrzymanych, 4 tymczasowo aresztowane. Główni podejrzani z werbowania kobiet, które świadczyły usługi seksualne, uczynili sobie stałe źródło dochodu. Grozi im do 15 lat pozbawienia wolności.

To, że sytuacja ta ujrzała światło dzienne zawdzięczamy policjantom z Wydziału Kryminalnego KWP w Gorzowie Wlkp. Na początku 2017 roku dzięki wnikliwej pracy operacyjnej policjanci dotarli do wiedzy o osobach czerpiących korzyści majątkowe z prostytucji wcześniej zwerbowanych kobiet. Proceder miał miejsce przy krajowej 92 w rejonie powiatu świebodzińskiego oraz terenach przygranicznych województwa lubuskiego.

Jak ustalono usługi seksualne świadczyło co najmniej pięć kobiet (choć policjanci docierają do kolejnych ofiar tego procederu), które w ten sposób zarobione pieniądze oddawały w ręce swoich sutenerów. To 38-letni Piotr S. oraz 31-letni Artur D. To główni podejrzani w tej sprawie. Ci „zatrudniali” z kolei dwóch mężczyzn, którzy odpowiedzialni byli za transport kobiet na miejsce świadczenia usług oraz ich ochronę. To Paweł G. oraz Łukasz J.

Według ustaleń śledczych proceder ten miał miejsce co najmniej od marca 2017 roku i trwał do chwili obecnej. Ze zgromadzonego przez policjantów materiału dowodowego wynika, że kobiety w wieku od 26 do 31 lat pochodzą z województwa świętokrzyskiego oraz lubuskiego. Mężczyźni werbując je do tego procederu wykorzystywali ich ciężką sytuację życiową oraz finansową. Ponadto argumentem przemawiającym za podjęciem takich usług, miała być możliwość zarobienia dużych kwot pieniędzy w krótkim czasie. Tymczasem Piotr S. oraz Artur D. pieniądze zabierali dla siebie pozostawiając niewielką ich część swoim ofiarom. W ten sposób z tego procederu uczynili sobie stałe źródło dochodu. Jak ustalono, na tą chwilę podejrzani mogli w ten sposób wzbogacić się nawet o 350 tysięcy złotych tylko przez pierwsze trzy miesiące 2017 roku.

To ile kobiet ostatecznie zostało zwerbowanych przez zatrzymanych do świadczenia usług seksualnych oraz o jaką kwotę bezprawnie się oni wzbogacili, jest przedmiotem ustaleń policjantów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wlkp. oraz Prokuraturę Okręgową w Zielonej Górze, która nadzoruje te śledztwo.

Policyjna akcja wymierzona w tę grupę przestępczą została skrupulatnie zaplanowana. W działaniach wzięło udział blisko 100 funkcjonariuszy, w tym policjanci z Wydziału Kryminalnego, Dochodzeniowo – Śledczego, dw. z Cyberprzestępczością, Korupcją i Przestępczością Gospodarczą KWP w Gorzowie Wlkp. oraz Sulechowa. Wszyscy wspierani byli funkcjonariuszami Biura Operacji Antyterrorystycznych KGP oraz SPAP w Gorzowie Wlkp. Dynamiczne działania zostały przeprowadzone we wtorek /24 kwietnia/ nad ranem równolegle w Kożuchowie, Sulechowie, Świebodzinie oraz na terenie województw mazowieckiego i świętokrzyskiego. Łącznie zatrzymano 7 osób. Wobec czterech decyzją Sądu zastosowano trzymiesięczny areszt. Wśród nich dwaj główni podejrzani- Piotr S. oraz Artur D.

Przy realizacji sprawy policjanci natrafili na kolejny jej wątek związany z handlem narkotykami. Podczas czynności procesowych policjanci zabezpieczyli u podejrzanych blisko 1 kg amfetaminy oraz kilkadziesiąt działek marihuany. Ich czarnorynkowa wartość szacowana jest na co najmniej 50 tys. zł.

Piotr S. oraz Artur D. usłyszeli zarzuty związane z handlem ludźmi i czerpaniem korzyści majątkowej z prostytucji. Grozi im od 3 do 15 lat pozbawienia wolności.

Dwoje kolejnych aresztowanych to Paweł G. oraz jego była żona Angelika G. Zarzuca mu się sutenerstwo, za co grozi do 5 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo Paweł G. oraz Angelika G. odpowiedzą za posiadanie znacznych ilości narkotyków za co grozi im do 10 lat więzienia. Sprawa jest rozwojowa.
Źródło info i foto: Policja.pl