Kolejna piramida finansowa. Straty w wysokości 130 mln złotych

Straty na około 130 mln złotych mogła spowodować działalność piramidy finansowej, związaną z emisją obligacji i rynkiem nieruchomości. Grupa poszkodowanych to tysiąc osób. Śledczy szukają kolejnych oszukanych. Jak podała Prokuratura Okręgowa w Warszawie, sprawa dotyczy emisji obligacji korporacyjnych przez spółki z tzw. Grupy Ericius.

Zdaniem śledczych od 2016 do końca 2018 roku spółki powiązane z grupą emitowały obligacje. Miały one służyć do realizacji projektów budowy centrów logistycznych, w tym zakupu nieruchomości, działalności operacyjnej i inwestycyjnej.

Jak wyglądał schemat działania oszustów?

Emitent każdorazowo oferował inwestorom zabezpieczenie emisji poprzez bądź ustanowienie hipoteki na nieruchomości bądź poprzez ustanowienie zastawu rejestrowego na udziałach samego emitenta. Spółki z tzw. Grupy Ericius nie miały żadnych innych dochodów poza środkami pozyskiwanymi z emisji obligacji. Nie prowadziły też żadnej innej działalności operacyjnej poza emisją obligacji.

Środki pieniężne pozyskane z emisji obligacji częściowo przeznaczane były na sfinansowanie bieżącej działalności spółek, w tym na zapłatę wynagrodzenia pośrednikom finansowym oferującym obligacje oraz na zakup nieruchomości, na których ostatecznie nigdy nie powstały projekty logistyczne.

Ponadto środki te były transferowane pod różnymi tytułami prawnymi pomiędzy spółkami z tzw. Grupu Ericius w zależności od tego, w której spółce zachodziła potrzeba uregulowania zobowiązań.

Pewna część tych środków została wypłacona i przekazana osobom związanym ze spółkami-słupami. Biorąc pod uwagę powyższy schemat działania, tzw. Grupa Ericius stanowiła piramidę finansową, w której wierzytelności wcześniejszych obligatariuszy regulowane były ze środków pozyskanych z kolejnych emisji.

Inwestorzy zaś byli wprowadzani w błąd co do szeregu informacji związanych z przeznaczeniem środków pochodzących z emisji, sytuacją poszczególnych emitentów oraz wartością i realnością zabezpieczenia obligacji. 

Ponad 100 mln zł strat

Skala przestępczej działalności – zdaniem śledczych – spowodowały szkodę około 1000 obligatariuszy o wartości około 130 mln zł. Wpłaty poszczególnych obligatariuszy z tytułu zakupu obligacji wynosiły od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych.

Z ustaleń śledztwa wynika, iż formalnie poszczególnymi spółkami z tzw. Grupy Ericius zarządzali Jolanta Z., Juan F. oraz Marek S. – prezesi zarządów spółek. Jednak w praktyce te osoby jedynie współuczestniczyły w procederze, a kluczową rolę w piramidzie odgrywała Beata H.K.

Wszystkie te osoby zostały zatrzymane i usłyszały prokuratorskie zarzuty. 

Beacie H.K oraz Jolancie Z. prokurator przedstawił zarzuty m.in. kierowania zorganizowaną grupą przestępczą działającą na obszarze Polski mającą na celu popełnianie przestępstw oszustwa oraz podawania nieprawdziwych danych przy emisji obligacji korporacyjnych. Pozostałe osoby otrzymały zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Tomasz Arabski nie pojawi się na środowym posiedzeniu komisji śledczej ds. Amber Gold

Szef kancelarii premiera Donalda Tuska Tomasz Arabski nie stawi się na środowe posiedzenie komisji śledczej do spraw Amber Gold – dowiedzieli się reporterzy RMF FM. Arabski miał zostać przesłuchany jako świadek w sprawie piramidy finansowej, której działalność naraziła klientów na straty w wysokości ponad 800 milionów złotych.

Jak się dowiedział reporter RMF FM, Tomasz Arabski przysłał do prezydium komisji usprawiedliwienie swej nieobecności. W tym liście tłumaczy ją obowiązkami zawodowymi.

Komisja śledcza wysłała Arabskiemu wezwanie na posiedzenie w maju. Zostało ono przez niego odebrane. Okazało się jednak, że ze względu na pracę, termin mu nie odpowiada.

Z informacji reporterów RMF FM wynika, że szefostwo komisji uznało usprawiedliwienie świadka. Ma mu być wysłane kolejne wezwanie na posiedzenie – tym razem już po sejmowych wakacjach, najpewniej we wrześniu.

Jutro natomiast przed śledczymi ma zeznawać były szef BOR Marian Janicki.

Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. W połowie 2011 r. spółka przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express.

Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. Z kolei Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r., a tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej firma oszukała w sumie niemal 19 tys. swoich klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Afera Amber Gold: Będą kolejne zawiadomienia do prokuratury

Marek Suski zapowiada złożenie do prokuratury kolejnych zawiadomień o niedopełnieniu obowiązków służbowych przez osoby odpowiedzialne za tak zwaną aferę Amber Gold. Wiceprzewodniczący sejmowej komisji badającej sprawę piramidy finansowej mówił o tym goszcząc w radiowej Jedynce.

Poseł odniósł się do wczorajszych przesłuchań dyrektorów Departamentu Lotnictwa w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. Miały one związek z wątkiem linii lotniczych OLT Express, których właścicielem była gdańska spółka. Z zeznań wynikało między innymi, że nadzór Departamentu nad firmą lotniczą mógł być niewłaściwy. – Wysłaliśmy zawiadomienia do prokuratury po pierwszych przesłuchaniach i myślę, że będą kolejne. Chociażby to, co wczoraj miało miejsce, gdzie dyrektor Departamentu, który miał w swoich zadaniach nadzór nad Urzędem Lotnictwa Cywilnego nie wykonał dosłownie niczego, a tłumaczeniem jego było to, że mieli oni za mało ludzi – mówił Suski odnosząc się do zeznań Krzysztofa Kapisa – szefa Departamentu Lotnictwa w Ministerstwie Transportu.

Polityk Prawa i Sprawiedliwości goszcząc w radiowej Jedynce odniósł się również do wczorajszego przesłuchania Donalda Tuska w warszawskiej prokuraturze. Na pytanie, czy powitanie przewodniczącego Rady Europejskiej w Warszawie to jeden z pierwszych elementów kampanii prezydenckiej Donalda Tuska Suski powiedział, że kandydatura byłego prezydenta wcale nie jest taka pewna. – Może to był początek pokazania Donaldowi Tuskowi czerwonej kartki, bo przecież Grzegorz Schetyna nie przyszedł. Być może to chodzi o rozpoczęcie kampanii odsuwania od polityki krajowej Donalda Tuska przez Schetynę. Nie wiadomo, czy Platforma Obywatelska taką kandydaturę zgłosi pod przywództwem Grzegorza Schetyny, to nie jest wcale pewne.

Zapytany o to, dlaczego Donald Tusk musiał być przesłuchiwany w Warszawie i czy nie lepiej było by po prostu wysłać prokuratorów do Brukseli Marek Suski odpowiedział, że to właściwy tryb postępowania. – Prokuratura twierdzi, że byłoby to kłopotliwe, że państwo polskie jest tu w Polsce i świadkowie powinni się stawiać tutaj. Już była taka szopka, kiedy prezydent Komorowski był w Pałacu Prezydenckim przesłuchiwany – myślę, że to nie był dobry pomysł – stwierdził Suski.
Źródło info i foto: polskieradio.pl

Unico Invest – tysiące ludzi oszukanych przez fundusz

Tysiące ludzi mogło zostać oszukanych przez fundusz, który działał podobnie jak piramida finansowa. Oszustwo firmowano nazwą Unico Invest. Oszuści tworzyli swego rodzaju grupę inwestycyjną. Ludzie wpłacali od 200 do nawet 10 tysięcy dolarów – i tylko taką walutę przyjmowano. Ten, kto wpłacił pieniądze zostawał tzw. „oligarchą” i miał prawo do 12,5 procenta zysku. Pieniądze można było przekazywać albo na konto albo w gotówce poprzez tzw. lidera.

Prokuratura szacuje, że do owego funduszu mogło należeć nawet 13 tysięcy osób. Czeka również na ewentualne zgłoszenia tych, którzy mogli stracić pieniądze. Grupa działała najpewniej od 2008 roku. Ci, którzy najwcześniej wpłacili pieniądze, mieli jeszcze szansę na zyski. Ich wypłacanie zakończyło się dwa lata temu.

Oszustwo firmowano nazwą Unico Invest, ale już wiadomo, że w Polsce nigdy taka firma nie była zarejestrowana. Niewykluczone, że oszuści mieli tylko stronę internetową. Katowicka Prokuratura Okręgowa już poprosiła o pomoc śledczych, m.in. w USA, Wielkiej Brytanii, Czechach i na Ukrainie. „Do tej pory zgłosiło się do nas i opowiedziało o wszystkim około 40 osób” – mówi prokurator Agnieszka Wichary. Pokrzywdzeni są w całym kraju. Śledztwo rozpoczęło się jesienią ubiegłego roku w Pszczynie. Ale ponieważ zaczęło przybywać poszkodowanych, w czerwcu przekazano je prokuraturze okręgowej.
Żródło info i foto: RMF24.pl