Daniel M. z wyrokiem. Zamurował 20-latkę w piwnicy i udawał, że uciekła za granicę

W jednym z domów w pomorskim Debrznie odkryto zamurowane w podłodze piwnicy zwłoki kobiety. O zbrodnię od początku podejrzewany był jej mąż, choć on sam utrzymywał, że żona uciekła za granicę, na długie lata zostawiając go samego z córką. Po ponad dwóch latach od makabrycznego odkrycia w sprawie zapadł wyrok.

Wyrok w sprawie Daniela M. zapadł w środę przed południem – 21 lat po zabójstwie 20-letniej Angeliki Jakubowskiej (brat pokrzywdzonej, oskarżyciel posiłkowy wyraził zgodę na publikację danych osobowych). 44-latek oskarżony był też o wyłudzenie alimentów na córkę – łącznie ponad 14,8 tys. zł. Sprawę dokładniej opisywaliśmy w styczniu:

Sąd skazał Daniela M. za zabójstwo na 15 lat pozbawienia wolności, a za wyłudzenie alimentów na 2 lata. Sąd przyjął tu jednak, że z wyłudzenia oskarżony nie uczynił sobie źródła utrzymania i ostatecznie wymierzył mu łączną karę 15 lat pozbawienia wolności.

Co więcej, Daniel M. ma wypłacić 100 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz córki Angeliki, Magdaleny J. i 50 tys. zł na rzecz brata zamordowanej. Wyrok nie jest prawomocny.

Obie strony zapowiedziały wystąpienie o pisemne uzasadnienie orzeczenia i złożenie apelacji od wyroku. „Materiał dowodowy zebrany w tej sprawie nie pozwala na przyjęcie, by oskarżony dopuścił się zarzucanego mu czynu” – ocenił obrońca Daniela M. Marek Kobyłecki. Z kolei prokurator Renata Szamiel podkreśliła, że samo uznanie winy i zamiaru bezpośredniego oskarżonego w procesie poszlakowym „to sukces prokuratury”. Natomiast kwestia kary „nie jest kwestią zakończoną”. Prokuratura zamierza wnieść apelację w zakresie wymiaru kary. A domagała się dożywocia.

Daniel M. nie przyznał się do zabójstwa Angeliki

Brat ofiary – oskarżyciel posiłkowy – w imieniu swoim i drugiego z braci wnosił o dożywocie dla Daniela M., możliwość ubiegania się o warunkowe zwolnienie po 30 latach odbywania kary, odebranie praw obywatelskich na 10 lat, zakaz zbliżania się do córki zamordowanej na odległość mniejszą niż 50 m, zwrot kosztów pogrzebu siostry oraz zadośćuczynienie, nawiązkę i odszkodowanie w kwocie 5 mln zł. Obrona chciała natomiast uniewinnienia dla swojego klienta. On sam stwierdził, że jest niewinny. Podczas procesu nie przyznał się do zabójstwa.

„Sąd ostatecznie uznał, że wina i sprawstwo co do popełnienia dwóch czynów […] nie budzi wątpliwości” – powiedział w środę sędzia Turczyn. 

Wciąż jednak nie wiadomo, jak doszło do zabójstwa. „Nie ma bezpośredniego dowodu, że do zabójstwa doszło przy użyciu kabla elektrycznego” – powiedział sędzia, wskazując, że taka hipoteza pozostaje wersją przedstawioną przez prokuraturę.

Zbrodnia w Debrznie 

Angelika Jakubowska została zamordowana 2 października 1998 r. i – zdaniem sądu – była to zbrodnia zaplanowana. Daniel M. (przyjął nazwisko drugiej żony) po powrocie z pracy do domu miał udusić swoją żonę wcześniej przygotowanym kablem elektrycznym, zaprosić znajomych, ale tylko do kuchni, by nie budzić śpiącej córki, a zyskać dla siebie alibi.

Gdy poszli w przekonaniu, że Angelika wyjechała do rodziny do Piły, jej zwłoki umieścił w torbie podróżnej. Bez butów i bez biżuterii, z którą Angelika się nie rozstawała. Wieczorem torbę z ciałem zniósł do piwnicy, do nieużywanego pomieszczenia. Widziany przez sąsiadkę, późniejszą partnerkę, wyjaśnił, że idzie po węgiel. Zwłoki żony umieścił w pozostałościach średniowiecznej studni, wylał posadzkę, podłogę wyłożył cegłami. Zmienił kłódkę.

Daniel M. różnym osobom podawał różne wersje co do zniknięcia żony. Świadkowie zeznali, że jednym powiedział, że „wyszła jak stała”, innym, że wyjechała do rodziny do Piły, że pojechała do Niemiec i się „tam prostytuuje” lub że go okradła.

Zaginięcie żony zgłosił 18 października, a dzień później wystąpił do sądu z pozwem o rozwód, który ostatecznie został orzeczony, z jednoczesnym wnioskiem o zasądzenie alimentów od Angeliki J. na rzecz ich małoletniej córki. Potem wnioskował też skutecznie o ich podwyższenie. Łącznie Daniel M. niesłusznie pobrał z Funduszu Alimentacyjnego słupskiego oddziału ZUS kwotę ponad 14,8 tys. zł.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

USA: Udusiła 58-letnią matkę, ciało schowała w piwnicy. Systematycznie pozbywała się pociętych zwłok

23-letnia Amara J. Lundy za pomocą kabla najpierw udusiła swoją 58-letnią matkę, a następnie zaciągnęła jej ciało do piwnicy. Po tygodniu zaczęła ciąć zwłoki za pomocą noża i piły, by następnie wyrzucić fragmenty do kilkunastu koszy na śmieci – ustaliła policja z amerykańskiej Olimpii w stanie Waszyngton. Kobieta przyznała się do zarzutów i ujawniła powody popełnienia zbrodni.

58-letnia Susan Lundy mieszkała wraz córką przy Division Street w Olimpii. Koleżanki kobiety zgłosiły jej zaginięcie 6 lipca – miesiąc po tym, jak kontaktowały się z nią ostatni raz.

Podczas przeszukania mieszkania zaginionej kobiety policjanci poczuli mocny zapach wybielacza. Znaleźli również duży kontener na odpady i nowy zamek w drzwiach do piwnicy. 23-letnia Amara w rozmowie z policjantami zapewniła, że jej matka wyjechała na pole namiotowe, a następnie wyprowadziła się do domu swojego męża, mieszkającego w innym stanie.

„Matka błagała, żebym przestała”

W ostatni poniedziałek na policję zgłosił się mąż zaginionej kobiety, który przekazał, że córka chciałaby wyjawić prawdę o zaginięciu matki. Podczas przesłuchania Lundy przyznała się do zabójstwa. Jak wyjaśniła, w pewnym momencie „miała dość zachowania swojej matki” i stwierdziła, że „świat będzie lepszym miejscem bez niej”. 23-latka udusiła Susan Lundy kablem.

– Matka błagała mnie żebym przestała, ale w tamtym momencie czułam, że jedyne co mogę zrobić, to dokończyć to, co zaczęłam. W pewnym momencie przestała się wiercić – powiedziała Amara podczas przesłuchania.

Za pomocą koca kobieta zaciągnęła ciało do piwnicy. Dopiero po tygodniu przystąpiła do rozczłonkowywania zwłok za pomocą dużego kuchennego noża i piły.

Próbowała zmylić policjantów

Każdy fragment ciała swojej matki Amara wyrzucała do innego kosza na śmieci na osiedlu. W tuszowaniu zbrodni miał pomagać chłopak 23-latki. Kobieta wskazała dokładnie, w których miejscach porzucili szczątki.

„Próbowała zmylić śledczych, pokonując duże odległości z telefonem swojej matki, który następnie zniszczyła i wyrzuciła do śmieci” – poinformowano w policyjnym komunikacie.

Amara Lundy do tej pory nie miała kłopotów z prawem. Teraz zostanie oskarżona o zabójstwo pierwszego stopnia. Policja przesłuchała chłopaka 23-latki, ale mężczyzna nie został aresztowany. Trwa śledztwo.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ludzkie kości znalezione w piwnicy Urzędu Gminy Kostomłoty. Były ukryte w kartonie

Ludzkie kości, które znajdowały się w kartonie, odkryto w piwnicy Urzędu Gminy Kostomłoty (woj. dolnośląskie). O sprawie informuje lokalna gazeta „Roland”. Kości znaleziono 5 stycznia podczas prac porządkowych na strychu i w piwnicy. Nie wiadomo, skąd wzięły się w urzędzie.

Na obecną chwilę nieznana jest płeć, a szkielet został skierowany do specjalisty z zakresu medycyny sądowej – powiedział zastępca Prokuratora Rejonowego w Środzie Śląskiej, Marek Rogowski.

Wójt gminy Kostomłoty Janina Gawlik wyjaśniła z kolei, że do urzędu przyszło wezwanie o podanie danych pracowników, którzy w ciągu ostatnich 20 lat w nim pracowali. – Nie wiem czy to możliwe, ale będziemy się starali żeby ten wykaz został dostarczony jak najszybciej – podkreśliła.

Okoliczności śmierci i pochodzenie szkieletu będą teraz wyjaśniane – informuje „Roland”.
Źródło info i foto: dorzeczy.pl

Po 19 latach śledczy odkryli, że Daniel M. zamordował żonę. Zamurował jej ciało w piwnicy

43-letni Daniel M. jest oskarżony o zabójstwo swojej byłej żony Angeliki. Jej ciało, zamurowane w piwnicy domu w Debrznie (Pomorskie), znaleziono po 19 latach od zaginięcia. We wtorek ruszył proces w sprawie zabójstwa. Rodzina Angeliki Jakubowskiej z Debrzna (powiat człuchowski) jest pewna, że były mąż kobiety zabił ją, a ciało ukrył pod ceglaną podłogą w piwnicy domu. Prokuratorzy są podobnego zdania. Postawili 43-latkowi zarzuty zabójstwo byłej żony. Ich zdaniem do zbrodni miało dojść 2 października 1998 roku.

– Daniel M., mąż, najprawdopodobniej udusił ją kablem elektrycznym. Następnie zwłoki swojej żony umieścił w torbie podróżnej, którą zakopał w piwnicy, a na miejscu ukrycia zwłok wylał posadzkę – mówi nam Paweł Wnuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Słupsku.

Mężczyźnie grozi dożywocie. Nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.

Mówił: zostawiła mnie i uciekła za granicę

Angelika miała wówczas 20 lat. Wraz z Danielem mieli córeczkę – Magdalenę. Dziewczyna przez 19 lat wierzyła ojcu, że jej matka uciekła z domu i pozostawiła ją, gdy była rocznym dzieckiem. – Dużo płakałam przez mamę. Wieczorami nie mogłam zasnąć. Dwa razy mi się śniła, że odjeżdżała autem, nie mogłam jej dogonić – powiedziała Magdalena Jakubowska dziennikarzom Uwagi TVN.

Gdy Magdalena Jakubowska dorastała, dowiedziała się, że mama wyszła z domu i pojechała do teściowej do Piły. I wtedy ślad po niej zaginął – taką wersję przedstawiał jej ojciec.

– Z tego, co mi powiedział, to po prostu go zostawiła – mówi o relacji ojca z tamtych wydarzeń Magdalena Jakubowska. Przyznała, że uwierzyła w tę wersję. Sąsiadom i znajomym mówił, że wyjechała za granicę, uciekła od niego. Aby uprawdopodobnić tę wersję miał zgłosić zaginięcie żony i wystąpić do sądu z pozwem o rozwód z jednoczesnym wnioskiem o zasądzenie alimentów od Angeliki na rzecz ich małoletniej córki.

Daniel M. wychowywał córkę przez sześć lat. Później oddał ją pod opiekę swoim rodzicom i rozpoczął życie w nowych związkach.

Znaleźli ją po 19 latach

W kwietniu 2017 roku gdańscy policjanci z tak zwanej komórki Archiwum X dokonali makabrycznego odkrycia. Pod ceglaną podłogą, w piwnicy domu w Debrznie, w którym teraz mieszkała zupełnie inna rodzina, znaleziono zwłoki kobiety.

– W sprawie poszukiwawczej było sprawdzanych bardzo wiele wątków, natomiast nie posiadaliśmy materiału dowodowego, który uprawdopodobniłby, że doszło tutaj do przestępstwa – relacjonuje policjant, z którym rozmawiał reporter „Uwagi!”. Jak dodaje, piwnica, w której funkcjonariusze natrafili na zwłoki, nie była wytypowana przypadkowo. – Dokładne miejsce zostało ustalone dzięki pomocy biegłych i użyciu georadaru – mówi.

Szczątki są w takim rozkładzie, że śledczy – aby potwierdzić, że znaleziono Angelikę – musieli wykonać badania DNA. Próbki do identyfikacji pobrali właśnie od 20-letniej Magdy. Potwierdziły, że odnalezione ciało należy do jej matki.

– Zawsze wierzyłam, że ona się znajdzie. Że nawet gdyby nie chciała ze mną rozmawiać, to i tak chciałabym ją zobaczyć – powiedziała Uwadze! Magdalena Jakubowska.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Rosja: 14-latek zasztyletował babcię i matkę. Ich ciała ukrył w piwnicy

Brutalne zabójstwo w rosyjskim mieście Konakowo w obwodzie twerskim. Służby zatrzymały tam 14-latka, który jest podejrzany o zamordowanie przybranej matki i babki, które wychowały go od dwóch lat.

Ciała kobiet znaleziono w środę w piwnicy w mieście Konakowo. Według wstępnych oględzin kobiety zostały zamordowane nożem. Tego samego dnia rosyjscy funkcjonariusze zatrzymali 14-latka podejrzanego o popełnienie przestępstwa. Okazało się, że nastolatek był adoptowany – mieszkał z kobietami od dwóch lat.

Podczas przesłuchania okazało się, że 14-latek zabił kobiety 10 dni temu. Najpierw pokłócił się ze swoją przybraną babcią. Wziął siekierę i kilka razy uderzył 81-latkę w głowę, a następnie dobił nożem. Ciało zaniósł do piwnicy. Wieczorem do domu wróciła 54-letnia przybrana matka nastolatka. Ten zaatakował ją nożem i zamordował.

Policję zaalarmował były mąż 54-latki. Powiedział funkcjonariuszom, że nie może skontaktować się ze swoją byłą partnerką.
Źródło info i foto: interia.pl

Zatrzymano braci „polskiego Fritzla”. Brali udział w gwałcie zbiorowym

Zarzut wielokrotnego gwałtu usłyszeli dwaj bracia Mariusz Sz., który w grudniu skazany został na 25 lat więzienia za gwałcenie, torturowanie i więzienie żony. Mężczyzna molestował też kilkuletnią córkę. Teraz okazuje się, że nie działał sam.

Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, bracia mieli brać udział w zbiorowych gwałtach na kobiecie w latach 2009-2010. – Jeden z nich usłyszał także dwa dodatkowe zarzuty. Miał dopuścić się zmuszenia kobiety do innych czynności seksualnych w 2007 roku – powiedziała TVN24 Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Zatrzymani mają 51 i 58 lat. Obaj nie przyznali się do winy. Grozi im kara nawet 15 lat więzienia. Śledczy informują, że nie są wykluczone kolejne zatrzymania w tej bulwersującej sprawie.

Koszmar w piwnicy

Mariusz Sz. został skazany za fizyczne i psychiczne znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad żoną i dwiema małoletnimi córkami od 2006 do 2010 r. Zarzucono mu także fizyczne znęcanie się nad kolejną partnerką i jej synem od 2012 roku do 2016 roku oraz zagłodzenie na śmierć psa. Sprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami.

W styczniu 2009 r. mężczyzna zamknął swoją żonę w piwnicy. Wiązał ją, bił, głodził i wielokrotnie gwałcił. Koszmar kobiety opisała Katarzyna Włodkowska w „Dużym Formacie” „Gazety Wyborczej” i to po jej publikacji Prokuratura Krajowa wszczęła postępowanie. O więzieniu żony przez Mariusz Sz. najprawdopodobniej wiedziała jego matka, która miała przychodzić do piwnicy.
Źródło info i foto: wp.pl

Końskie: Groźny arsenał w piwnicy

40-letni mieszkaniec Końskich (województwo świętokrzyskie) trafił do szpitala z obrażeniami, które mogły powstać po wybuchu petardy. Gdy okazało się, że mężczyzna interesuje się militariami, policjanci postanowili przeszukać jego mieszkanie i piwnicę. Odkryto tam proch, ładunki wybuchowe i środki chemiczne. Mieszkańców bloku ewakuowano, a pobliską drogę krajową nr 42 zablokowano. Jak dowiedział się Fakt24, 40-latek został zatrzymany i jest właśnie przesłuchiwany przez policje.

Policjanci z Końskich przypadkowo trafili na trop ładunków wybuchowych. Wszystko zaczęło się od zgłoszenia z lokalnego szpitala. – Około godziny 14.00 otrzymaliśmy informację, że do szpitala trafił 40-letni mężczyzna z urazem dłoni, powstałym prawdopodobnie na skutek wybuchu petardy. Policjanci udali się na miejsce, gdzie dowiedzieli się, że mężczyzna interesuje się militariami. Z tego powodu postanowiono przeszukać należące do niego pomieszczenia. W piwnicy i mieszkaniu ujawniono proch i pociski, prawdopodobnie niewybuchy, oraz różne substancje chemiczne – mówi w rozmowie z Fakt24 starszy sierżant Piotr Przygodzki z koneckiej komendy.

Po identyfikacji zagrożenia, natychmiast podjęto decyzję o ewakuacji 90 osób znajdujących się w budynku przy ulicy Zamkowej. Jak dowiedział się Fakt24, część z nich znalazła schronienie u rodzin, a pozostali zostali umieszczeni w Szkole Podstawowej nr 2 w Końskich. Budynek i jego okolice zostały zabezpieczone. W efekcie zablokowano drogę krajową numer 42. Na razie nie wiadomo, kiedy droga zostanie odblokowana.

– Na miejscu wciąż pracują m.in. pirotechnicy z Kielc, będą zabezpieczać te przedmioty sprawdzą, co to są za przedmioty – wyjaśnia Przygodzki. 40-letni mężczyzna został zatrzymany i obecnie jest przesłuchiwany.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Kraków: Ciała matki i noworodka w piwnicy. Jest śledztwo

Ciała matki i dwutygodniowego noworodka znaleziono we wtorek w piwnicy jednego z bloków przy ul. Krowoderskich Zuchów w Krakowie. Wcześniej ich zaginięcie zgłosiła najbliższa rodzina – poinformowała we wtorek PAP małopolska policja.

Zaginięcie 35-letniej kobiety i jej dwutygodniowego synka zgłosił we wtorek policji mąż kobiety. W trakcie przeszukiwania pomieszczeń w bloku, w którym mieszkała rodzina, w piwnicach natrafiono na zwłoki matki i dziecka. Na miejscu obecny jest prokurator, funkcjonariusze dokonują oględzin i zabezpieczają ślady.

Przyczyny śmierci wyjaśni sekcja zwłok. Jak podawały lokalne media, na ciele dziecka stwierdzono rany kłute.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Kraków: Zwłoki kobiety i dziecka w piwnicy jednego z bloków

We wtorek, w piwnicy jednego z krakowskich bloków przy ulicy Krowoderskich Zuchów znaleziono zwłoki kobiety i dziecka – podał LoveKraków. Kilkutygodniowe niemowlę ma rany kłute. Według nieoficjalnych informacji dziennikarza RMF FM, po godzinie 6:00 rano 36-letnia kobieta, która dwa tygodnie wcześniej urodziła dziecko, zabrała je do piwnicy i tam zadała mu kilka ciosów nożem w klatkę piersiową. Sama sobie zadała kilkanaście ciosów w brzuch.

Nic nie wskazuje na to, by w sprawę zamieszane były osoby trzecie – donosi reporter RMF FM Marek Wcisło. Z informacji podawanych przez lokalne media wynika, że wcześniej zaginięcie matki i dziecka zostało zgłoszone przez rodzinę.
Źródło info i foto: interia.pl

Policjanci przeszukują mieszkanie i piwnicę Roberta J. Szukają śladów zbrodni sprzed 19 lat

Śledczy przeszukują mieszkanie i piwnicę Roberta J. W pomieszczeniach zostały skute tynki. Technicy szukali m.in.: śladów zbrodni, do której doszło 19 lat temu. Informację o czynnościach potwierdziła Ewa Bialik, rzecznik prasowa Prokuratury Krajowej.

Przeszukanie miało miejsce wczoraj wieczorem, a dziś jest kontynuowane. Technicy kryminalni centymetr po centymetrze poszukiwali śladów zbrodni. Śledczy uważają, że pod tynkami mogą znajdować się ślady krwi ofiary. Wiadomo jedynie, że remont mieszkania został przeprowadzony przez Roberta J. po morderstwie Katarzyny Z.

Czy podczas trwających czynności udało się coś znaleźć? Tego nie wiadomo, bo prokuratura milczy. – Już w momencie zatrzymania mówiliśmy, że będzie przeprowadzony szereg czynności – ucina, odpowiadając na nasze pytania prokurator Bialik.

Przypomnijmy. W piątek wieczorem krakowski sąd zdecydował o tymczasowym areszcie dla Roberta J. Mężczyzna jest podejrzany o oskórowanie i zamordowanie blisko 19 lat temu studentki Katarzyny Z.

W czwartek (5 października) Robertowi J. prokurator przedstawił zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem 23-letniej studentki religioznawstwa z Krakowa. Za to przestępstwo grozi minimum 12 lat pozbawienia wolności. Możliwe jest również zasądzenie 25 lat lub kary dożywocia.

Podejrzany Robert J. złożył obszerne wyjaśnienia. Odmówił jednak odpowiedzi na niektóre z zadawanych mu pytań. Z uwagi na charakter sprawy, a także na dobro śledztwa, prokuratura nie udziela bardziej szczegółowych informacji na ten temat.

W toku śledztwa ustalono, że do zabójstwa studentki z Krakowa doszło pomiędzy 12 listopada 1998 roku a 6 stycznia 1999 roku. Szczątki – skóra tułowia, nogi i inne części ciała kobiety ujawniono w Wiśle w dniach 7 i 14 stycznia 1999 roku.

Z ustaleń wynika, że to 12 listopada 1998 roku, stosując przemoc fizyczną, podejrzany najpierw uwięził studentkę, potem torturował, maltretował, męczył fizycznie i psychicznie. Podawał jej też związki chemiczne. W końcu zamordował i oskórował.

Według prokuratury, sprawcę cechowało wyjątkowe okrucieństwo. Działał w wyniku motywacji patologicznej o podłożu seksualnym.
Źródło info i foto: onet.pl