Wilno: Seria fałszywych alarmów bombowych

Wileńska policja otrzymała list z pogróżkami dotyczącymi rzekomych planów wysadzenia w powietrze około 10 budynków użyteczności publicznej. Na liście znalazł się gmach Sejmu oraz miejsce, w którym odbywa się konferencja białoruskiej opozycji. Uczestników wydarzenia ewakuowano. Alarm okazał się fałszywy. Julija Samorokovskaja z Komisariatu Policji Okręgu Wileńskiego poinformowała, że „doniesienia się nie potwierdziły”. W sprawie pogróżek wszczęto śledztwo.

W liście z pogróżkami wskazane są m.in. gmach Sejmu, ambasada USA, Teatr Vaidila, który sąsiaduje z siedzibą Specjalnej Służby Śledczej, a także dwa hotele, centrum handlowe, Wileński Teatr Mały, centrum biznesowe Pałac Forum, Departament Policji, siedziba Głównej Komisji Wyborczej i Departament Migracji. W jednym z budynków wymienionych w liście odbywa się konferencja „Nowa Białoruś” z udziałem białoruskich opozycyjnych polityków, dziennikarzy, działaczy społecznych, analityków i przedstawicieli organizacji pozarządowych. Miejsce to nie było podawane do wiadomości publicznej z powodu możliwych prowokacji.

Portal Delfi.lt informuje, że uczestnicy konferencji zostali ewakuowani, a po sprawdzeniu budynku wrócili na salę obrad.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Odtajniono brytyjskie dowody odnośnie zamachów na WTC. Saudyjczyk znał terrorystów, nie dostał zarzutów

Wielka Brytania odtajniła część dowodów związanych z zamachami z 11 września 2001 r. na wieżowce World Trade Center w Nowym Jorku. Zostały przejęte od Saudyjczyka, który znał się z zamachowcami z Al-Kaidy. Mężczyźnie nie przedstawiono jednak żadnych zarzutów. Rodziny ofiar chcą wyjaśnień.

Zeszłej jesieni prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden wydał rozporządzenie o odtajnieniu dowodów ws. zamachów terrorystycznych na World Trade Center z 11 września 2001 r. Rodziny ofiar domagały się jednak dodatkowo dostępu do materiałów zgromadzonych przez Wielką Brytanię, która także włączyła się w śledztwo. Po trwającej wiele lat batalii sądowej rodziny dostały w końcu zgodę na wgląd w dowody zabezpieczone w mieszkaniu niejakiego Omara al-Bayoumi – poinformowała w środę telewizja CBS News.

Pochodzący z Arabii Saudyjskiej Omar al-Bayoumi został zatrzymany niecałe dwa tygodnie po atakach terrorystycznych, w swoim domu w Birmingham. Brytyjska policja skonfiskowała skrzynie z dowodami, w tym osobistymi notatkami i nagraniami wideo.

Jeden z filmików przedstawia imprezę zorganizowaną w 2000 r. w mieszkaniu w San Diego (USA). Jak podaje CBS, należało ono do Nawafa al-Hazmiego i Khalida al-Mihdhara – dwóch zamachowców, którzy 11 września kolejnego roku porwali samolot linii American Airlines i rozbili go o budynek Pentagonu. Zginęły wtedy 64 osoby na pokładzie, w tym pięciu porywaczy i sześcioro członków załogi, a także 125 osób na ziemi. Był to trzeci rozbity tego poranka samolot, trzydzieści minut po uderzeniu drugiej maszyny w World Trade Center.

Al-Bayoumiemu nie postawiono jednak żadnych zarzutów. Amerykańska komisja śledcza ds. zamachów na WTC stwierdziła trzy lata po tych wydarzeniach, że „nie znaleziono żadnych wiarygodnych dowodów na to, że był on [al-Bayoumi – red.] zwolennikiem brutalnego ekstremizmu lub świadomie wspierał grupy ekstremistów”. Po upublicznieniu filmu z imprezy, bliscy ofiar mają do tego stwierdzenia spore wątpliwości.

– Czy Departament Sprawiedliwości wyjaśni teraz rodzinom i Ameryce, dlaczego nie wniesiono oskarżenia przeciwko al-Bayoumiemu? A co najbardziej zdumiewające, dlaczego ta informacja pochodzi od rządu Wielkiej Brytanii, a nie od naszego FBI? – zapytał w rozmowie z CBS News Brett Eagleson, którego ojciec zginął w atakach na wieżowce World Trade Center w Nowym Jorku.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Na jednym z parkingów w Doniecku eksplodował samochód

Prorosyjskie republiki w Donbasie wysyłają mieszkańców do Rosji. Tymczasem w Doniecku doszło do incydentu przy budynkach administracji. „To świadoma prowokacja bojowników” – oceniło ukraińskie Centrum Komunikacji Strategicznych. Plany separatystów zakładają ewakuację części cywilów – w pierwszej kolejności osób starszych i dzieci. Część akcji rozpoczęła się dziś, w Doniecku dało się słyszeć syreny alarmowe. Podstawionymi autobusami ewakuowano m.in. dzieci z domów dziecka. Cywile mają zostać ewakuowani do Rosji, co jak podaje agencja Reutera – potwierdził Kreml.

Tymczasem w Doniecku kilkadziesiąt minut temu doszło do incydentu przy budynkach administracji. Wiadomo, że 100 metrów od rządowego budynku, na jednym z parkingów eksplodował samochód terenowy w barwach wojskowych. Wybuch był silny – samochód został rozerwany na pół. Nikomu na szczęście nic się nie stało. Jak informują wysłannicy RMF FM w Kijowie, ukraińskie służby obawiają się, że takich prowokacji może być więcej.

Z oceną czy to jest prowokacja, moim zdaniem, nie trzeba czekać. Eskalacja tej sytuacji to jest ostatnia rzecz, którą Ukraina by zakładała – tak Paweł Szrot w Popołudniowej rozmowie w RMF FM wypowiedział się na temat eksplozji samochodu, do które doszło wieczorem 100 metrów od rządowego budynku w Doniecku.

To, do czego doszło jest bardzo poważne i na pewno będziemy obserwować tę sytuację. To, co się dzieje na wschodniej Ukrainie to nie jest pierwsza prowokacja. Mamy do czynienia od paru dni ze wzmożeniem ostrzału na tzw. linii frontowej – poinformował szef gabinetu prezydenta.

Ze wszystkich deklaracji płynących do prezydenta Dudy od prezydenta Zełenskiego i innych przedstawicieli władz ukraińskich wynika bardzo jasno i czytelnie, że Ukraina będzie próbowała unikać jakichkolwiek działań prowokacyjnych – zaznaczył gość Marka Tejchamana.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Obława na antycovidowców w Saksonii. Planowali zamach

Police officers lead a suspect out of a building entrance during a raid in the Pieschen district in Dresden, Germany, Wednesday, Dec.15, 2021. After threats against Saxony’s Prime Minister Kretschmer on Telegram, the police in Dresden searched several properties. Special forces of the State Criminal Police Office (LKA) were also involved, as statements by individual members of the Telegram group suggested that they might be in possession of sharp weapons and crossbows, the police announced on Twitter. Photo: Sebastian Kahnert/dpavia AP)

Saksońska policja kryminalna przeprowadziła w środę w Dreźnie obławę po tym, jak światło dzienne ujrzały plany zamachu na premiera Saksonii Michaela Kretschmera. Antycovidowcy, którzy planowali zabójstwo premiera, porozumiewali się na czacie na platformie Telegram – podały niemieckie media. Policja kryminalna w Saksonii przeszukała w środę 17 grudnia posesje kilku osób, podejrzanych o próbę przygotowania zamachu na premiera tego landu. Do akcji zaangażowano siły specjalne, ponieważ wypowiedzi poszczególnych członków grupy na Telegramie sugerowały, że mogą oni być w posiadaniu broni palnej i kusz.

Sprawa zyskała rozgłos po reportażu z zeszłego tygodnia w telewizji ZDF „Frontal”. Według raportu, członkowie grupy chatowej „Dresden Offline Networking” odrzucili decyzje rządu Saksonii o działaniach podjętych w walce z pandemią koronawirusa.

Saksonia. Antycovidowcy omawiali plan zabójstwa premiera landu

Będący jednocześnie antycovidowcami ludzie mieli omawiać – jak podaje saksońska policja – plany zabójstwa premiera Kretschmera i innych przedstawicieli rządu tamtejszego landu.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Amsterdam: Planowali atak na studio z użyciem wyrzutni rakiet

Z informacji holenderskiego dziennika „NRC Handelsblad” wynika, że przestępcy chcieli zastraszyć dziennikarzy stacji RTL4. Planowali atak na telewizyjne studio z użyciem wyrzutni rakiet. 6 lipca tuż po emisji programu „RTL Boulevard” postrzelony został holenderski dziennikarz Peter R. de Vries. Cztery dni później audycja została odwołana a budynek ewakuowano.

Stacja RTL4 w komunikacie o odwołaniu programu wyjaśniała, że „istniało poważne zagrożenie ze strony zorganizowanej przestępczości”. Minister sprawiedliwości Holandii Ferd Grapperhaus odbył krótką rozmowę z kierownictwem stacji, mówiąc o „drastycznej, ale niezbędnej decyzji”.

Ostrzeżenie miało nadejść ze strony policji, która przechwyciła od przestępców plany ataku. Ze źródeł dziennika „NRC Handelsblad” wynika, że siedziba stacji miała zostać zaatakowana z użyciem wyrzutni rakiet. Dziennikarze twierdzą, że celem ataku miało być przede wszystkim zastraszenie mediów po zamachu na dziennikarza śledczego Petera R. de Vriesa.

Holenderskie media wiążą sprawę zagrożenia dla bezpieczeństwa RTL4 i zamach na dziennikarza ze sprawą podejrzanych o zabójstwo adwokata Derka Wiersuma, który rozpoczął się 12 lipca. Peter R. de Vries rozmawiał wielokrotnie ze świadkiem koronnym Nabilem M.

64-letni Peter R. de Vries to znany w Holandii dziennikarz śledczy, który zajmował się sprawami kryminalnymi i lokalnym półświatkiem. Jak przypominała agencja AP, związku z jego działalnością wielokrotnie uważano, że przestępcy mogą obrać go za cel.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Zatrzymany pod zarzutem szpiegostwa Piotr Ś. mógł przekazać Rosji plany dywizji NATO

​Piotr Ś., zatrzymany przez ABW pod zarzutem szpiegostwa, mógł przekazać Rosji plany NATO-wskiej dywizji w Polsce – informuje portal Onet.pl. Mężczyzna koordynował bowiem rozbudowę infrastruktury jednej z dywizji. Piotr Ś. był menedżerem spółki AMW Sinevia, będącej córką Agencji Mienia Wojskowego. Firma działała na rynku budowlanym, ale większość jej kontraktów pochodziła od armii.

Jak informuje Onet, mężczyzna został zatrudniony tam w ubiegłym roku, poza konkursem. Informator portalu twierdzi, że został „przyniesiony w teczce”. „Od razu oddelegowano go do Elbląga, gdzie miał nadzorować modernizację i rozbudowę budynków wojskowych dla Wielonarodowej Dywizji Północny Wschód” – mówi.

Dowództwo Wielonarodowej Dywizji Północny Wschód koordynuje działania grup bojowych rozmieszczonych w krajach bałtyckich i w Polsce – nie tylko zajmują się one szkoleniami, ale także monitorowaniem sytuacji w regionie.

Według Onetu, za zatrudnieniem Piotra Ś. stali prezes zarządu AMW Sinevia Maciej Więckowski i wiceprezes Marek Jassak.

Prace budowlane w Elblągu ruszyły w 2017 roku, więc Piotr Ś. dołączył do projektu w trakcie jego realizacji.

Kariera Piotra Ś. po powrocie z Elbląga przyspieszyła – zmuszony do odejścia z centrali został jeden z dyrektorów, a na jego miejsce przyjęto właśnie Piotra Ś. Po firmie krążyły plotki, że razem z prezesami i wysokimi rangą wojskowymi jeździ na polowania.

„Jeżeli Piotr Ś. rzeczywiście podjął współpracę z obcym wywiadem, to został dobrze ulokowany. Umieszczenie go w spółce zależnej od Agencji Mienia Wojskowego to inteligentny ruch, bo praca tam otwiera szansę poznawania różnych ludzi z armii samemu nie funkcjonując w rygorze wojskowym” – mówi w rozmowie z Onetem Janusz Zemke, były wiceminister obrony narodowej.

Piotr Ś. zatrzymany za szpiegostwo

Piotr Ś. został zatrzymany 24 października, kiedy do biur AMW Sinevia w Nowym Dworze Mazowieckim wkroczyli funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. ABW przeszukało biuro i samochód mężczyzny, a także jego miejsce zamieszkania. Zabezpieczono nielegalnie posiadaną broń krótką, amunicję, a także nośniki elektroniczne i dokumenty.

Piotr Ś. usłyszał zarzuty usiłowania działania na rzecz obcego wywiadu, posiadania broni palnej i amunicji bez zezwolenia, a także posługiwania się sfałszowanym dokumentem. Sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt.
Źródło info i foto: interia.pl

Jakub A. mówił o swoich planach. Znały je dwie osoby z Gliwic

Mrowiny próbują otrząsnąć się po tragedii, a na jaw wychodzą nowe informacje. Okazuje się, że o planach zabójcy Kristiny wiedziały aż dwie osoby. Mężczyzna nie tylko proponował 10 tys. zł za morderstwo dziewczynki, ale wskazywał dokładne miejsce, gdzie ma się to wydarzyć.

Morderca Kristiny już miesiąc temu kontaktował się ze znajomym z Gliwic i oferował pieniądze za zabójstwo. „Robił to za pomocą komunikatorów internetowych. Znajomemu złożył kilka propozycji, a następnie je ponawiał” – informuje w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” osoba związana ze sprawą.

Dodaje, że Jakub A. miał w głowie gotowy plan. Wskazywał nawet dokładne miejsce, gdzie chciał, aby doszło do morderstwa Kristiny. To las pomiędzy Imbramowicami a Domanicami, leżący w pobliżu Mrowin, gdzie dziecko mieszkało.
Kto wiedział o planach mężczyzny. Jak ustalili śledczy, co najmniej dwie osoby, czyli znajomy Jakuba A. z Gliwic oraz koleżanka tego mężczyzny – także z woj. śląskiego. Gdy doszło do tragedii, zeznania tej pary bardzo pomogły policji w ustaleniu zabójcy i dotarciu do niego. Dlaczego o zagrożeniu nie poinformowali wcześniej. Osoby zbliżone do sprawy twierdzą, że nie uwierzyli oni iż Jakub A. naprawdę zdolny jest do morderstwa. Myśleli, że młody mężczyzna jest bardzo zazdrosny o matkę Kristiny i będzie szukał z nią głębszej relacji, ale nie wierzyli, że jest gotów posunąć się do zbrodni.

Mrowiny. „Jakub A. mógł to zrobić z zemsty”

Jakub A. miał nie zabić Kristiny z Mrowin dlatego, że go nie lubiła, tylko z zemsty na matce dziewczynki. To miała być kara za odtrącenie jego miłości przez matkę dziewczynki. Mężczyzna podejrzany o morderstwo 10-latki często spędzał z nią czas. – Był opiekuńczy i Kristina by się do niego przekonała – twierdzą znajomi matki w rozmowie z „Super Expressem”.
Źródło info i foto: wp.pl

Para skazana za przygotowywanie islamistycznego ataku w WB

Dwoje muzułmanów w Wielkiej Brytanii zostało skazanych za plany przygotowania ataku inspirowanego działalnością tzw. Państwa Islamskiego. Trzydziestokilkuletni Munir Mohammed i Rowaida El-Hassan przygotowywali bombę i utrzymywali kontakty z członkiem ISIS.

– To był plan zainspirowany działalnością tzw. Państwa islamskiego. Gdyby doszedł do skutku, wiele osób by zginęło, inne odniosłyby poważne obrażenia – powiedział po wyroku prowadzący śledztwo Paul Greenwood.

Munir Mohammed przybył do Wielkiej Brytanii z Sudanu. Para poznała się przez internet, na stronie randkowej dla muzułmanów. Szybko zaczęła się wymieniać radykalnymi treściami. Rowaida El-Hassan jest farmaceutką.

Doradzała mężczyźnie, jak ma pozyskać niezbędne chemikalia, nierzadko będące składnikami produktów powszechnie dostępnych, jak choćby środki do czyszczenia. Co więcej, policja podejrzewa, że mężczyzna mógł rozważać zatrucie jedzenia w fabryce produkującej gotowe posiłki.

Dostał tam pracę dzięki użyciu sfałszowanych dokumentów. Ślad, jaki mężczyzna pozostawił po sobie w internecie, pokazuje, że poszukiwał sposobów na wyprodukowanie silnej trucizny. Dziś para usłyszała wyrok „winni”. Wysokość kary zostanie ogłoszona 22 lutego.
Źródło info i foto: TVP.info

Niemcy: Zatrzymano 19-letniego Syryjczyka. Gromadził chemikalia, chciał zabić „jak najwięcej ludzi”

19-letni Syryjczyk zatrzymany nad ranem w Niemczech. Tamtejsza prokuratura poinformowała, że mężczyzna szykował zamach terrorystyczny. Zaczął już gromadzić elementy i chemikalia, z których chciał skonstruować bombę. Planował zabić jak najwięcej ludzi – podano w komunikacie. Dziś policyjne siły specjalne i kryminalni ze Schwerina weszli do kilku mieszkań i je przeszukali. Zatrzymany został tylko 19-letni Yamen A.

Prokuratura federalna informuje, że istnieje podejrzenie poważnego aktu przemocy wymierzonego w państwo. Motywowany islamizmem Yamen A. planował zamach z użyciem ładunków wybuchowych i podjął już konkretne działania.

Według śledczych Yamen A. planował atak terrorystyczny w Niemczech co najmniej od lipca. Chciał zabić jak największą liczbę ludzi. Zaczął gromadzić elementy potrzebne do budowy bomby (w tym chemikalia), z których chciał skonstruować śmiertelny ładunek. Na razie prokuratura nie ustaliła, czy miał już ustalone miejsce ataku. Nie ma również śladów prowadzących do siatki terrorystycznej, w której mógłby działać mężczyzna. Więcej szczegółów prokuratura zamierza przedstawić we wtorek o godzinie 14.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Sprawca masakry w Las Vegas planował ucieczkę?

Stephen Paddock, który w niedzielę zabił w Las Vegas 58 osób, prawdopodobnie planował ucieczkę z hotelu, z którego ostrzelał uczestników festiwalu muzyki country – ujawnił tamtejszy szeryf Joseph Lombardo. – 64-letni Paddock pozostawił apartamencie hotelu Mandalay Bay notatkę, która nie była listem samobójczym – powiedział szeryf.

Lombardo odmówił ujawniania treści tej notatki, która doprowadziła prowadzących śledztwo do wniosku, że sprawca najkrwawszego zbiorowego morderstwa z użyciem broni palnej w najnowszej historii USA miał nadzieję na ujście z życiem z apartamentu na 32 piętrze hotelu Mandalay Bay. Paddock – jak wykazało śledztwo – kilkakrotnie strzelał także w kierunku zbiorników paliwa na pobliskim lotnisku, być może chcąc spowodować wybuch, aby odwrócić uwagę policji.

Sprawca popełnił samobójstwo

Jakiekolwiek były plany Paddocka, pokrzyżowało je pojawienie się funkcjonariuszy policyjnej jednostki SWAT. Paddock popełnił samobójstwo, kiedy policjanci zaczęli forsować drzwi jego apartamentu hotelowego.

Prowadzącym dochodzenie w sprawie masakry w Las Vegas do tej pory, mimo przesłuchania w środę Marilou Danley, partnerki Paddocka, nie udało się ustalić, jakie były motywy jego drobiazgowo zaplanowanej zbrodni. Urodzona na Filipinach Danley po przesłuchaniu przez FBI w Los Angeles poinformowała poprzez swojego adwokata, że nic nie wiedziała o planach Paddocka. Określiła go jako „miłego, troskliwego i spokojnego mężczyznę”.

– Nigdy nie powiedział mi nic, co pozwalałoby przewidzieć, że wydarzy się coś strasznego – stwierdziła Danley.

Chciał, by kupiła dom na Filipinach

Poinformowała, że Paddock znalazł dla niej tani bilet do Manili, a kiedy była już na Filipinach, przesłał jej prawie 100 tys. dolarów. Paddock chciał, aby pieniądze te przeznaczyła na kupno domu dla siebie i swojej rodziny.

Danley – jak wyznała w swoim oświadczeniu – obawiała się, że bilet lotniczy i pieniądze, jakie otrzymała od Paddocka, były „zapowiedzią, że chce się on z nią rozstać”. Poznała Paddocka, kiedy w latach 2010-2013 pracowała jako kelnerka w kasynie w Reno w stanie Nevada. Zadaniem Danley było zapewnienie, aby najlepszym klientom kasyna, takim jak Paddock, niczego nie brakowało. Przynosiła Paddockowi posiłki i drinki podczas jego długich sesji komputerowego pokera.

Często grał w kasynach

Paddock mógł sobie pozwolić na częste wypady do kasyn dzięki udanym inwestycjom na rynku nieruchomości. Miał opinię odpowiedzialnego gracza, takiego, który wie, kiedy się wycofać z gry, aby nie spłukać się do suchej nitki.

Zdaniem prowadzących dochodzenie jest więc raczej mało prawdopodobne, by motywem masakry w Las Vegas była utrata jakiejś dużej sumy pieniędzy w kasynie. Jednak prowadzący śledztwo na tym etapie dochodzenia nie wykluczają żadnej hipotezy. Agenci FBI ustalili, że Paddock zaczął przed rokiem gromadzić swój arsenał liczący 33 sztuki różnych rodzajów broni i setki magazynków. Skłoniło to śledczych do wysunięcia hipotezy, że przed rokiem w życiu Paddocka, którego dwa małżeństwa skończyły się rozwodami, wydarzyło się coś ważnego.

Niewykluczone, że miał pomocnika

Nie można także wykluczyć, chociażby biorąc pod uwagę tylko ciężar arsenału, jaki Paddock zmagazynował w hotelu Mandalay Bay, że miał on pomocnika – spekulował w środę szeryf Lombardo. Wszystkie te hipotezy bada FBI, które do prowadzenia śledztwa skierowało 100 agentów.

„Niezależnie od tego, jak dużo czasu nam to zajmie, dojdziemy do samego sedna tego wszystkiego” – zapewnił cytowany w czwartek na łamach dziennika „Washington Post” Aaron Rouse, agent specjalny kierujący oddziałem FBI w Las Vegas.
Źródło info i foto: polsatnews.pl