Skazani za zabójstwo szefa bydgoskiego PZU

25 lat więzienia dla trzech mężczyzn, którzy w 1999 roku zamordowali szefa bydgoskiego oddziału PZU, Piotra Karpowicza. Wyrok nie jest prawomocny. Możliwe, że prokuratura się od niego odwoła, bo śledczy wcześniej żądali dla oskarżonych dożywocia. Skazani dzisiaj mężczyźni to biznesmen Tomasz G, który zlecił zabójstwo oraz dwóch członków gangu, którzy je wykonali. Są to Henryk L., który miał znaleźć płatnego zabójcę i Adam S., który miał strzelić do Karpowicza. Piotr Karpowicz został zastrzelony 15 lat temu na parkingu przed gmachem PZU. Miał on rzekomo utrudniać Tomaszowi G. wyłudzanie pieniędzy na powypadkowe auta.
Żródło info i foto: RMF24.pl

John Jairo Velasquez Vasquez odsiedział 23 lata i wyszedł na wolność

Przyznał się do zabicia własnoręcznie 300 osób, a pośrednio do zorganizowania zabójstw jeszcze 3 tys. innych ludzi. Kolumbijczycy dyskutują, czy tacy bandyci jak Popeye zasługują na życie na wolności. Wyjście na wolność 52-letniego Johna Jairo Velasqueza Vasqueza, alias Popeye, odbyło się w sekrecie, przy zachowaniu wielkich środków bezpieczeństwa. Popeye, który odsiedział 23 lata w najpilniej strzeżonym więzieniu w Combita, opuścił je we wtorek niemal potajemnie (choć od kilku dni koczowali tam dziennikarze, nic nie wskórali). Bandytę wywiozła we wtorek w nieznane miejsce w stolicy kraju Bogocie eskorta pięciu opancerzonych limuzyn pełnych ochroniarzy oraz rzecznik praw obywatelskich.

Krwawa narkotykowa łaźnia

Uwolnienie go otworzyło na nowo wielką ranę, jaką w pamięci Kolumbijczyków stanowi wciąż krwawa łaźnia sprawiona krajowi w latach 80. ubiegłego wieku przez Pabla Escobara i jego morderców z kartelu narkotykowego z Medellin. Popeye przyznaje się do zabicia własnoręcznie 300 osób, a pośrednio do zorganizowania zabójstw jeszcze 3 tys. innych ludzi. Strzelał i kazał strzelać, podkładał i kazał podkładać bomby (w sumie ponad 200). W wyniku wybuchów ludzie ginęli dziesiątkami.

Popeye miał swój udział m.in. w zamordowaniu kandydata na prezydenta Luisa Carlosa Galana w 1989 r. oraz w wysadzeniu w powietrze samolotu pasażerskiego ze 107 osobami na pokładzie w tym samym roku (wszyscy pasażerowie zginęli; celem był prezydent Kolumbii Cesar Gaviria, który ostatecznie na pokład nie wszedł). Porywał też ludzi dla okupu i dla zastraszania, m.in. kandydata na burmistrza Medelin i późniejszego prezydenta Andresa Pastranę oraz wiceprezydenta Santosa.

Wierny giermek Escobara

Wszystkie mordy i zamachy zlecał swojemu najbardziej zaufanemu siepaczowi jego szef i idol Pablo Escobar, przywódca największego latach 1970-90 gangu z Medellin zajmującego się produkcją i szmuglem kokainy. W latach 80. Escobar był najpotężniejszym kolumbijskim gangsterem. Na kokainie, którą produkował w prowincji Antiochia i rodzinnym Medellin, a potem szmuglował do USA samolotami i łodziami, zbił gigantyczny majątek. Według „Forbesa”, był wówczas siódmym najbogatszym człowiekiem na świecie. W kieszeni miał posłów, gubernatorów i burmistrzów, policjantów, prokuratorów i sędziów, a strach i zniszczenie siał wśród przeciwników i konkurentów. Prawdziwą wojnę wypowiedział państwu kolumbijskiemu dowiedziawszy się, że w razie pojmania zostanie wydany do USA.

Escobar zamordował ok. 10 tys. osób. Popeye był wśród jego zabójców i zastępców najwierniejszym z wiernych. Poszedł z nim dobrowolnie do więzienia w 1992 r. na mocy układu z władzą. Jednak Escobar uciekł rok później i zginął w obławie. Popeye poszedł na współpracę, przyznał się do zbrodni i został skazany na 27 lat.

Bandyta na emeryturze

Kolumbijczycy śledzą teraz jego losy z mieszaniną strachu i fascynacji. Jedni uważają, że odsiedział swoje i ma prawo wyjść na wolność. Inni uważają, że dla takich zbrodniarzy karą może być tylko dożywocie lub śmierć. Jedni i drudzy obawiają się, że na wolności Popeye może na nowo rozniecić falę przemocy. Wrogów mu nie brakuje i sam ma prawo bać się śmierci. Nie tylko bowiem przyznał się do własnych zbrodni, ale ujawnił w nich udział wielu wpływowych, a nigdy nie ukaranych osób. W kilku wywiadach przed wyjściem na wolność raz okazywał skruchę, raz dumę ze swojej przeszłości. Mówił rzeczy, które musiały przyprawiać Kolumbijczyków o dreszcze:

– „Byłem siepaczem Pablo Escobara, siedziałem w celi z jego najgorszymi wrogami, byłem kompanem albo wrogiem wszystkich ofiar kolumbijskiej wojny. To wszystko daje mi doświadczenie, które może się na coś dobrego przydać” – powiedział tygodnikowi „Semana”. – „Chcę pokazać młodym Kolumbijczykom, że nie warto się sprzedawać za mercedesa albo za majtki miss Kolumbii, jak ja to robiłem. Nie dam satysfakcji tym, którzy czekają, bym zaczął znowu kraść i zabijać. Boję się wolności, ale będę o nią walczył”.

Ale dziennikowi „El Tiempo” wyznał, że sumienie ma czyste, a ofiary zbrodni nie prześladują go we śnie: – Śpię spokojnie. Jestem z sobą pogodzony. Jestem bandytą na emeryturze, na zimowej kwaterze. Ale gdyby Pablo Escobar urodził się raz jeszcze, poszedłbym za nim bez wahania. On był geniuszem. Hersztem bandytów i porywaczem, ale przede wszystkim wielkim przywódcą. Nie boję się sprawiedliwości, bo okazało się, że jest sprawiedliwość także dla takich ludzi jak ja. Syn zamordowanego Luisa Carlosa Galána powiedział: – „Ktoś taki jak Popeye nigdy nie zapłaci za to, co zrobił. Ale skoro wyjawił prawdę o mordzie na moim ojcu, a prawo stanowi, że dziś może wyjść na wolność, nie mogę się temu sprzeciwiać”.

Dyplom w więzieniu

W więzieniu Popeye studiował 14 różnych kierunków i zrobił dyplom z ochrony środowiska. Na wolności będzie warunkowo. Przez cztery lata musi regularnie meldować się na policji. Jeśli przeżyje.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Płatny zabójca skazany na 25 lat więzienia

Sąd w Olsztynie uznał, że 15 lat temu Rosjanin Jurij F. zastrzelił jednego z liderów półświatka w Olsztynie. Wcześniej Rosjanin podłożył przed drzwiami kamienicy ładunek wybuchowy ale zapalnik nie zadziałał. Na szczęście nie doszło do wybuchu, w związku z czym sąd uznał, że kara łączna 25 lat więzienia będzie karą sprawiedliwą – mówi sędzia Wacław Bryżys. Rosjanin był wściekły. W ostatnim słowie powiedział do sędziego: jest pan rasistą i mordercą. Sprawą na wniosek sędziego Bryżysa zajmie się prokuratura. A obrońcy Jurija F. już zapowiedzieli zaskarżenie wyroku. Jurija F. oskarżono o to, iż w nocy z 21 na 22 sierpnia 1999 roku na olsztyńskim Zatorzu zabił Andrzeja R. pseudonim „Orzełek”, oddając do niego pięć strzałów w klatkę piersiową. Po latach poszukiwań Jurija F. zatrzymano wiosną 2013 roku na Litwie. Żródło info i foto: Radio ZET.pl