Sąd w Bydgoszczy aresztował 28-letniego Radosława S. za znęcanie się nad 8-miesięcznym dzieckiem

Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla 28-letniego Radosława S., który wraz ze swoją konkubiną jest podejrzewany o znęcanie się nad jej dziećmi. W piątek 8-miesięczny syn kobiety trafił do szpitala z obrzękami i złamaniami ręki oraz nogi. Matka tłumaczyła wówczas, że dziecko doznało urazów kończyn, bo „wypadło z łóżeczka”.

Sąd Rejonowy w Nakle nad Notecią aresztował na trzy miesiące Radosława S., który jest podejrzewany o znęcanie się nad dziećmi konkubiny – podaje RMF FM. Zdaniem śledczych mężczyzna wraz z matką dzieci znęcał się nad 4-latką i jej 8-miesięcznym bratem. Młodsze dziecko trafiło do szpitala w zeszły piątek, po tym, jak interwencję w domu pary przeprowadzili pracownicy miejscowego MOPS-u. Dziecko zostało przetransportowane karetką do szpitala w Bydgoszczy. Miało złamania prawej nogi i lewej ręki, a także skręcenia stawów i liczne obrzęki.

Bydgoszcz. Jest areszt dla 28-latka podejrzewanego o znęcanie się nad dziećmi

Mężczyźnie postawiono zarzuty znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad chłopcem i dziewczynką. – Podejrzany nie przyznał się do zarzucanych mu czynów – powiedziała w rozmowie z RMF FM rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy, Agnieszka Adamska-Okońska.

W sobotę 25-letnia matka dzieci została zatrzymana przez policję podczas odwiedzin w szpitalu, aresztowano ją w niedzielę. Tłumaczyła śledczym, że młodsze dziecko doznało urazów kończyn, bo „wypadło z łóżeczka”. Parze grozi do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Szwajcarskie media o poszukiwanym Olgierdzie Michalskim. „Polski zabójca ukrywa się w Szwajcarii”

W szwajcarskich mediach pojawiły się artykuły ostrzegające, że Olgierd Michalski może ukrywać się tam przed policją. Mężczyzna jest poszukiwany przez polską policję w związku z podejrzeniem o śmiertelne pobicie Dominika Sikory.

W piątek o Olgierdzie Michalskim, podejrzewanym o śmiertelne pobicie Dominika Sikory przed klubem w centrum Poznania, napisały dzienniki „Blick” oraz „20 minuten”. To dwie największe gazety w Szwajcarii, ukazujące się w kilkuset tysiącach egzemplarzy. Szwajcarscy dziennikarze opisują okoliczności pobicia zapaśnika Dominika Sikory w nocy z 25 na 26 stycznia przed klubem na Starym Rynku w Poznaniu, którego miał się dopuścić Olgierd Michalski.

Zaraz po tym zdarzeniu Michalski uciekł z Polski. We wtorek tvn24.pl podał, że mężczyzna może ukrywać się u swojej partnerki w Szwajcarii. Rzecznik wielkopolskiej policji przyznał, że śledczy sprawdzają ten trop.

Szwajcarskie media o poszukiwanym Polaku

Dziennikarz „20 minuten” próbował dopytać Federalny Urząd Bezpieczeństwa w Bernie, który odpowiada za międzynarodową współpracę prawną, o szczegóły poszukiwań Olgierda Michalskiego w Szwajcarii. Urzędnicy zasłonili się tajemnicą i odmówili przekazania jakichkolwiek szczegółów.

Dziennikarz „Blicka” przypomniał, że tragicznie zmarły Dominik Sikora był również zawodnikiem niemieckiego klubu zapaśniczego KFC Lipsk. Polski zapaśnik walczył w niemieckiej drużynie od trzech lat. „Cały klub KFC w Lipsku jest głęboko wstrząśnięty” – napisali przedstawiciele klubu na swoim profilu na Facebooku.

Areszt poszukiwawczy wobec podejrzanego o pobicie

W czwartek Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto zastosował wobec Olgierda Michalskiego tymczasowy areszt poszukiwawczy. Areszt poszukiwawczy to inaczej postanowienie o tymczasowym aresztowaniu ukrywającej się osoby podejrzanej. W przypadku zatrzymania, podejrzanego przewozi się na jego podstawie do sądu rejonowego, w którym prowadzone jest przeciw niemu postępowanie. Dopiero po rozpoczęciu procedury aresztu poszukiwawczego możliwe jest wystawienie listu gończego za poszukiwanym.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Bydgoszcz: 8-miesięczny chłopiec trafił do szpitala z ciężkimi obrażeniami. Policja zatrzymała 25-letnią matkę

8-miesięczny chłopiec trafił z ciężkimi obrażeniami do Szpitala Dziecięcego w Bydgoszczy. Policja zatrzymała 25-letnią matkę dziecka. W piątek po godzinie 20:00 mieszkanka kujawsko-pomorskiej gminy Mrocza przywiozła do bydgoskiego szpitala 8-miesięcznego syna z poważnymi obrażeniami. Chłopiec ma złamane obie kości podudzia prawej nogi, zwichnięty prawy staw łokciowy, podejrzenie złamania lewej kości promieniowej łokciowej i liczne obrzęki. Zdaniem lekarzy, obrażenia nie są świeże: miały powstać około tygodnia temu.

Na szczęście nie zagrażają życiu dziecka.

Jak powiedziała RMF FM podkomisarz Justyna Andrzejewska, oficer prasowa KPP w Nakle nad Notecią, 25-latka, która przywiozła syna do szpitala, „tłumaczyła, że obrażenia powstały w wyniku upadku dziecka”: według niej, chłopiec miał wypaść z łóżeczka. Policjanci nie wykluczają jednak, że obrażenia niemowlęcia mogą być wynikiem znęcania się nad nim.

Taki sygnał funkcjonariusze dostali od lekarzy bydgoskiej placówki w nocy z piątku na sobotę, dlatego dzisiaj zatrzymali 25-letnią matkę chłopca, kiedy ta przyjechała do niego do szpitala.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Toruń: Policja poszukuje 7 mężczyzn, którzy pobili obcokrajowców

Toruńska policja poszukuje siedmiu mężczyzn, którzy w weekend na starówce w tym mieście pobili pięciu obywateli Ukrainy, Rosji i Białorusi. Funkcjonariusze opublikowali w internecie wizerunek pięciu sprawców, który został zarejestrowany przez kamery monitoringu.

„Policjanci z toruńskiej komendy poszukują mężczyzn, którzy w nocy z soboty na niedzielę pobili na toruńskiej starówce obcokrajowców. Dotychczasowe ustalenia wskazują, że zdarzenie zaistniało na tle narodowościowym” – poinformował w poniedziałek mł. asp. Wojciech Chrostowski z Zespołu Komunikacji Społecznej KMP w Toruniu.

Obcokrajowcy mieli zostać pobici i znieważeni ok. godziny 1.30 w nocy z soboty na niedzielę w samym centrum miasta. Śledczy ustalili, że agresorów było siedmiu. Wizerunek pięciu z nich zarejestrowały kamery.

„Niedzielne zajście na toruńskiej starówce to akt bandytyzmu i skrajnie nienawistnego postępowania, dla którego nie może być akceptacji. Ja z całą stanowczością potępiam takie zachowania! Jednocześnie apeluję, aby osoby, które są świadkami tego typu zdarzeń, natychmiast zawiadamiały właściwe instytucje i służby. Liczę na to, że policja szybko ustali sprawców, a sąd ich przykładnie ukarze. Zero tolerancji dla bandytów!” – napisał prezydent Torunia Michał Zaleski.

Z informacji przekazanych PAP przez mł. asp. Chrostowskiego wynika, że poszkodowani doznali obrażeń ciała, które nie zagrażają ich życiu. Nieoficjalne ustalenia wskazują, że przynajmniej jedna z zaatakowanych osób ma mieć pęknięte kości czaszki.

Sprawcy mieli krzyczeć m.in. „Polska dla Polaków”. Wśród pobitych osób jest także kobieta. Portal torun.naszemiasto.pl przytacza relację jednego z zaatakowanych, którą ten miał umieścić na portalu społecznościowym.

„Nie mieli żadnych skrupułów, aby bić dziewczynę. Kolega, który jest Polakiem z repatriacji, ma pęknięcie kości czaszki, ale na szczęście nie jest to aż tak poważne. Zaatakowano nas pod hasłami +Polska dla Polaków+ i +J…ć Ukraińców+. Dodam, że Ukraińcami były jedynie dwie osoby z pięciu. Najbardziej przeraziła mnie bierność ludzi, którzy nie reagowali i obojętnie mijali zaistniałą sytuację. Napastnicy zdążyli nas zaatakować, odejść i jeszcze raz wrócić rzucając się na nas z pięściami” – napisał jeden z poszkodowanych cytowany przez lokalny portal.(PAP)

Funkcjonariusze proszą osoby, które były świadkami tego zdarzenia lub rozpoznają osoby przedstawione na zdjęciach o kontakt z Wydziałem Dochodzeniowo-Śledczym Komendy Miejskiej Policji w Toruniu, ul. Grudziądzka 17, tel. (56) 641 26 07 lub 112.
Źródło info i foto: interia.pl

Trwają poszukiwania 42-letniego mężczyzny. To on miał śmiertelnie pobić zapaśnika Dominika Sikorę

Poznańska policja opublikowała wizerunek 42-letniego mężczyzny podejrzewanego o ciężkie pobicie, które mogło doprowadzić do śmierci zapaśnika Dominika Sikory. Policja podała w wydanym w piątek komunikacie, że w związku ze sprawą śmierci Dominika Sikory – sportowca, zawodnika KS Sobieski Poznań, poszukuje Olgierda Michalskiego. 42-letni mężczyzna zameldowany jest w Poznaniu przy ul. Biskupińskiej.

„Wymieniony jest podejrzewany o ciężkie uszkodzenie ciała, które doprowadziło do śmierci Dominika Sikory” – informuje policja.

Policja już w środę poinformowała, że ustaliła osobę podejrzaną w sprawie śmierci 29-letniego zapaśnika. W styczniu Dominik Sikora został pobity i trafił do szpitala, po pięciu dniach zmarł.

Sportowiec trafił do szpitala z obrzękiem mózgu

Według wstępnych ustaleń, zapaśnik został pobity w nocy z 25 na 26 stycznia, po tym, gdy wyszedł z lokalu na Starym Rynku. Po pobiciu Sikora z obrzękiem mózgu trafił do szpitala, zmarł w miniony piątek. Sportowiec był jednym z czołowych zapaśników stylu klasycznego KS Sobieski Poznań. Zdobył wiele medali indywidualnych i drużynowych mistrzostw Polski. Był także medalistą mistrzostw Europy kadetów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Malbork: Rodzice czteromiesięcznej dziewczynki zatrzymani przez policję. Dziecko zostało dotkliwie pobite

Rodzice czteromiesięcznej dziewczynki, która w ciężkim stanie trafiła do szpitala w Malborku, są w rękach policji. Co najmniej do piątku poczekają na przesłuchanie. Jak informowaliśmy wcześniej, niemowlę trafiło najpierw do szpitala w Malborku, a później decyzją lekarzy zostało przeniesione na oddział intensywnej terapii w Gdańsku.

Dziewczynka miała liczne urazy. Lekarze od razu zawiadomili policję, bo mieli podejrzenia, że dziecko padło ofiarą przemocy domowej. Rodzice tłumaczyli, że uderzyło się o fotelik. Zostali zatrzymani w Malborku, w pobliżu stacji kolejowej Malbork-Kałdowo. Oboje przyjechali pociągiem z Gdańska. Na widok funkcjonariuszy ruszyli w przeciwnym kierunku, ale ostatecznie nie stawiali oporu i zostali ujęci.

Para nie była znana policji – w miejscu ich zamieszkania nie było interwencji, ani zgłoszeń od sąsiadów. Prokuratura, która prowadzi w tej sprawie śledztwo, ma już wstępną opinię z badań niemowlęcia, która potwierdziła liczne urazy, w tym złamania kończyn.

Dodatkowo wiadomo, że te urazy powstawały w różnym czasie, nie tylko tuż przed zgłoszeniem się rodziców do szpitala.
Źródło info i foto: interia.pl

Bogdan R. skazany na 4 lata więzienia za pobicie i gwałt na 17-latce

Mężczyzna, który brutalnie pobił i zgwałcił w parku 17-latkę, został skazany przez Sąd Rejonowy w Kędzierzynie-Koźlu na cztery lata więzienia. Sąd zastosował też wobec niego zakaz zbliżania się do ofiary. Wyrok nie jest prawomocny.

Jak poinformowała Prokuratura Okręgowa w Opolu, do zdarzenia doszło w nocy z 11 na 12 maja 2019 roku w lesie przy Alejach Jana Pawła II w Kędzierzynie-Koźlu, w czasie odbywającej się w tym miejscu imprezy plenerowej.

Podczas śledztwa ustalono, że w pewnym momencie jedna z uczestniczek imprezy odeszła od grupy uczestników zabawy. Za 17-latką poszedł Bogdan R. Mężczyzna znał swoją ofiarę. Gdy wiedział, że nikt ich nie widzi, uderzył dziewczynę w tył głowy pałką teleskopową, a następnie dusząc, zgwałcił ją. Pokrzywdzona bezpośrednio po zdarzeniu poinformowała policjantów, którzy zatrzymali sprawcę.

W trakcie śledztwa oskarżony nie przyznawał się do winy, jednak oprócz zeznań pokrzywdzonej, na jego niekorzyść przemawiały zabezpieczone ślady biologiczne.

Sąd uznał Bogdana R. za winnego zarzucanych mu czynów i wymierzył mu karę czterech lat więzienia. Skazany ma siedmioletni zakaz kontaktowania się w jakiejkolwiek formie z pokrzywdzoną i zbliżania się do niej na odległość mniejszą niż 50 metrów. W tym czasie nie może także podejmować żadnej pracy związanej z wychowaniem, opieką czy edukacją małoletnich. Został także zobowiązany do zapłacenia 15 tysięcy złotych pokrzywdzonej tytułem zadośćuczynienia. Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: interia.pl

Ruszył proces ws. pobicia ratownika medycznego w Zakopanem

Przed Sądem Rejonowym w Zakopanem rozpoczął się proces ws. pobicia ratownika medycznego zakopiańskiego pogotowia. Co ustalono na pierwszym posiedzeniu?

Do zdarzenia doszło w grudniu 2018 roku na Polanie Szymoszkowej w Zakopanem. Karetka została wezwana do nieprzytomnego człowieka na stoku narciarskim. Gdy na miejsce przybyła karetka, dwóch postronnych mężczyzn, według prokuratury, zachowywało się agresywnie wobec ratowników. Jeden z nich uderzył sanitariusza. Mężczyźni są oskarżeni o naruszenie nietykalności cielesnej ratownika.

– Byliśmy potraktowani jak funkcjonariusze publiczni. Dobrze, że tak się stało, mamy dość stresującą pracę i zamiast skupić się na pomocy musimy oglądać się dookoła, czy nikt nas nie chce uderzyć. Może dzięki takim sprawom jak moja, będzie mniej takich sytuacji – powiedział naszemu reporterowi Andrzej Stopka-Gadeja, ratownik medyczny.

Adwokat Grzegorz Potapowicz, obrońca jednego z oskarżonych nie zgadza się z zarzutami prokuratury.

– Wersja przedstawiona przez mojego klienta różni się od tej przedstawionej przez pokrzywdzonego. Sąd dokona oceny tego materiału dowodowego, który zdaniem obrony, nie wskazuje na sprawstwo, a przynajmniej nie uzasadnia postawienia takiego zarzutu, jaki przedstawiono mojemu klientowi. Twierdzi on, że osobą agresywną nie był on – zaznaczył Potapowicz.

Mężczyźni nie przyznali się do winy. Kolejna rozprawa odbędzie się w lutym 2020 roku. Za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego w trakcie pełnienie obowiązków służbowych grozi do 3 lat więzienia.
Źródło info i foto: se.pl

Włochy: Polka brutalnie pobita przez migrantów

40-letnia Polka została zaatakowana na dworcu w Rimini przez dwóch – jak sama sądzi – migrantów z Afryki Północnej. Mężczyźni chcieli ją zmusić do oddania 20 euro. – Zadali mi dwa lub trzy ciosy w twarz i głowę – mówiła pani Violetta lokalnym mediom. Kobieta zalana krwią zdołała się podnieść z chodnika i uciec.

Do napaści doszło ok. godz. 7, kiedy Polka wyszła z hotelu, w którym nocowała. Do Rimini przyjechała w poszukiwaniu pracy w branży turystycznej, w piątek miała odwiedzić potencjalnych pracodawców.

– Kiedy tylko postawiłam stopę na chodniku, zbliżyli się do mnie dwaj czarnoskórzy chłopcy, myślę, że byli to przybysze z Afryki Północnej, bardzo młodzi, mieli najwyżej dwadzieścia lub dwadzieścia pięć lat – relacjonowała mediom pani Violetta.

„Zadali mi dwa lub trzy ciosy w twarz i głowę”

Najpierw kazali kobiecie oddać im pieniądze. Zastrzegli, że nie chcą drobnych, ale 20, a najlepiej 50 euro. Kiedy odmówiła, jeden z napastników zaczął wyrywać jej torbę. Doszło do szarpaniny. Wówczas została zaatakowana. – Zadali mi dwa lub trzy ciosy w twarz i głowę – opowiadała.

– Bardzo się bałam i czułam silny ból – mówiła 40-latka. Kiedy po serii uderzeń w twarz, upadła na chodnik, rabusie nadal ją atakowali. Znalazła jednak dość siły, by wstać i uciec. Dwaj napastnicy zbiegli.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

24-latek aresztowany za bicie dzieci i grożenie im śmiercią

24-letni Dawid A. został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące przez sąd w Jeleniej Górze. Śledczy postawili mu zarzut psychicznego i fizycznego znęcania się nad dziećmi. Zawiadomienie w sprawie możliwego znęcania się nad rodziną przez 24-letniego mieszkańca Jeleniej Góry wpłynęło do Prokuratury Rejonowej w Jeleniej Górze pod koniec września 2019 roku.

Niezwłocznie podjęte intensywne czynności procesowe przez prokuratora prowadzącego śledztwo, w tym osobiste przesłuchanie licznych świadków, którzy mieli styczność z poszkodowanymi dziećmi, potwierdziło informacje ze zgłoszenia – mówi Tomasz Czułowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze.

Według ustaleń śledczych, Dawid A. znęcał się fizycznie i psychicznie nad dwójką dzieci w wieku 7 i 6 lat od lutego 2017 roku. Zachowanie podejrzanego miało drastyczny charakter – dodaje Czułowski.

Jak podaje prokuratura, Dawid A. bił dzieci rękoma i pasem, a także groził im śmiercią. Ponadto używał wobec nich wulgaryzmów i groził zabiciem ich psa. Stosował też kary polegające m.in. na zmuszaniu do długotrwałego przebywania w pozycji stojącej.

Mężczyźnie grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

Dawid A. został wcześniej skazany za jazdę samochodem pod wpływem alkoholu pomimo zakazu prowadzenia pojazdów.
Źródło info i foto: RMF24.pl