Znęcał się nad rodziną podczas kwarantanny. Został aresztowany

Przebywający wraz z bliskimi w kwarantannie 47-letni mieszkaniec pow. ostrołęckiego (Mazowieckie) usłyszał zarzuty znęcania się nad rodziną. Mężczyzna uderzył żonę, zniszczył telewizor i telefon. Grozi mu do 5 lat więzienia. Jak poinformował w poniedziałek rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce podkom. Tomasz Żerański, w piątek wieczorem dyżurny policji otrzymał zgłoszenie dotyczące przemocy w rodzinie. W jednym z mieszkań w pow. ostrołęckim awanturujący się mężczyzna groził swoim bliskim, uderzył żonę oraz zniszczył telewizor oraz telefon.

Ponieważ rodzina była objęta kwarantanną, na miejsce pojechali funkcjonariusze wyposażeni w indywidualne środki ochrony. 47-letni agresor był w mieszkaniu, podczas gdy jego bliscy wyszli przed dom. Zachowanie mężczyzny wskazywało, że jest on pod wpływem alkoholu.

47-latek został przewieziony do pomieszczenia dla osób zatrzymanych, które jest przystosowane do przebywania w nim osób poddanych kwarantannie. Mężczyzna usłyszał zarzuty dotyczące znęcania się nad rodziną. Przestępstwo to jest zagrożone karą do 5 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sąd aresztował podejrzanych o brutalne zabójstwo w Lubaniu

Na trzy miesiące aresztował sąd trzech mężczyzn w wieku od 21 do 38 lat, podejrzanych o brutalne zabójstwo, do którego doszło w nocy z 15 na 16 marca w Lubaniu (woj. dolnośląskie) – poinformowała w poniedziałek Prokuratura Krajowa. Jak podała w komunikacie Prokuratura Krajowa, podejrzani o zbrodnię to Piotr M., Patryk M. i Paweł M. – mieszkańcy Lubania.

Mieli oni, zdaniem śledczych, brutalnie pobić mężczyznę – uderzać go m.in. metalowym prętem, a nożem zadać rany twarzy. „Następnie sprawcy pozostawili konającego pokrzywdzonego w mieszkaniu, gdzie na skutek odniesionych obrażeń zmarł” – podała prokuratura.

Podejrzani o tę zbrodnię usłyszeli zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Na wniosek prokuratury zostali aresztowani na trzy miesiące. Grozi im dożywocie.
Źródło info i foto: interia.pl

25-letni Mariusz J. skazany za brutalne pobicie chłopaka na Marszu Równości

Nie ma zgody na brutalność i chuligańskie wybryki! Sąd w Białymstoku skazał Mariusza J. (25 l.) na karę bezwzględnego więzienia za to, że kopnął młodego chłopaka i złamał mu obojczyk. – Wszyscy byli brutalni, to i mi się udzieliło – tłumaczył w sądzie zadymiarz. Teraz za swój czyn spędzi 20 miesięcy za kratkami.

Pierwszy Marsz Równości w Białymstoku od początku budził wiele kontrowersji. Uczestnicy parady byli przez chuliganów wyzywani i opluwani, w ruch poszły kamienie i jajka. Pech chciał, że na trasie marszu znalazł się 18-letni Michał P.

– Słyszałem krzyki, było niebezpiecznie. Nagle podbiegł do mnie jakiś chłopak i kopnął w bark. Byłem w szoku. Na początku nie czułem, jak bardzo boli. Okazało się, że mam połamane kości. Wiele miesięcy spędziłem w gipsie – wyjaśnia zaatakowany chłopak.

W sądzie 25-letni chuligan, który go zaatakował, przyznał się do winy. Odmówił składania wyjaśnień i stwierdził tylko, że nie wie, dlaczego tak postąpił. – Inni też byli agresywni, to i mi się udzieliło – stwierdził.

Obrona Mariusza J. walczyła o nałożenie na mężczyznę tzw. kary mieszanej – najpierw trzech miesięcy pozbawienia wolności, a potem obowiązku odrobienia prac społecznych. Sąd jednak orzekł bezwzględne więzienie. – Oskarżony zaatakował przypadkową osobę, która niczym mu nie zawiniła, w żaden sposób nie sprowokowała. Nie da się go w żadnym wypadku usprawiedliwić – podkreślała w uzasadnieniu orzeczenia sędzia Alina Dryl. – Nikt nie może czuć się bezkarny w tłumie – dodała.

Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Pobicie kucharza z Chin we Wrocławiu

We Wrocławiu miało dojść do dotkliwego pobicia Chenshenga Li – obywatela Polski chińskiego pochodzenia, znanego w stolicy Dolnego Śląska kucharza. – Mąż był uderzany prosto w twarz i mocno krwawił – powiedziała portalowi gazetawroclawska.pl żona mężczyzny. Jak opisuje gazetawroclawska.pl do zdarzenia doszło w niedzielę ok. godz. 19.30. Chensheng Li wyszedł z restauracji Kuchnia Marche, w której pracuje. Szedł ulicą Świdnicką w stronę Powstańców Śląskich. Portal informuje, że na wysokości przejścia pod wiaduktem kolejowym zaczepiła go grupa młodych osób.

Najpierw napluli mu w twarz, później pobili, a następnie uciekli. – Na całe szczęście do leżącego na ziemi męża szybko podbiegł przypadkowy przechodzień i zaczął mu udzielać pomocy, angażując w to kolejne znajdujące się w pobliżu osoby. Mąż był uderzany prosto w twarz i mocno krwawił, dobrze że znaleźli się ludzie, którzy od razu mu pomogli – mówi portalowi żona kucharza, który po pobiciu trafił do szpitala.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Sekcja zwłok po śmierci wójt gminy Zgierz Barbary Kaczmarek

W zakładzie medycyny sądowej w Łodzi odbyła się sądowo-lekarska sekcja zwłok zmarłej w poniedziałek wójt gminy Zgierz Barbary Kaczmarek. Wstępne ustalenia potwierdzają stosowanie wobec kobiety przemocy – poinformował rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania. 58-letnia Kaczmarek trafiła do szpitala o godz. 3 w nocy z piątku na sobotę w stanie krytycznym – z poważnymi i rozległymi obrażeniami głowy i mózgu. Biegły z zakresu medycyny sądowej nie pozostawił wątpliwości, że powstałe obrażenia nie mogły być spowodowane przez samą pokrzywdzoną, lecz były konsekwencją pobicia.

W związku z tą sprawą zatrzymano 34-letniego syna kobiety, który w niedzielę usłyszał zarzuty. Prokuratura zarzuciła mu spowodowanie u matki ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci urazów realnie zagrażających życiu. Grozić mu może kara do 15 lat więzienia. W czasie przesłuchania mężczyzna nie przyznał się do winy. Złożył obszerne wyjaśnienia, których treści prokuratura nie ujawnia.

Jak poinformował Kopania, wstępne ustalenia sekcji zwłok potwierdzają stosowanie przemocy wobec kobiety. Zaznaczył jednak, że dla ustalenia przyczyny śmierci konieczne będzie przeprowadzenia badań dodatkowych, w tym histopatologicznych.

„Dopiero po ich uzyskaniu i opracowaniu końcowej opinii posekcyjnej, możliwe będzie wyciąganie wniosków, co do tego, czy pomiędzy urazem, a śmiercią zachodzi związek przyczynowy. Wówczas też podjęte zostaną decyzje, co do ostatecznego kształtu zarzutów” – wyjaśnił rzecznik.

Barbara Kaczmarek funkcję wójta gminy Zgierz sprawowała od 2014 roku. Była pierwszą kobietą wybraną w tej gminie na to stanowisko.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Syn brutalnie pobitej wójt nie przyznaje się do winy

Podejrzany o dotkliwe pobicie matki syn wójt gminy Zgierz Barbary Kaczmarek nie przyznał się do winy – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. 34-latek w niedzielę usłyszał zarzuty. 58-letnia kobieta w stanie krytycznym przebywa w szpitalu.

W Prokuraturze Rejonowej w Zgierzu (woj. łódzkie) zakończyło się przesłuchanie 34-letniego mężczyzny, który został zatrzymany w związku z prawdopodobnym pobiciem swojej matki, sprawującej funkcję wójta gminy Zgierz. Prokuratura zarzuciła mężczyźnie spowodowanie u swojej matki ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu. To zbrodnia zagrożona karą więzienia do 15 lat.

– W czasie przesłuchania mężczyzna nie przyznał się do winy. Złożył obszerne wyjaśnienia, których treści nie ujawniamy. Wieczorem zostanie podjęta decyzja o zastosowaniu środków zapobiegawczych i ewentualnym wniosku do sądu o tymczasowe aresztowanie podejrzanego – przekazał prok. Kopania. Kobieta trafiła do szpitala o godz. 3 w nocy z piątku na sobotę, w stanie krytycznym, z poważnymi i rozległymi obrażeniami głowy i mózgu.

„Biegły z zakresu medycyny sądowej nie pozostawił wątpliwości, że powstałe obrażania nie mogły być spowodowane przez samą pokrzywdzoną, lecz są konsekwencją pobicia. Uraz jest skutkiem przestępstwa. W związku z tą sprawą zatrzymano 34-letniego syna kobiety, który w niedzielę usłyszał zarzuty” – PROK. KRZYSZTOF KOPANIA

Pogotowie powiadomił syn, który twierdził, że znalazł matkę nieprzytomną w łóżku w domu w Dąbrówce Wielkiej i prowadzi reanimację. Jak wyjaśnił prok. Kopania, kobieta przebywała w domu jedynie w towarzystwie podejrzanego 34-latka, który w chwili zatrzymania był trzeźwy. Młodszy z synów pojawił się w domu – powiadomiony o tym, co się stało – w chwili, gdy pogotowie zabierało matkę do szpitala.

Wójt gminy Zgierz walczy o życie. Jest komentarz prokuratury

Rzecznik prokuratury dodał, że stan zdrowia poszkodowanej nie poprawia się. Obrażenia głowy kobiety są bardzo poważne, w związku z czym jej życie jest poważnie zagrożone.

„W mieszkaniu widoczne były liczne ślady krwi. Obecnie pracujemy nad odtworzeniem możliwego mechanizmu powstania urazu. Przesłuchujemy świadków, chcemy też odtworzyć wzajemne relacje, poznać motywy działania. To wymaga czasu, ale pracujemy nad tym razem z policją bardzo intensywnie” – zapewnił Kopania. Kaczmarek funkcję wójta gminy Zgierz sprawuje od 2014 roku. Jest pierwszą kobietą wybraną w tej gminie na to stanowisko. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Wójt gminy Zgierz brutalnie pobita

W stanie krytycznym trafiła do szpitala wójt gminy Zgierz Barbara Kaczmarek. 58-letnia kobieta została dotkliwie pobita. Policja zatrzymała jej 34-letniego syna. Okoliczności sprawy bada policja pod nadzorem prokuratora. Informację, którą jako pierwsze podało Radio Łódź, potwierdził w sobotę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

„58-letnia kobieta trafiła do szpitala w piątek wieczorem w stanie krytycznym, z poważnymi i rozległymi obrażeniami głowy. Pogotowie powiadomił jej syn, który twierdził, że znalazł matkę nieprzytomną w łóżku. Biegły stwierdził jednak, że uraz głowy jest prawdopodobnie konsekwencją pobicia. W tej sprawie został zatrzymany 34-letni syn kobiety” – przekazał rzecznik.

Prok. Kopania dodał, że na miejscu zamieszkania kobiety trwa dokładne ustalanie okoliczności zdarzenia, zabezpieczane są ślady. Prokuratorzy w najbliższym czasie podejmą decyzję, co do ewentualnych zarzutów wobec zatrzymanego. Rzecznik poinformował, że kobieta jest nieprzytomna. Jej stan jest określany jako krytyczny. Kaczmarek funkcję wójta gminy Zgierz sprawuje od 2014 roku. Jest pierwszą kobietą wybraną w tej gminie na to stanowisko.
Źródło info i foto: interia.pl

Toruń: Policja poszukuje 7 mężczyzn, którzy pobili obcokrajowców

Toruńska policja poszukuje siedmiu mężczyzn, którzy w weekend na starówce w tym mieście pobili pięciu obywateli Ukrainy, Rosji i Białorusi. Funkcjonariusze opublikowali w internecie wizerunek pięciu sprawców, który został zarejestrowany przez kamery monitoringu.

„Policjanci z toruńskiej komendy poszukują mężczyzn, którzy w nocy z soboty na niedzielę pobili na toruńskiej starówce obcokrajowców. Dotychczasowe ustalenia wskazują, że zdarzenie zaistniało na tle narodowościowym” – poinformował w poniedziałek mł. asp. Wojciech Chrostowski z Zespołu Komunikacji Społecznej KMP w Toruniu.

Obcokrajowcy mieli zostać pobici i znieważeni ok. godziny 1.30 w nocy z soboty na niedzielę w samym centrum miasta. Śledczy ustalili, że agresorów było siedmiu. Wizerunek pięciu z nich zarejestrowały kamery.

„Niedzielne zajście na toruńskiej starówce to akt bandytyzmu i skrajnie nienawistnego postępowania, dla którego nie może być akceptacji. Ja z całą stanowczością potępiam takie zachowania! Jednocześnie apeluję, aby osoby, które są świadkami tego typu zdarzeń, natychmiast zawiadamiały właściwe instytucje i służby. Liczę na to, że policja szybko ustali sprawców, a sąd ich przykładnie ukarze. Zero tolerancji dla bandytów!” – napisał prezydent Torunia Michał Zaleski.

Z informacji przekazanych PAP przez mł. asp. Chrostowskiego wynika, że poszkodowani doznali obrażeń ciała, które nie zagrażają ich życiu. Nieoficjalne ustalenia wskazują, że przynajmniej jedna z zaatakowanych osób ma mieć pęknięte kości czaszki.

Sprawcy mieli krzyczeć m.in. „Polska dla Polaków”. Wśród pobitych osób jest także kobieta. Portal torun.naszemiasto.pl przytacza relację jednego z zaatakowanych, którą ten miał umieścić na portalu społecznościowym.

„Nie mieli żadnych skrupułów, aby bić dziewczynę. Kolega, który jest Polakiem z repatriacji, ma pęknięcie kości czaszki, ale na szczęście nie jest to aż tak poważne. Zaatakowano nas pod hasłami +Polska dla Polaków+ i +J…ć Ukraińców+. Dodam, że Ukraińcami były jedynie dwie osoby z pięciu. Najbardziej przeraziła mnie bierność ludzi, którzy nie reagowali i obojętnie mijali zaistniałą sytuację. Napastnicy zdążyli nas zaatakować, odejść i jeszcze raz wrócić rzucając się na nas z pięściami” – napisał jeden z poszkodowanych cytowany przez lokalny portal.(PAP)

Funkcjonariusze proszą osoby, które były świadkami tego zdarzenia lub rozpoznają osoby przedstawione na zdjęciach o kontakt z Wydziałem Dochodzeniowo-Śledczym Komendy Miejskiej Policji w Toruniu, ul. Grudziądzka 17, tel. (56) 641 26 07 lub 112.
Źródło info i foto: interia.pl

Policja z Rybnika publikuje wizerunek podejrzewanego o śmiertelne pobicie

Policja z Rybnika szuka mężczyzny, który pobił na śmierć 36-latka. Podejrzewanym jest człowiek z nagrania kamer monitoringu. Jak podaje rybnicka policja, do zdarzenia doszło 1 grudnia na ulicy Zamkowej w Rybniku. Nic nie zwiastowało tragedii. 36-latek wraz z kobietą robili sobie zdjęcia na tle pomnika byłego burmistrza miasta.

W pobliżu przechodziła inna para. Doszło do awantury, która zmieniła się w szarpaninę. Mężczyzna zaatakował 36-latka, który po uderzeniu w głowę upadł na ziemię.

„W wyniku odniesionych obrażeń pokrzywdzony zmarł w szpitalu. Kobieta i mężczyzna oddalili się z miejsca zdarzenia” – ŚLĄSKA POLICJA

Agresor udał się dalej w nieznanym kierunku. Policja poszukuje pary, której wizerunek opublikowała dzięki nagraniom z kamer monitoringu. Wszyscy, którzy rozpoznają te osoby, proszeni są o kontakt z Komendą Miejską Policji w Rybniku pod numerem telefonu (32) 429 52 55, Wydziałem Kryminalnym KMP w Rybniku osobiście lub mailowo: kryminalny@rybnik.ka.policja.gov.pl.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Ruszył proces ws. pobicia ratownika medycznego w Zakopanem

Przed Sądem Rejonowym w Zakopanem rozpoczął się proces ws. pobicia ratownika medycznego zakopiańskiego pogotowia. Co ustalono na pierwszym posiedzeniu?

Do zdarzenia doszło w grudniu 2018 roku na Polanie Szymoszkowej w Zakopanem. Karetka została wezwana do nieprzytomnego człowieka na stoku narciarskim. Gdy na miejsce przybyła karetka, dwóch postronnych mężczyzn, według prokuratury, zachowywało się agresywnie wobec ratowników. Jeden z nich uderzył sanitariusza. Mężczyźni są oskarżeni o naruszenie nietykalności cielesnej ratownika.

– Byliśmy potraktowani jak funkcjonariusze publiczni. Dobrze, że tak się stało, mamy dość stresującą pracę i zamiast skupić się na pomocy musimy oglądać się dookoła, czy nikt nas nie chce uderzyć. Może dzięki takim sprawom jak moja, będzie mniej takich sytuacji – powiedział naszemu reporterowi Andrzej Stopka-Gadeja, ratownik medyczny.

Adwokat Grzegorz Potapowicz, obrońca jednego z oskarżonych nie zgadza się z zarzutami prokuratury.

– Wersja przedstawiona przez mojego klienta różni się od tej przedstawionej przez pokrzywdzonego. Sąd dokona oceny tego materiału dowodowego, który zdaniem obrony, nie wskazuje na sprawstwo, a przynajmniej nie uzasadnia postawienia takiego zarzutu, jaki przedstawiono mojemu klientowi. Twierdzi on, że osobą agresywną nie był on – zaznaczył Potapowicz.

Mężczyźni nie przyznali się do winy. Kolejna rozprawa odbędzie się w lutym 2020 roku. Za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego w trakcie pełnienie obowiązków służbowych grozi do 3 lat więzienia.
Źródło info i foto: se.pl