Nowy Jork: Żydowski dziennikarz pobity na Brooklynie

Na nowojorskim Brooklynie społeczność ortodoksyjnych Żydów kontynuowała protesty przeciw restrykcjom narzuconym z powodu rozszerzenia pandemii. Tłum pobił politycznego reportera pisma „Jewish Insider”.

Atak na dziennikarza Jacoba Kornbluha odbił się szerokim echem w amerykańskich mediach. Jak informował dziennik „USA Today” powiedział on, że został „brutalnie zaatakowany, uderzony w głowę i kopnięty przez wściekły tłum złożony z setek członków społeczności”. Nazwano go „nazistą” i „Hitlerem”.

Według lokalnej telewizji NY1, zdaniem Kornbluha, zajście zainicjował aktywista Heshy Tischler, który nakazał ludziom zaatakować reportera. Tischler uważa, że wzrost liczby przypadków koronawirusa to mistyfikacja.

W chwili, gdy pan Tischler podszedł do mnie i przyszpilił mnie do ściany, bez maski, plując na mnie, poczułem, że (…) cała ciężka praca, którą włożyłem od marca, dla bezpieczeństwa mojego i mojej społeczność jest w tym momencie doszczętnie unicestwiona – zaznaczył Kornbluh.

Twittował później, że został „uratowany przez bohaterskich policjantów i kilku przywódców społeczności”, którzy wyciągnęli go z tłumu.

O zajściu pisał także m.in. „Washington Post”.

Byli to członkowie mojej własnej społeczności z nienawiścią w oczach, wskazujący na mnie palcem, nazywający mnie nazistą, mówiąc, że zasługuję na śmierć – przytoczył wypowiedź dziennikarza waszyngtoński dziennik.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nowy Dwór Mazowiecki: 32-latek odpowiedzialny za śmiertelne pobicie 3-miesięczne. Matka dziecka trafiła do aresztu

Horror w Nowym Dworze Mazowieckim. 3-miesięczne niemowlę zostało pobite na śmierć. O zabójstwo i znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad 3-miesięcznym chłopczykiem podejrzewany jest 32-letni mężczyzna. Matka chłopca odpowie z kolei za narażenia dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia i nieudzielenie mu pomocy. Oboje zostali tymczasowo aresztowani.

Tragiczne wydarzenia miały miejsce w nocy z piątku na sobotę w Nowym Dworze Mazowieckim. Ok. godz. 4 rano policja otrzymała zgłoszenie, że w jednym z mieszkań przy ul. Długiej doszło do śmierci 3-miesięcznego dziecka. Pod wskazany adres natychmiast wysłano funkcjonariuszy.

Na miejscu policjanci zastali ratowników medycznych, którzy potwierdzili zgon 3-miesięcznego chłopczyka. W mieszkaniu znajdowała się 39-letnia matka dziecka oraz jej 32-letni konkubent. Oboje byli pijani. Kobieta miała w organizmie 2 promile alkoholu, a mężczyzna aż 3,7 promila.

– Mundurowi pod nadzorem prokuratury rejonowej w Nowym Dworze Mazowieckim natychmiast przystąpili do ustalania świadków tego zdarzenia i okoliczności, w jakich do niego doszło – informuje st. asp. Joanna Wielocha z Komendy Powiatowej Policji w Nowym Dworze Mazowieckim. – Przeprowadzone liczne czynności procesowe, w tym wizja lokalna oraz sekcja zwłok dziecka pozwoliły na sformułowanie zarzutów wobec matki niemowlęcia i jej konkubenta.

32-latek miał znęcać się nad dzieckiem od czerwca, czyli niemal od jego urodzenia. Mężczyzna nie mógł znieść płaczu dziecka. Wstępne wyniki sekcji zwłok wykazały, że 3-miesięczny Filipek miał poważnie uszkodzoną czaszkę oraz narządy wewnętrzne.
Źródło info i foto: se.pl

Boston: Sześciu policjantów oskarżonych o zabójstwo 41-latka. Oddali do niego 31 strzałów w ciągu 3 sekund

Sześciu bostońskich policjantów zostało oskarżonych o zabójstwo 41-letniego Justona Roota. Strzelili do niego 31 raz w ciągu 3 sekund, gdy ten leżał ranny na ziemi. Po incydencie funkcjonariusze mieli komentować: „Tak, zabiłem tego sku…na” i „opróżniłem na niego swój magazynek”. Pozew złożyła rodzina zabitego. Do strzelaniny pomiędzy policją a 41-letnim Justonem Rootem doszło w lutym. Policja dostała zgłoszenie o uzbrojonym człowieku w okolicach szpitala Brigham and Women’s Hospital.

Kiedy funkcjonariusz zobaczył mężczyznę miał sięgnąć po broń, na co ten również wyjął pistolet – później okazało się, że był to przezroczysty zabawkowy pistolet do paintballa – i do niego strzelił. Policjant również oddał strzały, ranił Roota, po czym potknął się i upadając strzelił ponownie trafiając szpitalnego woźnego w oko.

Root zdołał wsiąść do samochodu, ale po sześciu minutach rozbił się, wysiadł i upadł na ziemię. Próbowała go opatrzyć ratowniczka medyczna, ale policjanci kazali jej odsunąć się. Chociaż funkcjonariusze nie widzieli broni w rękach 41-latka, a on sam leżał bezbronny, to oddali do niego 31 strzałów w ciągu 3 sekund.

W 35-stronicowym pozwie rodzina oskarża funkcjonariuszy m.in. o użycie nadmiernej siły, napaść i pobicie, spowodowanie śmierci oraz nieprzestrzeganie standardów i zasad. Oskarżą również władze Bostonu o niewłaściwe szkolenie policji i brak nadzoru. Zauważono, że większość funkcjonariuszy, którzy strzelali do leżącego na ulicy mężczyzny nie miało włączonych kamer na mundurach.

– Został zabity bez powodu – powiedział na konferencji prasowej ojciec zabitego Evan Root.

Mężczyzna leczył się psychiatrycznie

Rodzina Roota wyjawiła, że 41-latek był leczony psychiatrycznie, w tym na chorobę afektywną dwubiegunową i zaburzenia schizoafektywne. W pozwie wyjaśniono, że był rozczarowany tym, że nie może zostać policjantem, dlatego czasami nosił pistolet do paintballa z przezroczystego plastiku.

– Funkcjonariusze i policjant stanowy muszą ponieść odpowiedzialność za skandaliczne czyny i złe poprowadzenie sprawy, opróżniając niemal magazynki i strzelając 31 razy, kiedy on leżał ledwo przytomny na ziemi krwawiąc – stwierdziła Jennifer Root, siostra 41-latka.

W pozwie przypomniano, że oskarżeni, w złożonym po incydencie oświadczeniu, nie wspominali nic o tym, by widzieli Roota wymachującego bronią. Funkcjonariusze mieli natomiast krzyknąć do Roota, by się położył, choć ten leżał już ranny na jezdni.

„Tak, zabiłem tego sku…na”

Pozew zawiera również opis nagrania wideo, z którego ma wynikać, że funkcjonariusze nie próbowali udzielić pomocy medycznej po strzelaninie. Mieli natomiast gratulować sobie nawzajem używając zwrotów – jak opisano w pozwie – „Tak, zabiłem tego sku…na” i „opróżniłem na niego swój magazynek”.

– Juston był miłym, kochającym synem i bratem, a jego śmierć to tragedia. Juston i nasza rodzina zasługują chociaż na ujawnienie prawdy oraz ukaranie odpowiedzialnych za jego śmierć – dodała.

Śledztwo przeprowadzone po zdarzeniu przez prokuraturę okręgową hrabstwa Norfolk ustaliło, że oddanie strzałów przez policjantów było uzasadnione. Zarówno bostońska jak i stanowa policja odmówiły komentarzy w tej sprawie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Brutalny atak w Lidlu we Francji

W pralni w Lidlu we Francji doszło do brutalnego pobicia. Mężczyzna został zaatakowany kijami baseballowymi przez czterech napastników po tym, jak poprosił ich o noszenie masek w miejscu publicznym. Do zdarzenia doszło w Soisy-sous-Montmorency, na północ od Paryża we Francji. W pralni znajdującej się na terenie sklepu sieci Lidl 44-letni Augustin M. podszedł do młodego mężczyzny i poprosił go, aby założył maseczkę, która jest wymagana w miejscach publicznych.

Mężczyzna zaczął się kłócić z Augustinem. Stanowczo odmówił włożenia maseczki, zaczął także wykrzywiać groźby. Chwilę później dołączyło do niego trzech znajomych, którzy mieli ze sobą kije bejsbolowe.

„Pobili mnie kijami baseballowymi i upadłem na ziemię. Bili mnie dalej, gdy leżałem i na kilka minut straciłem przytomność” – powiedział Augustin.

Nagranie z monitoringu zostało przekazane gazecie „Le Parisien”, a następnie opublikowane w internecie. Na wideo widać, że Augustin był wielokrotnie uderzany, zanim upadł. Napastnicy nie przestali go bić, nawet gdy w leżał nieruchomo na podłodze. Po wszystkim grupka mężczyzn spokojnie opuściła pralnię.

Augustin odniósł spore obrażenia i został przewieziony na intensywną terapię do pobliskiego szpitala Simone-Veil. Tam zdiagnozowano u niego uraz głowy. Mężczyzna złożył już skargę na policji.
Źródło info i foto: o2.pl

Wieliczka: 20-latek zatrzymany w związku z rasistowskim atakiem na Kongijczyka

20-latek, którego zatrzymano w związku z rasistowskim atakiem na obywatela Konga oraz pobiciem 45-latka, który stanął w jego obronie, usłyszał zarzuty. Grozi mu do dwóch lat więzienia. W czwartek policjanci zatrzymali 20-latka podejrzanego o pobicie nauczyciela, który w stanął w obronie czarnoskórego mężczyzny. Do zdarzenia doszło we wtorek na przystanku autobusowym w Wieliczce.

20-latkowi grozi do dwóch lat więzienia

Jak informuje mł. insp. Sebastian Gleń z małopolskiej policji, w piątek w wielickiej komendzie 20-latkowi postawiono zarzuty publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych – do czego się nie przyznał, a także naruszenia czynności narządu ciała poniżej siedmiu dni oraz gróźb karalnych pozbawienia życia kierowanych pod adresem 45-letniego mieszkańca Wieliczki – do czego się przyznał.

Podejrzany 20-latek został doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Grozi mu kara do dwóch lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Grajewo: Skatowali 52-latka na śmierć. Są zarzuty

Do szokującego zdarzenia doszło w Grajewie (woj. podlaskie). Dwóch napastników brutalnie pobiło mężczyznę. Do ataku użyli kija bejsbolowego. 52-letniej ofiary nie udało się uratować. Po kilku godzinach schwytano sprawców napaści. Mężczyźni usłyszeli już zarzuty. Jednemu z nich grozi dożywocie.

Do zdarzenia doszło w minioną niedzielę. Po 12:00 dyżurny policji w Grajewie dostał zgłoszenie o pobiciu mężczyzny w jednym z mieszkań. Funkcjonariusze natychmiast pojechali pod wskazane miejsce. Na miejscu znaleźli leżącego na podłodze, nieprzytomnego mężczyznę. Wezwano pogotowie. Przybyły na miejsce lekarz z karetki pogotowia stwierdził zgon 52–latka.

– Z zebranego materiału dowodowego wynikało, że w nocy z soboty na niedzielę nietrzeźwi 29- i 46–latek siłą wdarli się do mieszkania 52-latka. Trzeci z nich został na zewnątrz budynku. Napastnicy brutalnie pobili 52-latka. W trakcie brutalnego zajścia 46-latek zadał mężczyźnie śmiertelne ciosy narzędziem przypominającym kij bejsbolowy. Po wszystkim mężczyźni oddalili się z miejsca – informują grajewscy policjanci.

Sprawców ataku udało się chwytać. Wszyscy usłyszeli już zarzuty. 46-latek odpowie za zabójstwo i naruszenie miru domowego. Drugi z napastników usłyszał zarzuty pobicia ze skutkiem śmiertelnym, natomiast 35-latek stojący na czatach – nieudzielenia pomocy poszkodowanemu.

Mężczyźni zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące. 46-latkowi za zabójstwo grozi dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Brutalny napad na stację paliw w Nowym Miasteczku

Mężczyzna uderzył pracownika stacji kamieniem w głowę. Ranny sprzedawca z poważnymi urazami trafił do szpitala. W niedzielę o 7.30 do stacji benzynowej w Nowym Miasteczku wszedł mężczyzna z zasłoniętą twarzą. Był ubrany w czerwoną kamizelkę i niebieską bluzę.

– Poprosił o napój. Gdy sprzedawca odwrócił się, żeby mu go podać, został uderzony kamieniem w głowę – mówi Renata Dąbrowicz-Kozłowska, rzeczniczka nowosolskiej policji.

Policjanci szybko pojechali na miejsce. Zastali rannego mężczyznę, na podłodze była krew.

– W wyniku obrażeń pracownik sklepu stracił przytomność i upadł na ziemię – opowiada rzeczniczka policji w Nowej Soli. – Napastnik otworzył szufladę i zabrał z niej kilkanaście monet, po czym uciekł z budynku.

Mundurowi zobaczyli monitoring. Grupa dochodzeniowo-śledcza zabezpieczyła ślady i dowody.

Wytypowano potencjalnego sprawcę. Policjanci rozpytali, gdzie może się ukrywać. – Przy ul. Poniatowskiego w Nowym Miasteczku zauważyli mężczyznę, który na widok radiowozu momentalnie przyspieszył. Zdążył się już przebrać – mówi Renata Dąbrowicz-Kozłowska.

Sprawcą okazał się 19-letni mieszkaniec powiatu nowosolskiego. Został zatrzymany.
Źródło info i foto: tygodnikkrag.pl

Policjanci pobili i okradli imigrantów. Zostali skazani na 40 miesięcy więzienia

Trzej byli policjanci zostali skazani przez sąd w Antwerpii na 40 miesięcy więzienia za pobicie i okradzenie nielegalnych imigrantów. Trzech innych byłych funkcjonariuszy zostało uniewinnionych – informuje telewizja VRT.

Sześciu mężczyzn zostało zatrzymanych cztery lata temu po trwającym kilka miesięcy dochodzeniu. Oskarżono ich o to, że zatrzymali nielegalnych imigrantów w dzielnicy Borgerhout w Antwerpii, a następnie zabrali ich w ustronne miejsce, pobili i okradli z gotówki i telefonów komórkowych. Burmistrz Antwerpii określił tę sprawę jako „jedną z najciemniejszych stron w historii policji w Antwerpii”.

Trzech byłych już funkcjonariuszy zostało skazanych za kradzież, przemoc i rasizm na kary do 40 miesięcy więzienia i grzywnę w wysokości 4,5 tys. euro. Sąd stwierdził, że policjanci podważyli zaufanie społeczeństwa do służby policyjnej.

„Jest to nadużycie władzy i wykorzystanie słabej pozycji, w której znalazły się ich ofiary” – powiedział rzecznik prasowy sądu w Antwerpii Luk Versteylen.
Źródło info i foto: interia.pl

Policjant z Komendy Powiatowej Policji w Żurominie z zarzutem pobicia

Zarzut pobicia usłyszał policjant z Komendy Powiatowej Policji w Żurominie na Mazowszu – dowiedział się reporter RMF FM. Śledztwo w sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Mławie. Funkcjonariusz nie przyznał się do zarzutów. Złożył też wyjaśnienia, które będą teraz weryfikowane.

Śledczy nie ujawniają szczegółów. Wiadomo natomiast, że w tym pobiciu uczestniczył jeszcze jeden napastnik. Osoba poszkodowana, którą kopano i uderzano pięściami, nie ma poważniejszych obrażeń. To zdarzenie – jak dodaje prokuratura – miało podłoże obyczajowe i nie ma związku z pełnieniem przez policjanta służby. Zostało też zarejestrowane przez kamery miejskiego monitoringu.

Do tej pory udało się też przesłuchać świadków pobicia. Szefostwo policji wszczęło wobec funkcjonariusza wewnętrzne postępowanie. Zapadła też decyzja o zawieszeniu policjanta.
Źródło info i foto: interia.pl

Wnuk Lecha Wałęsy trafi do więzienia. Chodzi m.in. o pobicie obywateli Szwecji i licealistów

Jest decyzja sądu ws. wnuk byłego prezydenta. Dominik W. ma trafić na rok do więzienia. Chodzi m.in. o pobicie obywateli Szwecji i licealistów. Wyrok nie jest prawomocny. Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał Bartłomieja W. na rok bezwzględnego więzienia za m.in. pobicie dwóch obywateli Szwecji oraz dwóch licealistów. Poza tym sąd orzekł nawiązki po 10 tys. złotych oraz wpłatę 2 tys. złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Przed sądem stanął nie tylko syn byłego prezydenta Polski. Damian M. usłyszał wyrok czterech lat i trzech miesięcy więzienia. Z kolei Oskar N. ma spędzić 30 dni w areszcie za kradzież turyście telefonu komórkowego.

Warto jednak zaznaczyć, że sąd zmienił kwalifikację karną czynu. Początkowo Bartłomiej W. wraz z dwoma współoskarżonymi mieli odpowiadać za rozbój na obywatelu Szwecji, za co grozi do 12 lat więzienia. Ostatecznie stwierdzono, że doszło do pobicia. Orzeczenie nie jest prawomocne. Niewykluczone, że prokuratura, która już wystąpiła o pisemne uzasadnienie wyroku, złoży apelację w tej sprawie.
Źródło info i foto: wp.pl