Kamil B. skazany za ukamienowanie sąsiada

25 lat za kratami – to dla Kamila B. (21 l.) więcej niż do tej pory przechodził po ziemi. Nic dobrego nie zrobił nigdy, to taki „wrzód” ja mówią o nim w Serocku pod Lubartowem. Cieszą się, że zwyrodnialec chyba nigdy nie wróci i odpokutuje to co zrobił. Strasznie pobił sąsiada, a potem konającego Wiesława W. zagrzebał na polu za domem.

Chciałem jedynie sąsiada pobić, a nie zabić – tłumaczenia młodziutkiego zwyrodnialca spod Lubartowa brzmią jak wyjątkowo ponury żart. Kamil B. (21 l.) zakatował w okrutny sposób Wiesława W. (+57 l.), prokurator przez kilka minut wymieniał obrażenia, jakie zadał swej ofierze: najpierw pobił go pięściami, potem zadał po kilkadziesiąt uderzeniem kamieniem i nożem, a potem konającego sąsiada pogrzebał za domem. Za co? Wiesław W. chciał poskarżyć się policji, że morderca wybił szybę w jego domu. Do makabrycznej zbrodni doszło w kwietniu ubiegłego roku pod domem Wiesława W. w Serocku, małej wsi położonej niedaleko Lubartowa na Lubelszczyźnie. Feralnego dnia, 16 kwietnia Kamil B., zły duch wsi nie miał co ze sobą robić. Kiedy wypił pod sklepem wódkę i przepił to piwem, przypomniał sobie o sąsiedzie, któremu kilka dni wcześniej z nudy wybił szybę. Poszedł więc do niego porozmawiać i postraszyć, żeby nie przyszło mu do głowy zawiadamiać policji. Bał się sprawy o wykroczenie. Wiesław W. nie dał ugłaskać się nawet piwem, które przyniósł mu Kamil B.

– Przestań rozsiewać plotki – zażądał, kiedy siedzieli w domu. Wiesław W. nie odpuszczał. Wtedy Kamil B. wściekł się. Rzucił się na gospodarza i zaczął okładać go pięściami. Wyciągnął go z domu, siadł na nim okrakiem i zaczął zadawać ciosy kamieniem, który leżał obok. Kilkadziesiąt razy. Wiesław B. żył jeszcze, choć miał pogruchotaną czaszkę. Kamilowi B.było mało. Spokojnie wrócił do domu ofiary i wziął kuchenny nóż, którym kilkadziesiąt razy dźgnął konającego mężczyznę w twarz, szyję i klatkę piersiową. – Kiedy złamał mu się nóż, przez chwilę dusił jeszcze swą ofiarę – uważają śledczy. Przeciągnął potem ciało za dom i próbował rękami wykopać dół w ziemi. Był płytki, ziemia była twarda. – Ruszał jeszcze nogami – przyznał Kamil B. – Nie widziałem nigdy tak zmasakrowanego człowieka – wspominał sąsiad Wiesława B. , który znalazł ciało po kilku godzinach. Kamil B. po wszystkim…wrócił do domu, oddał matce brudne ubrania do prania i położył się spać. Jak gdyby nigdy nic. Pił kawę i palił papierosa, kiedy rano zatrzymali go policjanci. – Uwagę zwraca i przeraża metodyczność oraz opanowanie Kamila B., który po dokonaniu tak odrażającego i haniebnego czynu w sposób racjonalny i przemyślany przeciągnął ciało i zakopał na polu – zauważa prokurator Paweł Majka, autor aktu oskarżenia. – Po alkoholu poniosły mnie nerwy. Przepraszam rodzinę, że tak wyszło. Ale czasu się nie cofnie – udawał skruszonego na Sali sądowej. To gra – przez Wieśka siedzę w więzieniu – pisał do rodziny z aresztu śledczego. W środę Sąd Okręgowy w Lublinie skazał go na 25 lat więzienia.
Źródło info i foto: se.pl

Leszno: Poszukiwany kierowca porsche, który pobił, a potem próbował przejechać kobietę

Niebezpieczna sytuacja miała miejsce na pasach w centrum miasta. Kierowca porsche uderzył pieszą, potem próbował ją przejechać i uciekł. Jest poszukiwany przez policję. Jak informuje portal leszno.naszemiasto.pl, we wtorek w centrum Leszna kierowca porsche panamera wysiadł z samochodu i uderzył kobietę.

Jak relacjonuje poszkodowana, wszystko działo się około godziny 14, gdy przechodziła przez pasy przy Alejach Krasińskiego. Wówczas mężczyzna miał wysiąść z auta, podejść do niej i uderzyć ją w twarz. Według świadka napastnik uderzył ją nie otwartą ręką, ale nasadą dłoni. Miał to być silny cios rosłego mężczyzny.

Po uderzeniu oszołomiona kobieta oparła się o maskę porsche. – Krzyknęłam, że nie dam mu odjechać – opowiada. Agresor jednak ruszył, odpychając samochodem kobietę. Uciekł prawdopodobnie w kierunku Poznania. Jest poszukiwany przez policję.

Wiadomo, że jechał czarnym porsche panamera na numerach rejestracyjnych, zaczynających się od liter DWR.
Źródło info i foto: wp.pl

Kibic, który pobił 14-latka w czasie Marszu Równości w Białymstoku trafił do aresztu

Zarzuty udziału w dwóch pobiciach usłyszał 24-latek, którego policja poszukiwała po Marszu Równości. Mężczyzna był podejrzany m.in. o pobicie 14-latka. Kibic Jagiellonii Białystok sam zgłosił się na policję.

– Sąd w Białymstoku przychylił się do wniosku i aresztował na okres 2 miesięcy mieszkańca powiatu monieckiego, którego poszukiwaliśmy jako osobę podejrzaną o dokonanie dwóch pobić – informuje nadkom. Tomasz Krupa, oficer prasowy podlaskiej policji.

Mężczyzna był poszukiwany po marszu m.in. za pobicie 14-latka. W czasie marszu ubrany był w charakterystyczną koszulkę w barwach Jagiellonii Białystok. Policja podaje, że jeden z podejrzanych w tej sprawie został zatrzymany jeszcze w dniu marszu. Aresztowany 24-latek zgłosił się na policję w poniedziałek w towarzystwie adwokata.

Trwa ustalanie tożsamości kilkudziesięciu osób, które zakłócały Marsz Równości w Białymstoku. Policja powołała specjalny zespół składający się z 21 policjantów. Zajmują się oni ustaleniem i identyfikacją osób łamiących prawo podczas zgromadzenia.
Źródło info i foto: se.pl

Szwecja: Raper ASAP Rocky aresztowany za pobicie

ASAP Rocky aresztowany w Szwecji. Raper, który jest jedną z gwiazd Open’er Festival 2019, został zatrzymany przez policję w związku z pobiciem mężczyzny na ulicy. Nagranie z bójki w Sztokholmie trafiło do internetu. Czy to oznacza, że koncert ASAP Rocky na Open’er Festival 2019 zostanie odwołany? Jest komentarz organizatorów.

ASAP Rocky aresztowany w Szwecji. Raper pobił mężczyznę WIDEO

ASAP Rocky aresztowany w Szwecji. Gwiazdor Open’er Festival 2019 został zatrzymany po bójce na jednej z ulic Sztokholmu. Jak podaje słynny amerykański serwis TMZ.com, raper i jego ekipa pobili mężczyznę, który podobno twierdził, że zniszczyli jego słuchawki. W internecie pojawiło się nagranie z tego momentu. Widać na nim, jak młody mężczyzna jest przewracany na ziemię i okładany pięściami.

Raper twierdzi jednak, że jest niewinny. Z jego relacji na Instagramie wynika, że mężczyzna sam ich zaczepiał, śledził, był natarczywy oraz pomimo wielu ostrzeżeń ochroniarza, nie chciał odejść. Na nagraniu, które osobiście udostępnił ASAP Rocky, słychać również relację obcej kobiety, która powiedziała, że wspomniany mężczyzna złapał ją wcześniej za pośladki.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Sąd skazał ojca, który brutalnie pobił dwumiesięcznego syna

Sąd skazał Arkadiusza B. na 12 lat więzienia. Prokuratura oskarżyła go o usiłowanie zabójstwa dziecka. Wyrok usłyszała również matka chłopca. Magdalena J. została skazana na 5 lat pozbawienia wolności.

Sprawa wyszła na jaw w kwietniu 2017 r. podczas kontroli pediatrycznej w szpitalu w Łodzi. Lekarze zauważyli, że niemowlę ma pękniętą czaszkę i krwiak. Rodzice mieli spowodować liczne obrażenia u dziecka, jednak ci bronili się, że powstały podczas snu. Chłopiec trafił do rodziców zastępczych, którzy w procesie występowali jako oskarżyciele posiłkowi – przypomina portal radiolodz.pl.

Ojciec został oskarżony o usiłowanie zabójstwa swojego dwumiesięcznego syna. Prokurator zarzucał mu znęcanie się i spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Mężczyzna przyznał się do tego w procesie. Tłumaczył, że uderzał chłopca w głowę, kiedy płakał, bo chciał go uciszyć.

Z kolei matkę oskarżono o narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Jej obrończyni twierdziła, że kobieta jest niewinna. Miała mieć depresję poporodową, a 27-latek bił ją i dziecko. Ostatecznie 22-latka przyznała się, że nie reagowała, kiedy jej partner stosował przemoc wobec ich syna. Informacje o tym miała ukrywać ze strachu.

Arkadiuszowi B. i Magdalenie J. groziło dożywocie. Sąd skazał jednak mężczyznę na 12 lat więzienia. Kobieta usłyszała wyrok 5 lat pozbawienia wolności. Proces toczył się z wyłączeniem jawności. Uzasadnienie wyroku również było niejawne.
Źródło info i foto: wp.pl

Tychy: Brutalny napad na właściciela kantoru. 33-latek ukradł około 100 tys. złotych

Około 100 tysięcy złotych ukradł 33-latek właścicielowi kantoru w Tychach. Wcześniej go po pobił i poparzył. Sprawca został już złapany. Do napadu doszło na klatce schodowej, kiedy właściciel kantoru wyszedł z mieszkania. 33-latek dotkliwie go pobił, oblał gorąca wodą z termosu, ukradł torbę z gotówką i uciekł.

57-letni mężczyzna z obrażeniami głowy, poparzoną twarzą i klatką piersiową trafił do szpitala. Dzięki informacjom od świadków policji udało się złapać napastnika. Oprócz skradzionych pieniędzy miał przy sobie nóż. 33-latek był już notowany, teraz grozi mu nawet 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Areszt dla 19-latka, który pobił i podpalił 36-letnią konkubinę

Na trzy miesiące do aresztu trafi 19-latek z powiatu piotrkowskiego, który pobił i podpalił swoją 36-letnią konkubinę. Mężczyzna usłyszał w prokuraturze zarzut usiłowania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.

Jak podała aspirant Ilona Sidorko z Komendy Miejskiej Policji w Piotrkowie Trybunalskim, do zdarzenia doszło 9 sierpnia na terenie posesji w małej miejscowości w gminie Aleksandrów. 19-letni właściciel nieruchomości był tego dnia nietrzeźwy i znęcał się nad swoją 36-letnią konkubiną – bił ją i kopał po całym ciele. W pewnej chwili wyciągnął za włosy swoją ofiarę na podwórko, polał górną część ciała kobiety benzyną i rzucił w nią zapałką.

Poszkodowana była tak zastraszona, że nie skorzystała z pomocy lekarskiej, nie powiadomiła też policji, która dowiedziała się o zdarzeniu dopiero po dwóch tygodniach. Według rzeczniczki piotrkowskiej KMP, ciężko ranna 36-latka początkowo podawała różne wersje zdarzenia, jednak zabezpieczone na miejscu dowody, ślady i ostateczne zeznania pokrzywdzonej, a także opinia biegłego lekarza dały rzeczywisty obraz zdarzenia.

Mężczyzna został zatrzymany 22 sierpnia; usłyszał prokuratorskie zarzuty usiłowania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Na wniosek Prokuratora Rejonowego w Opocznie sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Łódzkie: 19-latek pobił i podpalił swoją partnerkę. Mężczyzna usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem

Na trzy miesiące do aresztu trafi 19-latek z powiatu piotrkowskiego w województwie łódzkim, który pobił i podpalił swoją 36-letnią partnerkę. Mężczyzna usłyszał w prokuraturze zarzut usiłowania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.

Do dramatycznych wydarzeń doszło 9 sierpnia na terenie posesji w małej miejscowości w gminie Aleksandrów w Łódzkiem. Jak podała Ilona Sidorko z Komendy Miejskiej Policji w Piotrkowie Trybunalskim, 19-letni właściciel nieruchomości był tego dnia nietrzeźwy i znęcał się nad swoją 36-letnią partnerką. Bił ją i kopał po całym ciele. W pewnej chwili wyciągnął za włosy swoją ofiarę na podwórko, polał górną część ciała kobiety benzyną i rzucił w nią zapałką.

Poszkodowana była tak zastraszona, że nie skorzystała z pomocy lekarskiej, nie powiadomiła też policji, która dowiedziała się o zdarzeniu dopiero po dwóch tygodniach. Według rzeczniczki piotrkowskiej KMP, ciężko ranna 36-latka początkowo podawała różne wersje zdarzenia. Zabezpieczone na miejscu dowody, ślady i ostateczne zeznania pokrzywdzonej, a także opinia biegłego lekarza dały rzeczywisty obraz zdarzenia.

Mężczyzna został zatrzymany 22 sierpnia. Usłyszał prokuratorskie zarzuty usiłowania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Na wniosek Prokuratora Rejonowego w Opocznie sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Przed sądem za atak na Ukraińca

„Wyp*** z Polski, Ukraińcu jeb***!” – miał krzyczeć 32-latek, który uderzył obcokrajowca na Nadodrzu. – Nabluzgałem i poszedłem dalej – zeznał w poniedziałek w sądzie.

We Wrocławiu rozpoczął się proces Mariusza G., 32-letniego wrocławianina, który na co dzień pracuje w Holandii. Prokuratura twierdzi, że to on w nocy z 3 na 4 marca tego roku zaatakował obywatela Ukrainy ze względu na jego przynależność narodową.

Siergiej K. ma 34 lata. Do Wrocławia przyjechał przed czterema laty na studia. Został zaatakowany na Nadodrzu, gdzie mieszka od dwóch lat. Opowiada, że feralnego dnia zwrócił uwagę wandalom dewastującym drzwi do klatki schodowej. – Przypinałem swój rower. Nagle usłyszałem uderzenie w drzwi. Jedno, drugie, trzecie.
Źródło info i foto: wyborcza.pl

Makabryczna zbrodnia w Bielsku-Białej. Mąż ciężko pobił żonę i szwagierkę. Popełnił samobójstwo

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się Bielsku-Białej w piątek 6 lipca przy ul. Goleszowskiej. 82-letni mieszkaniec bloku pobił ciężko swoją żonę i szwagierkę, a następnie wyskoczył z okna na 9 piętrze ginąc na miejscu. Wcześniej mężczyzna wszczął awanturę ze swoją 81-letnią żoną i 71-letnią szwagierką.

– Zaatakował kobiety i pobił je. Szwagierka zdołała wybiec z mieszkania i zaalarmowała sąsiadów – informuje Elwira Jurasz, oficer prasowy bielskiej policji.

71-letnia kobieta doznała obrażeń ciała i trafiła do szpitala. Na szczęście te obrażenia nie zagrażają jej życiu. Żona 82-latka została jednak dotkliwie pobita. Obrażenia były bardzo poważne. 81-letnią kobietę trzeba było reanimować na miejscu. W ciężkim stanie trafiła do szpitala. Trwa ustalanie przyczyn zdarzenia. Z nieoficjalnych informacji wynika, że 82-latek zaatakował obie kobiety młotkiem. Prawdopodobnie w następstwie tego ataku targnął się na życie.

Jak informuje „Dziennik Zachodni” rodzina od miesiąca była objęta procedurą Niebieskiej Karty. 82-latek miał znęcać się psychicznie nad żoną. Feralnego dnia, 2-3 godziny wcześniej rodzinę odwiedził dzielnicowy.
Źródło info i foto: TVP.info