Policjant z Komendy Powiatowej Policji w Żurominie z zarzutem pobicia

Zarzut pobicia usłyszał policjant z Komendy Powiatowej Policji w Żurominie na Mazowszu – dowiedział się reporter RMF FM. Śledztwo w sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Mławie. Funkcjonariusz nie przyznał się do zarzutów. Złożył też wyjaśnienia, które będą teraz weryfikowane.

Śledczy nie ujawniają szczegółów. Wiadomo natomiast, że w tym pobiciu uczestniczył jeszcze jeden napastnik. Osoba poszkodowana, którą kopano i uderzano pięściami, nie ma poważniejszych obrażeń. To zdarzenie – jak dodaje prokuratura – miało podłoże obyczajowe i nie ma związku z pełnieniem przez policjanta służby. Zostało też zarejestrowane przez kamery miejskiego monitoringu.

Do tej pory udało się też przesłuchać świadków pobicia. Szefostwo policji wszczęło wobec funkcjonariusza wewnętrzne postępowanie. Zapadła też decyzja o zawieszeniu policjanta.
Źródło info i foto: interia.pl

Ruszył proces 27-letniego Patryka K. 50 razy uderzył ekspedientkę w głowę

Wszedł jakby nic do sklepu i zaczął okładać kamieniem bezbronną sprzedawczynię. Zmasakrowana kobieta osunęła się na podłogę, a wtedy bandzior ruszył do sklepowej kasy po pieniądze. Patryk K. (27 l.) został właśnie skazany na 15 lat więzienia.

Dramat rozegrał się w maju 2019 roku. Wiecznie będący bez pieniędzy Patryk K., postanowił obrabować osiedlowy spożywczak. Aby obezwładnić Urszulę D., zmasakrował ją kamieniem. Bił przede wszystkim po głowie. Ostatecznie celu nie osiągnął, bo nie udało mu się otworzyć sklepowej kasy. Uciekł, ale szybko został schwytany. Jego ofiara przeżyła, ale jest dziś kłębkiem nerwów.

– Nie jest w stanie podjąć pracy. Boi się bez opieki wyjść z domu – uzasadniał wyrok sędzia Michał Ziemniewski. I wlepił bandziorowi 15 lat. Poznański sąd uznał, że bandyta musiał wiedzieć, że uderzając ekspedientkę co najmniej 50 razy w głowę, mógł ją zabić.

– Tylko i wyłącznie taki wyrok mógł zapaść. Nie jest to ani wygórowana, ani zbyt łagodna kara. Wina Patryka K. ponad wszelką wątpliwość została udowodniona. Sąd nie ma wątpliwości, że działał z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia – argumentował s. Ziemniewski, podkreślając, że skazany odpowiednio wcześniej planował swój atak.

– Tego dnia cztery razy był w sklepie. Przemyślał swoje zachowanie, nie podjął decyzji w ostatniej chwili – wyjaśniał sędzia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zmarła wójt gminy Zgierz. Kobieta została ciężko pobita przez syna

Zmarła Barbara Kaczmarek, wójt gminy Zgierz. W sobotę (22 stycznia) w krytycznym stanie trafiła do szpitala. Informację o śmierci kobiety podał prezydent miasta Zgierza. – Na zawsze w naszej pamięci- informację o śmierci wójt gminy Zgierz podał w poniedziałek (24 lutego) Przemysław Staniszewski, prezydent Zgierza.

Wyrazy współczucia najbliższym złożyła posłanka Agnieszka Hanajczyk:

Syn usłyszał zarzuty

Do dramatu doszło w nocy z 21 na 22 lutego. Syn wójt gminy Zgierz wezwał pogotowie. Twierdził, że kiedy wrócił do domu, Barbara Kaczmarek leżała w łóżku nieprzytomna. Zaczął więc ją reanimować. Ratownikom udało się przywrócić kobietę do życia, ale jej stan był bardzo ciężki. Jak się szybko okazało medycy określili, że obrażenia są skutkiem pobicia, a nie np. nieszczęśliwego wypadku. Potwierdzili to biegli. W domu zabezpieczono liczne ślady krwi. Krzysztof K. został zatrzymany.

Kiedy jego matka w stanie krytycznym leżała w szpitalu on był przesłuchiwany przez policję i prokuraturę pod zarzutem spowodowania uszczerbku na zdrowiu i choroby realnie zagrażającej jej życiu. Za to groziło mężczyźnie do 15 lat więzienia.

Sąd na wniosek prokuratury aresztował go na trzy miesiące. Zatrzymany nie przyznał się do winy. Teraz, po sekcji zwłok, śledczy podejmą decyzję do do zmiany zarzutów. Za pobicie ze skutkiem śmiertelnym grozi już nawet kara dożywotniego więzienia!
Źródło info i foto: Fakt.pl

34-letni Polak pobity i dźgnięty nożem w holenderskim Roosendaal

W holenderskiej miejscowości Roosendaal doszło do bójki między dwoma mężczyznami, poszło o pokój. Jeden z nich z ranami kłutymi trafił do szpitala. Policjant podczas patrolu ulicami Roosendall na południu Holandii został zaalarmowany przez ludzi, że w jednym z domów doszło do awantury. Funkcjonariusz po chwili napotkał na ulicy mężczyznę, który utrzymywał, że został pobity przez kilka osób, a co więcej – został dźgnięty nożem.

Na miejsce wezwano ambulans, ranny trafił do szpitala. Jeszcze w trakcie udzielania mu pomocy, 34-latek wyjawił, kto, jego zdaniem, mógł zadać mu ciosy nożem. Policjanci we wskazanym mieszkaniu zobaczyli m.in. ślady krwi na ścianach i zatrzymali tam 20-latka, wskazanego przez rannego.

Awantura o pokój w Holandii. 34-letni Polak ranny

Holenderska policja opisuje, jak według poszkodowanego, doszło do całej awantury. 34-latek na kilka dni wyjechał do Polski w związku z pogrzebem, a gdy wrócił do mieszkania w Roosendaal, w swoim pokoju zastał „nowego” lokatora. Doszło do kłótni między nim, a innymi mieszkańcami. Wtedy zaczęto go bić, a jeden z mężczyzn w lokum wyciągnął nóż i dźgnął go kilka razy.

Policja obecnie ustala wszystkie szczegóły zajścia. Holenderskie służby nie wskazały narodowości pozostałych uczestników zajścia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Sprawcy porwania i pobicia zostali zatrzymani po 17 latach

17 lat po porwaniu mężczyzny policjanci Centralnego Biura Śledczego Policji i prokuratorzy z Prokuratury Krajowej wytypowali 6 sprawców tego przestępstwa. Jak poinformowała w poniedziałek rzeczniczka CBŚP komisarz Iwona Jurkiewicz, postawiono im już zarzuty i zostali aresztowani.

W 2002 r. sprawcy podając się za funkcjonariuszy policji uprowadzili poszkodowanego. Motywem ich działania miały być porachunki konkurencyjnych grup przestępczych i ich walka o wpływy na terenie Śląska. Mężczyzna przez kilka dni był przetrzymywany i bity m.in. metalowymi przedmiotami. Dodatkowo zażądano 80 tys. zł okupu za jego uwolnienie.

Porywacze pieniędzy nie dostali, ale uprowadzony w ciężkim stanie został porzucony w Gliwicach.

Usłyszeli zarzuty

Przed laty, mimo przeprowadzenia wielu działań, nie znaleziono sprawców.

– Dopiero niedawno do śledczych dotarła informacja o możliwości rozwikłania tej zagadki – wyjaśniła kom. Jurkiewicz.

Policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie ze śląskimi prokuratorami wyjaśniali okoliczności i zbierali materiał dowodowy. W minionym tygodniu funkcjonariusze CBŚP wsparci przez policjantów ze śląskiego Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji zatrzymali 4 osoby, a kolejne 2 zostały dowiezione m.in. z zakładu karnego.

W śląskim wydziale zamiejscowym Prokuratury Krajowej przedstawiono zatrzymanym zarzuty m.in.: rozboju, uprowadzenia osoby podając się za funkcjonariusza publicznego i przetrzymywania jej. Na podstawie zebranego materiału dowodowego sąd zastosował wobec sześciu podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Były radny PiS dotkliwie pobity. Rozdawał ulotki wyborcze

Janusz Jagielski, były szczeciński radny Prawa i Sprawiedliwości, został w sobotę pobity, kiedy roznosił ulotki wyborcze. Mężczyźnie złamano nos. Minister spraw wewnętrznych Joachim Brudziński poinformował w niedzielę, że sprawca został zatrzymany.

Jak donosi Radio Szczecin, do zdarzenia doszło w sobotę po południu na osiedlu Kaliny. Jagielski, który roznosił ulotki wyborcze ministra Brudzińskiego – który kandyduje do Parlamentu Europejskiego – został zaatakowany przez nieznanego sprawcę, który złamał mu nos.

Były radny stwierdził – cytowany przez szczecińską rozgłośnię – że nie wie co było powodem ataku. Nie jest też pewny czy napastnik wiedział, której partii ulotki wkładał do skrzynek – informuje radio.

– Wkładaliśmy do euroskrzynek ulotki wyborcze Joachima (Brudzińskiego). W tym czasie jakiś gość wyszedł niespodziewanie na klatkę w krótkich spodenkach i bez koszuli. Mojego kolegę rzucił na ścianę jak worek, a mnie uderzył z krzykiem: „Proszę wynosić się” i ordynarnymi jakimiś głosami – relacjonuje Jagielski.

Do zdarzenia na Twitterze odniósł się minister Joachim Brudziński. Poinformował, że szczecińscy funkcjonariusze zatrzymali sprawcę napaści.
Źródło info i foto: TVP.info

Sosnowiec: Areszt dla podejrzanego o śmiertelne pobicie w piekarni

Policjanci z Sosnowca zatrzymali 42-latka, podejrzanego o ciężkie pobicie swojego kolegi, pracującego w jednej z piekarni w tym mieście. Pobity 53-letni mężczyzna nikomu nie powiedział o swoim stanie zdrowia, zmarł po powrocie do domu. Sprawcę pobicia udało się ustalić dzięki pracy operacyjnej i zatrzymać kilka tygodni po przestępstwie; okazało się, że to współpracownik ofiary – podała dzisiaj policja.

W połowie października jeden ze znajomych odnalazł zwłoki 53-latka w jego mieszkaniu w dzielnicy Klimontów. Biegły ocenił, że zgon nastąpił w wyniku odniesionych obrażeń. Nie było jednak wiadomo, kto, gdzie i kiedy pobił mężczyznę.

Policjanci przystąpili do bardzo intensywnych czynności, dzięki którym ustalili przebieg zdarzenia. Dzięki pracy operacyjnej udało się ustalić, kto pobił 53-latka, a zebrany materiał dowodowy umożliwił przedstawienie mu zarzutu

– powiedziała PAP rzeczniczka sosnowieckiej policji asp. szt. Sonia Kepper.

Pokrzywdzony był zatrudniony w jednej z sosnowieckich piekarni.

To właśnie tam 12 października doszło do tego tragicznego w skutkach zdarzenia. 53-latek poróżnił się ze współpracownikiem i został przez niego pobity. Po całym zajściu, nie informując nikogo o swoim stanie zdrowia, pokrzywdzony poszedł do domu

– dodała policjantka. 42-latek został zatrzymany w środę, następnego dnia sąd zadecydował o jego aresztowaniu na trzy miesiące.
Źródło info i foto: niezalezna.pl

Tychy: Brutalny napad na właściciela kantoru. 33-latek ukradł około 100 tys. złotych

Około 100 tysięcy złotych ukradł 33-latek właścicielowi kantoru w Tychach. Wcześniej go po pobił i poparzył. Sprawca został już złapany. Do napadu doszło na klatce schodowej, kiedy właściciel kantoru wyszedł z mieszkania. 33-latek dotkliwie go pobił, oblał gorąca wodą z termosu, ukradł torbę z gotówką i uciekł.

57-letni mężczyzna z obrażeniami głowy, poparzoną twarzą i klatką piersiową trafił do szpitala. Dzięki informacjom od świadków policji udało się złapać napastnika. Oprócz skradzionych pieniędzy miał przy sobie nóż. 33-latek był już notowany, teraz grozi mu nawet 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymano sprawców brutalnego napadu na policjanta z Wołomina

Policjant z Wołomina został pobity przez grupę pijanych nastolatków. Mundurowi zatrzymali dwóch napastników, wciąż ustalane są personalia pozostałych – powiedział we wtorek PAP rzecznik stołecznej policji komisarz Sylwester Marczak. Jak zaznaczył Marczak, pobity policjant, który w chwili zdarzenia był po służbie, próbował rozdzielić bijących się mężczyzn. Poinformował, że jest policjantem i wezwał bijących się do zachowania zgodnego z prawem.

„W tym momencie jeden z mężczyzn uciekł, a drugi zaatakował policjanta. Gdy policjant zastosował wobec agresora chwyty obezwładniające, podbiegł do niego drugi napastnik i kopnął go w głowę. Gdy upadł, policjant był kopany przez grupę napastników w głowę i klatkę piersiową. Stracił na chwilę przytomność. Po chwili na miejscu pojawiły się patrole” – powiedział rzecznik KSP.

Poinformował, że policja zatrzymała dwie osoby. Obaj napastnicy, 16- i 18-latek, byli nietrzeźwi. Policja wciąż ustala personalia pozostałych. „Ich zatrzymanie pozostaje jedynie kwestią czasu. Policjantowi udzielono niezbędnej pomocy medycznej” – dodał Marczak.

Jako pierwszy o sprawie poinformował portal RMF24.
Źródło info i foto: interia.pl

Brutalne pobicie Polaka w Holandii. Uprowadzili go kempingu i wyrzucili nieprzytomnego

26-letni Polak został brutalnie pobity w Bakel na południu Holandii. Napadnięty w nocy z wtorku na środę został znaleziony w ciężkim stanie pomiędzy kościołem a siłownią. Funkcjonariusze aresztowali 37-latka podejrzanego o udział w pobiciu, ale wiadomo, że napastników było więcej.

Polak mieszkający w Ommel został uprowadzony z kempingu w tej miejscowości. Napastnicy przewieźli go do odległego o ok. 15 km Bakel, gdzie po brutalnym pobiciu – był kopany po całym ciele – porzucili go nieprzytomnego.

26-latka znaleźli miejscowi funkcjonariusze. Mężczyzna z powodu poważnych obrażeń trafił do szpitala. Policja informuje, że aresztowała 37-latka, który miał brać udział w uprowadzeniu i pobiciu, ale sprawców było więcej i śledztwo wciąż trwa. Funkcjonariusze proszą o zgłaszanie się świadków zarówno uprowadzenia w Ommel, jaki i pobicia w Bakel.
Źródło info i foto: polsatnews.pl