Peter Madsen poćwiartował na łodzi szwedzką dziennikarkę. Teraz ożenił się z rosyjską aktywistką

Duński wynalazca Peter Madsen wziął ślub z Jenny Kurpen, mieszkającą w Finlandii rosyjską aktywistką i dziennikarką. Mężczyzna odsiaduje w Danii wyrok dożywocia za zabójstwo szwedzkiej dziennikarki Kim Wall, do którego doszło w sierpniu 2017 r. Informacja o ślubie skazanego za morderstwo 49-letniego Petera Madsena i 39-letniej rosyjskiej aktywistki Jenny Kurpen pojawiła się w grudniu na profilach kobiety i mężczyzny w mediach społecznościowych.

Kurpen obecnie mieszka w Finlandii, gdzie w 2013 r. przyznano jej azyl. Mieszkając w Rosji, zajmowała się dziennikarstwem i polityczną działalnością. Uczestniczyła m.in. w manifestacjach przeciwko Władimirowi Putinowi. Z kolei Madsen odsiaduje wyrok w duńskim więzieniu Herstedvester.

Po tym, jak informacja o ślubie obiegła światowe media, kobieta wydała oświadczenie na Facebooku.

„Otrzymałam tysiące dziwnych, głupich, absurdalnych lub agresywnych komentarzy, wiadomości i gróźb o charakterze fizycznym od wielu tak zwanych normalnych, przestrzegających prawa dobrych ludzi, mężczyzn i kobiet, którzy tak bardzo nienawidzą przemocy, że są gotowi zabić mojego męża i mnie” – napisała.

„Nie zamierzam usprawiedliwiać mojego wyboru, ponieważ moje życie osobiste nie jest niczyją sprawą. (…) Kocham i szanuję męża, jestem dumna z niego i 49 lat jego życia, z wyjątkiem jednego dnia, który był i na zawsze pozostanie tragedią. Mój mąż popełnił straszną zbrodnię i jest za to karany. (…) Mój mąż jest jedną z dwóch ofiar jego zbrodni i pozostanie przy życiu było dla niego karą, a nie nagrodą ani szczęściem” – dodała.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Jaki wyrok usłyszy Kajetan P.?

Katarzyna J. była lektorką języka włoskiego. Jej owinięte w folię szczątki odnaleziono w pierwszych dniach lutego 2016 roku w mieszkaniu na warszawskim Żoliborzu. Morderca przewiózł zwłoki 30-latki z jej mieszkania na Woli, w którym brutalnie zamordował swoją ofiarę. Jako sprawcę wskazano Kajetana P., wówczas 27-letniego bibliotekarza, który chciał być jak Hannibal Lecter. W piątek, po ponad trzech latach od tamtych wydarzeń, Kajetan P. usłyszy wyrok. Jednak sąd może nadzwyczajnie złagodzić karę! Jak to możliwe?

W pierwszych dniach lutego 2016 roku w jednym z mieszkań w bloku na warszawskim Żoliborzu wybuchł pożar. Po ugaszeniu ognia na miejscu odkryto pozbawione głowy ciało Katarzyny J. – lektorki i tłumaczki języka włoskiego. Ustalono, że 3 lutego kobieta miała lekcję z Kajetanem P., 30-letnim filologiem klasycznym, który pracował jako bibliotekarz, a wcześniej odbywał staż m.in. w tygodniku „Polityka”.

To właśnie jego wizerunek rozpoznano na kamerach monitoringu i wskazano jako możliwego sprawcę zabójstwa. Ustalono, że do zbrodni doszło w mieszkaniu lektorki na Woli, a ciało przewieziono na Żoliborz, gdzie Kajetan P. wynajmował mieszkanie wraz kilkoma innymi osobami. Pożar wzniecono dla zatarcia śladów.

Taksówkarz, który tego dnia wiózł Kajetana P., relacjonował później policjantom, że bibliotekarz wzbudził w nim podejrzenia m.in. przez torbę, z której ciekła krew. 30-latek miał tłumaczyć, że wiezie w niej tuszę dzika. Głowę lektorki wsadził do plecaka.

Kajetan P. trafił na listę najgroźniejszych, poszukiwanych przestępców

Po śmierci Katarzyny J. Kajetan P. uciekł z kraju. Wcześniej odwiedził jednak Poznań, skąd pochodził. Stamtąd udał się do Berlina, potem do Włoch, a następnie na Maltę. Prawdopodobnie zamierzał uciec do Afryki, gdzie jego schwytanie byłoby o wiele trudniejsze. 6 lutego za bibliotekarzem wydano Europejski Nakaz Aresztowania, a jedenaście dni później doszło do jego zatrzymania. Wpadł w ręce policjantów w stolicy kraju La Valletcie. 30-latek został zaskoczony przez funkcjonariuszy w momencie wysiadania z autobusu miejskiego.

Po aresztowaniu Kajetan P. trafił do Polski, gdzie usłyszał zarzuty i został przesłuchany. Przyznał się do zabicia Katarzyny, wyjawił także motyw. – Powiedział prokuratorom, że targały nim sprzeczne emocje, miał potrzebę samodoskonalenia i pozbywania się ludzkich słabości. Elementem samodoskonalenia były m.in. głodówki, intensywne ćwiczenia fizyczne, zerwanie wszelkich związków z rodziną. Na pewnym etapie tej ewolucji, jak sam mówił, uznał, że musi zabić jakąś osobę – relacjonował wówczas Przemysław Nowak z prokuratury okręgowej w Warszawie. 30-latek przyznał, że z Katarzyną J. nic go wcześniej nie łączyło. Wybrał jej ogłoszenie, ponieważ było do niego dołączone jej zdjęcie.

Fascynował się seryjnym mordercą

Kajetan P. był zafascynowany postacią Hannibala Lectera, inteligentnego, a zarazem socjopatycznego seryjnego mordercy, bohatera cyklu powieści Thomasa Harrisa oraz filmu „Milczenie Owiec”. Swego czasu napisał nawet wiersz o wymownym tytule „Uczta Hannibala Lectera”, w którym pisał o „ucztowaniu rzezi” i „wątróbkach z tanich pisarzy”. „Jedzcie, kochani – wasza miłość mnie umacnia. Do wielkiej sztuki popełnienia upragnionego morderstwa” – kończył swój poemat. Wiersz doczekał się nawet publikacji w periodyku Meander.

Po zatrzymaniu na Malcie, Kajetan P. przebywał w areszcie w Poznaniu, gdzie został poddany obserwacji psychiatrycznej. To właśnie wtedy miał dopuścić się kolejnej napaści. Tym razem jego ofiarą padła psycholog. Duszoną kobietę uratował strażnik, sam jednak został raniony przez Kajetana P. odłamkiem szkła. Innego ugryzł podczas konwoju. Po tych wydarzeniach 30-latek usłyszał kolejne zarzuty.

Proces ws. zabójstwa Katarzyny J. rozpoczął się w maju 2018 roku w Warszawie. Na wniosek rodziny lektorki został utajniony. Ponieważ eksperci z zakresu psychiatrii uznali, że w chwili popełnienia czynu sprawca był w stanie ograniczonej poczytalności, opinia publiczna obawia się, że Kajetan P. może usłyszeć zaskakująco niski wyrok, ponieważ sąd może, choć nie musi, nadzwyczajnie złagodzić karę. Tymczasem prokuratura wnosi o dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Sąd dziś wyda wyrok ws. Kajetana P. W lutym 2016 roku brutalnie zamordował Katarzynę J.

Sąd Okręgowy w Warszawie ma dziś (5.07) wydać wyrok w sprawie głośnego morderstwa. Kajetan P. jest oskarżony o brutalne zabójstwo nauczycielki języka włoskiego Katarzyny J. Do zabójstwa doszło w lutym 2016 roku, proces toczył się od maja 2018 roku. Na wniosek rodziny pokrzywdzonej był utajniony. Rozprawy odbywały się w sali dla najgroźniejszych przestępców w sądzie przy ul. Kocjana na warszawskim Bemowie.

Proces Kajetana P. W piątek sąd ogłosi wyrok

Kajetan P. miał status szczególnie niebezpiecznego. Jak ustaliła prokuratura, w lutym 2016 roku mężczyzna przyszedł do ofiary na lekcję. Miał ze sobą nóż, piłę i torbę. Zabił kobietę, ciało poćwiartował, fragmenty ukrył w torbie podróżnej, a głowę w plecaku. Następnie taksówką przewiózł do wynajmowanego w innej części miasta mieszkania. Gdy taksówkarz spostrzegł krew, Kajetan P. mówił, że przewozi tuszę dzika. Żeby zatrzeć ślady, podpalił mieszkanie, a następnie uciekł. Szukano go w całej Europie, tropieniem go zajmował się Zespół Poszukiwać Celowych z Poznania, tzw. „łowcy głów”.

Kajetana P. szukali „łowcy głów”

Po 14 dniach od morderstwa znaleziono go na Malcie. Mężczyzna przyznał się do winy. Grozi mu kara od 8 lat więzienia do dożywocia, ale ponieważ biegli uznali, że oskarżony w chwili popełnienia przestępstwa miał ograniczoną poczytalność, może dojść do nadzwyczajnego złagodzenia kary. Sentencja wyroku będzie jawna, ale jego uzasadnienie – tajne.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Sąd utrzymał wyrok w sprawie zabójstwa Kim Wall. Peter Madsen zabił szwedzką dziennikarkę, poćwiartował, upierał się, że się potknęła

Sąd Wyższy dla wschodniej Danii z siedzibą w Kopenhadze utrzymał w mocy wyrok dożywocia dla Petera Madsena. Duński wynalazca i konstruktor okrętów podwodnych zamordował na swej łodzi w sierpniu 2017 r. szwedzką dziennikarkę Kim Wall.

W Danii dożywocie oznacza praktycznie około 15 lat więzienia. Po 12 latach Peter Madsen może starać się o przyznanie „kary ograniczonego więzienia”.

47-letni Madsen, którego sąd niższej instancji w kwietniu uznał za winnego morderstwa i przestępstwa na tle seksualnym oraz zbezczeszczenia zwłok 30-letniej Wall, odwołał się od wyroku dożywocia. W trakcie procesu zaprzeczył, jakoby zamordował dziennikarkę, przyznając się jednocześnie do poćwiartowania jej ciała, a następnie wyrzucenia szczątków do morza.

Oskarżony tłumaczył, że na pokładzie jego łodzi podwodnej doszło do wypadku i że to w jego wyniku Wall zmarła. Pierwotnie podczas przesłuchania utrzymywał, że kobieta uderzyła się głową o właz, później zaś stwierdził, że mogła zatruć się tlenkiem węgla.
#wieszwiecejPolub nas

Według prokuratora Kristiana Kirka zabójstwo dziennikarki było zaplanowane, a morderca „czekał na swą ofiarę”. Na pokładzie łodzi znajdowały się ostre narzędzia – śrubokręt i piła – które posłużyły do rozczłonkowania ciała.

Na kilka dni przed zdarzeniem Madsen pytał inne kobiety, czy zechciałyby wybrać się z nim na wycieczkę jego łodzią podwodną. Kirk ujawnił, że w komputerze Madsena znaleziono nagrania przedstawiające tortury i zabijanie kobiet. Nie było wśród nich nagrań scen zabójstwa Wall.

Sąd Wyższy umotywował swój wyrok „szczególnie brutalnym” charakterem zbrodni i „okolicznościami obciążającymi”.

Obrończyni Madsena Betina Hald Engmark zapowiedziała rozważenie złożenia apelacji od wyroku do ostatniej instancji – Sądu Najwyższego. Wcześniej argumentowała, że jej klient „nie ma przeszłości kryminalnej i został skazany za jedno morderstwo”.

W swym ostatnim słowie Madsen przeprosił obecnych na sali sądowej rodziców swej ofiary. Wall była szwedzką dziennikarką i przygotowywała reportaż o Madsenie. 10 sierpnia weszła na pokład jego łodzi Nautilus w kopenhaskim porcie. Wówczas widziano ją po raz ostatni.
Źródło info i foto: TVP.info

Peter Madsen został skazany za brutalne zabójstwo Kim Wall. Wykorzystał seksualnie, zabił i poćwiartował jej ciało

Duński wynalazca i konstruktor łodzi podwodnych Peter Madsen został skazany na dożywocie przez sąd w Kopenhadze za zamordowanie w sierpniu 2017 roku szwedzkiej dziennikarki Kim Wall. Sędzia Anette Burkoe stwierdziła, że oskarżony zapraszał wcześniej na swoją łódź podwodną inne kobiety oraz – jak wskazała historia wyszukiwarek internetowych – był zainteresowany przemocą wobec kobiet. Madsen nie był w stanie wyjaśnić, dlaczego zabrał na pokład łodzi narzędzia (m.in. piłę tarczową – red.), których tam nie potrzebował, a które posłużyły do zbrodni na Kim Wall – podkreśliła sędzia.

Sąd w Kopenhadze uznał Madsena za winnego nie tylko morderstwa, lecz także przestępstwa na tle seksualnym i zbezczeszczenia zwłok oraz kilku innych wykroczeń m.in. złamania prawa morskiego.

W trakcie procesu Madsen zaprzeczał, jakoby zamordował dziennikarkę, przyznał się natomiast do poćwiartowania jej ciała, a następnie wyrzucenia szczątków do morza.

Obrończyni Betina Hald Engmark przekonywała, że Madsen może zostać skazany jedynie za to, do czego się przyznał, czyli za zbezczeszczenie zwłok. Grozi za to 6 miesięcy więzienia. Obrona poinformowała, że klient odwoła się od wyroku.

W sądzie oskarżony tłumaczył, że na pokładzie łodzi doszło do wypadku i że to w jego wyniku Wall zmarła. Pierwotnie, podczas przesłuchania, utrzymywał, że kobieta uderzyła się głową o właz, później zaś stwierdził, że mogła zatruć się tlenkiem węgla.

Pozwany wielokrotnie zmieniał zeznania. Badania specjalistów nie wykazały, aby przyczyną śmierci Kim Wall był wypadek – stwierdziła sędzia.

Prokurator Jakob Buch-Jepsen żądał skazania Madsena za morderstwo oraz kary dożywotniego pozbawienia wolności. Udowadniał w sądzie, że zabójstwo dziennikarki było zaplanowane. Na pokładzie łodzi podwodnej znajdowały się ostre narzędzia – śrubokręt oraz piła – które posłużyły do rozczłonkowania ciała. Na kilka dni przed zdarzeniem Madsen pytał inne kobiety, czy zechciałyby z nim wybrać się na wycieczkę jego łodzią podwodną.

Badanie zdrowia psychicznego Madsena wykazało, że jest on niebezpieczny dla otoczenia, wykazuje cechy narcystyczne oraz psychopatyczne. W jego komputerach znaleziono filmy pornograficzne ze scenami przemocy wobec kobiet.

Proces przed sądem rejonowym w Kopenhadze trwał 11 dni. W trakcie rozpraw przesłuchano 36 świadków.

W Danii dożywocie jest najwyższą karą, w praktyce bardzo rzadko stosowaną. Po 12 latach skazany może starać się o przyznanie „kary ograniczonego więzienia”.

Wall była szwedzką dziennikarką i przygotowywała reportaż o Madsenie. 10 sierpnia weszła na pokład jego prywatnej łodzi podwodnej Nautilus w kopenhaskim porcie. Wówczas widziano ją po raz ostatni.

11 sierpnia bliscy kobiety zgłosili jej zaginięcie, a służby ratownicze rozpoczęły na morzu poszukiwania łodzi Madsena. Tego samego dnia łódź wynurzyła się awaryjnie w pobliżu Kopenhagi, ale na pokładzie znajdował się tylko właściciel. Został ewakuowany, a łódź zatonęła.

Straż przybrzeżna wydobyła 12 sierpnia łódź podwodną Madsena z dna morza w rejonie na południe od Kopenhagi, by dokonać oględzin. Według policji łódź mogła zostać umyślnie zatopiona w celu zatarcia śladów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

39-latek przyznał się do zabójstwa 36-letniego mieszkańca Korsz

Jeden z mężczyzn zatrzymanych w sprawie morderstwa 36-letniego mieszkańca Korsz (woj. warmińsko-mazurskie) przyznał się do zabójstwa. 39-latek, mieszkaniec pobliskiej miejscowości, pozbawił swojego znajomego głowy i rąk i próbował zabić także drugą osobę – kobietę.

W piątek 19 sierpnia nad ranem mieszkańcy jednego z bloków w Korszach dokonali makabrycznego odkrycia. W piwnicy budynku znaleźli ciało swojego 36-letniego sąsiada, całe we krwi i pozbawione głowy i rąk.

Policjanci jeszcze tego samego dnia zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy mogli mieć związek z morderstwem. Jeden z nich, 39-letni mieszkaniec sąsiedniej miejscowości, w sobotę 20 sierpnia przyznał się do zabójstwa swojego znajomego.

Jak zeznał podczas przesłuchania, w nocy z czwartku na piątek miał pokłócić się z 36-letnim mieszkańcem Korsz i towarzyszącą im kobietą. Mężczyzna z wściekłości przestał nad sobą panować i rzucił się na koleżankę. Próbował ją zabić, jednak nie udało mu się, więc swoją furię wyładował na 36-latku i z zimną krwią zamordował go. Potem odciął mu głowę i ręce. Rozczłonkowane części ciała ofiary policjanci znaleźli później w mieście, w którym prawdopodobnie mieszka oprawca.

– W sobotę po przesłuchaniu prokurator przedstawił mężczyźnie dwa zarzuty. Podejrzany usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem oraz zarzut usiłowania zabójstwa kobiety. Tego samego dnia na wniosek prokuratora i policjantów Sąd Rejonowy w Kętrzynie aresztował podejrzanego na najbliższe trzy miesiące – informuje Izabela Niedźwiedzka-Pardela z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie.

Za morderstwo ze szczególnym okrucieństwem 39-latkowi grozi nawet dożywocie.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Znajomi Kajetana Poznańskiego mówią o nim

Poćwiartował kobietę, ciągle może być bardzo niebezpieczny. Kajetan Poznański poszukiwany jest już nie tylko listem gończym. Sąd wydał też europejski nakaz aresztowania. Rozmawiamy z ludźmi, którzy Poznańskiego znali, bo z nim studiowali.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Polski seryjny morderca zabijał w Europie

Makabryczny podpis na ciele 79-letniego Bo George’a Ehrlandersa które związane z morderstwa prowadzi do człowieka, który może być pierwszym w Europie międzynarodowym seryjnym mordercą. Teraz PoszukiwaniMagazyn.pl jako pierwszy podaje informację, że Dariusz Paweł Kotwica napisał nazwę postaci z mitologii greckiej na ciele ofiary w Saltholmen, Göteborg w Szwecji w kwietniu 2015 roku – tak samo dokonał podwójnego zabójstwa w Wiedniu kilka tygodni później. Potwierdza to teraz prokurator Lotta Nielsen, który spotkał się z polskim podejrzanym.

– „Kiedy pytamy go, dlaczego napisał trudno jest uzyskać odpowiedź, wszystko co mówi jest nielogiczne”

To było w kwietniu 2015 roku, policjanci zostali wezwani do zgłoszenia o włamanie w Saltholmen w zachodnim Göteborgu, Szwecja. W kuchni znaleźli martwego właściciela willi, 79-letniego przedsiębiorcę Bo George’a Ehrlandera . Niektóre dobra, jego telewizor, biżuteria i kilka trofeów zniknęły, ale policja nie wykluczała, na początku, że to zwykłe włamanie, podczas którego coś poszło nie tak.

Zabójca zostawił bardzo specjalny komunikat na zwłokach – słowo „tantal” – ustalono, że była to tragiczna postać w mitologii greckiej.

– „Są to te same słowa napisane w obu przypadkach. Nie otrzymaliśmy jednoznacznej odpowiedzi, mówi prokurator Lotta Nielsen, który sam spotkał Darisza Paweła Kotwicę w jednym zakładzie w Austrii, gdzie czeka na sprawę sądową.

– Był bardzo spokojny i opanowany. Przesłuchanie odbyło się w specjalnej instytucji daleko na wsi.

Przesłuchania odbywały się razem z Austriakiem dwóch szwedzkich prokuratorów i policjantami. Dariusz Paweł Kotwica przyznał podczas przesłuchania i wydał swoją wersję tego, co się stało.

– „Dodawanie do dowodów” przyznaje Lotta Nielsen.
Trudniejsze było uzyskanie wyjaśnień, dlaczego popełnił zbrodnie.
– „Nie zawsze wiedział o czym mówi”.

Szwedzka policja wyszła wcześnie informacje z opisanymi szczegółami zabójstwa do europejskiej organizacji współpracującej z policją, a po kilku tygodniach przekazano je do ABP. Najważniejszy był specjalny „podpis” zabójcy na ciele, który pomógł w dalszym śledztwie.
Okazało się, że te same słowa napisane w brązowym szkliwem na ciele zamordowanej 75-letniej kobiety w mieszkalnej dzielnicy Wiednia. Kobieta i jej wieloletni partner 21 maja 2015 roku, miesiąc po zabójstwie w Saltholmen, Göteborg zostali zaatakowani w swoim domu, zabici i poćwiartowani. Morderca następnie wziął samochód i karty bankomatowe pary i bez maskowania się wybrał pieniądze z ich konta w bankomacie w Szwecji.

Obraz z kamery bankomatowej został wysyłany do wydziałów policji w całej Europie i 8 czerwca aresztowano Dariusza Paweła Kotwicę na dworcu kolejowym w Düsseldorfie w Niemczech. Jest on 29-letnim obywatelem Polski, który prowadził wędrowne życie, pracując w wielu krajach. Wcześniej został skazany za usiłowanie zabójstwa oraz włamanie w 2008 roku.

W wielu krajach europejskich prowadzone są nowe badania, w tym badania, czy może on mieć związek z morderstwami w Republice Czeskiej. W Holandii, jego DNA znaleziono w kilku miejscach zbrodni. Ostatnio opublikował kilka angielskie gazety także informacje z wewnętrznego raportu policji, pokazując, że brytyjska policja stwierdziła, że ​​człowiek – który w Anglii dostał nazwę „Euro Ripper” – był w kraju przez dłuższy czas, a zatem prawdopodobne, tam też popełnił przestępstwo. Podejrzewa się, że może być pierwszy europejski seryjnym mordercą, który przeprowadził serię zabójstw w różnych krajach. Brytyjska gazeta cytuje naukowców: „działa podobnie do seryjnych morderców modelu amerykańskiego, którzy przenieśli się od stanu i dokonywali zbrodni.

– Dochodzenie jest w toku, powiedział prokurator Nina Bussek w Austrii, Kotwica czeka w areszcie. Dariusz Paweł Kotwica zostanie poddany wielu badaniom aby określić, czy jest on na tyle poczytalny, aby stanąć przed sądem za swoje czyny. Ale wynik badania jest tajny. W Szwecji śledztwo będzie przeprowadzone kompleksowo. Śledczy sprawdzą czy rzeczy znalezione przy Kotwicy należały do ofiary z Göteborga.

– Sprawdzimy czy faktycznie rzeczy, które należały do ​​ofiary z Göteborga. To był rzeczy, które sam wymienił np: walizka, kosztowności które zabrał z domu – mówi Lotta Nielsen.
Inne rzeczy, takie jak kubki i telewizor udało mu się sprzedać. Po tym prawdopodobnie Dariusz Paweł Kotwica wyjechał ze Szwecji. Szwedzcy i austriaccy prokuratorzy zgadzają się, że powinien on być sądzony w Austrii.

– Prokuratorzy będą teraz badać wstępne dowody z dochodzenia. Następnie Prokurator Generalny przez Departament Sprawiedliwości podejmie decyzję o przesłaniu ich do Austrii. Trwa formalny proces – mówi Lotta Nielsen.

Bruno Hernández poćwiartował swoje ofiary

Policja szukała zaginionej pod koniec marca Argentynki, ale niespodziewanie natknęła się na szczątki innej kobiety, która zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach w 2011 roku. Ślady DNA obu kobiet znaleziono w maszynce do mielenia mięsa, która ukryta była w piwnicy sprawcy. Morderca poćwiartował i zmielił ciała swoich ofiar.

Sprawcą dwóch makabrycznych morderstw jest 32-letni Bruno Hernández. Jedna z ofiar to jego ciotka. Zamordował ją i poćwiartował w 2011 roku najprawdopodobniej z powodów ekonomicznych. Liria Hernández była właścicielką domu w Majadahonda. Niewiele wcześniej zmarł jej jedyny syn. Była pogrążona w żałobie i według zeznań sąsiadów miała depresję. Cały swój majątek przepisała na bratanka. Policja zbada, czy to stało się przyczyną zbrodni.

Liria zniknęła 5 lat temu w niewyjaśnionych okolicznościach – Bruno, który widział ją jako ostatni, zmieniał wersję wydarzeń, raz mówił, że podwiózł ją do biura, gdzie chciała kupić dom na wsi, innym razem, że zdecydowała się zamieszkać w domu starców w Avila. Prawda okazała się inna. Kobieta została zamordowana i poćwiartowana, a następnie zmielona przez maszynkę do mięsa. Jej DNA, tak jak i DNA 55-letniej Adriany Gioiosa, znaleziono na częściach urządzenia.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Ukrył ciało żony w beczce

Policjanci z Wielkopolski znaleźli w beczce ciało kobiety. O jej zabicie podejrzewany jest mąż. Do tragedii doszło w jednej ze wsi w gminie Godziesze – donosi portal faktykaliskie.pl Według portalu, policja i prokuratura na razie nie chcą komentować sprawy. Prawdopodobnie do zbrodni doszło w Bielawie, gdzie na co dzień pracuje mężczyzna. Po zabójstwie mąż rozczłonkował ciało żony i przywiózł do rodzinnej miejscowości, aby prawdopodobnie zakopać – twierdzą faktykaliskie.pl.

56-latek ma jeszcze dwie siostry i dwójkę dzieci, w tym jedno z pierwszego małżeństwa. Na co dzień pracuje na Dolnym Śląsku jako górnik. Jego o 3 lata starsza żona dorabiała w Niemczech. Według mieszkańców to właśnie jej wyjazdy mogły być przyczyną rodzinnego dramatu. Mężczyzna został już zatrzymany. Nie usłyszał jeszcze żadnych zarzutów – usłyszał reporter RMF FM Bartłomiej Paulus. Dziś ma zostać przeprowadzona sekcja zwłok 58-letniej ofiary.
Żródło info i foto: RMF24.pl