Magdalenie Żuk przed śmiercią podano narkotyk? Nowe doniesienia w sprawie

Wokół tajemniczej śmierci Magdaleny Żuk w Egipcie wciąż jest więcej znaków zapytania niż odpowiedzi. Bliscy kobiety nie ustają w wysiłkach, by dowiedzieć się, jak naprawdę zginęła. W tym celu udali się specjalnie do Egiptu, aby tam poszukać odpowiedzi na to pytanie. Na miejscu udało im się dotrzeć do szokującego raportu egipskich toksykologów, z którego wynika, że w tkankach Magdy były ślady narkotyku o nazwie khat. Polscy śledczy tych ustaleń jednak nie potwierdzają. Jak to możliwe?

Magdalena Żuk poleciała na wakacje do Marsa Alam 25 kwietnia 2017 roku. Sama, bo tuż przed wylotem okazało się, że jej partner nie ma ważnego paszportu. Podczas rozmów z rodziną Magda dziwnie się zachowywała. Kilka dni później wyskoczyła ze szpitalnego okna. Zmarła 30 kwietnia.

Rodzina nie wierzy, że piękna, pełna energii dziewczyna popełniła samobójstwo. Dlatego dwa lata później siostra i ojciec Magdy pojechali do Egiptu, żeby na miejscu poszukać odpowiedzi na pytanie, co tak naprawdę się wydarzyło. Ich ustalenia są szokujące.

Bliscy Magdy dotarli do raportu egipskich toksykologów, z którego wynika, że w tkankach Magdy były ślady narkotyku o nazwie khat. Czym jest ta substancja i jakie objawy wywołuje jej zażycie?

„Substancje narkotyczne i syntetyczne substancje pobudzające typu „khat”, znalezione w próbkach ciała zmarłej, to środki psychoaktywne znane też pod nazwą „ecstasy”, co jest powszechnie używaną nazwą dla tego typu substancji pobudzających, zwanych także jako „tabletki ekstazy”, które mogą wywołać stan maniakalny towarzyszący stanowi euforii i wiadome jest, że doprowadzają do nadaktywności ruchowej, zwiększonej częstotliwości uderzeń serca, wzrostu ciśnienia krwi, bezsenności, depresji i halucynacji, braku apetytu i zachowań agresywnych” – czytamy w raporcie, do którego dotarła rodzina kobiety.

Siostra Magdaleny Żuk twierdzi, że dokładnie takie zachowania przejawiała Magdalena przed śmiercią. – Miała takie stany, że była spokojna, a po chwili pełna energii. Biegała, później była osłabiona. Z opisu wynika też, że po tych substancjach pojawia się również chęć skoków – mówi Anna Cieślińska.

Przeczytaj też: Gorzkie słowa siostry Magdaleny Żuk: w złym kraju się urodziłyśmy, tu nikt nam nie pomoże

Kto i gdzie mógł podać kobiecie narkotyki? Pełnomocnik rodziny zakłada dwie hipotezy. Jedna z nich mówi o tym, że narkotyki mogły zostać podane Magdzie na statku, niedługo po przylocie do Egiptu (rodzina dotarła do informacji, z których wynika, że telefon Magdy logował się do sieci z morza, 20 km od brzegu, co oznacza, że kobieta mogła brać udział w rejsie po morzu – red.). Druga wersja natomiast dopuszcza możliwość, że „w kluczowej sytuacji wypchnięcia kobiety z okna szpitala upewniono się w ten sposób, że nie zdoła ona odzyskać już zdrowia ani życia” – twierdzi pełnomocnik rodziny.

Co na to polska prokuratura? Śledczy nie potwierdzają ustaleń rodziny. – W badaniach przeprowadzonych przez polskich toksykologów nie stwierdzono obecności w organizmie Magdaleny Ż. substancji o nazwie khat. Biegli z zakresu toksykologii będą wydawali kompleksową opinię po uzyskaniu raportu medycznego z badania materiału pobranego od pokrzywdzonej przeprowadzonego przez służby egipskie – wyjaśnia prokurator Tomasz Czułowski z Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze.

Polscy śledczy odrzucają również wersję mówiącą o tym, że Magdalena Żuk mogła przed śmiercią brać udział w rejsie po morzu. – Ujawnione dane lokalizacji stacji przekaźnikowych BTS, z którymi łączył się telefon pokrzywdzonej, potwierdzają ustalenia śledztwa co do jej miejsca pobytu na terenie Egiptu. Zgromadzone dowody, w tym zeznania przesłuchanych świadków wskazują, że Magdalena Ż. nie opuszczała wówczas terenu hotelu. Zasięg stacji BTS obejmował również akwen morza – wyjaśnia prokurator Tomasz Czułowski.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Podał tabletki gwałtu trzem osobom? 27-latek zatrzymany

Trójmiejscy policjanci zatrzymali mężczyznę, który pod koniec ubiegłego roku w Sopocie mógł podać tabletkę gwałtu trzem osobom. Do szpitala trafiły w stanie ciężkim, niestety jednej z nich – 22-latka z Gdyni – nie udało się uratować. 26 grudnia ubiegłego roku o godzinie 4 nad ranem policjanci z Sopotu dostali zgłoszenie o trzech nieprzytomnych osobach, leżących przed jednym z sopockich lokali. Ustalili wówczas, że w lokalu nieznany jeszcze wtedy sprawca poczęstował trójkę młodych ludzi substancją odurzającą, po której stracili przytomność. Cała trójka w stanie ciężkim i krytycznym trafiła do szpitala. Niestety jeden z nich – 22-latek z Gdyni – zmarł.

Policjanci ustalili tożsamość prawdopodobnego sprawcy – to 27-latek bez stałego miejsca zamieszkania. W czasie przeszukania mieszkania w Sopocie, w którym przebywał, funkcjonariusze znaleźli przezroczystą ciecz – szczegółowe badania laboratoryjne wykazały, że jest to substancja o nazwie GHB, potocznie nazywana tabletką gwałtu. Według ustaleń policjantów, ofiarom podana została do wypicia ciecz zawierająca właśnie ten składnik.

27-latek został początkowo przesłuchany w charakterze świadka, natomiast wczoraj, po zebraniu obszerniejszego materiału dowodowego, policjanci z wydziału dochodzeniowo-śledczego zatrzymali go. Dzisiaj mężczyzna ma być doprowadzony do sopockiej prokuratury i przesłuchany. Prokurator najprawdopodobniej postawi mu zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci i narażenia na utratę życia i zdrowia innych osób. Do sądu ma również trafić wniosek o areszt.

Za nieumyślne spowodowanie śmierci może grozić do 5 lat więzienia, a za narażenie na utratę życia i zdrowia – do 3 lat.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Wstępna sekcja zwłok nie wskazała przyczyny śmierci 12-latka

Wstępne wyniki sekcji zwłok nie wskazały przyczyny zgonu prawdopodobnie 12-letniego Michała z Będzina. Ciało w stanie znacznego rozkładu znaleziono przedwczoraj na peryferiach miasta. Po fragmentach ubrania rozpoznał je ojciec zaginionego chłopca. By ustalić przyczynę śmierci, prokuratura zleciła dodatkowe badania. Wyniki tych badań znane będą za kilka, a być może kilkanaście tygodni. Na razie ustalono jedynie, że zgon nastąpił około tygodnia temu.

Już wczoraj, po wykonanych na miejscu badaniach, śledczy wstępnie wykluczyli udział osób trzecich – zabójstwo czy śmiertelne pobicie. Zdaniem specjalistów, na znalezionym ciele nie ma śladów sugerujących zbrodnię. Eksperci stwierdzili to, mimo że ciało jest w daleko posuniętym rozkładzie, a to m.in. z powodu ubiegłotygodniowych upałów.

W przyszłym tygodniu mamy natomiast poznać wyniki badań DNA, które mają ostatecznie stwierdzić, czy znalezione zwłoki to ciało 12-latka. Chłopiec zniknął 8 czerwca. Po powrocie ze szkoły znów wyszedł z domu, nie informując nikogo, dokąd się wybiera. Od tego czasu nie było z nim kontaktu. Jego zaginięcie ojciec zgłosił dopiero 11 czerwca.
Żródło info i foto: interia.pl

Edward Snowden używał haseł innych osób?

Edward Snowden skłonił swych kolegów w bazie wywiadu na Hawajach, by podali mu swoje dane do logowania i hasła. W ten sposób uzyskał dostęp do pewnych tajnych materiałów – twierdzą źródła cytowane przez Reutersa. Osoby, które dały Snowdenowi swe dane, zostały usunięte z dotychczas pełnionych stanowisk – podaje Reuters. Agencja powołuje się na źródła zbliżone do śledztwa prowadzonego w USA w sprawie skutków przekazania przez Snowdena mediom tajnych materiałów. Snowden mógł skłonić 20-25 kolegów do podania mu swoich danych. Tłumaczył, że są mu one potrzebne jako administratorowi systemu – powiedziało Reuterowi inne źródło. Żródło info i foto: TVP.info

Rob Ford nie chce podać się do dymisji

Narkotykowy skandal z udziałem burmistrza Roba Forda Toronto nie cichnie. Pomimo ujawnienia zdjęcia, na którym ma zażywać kokainę, oświadczył, że nie poda się do dymisji – informuje portal bbc.co.uk. „Nie zażywam narkotyków i nie jestem uzależniony od cracku” – napisał w oświadczeniu Rob Ford, burmistrz Toronto próbuje się w ten sposób odciąć od spekulacji na temat jego powiązań ze środowiskiem dilerów narkotykowych. Powiedział też, że nie poda się do dymisji i zamierza wystartować w następnych wyborach, planowanych na październik 2014 roku. Żródło info i foto: onet.pl