Policjanci CBŚP i KAS uderzyli w mafię paliwową

Blisko 250 funkcjonariuszy CBŚP i KAS uczestniczyło w ogromnym przedsięwzięciu przeprowadzonym pod nadzorem wielkopolskiego wydziału Prokuratury Krajowej. Przeszukano ponad 80 obiektów na terenie Polski, zatrzymano 14 osób. Rozbito zorganizowaną grupę przestępczą działającą w Polsce i w kilku krajach europejskich. Podejrzani przerabiali olej smarowy na napędowy nie płacąc podatków.

Schemat przestępczego procederu polegał na sprzedaży przez firmy paliwa bez płacenia podatków, akcyzy i innych należności publicznoprawnych. Paliwo to było wcześniej przedmiotem obrotu preparatami smarowymi, bądź olejem stanowiącym inny produkt energetyczny, nie objęty podatkiem akcyzowym.

Członkowie grupy dokonywali zmiany przeznaczenia takiego oleju na olej służący do napędzania silników spalinowych, podlegający już obowiązkowi opodatkowaniu akcyzą. Zmiana taka nie była deklarowana do opodatkowania przez żaden z podmiotów wykorzystywanych w przestępczym procederze.

Co więcej, grupa sprzedawała taki olej dla ostatecznych odbiorców z naliczonym podatkiem VAT. Podatek ten nigdy nie był jednak odprowadzony dla Skarbu Państwa, bowiem do sprzedawanego paliwa tworzono dokumentację handlową (nierzetelne faktury) wskazującą na rzekome transakcje dokonywane przez szereg podmiotów, z których pierwszy był tzw. znikającym podatnikiem.

Wyłudzenia na 40 mln zł, „wyprane” 126 mln zł

– Wstępnie ustalono, że członkowie grupy wprowadzając do obrotu handlowego olej smarowy, jako olej napędowy mogli dokonać uszczupleń podatkowych na kwotę około 40 milionów złotych. W skoordynowanych przeszukaniach, zabezpieczeniu dokumentacji i zatrzymaniach osób podejrzanych o popełnienie tego przestępstwa brało udział 140 funkcjonariuszy i pracowników Krajowej Administracji Skarbowej – powiedział nadinspektor Piotr Walczak, szef Krajowej Administracji Skarbowej.

Obrót pieniędzmi uzyskanymi ze sprzedaży paliwa był poddawany licznym modyfikacjom księgowym. Ich celem było maskowanie braku realnych transakcji pomiędzy podmiotami, które wystawiały nierzetelne faktury oraz miały ukryć nielegalne ich pochodzenie.

W ramach grupy funkcjonowali tzw. operatorzy finansowi, których zadaniem było transferowanie środków z jednych kont na inne, w imieniu poszczególnych podmiotów faktycznie lub fikcyjnie handlujących paliwem. Śledczy wstępnie szacują, że podejrzani mogli „wyprać” 126 mln zł.

250 funkcjonariuszy z całej Polski

Członkowie grupy wywodzili się z woj. śląskiego i lubuskiego, ale terenem ich działania była niemal cała Polska oraz kraje europejskie, m.in. Węgry, Słowacja, Niemcy i Austria.

Mając zebrane informacje funkcjonariusze CBŚP i KAS przygotowali ogromne przedsięwzięcie, jakim było zorganizowanie i jednoczesne przeprowadzenie działań na terenie woj. lubuskiego, śląskiego, małopolskiego, mazowieckiego i wielkopolskiego.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dekompletowali luksusowe samochody sprowadzane z Niemiec. Oszukiwali na akcyzie

Policjanci CBŚP, z pomocą KAS i prokuratury rozbili grupę przestępczą, która miała zaniżać podatki od aut sprowadzanych z Niemiec. W przypadku 11 pojazdów straty Skarbu Państwa oszacowano na ok. 500 tys. zł. Weryfikowana jest dokumentacja dotycząca kolejnych 150 aut. O rozbiciu grupy poinformowała we wtorek rzecznik prasowa Centralnego Biura Śledczego Policji kom. Iwona Jurkiewicz. Jak wyjaśniła, na trop przestępczej działalności wpadli funkcjonariusze z gdańskiego oddziału CBŚP.

Podkreśliła, że – we współpracy z funkcjonariuszami Warmińsko-mazurskiego Urzędu Celno-Skarbowego oraz CBŚP w Gorzowie, przeprowadzili działania w kilkunastu miejscach na terenie województw pomorskiego, wielkopolskiego i lubuskiego. W ich efekcie zatrzymano sześć osób i przejęto siedem luksusowych aut: BMW, Porsche i Mercedes wartych w sumie około 2 mln zł. Zabezpieczono też dokumenty, komputery i inne dowody, które zostaną poddane analizie.

W proceder był zamieszany rzeczoznawca

Jak wyjaśniła Jurkiewicz, z ustaleń policjantów wynika, że sprowadzane do Polski samochody były dekompletowane w warsztacie. Usuwano z nich np. fotele, lampy, nadkola czy zderzaki. „Następnie niekompletne już pojazdy były poddawane oględzinom przy pomocy rzeczoznawcy – również podejrzanego o udział w grupie. W ten sposób zaniżano ich wartość wskazując na rzekome uszkodzenia, które w rzeczywistości nie występowały. Dzięki temu uiszczano podatek akcyzowy w kwocie znacząco niższej od należnej od danego pojazdu” – podała rzecznik.

Jurkiewicz wyjaśniła, że wstępne wyliczenia, w których pod uwagę wzięto 11 aut, wskazały na uszczuplenie podatków w wysokości co najmniej 500 tys. zł. „Obecnie śledczy weryfikują sposób sprowadzenia do Polski 150 samochodów” – podała rzecznik.

Śledztwo w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Prokurator z tej jednostki – Remigiusz Signerski, poinformował, że zarzuty w tej sprawie przedstawiono czterem osobom. Dotyczą one udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, poświadczania nieprawdy w dokumentach i narażenia Skarbu Państwa na uszczuplenie podatku akcyzowego. Za takie przestępstwa kodeks karny przewiduje nawet 15 lat więzienia.

Podrabiana dokumentacja

Signerski wyjaśnił, że trzech podejrzanych zostało – na wniosek prokuratury, tymczasowo aresztowanych przez sąd, a wobec jednej osoby zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze.

Prokurator poinformował także, że 150 pojazdów, których sposób sprowadzenia do Polski jest poddawany analizie, to auta zarejestrowane przez członków grupy na terenie Polski jako „pojazdy specjalistyczne”, od których nie odprowadza się podatku akcyzowego. „W rzeczywistości pojazdy nie posiadały cech konstrukcyjnych pozwalających na zakwalifikowanie ich do tego typu pojazdów, a dokumentacja była podrabiana” – poinformował Signerski.

Dodał, że auta te sprowadzano do Polski z Niemiec i śledczy skierowali do tego kraju Europejskie Nakazy Dochodzeniowe „z wnioskiem o przekazanie dokumentacji dotyczącej rejestracji pojazdów”. Signerski poinformował też, że śledztwo w sprawie grupy ma charakter rozwojowy. „Prokurator nie wyklucza nowych zarzutów oraz dalszych zatrzymań w tej sprawie” – dodał.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kolejna akcja agentów CBA w Warszawie. Grupa fałszował faktury, prała pieniądze

Wystawiali podrabiane dokumenty, by symulować fikcyjny obrót towarami. Oszukując na podatkach, wyłudzili co najmniej 40 mln zł. Funkcjonariusze CBA i Krajowej Administracji Skarbowej biorą dziś udział w akcji wymierzonej w międzynarodową grupę przestępczą, zajmującą się tym procederem. Przeszukują mieszkania i biura m.in. w Warszawie i Wólce Kosowskiej.

Akcję, nadzorowaną przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie, prowadzą funkcjonariusze z Delegatury CBA w Białymstoku oraz Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Olsztynie. Dziś rano weszli do 35 mieszkań, siedzib spółek i biur rachunkowych w Warszawie, w Wólce Kosowskiej i innych częściach Mazowsza.

– Funkcjonariusze CBA zatrzymali m.in. głównego buchaltera tej międzynarodowej grupy, odpowiedzialnego za strategiczne działania przestępcze mające na celu rachunkowe uwiarygodnienie fikcyjnego obrotu towarami. Kolejny zatrzymany to obywatel Wietnamu, który w latach 2016-2017 miał uczestniczyć w procederze tzw. prania brudnych pieniędzy. Wypłacił z rachunków bankowych firm objętych śledztwem już „przeprane” 24 mln zł i 375 tys. euro – poinformował Onet Piotr Kaczorek z CBA.

Jak ustalili śledczy, działania grupy polegały m.in. na wystawaniu fałszywych faktur VAT, a następnie deklarowaniu organom podatkowym nieprawdziwych informacji, które miały udokumentować fikcyjny obrót towarami. Kwoty deklaracji mogą sięgać 200 mln zł. Trwające analizy już zabezpieczonej dokumentacji wskazują, że te wartości mogą być nawet dwukrotnie większe i wynosić 400 mln zł.

– W proceder zaangażowane byli firmy handlowców z Wietnamu oraz tzw. słupy – osoby, które nie posiadały pozwolenia na pobyt albo w ogóle nie przebywały na terytorium Polski. Mechanizm wprowadzania do obrotu fikcyjnych faktur VAT służył m.in. zalegalizowaniu towaru nieznanego pochodzenia, który zbywany był przez finalnych odbiorców, m.in. na targowisku w Wólce Kosowskiej – tłumaczy Piotr Kaczorek.

Według ustaleń CBA i KAS, straty Skarbu Państwa z tytułu zaniżenia podatków wyniosły co najmniej 40 mln zł. – Ta kwota, w miarę badania zabezpieczonej dokumentacji finansowej, może się podwoić. To początek śledztwa, sprawa ma charakter rozwojowy – podkreśla Kaczorek.
Źródło info i foto: onet.pl

Kolejne karuzele podatkowe rozbite. Wyłudzali podatek VAT

Funkcjonariusze ABW rozbili kolejne tzw. karuzele podatkowe, zajmujące się wyłudzeniem od Skarbu Państwa podatku VAT. Śledczy na poczet przyszłych kar zabezpieczyli towar o wartości ponad 16,5 mln zł.

Z informacji Onetu wynika, że zatrzymania są wynikiem wspólnych działań ABW, Krajowej Administracji Skarbowej oraz Generalnego Inspektora Informacji Finansowej, podjętych na zlecenie Prokuratury Okręgowej w Zamościu. Stanowią kontynuację działań przeprowadzonych w połowie marca tego roku, w trakcie których zatrzymano i przedstawiono zarzuty już siedmiu osobom w związku z udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej, mającej na celu wyłudzenie podatku VAT.

„Karuzele” te polegały na kupowaniu od dostawców zagranicznych towarów z branży elektronicznej takich jak m.in. telefony komórkowe, wysokiej klasy dyski twarde, żarówki LED. Następnie były one przedmiotem szeregu transakcji pomiędzy polskimi podmiotami. Gdy ostatecznie towar w drodze sprzedaży trafiał z powrotem za granicę, ostatnia firma z łańcucha dostaw w Polsce występowała do urzędu skarbowego o nienależny zwrot podatku VAT.

W wyniku podjętych czynności 23 maja br. na terenie m.in. Warszawy zatrzymano pięć osób, którym przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wyłudzenia od Skarbu Państwa mienia wielkiej wartości wskutek uzyskania nienależnego zwrotu podatku VAT, jak też niezłożenia w przewidzianym terminie informacji podatkowych.

Przeszukano również znajdujące się na terenie Warszawy dwa magazyny, w których firmy objęte śledztwem przechowywały towar z branży elektronicznej oraz lokale mieszkalne podejrzanych. Śledczy zabezpieczyli m.in. po kilka tysięcy telewizorów, dysków twardych, tonerów, pamięci przenośnych typu flash, monitorów oraz 74 drony o łącznej wartości ponad 16,5 mln złotych.

Ponadto w mieszkaniach zatrzymanych zabezpieczono pieniądze w różnych walutach o łącznej wartości ok. 150 tys. zł. Dokonano także blokad rachunków bankowych dwóch firm objętych śledztwem, na których zablokowano środki w wysokości ponad 3,6 mln złotych.
Źródło info i foto: onet.pl

Grupa przestępcza wyłudziła ponad 210 mln złotych przy obrocie paliwami

Kolejnych 7 osób zatrzymanych w związku ze śledztwem w sprawie działalności zorganizowanej grupy przestępczej trudniącej się oszustwami podatkowymi (VAT) przy wprowadzaniu do obrotu handlowego paliw. Dolnośląskich policjantów w rozpracowaniu grupy wspierali też funkcjonariusze z województw opolskiego i śląskiego oraz dolnośląski Wydział Wywiadu Skarbowego Urzędu Kontroli Skarbowej we Wrocławiu. W sprawie grupy przestępczej, która wyłudziła ponad 210 milionów podatku, zarzuty przedstawiono do chwili obecnej łącznie już 23 podejrzanym, z których 12 zostało tymczasowo aresztowanych.

Funkcjonariusze Wydziału dw. z Przestępczością Gospodarczą i Wydziału Dochodzeniowo – Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, realizując czynności w sprawie działalności zorganizowanej grupy przestępczej, trudniącej się oszustwami podatkowymi (VAT) przy wprowadzaniu do obrotu handlowego paliw, w ramach śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną we Wrocławiu, przeprowadzili realizację na podstawie postanowień prokuratorskich, w wyniku, której zatrzymano kolejnych 7 osób podejrzanych o ten przestępczy proceder.

Policjanci z komendy wojewódzkiej we Wrocławiu, prowadząc czynności w ramach przedmiotowego śledztwa, wspierani byli przez dolnośląski Wydział Wywiadu Skarbowego Urzędu Kontroli Skarbowej we Wrocławiu oraz funkcjonariuszy Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu, komend powiatowych Policji ze Świdnicy i Kłodzka, a także z komend wojewódzkich z Opola i Katowic.

Realizacje przeprowadzono na terenie 3 województw – dolnośląskiego, opolskiego i śląskiego. Wobec 5 podejrzanych, sąd na wniosek prokuratury zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na 3 miesiące. W stosunku do 2 pozostałych podejrzanych, zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze.

W tym modelu oszustwa podatkowego bardzo istotną rolę pełniły osoby zajmujące najniższy poziom w strukturze zorganizowanej grupy przestępczej tzw. słupy. W zasadzie, to tylko dzięki nim było możliwe dokonanie tego rodzaju przestępstwa i to oni poniosą proporcjonalnie najdotkliwsze konsekwencje w stosunku do niewielkich korzyści, jakie osiągali.

To oni obsadzali kluczowe stanowiska w kontrolowanych przez grupę spółkach, pełniąc funkcje prezesów i prokurentów, faktycznie nie mając żadnego wpływu na działalność tych podmiotów gospodarczych. Ich rola w praktyce sprowadzała się do poniesienia konsekwencji działań inspirowanych przez osoby trzecie, o czym często zaczęli zdawać sobie sprawę zaraz po zatrzymaniu przez Policję.

W wyniku działalności grupy, Skarb Państwa poniósł straty w łącznej wysokości ponad 210 milionów złotych. W prowadzonym śledztwie przedstawiono łącznie zarzuty już 23 osobom oraz zastosowano środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania w stosunku do 12 osób.

Zatrzymanym za przestępstwa, o które są podejrzani, grozi teraz kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności. O ich dalszym losie zdecyduje sąd.
Żródło info i foto: Policja.pl

Zgierz: Fałszywy ksiądz od 20 lat oszukuje ludzi

Marek N. (42 l.) to syn rolnika z Mazowsza. Skończył szkołę specjalną w Brańszczyku i zawodówkę w Wołominie. Brak wykształcenia nie przeszkadza mu od 20 lat wygodnie żyć kosztem schorowanych ludzi, nie płacić podatków i wodzić za nos sądy i prokuraturę.

O Marku N. stało się głośno, kiedy w prowadzonym przez niego Domu Opieki w Zgierzu zmarło pięcioro pensjonariuszy. Ale jego „charytatywna” działalność znaczona cierpieniem biednych zaczęła się już w 1996 roku. Wtedy to 22-letni Marek N. pojawił się w Olsztynie k/Częstochowy (woj. śląskie). Powoływał się na wsparcie częstochowskiej kurii.

Wynajął prywatny budynek i w 1997 roku otworzył dom dla seniorów. Działalność skończyła się wyrokiem. Za przetrzymywanie w ośrodku pensjonariuszy siłą, sąd skazał Marka N. na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata. Wyrok był niski, bo sędzia wziął pod uwagę upośledzenie Marka N.

W 2003 r., znów ze wsparciem kurii Marek N. otworzył Dom dla Ludzi Starszych i Samotnych pod Lelowem w Białej Wielkiej (woj. śląskie). Media rozpisywały się o znęcaniu nad staruszkami, przywiązywaniu ich do krzeseł, biciu, przywłaszczaniu pieniędzy i poniżaniu. Sąd w Myszkowie skazał Marka N. w 2007 r. na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata i zakaz sprawowania funkcji opiekuńczych na 5 lat.

„Samarytanin” pojechał w rodzinne strony i w Działach Czarnowskich (woj. mazowieckie) na działce rodziców zbudował kolejną placówkę opiekuńczą. Wtedy już Kościół katolicki nie chciał mieć z nim nic wspólnego. Marek N. zmienił wyznanie i został wyświęcony na diakona w Kościele starokatolickim. Ubrał się w sutannę i „został” księdzem. Jako duchowny zyskiwał podwójnie: po pierwsze wzbudzał zaufanie potencjalnych ofiar, po drugie działając pod szyldem organizacji wyznaniowej nie musiał płacić podatków.

Dom Pomocy w Działach Czarnowskich zakończył działalność skandalem. Podopieczni oskarżali Marka N. o złe traktowanie a nawet wyłudzenia mieszkań. Niezrażony Marek N. wznowił działalność domu opieki w Białej Wielkiej. W 2011 inspektorzy Sląskiego Urzędu Wojewódzkiego zastali tam zmarzniętych pozbawionych leków, ogrzewania i niedożywionych staruszków. Po 5 latach zapadł wyrok – 7 lipca 2016 r. Marek N. został skazany na 6 miesięcy w zawieszeniu na 2 lata i grzywnę 700 zł.

Marek N. ma też dwa wyroki za uniemożliwianie kontroli w ośrodku w Białej. W 2013 r. dostał za to 1200 zł, a w 2014 r. 700 zł. grzywny. Jesienią 2015 założył ośrodek w Zgierzu. Zarobił na nim szacunkowo ok. 100 tys. zł.

– Ośrodek w Zgierzu mieści się w budynku wynajętym od nas przez Kościół starokatolicki – mówi Faktowi Michał Siemiński, dyrektor łódzkiego PCK. – W lipcu tego roku zaczęły do mnie docierać niepokojące informacje, że na terenie ośrodka źle się dzieje. Przebywały tam nietrzeźwe osoby, palono ogniska. Postanowiliśmy więc sprawdzić, czy teren nie jest dewastowany. Znaleźliśmy tam palety z przeterminowanymi lekami. Część lekarstw palono w ognisku – relacjonuje Michał Siemiński.

– Na terenie walały się też butelki po alkoholu. Zgłosiliśmy to do sanepidu, sam też wchodziłem do budynku. Czułem unoszący się wszędzie zapach moczu, ale na pierwszy rzut oka nie widać było niepokojących sytuacji. Po ostatnich doniesieniach i po rozmowach w zarządzie głównym PCK zażądaliśmy od biskupa wyjaśnień. Podejmiemy odpowiednie kroki, łącznie z wypowiedzeniem umowy najmu – dodaje dyrektor łódzkiego PCK.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Donald Trump wyjaśnia, dlaczego nie płacił podatków

Donald Trump przyznał, że wykorzystał przepisy prawa podatkowego na swoją korzyść. Kandydat na prezydenta uniknął płacenia fiskusowi przez 18 lat, odpisując od podatków wielomilionowe straty poniesione przez swoje firmy. Nie uważa jednak, by zrobił coś złego.

W przemówieniu w Pueblo w stanie Kolorado w poniedziałek kandydat Patii Republikańskiej na prezydenta tłumaczył, że jego biznes poważnie ucierpiał na początku lat 90. z powodu – jak twierdził – recesji w tym okresie i kryzysu na rynku nieruchomości. Podkreślił, że mimo przeciwności losu, jego deweloperska firma przetrwała i obecnie jest znacznie większa.

– Warunki dla sektora nieruchomości wtedy były tak ciężkie jak w czasie kryzysu w 1929 r. i depresji i nieporównanie trudniejsze niż w czasie kryzysu na tym rynku niż w 2008 r. A mimo to moja firma jest dziś większa, silniejsza i zatrudnia tysiące ludzi – powiedział.

– Media mówiły wtedy, że nigdy już nie powrócę… Ale ja nigdy się nie poddaję. Mój największy atut to temperament zwycięzcy. Wiedziałem jak zwyciężać – dodał.

Na początku lat 90. ubiegłego stulecia w USA miała miejsce recesja, ale na znacznie mniejszą skalę niż Wielki Kryzys z lat 1929- 1933 i recesja w latach 2007-2009. Trump poniósł wtedy straty głównie wskutek bankructwa swoich kasyn w Atlantic City i linii lotniczych Trump Airlines. Wraz ze stratami wskutek spadku wartości jego hotelu Plaza na Manhattanie wyniosły one w sumie 916 milionów dolarów.

W przemówieniu w Pueblo Donald Trump zaatakował Hillary Clinton jako skorumpowanego polityka, który nie zna biznesu i bogaci się przez wykorzystanie swojej władzy.

– Ci, co spędzają całe życie w rządzie, nie mają pojęcia o pracy w biznesie. Jak moja przeciwniczka Hillary Clinton… – powiedział. – Hillary Clinton w ciągu całej swej kariery nie stworzyła ani jednego miejsca pracy. Nie dodała ani dolara do amerykańskiej gospodarki. Ja zarobiłem pieniądze postępując zgodnie z prawem. Ona je zarobiła sprzedając rządowe przywileje i łamiąc prawo – kontynuował Trump.

Przedstawił następnie czarny obraz gospodarki USA, przypominając o wzroście długu publicznego i deficytu handlowego za rządów prezydenta Baracka Obamy.
– Dług został podwojony za Obamy. Mamy otwarte granice i gospodarkę, która nie tworzy miejsc pracy. Głupio wydajemy pieniądze, broniąc m.in. krajów, które powinny za to więcej płacić – powiedział.

W sondażach wygrywa Clinton

W poniedziałek dwa najnowsze sondaże pokazały, że po ostatniej debacie telewizyjnej tydzień temu Hillary Clinton powiększyła przewagę nad Trumpem. Według sondażu CNN/ORC, gdyby wybory odbyły się dzisiaj, na kandydatkę Demokratów głosowałoby 47 procent Amerykanów, a na Trumpa 42 procent. Podobny wynik przyniósł sondaż Reuters/Ipsos.

Tego samego dnia prokuratura generalna stanu Nowy Jork zabroniła fundacji charytatywnej Trumpa zbierać dalsze fundusze. Fundacja, jak wyjaśnił prokurator Eric Schneiderman , nie ma odpowiedniego certyfikatu uprawniającego do zbiórek pieniężnych. Musi go uzyskać do 15 października, jeśli chce kontynuować działalność. Uzyskanie certyfikatu łączy się z koniecznością poddania jej dokładnej kontroli.

Jak podał wcześniej Washington Post, fundacja naruszyła prawo, ponieważ pokrywała prywatne wydatki Trumpa i przekazywała donacje dla polityków.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Wyłudzili 66 mln z podatku VAT

Policja rozbiła gang wyłudzający podatki m.in. przy obrocie paliwami i luksusowymi autami. Stosując metodę „karuzeli podatkowej” grupa w ciągu kilku lat wyłudziła 11 mln zł i naraziła Skarb Państwa na straty sięgające 66 mln zł.

Policjanci zatrzymali w sumie 7 osób – w tym organizatora procederu, księgową i prezesa jednej ze spółek uczestniczących w przestępstwach. Zatrzymani usłyszeli m.in. zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania pieniędzy i oszustw podatkowych. Grozi im nawet do 10 lat więzienia. Działanie grupy opierało się na tzw. karuzeli podatkowej. Oszustwa polegały na zakupie paliwa od firm z zagranicy, które miały polską koncesję, na specjalnie w tym celu założone firmy słupy, które nie odprowadzały należnego podatku VAT.

– Wyłudzone w ten sposób pieniądze wydawano m.in. na zakup luksusowych pojazdów, które kupowano u polskich dealerów i następnie fikcyjnie sprzedawano za granicę do firm zarejestrowanych przez członków grupy. Następnie ponownie sprowadzano je do Polski rażąco zaniżając wartość lub zmieniając ich przeznaczenie – powiedziała Iwona Kuc z zespołu prasowego Komendy Głównej Policji.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Komenda Miejska Policji we Wrocławiu i tamtejsza prokuratura okręgowa. – Rozbicie grupy było możliwe dzięki współpracy z Urzędem Kontroli Skarbowej we Wrocławiu oraz m.in. przedstawicielem Europolu – podkreśliła oficer prasowa.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Javier Mascherano skazany za oszustwa podatkowe

12 miesięcy pozbawienia wolności i kara finansowa – to wyrok dla piłkarza FC Barcelona, Javiera Mascherano. Pomocnik lub obrońca Dumy Katalonii przyznał się do oszustwa podatkowego i poszedł na współpracę z prokuraturą. Najdziwniejszy jest jednak fakt, że mimo wydania wyroku bezwzględnego więzienia, piłkarz pozostanie na wolności…

Mascherano nie zapłacił hiszpańskiemu fiskusowi 1-1,5 miliona euro. Piłkarz unikał płacenie podatków w roku 2011 i 2012. W związku z czym jego wyroki zostały zsumowane. Poza pozbawienie wolności Argentyńczyk musiał zapłacić również 816 tysięcy euro grzywny.

Jak się okazuje, ludzie skazani przez hiszpański sąd za oszustwa podatkowego, mimo wyroku pozbawienia wolności, nie odsiadują swojego wyroku za kratami. Takie prawo obowiązuje w przypadku przestępstw, w których nie stosowano przemocy. Piłkarz Barcelony mógłby trafić do więzienia tylko jeśli w przeciągu roku ponownie dopuściłby się oszustwa.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Bank pomagał oszukiwać fiskusa

Szwajcarski bank pomagał 100 tysiącom zagranicznych klientów w oszukiwaniu fiskusa w ich krajach i prowadził im potajemne konta. Wśród klientów jest także 30 Polaków. Ale ich nazwisk zachodnie media, które w poniedziałek, ujawniły skandal niestety nie wymieniają. Sto tysięcy klientów z 200 krajów szwajcarskiego banku HSBC trzymało w nim od 100 do 180 mld euro – ujawniły w poniedziałek zachodnie media. Bank pomagał im prać pieniądze i ukrywać je przed fiskusem. Wśród klientów było 30 Polaków, choć ich nazwisk nie ujawniono.

Na liście tej figurują handlarze broni, narkotyków, finansiści organizacji terrorystycznych, skorumpowani politycy, osoby z show biznesu i sportu. Do prasy przeciekły m.in. nazwiska aktorów z USA Johna Malkovicha i Joan Collins, muzyka Phil Collins, modelka Elle McPherson, a także Osamy bin Ladena. Przywódca al-Kaidy, z pochodzenia Saudyjczyk, korzystał z kont, na które pieniądze wpłacali biznesmeni z jego ojczyzny. Tę wielką aferę ujawniono dopiero teraz, choć już w 2007 r. pracujący w banku informatyk Herve Falciani potajemnie zgrał dane klientów. Dwa lata potem zarekwirowali je u niego francuscy śledczy. A stamtąd trafiły także do urzędów podatkowych w 12 krajach.

Wg francuskiego dziennika „Le Monde”, który uzyskał dokumenty od władz fiskalnych swojego kraju, bank HSBC pomógł francuskim podatnikom w ukryciu w latach 2006-2007 sześciu miliardów euro. Wobec banku jest prowadzone postępowanie w sprawie nielegalnych działań bankowych i ukrywania oszustw podatkowych. Natomiast przeciw informatykowi Flacianiemu prokuratura szwajcarska wniosła oskarżenie o „prowadzenie wywiadu gospodarczego, nielegalne zdobycie danych i naruszenie tajemnicy bankowej”. Ale i tak nie stanie przed sądem. Znajduje się pod ochroną francuskiej policji w nieznanym opinii publicznej miejscu.
Żródło info i foto: Fakt.pl