USA: Brutalne morderstwo 20-letniej żołnierki. Znaleziono zmasakrowane szczątki kobiety

Morderstwo 20-letniej Vanessy Guillen wstrząsnęło Stanami Zjednoczonymi. Zmasakrowane szczątki najprawdopodobniej należące do kobiety znaleziono po ponad dwóch miesiącach od jej zaginięcia. Wszystko wskazuje na to, że zamordował ją inny żołnierz, który podczas późniejszej konfrontacji z policją, popełnił samobójstwo.

Guillen była widziana ostatni raz 22 kwietnia w bazie wojskowej Fort Hood w Killeen w Teksasie, w której odbywała służbę. Kobieta zniknęła bez śladu, zostawiając w bazie rzeczy osobiste takie jak kluczyki do auta i portfel. Śledczy zajmujący się sprawą od początku podejrzewali udział osób trzecich. Codziennie tereny w pobliżu bazy przeszukiwało ok. 500 żołnierzy.

Z relacji rodziny kobiety wynikało, że kilka tygodni przed swoim zaginięciem 20-latka była molestowana przez jednego z sierżantów w bazie. Nie chciała jednak ujawnić jego danych i poruszać sprawy publicznie, bo, jak tłumaczyła, „to nie byłaby pierwsza tego typu skarga na sierżanta”, która przeszła „bez echa”.

Podejrzany popełnił samobójstwo

Po kilku tygodniach policja ustaliła głównego podejrzewanego w sprawie – 20-letniego żołnierza Aarona Davida Robinsona, odbywającego służbę w tej samej bazie. Z ustaleń śledczych wynikało, że w dzień zaginięcia mężczyzna wdał się w kłótnię z zaginioną, a następnie wychodził z bazy pchając przed sobą duże plastikowe pudło na kółkach.

Robinson w ostatni wtorek uciekł ze swojego posterunku. Już w środę mężczyznę namierzyli śledczy, jednak przy próbie nawiązania kontaktu, żołnierz popełnił samobójstwo, strzelając do siebie z bliskiej odległości.

Tego samego dnia, ludzkie szczątki zostały znalezione nieopodal rzeki Leon w hrabstwie Bell, ok. 32 kilometrów od Fort Hood. Ciało ofiary zostało pocięte, wrzucone do trzech dołów, a następnie zalane cementem. Choć rodzina Guillen jest przekonana, że to właśnie zaginiona 20-latka (mieli ją poznać po charakterystycznych włosach – red.), to FBI czeka na ostateczne wyniki DNA.

Pomoc w ukryciu ciała

W czwartek oddział Departamentu Sprawiedliwości dla zachodniego Teksasu poinformował o postawieniu zarzutów ws. morderstwa Guillen, 22-letniej Cecily Aguliar. Kobieta jest żoną jednego z żołnierzy w bazie. Z informacji mediów wynika, że para planowała rozwód, a 22-latka spotykała się w ciągu ostatnich miesięcy z głównym podejrzanym w sprawie – Davidem Robinsonem.

Z ustaleń śledczych wynika, że 22 kwietnia Robinson przyznał się Aguilar do zabicia 20-latki. Do morderstwa miało dojść w zbrojowni, wcześniej doszło do kłótni. Robinson miał krzyczeć do Guillen, że ta „nie zniszczy mu kariery”, a następnie kilkukrotnie uderzyć kobietę młotkiem w głowę. Następnie miał pociąć ciało, zapakować je do plastikowego pudła i wywieźć w pobliże rzeki Leon. Tam z pomocą swojej partnerki, próbował ukryć szczątki i zalał je betonem.

Agenci federalni oskarżają Aguilar o pomoc w pozbyciu się zwłok i pomoc w tuszowaniu dowodów. Kobiecie grozi do 20 lat więzienia. Śledztwo jest w toku. Dyrekcja Fort Hood w opublikowanym oświadczeniu zapewniła, że „nie znalazła związku” między zaginięciem kobiety a „oskarżeniami o napastowanie seksualne”. Sprawę ma wyjaśnić osobna komisja.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zabójstwo prezydenta Gdańska. Stefan W. zostaje w areszcie

14.01.2019 Gdansk Stefan W. ktory zaatakowal nozem Pawla Adamowicza w prokuraturze gdanskiej Fot. Wojciech Strozyk/REPORTER

Areszt wobec Stefana W., podejrzanego o dokonanie  w styczniu 2019 roku zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, został przedłużony o kolejne trzy miesiące – 3 października bieżącego roku. Jak powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, sąd zdecydował o przedłużeniu tymczasowego aresztowania wobec podejrzanego o zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza do 3 października br.

Zabójstwo Pawła Adamowicza

Stefan W. został zatrzymany na scenie bezpośrednio po morderstwie Adamowicza. Mężczyzna kilkukrotnie pchnął nożem prezydenta Gdańska podczas 27. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, który odbywał się 13 stycznia 2019 r. na Targu Węglowym. Rządzący Gdańskiem od 1998 roku samorządowiec w bardzo ciężkim stanie trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Pomimo przeprowadzonej akcji ratunkowego, następnego dnia zmarł. 

Stefan W. usłyszał zarzuty zabójstwa, ale prokuratura nie skierowała w tej sprawie aktu oskarżenia do sądu, bo czeka na opinię biegłych psychiatrów ws. poczytalności podejrzanego.W ostatnich dniach zespół biegłych poprosił o wydłużenie czasu na przygotowanie opinii, bo konieczne będzie badanie psychologiczne podejrzanego o zabójstwo.

W związku z kolejnym badaniem biegli przygotowujący opinię na temat poczytalności Stefana W. złożyli wniosek o wydłużenie czasu na przygotowanie opinii do końca lipca br. Śledztwo ws. zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza zostało przedłużone do 13 października br.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zabójstwo 16-letniej Kornelii z Piaseczna. Patryk B. trafi na obserwację psychiatryczną

25-letni Patryk B., podejrzany o brutalne zamordowanie 16-letniej Kornelii z Piaseczna, mógł być pod silnym wpływem swojej 17-letniej dziewczyny Martyny. Biegli, którzy przebadali go sądowo-psychiatrycznie, uznali, że konieczna będzie kilkutygodniowa obserwacja mężczyzny.

Patryk B. i Martyna S. są podejrzani o brutalne zamordowanie 16-letniej Kornelii z Piaseczna. Dziewczyna zaginęła 11 lutego, a 26 kwietnia jej ciało znaleziono w lesie w Łęgach Oborskich w Konstancinie. Śledczy nie mają wątpliwości, że zbrodnia została dokładnie zaplanowana. Patryk B. i jego dziewczyna przyznali się do winy i złożyli obszerne wyjaśnienia.

Problem w tym, że badanie wariografem wykazało, że oboje mogą kłamać, jeśli chodzi o role, jakie odegrali w zbrodni. 25-letni mężczyzna został już przebadany sądowo-psychiatrycznie przez biegłych. Ci jednak uznali, że do ustalenia poczytalności podejrzanego konieczna będzie obserwacja psychiatryczna. Może ona potrwać kilka tygodni.

Według informacji portalu tvp.info Patryk B. mógł być pod silnym wpływem, młodszej o osiem lat Martyny. Mężczyzna odstawał też od niej intelektualnie.

Podczas przesłuchań Patryk i Martyna składali wyjaśnienia, ale widać było, że każde z nich próbuje umniejszać swoją winę.

Śledczy nie mogą zlecić badań sądowo-psychiatrycznych 17-letniej podejrzanej, ponieważ wciąż Sąd Okręgowy w Warszawie nie rozpatrzył zażalenia na decyzję Sądu Rejonowego w Piasecznie. Ten ostatni uznał bowiem, że Martyna może odpowiadać jak dorosła. Zadecydował także o umieszczeniu nastolatki w schronisku dla nieletnich na trzy miesiące.

Jak wynika z ustaleń tvp.info, po zatrzymaniu w kwietniu br., ani Patryk B., ani Martyna S. nie wykazali żadnej skruchy. O zbrodni opowiadali beznamiętnie. Jakby nie zdawali sobie sprawy, że zabili człowieka.

Kornelia została zamordowana 11 lutego, w dniu zaginięcia. Dzień wcześniej mężczyzna wykopał dół w lesie w Łęgach Oborskich w Konstancinie. Kupił też od znajomego pistolet wiatrówkę. Liczył, że uda się nim zastrzelić Kornelię tak, by zbrodnia wyglądała na egzekucję. Według śledczych to Martyna zwabiła ofiarę na spotkanie pod pretekstem uczczenia urodzin, które miała 12 lutego.

Patryk i Martyna mieli wywieźć Kornelię na miejsce, w którym czekała już na nią „mogiła”. Nie wszystko poszło tam tak łatwo, jak sobie wyobrażali.

Patryk miał strzelić do Kornelii. Pistolet się zaciął. Wówczas mężczyzna miał założyć nastolatce dźwignię na szyi i zacząć ją dusić nawet wtedy, kiedy osunęła się na ziemię. Jednak Kornelia broniła się i podrapała napastnika po ręce. Wtedy Martyna miała chwycić pistolet i strzelić do koleżanki.

Zaraz potem oboje sprawców miało wrzucić Kornelię do dołu. Według śledczych dziewczyna dawała jeszcze oznaki życia. Patryk miał więc uderzyć ją dwukrotnie łopatą.

Mężczyzna przysypał ciało nastolatki patykami i ziemią. Nie sprawdził, czy jego ofiara żyje. Z ustaleń portalu tvp.info wynika, że przyczyną śmierci Korneli było uduszenie. W jej płucach znaleziono ziemię.
Źródło info i foto: TVP.info

Afera pedofilska w Niemczech. Podejrzanych 30 tys. osób

Niemieckie wymiar sprawiedliwości prowadzi dochodzenie w sprawie aktywności pedofilskiej w internecie, o którą podejrzewa się ok. 30 tys. osób – ogłosiły w poniedziałek władze lokalne. To jedna z największych tego typu spraw w Niemczech – ocenia agencja AFP.

– Wykorzystywanie dzieci w internecie jest bardziej rozpowszechnione, niż wcześniej sądziliśmy. Chcemy wyciągnąć z anonimowości internetu sprawców molestowania dzieci i tych, którzy ich wspierają – ocenił minister sprawiedliwości landu Nadrenia Północna-Westfalia Peter Biesenbach na konferencji prasowej w Dusseldorfie.

Dochodzenie w sprawie przypadków wykorzystywania dzieci i rozpowszechniania w internecie materiałów przedstawiających te przestępstwa rozpoczęło się w październiku ub.r. wraz z aresztowaniem 42-letniego mężczyzny w Bergisch Gladbach koło Kolonii. Proces podejrzanego mężczyzny rozpocznie się w sierpniu, a w jego mieszkaniu odkryto ogromną ilość materiałów z pornografią dziecięcą.

Sprawę badało nawet 350 policjantów

– Jednostki zwalczające cyberprzestępczość w Nadrenii Północnej-Westfalii prowadzą śledztwo w sprawie 30 tys. nadal niezidentyfikowanych osób podejrzewanych o związek ze sprawą pedofilską w Bergisch Gladbach – zakomunikował Biesenbach w poniedziałek.

Ustalono już tożsamość 72 podejrzanych, z czego ośmiu postawiono zarzuty; sprawą zajmuje się specjalna grupa dochodzeniowa, która obecnie liczy od 120 do 140 śledczych, a w szczytowym momencie pracowało przy niej 350 funkcjonariuszy. Dodano, że dotychczas udało się także zidentyfikować 44 wykorzystywanych dzieci.

W maju 27-letni żołnierz został skazany na 10 lat więzienia i umieszczony w szpitalu psychiatrycznym – był to pierwszy wyrok w sprawie połączonej z tym dochodzeniem.

„Jeden z największych skandali pedofilskich”

Przestępstwa zostały najpierw ujawnione przez policję kanadyjską, która poinformowała niemieckich śledczych o zamieszczonych w internecie treściach pedofilskich pochodzących z RFN.

W trakcie dochodzenia wykryto istnienie różnych grup dyskusyjnych, w których uczestniczyło kilka tysięcy osób wymieniających materiały pedofilskie – poinformowała AFP, oceniając, że jest to jeden z największych skandali pedofilskich w Niemczech.

– Jeśli mamy aktywnie walczyć z wykorzystywaniem dzieci w internecie, musimy także porozmawiać o regulacjach prawnych dotyczących przechowywania danych. Jedno nie może funkcjonować bez drugiego – zauważył Biesenbach.

Część polityków chce znieść anonimowość pedofilii

Jak pisze AFP, to kolejna sprawa pedofilska w ciągu ostatnich lat, która zszokowała niemiecką opinię publiczną, powodując coraz bardziej bezkompromisową reakcję władz. Niektórzy politycy domagają się zniesienia anonimowości w internecie dla wszystkich, którzy rozpowszechniają lub otrzymują materiały pornograficzne z udziałem dzieci – dodała agencja.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Christian Brückner, podejrzany o zabicie Madeleine McCann powiązany z zaginięciami dzieci w Polsce?

Niemieccy śledczy są niemal w stu procentach przekonani, że 43-letni Christian Brückner porwał, a potem zabił Madeleine McCann. Jego nazwisko pojawia się także w kontekście kilku spraw, gdzie ofiarami były inne dzieci, m.in. zaginięcia 16-latki z Belgii. Ponieważ podejrzany prowadził koczowniczy tryb życia i mieszkał w kilku krajach, wiele osób zaczęło zastanawiać się, czy mógł grasować także w Polsce. O to, czy badane są ewentualne związki Brücknera z zaginięciami dzieci na terenie naszego kraju, zapytaliśmy Komendę Główną Policji.

Informacja o zidentyfikowaniu podejrzanego ws. zaginięcia Madeleine McCann wstrząsnęła opinią publiczną na całym świecie. Na początku czerwca prokuratura z Brunszwiku poinformowała, że o winie Christiana Brücknera świadczy wiele dowodów, nadal jednak poszukują tych „ostatecznych”, które pozwoliłby na oskarżenie 43-latka nie tylko o porwanie, ale także zabicie dziewczynki. W tej chwili śledczy zajmują się analizowaniem setek informacji, które do nich napłynęły po ujawnieniu, że Brückner mógł skrzywdzić 3-latkę.

Zniknięcie Maddie to jedna z najgłośniejszych zagadek kryminalnych ostatnich lat. Koszmar rozegrał się wieczorem 3 maja 2007 roku w portugalskim kurorcie Praia da Luz, gdzie rodzina McCannów spędzała wakacje. Kiedy rodzice dziewczynki jedli kolację z przyjaciółmi w restauracji na terenie ośrodku wakacyjnego, Madeleine i jej rodzeństwo spali w pokoju wynajętego apartamentu. Około godziny 22.00 Kate McCann poszła sprawdzić, czy z dziećmi wszystko w porządku i odkryła, że Maddie nie ma.

Policja obwiniała rodziców Madeleine

Zaalarmowano policję i rozpoczęto poszukiwania, które nie przyniosły żadnego skutku. Prowadzący śledztwo Paulo Pereira Cristovao i jego szef Gonçalo Amaral bardzo szybko przyjęli, że dziecko zabili rodzice i skupił się na tej hipotezie. To z kolei – zdaniem ekspertów z Wielkiej Brytanii – sprawiło, że wiele dowodów, śladów i tropów, które należało zebrać, zbadać czy zweryfikować, przepadło bezpowrotnie. Zarówno Amaral, jak i jego podwładny, zostali potem zmuszeni do odejścia z policji. Stało się to po ujawnieniu licznych skandali z ich udziałem. Jeden dotyczył zaginięcia innego dziecka.

W 2004 roku Leonora Cipriano zostaje oskarżono o zamordowanie córki Joany i ukrycie ciała dziecka. Policja twierdziła, że Leonora i jej brat João postanowili zabić Joanę po tym, jak 8-latka przyłapała ich na kazirodczym seksie. Oboje przyznali się do winy podczas przesłuchania na komisariacie. Problem w tym, że po „rozmowie” z policjantami Leonora miała zmasakrowaną twarz. Przed sądem twierdziła, że jest niewinna, a zeznania wymuszono na niej bicie. Od momentu wyjaśnia na wolność w 2019 roku, prowadzi kampanię na rzecz odnalezienia Joany.

Podejrzewają go o zabicie Maddie, skrzywdził też Joanę?

Teraz rodzina dziewczynki naciska, by portugalska policja sprawdziła, czy w sprawę mógł być zamieszany Brückner. Wiele ekspertów uważa, że osoba, która porwała Maddie, zabiła też Joanę. Takiego zdania jest dziennikarz śledczy i były policjant Mark Williams-Thomas, który już wiele lat temu stwierdził, że zaginięcie dwóch dziewczynek, które mieszkały tak blisko siebie i to w przeciągu kilku lat „byłoby ogromnym zbiegiem okoliczności”. Wioska Figueira w pobliżu Portimão, gdzie mieszkała 8-latka, znajduje się zaledwie 30 km od Praia da Luz.

Christian Brückner urodził się w Wurzburgu w Niemczech. Do Portugalii przeprowadził się w 1995 roku. Zamieszkał w regionie Algarve i zaczął pracować w gastronomii. 43-latek ma pokaźną kartotekę. Był skazywany zarówno w Portugalii, jak i Niemczech. Wyroki dotyczyły m.in. molestowania dzieci i handlu narkotykami. Obecnie Brückner odsiaduje wyrok za zgwałcenie 73-letniej turystki z USA.

Carola, Inga i Peggy

Nazwisko Brücknera pojawia się teraz w kontekście kilku innych nierozwiązanych spraw. Prokura z Belgii sprawdza, czy zabił 16-letnią Carolę Titze. Młoda Niemka została zamordowana w belgijskim De Haan w 1996 roku. Policja ustaliła wówczas, że sprawcą był „młody mężczyzna z Niemiec”, którego Titze poznała kilka dni wcześniej. Wspólnie bawili się na dyskotece, a nowy znajomy miał się przechwalać swoją „bogatą przeszłością kryminalną”. Zdaniem śledczych opis pasuje do Brücknera.

Niemiec mógł być też zamieszany w zaginięcie Ingi Gehricke. Dziewczynka zniknęła 2 maja 2015 r. niedaleko Stendal. Ustalono, że Brückner mieszkał w tym czasie około 90 km od miejsca, w którym zniknęło dziecko, a dwa dni wcześniej miał wypadek w okolicy. Kolejną sprawą, w którą mógł być zamieszany, jest zaginięcie 9-letniej Peggy Knobloch z Lichtenbergu w Niemczech, do którego doszło w 2007 roku.

Portugalia, Niemcy, Holandia, Włochy. Czy Christian Brückner polował na dzieci w Polsce?

Śledczy ustalili, że Brückner prowadził koczowniczy styl życia, często się przemieszczał i podróżował. Po zaginięciu Maddie wyjechał z Portugalii do Niemiec. Potem był w Holandii i przez jakiś czas mieszkał we Włoszech. W międzyczasie wielokrotnie trafiał do więzienia. Z relacji jego sąsiadów w Portugalii wynika, że zajmował się m.in. handlem używanych samochodów. Bez przeszkód mógł je więc zmieniać, a później pozbywać się ich, wraz z dowodami np. w postaci śladów DNA ewentualnych ofiar.

Doniesienia o tym, że Brückner od lat polował na dzieci, często podróżował i zmieniał miejsca zamieszkania, zrodziły pytania, czy mógł pojawiać się także w Polsce. O to czy badane są jego ewentualne powiązania z zaginięciami dzieci na terenie naszego kraju, zapytaliśmy Komendę Główną Policji.

– W przypadku poszukiwań osób zaginionych Policja podejmuje szereg czynności operacyjno-rozpoznawczych, w tym często związanych ze współpracą międzynarodową – jednakże nie możemy informować o ich szczegółach – poinformował Fakt24 insp. Mariusz Ciarka rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji. – W przedmiotowej sprawie Wydział Poszukiwań i Identyfikacji Osób KGP nie prowadzi i nie zlecał podległym jednostkom prowadzenia żadnych dodatkowych czynności – dodał.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Autobus spadł z mostu. Tomasz U. przyznał się do winy

Tomasz U. (27 l.), kierowca warszawskiego autobusu, który spadł z mostu, usiadł za kierownicę pojazdu po narkotykach. Mało tego, w plecaku miał torebkę, w której było ponad pół grama białego proszku. Najpierw nie przyznawał się do winy, a w sobotę zeznał, że „urwał mu się film” i praktycznie nic nie pamięta. Czy to sposób na uniknięcie kary lub obniżenie wyroku?

– Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Przyznał się do tego, że zażył amfetaminę, zanim rozpoczął zmianę, nim wsiadł do autobusu. Będziemy to weryfikować – powiedziała prokurator Mirosława Chyr z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. – Na wniosek prokuratury sąd zastosował trzymiesięczny areszt.

W czwartek autobus komunikacji miejskiej spadł z mostu Grota-Roweckiego na Wisłostradę. Ranne zostały 22 osoby. 70-letnia kobieta zginęła, a cztery osoby w stanie ciężkim nadal przebywają w szpitalach. Za kierownicą siedział naćpany Tomasz U. Jak mówią śledczy, stężenie narkotyku w organizmie szofera było bardzo wysokie.

Mężczyzna nie miał doświadczenia w kierowaniu autobusami. Oprócz tego w ciągu kilku ostatnich lat aż 13 razy złamał prawo drogowe. Stracił nawet za to prawo jazdy.

Roland Szymczykiewicz, obrońca Tomasza U., już zaczął bronić swojego klienta.

– Ta sprawa nie jest jednowymiarowa. Apeluję do wszystkich, którzy o tej sprawie debatują, o powściągliwość, żeby nie wylewała się fala hejtu. To jest tragedia również dla tego człowieka: on też ma rodzinę, przyjaciół, bardzo to przeżywa – mówi.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Atak nożownika w hotelu w Glasgow

Sześć osób – w tym policjant – trafiło do szpitala po ataku w Glasgow. Sprawca został zastrzelony przez policję. BBC podaje, że trzy osoby nie żyją, ale służby tego nie potwierdzają. Do ataku doszło w hotelu Park Inn w centrum miasta. Brytyjskie media informują, że sprawca użył noża. Steve Johnson ze szkockiej policji powiedział, że sytuacja jest już opanowana i że nie było masowego zagrożenia. Zapewnił też, że policjanci nie szukają żadnego innego podejrzanego w tej sprawie. Potwierdził, że podejrzany o dokonanie ataku został zastrzelony.

Świadek cytowany przez BBC powiedział, że był w hotelu w czasie ataku. – Usłyszałem krzyki z dołu. Słyszałem kobietę i mężczyznę wołających o pomoc, ale nie widziałem ich z mojego okna na trzecim piętrze. Wiele osób biegło w stronę hotelu – relacjonuje mężczyzna. Powiedział, że chciał zjechać na dół windą, żeby zobaczyć, co się dzieje. – Kiedy otworzyłem windę, była cała we krwi. Zszedłem na doł po schodach. W recepcji też było pełno krwi – mówi.

Pierwsza minister Szkocji Nicola Sturgeon napisała na Twitterze, że jej myśli są ze wszystkimi, którzy ucierpieli. Jednocześnie poprosiła mieszkańców o trzymanie się z dala od tej części miasta i o to, by nie rozpowszechniać niesprawdzonych informacji. Także przedstawiciele szkockiej policji zaapelowali, aby nie spekulować na temat zdarzenia. Słowa wsparcia zamieścił na Twitterze także między innymi premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Domniemany porywacz Madeleine McCann wyjdzie na wolność?

Christian B., główny podejrzewany ws. zaginięcia Madeleine McCann, może wyjść na wolność – wynika z informacji mediów. Mężczyzna odbył dwie trzecie wyroku skazującego za handel narkotykami i będzie ubiegał się o zwolnienie warunkowe.

B. przebywa aktualnie w więzieniu w Kolonii. Odbywa wyrok 21 miesięcy pozbawienia wolności za handel narkotykami i 7 lat pozbawienia wolności za gwałt na 72-letniej Amerykance w portugalskim Praia da Luz – tej samej miejscowości, w której zaginęła Madeleine McCann.

„Daily Mail” dotarł do informacji, z której wynika, że osadzony złożył nowy wniosek o zwolnienie warunkowe. Argumentuje w nim, że 6 czerwca odbył już 2/3 swojej kary za handel narkotykami. W przypadku przychylenia się do wniosku przez sąd federalny w Karlsruhe, mężczyzna będzie mógł wyjść na wolność.

Oczekiwanie na apelację

Choć Christian B. dodatkowo został skazany za gwałt na siedem lat pozbawienia wolności w grudniu 2019 r., to złożył apelację od wyroku. Zapisy niemieckiego prawa stanowią, że w przypadku jej złożenia, wyrok nie może zostać egzekwowany, aż do jej rozpatrzenia.

Śledczy obawiają się, że mężczyzna skorzysta z chwilowej „wolności” i ucieknie do kraju, z którym Niemcy nie mają podpisanej umowy ekstradycyjnej. Jednak Hans Wolters, niemiecki prokurator z Brunszwiku, zajmujący się sprawą zaginięcia Madeleine zapewnia, że gdy podejrzewany tylko wyjdzie z więzienia, „natychmiast zostanie aresztowany”.

– Zostanie zatrzymany na podstawie nakazu aresztowania wydanego przez służby w Brunszwiku. Sprawa dotyczy gwałtu na starszej kobiecie – przekazał prokurator w rozmowie z „Mirror”.

„Daily Mail” przypomina, że Christian B. ma bogatą kartotekę. Jako nastolatek został skazany za molestowanie 6-letniej dziewczynki. Gdy w wieku 19 lat wyszedł na wolność uciekł za granicę. W różnych europejskich krajach miał dopuszczać się licznych kradzieży, włamań i napaści seksualnych.

„Dziewczynka nie żyje”

Madeleine McCann zniknęła 3 maja 2007 roku z wakacyjnego apartamentu w portugalskiej miejscowości Praia da Luz, gdy jej rodzice udali się do restauracji na kolację. Śledczy zakładali, że dziewczynkę porwano. Przez pewien czas nie wykluczano nawet, że sprawcami byli jej rodzice.

Przełom nastąpił w ostatnich tygodniach. Niemieckie służby uważają, że uprowadzenia dziewczynki dokonał Christian B. Na trop mężczyzny śledczy wpadli po odnalezieniu dwóch należących do niego samochodów – osobowego oraz kampera. Oba auta były widziane w Praia da Luz w czasie, kiedy porwano Maddie. Mężczyzna mieszkał tam przez 12 lat. Okradał domy wczasowe i handlował narkotykami.

Prokuratorzy niemieccy uważają, że dziewczynka nie żyje. – Według wszystkich informacji, które dostaliśmy, dziewczynka nie żyje. Nie mamy żadnych wskazówek, by było inaczej. Mamy rzeczy, o których nie możemy powiedzieć, wskazujące, że Madeleine nie żyje, nawet jeśli muszę przyznać, że nie mamy ciała – powiedział w zeszłym tygodniu prokurator Wolters stacji Sky News.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sprawa zaginięcia Madeleine McCann. Przyjaciel podejrzanego, jest przekonany o jego winie

Przyjaciel pedofila przerywa milczenie! Michael Tatschl, który przez osiem miesięcy siedział w więzieniu z głównym podejrzanym w sprawie zaginięcia Madeleine McCann, potwierdza podejrzenia policjantów. – Wiem, że on to zrobił, powinien się przyznać – wyznaje Tatschl w wywiadzie dla „The Telegraph”.

Siedzili razem w więzieniu przez długich osiem miesięcy, a kiedy wyszli na wolność, mieszkali w jednym domu. Przez ten czas Michael Tatschl zdążył doskonale poznać swojego kumpla z więziennej celi, Christiana Bruecknera. Dziś opowiada, że już rok temu był przesłuchiwany przez policję, a teraz udzielił wywiadu „The Telegraph”. – Wiem, że on to zrobił – wyznaje dziś kryminalista, skazywany zresztą za kradzieże, nie za pedofilię. – Mówił o porywaniu dzieci i sprzedawaniu ich do Maroka. Najpierw myślałem, że to żart – dodaje.

– Wszyscy wiedzieli, że to zboczeniec. Cały czas siedział na dark webie. Widziałem też jego kampera, to była droga rzecz, Myślałem najpierw, że kupił go za pieniądze z umowy narkotykowej, ale potem doszedłem do wniosku, że to pieniądze ze Maddie. Powinien się przyznać policji i zamknąć tę całą sprawę – podsumowuje dawny przyjaciel niemieckiego pedofila. Brueckner siedzi teraz w więzieniu w związku z innymi przestępstwami. Utrzymuje, że nie ma nic wspólnego ze zniknięciem Maddie. 4-latka zniknęła z pokoju hotelowego w portugalskim kurorcie w 2007 roku.
Źródło info i foto: se.pl

Sprawa zaginięcia Maddie McCann. Główny podejrzany zabrał głos

Od kilku tygodni świat znów żyje sprawą zaginięcia 3-letniej Madeleine McCann w 2007 r. Niemieccy śledczy twierdzą, że dziewczynkę porwał i zamordował Christian B., który w niemieckim więzieniu odsiaduje wyrok za gwałt. Nie przedstawiają jednak dowodów na jego winę. Tymczasem głos w sprawie zabrał właśnie sam podejrzany. Przez swoich prawników przekazał, że nie zabił małej Maddie McCann.

3-letnia Brytyjka Madeleine McCann zaginęła w maju 2007 roku, podczas rodzinnych wakacji w Portugalii. Dziewczynka w nocy z 3 na 4 maja po prostu zniknęła ze swojego łóżeczka w kurorcie Praia da Luz, a jedynym śladem, jaki po sobie zostawiła, było otwarte okno.

Choć poszukiwania były prowadzone na szeroką skalę, to w sprawie nigdy nie doszło do przełomu. Aż do teraz. Kilka tygodni temu niemieccy śledczy z Brunszwiku poinformowali, że mają głównego podejrzanego w sprawie. Ich zdaniem, za porwanie i zabójstwo Maddie McCann odpowiada 43-letni obecnie Christian B. Prokurator przekazał, że posiada dowody na jego winę, jednak nie są one jeszcze wystarczające do postawienia zarzutów mężczyźnie. Nie zdradził też szczegółów śledztwa.

Brytyjskie media podają właśnie informację, że w 2016 r. w kamperze, którym Niemiec miał podróżować między swoim krajem a Portugalią, znaleziono stroje kąpielowe i inne ubrania należące do kilkuletnich dzieci. Samochód był zaparkowany na działce kupionej przez B. sześć lat wcześniej. Na terenie posesji znaleziono także worek z pendrive’ami, na których znajdowało się ponad 8 tys. plików zawierających pornografię dziecięcą i molestowanie dzieci. Teren ten przeszukiwano w związku z zaginięciem w 2015 r. w Niemczech 5-letniej Ingi Gehricke. Dziewczynka była wówczas nazywana „Niemiecką Maddie”.

Do brytyjskiego „Mail on Sunday” zgłosił się mężczyzna o imieniu Dieter, którego córka znała się z Christianem B. Opowiedział, że B. zabrał go kiedyś na przejażdżkę swoim kamperem.

– Zajrzałem do środka i zapytałem go, czym się zajmuje w Portugalii, gdzie pracuje. Odpowiedział mi: „Mam pieniądze, ponieważ prowadzę specjalny biznes. Szmugluję w moim vanie trawkę”. Potem dodał: „Biorę 50 kg marihuany i rozwożę ją po Europie. Nikt tego nie widzi. Mogę przewozić dzieci. Mogę przewozić w tym vanie narkotyki i dzieci, bo to bezpieczna przestrzeń. Nikt ich nie znajdzie. Nikt cię nie złapie”. Wtedy myślałem, że żartuje – powiedział Dieter w rozmowie z „Mail on Sunday”.

Nie wiadomo, gdzie obecnie znajduje się kamper należący do Christiana B. Prokurator zapytany o to, czy znaleziono w nim kluczowe dowody na udział B. w zaginięciu Madeleine McCann, odpowiedział, że jest to możliwe, jednak nie może nic na ten temat powiedzieć.

Tymczasem po wypłynięciu na jaw tych informacji głos zabrał sam Christian B., który odsiaduje obecnie wyrok siedmiu lat więzienia. Jak przekazał jego obrońca, mężczyzna „zaprzecza, że miał jakikolwiek udział” w zaginięciu Madeleine McCann.

Christian Brückner, główny podejrzany w sprawie zaginięcia Madeleine McCann, był wielokrotnie karany, m.in. za pedofilię, posiadanie pornografii dziecięcej, gwałty, kradzieże, handel narkotykami. Obecnie odsiaduje w więzieniu karę 7 lat więzienia. Śledczy wiążą go z jeszcze czterema innymi zaginięciami nieletnich: Rene Hasee w 1996 r. w Algarve w Portugalii, Caroli Titze, której ciało znaleziono w czerwcu ’96 na plaży w Belgii, Joany Cipriano, która zaginęła w 2004 r. w Figueira w Portugalii oraz Ingi Gehricke, zaginionej w 2015 r. w Niemczech.
Źródło info i foto: Fakt.pl