Jest wniosek o umorzenie śledztwa ws. próby zabójstwa byłego prezydenta Siedlec

Wniosek o umorzenie trafił do sądu okręgowego w Siedlcach. Sprawa dotyczy śledztwa wobec Dejana S., podejrzanego o usiłowanie zabójstwa byłego prezydenta Siedlec Wojciecha Kudelskiego i umieszczenie podejrzanego w zakładzie psychiatrycznym.

„Prokurator wystąpił o umorzenie postępowania z uwagi na stwierdzoną niepoczytalność podejrzanego w chwili popełnienia opisanego wyżej czynu” – poinformowała w komunikacie Prokuratura Okręgowa w Siedlcach.

Jak zaznaczono „w ocenie biegłych – w zakresie zarzuconego czynu podejrzany miał całkowicie zniesioną zdolność do rozpoznania znaczenia czynu i możliwość pokierowania swoim postępowaniem”. „Ponadto biegli stwierdzili, że zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, iż podejrzany popełni ponownie czyn zabroniony o znacznej społecznej szkodliwości” – dodano informując o wynikach śledztwa.

„Z uwagi na to prokurator wniósł o zastosowanie wobec Dejana S. środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia go w odpowiednim zakładzie psychiatrycznym, a nadto o utrzymanie w mocy tymczasowego aresztowania podejrzanego i przedłużenie stosowania tego środka zapobiegawczego na dalszy czas oznaczony” – przekazała prokuratura.

Zgodnie z art. 31 par. 1 Kodeksu karnego niepoczytalność podejrzanego w momencie popełnienia czynu, stanowi okoliczność wyłączającą jego odpowiedzialność karną.

Były prezydent Siedlec został zaatakowany 1 kwietnia br. przed godz. 8. Nożownik działając w bezpośrednim zamiarze pozbawienia go życia zadał mu z bardzo dużą siłą cios nożem w okolice nadbrzusza po stronie lewej, powodując ranę o głębokości ok. 15 centymetrów. Samorządowiec, który obecnie jest radnym sejmiku wojewódzkiego reprezentującym PiS, z obrażeniami ciała trafił do szpitala i przebył operację. 7 kwietnia Kudelski opuścił szpital.
Źródło info i foto: onet.pl

Łukasz K., który zgwałcił 13-miesięczną dziewczynkę dostał specjalną ochronę

Szczecinek,13.09.2019. Podejrzany (C) o gwa³t na 13-miesiêcznej dziewczynce zosta³ doprowadzony do prokuratury Rejonowej w Szczecinku, 13 bm. Do zdarzenia dosz³o 12 bm. w Szczecinku. Dziecko z obra¿eniami trafi³o do tamtejszego szpitala. (mb/aldg) PAP/Marcin Bielecki

Gwałt na 13-miesięcznej dziewczynce ze Szczecinka wstrząsnął opinią publiczną w Polsce. Sąd Rejonowy zastosował wobec podejrzanego Łukasz K. trzymiesięczny tymczasowy areszt. 32-latek został odizolowany od pozostałych więźniów. 

Szpital w Szczecinku, do którego 13-miesięczną dziewczynkę przywieźli jej rodzice, powiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa na dziecku. Według informacji przekazanych dziennikarzom w piątek przez dyrektora ds. medycznych szpitala Marka Ogrodzińskiego wynika, że w trakcie badania dziecka „lekarz stwierdził obecność rany krocza”.

Wstępne rozpoznanie potwierdziły konsultacje z lekarzem ginekologiem i pediatrą. Lekarze mieli podejrzenie, iż uraz u dziecka powstał „w wyniku czynu nierządnego”. Lekarze zdecydowali, że konieczne jest przetransportowanie dziecka do placówki o wyższej referencyjności, do Szczecina. Dziewczynka nadal jest hospitalizowana. 

Gwałt na 13-miesięcznej dziewczynce. Łukasz K. trafił do pojedynczej celi 

Zarzut zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem 13-miesięcznej dziewczynki postawiła w piątek 32-letniemu Łukaszowi K. Prokuratura Rejonowa w Szczecinku. Mężczyzna częściowo przyznał się do winy. 

Jak podaje ”Super Express”, Łukasz K. trafił do aresztu śledczego w Zakładzie Karnym w Czarnem – jednego z najcięższych więzień w Polsce. Pedofil ze Szczecinka został osadzony w pojedynczej celi, z dala od pozostałych więźniów, którzy mogliby chcieć dokonać na 32-latku samosądu. 

Gwałcicielowi ze Szczecinka grozi kara od 5 do 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Gwałt na 13-miesięcznej dziewczynce. Jest zarzut dla 32-latka

Zarzut zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem 13-miesięcznej dziewczynki postawiła w piątek 32-letniemu Łukaszowi K. Prokuratura Rejonowa w Szczecinku. Mężczyzna częściowo przyznał się do winy. Grozi mu kara do 15 lat pozbawienia wolności.

O postawieniu zarzutu zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem 13-miesięcznej dziewczynki Łukaszowi K. poinformowała dziennikarzy w piątek prokurator Prokuratury Rejonowej w Szczecinku Marzena Ludwiniak-Aniołowska. Jeszcze dziś sąd, na wniosek prokuratury, decydować będzie o zastosowaniu trzymiesięcznego tymczasowego aresztu wobec podejrzanego.

Podejrzany częściowo przyznał się do zarzucanego czynu, za którego popełnienie grozi kara od 5 lat do 15 lat pozbawienia wolności.

Prokuratura poinformowała, że z drugą osobą zatrzymaną w sprawie „jeszcze dziś będą prowadzone czynności”. Prokuratura planuje postawić jej zarzut narażenia na niebezpieczeństwo dziecka, które znajdowało się pod jej opieką. Nie planuje wnioskować jej o tymczasowy areszt.

Prokurator potwierdziła wcześniejsze nieoficjalne informacje dotyczące braku pokrewieństwa obu osób z pokrzywdzoną 13-miesięczną dziewczynką. Dziecko miało być pod ich opieką.

Ludwiniak-Aniołowska nie chciała mówić o szczegółach postępowania, zasłaniając się dobrem śledztwa.

Z informacji uzyskanych przez PAP ze źródeł zbliżonych do śledztwa wynika, że podejrzany i druga z osób zatrzymanych to jego żona. Mają dwoje kilkuletnich dzieci.

To szpital w Szczecinku, do którego w środę dziewczynkę przywieźli jej rodzice, powiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa na dziecku. Według informacji przekazanych dziennikarzom w piątek przez dyrektora ds. medycznych szpitala Marka Ogrodzińskiego wynika, że w trakcie badania dziecka „lekarz stwierdził obecność rany krocza”. Wstępne rozpoznanie potwierdziły konsultacje z lekarzem ginekologiem i pediatrą. Lekarze mieli podejrzenie, iż uraz u dziecka powstał „w wyniku czynu nierządnego”. Lekarze zdecydowali, że konieczne jest przetransportowanie dziecka do placówki o wyższej referencyjności, do Szczecina. Dziewczynka nadal jest hospitalizowana.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Warszawa: Zatrzymano podejrzanego o napad na taksówkarza

Policjanci z Targówka i Pragi Północ zatrzymali podejrzanego o napad na taksówkarza. 36-latek groził mu przedmiotem przypominającym broń, ukradł m.in. telefon komórkowy i gotówkę. Taksówkarzowi nic się nie stało. Bandyta zaatakował kierowcę w czwartek po południu w okolicy ul. Św. Wincentego na Targówku. Wsiadł do jego taksówki i grożąc przedmiotem przypominającym broń okradł go i uciekł.

Napadniętemu mężczyźnie nic się nie stało. Szybko zadzwonił po policję, a w akcję zaangażowało się kilkudziesięciu funkcjonariuszy z Targówka i Pragi Północ. Do poszukiwań użyto również psa tropiącego. Zaledwie godzinę po zgłoszeniu kryminalni zatrzymali w okolicy Lasu Bródnowskiego 36-letniego mieszkańca Warszawy. Mężczyzna nie stawiał oporu. Mundurowi zabezpieczyli u niego pistolet gazowy.

Mężczyzna został w piątek doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał dwa zarzuty. Za rozbój z użyciem broni palnej grozi mu od 3 do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: wawalove.wp.pl

„Łowca pedofilów” podejrzany o pedofilię. Został aresztowany

Policjanci z katowickiej komendy wojewódzkiej zatrzymali 31-latka podejrzanego o pedofilię. Na trop mężczyzny wpadli dwa lata temu, w trakcie realizacji wielowątkowej sprawy pedofilii w internecie. Od tego czasu ustalali, kim jest mężczyzna i obserwowali jego poczynania w sieci. Trop prowadził ich do Białegostoku, gdzie kilka dni temu go zatrzymali. Usłyszał zarzuty i trafił do aresztu.

31-latek, działający na Podlasiu jako tzw. łowca pedofilów, został zatrzymany pod zarzutem posiadania i rozpowszechniania pornografii dziecięcej oraz namawiania dzieci do obcowania płciowego. Mężczyznę zatrzymali w Białymstoku śląscy policjanci w wyniku trwającego blisko dwa lata śledztwa.

– Usłyszał zarzuty sprowadzania, posiadania, przechowywania i rozpowszechniania w internecie treści z pornografią dziecięcą, a także składania małoletnim poniżej lat 15 propozycji obcowania płciowego i wykonania innych czynności seksualnych, w tym z udziałem zwierząt – poinformowała w piątek rzeczniczka śląskiej policji podinsp. Aleksandra Nowara.

Początek śledztwu w tej sprawie dało prowadzone przed dwoma laty wielowątkowe postępowanie policyjne dotyczące pedofilii w internecie, w ramach którego zatrzymano kilka osób. Śledczy natknęli się wówczas na pedofilską działalność anonimowego internauty, jednak jego namierzenie nie było łatwe. Gromadzenie dowodów i informacji niezbędnych do zatrzymania mężczyzny trwało kilkanaście miesięcy. W końcu sierpnia, we współpracy z podlaskimi policjantami, podejrzanego zatrzymano w Białymstoku.

Zarzuty i areszt

W mieszkaniu 31-latka policjanci znaleźli sprzęt komputerowy, kilkanaście dysków twardych, płyty oraz telefony, na których przechowywał treści pornograficzne. Materiały zbada teraz powołany w tej sprawie biegły. Funkcjonariusze zgromadzili też dowody, że mężczyzna wielokrotnie namawiał małoletnich przez internet do obcowania płciowego. Jednocześnie kreował się na tropiciela takich właśnie przestępczych zachowań w sieci.

– Mężczyzna od pewnego czasu działał na Podlasiu jako tzw. łowca pedofilów, próbując najprawdopodobniej odwrócić uwagę od swojej przestępczej działalności – podała rzeczniczka śląskiej policji.

Podejrzanemu grozi do 15 lat więzienia. Decyzją sądu został aresztowany na trzy miesiące. Policjanci traktują sprawę jako rozwojową.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zatrzymano Bułgara podejrzanego o handel ludźmi

Policjanci z wydziału kryminalnego zabrzańskiej komendy zajmujący się problematyką handlu ludźmi doprowadzili do zatrzymania obywatela Bułgarii. Mężczyźnie zarzuca się, że od 2014 roku zajmował się w naszym kraju handlem ludźmi oraz czerpaniem korzyści z nierządu. W wyniku przestępczej działalności zatrzymany wzbogacił się o około 4 miliony złotych. 29-latek trafił już do aresztu śledczego.

Policjanci z Wydziału Kryminalnego zabrzańskiej komendy zajmujący się zwalczaniem handlu ludźmi pracowali nad sprawą od początku sierpnia tego roku. Kompletowali i weryfikowali kolejne informacje i dowody. Do zatrzymania podejrzanego w tej sprawie 29-letniego obywatela Bułgarii doszło w Warszawie, kiedy usiłował wywieźć z Polski ofiarę swojej działalności. Dzięki szybkiej reakcji policjantów nie doszło do tego.

W trakcie czynności stróże prawa ustalili, że podejrzany w latach 2014-2019, na terenie województwa śląskiego, w tym w Zabrzu, zmuszał siłą 22-letnią obecnie obywatelkę Bułgarii do uprawiania prostytucji. Oprawca odebrał ofierze wszystkie dokumenty i całkowicie ją od siebie uzależnił. W ciągu 5 lat na przestępczym procederze zarobił około 4 mln zł.

Za handel ludźmi, czerpanie korzyści z nierządu oraz stręczycielstwo grozi mu teraz do 15 lat więzienia. Podejrzany nie przyznał się do zarzucanych czynów.

Czynności w sprawie trwają, a śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Zabrzu.
Źródło info i foto: Policja.pl

Ksiądz podejrzany o seksualne wykorzystanie dwóch 17-latek

Zarzuty dotyczące doprowadzenia dwóch 17-latek do poddania się tzw. innym czynnościom seksualnym usłyszał w prokuraturze ksiądz z diecezji gliwickiej Piotr R. Według prokuratury, do przestępstw doszło osiem lat temu podczas wakacyjnego wyjazdu do Świnoujścia. Duchowny nie przyznaje się do winy.

Po zatrzymaniu i przesłuchaniu prokuratura domagała się aresztowania podejrzanego. – Sąd nie uwzględnił wniosku prokuratora i odroczył wydanie uzasadnienia. Będzie zażalenie na tę decyzję – powiedziała w poniedziałek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Joanna Smorczewska.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi od grudnia 2018 r. Prokuratura Rejonowa Gliwice-Wschód po zawiadomieniu złożonym wtedy przez delegata biskupa gliwickiego ds. ochrony dzieci i młodzieży. Wskazał on, że w sierpniu w 2011 r. jeden z duchownych diecezji gliwickiej przemocą doprowadził siedemnastoletnią uczestniczkę wakacyjnego wyjazdu do poddania się innej czynności seksualnej oraz przetrzymywał ją w pokoju wbrew jej woli.

Według śledczych, podczas wyjazdu organizowanego przez parafię i księdza Piotra R. pokrzywdzona została także inna 17-latka. Ksiądz miał dotykać jej miejsc intymnych. Jak podaje prokuratura, obie pokrzywdzone złożyły „wyczerpujące i jasne zeznania”, które biegły psycholog uznał za wiarygodne.

„Pełni posługę w szpitalu”

Pierwszy zarzut wobec księdza dotyczy pozbawienia wolności i doprowadzenia przemocą nastolatki do poddania się innej czynności seksualnej, a drugi doprowadzenia do poddania się innej czynności seksualnej drugiej 17-latki przez nadużycie stosunku zależności.

Duchowny nie przyznaje się do winy. W złożonych wyjaśnieniach zaprzeczył, by zarzucane mu przestępstwa miały miejsce.

– Wobec księdza toczyło się również postępowanie kanoniczne, które zostało zakończone. W jego toku potwierdzono zarzuty stawiane duchownemu. Obecnie Piotr R., zgodnie z decyzją władz kościelnych, nie pracuje z dziećmi i młodzieżą, pełni posługę kapelana w szpitalu – podała prokuratura.

Według prokuratury, sprawa wpłynęła do kurii już w 2012 r., po tym jak jedna z dziewczynek zwierzyła się babci, że została skrzywdzona. Jak wynika z pisma do prokuratury, kuria nie zawiadamiała od razu prokuratury, uznając, że sprawa nie dotyczy przestępstw seksualnych na szkodę osób poniżej 15. roku życia, więc nie ma obowiązku o tym informować. Jak zaznacza prokuratura, kuria miała informację o jednej z molestowanych dziewczynek. Drugi czyn zarzucany księdzu został ujawniony podczas śledztwa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zatrzymano podejrzanego o napaść na 81-letnią kobietę

Po policyjnym pościgu zatrzymany został 34- letni mężczyzna, podejrzany o napaść na 81-letnią kobietę. Sprawca uderzył kobietę i zabrał jej torebkę. Grozi mu kara 12 lat więzienia. 34-latek napadł na starszą kobietę czekającą na autobus na przystanku na terenie wsi Nowy Dwór Parcela, uderzając ją w głowę oraz kopiąc po ciele. Następnie zabrał jej torebkę, w której było 340 zł, telefon komórkowy i dokumenty. Z miejsca rozboju uciekł na rowerze.

Dzięki dokładnemu rysopisowi, sprawcę napadu policjanci zatrzymali na terenie Skierniewic. 34- latek i jego młodszy kompan podjęli próbę ucieczki, ale po krótkim pościgu wpadli w ręce policji.

„Pracując nad sprawą policjanci ustalili, że 34-latek zaraz po napaści przejrzał skradzioną torebkę, zabrał pieniądze i wyrzucił ją w zarośla w drodze do Skierniewic. Towarzyszący mu 27-latek nie brał udziału w rozboju, ale też trafił do policyjnej celi, a następnie więzienia, ponieważ był poszukiwany do odbycia kary pozbawiania wolności” – poinformowała rzeczniczka prasowa skierniewickiej policji mł. asp. Justyna Florczak-Mikin.

Policji udało się odzyskać część skradzionych pieniędzy. 34-latek usłyszał zarzut rozboju, za co grozi mu kara do 12 lat więzienia. Na wniosek prokuratury Sąd Rejonowy w Skierniewicach aresztował go na trzy miesiące. Sprawca był wcześniej notowany.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policyjne Archiwum X. Będzie przełom ws. zabójstwa policjanta sprzed 25 lat?

Śledztwo prowadzone przez łódzkie Archiwum X doprowadziło do zatrzymania 44-latka podejrzanego o zabójstwo policjanta, popełnione 25 lat temu w okolicach Sieradza. Decyzją sądu mężczyzna trafił na trzy miesiące do aresztu; grozi mu dożywocie.

O zatrzymaniu i aresztowaniu podejrzanego poinformował rzecznik Komendanta Głównego Policji Mariusz Ciarka. Jak podał, 44-letni Janusz K. został zatrzymany 2 sierpnia na jednej ze stacji paliw przy zachodniej granicy kraju. Mężczyzna wracał samochodem z Niemiec, gdzie pracował od kilku lat; był zaskoczony zatrzymaniem i nie stawiał oporu. W przeszłości był wielokrotnie notowany przez policję.

Jeszcze tego samego dnia Janusz K. został przewieziony do Prokuratury Okręgowej w Sieradzu, gdzie usłyszał zarzut zabójstwa. W okresie, gdy popełniono zbrodnię, podejrzany miał 19 lat. Decyzją sądu na najbliższe trzy miesiące trafił do aresztu. Grozi mu dożywocie.

Sprawa dotyczy zabójstwa st. sierż. Henryka Stolarka, popełnionego w marcu 1994 roku. Dzielnicowy z komisariatu w Brzeźniu k. Sieradza wyruszył wieczorem w teren służbowym polonezem. Następnego ranka wystający z wody dach radiowozu zauważono w stawie w rejonie wsi Pyszków. Na tylnym siedzeniu było ciało 38-letniego policjanta z licznymi obrażeniami powstałymi po uderzeniu tępym narzędziem.

Jak wówczas ustalono, do zabójstwa funkcjonariusza doszło prawdopodobnie na trasie Zapole – Barczew, skąd sprawca przewiózł zwłoki nad staw i zatopił radiowóz, aby zatrzeć ślady. Z kabury dzielnicowego zniknął służbowy pistolet P-64 i dwa magazynki amunicji.

Henryk Stolarek został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta RP Krzyżem Zasługi za Dzielność.

Mimo szeregu czynności podjętych przez policję i prokuraturę na miejscu odnalezienia samochodu, w wytypowanym miejscu zbrodni i na trasie, którą jechał radiowóz, a także zgromadzenia 21 tomów akt, śledczy nie zdołali przedstawić zarzutów żadnemu podejrzanemu. W 1996 roku sprawa została umorzona.

Dokumenty zdeponowano w archiwum, ale policjanci nie zapomnieli o poległym na służbie koledze. Po latach sprawą zajęło się łódzkie Archiwum X, w którym pracują najbardziej doświadczeni funkcjonariusze z Wydziału Kryminalnego i Dochodzeniowo-Śledczego, którzy nawiązali współpracę z sieradzką prokuraturą. O niewyjaśnionej sprawie zabójstwa przypomniały również lokalne i ogólnopolskie media.

Zgromadzony po latach materiał dowodowy dał podstawę do wydania prokuratorskiego postanowienia o zatrzymaniu Janusza K. Śledczy nie wykluczają jednak kolejnych zatrzymań w tej sprawie, bo podejrzewają, że 44-latek nie działał wówczas sam.
Źródło info i foto: TVP.info

Zatrzymano podejrzanego o pobicie 14-latka w Białymstoku

Bia³ystok, 20.07.2019. I Marsz Równoœci w Bia³ymstoku, 20 bm. organizowany przez Stowarzyszenie Têczowy Bia³ystok. (pkus) PAP/Artur Reszko

Podlaska policja zatrzymała 24-latka podejrzewanego o pobicie nastoletniego chłopca w ubiegłą sobotę, kiedy przez Białystok przeszedł Marsz Równości – poinformował we wtorek rzecznik podlaskiej policji nadkom. Tomasz Krupa.

Krupa poinformował, że teraz z mężczyzną będą wykonywane czynności; policja będzie wnioskować o tymczasowy areszt dla mężczyzny. Krupa dodał, że nastolatek miał złamany obojczyk; zawiadomienie o pobiciu złożyła mama chłopca.

Policja zatrzymuje kolejne osoby

W ubiegłym tygodniu policja zatrzymała też innego napastnika, podejrzewanego o pobicie 14-letniego uczestnika Marszu Równości. 24-latek trafił do aresztu na dwa miesiące. Zatrzymano też 37-letniego mężczyznę, który mając obowiązek opieki nad niespełna rocznym synem, wtargnął z dzieckiem na drogę przemarszu.

– Policja ustaliła do tej pory tożsamość 118 osób w związku z łamaniem prawa podczas Marszu Równości, z 87 osobami zostały wykonane czynności w sprawie popełnionych czynów – dodał Krupa.

Marsz Równości w Białymstoku

Podlaska policja informowała wcześniej, że ustalaniem tożsamości osób, które złamały prawo, zajmuje się specjalna grupa białostockich funkcjonariuszy. Policjanci nadal intensywnie analizują materiał z monitoringu zabezpieczonego po zajściach podczas i po Marszu Równości. Na stronie internetowej podlaskiej policji można znaleźć wizerunki osób, których tożsamość jest ustalana. Policja prosi też o pomoc w ich zidentyfikowaniu.

Pierwszy Marsz Równości pod hasłem „Białystok domem dla wszystkich” przeszedł ulicami tego miasta 20 lipca. Przejście uczestników marszu kilkakrotnie próbowali zablokować kontrmanifestanci, w tym przedstawiciele środowisk kibicowskich, policja musiała użyć gazu. W stronę uczestników rzucano kamieniami, petardami, jajkami i butelkami, wykrzykiwano też obraźliwe słowa.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl