Internetowi oszuści z zarzutami. 28 podejrzanych

60 osób usłyszało zarzuty w sprawie dotyczącej m.in. internetowych i komputerowych oszustw. 28 podejrzanych zostało tymczasowo aresztowanych. Sprawą zajmowali się policjanci z kilku miast m.in. z Katowic. Część podejrzanych miała tworzyć i obsługiwać 40 fałszywych sklepów internetowych. Pokrzywdzonych, którzy wpłacili pieniądze za towar, ale nigdy go nie dostali, może być nawet kilka tysięcy.

Bardzo często ze sklepem powiązana była fałszywa strona internetowa z pozytywnymi opiniami rzekomych klientów. Do tego, aby uwiarygodnić sklep, oszuści kupowali też reklamy.

Role w grupie były podzielone. Jedni tylko kontaktowali się z pokrzywdzonymi, inni zakładali wyłącznie konta bankowe, a jeszcze inni kontami dysponowali. Wyłudzone pieniądze grupa przelewała na inne konta, by potem wypłacać je w bankomatach w całym kraju, lub przekazywać na giełdy krypto walut. Gdy policjanci przeszukiwali miejsca związane ze sprawą – w sumie było ponad 100 tzw. przeszukań – znaleźli m.in. sprzęt elektroniczny, dokumenty, karty bankowe i karty SIM zarejestrowane na podstawione osoby, ale również maski i przebrania wykorzystywane w czasie wypłacania pieniędzy. Policja przejęła też broń i narkotyki.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Etiopia: Aresztowano ok. 800 osób podejrzanych o „spisek terrorystyczny”

Etiopska policja aresztowała 796 osób podejrzanych o planowanie „ataków terrorystycznych” w stolicy kraju, Addis Abebie, których inspiratorem jest Tigrajski Ludowy Front Wyzwolenia (TPLF), działający w zbuntowanej prowincji Tigraj – podała w poniedziałek rządowa agencja Fana. Informacji tej nie potwierdziły na razie ani źródła rządowe ani rebelianci.

Tymczasem lider TPLF Debretsion Gebremichael w poniedziałek zaprzeczył informacjom dowództwa armii etiopskiej, jakoby oddziały federalne zamknęły pierścień wokół stolicy prowincji – miasta Mekelle.

Zachodnie agencje nie mogły niezależnie zweryfikować żadnej wersji konfliktu w Etiopii. Twierdzenia wszystkich stron są trudne do potwierdzenia, ponieważ komunikacja telefoniczna i internetowa nie działa, a media są w dużej mierze zablokowane w regionie północnej Etiopii.

Do wybuchu konfliktu w Tigraju doszło na początku listopada, gdy według władz federalnych lokalne bojówki zaatakowały miejscową bazę wojskową etiopskiej armii, po czym wojska federalne rozpoczęły ofensywę w Tigraju. Rząd Etiopii zarzuca władzom tego regionu dążenie do secesji. Od 4 listopada w regionie obowiązuje wprowadzony przez władze centralne półroczny stan wyjątkowy i trwa interwencja wojskowa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kradzież wszech czasów w Dreźnie. Podejrzani w areszcie

Blisko rok po spektakularnym skoku na skarbiec królewski w Dreźnie, policja zatrzymała podejrzanych. Szukając łupu oraz podejrzanych policja prowadzi od świtu obławę w Berlinie. W akcji uczestniczy ponad półtora tysiąca funkcjonariuszy z siedmiu niemieckich landów. Przeszukiwane jest w sumie 18 pomieszczeń, głównie w berlińskiej dzielnicy Neukoelln.

Akcja jest zakrojona na tak szeroką skalę, że w całym mieście może dochodzić do poważnych utrudnień w ruchu-– informuje prokuratura.

Śledczy szukają zrabowanej przed rokiem bezcennej królewskiej biżuterii, a także materiałów dowodowych: ubrań, narzędzi czy śladów zachowanych w urządzeniach elektronicznych. Przeszukiwane są mieszkania, garaże i samochody. Jak podał rzecznik policji w Dreźnie, zatrzymani mężczyźni to trzej obywatele Niemiec znani z działalności w środowisku berlińskich klanów. Jeszcze dzisiaj zostaną przewiezieni do Drezna, gdzie sąd zdecyduje o ich aresztowaniu.

Odpowiedzialny za bezpieczeństwo i policję w Berlinie senator Andreas Geisel ocenił, że zatrzymanie mężczyzn to wielki sukces organów ścigania. Jest to też kolejny sygnał wysłany środowisku klanów, że nikt nie może stawiać się ponad państwem i jego zasadami.

Do spektakularnej kradzieży w muzeum w Dreźnie doszło pod koniec listopada ubiegłego roku. Złodzieje włamali się do słynnej galerii sztuki Zielone Sklepienie, dysponującej jedną z najbogatszych kolekcji klejnotów w Europie. Galeria to część skarbca znajdującego się na zamku w Dreźnie.

Ogromna wartość kulturowa

Elektor saski i król Polski August II Mocny kazał w latach 1723-1729 przebudować skarbiec i udostępnić jego zasoby publiczności. Zgromadzone są tam należące niegdyś do króla dzieła sztuki jubilerskiej i złotniczej, obiekty z kości słoniowej, kamieni i drogocenne brązy. Wśród skradzionych eksponatów był m.in polski Order Orła Białego z Gwiazdą i sasko-weimarski Order Sokoła Białego.

– Te kosztowności mają ogromną wartość kulturową – mówił Dirk Syndram, historyk sztuki i dyrektor Zielonego Sklepienia. – To niemal światowe dziedzictwo kulturowe. Nigdzie indziej nie ma kolekcji biżuterii w tej formie, jakości i liczbie – podkreślał.

Skarby z Zielonego Sklepienia przetrwały naloty bombowe aliantów podczas drugiej wojny światowej, zostały jednak wywiezione przez Związek Radziecki jako łupy wojenne. Do Drezna powróciły w 1958 roku.

Na razie nie odnaleziono skradzionych klejnotów, z których część uchodzi za bezcenne. Nie można wykluczyć, że złodzieje, by spieniężyć łup, zniszczyli biżuterię, dzieląc ją na części.
Źródło info i foto: wp.pl

Policja opublikowała wizerunek mężczyzny, który atakował policjantów na Marszu Niepodległości

Komenda Stołeczna Policji opublikowała kilka nagrań oraz zdjęć osób podejrzanych o rozboje podczas środowego Marszu Niepodległości. Po środowym przemarszu, który odbył się w Warszawie, Robert Bąkiewicz prezes Marszu Niepodległości, powiedział że stołeczni funkcjonariusze zachowywali się bardzo brutalnie, prowokując uczestników zgromadzenia. Jednak z tym zdaniem nie zgodził się podczas konferencji prasowej nadkomisarz Sylwester Marczak z warszawskiej policji.

Na Twitterze stołecznych służb pojawiło się kilka filmów, ukazujących starcia z agresywnie zachowującymi się mężczyznami. Widać na nich, jak w stronę policjantów poleciały kamienie, petardy oraz race.

W piątek 13 listopada policjanci ze śródmiejskiego wydziału dochodzeniowo-śledczego opublikowali także na stronie komendy nagranie z wizerunkiem podejrzanego o czynną napaść na mundurowego przy ulicy Nowy Świat 15/17, tuż obok salonu Empik, gdzie około godz. 15.00 w środę doszło do zamieszek. Wówczas kilka osób zostało rannych, a na miejsce przyjechały dwie karetki pogotowia ratunkowego.

„Każdy, kto rozpoznaje widocznych na zdjęciach i nagraniach mężczyzn proszony jest o kontakt telefoniczny lub osobisty z policjantami prowadzącymi sprawę” – podaje policja.

Kontaktować się można pod numerami telefonu: +48 47 723-70-20, + 48 47 723-79-40, +48 47 723-91-50 albo za pośrednictwem adresu mailowego: komendant.krp1@policja.gov.pl
Źródło info i foto: wawalove.wp.pl

Policja publikuje zdjęcia podejrzanych o podpalenie mieszkania podczas Marszu Niepodległości

W czasie Marszu Niepodległości w Warszawie doszło do podpalenia mieszkania. Nieustaleni i zamaskowani uczestnicy rzucili racę na jeden z balkonów budynku mieszkalnego przy moście Poniatowskiego. Policja opublikowała wizerunki potencjalnych sprawców pożaru. W środę ulicami Warszawy przeszedł coroczny Marsz Niepodległości. Doszło do zamieszek oraz starć między narodowcami a policją. Kilkudziesięciu funkcjonariuszy zostało rannych. Zatrzymano 36 osób. Podczas pochodu doszło też do podpalenia mieszkania.

Kilku z uczestników, przechodząc przez most Poniatowskiego, rzuciło race w kierunku stojącego obok bloku. Jedna z nich trafiła na balkon mieszkania i wywołała pożar. Ustalono już, że poszkodowane mieszkanie jest pracownią znanego artysty fotografika oraz znawcy twórczości Stanisława Ignacego Witkiewicza.

„Policjanci ze śródmiejskiego wydziału dochodzeniowo-śledczego prowadzą postępowanie w sprawie zniszczenia mienia poprzez wywołanie pożaru na skutek wrzuconej do lokalu racy tj. o czyn z art. 288 kodeksu karnego ” – poinformowali stołeczni policjanci. Całe zdarzenie z chwilą podpalenia uchwyciły kamery miejskiego monitoringu. Policja zdecydowała się opublikować wizerunku osób, które mogą mieć związek z przestępstwem. Funkcjonariusze apelują o kontakt do każdego, kto rozpozna podejrzanych mężczyzn.

„Informacje w tej sprawie można przekazać dzwoniąc na numer +48 47 723-70-20, + 48 47 723-79-40, +48 47 723-91-50 albo w formie elektronicznej pisząc na adres: komendant.krp1@policja.gov.pl” – czytamy w komunikacie policji.

Mieszkanie, w którym wybuchł pożar, to pracownia Stefana Okołowicza, znanego artysty fotografika, znawcy życia i sztuki Stanisława Ignacego Witkiewicza, współfundatora Instytutu Witkacego. Gdy w pomieszczeniu pojawił się ogień, artysty nie było w pracowni. Straż pożarną powiadomili sąsiedzi.

Niebezpieczny akt chuligaństwa skomentowała już Katarzyna Kobro-Okołowic, poetka i współzałożycielka Instytutu Witkacego.

„Drodzy, krótka informacja. To nie jest nasze mieszkanie, a pracownia. Nie spłonęły dzieła sztuki Witkacego, bo nie są tam przechowywane. Są tam banery na wystawy z reprodukcjami. Uszkodzone są okna i podłoga, wyważono drzwi. Celowano zapewne, dwa piętra wyżej – na balkonie były banery nawiązujące do Strajku Kobiet… Dziękujemy osobie, która wezwała straż” – napisała na swoim profilu na Facebooku.
Źródło info i foto: wp.pl

Ryszard Krauze bez aresztu. Będzie zażalenie do prokuratury

Prokuratura Regionalna w Poznaniu zapowiada złożenie zażalenia na decyzję sądu o odmowie aresztowania Ryszarda Krauzego oraz innych podejrzanych. Chodzi rzekome wyprowadzenie z giełdowej spółki Polnord około 92 milionów złotych i pranie pieniędzy. W sprawie zatrzymano także Romana Giertycha, ale prokuratura nie wnioskowała o areszt dla znanego mecenasa. „Decyzja sądu niesłychanie uwiarygadnia Romana Giertycha” – ocenił w TVN24 mecenas Jacek Dubois.

Jak informuje prokuratura, skutkujące zarzutami obszerne śledztwo w tej sprawie toczy się od 2017 roku. Akta sprawy liczą ponad 100 tomów. „Wśród dowodów znajdują się zeznania najbliższych współpracowników biznesmena Ryszarda K. i adwokata Romana G., dziesiątki tysięcy poddanych ocenie dokumentów spółek oraz zabezpieczonej korespondencji” – informują prokuratorzy. Ich zdaniem dowody jednoznacznie wskazują na przywłaszczanie pieniędzy i próbę ukrycia źródła ich pochodzenia.

W komunikacie prokuratury napisano, że współpracownicy Romana Giertycha stworzyli „łańcuszek firm” z niskim kapitałem zakładowym, które obracały milionami.

„Jedna z takich firm kupiła za 7 mln zł działkę w Wielkopolsce, by po zaledwie ośmiu dniach odsprzedać ją spółce Polnord za niemal 27 mln złotych. Polnord nie zdecydował się na zakup działki od pierwotnego właściciela po cenie rynkowej, mimo że znał ofertę, lecz dopiero od pośrednika za ponad czterokrotnie wyższą kwotę” – napisano w komunikacie i dodano, że „około 20 mln zł zysku z transakcji zostało wytransferowanych do spółek kontrolowanych przez biznesmena Ryszarda K., w tym do Prokom Investments SA.” Według prokuratury do tej spółki z Polnordu trafiło dodatkowo ponad 70 milionów ze sprzedaży „bezwartościowych wierzytelności”.

Ryszard Krauze i cztery inne osoby na wolności. Będzie zażalenie prokuratury

Poznański sąd odrzucił wczoraj wieczorem wnioski o areszt wobec pięciu osób, którym zarzuca się działanie na szkodę spółki Polnord. Według sędzi Renaty Żurowskiej prokuratura nie przedstawiła dowodów, które uprawdopodobniałyby popełnienie przestępstwa. Podejrzani nie przyznali się do winy.

„W wielu bardzo podobnych śledztwach, prowadzonych przez prokuraturę na terenie całego kraju, sądy wielokrotnie stosowały wobec podejrzanych środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania. Prokuratura ocenia tę decyzję sądu jako całkowicie błędną i niezasadną” – przekazano w komunikacie.

Prokuratura Regionalna w Poznaniu zapowiada, że do argumentacji sądu odniesie się szczegółowo, ale po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia. „Ustne uzasadnienie przedstawione przez sędziego było zdawkowe i pozbawione pełnej merytorycznej argumentacji” – oceniono w komunikacie.

Decyzja sądu nie dotyczy byłego wiceministra i adwokata Romana Giertycha. Wobec Romana Giertycha prokuratura zastosowała nie areszt, a poręczenie majątkowe w wysokości 5 milionów złotych, zakaz opuszczania kraju, dozór policji oraz zawieszenie w czynnościach adwokata. Podczas gdy funkcjonariusze CBA dokonywali przeszukania w jego domu, były wicepremier zemdlał i trafił do szpitala w Warszawie.

Dubois: Decyzja sądu niesłychanie uwiarygadnia Romana Giertycha

Mecenas Jacek Dubois, współpracownik i przyjaciel byłego wicepremiera, stwierdził w TVN24, że decyzja poznańskiego sądu o niezastosowaniu aresztu wobec pięciu podejrzanych „niesłychanie uwiarygadnia Romana Giertycha”.

„Dwa dni temu mówiłem, że Roman Giertych przekazał, że czuje się inwigilowany, że szuka się na niego haków, że przepytuje się jego klientów. I mówiłem, że on się z tego śmiał, bo nie ma sobie nic do zarzucenia. A teraz to samo powiedział sąd – że zebrany przez prokuraturę materiał dowodowy nie uprawdopodobnia, żeby doszło do przestępstwa” – ocenił Dubois.

„Władzy chodziło przecież o to, żeby wyeliminować Romana Giertycha z możliwości wykonywania zawodu adwokata” – mówił Dubois, przypominając, że Giertycha zatrzymano tuż przed tym, jak miał reprezentować Leszka Czarneckiego w trakcie rozprawy aresztowej. Prawnik ma też nadzieję, że gdy Giertych opuści szpital, „sam opowie o tym, do jakich niegodziwości doszło wobec niego”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Rozszerzone zarzuty dla byłych pracowników Ministerstwa Skarbu ws. prywatyzacji Ciechu

Rozszerzone zostały zarzuty dla czterech byłych pracowników Ministerstwa Skarbu, w tym byłego wiceszefa tego resortu, podejrzanych o nieprawidłowości przy prywatyzacji chemicznej spółki Ciech – dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Chodzi o sprzedaż akcji chemicznego giganta spółce Jana Kulczyka w 2014 roku.

Prokuratorzy przeanalizowali dokumentację w sprawie wyceny akcji, a także powołali biegłych z Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego i uznali, że wartość każdej z akcji sprzedanych firmie Kulczyka była zaniżona o 2,6 zł. Chodzić ma o to, że do ceny minimalnej nie doliczono jednego ze składników – tzw. „premii za kontrolę”, która stanowi 14 procent wartości. W ten sposób wyliczono, że dotychczasowe zarzuty, dotyczące spowodowania szkody skarbu państwa powinny zostać uzupełnione o kwotę 52 milionów złotych. Wcześniej te straty określone przez prokuraturę wynosiły około 100 milionów. Podejrzanym grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

Już w lutym 2018 roku funkcjonariusze CBA zatrzymali czterech ówczesnych urzędników Ministerstwa Skarbu Państwa: Pawła T. – Podsekretarza Stanu, Tomasza Z. – Zastępcę Dyrektora Departamentu Przekształceń Własnościowych i Prywatyzacji, Jakuba W. – głównego specjalistę w Departamencie Przekształceń Własnościowych i Prywatyzacji, Michała M. – Radcę Ministra w Departamencie Analiz, a także dwóch przedstawicieli spółki doradczej ING Securities SA: członka zarządu Konrada Z. i Zastępcę Dyrektora Działu Doradztwa – Pawła L. Czterem byłym urzędnikom Ministerstwa Skarbu Państwa prokurator ogłosił wtedy zarzuty dotyczące niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień. Dwóch z byłych urzędników dodatkowo usłyszało zarzuty poświadczenia nieprawdy w dokumentach.

Przedstawicielom spółki doradczej ING Securities S.A. prokurator zarzucił pomocnictwo do przestępstwa niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień popełnionego przez byłych urzędników Ministerstwa Skarbu Państwa.

Śledztwo w sprawie prywatyzacji Ciechu wszczęto na podstawie nagrań rozmów z afery podsłuchowej. Chodzi tu o nielegalnie zarejestrowane spotkanie w restauracji z udziałem Jana Kulczyka i jednego z lobbystów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Aresztowano podejrzanych o dokonanie ataku terrorystycznego w centrum Paryża

Dwaj podejrzani aresztowani po piątkowym (25 września) ataku terrorystycznym w centrum Paryża, w pobliżu byłej siedziby tygodnika „Charlie Hebdo”, to Pakistańczyk i Algierczyk – poinformowała agencja Reutera, powołując się na źródła w policji. W wyniku ataku z użyciem noża dwie osoby zostały ranne. Francuska prokuratura antyterrorystyczna ogłosiła wszczęcie śledztwa w sprawie zamachu terrorystycznego.

– Główny sprawca został zatrzymany, przebywa w areszcie policyjnym, druga osoba została aresztowana w celu sprawdzenia jej powiązań z głównym sprawcą – poinformował prokurator Remy Heitz.

Według źródła, na które powołuje się agencja Reutera, główny podejrzany to 18-letni Pakistańczyk. Ranni w zdarzeniu są dziennikarzami agencji informacyjnej Premieres Lignes.

Dziennikarze tygodnika „Charlie Hebdo” otrzymują liczne groźby w związku z toczącym się obecnie procesem przeciwko 14 oskarżonym o współudział w zamachach terrorystycznych w 2015 r. W masakrze dokonanej za pomocą broni maszynowej w redakcji „Charlie Hebdo” za publikację karykatur Mahometa zginęło 12 osób.
Źródło info i foto: interia.pl

W 100 sekund obrabowali bank i zniknęli z pieniędzmi. Po roku ustalono podejrzanych

Zamaskowani sprawcy z przedmiotem przypominającym broń wtargnęli do banku. Grożąc pracownikom zmusili ich do wydania pieniędzy. Cała akcja trwała 100 sekund. Ukradli 65 tysięcy złotych. Rok po napadzie udało się ustalić podejrzanych – to dwaj Litwini w wieku 27 i 28 lat. Jeden z nich trafił do aresztu, drugi kilka miesięcy temu zginął w wypadku.

Do napadu doszło 21 sierpnia 2019 roku. Około godziny 15.20 do baku w Pieckach w powiecie mrągowskim (woj. warmińsko-mazurskie) weszło dwóch zamaskowanych mężczyzn.

– Wtargnęli do placówki bankowej i posługując się przedmiotem przypominającym broń palną sterroryzowali pracowników banku, dokonując zaboru pieniędzy. Łącznie zabrali równowartość 65 tysięcy złotych w różnych walutach. Wyszli z budynku i odjechali. Od momentu ich wejścia do placówki do wyjścia minęło 100 sekund – przekazał mł. asp. Tomasz Markowski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie.

Dodaje, że policjanci pojawili się na miejscu w ciągu pięciu minut. Sprawców już jednak nie było.

Nad sprawą pracowali funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie i Prokuratura Okręgowa w Olsztynie. Policjanci zabezpieczyli dostępny monitoring, przesłuchali uczestników i świadków zdarzenia, zabezpieczyli ślady kryminalistyczne. Po roku udało się ustalić podejrzanych.

– Drobiazgowe czynności wykrywcze wymagały czasu, cierpliwości i zaangażowania ze strony policjantów, ale cały ten trud się opłacił. Funkcjonariusze z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie ustalili podejrzanych w tej sprawie. Okazali się nimi dwaj obywatele Litwy – poinformował Markowski.

To mężczyźni w wieku 27 i 28 lat.

– Jeden z nich nie stanie przed polskim wymiarem sprawiedliwości, ponieważ zginął w czerwcu 2020 roku na Litwie w wypadku komunikacyjnym – przekazał Markowski.

Zatrzymanie na Litwie i areszt
Krzysztof Stodolny, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie dodał, że 2 czerwca 2020 roku prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu zarzutu dokonania rozboju i skierował do sądu wnioski o zastosowanie wobec podejrzanych tymczasowego aresztowania na okres 14 dni do listu gończego.

– Po pozytywnym rozpatrzeniu przez sąd wniosków, prokurator wystąpił do Sądu Okręgowego w Olsztynie o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania. W efekcie 27-letni Ignas S. został zatrzymany na Litwie i 18 września. przekazany tutejszej prokuraturze – powiedział Stodolny.

Prokurator dodał, że po ogłoszeniu zarzutów prokuratura wystąpiła do sądu o dalszy areszt Ignasa S., a w ubiegłą środę sąd ten wniosek zaakceptował.

Za napad na bank Ignasowi S. grozi do 12 lat więzienia.

Śledczy nie wykluczają, że obaj mężczyźni mogli mieć związek z innymi tego typu napadami na terenie Polski. Czynności w tej sprawie prowadzone są pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Jest akt oskarżenia ws. organizacji finału WOŚP, podczas którego zabito Pawła Adamowicza

Jest akt oskarżenia w sprawie organizacji finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku, podczas którego zamordowany został Paweł Adamowicz – dowiedział się reporter RMF FM Kuba Kaługa. Do sądu skierowała go już Prokuratura Regionalna w Gdańsku. Zarzuty w tej sprawie w lutym usłyszało 7 osób.

Śledczy podtrzymali wszystkie zarzuty – powiedziała RMF FM Marzena Muklewicz z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Oskarżonych będzie więc siedmioro.

Dwóch policjantów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku oraz urzędnika z Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Gdańsku śledczy oskarżają o niedopełnienie obowiązków służbowych w związku z wydawaniem zgód na organizację finału WOŚP i o narażenie jego uczestników na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. O drugie z tych przestępstw oskarżeni zostali dwaj ochroniarze z agencji Tajfun i dwie osoby z Regionalnego Centrum Wolontariatu w Gdańsku, w tym była prezes centrum.

Gdy w lutym prokuratorzy przedstawiali zarzuty, żadna z podejrzanych osób nie przyznała się do winy.

13 stycznia 2019 r. wieczorem Pawła Adamowicza zaatakował nożem 27-letni Stefan W. Wtargnął na scenę podczas koncertu zorganizowanego w ramach gdańskiego finału WOŚP.

Napastnik został złapany. 53-letni prezydent w bardzo ciężkim stanie trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Lekarzom nie udało się go uratować.
Źródło info i foto: RMF24.pl