Policjanci z Warszawy rozbili szajkę złodziei

Ursynowscy kryminalni zatrzymali trzech mężczyzn podejrzanych o szereg przestępstw przeciwko mieniu. 40-letni prażanin oraz jego o 6 lat młodszy wspólnik z tej samej dzielnicy i 21-letni mieszkaniec Ursynowa mieli na swoim koncie między innymi kradzieże rowerów i felg samochodowych, a także włamania do warsztatów oraz garaży na warszawskim Ursynowie, Pradze Południe, Ochocie i Białołęce. Policjanci rozpracowywali ich operacyjnie kilka dni i zatrzymali bezpośrednio po kradzieży radioodtwarzacza z samochodu zaparkowanego w garażu podziemnym. Cała trójka usłyszała zarzuty. Grozi im kara do 10 lat więzienia.

Po pierwszych zgłoszeniach o kradzieżach i włamaniach na warszawskim Ursynowie miejscowi kryminalni od razu zajęli się sprawą. Operacyjnie ustalili, że za przestępstwami może stać trójka mężczyzn poruszających się bmw. Dwóch mieszkańców warszawskiej Pragi Południe i 21-letni usynowianin mieli na swoim koncie włamanie do warsztatu przy ul. Gąsek, kradzież rowerów z budynków przy ul. Stryjeńskich i Sierpińskiego, włamanie do garażu na ul. Jana Nowaka-Jeziorańskiego oraz kradzież felg aluminiowych z samochodów marki mazda, mercedes i peugeot na Pradze i Białołęce.

Policjanci wiedzieli, że w dniu zatrzymania podejrzani mężczyźni przesiedli się do volvo i że mają zamiar wjechać do jednego z garaży przy ul. Ostrobramskiej, gdzie według informacji chcą popełnić kolejne przestępstwo. Po kilkunastu minutach obserwacji okazało się, że ustalenia są trafne. Do garażu wjechało trzech mężczyzn, ale po kilku minutach wyjechał z niego tylko jeden. Funkcjonariusze zatrzymali pojazd do kontroli. Za kierownicą siedział 40-latek, który wyjaśnił, że obecnie jeździ samochodem zastępczym, ponieważ bmw oddał do naprawy. Podczas przeszukania pojazdu kryminalni znaleźli dwie kradzione tablice rejestracyjne oraz umowy lombardowe, z których wynikało, gdzie mężczyzna zastawił skradziony wcześniej rower i komputer Mężczyzna został zatrzymany. Chwilę później funkcjonariusze wrócili do garażu. W rozmowie z pracownikiem ochrony ustalili, że z volvo wysiadło jeszcze dwóch mężczyzn, którzy przez ciąg klatek schodowych wyszli na zewnątrz budynku. Jeden miał przy sobie białe, kartonowe pudło.

W trakcie dalszych czynności kryminalni namierzyli podejrzanych na skrzyżowaniu ulic Radzymińskiej ze Szwedzką. 36-latek oraz jego 15 lat młodszy kolega zostali zatrzymani. Starszy mężczyzna miał przy sobie pudełko, w którym znajdował się kradziony radioodtwarzacz. Cała trójka została przewieziona do policyjnego aresztu. Policjanci natomiast skompletowali materiał dowodowy na postawie, którego przedstawili im zarzuty. Mężczyźni przyznali się do zarzucanych im przestępstw. Teraz w ich sprawie decyzje podejmie sąd, który może ich skazać nawet na 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Brenna: Brutalny napad na księdza. Jest areszt dla podejrzanych

W Brennej (województwo śląskie) napadnięto na księdza. Zamaskowani sprawcy weszli do domu duchownego, a następnie pobili go i ukradli gotówkę oraz sprzęt elektroniczny. Policja aresztowała już podejrzanych: to dwóch mężczyzn i kobieta. Grozi im 12 lat więzienia.

Do rozboju, którego ofiarą padł ksiądz, doszło 19 marca na terenie parafii w Brennej (woj. śląskie). – Z relacji duchownego wynikało, że został on zaatakowany w swoim mieszkaniu przez nieznane mu osoby. Zamaskowani napastnicy podstępem zmusili duchownego do otworzenia drzwi, a następnie go pobili i związali, po czym ukradli gotówkę oraz sprzęt elektroniczny. Pokrzywdzony nie był w stanie opisać przestępców, ponieważ mieli założone kominiarki – opisują zajście cieszyńscy policjanci.

Dzięki wysiłkom mundurowych, udało się wpaść na trop kobiety i dwóch mężczyzn. Cała trójka została szybko zatrzymana – przy młodszym z mężczyzn znaleziono narkotyki. Przestępcy usłyszeli już zarzuty popełnienia rozboju, a sąd podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu ich na okres trzech miesięcy. Za popełnione przestępstwo grozi im nawet 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Poznań: Dwie osoby oskarżone ws. zabójstwa

Dwie osoby usłyszały zarzuty w związku z zabójstwem, do którego doszło w nocy z 12 na 13 marca przy ul. Biskupińskiej w Poznaniu. Jeszcze w sobotę sąd ma zdecydować o tymczasowym areszcie dla podejrzanych. Jak poinformował w sobotę rzecznik wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak, do zabójstwa doszło w nocy z czwartku na piątek przy ul. Biskupińskiej w Poznaniu.

Do zdarzenia doszło podczas spotkania towarzyskiego, gdzie spożywany był alkohol. W spotkaniu uczestniczyły łącznie cztery osoby. W pewnym momencie doszło tam do awantury, podczas której 56-letni mężczyzna został zabity – podkreślił Borowiak.

Jak dodał, w związku ze sprawą została zatrzymana 31-letnia pasierbica mężczyzny oraz jej 41-letni znajomy. Borowiak podał, że osoby zatrzymane usłyszały już zarzut zabójstwa. Jeszcze w sobotę poznański sąd ma zdecydować o tymczasowym areszcie dla podejrzanych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Włamywali się do domów w Łodzi. Policja zatrzymała 3 osoby

Policjanci z wydziału kryminalnego komendy wojewódzkiej w Łodzi , na terenie woj. kujawsko-pomorskiego, zatrzymali trzech mężczyzn w wieku 26,36 i 44 lat podejrzewanych o kradzieże z włamaniem do domów jednorodzinnych na łódzkim osiedlu Mileszki i Nowosolna. Podczas przeszukania funkcjonariusze zabezpieczyli m.in.bizuterię zagrabioną podczas ostatniego skoku. Sprawcom grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Sprawa pozostaje cały czas rozwojowa.

Łódzcy policjanci zarówno z komendy miejskiej jak i wojewódzkiej w ostatnim czasie bardzo intensywnie pracowali nad wykryciem sprawców włamań na łódzkim osiedlu Mileszki i przyległych do niego. W efekcie tych działań, 13 marca 2020 roku, kryminalni z komendy wojewódzkiej w Łodzi, namierzyli wytypowanego opla na autostradzie A1, na punkcie poboru opłat. Pochodzący z wypożyczalni pojazd został zatrzymany w kujawsko -pomorskim. Podróżowali nim trzej mieszkańcy Pomorza w wieku 26,36 i 44 lat. Najstarszy aktualnie poszukiwany był listami gończymi wydanymi do innych spraw karnych. Podczas przeszukania policjanci znaleźli narzędzia służące do włamań oraz ukryta w poszyciu drzwi skradziona w marcu w Łodzi biżuterię. Cała trojka trafiła do policyjnego aresztu. Po przedstawieniu zarzutu funkcjonariusze z KP 6 KMP w Łodzi wystąpili do prokuratury o to aby ta skierowała do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie podejrzanych. Sprawa pozostaje rozwojowa.
Źródło info i foto: Policja.pl

Kopenhaga: Narkotyki na kontenerowcu. Policja skonfiskowała 100 kilogramów kokainy.

Kopenhaska policja skonfiskowała 100 kilogramów kokainy na kontenerowcu Duncan Island i aresztowała 27 osób podejrzanych o przemyt narkotyków, w tym międzynarodową załogę statku. Kopenhaska policja w wydanym w niedzielę komunikacie poinformowała, że kokaina została skonfiskowana dzień wcześniej podczas kontroli płynącego z Helsingborga w Szwecji do Petersburga w Rosji kontenerowca Duncan Island.

Czarnorynkowa wartość skonfiskowanej kokainy, według szacunków policji, to 350 milionów koron duńskich-około 50 milionów dolarów. W związku z przemytem policja aresztowała 27 osób, w tym międzynarodową załogę statku złożoną z obywateli Rosji, Łotwy, Ekwadoru i Filipin.

Zgodnie z duńskim prawem grozi im kara do 16 lat więzienia.

„Jesteśmy oczywiście bardzo zadowoleni, że wiele kilogramów kokainy nie trafiło na ulicę. Teraz prowadzimy dalsze dochodzenie, aby dowiedzieć się, kto na próżno czeka na dostawy” – powiedział inspektor Dannie Rise, szef specjalnej jednostki dochodzeniowej policji w Kopenhadze.
Źródło info i foto: TVP.info

Produkowali amfetaminę nocą w lesie

Chcąc uniknąć wpadki wybrali trudnodostępny teren leśny, do którego przyjeżdżali tyko nocą. Tam produkowana była amfetamina. Na ich trop wpadli policjanci CBŚP z Zarządu w Opolu, którzy zatrzymali dwóch podejrzanych, zabezpieczając jednocześnie substancje i urządzenia służące do produkcji amfetaminy oraz 60 litrów mieszaniny reakcyjnej, z której uzyskano ponad 29 litrów płynnej amfetaminy. Z takiej ilości substancji można by wytworzyć ok. 40 kg siarczanu amfetaminy. W Prokuraturze Okręgowej w Opolu zatrzymani usłyszeli zarzuty wytwarzania znacznych ilości substancji psychotropowej.

Policjanci z Zarządu w Opolu Centralnego Biura Śledczego Policji dotarli do informacji, z której wynikało, że na terenie woj. opolskiego produkowane są znaczne ilości środków psychotropowych, a dokładnie amfetaminy. Przez wiele miesięcy policjanci prowadzili działania, ustalając miejsce wytwarzania, szczegóły sprawy oraz osoby mogące mieć związek z przestępczym procederem.

Z wstępnych ustaleń policjantów wynikało, że amfetamina produkowana była w nocy w odludnym, trudnodostępnym terenie leśnym. Niewątpliwie wybór miejsca oraz czasu produkcji, miał zakamuflować działalność przestępczą. Trudne warunki nie przeszkodziły policjantom wykonać swojej pracy, jednocześnie nie dekonspirując się.

Po zebraniu materiału dowodowego, policjanci przeprowadzili akcję na terenie powiatu opolskiego, zatrzymując dwóch mężczyzn. Podejrzani wpadli w momencie, kiedy próbowali odjechać z miejsca, w pobliżu którego produkowano amfetaminę. W bagażniku ich samochodu znajdowały się pojemniki po substancjach chemicznych oraz inne przedmioty mogące służyć do wytwarzania amfetaminy. Wśród zabezpieczonych rzeczy znalazły się m.in. rękawiczki, folia aluminiowa oraz maska przeciwgazowa z dołączonymi dwoma filtropochłaniaczami. W lesie policjanci odkryli zakopane w ziemi dwie beczki z 60 litrami mieszaniny reakcyjnej cieczy z osadem w trakcie końcowego procesu wytwarzania amfetaminy, z czego uzyskano ponad 29 litrów płynnej amfetaminy. Z takiej ilości substancji można by wytworzyć ok. 40 kg siarczanu amfetaminy.

Zatrzymanych mężczyzn doprowadzono do Prokuratury Okręgowej w Opolu, gdzie przedstawiono im zarzuty wytwarzania znacznych ilości substancji psychotropowej w postaci ponad 29 litrów płynnej amfetaminy. Decyzją Sądu Rejonowego w Opolu wobec obu podejrzanych zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Nowe fakty w sprawie podejrzanych o zabójstwo 20-letniego dostawcy pizzy z Płocka

To wyglądało jak egzekucja z zemsty. Szczegóły morderstwa 20-letniego dostawcy z restauracji w Płocku są szokujące, choć śledczy na razie nie ujawniają szczegółów. – To tylko bydło tak robi. Chociaż chyba nawet bydło by swoich młodych nie zostawiło. Oni się znali. To najgorsze – powiedział reporterce „Wydarzeń” Ryszard, jeden z mieszkańców Płocka.

Mieszkańcy płockiego osiedla Borowiczki są w szoku. To tu trzej koledzy najpierw zwabili 20-letniego Rafała pracującego jako dostawca w pizzerii. Gdy już zjedli pizzę, którą im przywiózł, związali go, wrzucili do bagażnika i wywieźli prawie sto kilometrów na północ. Niedaleko Rypina (woj. kujawsko-pomorskie) został zamordowany. Ciało pogrzebali w lesie koło Okalewa.

– Zakopali go niedaleko przy pomniku i odjechali po łopatę, wapno. Nie wiem, jak tak można zrobić człowiekowi – podkreśliła pracownica lokalnego sklepu.

„Zaplanowali poszczególne etapy”

Sprawcy najprawdopodobniej udusili Rafała przy użyciu linki. Ciało ukryli we wcześniej wykopanym dole. Zasypali ziemią i wapnem.

– Oni się ze sobą umówili i zaplanowali poszczególne etapy. Później realizowali je – poinformowała Iwona Śmigielska-Kowalska z Prokuratury Okręgowej w Płocku.

O zaginięciu brata policję powiadomiła siostra. Zaniepokoił ją fakt, że nie wrócił na noc do domu. Po kilkunastu godzinach podejrzanych zatrzymano.

– 18, 19 i 24-latek usłyszeli zarzut pozbawienia wolności i zabójstwa 20-latka – przekazała mł. asp. Krystyna Kowalska z Komendy Miejskiej Policji w Płocku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wrocław: Okradziono mieszkanie Olgi Tokarczuk?

Do włamania doszło w nocy z soboty na niedzielę na osiedlu Krzyki we Wrocławiu. Policja potwierdza, że okradziono lokal mieszkaniowy. Według nieoficjalnych doniesień Radia Wrocław mowa o domu należącym do Olgi Tokarczuk, która obecnie przebywa zagranicą. Policjanci otrzymali zgłoszenie o włamaniu w sobotę wieczorem, kilka minut przed północą.

– Na miejsce włamania skierowano dwie jednostki: techniki kryminalistycznej oraz zespół dochodzeniowo-śledczy. Policjanci zabezpieczali ślady i podjęli działania operacyjne mające na celu wytypowanie podejrzanych – przekazał polsatnews.pl st. sierż. Krzysztof Marcjan, oficer prasowy KMP we Wrocławiu.

Oględziny mieszkania zakończyły się nad ranem.

Nieoficjalnie: to mieszkanie noblistki

Policja potwierdza jedynie, że okradziony został lokal mieszkaniowy na wrocławskich Krzykach. Radio Wrocław poinformowało nieoficjalnie, że jest to willa należąca do Olgi Tokarczuk. Noblistka ma obecnie przebywać poza granicami Polski. Radio Wrocław przekazało też, że z mieszkania zginęła gotówka w różnych walutach. Policja nie potwierdziła ustaleń dotyczących wartości strat.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

CBA zatrzymało trzech oficerów Wojska Polskiego

Żołnierze Żandarmerii Wojskowej i funkcjonariusze CBA zatrzymali trzech oficerów Wojska Polskiego oraz dwóch przedsiębiorców podejrzanych o żądanie i udzielanie korzyści majątkowych. Mężczyźni mieli ustawiać między sobą przetargi – poinformował w czwartek prokurator Andrzej Golec z Prokuratury Krajowej.

We wtorek, 14 stycznia, żołnierze Żandarmerii Wojskowej i funkcjonariusze CBA zatrzymali trzech oficerów Wojska Polskiego – byłego Szefa Szefostwa Służb Mundurowych Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych w Bydgoszczy płk. rezerwy Krzysztofa B., Zastępcę Szefa Służb Mundurowych Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych w Bydgoszczy płk. Pawła M., Szefa Wydziału Materiałowego 16. Wojskowego Oddziału Gospodarczego w Drawsku Pomorskim mjr. Arkadiusza R. oraz dwóch przedsiębiorców – Mirosława S. i Tomasza K.

Zero tolerancji

„W Wojsku Polskim obowiązuje zasada zero tolerancji dla jakiegokolwiek łamania prawa” – – podkreślił w czwartek minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak w reakcji na zatrzymanie trzech oficerów WP oraz dwóch przedsiębiorców podejrzanych o żądanie i udzielanie korzyści majątkowych.

Stworzyli układ

Jak powiedział prokurator Andrzej Golec, zatrzymani mężczyźni stworzyli układ. Oficerowie, wykorzystując swoje stanowiska i posiadaną wiedzę, informowali przedsiębiorców o planowanych i prowadzonych już przetargach oraz pracach badawczo-rozwojowych organizowanych przez Ministerstwo Obrony Narodowej. W zamian otrzymywali różnego rodzaju korzyści majątkowe.

Na podstawie materiałów zgromadzonych przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, które powierzono Delegaturze Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Poznaniu, prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie. Postępowanie nadzoruje wydział ds. wojskowych Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

– Ustalono, że przedsiębiorca Tomasz K. kontaktował się z płk. rez. Krzysztofem B. oraz majorem Arkadiuszem R, którzy przekazywali mu tajne informacje na temat prowadzonych przez MON przetargów. W zamian oferował im między innymi pieniądze, wyjazdy zagraniczne, sprzęt elektroniczny. Dla przykładu Arkadiusz R. przyjął od Tomasza K. korzyść majątkową w postaci wycieczki na Zanzibar oraz telefonu komórkowego – powiedział prokurator Golec. Z kolei pułkownik Paweł M. za udzielenie tajnych informacji miał otrzymać od Mirosława S. 200 tysięcy złotych.

Prokurator ds. wojskowych postawił im zarzuty

Zatrzymani zostali przewiezieni do Poznania, gdzie prokurator ds. wojskowych postawił im zarzuty.

Jak przekazał prok. Golec, oficerowie Paweł M., Arkadiusz R. i Krzysztof B. usłyszeli zarzut ujawnienia tajnych informacji poprzez funkcjonariusza publicznego. Zarzuty zakłócania przetargu publicznego usłyszeli Krzysztof B., Arkadiusz R. i Tomasz K. Za te przestępstwa grozi do 3 lat pozbawienia wolności. Mirosław S. i Tomasz K. usłyszeli zarzuty udzielenia korzyści majątkowej funkcjonariuszowi publicznemu, a Arkadiusz R. przyjęcia korzyści majątkowych. Grozi za to do 8 lat więzienia. Pawłowi M. prokurator zarzucił czyn polegający na uzależnieniu czynności służbowej od otrzymania korzyści majątkowej, zagrożony do 10 lat pozbawienia wolności.

Do Wojskowego Sądu Garnizonowego w Poznaniu trafił wniosek o tymczasowe aresztowanie płk. Pawła M., mjr. Arkadiusza R. i Tomasza K. Wobec płk. rez. Krzysztofa B. oraz Mirosława S. prokurator zastosował policyjny dozór, zakaz opuszczania kraju oraz poręczenie majątkowe.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Pół miliona złotych za płatną protekcję? Wśród zatrzymanych były mąż Marty Kaczyńskiej

Pół miliona złotych łapówki mieli przyjąć od jednego z biznesmenów znany adwokat Marcin D. oraz były wiceminister skarbu Przemysław M. – dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM. W poniedziałek wszyscy trzej mężczyźni zostali zatrzymani przez CBA w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w nadzorze nad SKOK Wołomin. W zamian za łapówkę adwokat oraz były urzędnik rządowy mieli – zapewniając o swoich wpływach w różnych instytucjach państwowych – załatwiać, żeby do władz SKOK Wołomin trafiła wskazana przez biznesmena osoba.

Miała ona gwarantować dalsze udzielanie kredytów na „słupy”, w czasie gdy było już wiadomo o kłopotach finansowych SKOK-u. Po południu będzie wiadomo, czy prokuratura złoży wnioski o areszt dla podejrzanych.
Źródło info i foto: RMF24.pl