14-letnia Roksana została „oszukana i zwabiona”. Sprawca z zarzutami

Co się stało z 14-letnią Roksaną Guzowską z Bielska Podlaskiego (woj. podlaskie)? Rodzina nie miała z nią kontaktu od 7 września. Policja opublikowała wizerunek mężczyzny, z którym nastolatka spotkała się przed zaginięciem. Rodzice Roksany mieli przerażające podejrzenia. – Jestem pewien, że jej życiu grozi bezpośrednie niebezpieczeństwo. Podejrzewamy, że padła ofiarą pedofila – mówił Faktowi tata Roksany. Niedługo po tym, jak opublikowaliśmy wizerunek Roksany i tajemniczego mężczyzny, dziewczynkę odnaleziono. Mężczyzna, który ma związek z jej zaginięciem usłyszał natomiast zarzuty!

Roksana Guzowska wyszła z domu 7 września o godz. 8:15 i przez prawie tydzień nie nawiązała kontaktu z rodziną. W sobotę nad ranem policjanci poinformowali, że odnalazła się w Bolesławcu na Dolnym Śląsku. – Dziewczyna została odnaleziona w rejonie Bolesławca. Na chwilę obecną to jedyne informacje. Mężczyzna został ustalony i do niego również dotarli policjanci. Dziękujemy za udostępnienie informacji o naszych poszukiwaniach – poinformował Marcin Gawryluk z podlaskiej policji.

Tajemniczy mężczyzna

Z ustaleń policji wynikało, że 14-latka pojechała pociągiem do Bolesławca. Tam na stacji PKP spotkała się z nieznanym mężczyzną. Mundurowi opublikowali zdjęcie z monitoringu i portret pamięciowy z wizerunkiem mężczyzny. On też został zatrzymany w sobotę nad ranem.

Rodzice dziewczynki mieli przerażające podejrzenia. – Rano wyszła do szkoły. Nic nie wskazywało na to, że ma zniknąć – mówiła jeszcze w piątek Agnieszka Guzowska, mama Roksany. – Odchodzimy od zmysłów. Podejrzewamy, że ktoś uprowadził naszą córeczkę.

„Widać było, że bała się do niego podejść”

Ojciec dziewczynki miał podobne obawy. – Nie mamy wątpliwości, że jest bezpośrednie zagrożenie życia Roksany. Widzieliśmy nagranie z dworca w Bolesławcu z godziny 22.54. Widać na nim, że podchodzi do mężczyzny, ale nie wita się z nim. Wygląda na zaskoczoną, tak jakby spodziewała się kogoś innego. On ją zagaduje, a później ona niepewnie idzie za nim w odległości około 10 metrów. Widać było, że bała się do niego podejść – opowiada w rozmowie z Faktem Dariusz Guzowski, tata Roksany.

Poznała go przez internet?

Mężczyzna podejrzewał, że jego córka została oszukana przez kogoś, kogo poznała przez internet. – Być może ten ktoś podawał się za młodszą osobę. Mężczyzna na dworcu miał około 30-35 lat. Na pewno 14-letnia dziewczynka nie umówiłaby się świadomie z kimś w tym wieku. Jestem przekonany, że została oszukana i zwabiona do Bolesławca przez pedofila. Prosiliśmy policję o uruchomienie Child Alert, ale bezskutecznie – mówi ojciec Roksany.

Nie sprawiała problemów wychowawczych

Z relacji ojca wynika, że dziewczynka była spokojną osobą, która nie sprawiała rodzicom żadnych problemów wychowawczych. Jednak w ostatnim czasie miała spędzać więcej czasu w internecie. – Policja ustaliła, że Roksana przeglądała strony związane z ucieczką z domu. Myślę, że właśnie na tych stronach ktoś ją znalazł. Nie mieliśmy z nią żadnych problemów, nigdy wcześniej nie uciekała. Nauczycielka, z którą rozmawiałem, powiedziała, że Roksana była ostatnią osobą, po której spodziewałaby się, że zaplanuje jakąś podróż czy ucieczkę. Czasami, niestety, właśnie takie osoby są najłatwiejszym łupem dla pedofilów – uważa tata Roksany.

Znaleziono ją w pustostanie

Dziewczynę odnaleziono w pustostanie, w lesie w powiecie lwóweckim. Cała i zdrowa została przekazana rodzinie. W związku ze zdarzeniem zatrzymano mężczyznę, który spotkał się z 14-latką na dworcu w Bolesławcu.

Po przesłuchaniu dziewczyny śledczy oznajmi, że 37-letni mieszaniec okolic Bolesławca jest podejrzany o to, iż za pośrednictwem internetu nawiązał kontakt z małoletnią w wieku poniżej 15 lat, podając się za jej rówieśniczkę i takim podstępem zmierzał do spotkania z nią w celu wykorzystania seksualnego, czyli przestępstwa z art. 200 a par. 1 Kodeksu karnego.

„Przemoc wobec niej nie była stosowana”

Drugi zarzut, to narażenie zdrowia, a nawet życia dziewczyny poprzez – jak to ujęto w opisie czynu – „ukrywanie jej w pustostanach, gdzie była narażona na negatywne oddziaływania warunków atmosferycznych, w szczególności niskiej temperatury”. Od przyjazdu do Bolesławca do odnalezienia, nastolatka nocowała bowiem w takich miejscach. – Przemoc wobec niej nie była stosowana – dodał prokurator.

Chciała uciec z domu, szukała koleżanki

Jak wynika z dotychczasowych ustaleń śledztwa, 14-latka zamieściła w internecie wpis o tym, że planuje ucieczkę z domu i szuka osoby, która mogłaby jej w tym towarzyszyć. „W odpowiedzi na to ogłoszenie zgłosił się podejrzany, który podjął korespondencję z fikcyjnego profilu, podając się za jej rówieśniczkę” – wyjaśnił prokurator Naumczuk.

Namówił ją, by miejscem ucieczki były okolice Bolesławca i przekonał, że na dworcu pojawi się rzekomy znajomy fikcyjnej koleżanki.

Przyznał się do kontaktu

Jak powiedział prok. Naumczuk, podejrzany przyznaje się do nawiązania kontaktu z 14-latką i utrzymywania z nią korespondencji z fikcyjnego profilu internetowego, ale nie do tego, że ostatecznie chodziło o jej wykorzystanie seksualne. „Ale też nie potrafi w racjonalny sposób wyjaśnić, po co nawiązał ten kontakt i ściągnął ją do siebie” – dodał.

Podejrzany twierdzi też, że nie naraził zdrowia czy życia dziewczyny, bo dał jej śpiwór do spania.Po złożeniu przez niego wyjaśnień prokuratura złożyła wniosek o 3-miesięczny areszt. Argumentuje to obawą matactwa; chce w tym czasie wyjaśniać, czy podobna sytuacja nie miała miejsca z innymi nastolatkami i czy nie doszło do ich wykorzystania.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Filipiny: Zamach bombowy w mieście Jolo

W centrum filipińskiego miasta Jolo doszło do zamachu bombowego. W wyniku zdarzenia zginęło co najmniej dziewięć osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Na tę chwilę nikt nie przyznał się do zorganizowania zamachu, ale podejrzenia padają na związaną z ISIS organizację Grupę Abu Sajjafa. W poniedziałek 24 sierpnia w mieście Jolo doszło do wybuchu dwóch ładunków wybuchowych. Miasto znajduje się na wyspie o tej samej nazwie w archipelagu Sulu w południowo-zachodniej części Filipin.

Jak poinformowało filipińskie wojsko, pierwsza bomba około południa miejscowego czasu wybuchła przed centrum spożywczym, w pobliżu zaparkowanych tam dwóch wojskowych ciężarówek. Improwizowana bomba miała być przymocowana do zaparkowanego motocykla. Eksplozja zabiła pięciu żołnierzy i czterech cywilów, a 16 żołnierzy było wśród dziesiątek rannych.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Zażalenie na tymczasowe aresztowanie Sławomira Nowaka

Złożyliśmy zażalenie na tymczasowe aresztowanie ws. Sławomira Nowaka – poinformował w środę adwokat Antoni Kania-Sieniawski, obrońca byłego ministra transportu podejrzanego m.in. o korupcję w związku z przetargami drogowymi na Ukrainie.

Decyzję o zastosowaniu aresztu tymczasowego na okres trzech miesięcy wobec Nowaka i innego podejrzanego w tej sprawie biznesmena Jacka P. warszawski sąd rejonowy podjął w ubiegłą środę. Wobec Dariusza Z., b. dowódcy „Gromu” zastosowano wówczas areszt warunkowy; jeśli wpłaci on 1 mln zł poręczenia majątkowego, wyjdzie na wolność.

„Zachowując 7 dniowy termin w sprawie Sławomira Nowaka złożyliśmy zażalenie na tymczasowe aresztowanie. Teraz czekamy na termin posiedzenia sądu” – poinformował w środę na Twitterze Antoni Kania-Sieniawski.

Zgodnie z przepisami Sąd Okręgowy w Warszawie ma teraz siedem dni na rozpatrzenie tego zażalenia.

Podejrzenie korupcji

Były minister transportu i były szef ukraińskiej agencji drogowej Ukrawtodor Sławomir Nowak został zatrzymany w ubiegły poniedziałek w związku z podejrzeniem korupcji, kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i praniem brudnych pieniędzy. Wraz z nim zatrzymano Dariusza Z. i Jacka P.

Po złożeniu wyjaśnień w prokuraturze Nowak usłyszał zarzut kierowania w okresie od października 2016 r. do września 2019 r. zorganizowaną grupą przestępczą czerpiącą korzyści z korupcji. Były polityk jest podejrzany o żądanie i przyjmowanie korzyści majątkowych i osobistych w zamian za przyznawanie prywatnym podmiotom kontraktów na budowę i remont dróg na Ukrainie, a także o pranie pieniędzy. W efekcie tych przestępstw miał uzyskać 1,3 mln zł.

Zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej

Dariuszowi Z. i Jackowi P. postawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania brudnych pieniędzy oraz przyjmowania korzyści majątkowych. Śledztwo w tej sprawie prowadzone jest równolegle przez CBA i Prokuraturę Okręgową w Warszawie, a także Specjalną Prokuraturę Antykorupcyjną w Kijowie oraz Narodowe Antykorupcyjne Biuro Ukrainy. W sprawie toczą się odrębne śledztwa w Polsce i na Ukrainie, a dowodami wymienia się i działania koordynuje specjalnie w tym celu powołany zespół śledczych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zatrzymano 3 członków gangu „Mutantów”. Próbowali ukraść bankomat

Policjanci zatrzymali trzech mężczyzn w momencie, gdy próbowali ukraść bankomat zamontowany w jednej z podwarszawskich miejscowości. Przestępcy byli bardzo dobrze przygotowani do tego przedsięwzięcia. Policjanci z wydziału kryminalnego Komendy Stołecznej Policji przez kilka tygodni poszukiwali osób, które próbowały się włamać do bankomatu na terenie powiatu wołomińskiego.

Wytypowali potencjalnych przestępców oraz rozpracowali sposób ich działania, dlatego podejrzewali, że po nieudanym „skoku” osoby te mogą planować kolejne przestępstwo.

Złapani na „gorącym uczynku”

Trzech mężczyzn w wieku 49, 41 i 24 lat ujęto, gdy o godz. 4 nad ranem próbowali włamać się do kolejnego bankomatu w podwarszawskiej miejscowości.

Kradzież urządzenia miała się odbyć po przecięciu kotw, które mocowały bankomat. Kryminalni znaleźli przy zatrzymanych przecinarkę plazmową oraz narzędzia, które miały ułatwić im to zadanie. Zabezpieczono także pistolet hukowy oraz dwa samochody, którym poruszali się mężczyźni.

Do badań trafił także samochód zabezpieczony w miejscu zamieszkania jednego z nich, na którym znaleziono zamontowaną linę stalową służąca do włamań do bankomatów oraz inne przedmioty, które mogły być wykorzystywane w przestępstwach.

Powiązani z gangiem „Mutantów”

49-latek oraz 41-latek byli w przeszłości karani. Ich przestępcza działalność miała związek z tzw. gangiem „Mutantów”. 24-letni wspólnik mężczyzn ma na koncie kradzież oraz włamanie.

Wszyscy usłyszeli zarzuty za usiłowanie kradzieży z włamaniem oraz zostali tymczasowo aresztowani przez sąd. Może im grozić kara do 10 lat pozbawienia wolności. Śledztwo pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Piasecznie prowadzą policjanci ze stołecznego Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego KSP.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dane osób na kwarantannie z pow. gnieźnieńskiego wyciekły do sieci. Jest śledztwo

Dane adresowe ok. 300 osób z powiatu gnieźnieńskiego, poddanych kwarantannie w związku z podejrzeniem zakażenia koronawirusem, zostały opublikowane w internecie. Sprawą zajmuje się policja i prokuratura. O wycieku danych poinformowały w niedzielę lokalne media. Jak podał portal gniezno.naszemiasto.pl, kilkustronicowa lista zawierająca ponad 300 adresów z terenu miasta, a także z gmin powiatu gnieźnieńskiego „krąży” w internecie od soboty.

Wczoraj otrzymałam informację telefoniczną od mieszkanki powiatu gnieźnieńskiego, która poinformowała nas, że w internecie krąży lista z adresami osób będących na kwarantannie. Poprosiłam o przesłanie tej listy na nasz adres mailowy, w celu jej weryfikacji – podkreśliła cytowana przez portal dyrektor gnieźnieńskiego sanepidu Anna Stejakowska.

Dodała, że po analizie danych okazało się, że lista jest zgodna ze stanem faktycznym.

O sprawie została powiadomiona policja i prokuratura, które wyjaśniają sprawę.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policjanci zarekwirowali alkohol i tytoń bez znaków akcyzy

Funkcjonariusze z toruńskiego Komisariatu Policji na Rubinkowie weszli jednoczenie do dwóch domów w Toruniu i Pigży, gdzie alkohol i tytoń bez znaków skarbowych akcyzy. Teraz osobom, które posiadały na swoich posesjach takie wyroby oprócz wysokiej grzywny grozi również do 3 lat więzienia.

W miniony czwartek (2 kwietnia), krótko po godzinie 14:00, kryminalni z Komisariatu Policji Toruń Rubinkowo weszli jednoczenie do dwóch domów w Toruniu i Pigży. Podstawą do przeszukania obu posesji, były ich podejrzenia, że osoby tam przebywające mogą łamać przepisy kodeksu karno-skarbowego. Policjanci do współpracy przy przeszukaniach poprosili również funkcjonariusza Krajowej Administracji Skarbowej oraz psa służbowego szkolonego na wyszukiwanie wyrobów tytoniowych.

– Podejrzenia stróżów prawa były jak najbardziej uzasadnione. Podczas przeszukania domu na toruńskich Wrzosach policjanci odnaleźli m.in. 150 litrów alkoholu w plastikowych litrowych butelkach, 22 pięciolitrowe butelki z zawartością takiej samej cieczy, 7 foliowych worków z zapięciem strunowym krajanki tytoniowej, 15 kartonów, w których były spakowane po 10 paczek papierosów z symbolem jednej ze znanych marek i metalową beczkę, w której były 23 woreczki z zapięciem strunowym z zawartością tytoniu – przekazuje podinspektor Wioletta Dąbrowska, oficer prasowy KMP w Toruniu.

Do tej sprawy został zatrzymany 48-letni właściciel toruńskiej posesji. z kolei podczas przeszukania domu i pomieszczeń gospodarczych w Pigży – policjanci zabezpieczyli m.in. maszynę do foliowania paczek tytoniowych, urządzenie do nabijania gliz tytoniem w ilości 22 sztuk, 17 kartonów z zawartością papierosów, gdzie w jednym z nich mieści się około 4000 sztuk pojedynczych papierosów, opakowania z kolejnymi papierosami jednej ze znanych marek i kartony do tych papierosów.

– Funkcjonariusze przeszukali również zaparkowany na tej posesji pojazd marki ford focus. To w nim odnaleźli dodatkowe przedmioty do pakowania paczek papierosowych z logo tej samej znanej marki produkującej papierosy. Do tej sprawy policjanci zatrzymali 41-letnią mieszkankę Torunia – przekazuje podinsp. Dąbrowska.

Policjanci obliczyli, że gdyby towar trafił na rynek, naraziłoby to Skarb Państwa na uszczuplenie podatku akcyzowego w wysokości ponad 117 tysięcy złotych. Teraz oboje odpowiedzą za naruszenie Ustawy o wyrobie alkoholu etylowego oraz wytwarzania wyrobów tytoniowych, Ustawy prawo własności przemysłowej oraz Kodeksu Karnego Skarbowego – za co grozi im wysoka grzywna i kara pozbawienia wolności do lat 3.
Źródło info i foto: se.pl

Piotr Ś. podejrzany o szpiegostwo na rzecz Rosji

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała Piotra Ś. – podejrzanego o współpracę z rosyjskimi służbami specjalnymi. Usłyszał już zarzuty i został aresztowany na trzy miesiące. W jego mieszkaniu funkcjonariusze znaleźli broń palną i amunicję – informują „Wiadomości” TVP1.

Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora ds. służb specjalnych poinformował portal tvp.info, że do zatrzymania doszło 24 października w Warszawie. – Zatrzymany jest podejrzany o zgłoszenie gotowości działania na rzecz obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej – informuje rzecznik.

– Podczas zatrzymania funkcjonariusze ABW przeszukali miejsca zamieszkania i zatrudnienia mężczyzny. W toku przeszukań zabezpieczono nielegalnie posiadaną jedną sztukę broni palnej krótkiej i amunicję, jak również nośniki elektroniczne i dokumenty. Ponadto przeszukane zostały miejsca zameldowania i faktycznego zamieszkania osób utrzymujących kontakty z Piotrem Ś. – dodaje Żaryn.

Zatrzymanemu przedstawiono też zarzut nielegalnego posiadania broni oraz posługiwania się sfałszowanym dokumentem. 26 października Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia, po rozpatrzeniu wniosku prokuratury, zastosował wobec Piotra Ś. środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.

Jak podaje Żaryn, śledztwo w sprawie prowadzi Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego pod nadzorem Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie.
Źródło info i foto: TVP.info

Kierowca ciężarówki, w której znaleziono 39 ciał, został aresztowany

W ciężarówce na terenie parku przemysłowego w Grays w hrabstwie Essex, w południowo-wschodniej Anglii, znaleziono zwłoki 39 osób – poinformowała w środę brytyjska policja. 25-letni kierowca ciężarówki został aresztowany pod zarzutem zabójstwa. Wśród ofiar jest osoba nieletnia. Nie wiadomo, jakiej byli narodowości.

Brytyjska policja sądzi, że ciężarówka przypłynęła na terytorium Wielkiej Brytanii promem z portu Zeebrugge w Belgii do Purfleet w południowo-wschodniej Anglii.

Według policji prom przybił do angielskiego portu w środę ok. godz. 0:30 miejscowego czasu (1:30 czasu polskiego), a ok. 1:05 ciężarówka opuściła port. Purfleet znajduje się w niewielkiej odległości od parku przemysłowego Waterglade Industrial Estate, dokąd krótko przed godz. 1:40 policja została wezwana po odkryciu w kontenerze ciężarówki zwłok 39 osób.

Wcześniej wysuwano podejrzenia, że ciężarówka dotarła na terytorium Wielkiej Brytanii przez Holyhead w północnej Walii, która jest ważnym portem przeładunkowym w handlu z Irlandią. Podejrzenie to było zapewne spowodowane tym, że kierowca ciężarówki – zatrzymany w związku z podejrzeniem o morderstwo – pochodzi z Irlandii Północnej. Zwracano jednak uwagę, że wjeżdżanie z kontynentalnej części Europy do Wielkiej Brytanii przez port w Walii jest nielogicznym wydłużaniem trasy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wielka Brytania: Nowe informacje dotyczące ciężarówki pełnej zwłok

Brytyjska policja sądzi, że ciężarówka, w której w nocy znaleziono zwłoki 39 osób, przypłynęła na terytorium Wielkiej Brytanii promem z portu Zeebrugge w Belgii do Purfleet w południowo-wschodniej Anglii – poinformowano w środę po południu w oświadczeniu.

Według policji prom przybił do angielskiego portu w środę ok. godz. 0.30 miejscowego czasu (1.30 czasu polskiego), a ok. godz. 1.05 ciężarówka opuściła port. Purfleet znajduje się w niewielkiej odległości od parku przemysłowego Waterglade Industrial Estate, dokąd krótko przed godz. 1.40 policja została wezwana po odkryciu w kontenerze ciężarówki zwłok 39 osób.

Wcześniej wysuwano podejrzenia, że ciężarówka dotarła na terytorium Wielkiej Brytanii przez Holyhead w północnej Walii, która jest ważnym portem przeładunkowym w handlu z Irlandią. Podejrzenie to było zapewne spowodowane tym, że kierowca ciężarówki – zatrzymany w związku z podejrzeniem o morderstwo – pochodzi z Irlandii Północnej. Zwracano jednak uwagę, że wjeżdżanie z kontynentalnej części Europy do Wielkiej Brytanii przez port w Walii jest nielogicznym wydłużaniem trasy.

Natomiast władze Bułgarii potwierdziły wcześniejsze spekulacje, że ciężarówka miała numery rejestracyjne tego kraju. Bułgarskie radio publiczne podało też, że pojazd zarejestrowano w administracji drogowej w Warnie 19 czerwca 2017 roku, a dwa dni później opuścił on terytorium Bułgarii i od tego czasu tam nie wrócił.

Jak przekazała przed południem policja w hrabstwie Essex, wśród ofiar jest 38 osób dorosłych i jeden nastolatek. Nie wiadomo, jakiej byli narodowości, a policja zastrzegła, że ich identyfikacja może potrwać długo. Teren parku przemysłowego został otoczony policyjnym kordonem.

Najtragiczniejsze tego typu zderzenie w historii Wielkiej Brytanii miało miejsce w czerwcu 2000 r., gdy w porcie w Dover w kontenerze ciężarówki znaleziono ciała 58 chińskich nielegalnych imigrantów, którzy zmarli wskutek braku powietrza; dwie osoby przeżyły. Rok później holenderski kierowca ciężarówki został skazany na 14 lat więzienia za udział w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się przemytem ludzi.
Źródło info i foto: onet.pl

Agenci CBA zatrzymali lekarza. Wystawiał recepty na zmarłych

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało lekarza podejrzewanego o wystawianie fałszywych recept, m.in. na zmarłych. To jeden z elementów prowadzonego śledztwa w sprawie wyłudzeń z Narodowego Funduszu Zdrowia i czwarta osoba zatrzymana w tej sprawie.

Naczelnik wydziału komunikacji społecznej CBA Temistokles Brodowski powiedział w środę PAP, że zatrzymany to lekarz-psychiatra pracujący w kieleckim Domu Pomocy Społecznej. Miał on współdziałać z aptekami, które dokumentowały fikcyjną sprzedaż leków i wyłudzały w ten sposób pieniądze z NFZ. Lekarz w latach 2011-15 miał wypisywać recepty na pacjentów DPS – część z nich wypisywał na osoby zmarłe – powiedział PAP Brodowski.

Według śledczych, grupa miała działać głównie na terenie Krakowa, składała się z lekarzy i farmaceutów i wyłudzała z NFZ pieniądze znacznej wartości. Zatrzymany przez funkcjonariuszy z krakowskiej delegatury CBA trafi do Prokuratury Regionalnej w Katowicach, gdzie ma usłyszeć zarzuty – zaznaczył naczelnik.
Źródło info i foto: Dziennik.pl