Jarosław Bieniuk opuścił areszt. Jest oświadczenie byłego piłkarza

Były piłkarz Jarosław Bieniuk, został zatrzymany we wtorek 16 kwietnia w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przeciwko wolności seksualnej. Po przesłuchaniu postawiono mu zarzuty udzielenia innej osobie środka psychoaktywnego. Bieniuk, opuścił już areszt i wraz z reprezentującą go kancelarią wydał oświadczenie w tej sprawie.

„W związku z nieprawdziwymi zarzutami formułowanymi w moim kierunku w ostatnich dniach, pragnę przekazać Państwu kilka słów wyjaśnienia.

Informacje pojawiające się w mediach na temat rzekomo zarzucanych mi czynów są szokujące, zarówno dla Państwa, jak i dla mnie. Oskarżenia te są nieprawdziwe i formułowane wyłącznie w celu osiągnięcia korzyści materialnych.

Pragnę podkreślić, że jestem niewinny, dlatego też niezwłocznie i dobrowolnie stawiłem się na posterunku policji. Od początku wyrażałem i w dalszym ciągu wyrażam swoją pełną gotowość do współpracy z wymiarem sprawiedliwości w celu jak najszybszego wyjaśnienia zaistniałej sytuacji.

Niesłuszne oskarżenia formułowane pod moim adresem godzą bezpośrednio w moje dobre imię, jak i destrukcyjnie wpływają na dobro i kondycję psychiczną moich dzieci. Do zakończenia postępowania i finalnej decyzji sądu, zwracam się z prośbą do przedstawicieli mediów o wstrzymanie się od formułowania jednoznacznych ocen pod moim adresem oraz uszanowanie prawa członków mojej rodziny do prywatności w tym trudnym dla nas wszystkich okresie. Proszę także Państwa – przedstawicieli mediów o używanie mojego pełnego imienia i nazwiska w przygotowywanych artykułach medialnych – bo tak właśnie należy postępować wobec osób niewinnych” – czytamy w oświadczeniu.

Jak poinformował w środę Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, prokuratura orzekła wobec niego dozór policji i zakaz kontaktu ze świadkami.
Źródło info i foto: onet.pl

Zatrzymanie Jarosława B. Nowe informacje

Na jaw wychodzą nowe fakty w związku z zatrzymaniem Jarosława B. Były piłkarz jest oskarżany przez swoją znajomą o gwałt. Zawiadomienie złożyła dwudziestokilkuletnia kobieta, która miała spotkać się z Jarosławem B. w jednym ze znanych sopockich hoteli. Fakt24.pl rozmawiał z pełnomocnikami obu stron. Mecenas Olga Jędraszko, pełnomocnik byłego piłkarza, stwierdziła, że jest to sprawa podobna do skandalu, w którym ucierpiał kiedyś wizerunek zawodników Leicester City. Jaka jest prawda? Śledczy mają 48 godzin na ewentualne postawienie zarzutów Jarosławowi B. Mecenas Jędraszko także nie wyklucza złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa.

Jarosław B. został zatrzymany we wtorek w Sopocie po tym, jak sam zgłosił się na policję. Były piłkarz ma kłopoty, gdyż do organów ścigania wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa na tle seksualnym. Zawiadomienie złożyła dwudziestokilkuletnia kobieta. Miała zrobić obdukcję. Z jej zeznań wynika, że do gwałtu miało dojść w nocy z piątku na sobotę w hotelu przy ulicy Pułaskiego w Sopocie. Reprezentujący kobietę prawnicy informowali, że – według jej relacji – mogła zostać odurzona narkotykami. Jak dowiedział się Fakt24 to dobra znajoma Jarosława B. W sprawie zabezpieczono m.in. nagrania z hotelowego monitoringu.

Śledczy potwierdzają, że doszło do zatrzymania byłego piłkarza, ale nie chcą zdradzać żadnych szczegółów sprawy. – Potwierdzam, że doszło do zatrzymania w kontekście przestępstwa popełnionego w kierunku naruszenia wolności seksualnej. Trwają czynności z zatrzymanym. To wszystko co mam w tej chwili do przekazania – poinformowała w rozmowie z Fakt24.pl Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Jarosław B. został przesłuchany, po zwolnieniu z prokuratury przewieziono go do aresztu w Sopocie. Z naszych ustaleń wynika, że sprawa jest poważna. Sportowiec, który jest znany m.in. z tego, że był partnerem Anny Przybylskiej, (czyli wielkiej gwiazdy kina i telewizji, która zmarła w 2014 r.) pozostaje w izbie zatrzymań.

Kobieta twierdzi, że została brutalnie zgwałcona

Pełnomocnik kobiety oskarżającej Jarosława B. poinformował Fakt24.pl, że jego klientka twierdzi, iż została brutalnie zgwałcona. – Nasza klientka twierdzi, że została okrutnie zgwałcona i jest w fatalnym stanie psychicznym. Ponadto, po nagłośnieniu sprawy wylała się na nią fala hejtu, ponieważ oskarżyła o gwałt osobę znaną, celebrytę. W związku z tym pojawiły się sugestie, że robi to dla sławy. Nasza klientka jest obecnie pod opieką psychologa – powiedział nam mecenas Mateusz Dończyk z kancelarii Cogents w Sopocie.

– Moja klientka podejrzewa, że została odurzona narkotykami. W sobotę nad ranem wróciła do domu taksówką. Kiedy poczuła się lepiej, zgłosiła się do lekarza, który dokonał obdukcji, a następnie zgłosiła sprawę policji. W poniedziałek została przesłuchana przez sąd w obecności prokuratora oraz biegłego psychologa – dodaje mec. Dończyk.

Co na to pełnomocnik Jarosława B.?

– W pierwszej kolejności pragnę wskazać, ze Jarosław B. sam stawił się na komisariacie Policji w Sopocie, gdy dowiedział się o kierowanych przeciwko niemu zarzutach. Oskarżenia kierowane przeciwko niemu nie są oparte na prawdzie. Na tę chwilę nie zostały mu jeszcze postawione zarzuty, a postępowanie jest w sprawie, a nie przeciwko osobie. Na tę chwilę mogę powiedzieć, że sprawa jest bardzo podobna do tej, która dotyczyła piłkarzy Leicester City – powiedziała w rozmowie z Fakt24 mec. Olga Jądraszko.

O co chodziło w tamtym skandalu? Trzech piłkarzy Leicester City zostało oskarżonych o gwałt, do którego miało rzekomo dojść na zgrupowaniu ich zespołu w hiszpańskiej La Mandze w 2004 roku. Cała trójka nawet trafiła za kraty do czasu wyjaśnienia sprawy. Oskarżenia wniosły trzy kobiety: bizneswoman z Frankfurtu, szefowa PR w prywatnej firmie, matka samotnie wychowująca dziecko. Próbki DNA niczego nie potwierdziły. Oskarżenia miały na celu wyłudzenie pieniędzy.

– Mamy szereg wniosków dowodowych, które zamierzamy złożyć w Prokuraturze. Po zbadaniu wszystkich aspektów sprawy nie wykluczamy też złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Najbliższe dni będą kluczowe, jednak istnieje możliwość, że cała sytuacja zmieni się diametralnie na korzyść mojego klienta. Z uwagi na ciężką sytuację rodzinną uprzejmie prosimy o uszanowanie prywatności i wstrzymywaniem się przed wydawaniem pochopnych osądów – dodała mec. Olga Jądraszko.

Kim jest Jarosław B.?

Jarosław B. to były piłkarz Lechii Gdańsk. Związany był również z takimi drużynami, jak Amica Wronki i Widzew Łódź. Prywatnie był partnerem Anny Przybylskiej, która zmarła w październiku 2014 roku. Ze związku z aktorką były piłkarz ma troje dzieci.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zatrzymania w Opolu w związku z podejrzeniem korupcji przy rozbudowie szpitala

Opolscy policjanci z wydziału do walki z korupcją dokonali serii zatrzymań w związku z nieprawidłowościami przy remoncie i rozbudowie jednego ze szpitali – poinformował w poniedziałek zespół prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.

Sprawa dotyczy zakończonej pod koniec 2018 roku inwestycji za 1,8 mln złotych. Według śledczych podczas remontu i rozbudowy jednego ze szpitali doszło do wielu nieprawidłowości.

W toku postępowania policjanci wykryli, że części prac, za które wypłacono pieniądze pochodzące m.in. z ministerialnych dotacji, nie wykonano. Według wstępnych szacunków w ten sposób wyrządzono szkody przekraczające 120 tys. złotych.

W pierwszych dniach kwietnia funkcjonariusze zatrzymali właściciela firmy budowlanej, inspektora nadzoru budowlanego i pracownika szpitala. Zabezpieczyli także dokumenty, nośniki danych i komputery. Podejrzanym przedstawiono zarzut niekorzystnego rozporządzenia mieniem i defraudacji środków publicznych. Grozi im za to do ośmiu lat więzienia.

Policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Areszt dla dwóch podejrzanych o zamordowanie 25-letniej Polki

Prokuratura generalna w Berlinie zatrzymała dwóch podejrzanych o zamordowanie w ubiegłym tygodniu 25-letniej Polki Wiktorii S. Mężczyźni zostali tymczasowo aresztowani w środę (2 stycznia) i czwartek – podała stołeczna prokuratura. Obydwaj są obecnie przesłuchiwani. Ciąży na nich podejrzenie zamordowania strzałem w głowę 25-letniej Polki Wiktorii S. Berlińska policja nie podaje na razie szczegółów toczącego się śledztwa. Nie podaje także wieku ani narodowości zatrzymanych.

Strzał w głowę

Wiktoria S. została postrzelona z najbliższej odległości w poświąteczny czwartek, 27 grudnia. Zdarzenie miało miejsce w berlińskiej dzielnicy Neukoelln na ulicy Oderstrasse w pobliżu Siegfriedstraße. Znajdują się tam budynki mieszkalne, a także kompleks sportowy i szereg warsztatów samochodowych. Wieczorami i w nocy miejsce to jest opustoszałe.

O ciężko rannej zawiadomił pogotowie anonimowy informator. Mimo natychmiastowej operacji lekarze nie zdołali uratować Polki. Zmarła w szpitalu.

Policja szuka świadków

Śledczy poszukują świadków, którzy widzieli już kiedyś Wiktorię S., jak piszą niemieckie gazety „ładną, rudowłosą kobietę o poważnym spojrzeniu”.

Zabójstwo Polki było w ubiegłym roku już drugą, spektakularną sprawą kryminalną na ulicy Oderstrasse. We wrześniu został tam zastrzelony przestępca, członek arabskiego klanu Nidal R. Do dzisiaj nie wykryto sprawców. Policja wyklucza związek tego przestępstwa z morderstwem na Polce.
Źródło info i foto: interia.pl

Afera w KNF. Marek Chrzanowski wrócił do kraju. Podejrzenie przekroczenia uprawnień

Podejrzenie przekroczenia uprawnień – to wstępna kwalifikacja czynu, jakiego mógł się dopuścić Marek Chrzanowski, szef Komisji Nadzoru Finansowego. On sam podał się do dymisji, a jego miejsce może zająć człowiek premiera Morawieckiego.

We wtorek ujawniliśmy, że właściciel Getin Noble Banku Leszek Czarnecki zawiadomił 7 listopada prokuraturę, iż szef KNF złożył mu korupcyjną propozycję. W zamian za przychylność dla swoich banków miał zatrudnić wskazanego przez Chrzanowskiego prawnika – Grzegorza Kowalczyka z Częstochowy. Szef KNF zasugerował (pisząc na kartce) jego wynagrodzenie – 1 proc. wartości grupy Getin za trzy lata. Wedle wyliczeń Czarneckiego to ok. 40 mln zł.

Bankier nagrał rozmowę w cztery oczy z Chrzanowskim 28 marca w siedzibie KNF. „Wyborcza” opublikowała jej stenogram, nagranie audio i krótki zapis wideo.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Śledztwo ws. zabójstwa saudyjskiego dziennikarza oczyści z podejrzeń następcę tronu

Saudyjski książę, miliarder i biznesmen Al-Walid ibn Talal powiedział w wyemitowanym w niedzielę programie amerykańskiej stacji Fox News, że śledztwo w sprawie śmierci dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego oczyści z podejrzeń następcę saudyjskiego tronu.

W programie „Sunday Morning Futures” zaapelował do władz Arabii Saudyjskiej o jak najszybsze upublicznienie wyników dochodzenia. Wyraził opinię, że śledztwo wykaże, iż następca saudyjskiego tronu i de facto władca królestwa Muhammad ibn Salman nie był zamieszany w śmierć krytycznego wobec władz w Rijadzie dziennikarza.

– Dajmy śledczym czas na doprowadzenie dochodzenia do końca. Uważam, że książę Muhammad ibn Salman zostanie w 100 proc. oczyszczony i uniewinniony – podkreślił.

Współpracujący m.in. z dziennikiem „Washington Post” Chaszodżdżi zaginął 2 października po wejściu do saudyjskiego konsulatu w Stambule, do którego udał się, by załatwić formalności związane z planowanym ślubem.

Arabia Saudyjska przez długi czas zaprzeczała, że dziennikarz mógł zostać zabity, i dopiero po ponad dwóch tygodniach przyznała, że tak się stało, a później – że został on zabity umyślnie. Tureckie władze, które prowadzą śledztwo w sprawie zabójstwa, twierdzą, że Chaszodżdżi został „zgodnie z wcześniej przygotowanym planem” uduszony zaraz po wejściu do konsulatu.

W piątek prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan powiedział, że zabójstwo Chaszodżdżiego zostało zlecone „na najwyższych szczeblach” rządu Arabii Saudyjskiej. Ostrzegł, że za podobne działania na terytorium Turcji, która należy do NATO, grożą poważne konsekwencje.

W opublikowanym również w piątek liście otwartym ponad 100 artystów, dziennikarzy i innych osobistości – w tym Margaret Atwood, J.K. Rowling, Meryl Streep i Bob Woodward – zaapelowało do sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa o niezależne śledztwo, które ustaliłoby okoliczności zabójstwa dziennikarza i doprowadziło do ukarania winnych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Znany animator kultury zatrzymany w związku z podejrzeniem o molestowanie 14-latka

Znany w Trójmieście animator kultury od lat pracujący z dziećmi i młodzieżą został w czwartek po południu zatrzymany na Wyspie Sobieszewskiej w Gdańsku, gdzie trwa zlot harcerzy. Matka chłopca: Marek W. molestował moje dziecko. W sobotę mężczyzna dostał prokuratorskie zarzuty.

Sprawę molestowania ujawniła matka 14-letniego chłopca, który miesiąc temu przebywał na obozie sportowym w Olecku, gdzie również był obecny Marek W. 55-latek jest znanym w Trójmieście animatorem kultury, którego fundacja angażuje się w rozmaite wydarzenia kulturalne organizowane m.in. w szkołach, organizacjach dla młodzieży czy placówkach oświatowych.

Spotkanie z ofiarą

Po obozie Marek W. miał zadzwonić do matki chłopca przedstawiając się jako psycholog dziecięcy.

– Przekonywał mnie, że mój syn jest zamknięty w sobie i potrzebuje pracy z psychologiem. Umówiliśmy się na spotkanie – opowiada matka chłopca, która chce zachować anonimowość. – W trakcie spotkania zauważyłam, że w obecności mężczyzny moje dziecko zaczęło zachowywać się bardzo nerwowo, a Marek W. próbował manipulować jego wypowiedziami. Po wizycie syn powiedział mi, że na obozie sportowym był molestowany – opowiada kobieta.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Jest wniosek do sądu dyscyplinarnego ws. Amber Gold. Chodzi o niedopełnienie obowiązków przez prokurator Barbarę Kijanko

Prokurator okręgowy w Legnicy wystąpił do Sądu Dyscyplinarnego dla Prokuratorów z wnioskiem o zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej prokurator Barbary Kijanko. Chodzi o podejrzenie niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień w związku z prowadzonym przez nią w latach 2009-12 postępowaniem w sprawie spółki Amber Gold.

W ocenie Prokuratury Okręgowej w Legnicy zaniedbania prokurator Kijanko pozwoliły na kontynuowanie przestępczej działalności przez właścicieli Amber Gold.

Gdyby prowadzone przez nią w Prokuraturze Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz postępowanie było prawidłowe, dużo wcześniej doszłoby do ujawnienia przestępczych mechanizmów w działalności spółki, a liczba pokrzywdzonych przez Amber Gold osób byłaby znacznie mniejsza.

Dowody z Internetu

Prowadzone przez prokurator Barbarę Kijanko postępowanie w sprawie Amber Gold zostało wszczęte w grudniu 2009 r. na wniosek Komisji Nadzoru Finansowego. W zawiadomieniu do prokuratury Komisja informowała, że prezes spółki Marcin P. bez zezwolenia prowadzi działalność polegającą na gromadzeniu funduszy klientów. Wskazywała na podejrzenie popełnienia przestępstwa z art. 286 par. 1 kodeksu karnego, a więc doprowadzenie klientów Amber Gold do niekorzystnego rozporządzania ich mieniem.

Z ustaleń Prokuratury Okręgowej w Legnicy wynika, że prokurator Barbara Kijanko odmówiła po miesiącu wszczęcia śledztwa, nie analizując dostatecznie wnikliwie faktów przedstawionych w zawiadomieniu o przestępstwie. Decyzję oparła m. in. na ogólnodostępnych informacjach o ofercie spółki zamieszczanych przez nią na stronie internetowej. Nie odniosła się w ogóle do ewentualnego oszustwa na szkodę klientów Amber Gold.

Zeznania na wiarę

Postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa uchylił Sąd Rejonowy w Gdańsku po zażaleniu Komisji Nadzoru Finansowego. Mimo to postępowanie było dalej prowadzone niedbale.

Prokurator Barbara Kijanko – wbrew decyzji sądu – nie zbadała, czy Amber Gold ma wystarczające fundusze na pokrycie zobowiązań wobec klientów ani w jaki sposób generuje zyski, które pozwalałby na wypłatę wysokich odsetek od przyjmowanych depozytów.

Lekceważyła jednocześnie informacje KNF, że spółka ma zakaz prowadzenia działalności w postaci składowania złota, które miało być gwarancją pokrycia zobowiązań wobec klientów, jak też fakt, że prezesowi Amber Gold Marcinowi P. były stawiane zarzuty karne. Nie weryfikowała zeznań złożonych przez Marcina P. nawet ze zgromadzonymi dokumentami.

Tajne akta dla pełnomocnika Amber Gold

W sierpniu 2010 r. prokurator Barbara Kijanko wydała postanowienie o umorzeniu postępowania z uwagi na fakt, że nie doszło do przestępstwa. Postanowienie ponownie uchylił sąd po zażaleniu złożonym przez KNF. Mimo kolejnych alarmujących informacji, m. in. o nieskładaniu przez Amber Gold sprawozdań finansowych i braku rozliczeń podatkowych, prokurator Kijanko zawiesiła prowadzone postępowanie.

W ocenie Prokuratury Okręgowej w Legnicy Barbara Kijanko dopuściła się uchybień, nie wydając również postanowienia o przekazaniu przez spółkę dokumentacji księgowo-finansowej, co uczynił pod jej nieobecność dopiero inny prokurator. Nie reagowała na zwłokę w przekazaniu tej dokumentacji i powołała biegłego rewidenta mimo braku dokumentów, które umożliwiłyby mu wydanie opinii.

Jednocześnie dezinformowała przełożonych o terminie wydania takiej opinii. Bezprawnie doprowadziła do przekazania pełnomocnikowi Amber Gold kopii akt postępowania, mimo że nie miał do tego uprawnień, a ujawnienie zgromadzonych dowodów utrudniało postępowanie.

Potrzebna zgoda sądu

Wobec zgromadzonych niezbitych dowodów Prokuratora Okręgowa w Legnicy zamierza postawić prokurator Barbarze Kijanko zarzuty niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień.

Zgodnie z art. 135 ust. 1 ustawy z 15 lutego 2016 r. Prawo o prokuraturze prokurator nie może być jednak pociągnięty do odpowiedzialności karnej bez zezwolenia sądu dyscyplinarnego.

Dlatego – w myśl art. 13 kodeksu postępowania karnego – Prokuratora Okręgowa w Legnicy wystąpiła o podjęcie uchwały o wyrażeniu takiej zgody do Sądu Dyscyplinarnego dla Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym.
Źródło info i foto: TVP.info

Były wiceminister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL Michał K. zatrzymany

Michał K., były wiceminister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL, został zatrzymany na polecenie białostockiej prokuratury. Michał K. w resorcie sprawiedliwości był zastępcą Jarosława Gowina. Ostatnio zrobiło się o nim głośno, gdy doradzał prezydentowi Andrzejowi Dudzie podczas prac nad ustawami o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa.

Informację o zatrzymaniu adwokata podał rzecznik Prokuratury Regionalnej w Białymstoku Paweł Sawoń. Śledczy zamierzają mu postawić zarzuty w śledztwie dotyczącym oszustw w podatku VAT na wielką skalę. Michał K., w przeszłości m.in. wiceminister sprawiedliwości, obecnie prowadzi praktykę adwokacką.

Prokuratura nie ujawnia na razie, o jakie zarzuty chodzi, ale w związku z tym, iż zarzuty formalnie zostały sporządzone i mają być ogłoszone po doprowadzeniu zatrzymanego do białostockiej prokuratury, w swoim komunikacie nie używa już ona pełnych danych osobowych.

Rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Białymstoku prokurator Paweł Sawoń powiedział PAP, że do zatrzymania przez funkcjonariuszy CBŚP doszło w Szczecinie.

Bezpośrednio po zatrzymaniu rozpoczęto przeszukania pomieszczeń. Celem tych czynności jest zabezpieczenie dokumentacji mogącej mieć związek z postępowaniem prowadzonym od 2015 roku przez Prokuraturę Regionalną w Białymstoku – poinformowano w komunikacie.

Śledztwo, dla potrzeb którego doszło do zatrzymania, prowadzone jest od 2015 roku przez Prokuraturę Regionalną w Białymstoku, we współpracy z urzędami skarbowymi i UKS w całej Polsce oraz z Generalnym Inspektorem Informacji Finansowej.

Dotyczy zorganizowanej grupy przestępczej działającej nie tylko w kraju, ale także na Słowacji, w Chorwacji i Wielkiej Brytanii, podejrzanej o oszustwa w obrocie paliwami szacowane na blisko 700 mln zł. Grupa miała wprowadzać do obrotu w naszym kraju paliwa bez płacenia za to podatku VAT, zarzuca się jej również tzw. pranie brudnych pieniędzy.

Według informacji podawanych wcześniej przez prokuraturę, przestępcza działalność odbywała się w ramach procedury wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów, bez uiszczenia należnego podatku od towarów i usług. Firmy działały po kilka miesięcy jako tzw. znikający podatnicy, w tym czasie nie składały deklaracji podatkowych lub w składanych deklaracjach wskazywały nieprawdziwe informacje.

Między „znikającymi podatnikami” a kolejnymi firmami buforowymi, dochodziło do fikcyjnego obrotu paliwami płynnymi. Według śledczych, w rzeczywistości były one transportowane bezpośrednio od dostawcy do ostatecznego odbiorcy. Dzięki tej działalności ostateczny odbiorca paliwa wykazywał w swoich deklaracjach nieprawdziwe dane dotyczące wysokości podatku.

Główne osoby podejrzane zostały zatrzymane ponad rok temu. Sąd zdecydował o ich aresztowaniu.

Jak podała w środowym komunikacie Prokuratura Regionalna w Białymstoku, do tej pory w sprawie zarzuty postawiono 18 osobom, w tym podejrzanym o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz dwóm adwokatom, którzy dotąd występowali jako obrońcy.

„Jednemu z adwokatów prokurator przedstawił zarzuty dotyczące między innymi udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i tzw. prania brudnych pieniędzy. Drugiemu przedstawiono zarzuty związane z tzw. praniem brudnych pieniędzy” – podała prokuratura.

Milion na koncie
Nazwisko mecenasa Michała K. pojawiło się w kontekście tej sprawy jesienią ub. roku. Prokuratura Krajowa zastrzegała wówczas, że śledztwo w sprawie wyłudzeń (poprzez niezapłacenie) podatku VAT nie ma żadnego powiązania z doradczą działalnością tego prawnika dla prezydenta, związaną z pracami nad projektami ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa.

We wrześniu ub. roku prokurator krajowy Bogdan Święczkowski informował, że w prowadzonym w Białymstoku śledztwie ustalono, że na rachunki kilku adwokatów przelano środki pochodzące z działań przestępczych. Dodał, że prokuratorzy Prokuratury Regionalnej w Białymstoku i CBŚ podjęli działania, by je zabezpieczyć; zablokowano wtedy kilkaset tys. euro na kontach bankowych.

Mówił też wówczas dziennikarzom, że w lipcu do CBŚP zadzwonił mecenas Michał K., który „dotychczas nie przewijał się w tym śledztwie”. Święczkowski informował, że adwokat podał, iż na jego konto „jeden z uczestników grupy przestępczej” przelał ok. 1 mln zł. Prokurator wystąpił wtedy o wskazanie tego konta, podstaw przelewu i przepływu.

„Niestety, 17 lipca pan mecenas odmówił przekazania tych danych, uniemożliwiając tym samym prokuratorowi zabezpieczenie tej kwoty” – mówił Święczkowski. Według niego, „prokurator został zmuszony do podjęcia innych działań, które w konsekwencji doprowadziły do zabezpieczenia części tych środków”.

Po informacjach w mediach, że „znalazł się na celowniku prokuratury”, mecenas K. mówił wtedy, że nie on jest celem. „Chodzi o zdyskredytowanie prezydenta, jako osoby, która przedstawi wiarygodną reformę sądownictwa”. „Bardzo prawdopodobne, że prokurator generalny idzie na wojnę z prezydentem” – mówił wtedy w RMF FM.

W oficjalnym komunikacie z września 2017 roku Prokuratura Krajowa informowała, że w ramach śledztwa prowadzonego w Białymstoku badana jest sprawa „wykorzystywania rachunków kancelarii adwokackich do ukrywania na nich pieniędzy pochodzących z przestępstwa”. „Głównym celem podejmowanych działań jest odzyskanie tych kwot” – podawali śledczy.
Źródło info i foto: interia.pl

Ruszyło śledztwo w sprawie księdza, który molestować uczniów w szkole

Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wlkp. wszczęła śledztwo w związku z zawiadomieniem dyrektora szkoły o podejrzeniu molestowania trojga 13-letnich dzieci przez katechetę. Rzecznik prasowy pleszewskiej policji Monika Kolaska poinformowała, że 23 listopada na policję wpłynęło zawiadomienie od dyrektora szkoły w Koźmincu w sprawie zatrudnionego w placówce księdza. Dyrektora szkoły o swoich podejrzeniach powiadomili rodzice dzieci.

Dyrektor placówki poinformował śledczych o możliwości popełnienia przestępstwa molestowania przez 47-letniego księdza na szkodę trojga 13-letnich uczniów – powiedziała Monika Kolaska.

Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. Maciej Meler potwierdził dziś, że w sprawie wszczęto już śledztwo.

Prokurator wystąpił do sądu z wnioskiem o przesłuchanie świadków. Takie przesłuchanie odbywa się jeden raz w obecności sądu, prokuratora i psychologa, żeby wykluczyć negatywne doznania wśród przesłuchiwanych – podkreślił prokurator.

Kuria Biskupia w Kaliszu podjęła decyzję o natychmiastowym wycofaniu księdza z nauczania we wszystkich placówkach oświatowych, w których był zatrudniony.

Ksiądz został także zwolniony z urzędu administratora parafii Lutynia oraz zawieszony w czynnościach duszpasterskich do czasu wyjaśnienia sprawy – poinformował rzecznik prasowy kurii w Kaliszu ks. Marcin Papuziński.

Dodał, że zawieszony ksiądz przebywa obecnie w jednym z ośrodków Caritas na terenie diecezji kaliskiej.

Mamy procedury, które określają wytyczne Konferencji Episkopatu Polski, więc czekamy na ustalenia prokuratury w tej sprawie. Zgodnie z wytycznymi Stolicy Apostolskiej w każdej diecezji jest wyznaczony delegat ds. ochrony dzieci i młodzieży, który podejmie konkretne działania po potwierdzeniu podejrzeń – powiedział ks. Papuziński.
Źródło info i foto: RMF24.pl