Zatrzymania w Opolu w związku z podejrzeniem korupcji przy rozbudowie szpitala

Opolscy policjanci z wydziału do walki z korupcją dokonali serii zatrzymań w związku z nieprawidłowościami przy remoncie i rozbudowie jednego ze szpitali – poinformował w poniedziałek zespół prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.

Sprawa dotyczy zakończonej pod koniec 2018 roku inwestycji za 1,8 mln złotych. Według śledczych podczas remontu i rozbudowy jednego ze szpitali doszło do wielu nieprawidłowości.

W toku postępowania policjanci wykryli, że części prac, za które wypłacono pieniądze pochodzące m.in. z ministerialnych dotacji, nie wykonano. Według wstępnych szacunków w ten sposób wyrządzono szkody przekraczające 120 tys. złotych.

W pierwszych dniach kwietnia funkcjonariusze zatrzymali właściciela firmy budowlanej, inspektora nadzoru budowlanego i pracownika szpitala. Zabezpieczyli także dokumenty, nośniki danych i komputery. Podejrzanym przedstawiono zarzut niekorzystnego rozporządzenia mieniem i defraudacji środków publicznych. Grozi im za to do ośmiu lat więzienia.

Policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Piaseczno: Zatrzymano obywatela Turcji poszukiwanego przez Interpol

Obywatel Turcji – za którym Interpol wystawił tak zwaną czerwoną notę – zatrzymany przez policję w podwarszawskim Piasecznie. Mężczyzna był poszukiwany w związku z podejrzeniem dokonania zabójstwa na terytorium jego kraju. Jak ustalono, mężczyzna najprawdopodobniej od czterech lat ukrywał się na terenie naszego kraju. 37-latek był poszukiwany w związku z podejrzeniem zabójstwa popełnionego w Istambule przy użyciu broni palnej. W 2014 roku za poszukiwanym mężczyzną została wystawiona przez Interpol tzw. czerwona nota.

Obywatel Turcji został przewieziony do komendy policji w Piasecznie. Prokuratura zdecyduje o ewentualnej ekstradycji 37-latka do Turcji.
Żródło info i foto: RMF24.pl

CBA w domu Andrzeja Biernata

Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego przeszukują dom Andrzeja Biernata pod Łodzią – informuje TVP Info. Według nieoficjalnych informacji, akcja ta ma związek z podejrzeniem ukrywania majątku oraz składania fałszywych oświadczeń majątkowego przez byłego posła PO. Biernat nie został zatrzymany przez funkcjonariuszy CBA, ma natomiast stawić się w prokuraturze okręgowej w Warszawie. Jak informuje Przemysław Nowak, rzecznik prokuratury, śledczy chcą mu dziś postawić sześć zarzutów, w tym podanie nieprawdy w oświadczeniach majątkowych.

W swoim komunikacie CBA napisało, że w trakcie kontroli ujawniono , że badane oświadczenia majątkowe złożone przez Biernata mogą być nieprawdziwe. Łódzka Delegatura Centralnego Biura Antykorupcyjnego wszczęła własne dochodzenie w sprawie oświadczeń majątkowych za lata 2010-14 złożonych przez ministra.

Zbierając dowody, analizując kompleksowo sprawę, łódzcy agenci CBA ustalili, że Andrzej Biernat składając oświadczenia majątkowe zaniżał swoje dochody nawet o ponad 85 tys. zł oraz nie ujawniał posiadania wspólnego majątku – samochodu.

Andrzej Biernat był jednym z tych polityków, którzy odeszli z rządu po rekonstrukcji, którą dokonała Ewa Kopacz w czerwcu ubiegłego roku. Stracił wtedy fotel ministra sportu i turystyki. Miało być to nowe otwarcie obozu koalicyjnego, którego wiarygodność naruszyła afera taśmowa, a systematycznie ujawniane nagrania dezorganizowały prace rządu. Nazwisko Biernata przewijało się w kontekście tzw. afery podsłuchowej, w której ujawnione zostały podsłuchane prywatne rozmowy kilkunastu polityków PO – media podawały, że on również został podsłuchany.

Zrezygnował także ze startu w wyborach parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2015 roku. Jak tłumaczył wtedy w specjalnym oświadczeniu, decyzję tę podjął ze względu na dobro swojej rodziny, ale także jak najlepszy wynik wyborczy PO.

Także w ubiegłym roku „Newsweek” pisał, że CBA od kilku miesięcy kontrolowała oświadczenia majątkowe Andrzeja Biernata. Nieoficjalnie wiadomo, że biuro nie może się doliczyć, skąd minister wziął pieniądze na czarnego Range Rovera Evoque. Auto w zależności od modelu mogło kosztować od 200 do 320 tys. złotych. Z kolei ABW interesowała się kontaktami biznesowymi ministra.

– Jako poseł zarabiam 140 tys. zł netto, żona ok. 60 tys. zł netto. Tu nie ma nic zdrożnego. Oświadczenia majątkowe są dostępne od kilkunastu lat. Nie mam nic do ukrycia. Samochód kupiłem w połowie za kredyt, w połowie z oszczędności. Kosztował 215 tys. zł. Mogę pokazać publicznie fakturę. Nie widzę powodów do niepokoju – tłumaczył sam Biernat w TVN24.

– Być może doszło do nieporozumienia, nie odmówiłem odpowiedzi ws. oświadczeń majątkowych. Nie wiem, dlaczego jest dziwne zamieszanie wokół mojej osoby. Nie mam nic do ukrycia. Nigdy w życiu nie wziąłem żadnej łapówki – mówił dalej w ubiegłym roku.

Andrzej Biernat przez trzy kadencje (2005-2015) zasiadał w Sejmie w ławach Platformy Obywatelskiej. Wcześniej był m.in. nauczycielem w Szkole Podstawowej w Konstantynowie Łódzkim, a potem dyrektorem Centrum Sportu i Rekreacji w tym samym mieście. W listopadzie 2013 roku został ministrem sportu i turystyki w rządzie Donalda Tuska. Zastąpił wtedy Joannę Muchę. Utrzymał ten fotel także w rządzie Ewy Kopacz. W czerwcu 2015 roku złożył dymisję. Jego następcą został Adam Koral. W latach 2014-2015 był także sekretarzem generalnym PO.
Żródło info i foto: onet.pl

Artur P. trafił do szpitala z podejrzeniem zawału serca

Artur P. – były wiceprezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej – trafił z aresztu do szpitala z podejrzeniem zawału – dowiedział się serwis internetowy Radia Zet. Żona Artura P. ma dziś za pośrednictwem mediów apelować do prokuratury o wyjaśnienie tej sytuacji. 5 lutego Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował, że Mirosław P. i Artur P. – byli prezes i wiceprezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej – pozostaną w więzieniu na kolejne trzy miesiące. Obaj zostali zatrzymani w listopadzie w związku z aferą korupcyjną, jaka wybuchła po mistrzostwach świata siatkarzy w Polsce. Mieli przyjąć korzyść majątkową oscylującą wokół miliona złotych.

Tymczasem do szokujących informacji dotarł serwis internetowy Radia Zet. Artur P. trafił do szpitala z aresztu z podejrzeniem zawału serca. Serwis podaje, że sprawa wyszła na jaw, kiedy we wtorek jeden z mecenasów wybrał się do aresztu na widzenie. Okazało się, że jego klienta nie ma. Nikt by o tym nie wiedział – mówi mecenas Mirosław Pietrzak. Co ciekawe o wszystkim nie powiadomiono także rodziny. Już teraz żona Artura P. ma dziś za pośrednictwem mediów apelować do prokuratury o wyjaśnienie tej sytuacji.
Żródło info i foto: onet.pl