Agenci CBA zatrzymali lekarza. Wystawiał recepty na zmarłych

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało lekarza podejrzewanego o wystawianie fałszywych recept, m.in. na zmarłych. To jeden z elementów prowadzonego śledztwa w sprawie wyłudzeń z Narodowego Funduszu Zdrowia i czwarta osoba zatrzymana w tej sprawie.

Naczelnik wydziału komunikacji społecznej CBA Temistokles Brodowski powiedział w środę PAP, że zatrzymany to lekarz-psychiatra pracujący w kieleckim Domu Pomocy Społecznej. Miał on współdziałać z aptekami, które dokumentowały fikcyjną sprzedaż leków i wyłudzały w ten sposób pieniądze z NFZ. Lekarz w latach 2011-15 miał wypisywać recepty na pacjentów DPS – część z nich wypisywał na osoby zmarłe – powiedział PAP Brodowski.

Według śledczych, grupa miała działać głównie na terenie Krakowa, składała się z lekarzy i farmaceutów i wyłudzała z NFZ pieniądze znacznej wartości. Zatrzymany przez funkcjonariuszy z krakowskiej delegatury CBA trafi do Prokuratury Regionalnej w Katowicach, gdzie ma usłyszeć zarzuty – zaznaczył naczelnik.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Białystok: Trwają poszukiwania mężczyzn ze zdjęcia

Podlaska policja opublikowała wizerunki dwóch mężczyzn, którzy mieli przeszkadzać w przebiegu Marszu Równości w Białymstoku. Policjanci poszukują również mężczyzny podejrzewanego o udział w pobiciu 14-latka. Do przestępstwa doszło w sobotę przy Placu Uniwersyteckim w Białymstoku.

Podlaska policja na swojej stronie internetowej opublikowała wizerunki dwóch mężczyzn i liczy na pomoc w ustaleniu ich tożsamości. Mężczyźni mieli przeszkadzać w przebiegu Marszu Równości w Białymstoku poprzez blokowanie przejścia osobom uczestniczącym w zgromadzeniu na Alei Józefa Piłsudskiego. Policjanci ustalają również tożsamość mężczyzny, który podejrzewany jest o pobicie 14-latka przed rozpoczęciem zgromadzenia w centrum miasta około godziny 14.

Wszystkie osoby, mogące pomóc w identyfikacji mężczyzn, których wizerunki policja publikuje, proszone są o kontakt z Wydziałem Kryminalnym Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku pod numerem telefonu 85 670 34 20 lub numerem alarmowym 112.

Pierwszy Marsz Równości

W sobotę po południu ulicami Białegostoku przeszedł pierwszy Marsz Równości. Przemarsz kilkakrotnie próbowali zablokować kibice, policja musiała użyć gazu. W uczestników marszu rzucano kamieniami, jajkami i petardami. Policja poinformowała, że zatrzymano dwadzieścia pięć osób. Do najpoważniejszego – zdaniem policji – zdarzenia w czasie przemarszu doszło w pobliżu białostockiej katedry, gdzie kontrmanifestacji, próbując zablokować marsz, rzucali w stronę policji kamieniami, kostką brukową i butelkami. Funkcjonariusze musieli użyć środków przymusu. W ocenie policji w marszu wzięło udział około 800 osób. Służby porządkowe, a także władze Białegostoku informują, że uczestników było około tysiąca.

„Nie ma przyzwolenia na chuligańskie zachowania”

W tej sprawie głos zabrała szefowa MSWiA Elżbieta Witek. „Nie było i nie ma przyzwolenia na chuligańskie zachowania, godzące w prawa innych. Każda osoba, która dopuszcza się łamania prawa lub utrudnia policjantom wykonywanie zadań, musi liczyć się z konsekwencjami. Policja będzie zawsze stanowczo reagować na przejawy takich zachowań” – napisała na Twitterze. Dodała, że funkcjonariusze zapewniają bezpieczeństwo „bez względu na głoszone przez obywateli hasła, światopogląd oraz przekonania”. Zaznaczyła również, że funkcjonariusze „działają na podstawie i w granicach obowiązującego prawa”.

„Wczoraj w Białymstoku policja robiła wszystko, aby zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom legalnych zgromadzeń i mieszkańcom miasta. 25 chuliganów zostało zatrzymanych i usłyszało zarzuty z Kodeku karnego i Kodeksu wykroczeń. Wszyscy, którzy złamali prawo zostaną zidentyfikowani i ukarani” – napisał z kolei na Twitterze wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński.

Wcześniej w tej kwestii wypowiadali się m.in. posłowie opozycji i rzecznik komendanta głównego policji insp. Mariusz Ciarka.

„Zapewniam, że nie ma na takie zachowania przyzwolenia i każdy, kto dopuścił się naruszenia prawa, musi liczyć się z konsekwencjami. Policja zawsze reaguje i zebrane dowody przekażemy prokuraturze. Nieważne są sympatie i głoszone hasła – ważne dla nas jest przestrzeganie prawa” – napisał na Twitterze. Odpowiedział w ten sposób m.in. posłowi PO-KO Michałowi Szczerbie, który w swoim wpisie na Twitterze domagał się dymisji szefowej resortu spraw wewnętrznych i administracji.

„Jestem wstrząśnięty atakami fizycznej agresji w Białymstoku. Państwo i podległe mu służby straciły kontrolę i nie zapewniły elementarnego bezpieczeństwa obywatelkom i obywatelom uczestniczącym w pokojowej manifestacji. Bandyci przejęli miasto. Czas na dymisję Elżbiety Witek” – napisał Szczerba.

Marsz, manifestacja, Piknik Rodzinny

W sobotę w Białymstoku, oprócz Marszu Równości, zaplanowano kilkadziesiąt innych zgromadzeń, w sumie – jak informuje miasto – odbyło się kilka. Największe oprócz marszu było zgromadzenie przy pomniku oraz manifestacja kibiców. Z informacji przekazanych przez miasto wynika, że we wszystkich tych zgromadzeniach wzięło udział około 5 tysięcy osób. Oprócz tych zgromadzeń, na dziedzińcu Pałacu Branickich odbył się też Piknik Rodzinny organizowany przez marszałka województwa podlaskiego, który – jak zapowiadano – miał być alternatywą dla Marszu Równości. Poprzedził go przemarsz rodzin przez centrum miasta.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Policja opublikowała wizerunek podejrzanego o pobicie 14-latka podczas Marszu Równości

Na stronie internetowej policji jest już kilka takich zdjęć, między innymi, młodego mężczyzny podejrzewanego o pobicie 14-latka.

– Policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku poszukują mężczyzny podejrzewanego o udział w pobiciu 14-latka. Do przestępstwa doszło wczoraj przy Placu Uniwersyteckim w Białymstoku.

Kryminalni z Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku ustalają tożsamość mężczyzny, który podejrzewany jest o pobicie 14-latka w centrum miasta, około godziny 14 – czytamy w komunikacie opublikowanym na stronach internetowych podlaskiej policji. Wiadomość została też zamieszczona na Twitterze.

Wszystkie osoby, mogące pomóc w identyfikacji mężczyzny, którego wizerunek publikujemy, proszone są o kontakt z Wydziałem Kryminalnym Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku pod numerem telefonu 85 670 34 20, lub numerem alarmowym 112. Wszystkim zgłaszającym policja zapewnia anonimowość.

W innym wpisie, który został opublikowany w serwisie społecznościowym, policjanci proszą też o pomoc w ustaleniu tożsamości trzech innych osób. W tym przypadku chodzi o związek z „popełnieniem czynu zabronionego polegającego na przeszkadzaniu w przebiegu niezakazanego zgromadzenia poprzez blokowanie przejścia osobom uczestniczącym w zgromadzeniu na Alei Józefa Piłsudskiego”.

– Funkcjonariusze zamierzają publikować wizerunki najbardziej agresywnych osób, których do tej pory nie udało się zatrzymać – powiedział rzecznik podlaskiej policji nadkomisarz Tomasz Krupa. Zaznaczył, że w trakcie marszu w kierunku policjantów i uczestników rzucano kamieniami, butelkami, kostką brukową i innymi przedmiotami.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Białorusin podejrzany o znieważenie polskiej flagi zatrzymany

​Warszawscy policjanci zatrzymali obywatela Białorusi podejrzewanego o znieważenie polskiej flagi. 35-latek dziś rano podszedł do obelisku upamiętniającego żołnierzy Armii Krajowej, rzucił flagę psom, z którymi wyszedł na spacer, a następnie ją zdeptał.

Za ten czyn grozi mu do roku więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

USA: Nie żyje bomber z Teksasu. Mieszkańcy miasta odetchnęli z ulgą

Policjanci w Teksasie wykryli i osaczyli „seryjnego bombera”. Mężczyzna najprawdopodobniej popełnił samobójstwo. Zamachowiec małymi bombami terroryzował Austin, stolicę stanu. Zabił dwie osoby i kilka ranił. Agenci FBI i policjanci z Austin, stolicy Teksasu wykryli i próbowali aresztować człowieka podejrzewanego o podkładanie bomb i terroryzowanie miasta. Podczas obławy padły strzały. Biały mężczyzna w wieku ok. 30 lat zginął w wybuchu. Prawdopodobnie zdetonował jedną z bomb wewnątrz swojego samochodu. Wybuch ranił też policjanta.

– They got the bomber! (Dorwali bombera) – cieszą się mieszkańcy Austin publikując radosne wpisy w mediach społecznościowych. – Pierwszy raz od tygodni Austin obudzi się rano z uczuciem ulgi – napisał na Twitterze lokalny dziennikarz telewizyjny Jason Whitely.

Uczucie ulgi jest zupełnie zrozumiałe. Od początku marca zamachowiec terroryzował milionowe miasto. Pierwszy ładunek zabił Anthony’ego House’a, który zabrał do domu znalezioną przed drzwiami paczkę. Niespełna dwa tygodnie później w takich samych okolicznościach zginął 17-letni Draylen Mason, a jego matka w stanie krytycznym trafiła do szpitala. Tego samego dnia inna, 75-letnia kobieta trafiła do szpitala raniona w wyniku wybuchu paczki.
Źródło info i foto: wp.pl

Nowe ustalenia policji dotyczące zamachu w londyńskim metrze

Brytyjska policja poinformowała w sobotę, że po zatrzymaniu w Dover na południu Anglii 18-latka podejrzewanego o związki z piątkowym zamachem w londyńskim metrze wciąż szuka ewentualnych dalszych podejrzanych.

„Na tym etapie wciąż badamy możliwość, czy tylko jedna osoba była odpowiedzialna za ten atak” – powiedział dziennikarzom Neil Basu, który w londyńskiej policji odpowiada za walkę z terroryzmem. „Naszym priorytetem jest zidentyfikowanie i zlokalizowanie jakiegokolwiek innego potencjalnego podejrzanego” – dodał.

Basu poinformował także, że podczas przeszukania w Dover znaleziono pewną liczbę przedmiotów, które mogą okazać się pomocne w śledztwie.

Zatrzymanemu w Dover młodemu mężczyźnie nie przedstawiono dotąd zarzutów, nie ujawniono też jego tożsamości. Nie poinformowano, czy jest on podejrzewany o podłożenie bomby czy np. odegranie pomocniczej roli w przygotowaniach do zamachu. W ramach operacji jego zatrzymania ewakuowano częściowo port w Dover.

W sobotę policja poinformowała o ewakuacji okolic przeszukiwanego przez śledczych domu w Sunbury-on-Thames w hrabstwie Surrey na południowym zachodzie Anglii. Operacja ma związek z piątkowym zamachem terrorystycznym w londyńskim metrze.
Jak zaznaczono, ewakuacja pobliskich budynków i ustawienie kordonu bezpieczeństwa jest „środkiem ostrożności”, który ma ułatwić pracę obecnym na miejscu funkcjonariuszom londyńskiej policji metropolitalnej. Nad tym obszarem ustanowiono strefę zakazu lotów, obejmującą m.in. małe samoloty i drony.

Na razie policja nie przekazała żadnych szczegółowych informacji na temat przeszukania w Surrey. W piątek wieczorem związana z Państwem Islamskim (IS) agencja propagandowa Amak poinformowała, że zamachu, w którym rannych zostało 30 osób, dokonał „oddział” powiązany z tą dżihadystyczną organizacją.

Służby analizują obecnie nagrania z wagonu metra, w którym w piątek doszło do częściowej detonacji ładunku wybuchowego domowej roboty, oraz badają szczątki tego urządzenia. Z nagrań tych wynika, że ładunek umieszczony był w wiadrze, z którego wystawały przewody, a całość była schowana w plastikowej torbie. Zdaniem ekspertów ofiar byłoby więcej, gdyby nastąpiła pełna detonacja ładunku.

Przedstawiciele władz sugerowali, że w zamach może być zamieszanych więcej osób, ale na razie brak oficjalnych informacji na ten temat.

Stacja metra Parsons Green w zachodnim Londynie, gdzie doszło do wybuchu, została w sobotę ponownie otwarta.
Źródło info i foto: interia.pl

Londyn: Atak mieczem. Drugi podejrzany zwolniony z aresztu

Brytyjska policja poinformowała w środę o zwolnieniu z aresztu drugiego mężczyzny podejrzewanego o związek z napadem nożownika, do którego doszło w piątek w Londynie. 30-latek był podejrzewany o „zlecanie, przygotowanie lub wspieranie terroryzmu”. Policja oznajmiła, że nie będzie podejmowała wobec mężczyzny dalszych działań.

– Naszym zdaniem mężczyzna działał w pojedynkę i na tym etapie nie poszukujemy innych podejrzanych – powiedział Dean Haydon ze służb antyterrorystycznych.

W areszcie pozostaje 26-letni mężczyzna, który w piątek wieczorem próbował w pobliżu Pałacu Buckingham zaatakować policjantów za pomocą miecza o długości około 120 cm. Napastnik, którego tożsamości nie ujawniono, rozmyślnie skierował samochód prosto w policyjny radiowóz na reprezentacyjnej alei The Mall nieopodal Pałacu Buckingham, po czym zatrzymał się i sięgnął po znajdujący się w pojeździe miecz. Mężczyznę aresztowano pod zarzutem napaści z intencją spowodowania poważnego uszczerbku na zdrowiu i ataku na funkcjonariuszy policji.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Funkcjonariusze CBŚP zatrzymali poszukiwanego ENA za handel bronią

Policjanci z CBŚP razem z funkcjonariuszami z Niemiec zatrzymali w bawarskiej miejscowości Kiefersfelden podejrzewanego o handel bronią 54-letniego Waldemara B. ps. „Mameja”. Stało się to dwa dni po wystawieniu za nim europejskiego nakazu aresztowania. Jak poinformowała w środę rzeczniczka Centralnego Biura Śledczego Policji kom. Agnieszka Hamelusz, 54-latek jest podejrzewany o to, że w Czechach kupił, a następnie chciał odsprzedać broń – karabinek CZ, 6 pistoletów maszynowych „Skorpion” i pistolet – oraz prawie 200 sztuk amunicji.

Mężczyzna był przez kilka miesięcy poszukiwany w Polsce. W momencie, gdy policja uzyskała wiarygodną informację, że przebywa on za granicą, prokuratura wystąpiła do sądu o wydanie europejskiego nakazu aresztowania. Od momentu, gdy to się stało, do zatrzymania Waldemara B. minęły dwa dni.

Czeka na ekstradycję do Polski

– Jak ustalili funkcjonariusze, „Mameja” wyjechał na wakacje do Włoch. Postanowili więc zatrzymać go, gdy będzie wracał. Zasadzka została zorganizowana na drodze koło przejścia granicznego w Kiefersfelden przez niemiecką policję. Mężczyzna został bez problemów zatrzymany – powiedziała Hamelusz.

Jak dodała, Waldemar B. obecnie czeka w niemieckim areszcie na ekstradycję do Polski.

Do 10 lat więzienia

Mężczyznę odnaleźli funkcjonariusze z Zarządu III CBŚP, zwani w policji „łowcami cieni”. Pojechali do Niemiec i namierzyli poszukiwanego we współpracy z oficerem łącznikowym Europejskiej Sieci Współdziałania Zespołów Poszukiwań Celowych (ENFAST). Śledztwo dotyczące Waldemara B. prowadzi Śląski Wydział Zamiejscowy ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.

W piątek CBŚP i Prokuratura Krajowa poinformowały w Katowicach o rozbiciu grupy przestępczej, przerabiającej kupowaną legalnie na Słowacji broń na palną i sprzedającej ją potem w Holandii – służby przejęły ponad 340 szt. broni, m.in. odpowiedniki karabinków AK-47. Waldemar B. został jednak zatrzymany w innej sprawie. Za handel bronią grozi do 10 lat więzienia.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Pedofil oferował tablet za nagie zdjęcia

22-letni mężczyzna podając się w Internecie za kobietę zorganizował dla dziewcząt poniżej 15 roku życia konkurs, w którym do wygrania był tablet, a zadaniem do wykonania zaprezentowanie się nago na zdjęciu lub w filmie. Zboczeńcowi udało się nakłonić do nagich zdjęć co najmniej jedno dziecko. Policja zatrzymała go w Kaliszu.

Policja pojawiła się w wynajmowanym przez 22-latka mieszkaniu w Kaliszu we wtorek 6 września. Funkcjonariusze dysponowali nakazem aresztowania i przeszukania mieszkania mężczyzny podejrzewanego o przestępstwa na tle seksualnym. Pedofil był bardzo zaskoczony wizytą stróżów prawa.

Pedofil podawał się za kobietę

Ze zgromadzonych przez śledczych materiałów wynika, że zboczeniec założył konto na portalu społecznościowym, gdzie podawał się za kobietę. Konto pozornie było powiązane z popularnym serialem dla nastolatek. Mężczyzna wyszukiwał profile młodych dziewczyn poniżej 15 roku życia, a następnie nakłaniał je do wzięcia udziału w rozbieranym konkursie, gdzie nagrodą miał być m.in. tablet. Zasady były proste: wysłać nagie zdjęcie lub krótki film erotyczny. O żadnej nagrodzie nie było później mowy.

– W przypadku jednej z małoletnich udało mu się uzyskać treści pornograficzne z jej udziałem. Dziewczynka ta była następnie szantażowana. Mężczyzna groził jej, że ujawni posiadane dotychczas materiały pornograficzne w sytuacji gdy nie prześle mu kolejnych – poinformował Fakt24.pl rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi, Krzysztof Kopania.

Zabezpieczono sprzęt elektroniczny

Trwa ustalanie ile dzieci zostało skrzywdzonych przez pedofila. Dowody zabezpieczone w mieszkaniu mężczyzny mogą być pomocne. Policja zabezpieczyła bowiem telefony, komputery oraz inne nośniki pamięci należące do 22-latka. Teraz wszystkie zostaną dokładnie sprawdzone w Laboratorium Kryminalistycznym.

– 22-latek usłyszał już zarzut składania za pośrednictwem Internetu, małoletnim poniżej 15 lat, propozycji udziału w utrwalaniu treści pornograficznych, dodatkowy zarzut zmuszania groźbą do określonego zachowania oraz posiadania pornografii dziecięcej za co grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o tymczasowy areszt dla podejrzanego – poinformowała Joanna Kącka z łódzkiej policji.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Trwają poszukiwania włamywacza z Sanoka

Policjanci szukają bandyty, który włamał się do domu w Sanoku. Funkcjonariusze publikują zdjęcie mężczyzny i proszą o kontakt osoby, które go rozpoznają.

10 lutego, między godz. 8.30 a 10.30 przy ul. Jana Pawła II w Sanoku doszło do dwóch włamań do mieszkań. Jeden ze świadków opisał mężczyznę, który może być sprawcą przestępstwa. Na podstawie jego opisu powstał portret pamięciowy podejrzewanego. Poszukiwany ma około 30 lat, 175-180cm wzrostu i szczupłą budowę ciała. Ubrany był w ciemnozieloną kurtkę.

Wszystkie osoby, które rozpoznają mężczyznę i mogą pomóc w ustaleniu jego miejsca pobytu, proszone są o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Sanoku, ul. Witkiewicza 3, pok. 232, tel. (13) 46 57 434 lub alarmowy 997.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl