Ewakuacja Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu po informacji o podłożeniu bomby

Pracownicy Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu zostali we wtorek przed południem ewakuowani z budynku, z powodu zgłoszenia o możliwym podłożeniu bomby w urzędzie. Budynek sprawdza i przeszukuje policja. Jak tłumaczył PAP we wtorek rzecznik wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak, „przed godziną 11 zostaliśmy poinformowani, że Urząd Wojewódzki w Poznaniu otrzymał sygnał o możliwym niebezpieczeństwie, o podłożeniu bomby”.

„Zrobiliśmy analizę sytuacji, wystawiliśmy rekomendację, że wiarygodność tej informacji jest bardzo mała, i że nie zalecamy ewakuacji. Mimo to, urząd zdecydował się na ewakuację pracowników. W związku z tą decyzją, będziemy ten budynek teraz przeszukiwać i sprawdzać” – dodał.

Borowiak wskazał, że podobne zgłoszenia o możliwej bombie odebrały także inne urzędy na terenie całego kraju.

Jak informuje Centrum Zarządzania Kryzysowego Miasta Poznania, w związku z ewakuacją Urzędu Wojewódzkiego występują utrudnienia na Al. Niepodległości.
Źródło info i foto: interia.pl

Niemcy: Oskarżony o zamach w Duesseldorfie w 2000 roku uniewinniony

Mężczyzna oskarżony o podłożenie bomby w Duesseldorfie na zachodzie Niemiec został uniewinniony z braku dowodów wystarczających do wydania wyroku skazującego – poinformował we wtorek tamtejszy sąd krajowy. Do zamachu doszło w 2000 roku na stacji kolejki miejskiej. Prokuratura postawiła oskarżonemu zarzut usiłowania popełnienia morderstwa motywowanego ksenofobią w 12 przypadkach i domagała się dla niego dożywotniego więzienia. Argumentowano, że winę 52-latka udowodniono ponad wszelką wątpliwość poprzez szereg poszlak.

Obrona, która żądała uniewinnienia, oceniła, że „postępowanie dowodowe nie wykazało winy” jej klienta, a na miejscu przestępstwa nie znaleziono śladów jego obecności. Ponadto obciążające zeznania pochodziły od „całkowicie niewiarygodnych świadków”, a w kilku przypadkach zostały wycofane lub złagodzone – wskazano.

Oskarżenie: To niebezpieczny prawicowy ekstremista

Oskarżony jest „gadułą i kłamcą”, ale nie niebezpiecznym prawicowym ekstremistą o cechach socjopaty, jak twierdzi oskarżenie – argumentowali adwokaci.

Podejrzany utrzymywał kontakty ze środowiskiem skrajnej prawicy i prowadził położony w pobliżu dworca sklep z militariami. Zatrzymano go wkrótce po zamachu, ale z braku dowodów zwolniono. Później został jednak aresztowany, bo chwalił się swoim czynem kompanom w więzieniu podczas odbywania kary za inne przestępstwo. W trakcie procesu twierdził, że w chwili ataku był w domu.

Większość rannych stanowili żydowscy migranci

Do zamachu doszło 27 lipca 2000 roku krótko po godz. 15. Na stacji szybkiej kolejki miejskiej (S-Bahn) Wehrhahn w Duesseldorfie eksplodowała ukryta w plastikowej torbie bomba. Wskutek wybuchu ciężkie obrażenia odniosło 10 osób, w większości żydowscy migranci z Europy Wschodniej, którzy wracali do domów z lekcji języka niemieckiego. Zginęło nienarodzone dziecko, trafione w brzuchu matki w piątym miesiącu ciąży przez jeden z metalowych odłamków.
Źródło info i foto: interia.pl

Polski autokar zniszczony niedaleko Lwowa. Sprawcy podłożyli pod maszynę ładunek wybuchowy

Jak podaje ukraiński portal Varta1, nieznani sprawcy podłożyli pod polski autobus ładunek wybuchowy. Do zdarzenia doszło nocą w miejscowości Sokolniki niedaleko Lwowa. Pojazd stał na parkingu hotelu Pańska Góra. W momencie wybuchu bomby w pojeździe nikogo nie było. Policja potwierdziła ustalenia dziennikarzy. Sprawa jest badana.

Autokar marki MAN na polskich tablicach rejestracyjnych, stał na hotelowym parkingu. Nie wiadomo, kiedy ani w jaki sposób, komuś udało się podłożyć pod pojazd materiały wybuchowe. W wyniku wybuchu nikt nie ucierpiał. Zniszczona jednak została karoseria autokaru oraz boczna szyba.

Minister spraw zagranicznych Ukrainy, Pawło Klimkin potępił incydent, określając go jako antypolską prowokację. Według niego akcja miała na celu zakłócić planowaną wizytę prezydenta Andrzeja Dudy. Zapewnił również, że sprawa zostanie dokładnie zbadana, a sprawca ukarany.

Wizyta Prezydenta RP na Ukrainie ma się odbyć w grudniu, ale dokładna data nie została jeszcze ustalona.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Bomber z warszawskiego Ursusa zatrzymany

Policja zatrzymała 41-letniego mieszkańca Pruszkowa podejrzanego o podłożenie ładunku wybuchowego w bloku w warszawskim Ursusie. Wpadł w ręce funkcjonariuszy późnym wieczorem. Dziś usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Mężczyzna był wcześniej notowany w kartotekach policyjnych. W trakcie zatrzymania był zaskoczony i nie stawiał oporu.

Już po ewakuacji lokatorów jeden ze świadków – mieszkańców bloku, przekonywał, że wie, kto mógł podłożyć ładunek przed drzwiami jednego z mieszkań. Twierdził, że chodzi o osobiste porachunki. Według jego relacji to już drugie podobne zdarzenie – w grudniu ub. roku na klatce schodowej podłożono atrapę bomby.

Wczoraj po odnalezieniu przedmiotu przypominającego granat ewakuowano 80 mieszkańców. W trakcie akcji policyjnych pirotechników doszło do eksplozji – nikt nie ucierpiał.Trwa wyjaśnianie, dlaczego ładunek wybuchł wewnątrz budynku i nie udało się go zdetonować w bezpiecznym miejscu. Policjanci twierdzą, że eksplozja nastąpiła samoistnie, zanim zaczęli badać podejrzane znalezisko specjalnym skanerem.
Żródło info i foto: RMF24.pl

42-letnia kobieta zatrzymana za fałszywe alarmy bombowe

Policjanci z VIII Komisariatu zatrzymali 42-letnią kobietę. Trzykrotnie zadzwoniła na numer alarmowy podając adresy lokali w których miał być podłożony ładunek wybuchowy. Kobieta usłyszała już zarzuty.

Na numer alarmowy 112 zadzwoniła anonimowo kobieta informując, że na jednym z osiedli w centrum Nowej Huty jest podłożony ładunek wybuchowy. Kilka minut po zgłoszeniu, na numer alarmowy ponownie zadzwoniła zgłaszająca, która chcąc uzupełnić lokalizację podłożenia bomby, podała konkretny adres. Nim dyżurny zdążył odłożyć słuchawkę, telefon zadzwonił ponownie. Tym razem kobieta podała kolejny adres, gdzie miał znajdować się podłożony niebezpieczny ładunek. Policjanci pojechali pod podane adresy, aby przeprowadzić rozpoznanie minersko-pirotechniczne.

Podane informacje nie potwierdziły się, jednak ze względu na dużą liczbę osób, które przebywały w tym rejonie funkcjonariusze podjęli szczególne środki ostrożności i wykonali wszelkie możliwe działania mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa dla osób przebywających w podanym rejonie. Jednocześnie policjanci zajęli się ustalaniem danych kobiety, która zawiadamiała o ładunkach wybuchowych.

Namierzenie zgłaszającej nie było łatwe. Kobieta w obawie przed ujawnieniem chciała dokładnie ukryć swoją tożsamość. Podczas wnikliwej pracy policjantów kryminalnych jeden z mundurowych podczas analizy głosu zgłaszającej rozpoznał, że głos może należeć do mieszkanki Nowej Huty, która często telefonicznie zgłaszała różne interwencje. Typowanie policjanta było strzałem w dziesiątkę. Sprawczynią okazała się być 42-letnia kobieta. Funkcjonariusze ustalili, że w dniu zgłoszenia kobieta spożywała alkohol. Po kłótni z mężem, zdenerwowana zadzwoniła na numer alarmowy i zgłosiła podłożenie ładunku wybuchowego, podając poszczególne adresy lokali, w których jej mąż lubił spędzać czas i grał na maszynach hazardowych.

Kobieta została zatrzymana we własnym mieszkaniu, a na widok policjantów nie kryła zaskoczenia. Została doprowadzona do prokuratury, gdzie usłyszała zarzuty.
Żródło info i foto: Policja.pl

Szykowali zamach na komendę policji. Zostali zatrzymani, gdy podkładali bomby pod radiowozami

Mundurowi zatrzymali trzech mężczyzn, którzy planowali atak na komisariat w warszawskich Włochach. Podejrzani wpadli na gorącym uczynku, gdy próbowali podłożyć ładunki wybuchowe pod radiowozami. Nie wiadomo, czym się kierowali.

Mundurowi przystąpili do działania, gdy tylko dowiedzieli się o planowanym ataku. Ustalili gdzie zamachowcy zamierzają podłożyć ładunki wybuchowe i kiedy miałoby dojść do ataku. Z informacji, do których dotarli wynikało, że sprawcy zamierzali wysadzić dwa radiowozy zaparkowane przy komisariacie policji w warszawskich Włochach, mieszczącym się przy ulicy 17 maja. Postanowili zastawić na bandytów zasadzkę i nie spuszczać obiektu z oczu.

W nocy z niedzieli na poniedziałek funkcjonariusze, którzy obserwowali teren zwrócili uwagę na podejrzanie zachowujące się osoby. Pojedynczo kręciły się one w pobliżu komisariatu. – Rozglądały się, sprawdzały teren. Po chwili stamtąd się oddaliły. Minął pewien czas. Wróciły z powrotem. Jedna z tych osób pozostała na czatach, na obserwacji. Sprawdzała, czy dookoła nic się nie dzieje, czy nic im nie zagraża. Pozostałe dwie po minięciu budynku zbliżyły się do samochodów, schyliły się. Zaczęły pod tymi samochodami montować jakieś pakunki – powiedział asp. szt. Mariusz Mrozek, rzecznik Komendanta Stołecznego Policji. Wtedy do akcji wkroczyli mundurowi.

Podejrzani rzucili się do ucieczki. Uniemożliwili im to policjanci. Trzej mężczyźni w wieku od 17 do 35 lat zostali obezwładnieni i zatrzymani. Mundurowi dokładnie przyjrzeli się też radiowozom. Pod samochodami odnaleźli ładunki wybuchowe. Na miejsce wezwano pirotechników, którzy je zabezpieczyli. – Były to ładunki skonstruowane z dwóch butli z płynem zapalającym, w środku jeszcze dodatkowy materiał, który miał wzniecić eksplozję i odpowiednio przygotowany lont, który miał zapewnić tym osobom możliwość oddalenia się z miejsca, tak aby dysponowały czasem na ucieczkę. Ładunki, które bezproblemowo mogły zniszczyć te radiowozy – tłumaczył Mrozek. – To zagrożenie i te ładunki miały naprawdę realny charakter. Ponieważ została przeprowadzona próba ich detonacji. Z wynikiem pozytywnym. Tak więc te ładunki były zdolne do tego, żeby te radiowozy rzeczywiście zniszczyć – dodał Michał Dziekański, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Zatrzymanymi zajęła się prokuratura. Mężczyźni zostali przesłuchani. Nie przyznali się do winy i odmówili złożenia wyjaśnień. Jak poinformowała prokuratura, podejrzani w żaden sposób nie byli powiązani z jednostką policji we Włochach. Nie mieli też zatargów z prawem. Tylko jeden z nich był w przeszłości notowany m.in. za naruszenie miru. Mężczyźni obracali się w środowisku skrajnie anarchistycznym. Śledczy nie wykluczają, że byli powiązani z innymi osobami.

Podejrzani odpowiedzą za nielegalne posiadanie materiałów i urządzeń o charakterze wybuchowym oraz umieszczenie ich pod radiowozami, co miało sprowadzać bezpośrednie niebezpieczeństwo eksplozji. Grozi im 8 lat więzienia.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Trwają poszukiwania mężczyzny ze zdjęcia. To on podłożył bombę we Wrocławiu?

Wrocławska policja opublikowała zdjęcie mężczyzny, który może posiadać ważne informacje o podłożeniu bomby w miejskim autobusie. Policjanci nie wykluczają też, że to on podrzucił bombę. Bomba domowej roboty wybuchła w czwartek przy ulicy Kościuszki we Wrocławiu. Z ustaleń policjantów wynika, że przed godziną 14.00 nieznany mężczyzna pozostawił tam w autobusie linii 145 pakunek z materiałem pirotechnicznym. Kierowca zaalarmowany przez jednego z pasażerów, wyniósł pakunek z autobusu. Paczka eksplodowała na chodniku raniąc jedną z przechodzących chodnikiem kobiet. Na szczęście obrażenia okazały się niegroźne.

Funkcjonariusze pracujący nad sprawą poszukują mężczyzny, który może mieć ważne informacje na temat tego zdarzenia. Poszukiwany ma około 25 lat, 180 cm wzrostu, szczupłą sylwetkę, twarz pociągłą-szczupłą-bez zarostu, włosy ciemnobrązowe raczej krótkie. Mężczyzna miał okulary przyciemniane, ubrany był w ciemną bluzę z kapturem i czarne spodnie dresowe.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

16-latek, który groził wysadzeniem Sejmu ma poważne kłopoty

Internauta zapowiedział wysadzenie budynku Sejmu i namawiał innych użytkowników sieci do podkładania bomb. Funkcjonariuszom udało się dotrzeć do prawdopodobnego autora wpisów – okazał się nim być 16-letni mieszkaniec powiatu dzierżoniowskiego.

Nastolatek potwierdził, że to on utworzył wydarzenie, w którym nawoływał do wysadzenia Sejmu. – Nieletni dodał, że do podjęcia takich działań zainspirowała go piosenka jednego z zespołów hip-hopowych. Oświadczył, że traktował to jako żart i nie zdawał sobie sprawy, że za takie zachowanie może ponieść konsekwencje – tłumaczy w rozmowie z portalem asp. szt. Paweł Petrykowski z dolnośląskiej policji.

16-latek został już zatrzymany; teraz stanie przed sądem dla nieletnich. Grozi mu do 8 lat więzienia.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Kto grozi Sikorskiemu?

Pirotechnicy przeszukali biura poselskie marszałka Sejmu – Radosława Sikorskiego. Jak dowiaduje się Radio ZET marszałek dostał list z pogróżkami.

Inny list dostali pracownicy z biura poselskiego marszałka. Oto jego treść:

„Za 24h Radziu Sikorski zginie, zostanie zabity. Jutro o 12:00 PODŁOŻĘ BOMBĘ w waszym biurze. Pierdolniecie jak fajerwerki ACHTUNG. Nie obchodzi mnie wasz los. Pracujecie dla Radzia – zginiecie. Musicie umrzeć, taka jest cena za wolną POLSKĘ. Wybaczcie. Czasami trzeba zabić kilku niewinnych żeby odrodził się naród.

BOMBA WYBUCHNIE O 12:00 DNIA 24.02.2015. Już nastawiłem zapalnik. Przepraszam was pracownicy.Musicie umrzeć MUSICIE. In nomine Patris et Filis et Spiritus Sancti Przepraszam….. Radosław musi zobaczyć, że nas stać na wszystko.” Pirotechnicy przeszukali już biura poselskie Radosława Sikorskiego w Bydgoszczy i Nakle. Nie znaleźli żadnych materiałów wybuchowych.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Kolejne zamachy w Iraku

To jedna z najbardziej krwawych serii zamachów w Iraku. Podczas jednego z muzułmańskich świąt, islamiści podłożyli bomby w najbardziej zatłoczonych miejscach – nie żyje ponad 90 osób, a 300 jest rannych. Co najmniej 91 zabitych i 300 rannych. To bilans wczorajszej serii zamachów bombowych w Iraku. Samochody-pułapki wybuchły w dziewięciu miejscach Bagdadu, a także w innych miastach. Zamachów dokonano w czasie Id al-Fitr, czyli święta dziękczynnego, obchodzonego na zakończenie ramadanu. Bomby wybuchły w najbardziej zatłoczonych miejscach: w kawiarniach, meczetach i na bazarach, głównie w rejonach zamieszkanych przez szyitów. Żródło info i foto: Dziennik.pl