Włochy: 21-letni Polak podejrzany o morderstwo na tle satanistycznym

21-letni Polak mieszkający w Brunico w Trydencie na północy Włoch został aresztowany pod zarzutem zabójstwa swojego sąsiada. Było to, jak wszystko na to wskazuje, morderstwo na tle satanistycznym – podaje w czwartek lokalne wydanie dziennika „Corriere della Sera”.

Młody Polak, pracujący we Włoszech jako robotnik, zgłosił się na pogotowie cały we krwi i wyjaśnił lekarzom, że zranił się, zabijając swojego sąsiada. 30-letni Włoch został znaleziony martwy w swoim domu z licznymi ranami.

Czaszka i kości w domu

W domu aresztowanego Polaka karabinierzy znaleźli zaś czaszkę i kości wykorzystywane zapewne do satanistycznych rytuałów. Ustalono, że podejrzany o zabójstwo był znany w środowiskach satanistów i posługiwał się ich symbolami.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

35-letni Polak zaginął na Maderze. Trwają poszukiwania

Zaginął 35-letni Polak w górach na Maderze. Informacje przekazała straż pożarna w Calhecie. Mężczyzna wyszedł uprawiać sport. Polak wyruszył w góry biegać. Jego krewny przekazał, że 35-latek opuścił hotel w środę późnym popołudniem – przekazał serwis poinformowani.pl. Mężczyzna nie wrócił do tej pory.

Polak w trakcie urlopu na portugalskiej wyspie podróżował między Porto Moniz a Calhetą. Lino Sá zastępca komendanta straży pożarnej powiedział, że 35-latek na Maderze mógł ćwiczyć do ultramaratonu Madeira Island Ultra Trail (MIUT).

– Według krewnego, Polak wyszedł z hotelu we środę (07.07) późnym popołudniem i do tej pory nie wrócił do hotelu. 35-latek prawdopodobnie przygotowywał się do wyścigu MIUT (Madeira Island Ultra Trail) – cytuje słowa strażaka serwis.

Służby aktualnie wiedzą tylko to, że zaginiony Polak poszedł biegać. Mężczyzny poszukują 22 zespoły obrony cywilnej, a także straż pożarna oraz policja.
Źródło info i foto: wp.pl

Hof: Ugodził polskiego kierowcę 8-centymetrowym nożem. 43-latek twierdzi, że nie chciał zabić

43-latek, który zabił kierowcę polskiego autobusu w Hof w Niemczech, złożył zeznania. Twierdzi, że nie chciał zabić. A jednak ugodził Polaka w szyję nożem z 8-cetymetrowym ostrzem. Policja ustaliła już przebieg wczorajszej tragedii. 43-letni Niemiec z Saksonii został we wtorek po południu aresztowany za zabójstwo kierowcy z Polski.

W nocy z poniedziałku na wtorek, kilka minut po 24:00 na dworcu w Hof w Bawarii, spotkały się dwa polskie autobusy. Miał to być krótki postój na papierosa.

Z zeznań świadków wynika, że w pewnym momencie 43-letni mężczyzna, pochodzący – jak ustalono – z powiatu Vogtland w Saksonii, podszedł do 52-letniego pasażera i bez żadnej zaczepki uderzył go pięścią w twarz.

Mężczyzna ten stał z innymi podróżnymi na chodniku przed autobusem. Cios był tak silny, że 52-latek upadł na ziemię. Potem Niemiec wyciągnął nóż i zaatakował nim stojącego w pobliżu kierowcę, który ruszył na pomoc poszkodowanemu.

Rana zadana nożem była śmiertelna. Polak zmarł na miejscu. Zarządzono już sekcję zwłok, ale „Bild” już wczoraj donosił, że 63-latek został ugodzony w szyję. Policja zabezpieczyła narzędzie zbrodni. To otwierany nóż z 8-centymetrowym ostrzem. Sprawca podczas przesłuchania zapewniał, że nie chciał zabić polskiego kierowcy.

Jak podają niemieccy śledczy, ponieważ mężczyzna wykazywał zaburzenia, zostanie poddany badaniom psychiatrycznym. Zapewniają jednocześnie, że atak nie miał podłoża ksenofobicznego czy politycznego.

„Jesteśmy wstrząśnięci i zasmuceni z powodu brutalnego ataku, do którego doszło w naszym mieście” – oświadczyła burmistrz Hof Eva Döhla, przekazując wyrazy współczucia rodzinie tragicznie zmarłego kierowcy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

6 osób oskarżonych ws. zabójstwa Polaka w Middlesbrough

Sześciorgu Polakom postawiono zarzuty zabójstwa innego Polaka, T. D., którego ciało znaleziono przed dwoma tygodniami w Middlesbrough w północno-wschodniej Anglii. Ich proces odbędzie się na początku przyszłego roku. Oskarżeni – pięciu mężczyzn i jedna kobieta – są w wieku między 27 a 46 lat, pięcioro z nich mieszka w Middlesbrough, a jeden mężczyzna – w Kingston upon Hill we wschodniej Anglii.

We wtorek stanęli oni przed sądem w Middlesbrough na wstępnej rozprawie, podczas której sędzia poinformował, że do czasu kolejnego posiedzenia w dniu 24 maja mają pozostać w areszcie i wyznaczył termin rozpoczęcia właściwej rozprawy na 11 stycznia przyszłego roku. Jak się oczekuje, potrwa ona sześć tygodni.

Ciało Polaka znalazły przypadkowe osoby

Ciało 39-letniego D. zostało znalezione 12 kwietnia przez dwie przypadkowe osoby w lesie na obrzeżach Middlesbrough. Policja uważa, że mógł on zostać zabity jakiś czas przedtem, nawet w połowie marca. Już wcześniej policja wskazywała, że najprawdopodobniej nie był on przypadkową ofiarą. Zabity mieszkał w Wielkiej Brytanii od 20 lat, ostatnio w Middlesbrough, a wcześniej w Darlington. Był ojcem jednego dziecka, miał rodzinę w Polsce, a częściowo także w Wielkiej Brytanii. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zabójstwo Tomasza D. w Wielkiej Brytanii. Zatrzymano sześć osób

Sześć osób zostało aresztowanych pod zarzutem zabójstwa 39-letniego Polaka z Middlesbrough. Ciało mężczyzny zostało porzucone w lesie. Zwłoki Tomasza D., który w Wielkiej Brytanii mieszkał od 20 lat, a ostatnio przeprowadził się do Middlesbrough w północno-wschodniej Anglii z Darlington, znaleźli w lesie na obrzeżach miasta dwaj okoliczni mieszkańcy.

Ze wstępnych informacji policji wynikało, że nie był on przypadkową ofiarą, a ”morderstwo zostało zaplanowane”. Polak mógł zostać zabity kilka tygodni, a nawet miesiąc temu.

Funkcjonariusze policji z Cleveland ws. zabójstwa Polaka zatrzymali sześć osób. W Hull aresztowano mężczyznę w wieku 46 lat. W domach w Middlesbrough, Grangetown i North Ormesby zatrzymano 36-letnią kobietę oraz czterech mężczyzn w wieku od 27 do 44 lat. Wszyscy są Polakami. Obecnie przebywają w areszcie policyjnym – podaje BBC. 

– Dziś widzimy znaczący postęp w śledztwie. Otrzymaliśmy wiele ważnych informacji. Nadal apelujemy o pomoc do osób, które w ostatnich miesiącach miały kontakt z Tomaszem D. – powiedział detektyw Matt Murphy-King. Dodał, że śledczy pozostają w stałym kontakcie z rodziną zamordowanego Polaka. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Ciało 39-letniego Polaka znalezione w w brytyjskim Middlesbrough. Mężczyzna mógł zostać zamordowany nawet miesiąc temu

W ubiegłym tygodniu w brytyjskim Middlesbrough odnaleziono ciało 39-letniego Polaka. Mężczyzna mógł zostać zamordowany nawet miesiąc temu – poinformowała lokalna policja. Śledczy apelują do osób, które mogą mieć jakiekolwiek informacje w sprawie.

Ciało Tomasza D. znaleźli w lesie na obrzeżach miasta dwaj okoliczni mieszkańcy. Nieżyjący mężczyzna w Wielkiej Brytanii mieszkał od 20 lat, a ostatnio przeprowadził się do Middlesbrough z Darlington. Według policji nie był on przypadkową ofiarą i mógł zostać zabity kilka tygodni, a nawet miesiąc temu.

Policja próbuje ustalić, co się stało z Polakiem, bierąc pod uwagę różne hipotezy. Śledczy zaapelowali o pomoc do osób, które w ostatnich miesiącach miały kontakt z Tomaszem D. lub zauważyły coś podejrzanego w okolicy, gdzie znaleziono jego zwłoki.

Wiemy, że okoliczni mieszkańcy, w tym także mieszkający tu Polacy, będą rzecz jasna zszokowani i zaniepokojeni tym, co stało się z Tomaszem (…) Bezpieczeństwo publiczne jest zawsze naszym najwyższym priorytetem i obecnie nie ma konkretnych informacji, że istnieje szersze zagrożenie dla lokalnej społeczności mówi detektyw Matt Murphy-King, cytowany przez portal BBC.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Glasgow: 35-letni Polak zamordowany po meczu

Mężczyzna został zamordowany po meczu Celtiku i Rangers w Glasgow. Napastnicy zadźgali go nożem na ulicy po starciu lokalnych drużyn.

Szkockie media rozpisują się na temat tragicznego wydarzenia, do którego doszło w niedzielę, po spotkaniu Celtiku z Glasgow Rangers. „The Scottish Sun” podaje, że 21 marca około godziny 22 w dzielnicy Easterhouse doszło do brutalnego zdarzenia. Świadkowie, zaraz przed atakiem usłyszeli, jak ktoś wykrzykiwał „jestem fanem Celtiku, kogo to ku*** obchodzi?”.

Po chwili trzech mężczyzn i kobieta zaatakowali Polaka. 35-latek po bójce był prześladowany przez jednego z napastników, który dźgnął go nożem. Ofiara doznała śmiertelnej rany kłutej.

– Na zewnątrz było straszne zamieszanie, założyłem, że to byli pijani fani Celtiku i Rangersów. Słyszałem, jak ktoś krzyczał „jestem fanem Celtiku, kogo to ku*** obchodzi?” To był hałaśliwy motłoch i robiło się gorąco. Później pojawiła się policja, która była wszędzie, a nad miejscem wzniesiono namiot. Mężczyzna zginął na ulicy. Jego gardło było częściowo rozcięte – ujawnił jeden ze świadków.

Jak podaje „Daily Record” Polak osierocił trójkę dzieci. Policja nadal poszukuje sprawców.

– Pracujemy nad dokładnym ustaleniem okoliczności tego, co się wydarzyło i dlaczego. Młody człowiek stracił życie i musimy wytropić tego, kto jest za to odpowiedzialny – przekazał inspektor Alan McAlpine.

W niedzielnym meczu Celtic zremisował z Glasgow Rangers 1:1. Wynik spotkania nie miał żadnego znaczenia dla końcowego układu tabeli, ponieważ już wcześniej ci drudzy zapewnili sobie mistrzowski tytuł.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Meksyk: Prokuratura podała przyczynę zgonu Polaka

Są nowe informacje w sprawie Polaków, którzy polecieli do Meksyku za pracą. Jeden z Polaków zmarł, jak przekazała meksykańska prokuratura, przez zaczadzenie – podaje RMF FM.

„Na drodze śledztwa wykluczono, że denat stracił życie w wyniku aktu przemocy, a ponadto na ciele nie stwierdzono obrażeń wewnętrznych. Biuro Prokuratora Generalnego Stanu Meksyk kategorycznie wyklucza, by śmierć denata miała związek z handlem narządami” – czytamy w oświadczeniu opublikowanym przez RMF FM.

Służby wskazują, że „w mieszkaniu, gdzie znaleziono zwłoki, przebywał inny młody mężczyzna, który wykazał oznaki zatrucia”.

Z ustaleń Onetu wynika, że dwóch 20-latków wyjechało na początku lutego do Meksyku za pracą. Nie wiadomo jaką, natomiast miał im ją załatwić rodak. Czy powiązany z przestępstwem – to na razie również nie jest jasne.

Onet podał, że na miejscu mężczyznom wycięto narządy wewnętrzne. Zmarły Polak miał stracić prawdopodobnie nie tylko nerkę, ale też inne organy. Jego kolega leży w śpiączce w szpitalu, do którego trafił w stanie ciężkim – donosi nieoficjalnie Onet.

MSZ potwierdza doniesienia

Informację o tragicznych wydarzeniach potwierdza polskie MSZ. „Sprawa, o którą pan pyta, jest znana polskiej służbie konsularnej i dotyczy trzech obywateli polskich. Ambasada RP w Meksyku po uzyskaniu informacji o zdarzeniu niezwłocznie podjęła stosowne działania. Konsul RP jest w stałym kontakcie z członkami rodzin poszkodowanych, pracodawcą oraz miejscową prokuraturą, która bada okoliczności sprawy” – poinformowało portal Biuro Rzecznika Prasowego Ministerstwa.

„Jeden z poszkodowanych zmarł. Drugi został hospitalizowany, a stan jego zdrowia poprawia się. Natomiast trzeci z naszych obywateli powrócił już do Polski” – dodaje resort.

„Z uwagi na obowiązujące przepisy RODO oraz dobro poszkodowanych, MSZ nie udziela szczegółowych informacji na temat zdarzenia i toczącego się postępowania wyjaśniającego” – podkreśla MSZ.

Interwencja Ziobry

Poleciłem, by śledztwem w sprawie zabójstwa młodego Polaka w Meksyku i usiłowaniem zabójstwa drugiego naszego rodaka zajęła się Prokuratura Okręgowa w Krakowie; celem jest wyjaśnienie wszystkich okoliczności sprawy – poinformował w czwartek szef MS, Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro.

Krakowscy śledczy w akcji

Prokurator Janusz Hnatko wyjaśnił, że decyzją Prokuratury Regionalnej w Krakowie materiały w sprawie śmiertelnego wypadku w trakcie delegacji służbowej zostały przekazane do dalszego prowadzenia przez prokuraturę niższego szczebla w czwartek. Do wypadku tego miało dojść między 13 a 14 lutego. W tym samym dniu po otrzymaniu materiałów (w czwartek – PAP) prokuratorzy rozpoczęli wykonywanie intensywnych czynności służbowych w tej sprawie – powiedział Hnatko.

Jak poinformował, sprawa została zarejestrowana w Wydziale I Śledczym krakowskiej PO. Dotychczas postępowanie prowadzone było pod kątem popełnienia przestępstwa polegającego na narażeniu zdrowia lub życia pracownika oraz nieumyślnego spowodowania śmierci, ale – jak wskazał Hnatko – „nie wyklucza to przyjęcia innej kwalifikacji prawnej czynu, będącej wynikiem ustalanego przebiegu zdarzeń”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nielegalne seksparty w Brukseli. Policja sprawdza, czy organizatorem był poszukiwany Polak

Policja w Wadowicach sprawdza, czy organizator słynnej seksimprezy w Brukseli z udziałem węgierskiego polityka, to poszukiwany od ponad roku Polak Dawid Manzheley – ustalili dziennikarze RMF FM. ​Organizator gejowskich seksimprez w Belgii nazywa się tak samo. W wadowickiej komendzie Patryk Michalski dowiedział się, że imię i nazwisko mężczyzny (Dawid Manzheley) się zgadzają, a jego zdjęcia opublikowane przez belgijskie czy holenderskie media są bardzo podobne do zdjęć poszukiwanego Polaka.

Teraz funkcjonariusze – przy współpracy z belgijskimi służbami – będą musieli zweryfikować te informację i potwierdzić, czy to na pewno jest ta sama osoba. Mężczyzna, o którym mowa, jest poszukiwany przez policję za oszustwa, a sprawą zajmuje się wadowicka policja, bo jego ostatnim miejscem zameldowania były właśnie Wadowice.

Tam też miał prowadzoną sprawę karną dotyczącą oszustwa. Wyłudził 2 i pół tys. zł od mężczyzny podając się za prawnika. Został skazany na karę roku i dwóch miesięcy pozbawienia wolności. Do odsiadki nie stawił się. Już od początku się ukrywał. Sąd okręgowy w Krakowie wydał za nim europejski nakaz aresztowania – przekazał Sebastian Gleń, rzecznik małopolskiej policji w rozmowie z reporterem RMF FM Markiem Wiosło.

Dziś ze strony belgijskiej uzyskaliśmy potwierdzenie, że poszukiwany Dawid Manzheley faktycznie jeszcze kilka dni temu był na terenie Belgii – zaznaczył Gleń.
Źródło info i foto: RMF24.pl

7-latek pobity w szkole w Anglii. „Za to tylko, że jest Polakiem”

7-letni Gabryś z Polski został w zeszłym tygodniu pobity w szkole w mieście Halifax w północnej Anglii za to, że jest Polakiem – twierdzi ojciec dziecka.

7-letni Gabryś w miniony wtorek stał wraz z grupą uczniów z innych klas przed szkolną stołówką w jednej ze szkół w Halifax w Wielkiej Brytanii. Na oczach wielu rówieśników został napadnięty i pobity. Upadł i przez chwilę się nie ruszał. Sprawcami napaści byli uczniowie ze szkoły, którzy od dłuższego czasu dokuczali chłopcu za to, że jest Polakiem. Wcześniejsze zaczepki i prośby rodzica kierowane do szkoły o interwencję zbagatelizowano – relacjonuje portal ”Polish Telegraph”.

O pobiciu 7-letniego chłopca powiadomiono jego ojca. Przez telefon poinformowano, że w trakcie pobytu w szkole doszło do zdarzenia, którego skutkiem są obrażenia wymagające wizyty w szpitalu. Dodano zarazem, że nie był to wypadek. „Rano jak zwykle żona zawiozła syna do szkoły. Po drodze planowanie dnia, żółwik i buzi… (O godz.) 11.03 telefon ze szkoły, że syn musi zostać odwieziony do szpitala. To nie był wypadek. Szykany, zastraszanie trwały od początku roku, w końcu doszło do pobicia za to tylko, że jest Polakiem” – napisał w minioną środę na Facebooku Karol Mizgalski. Zamieścił też zdjęcie chłopca z widocznymi obrażeniami wokół lewego oka.

Z wersji przedstawionej ojcu przez szkołę wynikało, że Gabriel został przewrócony, a następnie uderzony jakimś przedmiotem w głowę. Polish Telegraph pisze również, że ojciec chłopca nie otrzymał pomocy ani ze strony szkoły, ani policji.

”Nauczyciel nie zdążył dobiec, bo wszystko odbyło się tak szybko. Uratował go (jednak) od następnych ciosów. I całe szczęście, bo mogłoby być jeszcze gorzej. Dzwonili do mnie rodzice dzieci, które były świadkami tego, co się stało. One trochę inaczej opisują zdarzenie. To była grupa kilku klas razem. Po ataku mój syn upadł i nie ruszał się. (Według rodziców uczniów – red.) to nie nauczyciel dobiegł, bo żadnego nauczyciela tam nie było. Dzieci obroniły mojego syna, a następnie podniosły (go) i zaprowadziły do budynku. Gabi dłuższy czas nie płakał i nie odzywał się. Myślę, że stracił przytomność” – opowiada portalowi Polish Telegraph Karol Mizgalski. O sprawie nie poinformowały dotychczas żadne lokalne media z Halifax ani okolic. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl