Warszawa: Biały proszek w kopercie. Alarm i ewakuacja Urzędu Dzielnicy Bielany

Kilkadziesiąt osób zostało ewakuowanych, a jedna trafiła do szpitala po tym, jak z jednej z kopert, które przyszły do Urzędu Dzielnicy Bielany w Warszawie, wysypał się biały proszek. Jednocześnie pojawiło się ostrzeżenie o podłożonym ładunku wybuchowym. Na szczęście alarm okazał się fałszywy. Policja szuka „dowcipnisia”. Grozi mu nawet osiem lat więzienia.

Wszystko wydarzyło się dziś tuż przed południem w siedzibie Urzędu Dzielnicy Bielany przy ul. Żeromskiego 29 w Warszawie. – Podczas otwierania jednej z kopert, która przyszła do kancelarii urzędu, wysypał się z niej biały proszek. W związku z tym, że nie wiadomo było, co to za substancja, natychmiast wdrożyliśmy procedury bezpieczeństwa i wezwaliśmy straż pożarną, policję i sanepid – mówi Onetowi Magdalena Borek, pełniąca obowiązki rzecznika prasowego Urzędu Dzielnicy Bielany.

Służby szybko pojawiły się na miejscu. Na początku odizolowano tę część urzędu, w którym znajdowała się podejrzana przesyłka. Potem, w związku z tym, że w liście znajdowało się też ostrzeżenie o ładunku wybuchowym podłożonym w budynku, podjęto jednak decyzję o ewakuacji wszystkich pracowników i petentów. W sumie z budynku wyprowadzonych zostało kilkadziesiąt osób. Potem sprawdzono go pod kątem pirotechnicznym.

– Osoba, która miała styczność z proszkiem, została przewieziona do szpitala na badania. Służby natomiast sprawdziły, czy substancja z przesyłki jest niebezpieczna. Po wstępnych oględzinach nie stwierdzono, by była groźna dla życia lub zdrowia, ale zostanie ona jeszcze zbadana w laboratorium – mówi nam aspirant Kamila Szulc z bielańskiej policji.

Cała akcja zakończyła się ok. godz. 15.30. Otwarto zostało jeszcze biuro podawcze, by petenci mieli możliwość złożenia dokumentów i załatwienia innych spraw. Policja natomiast szuka „dowcipnisia”, który wysłał kopertę z białym proszkiem. Za wywołanie fałszywego alarmu może mu grozić nawet osiem lat więzienia.
Źródło info i foto: onet.pl

Żory: 40-latek brutalnie zabił koleżankę z pracy

Policja zatrzymała 40-letniego mieszkańca Rybnika, podejrzanego o zabójstwo 57-letniej koleżanki z pracy. Śledczy od początku podejrzewali, że kobieta została zamordowana. Mężczyzna usłyszał już zarzut zabójstwa, za co grozi mu dożywocie. 

Policja namierzyła na terenie Rybnika mężczyznę, który mógł mieć związek ze śmiercią kobiety. 40-latek został zatrzymany w swoim mieszkaniu. W trakcie przeszukania policjanci znaleźli przedmioty, które mogły mu posłużyć w popełnieniu zbrodni – były to m.in. nóż i taśma klejąca. 

Znali się z pracy, zamordował ją w mieszkaniu

Jak podaje portal zory.naszemiasto.pl, oboje znali się z pracy w jednej z kopalń w Jastrzębiu-Zdroju (mężczyzna jest górnikiem) i od jakiegoś czasu utrzymywali kontakt telefoniczny. W poniedziałek 40-latek pojawił się w mieszkaniu ofiary. W sprawie dla portalu wypowiedział się już szef Prokuratury Rejonowej w Żorach:

„Jak wyjaśnił podejrzany, z do końca nieznanych i niewytłumaczalnych powodów, po skrępowaniu kobiety taśmą, pozbawił ją życia przy użycia noża. Nie był w stanie racjonalnie wytłumaczyć tego zdarzenia” – PROK. LESZEK URBAŃCZYK, SZEF PROKURATURY REJONOWEJ W ŻORACH

Zatrzymany złożył wyjaśnienia z których wynikało m.in., że leczył się psychiatrycznie. Policjanci doprowadzili go do policyjnego aresztu, skąd następnie trafił do prokuratury. W czwartek prokurator przedstawił mieszkańcowi Rybnika zarzut zabójstwa. Grozi mu kara dożywotniego więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Rot am See w Niemczech. 26-latek zastrzelił sześć osób, oszczędził dzieci

W miejscowości Rot am See na północnym wschodzie niemieckiej Badenii-Wirtembergii doszło w piątek do strzelaniny, w której zginęło sześć osób. Dwie są ciężko ranne – poinformowała policja. Sprawca, 26-letni Niemiec, został ujęty. Wszystkie ofiary pochodziły z tej samej rodziny. Wśród zabitych jest trzech mężczyzn i trzy kobiety. Sprawca, który posługiwał się bronią maszynową, oszczędził dwoje dzieci w wieku 12 i 14 lat.

Jedna z ciężko rannych osób jest w stanie krytycznym.

Według mediów, wstępne ustalenia wskazują, że motywem działania sprawcy były sprawy uczuciowe. Policja nie potwierdza jednak tych doniesień.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Strzelanina w niemieckim miasteczku Rot am See. 6 osób nie żyje

W miasteczku Rot Am See, niedaleko Stuttgartu, doszło do strzelaniny. Nie żyje co najmniej sześć osób – poinformował Focus Online, cytowany przez agencję Reutera. Policja z Aalen potwierdza, że w strzelaninie zginęło kilka osób, ale nie informuje o ich liczbie. Sprawca został ujęty. Według dziennika „Bild”, to 37-letni mężczyzna. Informację o strzelaninie potwierdziła lokalna policja. Przyznano również, że sprawca strzelaniny został ujęty.

Według gazety „Bild”, do strzelaniny doszło przed jedną z restauracji.

Policja podała wstępnie, że przyczyną strzelaniny były „pobudki osobiste”. Brak informacji o innych podejrzanych. Na Twitterze policja z Aalen informuje o „większej operacji służb” w liczącym ok. 5 tys. mieszkańców Rot Am See (Badenia-Wirtembergia).

Niemiecki dziennik „Bild” informuje, że zatrzymany ws. strzelaniny to mężczyzna urodzony w 1983 roku. Z kolei według „Südwest Presse” ofiary to członkowie rodziny. Operacja trwa od 12:45, po godz. 14:30 sytuacja miała być już pod kontrolą służb. Policja ma zabrać głos w sprawie podczas konferencji prasowej w ratuszu, którą zaplanowano na godz. 16:30.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Holandia: Zaginęła 14-letnia Julia Walicka. Apel policji

Nastolatka zaginęła we wtorek po południu. Ostatnio była widziana w miejscowości Drachten, gdzie mieszka. Julia Walicka poruszała się na niebieskim rowerze. Do tej pory nie skontaktowała się z rodziną. Julia Walicka ostatnio była widziana w holenderskim mieście Drachten, gdzie mieszka. Zaginęła we wtorek po godzinie 14. Od tego momentu nie zawiązała kontaktu z rodziną. Prawdopodobnie zabrała ze sobą dodatkowe ubrania.

14-latka poruszała się na niebieskim rowerze Batavus. Jak podaje profil na Facebooku „Zaginieni przed laty” dwukołowiec został odnaleziony. Istnieje zagrożenie dla życia i zdrowia nastolatki. Julia jest szczupłej budowy ciała, ma brązowe oczy i włosy w kolorze ciemny blond. W dniu zaginięcia nastolatka była ubrana w czarny kombinezon z pionowym paskiem wzdłuż nogi, białe sportowe buty i kremowy płaszcz typu „body”.

Jeśli ktokolwiek posiada informacje na temat nastolatki proszony jest o niezwłoczny kontakt z holenderską policją pod numerem 0900-8844 lub 0800-6070. Należy podać numer referencyjny 2020020377. Osoby spoza Holandii proszone są o wybranie numeru +31793459876.
Źródło info i foto: wp.pl

Policjanci CBŚP zlikwidowali 19 agencji towarzyskich

Policjanci CBŚP zlikwidowali 19 agencji towarzyskich, tzw. „mieszkaniówek” działających na terenie pięciu województw. Podczas akcji zatrzymano siedem osób – powiedział w piątek PAP młodszy aspirant Paweł Żukiewicz z CBŚP.

Według śledczych, grupa której członkowie podejrzani są o czerpanie korzyści z nierządu innych osób mogła działać od dwóch lat na terenie 24 miast znajdujących się w obszarze pięciu województw, w tym podkarpackiego (w Rzeszowie, Krośnie, Dębicy, Stalowej Woli, Jarosławiu, Łańcucie, Mielcu, Tarnobrzegu, Sanoku, Jaśle), lubelskiego (w Zamościu, Biłgoraju, Chełmie), świętokrzyskiego (w Sandomierzu, Busku Zdroju, Kielcach, Starachowicach), małopolskiego (w Brzesku, Gorlicach, Oświęcimiu, Nowym Sączu), śląskiego (w Cieszynie, Czechowicach Dziedzicach).

Do zatrzymań doszło w miniony wtorek na polecenie prokuratora Podkarpackiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Rzeszowie przez policjantów CBŚP z Rzeszowa, wspartych przez funkcjonariuszy biura z zarządów w Katowicach, Krakowie, Kielcach, Wrocławiu i Lublinie, a także policjantów z Komendy Wojewódzkiej w Rzeszowie. W trakcie akcji zlikwidowano 19 agencji towarzyskich, tzw. mieszkaniówek. W działaniach wzięło udział prawie 150 policjantów. Funkcjonariusze zatrzymali siedem osób, w wieku od 28 do 48 lat – dodał.

Powiedział także, że podczas akcji funkcjonariusze zabezpieczyli sprzęt elektroniczny, zapiski i dokumenty rozliczeniowe oraz ponad 300 tysięcy złotych w gotówce na poczet przyszłych, ewentualnych kar.

Zatrzymani zostali doprowadzeni do prokuratury. Jak przekazała PAP rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik, prokurator przedstawił Andrzejowi N. (48 lat), Pawłowi W. (28 lat), Agnieszce P. (41 lat), Beacie L. (37 lat), Kindze B. (37 lat), Lilianie Ł. (36 lat) oraz Michalinie C. (29 lat) zarzuty popełniania przestępstw polegających między innymi na czerpaniu korzyści majątkowych z uprawiania prostytucji przez inne osoby w ramach zorganizowanej grupy przestępczej.

Prokurator zarzucił Andrzejowi N. i Pawłowi W. kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, organizowanie, prowadzenie i nadzorowanie agencji towarzyskich tzw. „mieszkaniówek” – tłumaczyła Ewa Bialik.

Według śledczych Andrzej N i Paweł W. werbowali dziewczyny do pracy w charakterze prostytutek, poprzez umieszczanie na portalu internetowym ogłoszeń z ofertami pracy, oferując dobowe wynajęcie mieszkań. Ponadto wyszukiwali do wynajęcia lokale mieszkalne, w których świadczone były usługi seksualne – podała prokurator.

Jak ustalił prokurator, podejrzani analizowali ogłoszenia konkurencyjnych agencji towarzyskich oraz dziewczyn świadczących indywidualnie usługi seksualnie w miastach, w których grupa posiadała swoje „mieszkaniówki”, celem ustalenia stawek za dobowe wynajęcie pokoju kobietom świadczącym usługi seksualne. Ponadto podejrzani wyznaczali osoby odpowiedzialne za zebranie pieniędzy pochodzących z prostytucji, ustalali ceny dobowego wynajęcia poszczególnych mieszkań, w których świadczone były usługi seksualne, finansowali wynajmowanie lokali mieszkalnych, w których usługi te były świadczone oraz ogłoszenia towarzyskie zamieszczone na portalach internetowych – dodała rzeczniczka PK.

Decyzją Sądu Rejonowego w Rzeszowie Andrzej N. i Paweł W. zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące. Za zarzucane im czyny może grozić nawet do 10 lat więzienia.

Natomiast Agnieszce P., Beacie L., Kindze B., Lilianie Ł. oraz Michalinie C. prokurator zarzucił branie udziału w zorganizowanej grupie przestępczej kierowanej przez Andrzeja N. i Pawła W. oraz popełnienie przestępstw sutenerstwa. Podejrzane, w zależności od czasu korzystania z mieszkania, pobierały od prostytutek pieniądze w kwotach stanowiących wielokrotność 150 zł tj. ustalonej ceny „dobowego” wynajęcia pokoju. Następnie pieniądze te przekazywały Andrzejowi N. i Pawłowi W. W tej cenie kobieta, która była zainteresowana taką formą współpracy miała opłacane ogłoszenia towarzyskie, uzyskiwała środki czystości oraz ochronę – tłumaczyła prokurator.

Agnieszce P., Beacie L., Kindze B., Lilianie Ł. oraz Michalinie C. za zarzucane im czyny może grozić do 5 lat więzienia. „Wobec podejrzanych: Agnieszki P., Beaty L., Kingi B., Liliany Ł. oraz Michaliny C. prokurator zastosował środki zapobiegawcze w postaci zakazu opuszczania kraju, dozoru Policji oraz poręczenia majątkowego w kwotach po 30 tysięcy złotych” – podała prokurator.

Według śledczych dzienny zysk uzyskiwany przez podejrzanych z tego procederu mógł sięgać około 3 tysięcy złotych, miesięczny około 80 tysięcy złotych, a roczny mógł wynieść około miliona złotych.

Jak mówią śledczy, sprawa ma charakter rozwojowy i nie wykluczone są kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Bomba w plecaku podrzucona na taras. Policja zatrzymała zleceniodawcę

Kolejne zatrzymanie w sprawie podłożenia ładunku wybuchowego w śląskich Wyrach. W ręce policji wpadł zleceniodawca całej akcji. Najprawdopodobniej jeszcze dziś mężczyzna zostanie przesłuchany przez prokuratora w Mikołowie. Zatrzymany to przedsiębiorca ze Śląska. Jak usłyszał w prokuraturze w Mikołowie reporter RMF FM Marcin Buczek, mężczyzna będzie najpewniej odpowiadał za dwa zlecenia: wykonania ładunku wybuchowego oraz podłożenia go.

To 35-letni mężczyzna, został zatrzymany w Żorach – podała mikołowska policja.

Do wybuchu doszło w sobotę około godziny 3:00 w nocy w niewielkiej miejscowości Wyrwy w pobliżu Mikołowa w woj. śląskim.

Ładunek – podrzucony w plecaku – eksplodował na tarasie. Uszkodzone zostało m.in. okno i elewacja budynku.

Podczas eksplozji w budynku przebywało dwoje dzieci w wieku 4 i 6 lat oraz ich rodzice. Na szczęście nikt nie ucierpiał.

To miała być forma zastraszenia. Przedsiębiorca miał bowiem zobowiązania, wynikające także z wyroków sądowych, wobec mężczyzny, przed domem którego doszło do eksplozji.

W sumie w całej sprawie zatrzymano 6 osób.

Do pierwszych zatrzymań doszło dwa dni po eksplozji. Wówczas w ręce policji wpadł konstruktor ładunku – zrobił go w piwnicy swojego domu – oraz 4 kolejne osoby, które brały udział w całej akcji, były odpowiedzialne za przewiezienie plecaka z niebezpieczną zawartością na miejsce oraz za podłożenie ładunku wybuchowego na taras domu.

Wczoraj troje podejrzanych zostało tymczasowo aresztowanych. Dwie kolejne osoby są pod policyjnym dozorem.
Źródło info i foto: RMF24.pl

44-latek aresztowany za atak z nożem na konkubinę. Wcześniej miał się znęcać nad kobietą

Decyzją sądu w Gnieźnie na trzy miesiące trafił do aresztu mężczyzna, który kilkakrotnie ugodził nożem konkubinę, wcześniej miał się nad nią znęcać. 44-latek usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Zdarzenie miało miejsce w ostatnich dniach na terenie gminy Łubowo. Jak poinformowała rzeczniczka gnieźnieńskiej policji asp. sztab. Anna Osińska, mężczyźnie grozi dożywotnie więzienie.

– W minioną niedzielę wieczorem policjanci z Czerniejewa odebrali zgłoszenie dotyczące awantury domowej. Na miejscu okazało się, że w mieszkaniu znajduje się ranna kobieta. Na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe, które udzieliło pokrzywdzonej pierwszej pomocy. Jak się później okazało kilka ciosów nożem w różne części ciała zadał jej konkubent – podała Osińska.

Funkcjonariusze ustalili, że całe zdarzenie trwało dwa dni. – Konkubent nie tylko poranił kobietę, ale też znęcał się nad nią psychicznie i fizycznie, groził partnerce pozbawieniem życia. Kobieta nosiła ślady pobicia – powiedziała Osińska.

Badanie stanu trzeźwości zatrzymanego na miejscu mężczyzny wykazało, że w jego organizmie było prawie 1,5 promila alkoholu. 44-latek usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Decyzją sądu trafił do aresztu na trzy miesiące.
Źródło info i foto: onet.pl

USA: Strzelanina w centrum Seattle. Nie żyje jedna osoba

Zastrzelona kobieta i siedmiu innych rannych to skutek strzelaniny w centrum Seattle przy centrum handlowym Pike Place Market. Policja poszukuje sprawców. Strzelanina to efekt bójki kilku osób, do jakiej doszło w pobliżu publicznego targu i centrum handlowego. – Ludzie wyciągali broń, rozlegały się strzały, ludzie biegali w różnych kierunkach – powiedziała szefowa policji Carmen Best. Policja nie ma pewności, ile osób uczestniczyło w strzelaninie i kto był zaangażowany w spór, który wybuchł przed restauracją McDonald’s. Na razie nikogo nie aresztowano; świadkowie twierdzą, że sprawcą było dwóch mężczyzn, którzy zdążyli uciec.

– Wiemy z wideo, że na zewnątrz było kilka osób, rozległy się strzały, wiele osób biegło w wielu kierunkach. Staramy się więc dokładnie ustalić, ile osób jest zaangażowanych – powiedziała Best. Patrole policji były podczas strzelaniny w okolicy.

Śmiertelną ofiarą strzelaniny jest kobieta w wieku 40-50 lat. W stanie krytycznym jest inna, 55-letnia kobieta, a stan dziewięcioletniego chłopca określany jest jako poważny. Pozostałym rannym nic nie zagraża.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Włochy: Morderstwo 51-letniej Polki w Weronie. Sprawca sam zgłosił się na policję

51-letnia Polka została zamordowana w Weronie. Ciało znalazła lokalna policja w mieszkaniu kobiety. Do zabójstwa przyznał się 41-letni mężczyzna pochodzący z Tunezji. Morderca sam zgłosił się na komendę policji w Genui. Do informacji publicznej lokalne media podały informacje o zabójstwie 51-letniej kobiety z Polski. Ciało kobiety zostało znalezione w jej mieszkaniu na północy Włoch. 51-letnia Polka została zamordowana w Weronie.

Morderca sam zgłosił się na policję

Do zabójstwa przyznał się 41-letni mężczyzna pochodzący z Tunezji. Sam zgłosił się na komendę policji w Genui, gdzie przyznał się do zabójstwa kobiety. Został aresztowany przez lokalną policję. Obecnie trwa wyjaśnianie okoliczności zbrodni. Według pierwszych ustaleń do zabójstwa doszło podczas awantury w nocy z niedzieli na poniedziałek.
Źródło info i foto: se.pl