CBŚP zatrzymało 23-latka. Planował porwanie dziecka dla okupu

Policjanci CBŚP przy wsparciu funkcjonariuszy z Białegostoku wyjaśnili sprawę przygotowania do uprowadzenia dziecka dla okupu. Z ustaleń śledczych wynika, że do pokrzywdzonego wysłano żądanie okupu, zakupiono także akcesoria, które miały być użyte do popełnienia przestępstwa. Do sprawy zatrzymano 23-latka, który usłyszał zarzut przygotowania do uprowadzenia.

Wszystko zaczęło się, gdy pokrzywdzony otrzymał SMS-a z mrożącą krew w żyłach informacją: „Jeśli w ciągu 48 godzin nie przygotuje 2 milionów, jego małoletnie dziecko zostanie porwane”. O tym, że autor wiadomości nie żartuje, świadczył fakt, że wiedział m.in. jak ma na imię dziecko pokrzywdzonego.

Zaalarmowani o zdarzeniu policjanci z białostockiego Zarządu CBŚP i Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku natychmiast zaczęli działać. Rzecz nie była łatwa, gdyż sprawca posiadał wiedzę, jak skutecznie zakamuflować swoją tożsamość.

Trzy tygodnie żmudnej pracy

Czas mijał. Jednakże dla białostockich policjantów CBŚP i KWP, nie był to czas zwykłej, codziennej pracy. Trwające blisko trzy tygodnie żmudne ustalenia doprowadziły do finału. Ustalono, nie tylko w jaki sposób i gdzie doszło do zakupu i rejestracji karty SIM oraz telefonu, ale również tego, kto tego mógł dokonać.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

CBŚP zatrzymało 11 osób. Wystawiali lewe faktury za rekrutację i szkolenia

Policjanci CBŚP zatrzymali kolejne 11 osób podejrzane o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Łącznie w sprawie występuje już 88 podejrzanych, którym zabezpieczono pieniądze oraz majątek wart 218 mln zł. Członkowie tej grupy są podejrzani o narażenie Skarbu Państwa na ponad 260 mln zł. Nierzetelne faktury VAT wystawiano w ramach usług dotyczących pośrednictwa w rekrutacji pracowników oraz podwykonawstwa w zakresie uboju, rozbioru i pakowania mięsa. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Regionalna w Łodzi.

Policjanci z Zarządu w Łodzi Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Łodzi, od blisko 4 lat wyjaśniają okoliczności sprawy dotyczącej zorganizowanej grupy przestępczej. Członkowie tej grupy są podejrzani o przestępstwa i przestępstwa skarbowe, do których dochodziło w latach 2011-2015. Według śledczych grupa mogła działać na terenie niemal całego kraju poprzez różne podmioty gospodarcze powiązane z jedną z firm branży mięsnej. Jak ustalono przestępczy proceder polegał na wystawianiu i posługiwaniu się nierzetelnymi fakturami VAT, dotyczącymi rzekomego świadczenia przy pośrednictwie w rekrutacji pracowników i podwykonawstwie w zakresie uboju, rozbioru i pakowania mięsa.

Uzyskane w ten sposób środki finansowe były wyprowadzane z majątku spółki, w łańcuchu powiązanych ze sobą firm, poprzez przekazywanie, przyjmowanie i pomocnictwo w przenoszeniu ich posiadania oraz własności. Według śledczych łącznie ze spółki wyprowadzono ponad 233 mln zł. W wyniku działalności grupy Skarb Państwa został narażony na uszczuplenie w kwocie ponad 260 mln zł.

W tym tygodniu policjanci z Zarządu w Łodzi CBŚP, przy wsparciu funkcjonariuszy z Zarządów ze Szczecina, Poznania i Katowic zatrzymali 11 osób. Działania zostały przeprowadzone na terenie województw: zachodnio-pomorskiego, łódzkiego, śląskiego, wielkopolskiego. W trakcie akcji policjanci zabezpieczyli dokumentację należącą do podmiotów gospodarczych prowadzonych przez podejrzanych oraz sprzęt komputerowy. Zabezpieczone rzeczy zostaną poddane dokładnej analizie przez ekspertów.

Zatrzymanym osobom w Prokuraturze Regionalnej w Łodzi przedstawiono zarzuty dotyczące m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania pieniędzy, poświadczenia nieprawdy w dokumentacji. Śledczy zarzucają im również przestępstwa z kodeksu karno-skarbowego. Na polecenie prokuratury BSWP zatrzymało jedną osobę. W związku z przedstawieniem części z podejrzanych zarzutów pomocnictwa do popełnienia tak zwanych „zbrodni fakturowych”, maksymalny wymiar kary im grożącej to 25 lat pozbawienia wolności.

Dotychczas w sprawie występuje łącznie 88 podejrzanych, u których ustalono i zabezpieczono mienie warte ponad 218 mln zł.
Źródło info i foto: Policja.pl

Policjanci CBŚP zlikwidowali 19 agencji towarzyskich

Policjanci CBŚP zlikwidowali 19 agencji towarzyskich, tzw. „mieszkaniówek” działających na terenie pięciu województw. Podczas akcji zatrzymano siedem osób – powiedział w piątek PAP młodszy aspirant Paweł Żukiewicz z CBŚP.

Według śledczych, grupa której członkowie podejrzani są o czerpanie korzyści z nierządu innych osób mogła działać od dwóch lat na terenie 24 miast znajdujących się w obszarze pięciu województw, w tym podkarpackiego (w Rzeszowie, Krośnie, Dębicy, Stalowej Woli, Jarosławiu, Łańcucie, Mielcu, Tarnobrzegu, Sanoku, Jaśle), lubelskiego (w Zamościu, Biłgoraju, Chełmie), świętokrzyskiego (w Sandomierzu, Busku Zdroju, Kielcach, Starachowicach), małopolskiego (w Brzesku, Gorlicach, Oświęcimiu, Nowym Sączu), śląskiego (w Cieszynie, Czechowicach Dziedzicach).

Do zatrzymań doszło w miniony wtorek na polecenie prokuratora Podkarpackiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Rzeszowie przez policjantów CBŚP z Rzeszowa, wspartych przez funkcjonariuszy biura z zarządów w Katowicach, Krakowie, Kielcach, Wrocławiu i Lublinie, a także policjantów z Komendy Wojewódzkiej w Rzeszowie. W trakcie akcji zlikwidowano 19 agencji towarzyskich, tzw. mieszkaniówek. W działaniach wzięło udział prawie 150 policjantów. Funkcjonariusze zatrzymali siedem osób, w wieku od 28 do 48 lat – dodał.

Powiedział także, że podczas akcji funkcjonariusze zabezpieczyli sprzęt elektroniczny, zapiski i dokumenty rozliczeniowe oraz ponad 300 tysięcy złotych w gotówce na poczet przyszłych, ewentualnych kar.

Zatrzymani zostali doprowadzeni do prokuratury. Jak przekazała PAP rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik, prokurator przedstawił Andrzejowi N. (48 lat), Pawłowi W. (28 lat), Agnieszce P. (41 lat), Beacie L. (37 lat), Kindze B. (37 lat), Lilianie Ł. (36 lat) oraz Michalinie C. (29 lat) zarzuty popełniania przestępstw polegających między innymi na czerpaniu korzyści majątkowych z uprawiania prostytucji przez inne osoby w ramach zorganizowanej grupy przestępczej.

Prokurator zarzucił Andrzejowi N. i Pawłowi W. kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, organizowanie, prowadzenie i nadzorowanie agencji towarzyskich tzw. „mieszkaniówek” – tłumaczyła Ewa Bialik.

Według śledczych Andrzej N i Paweł W. werbowali dziewczyny do pracy w charakterze prostytutek, poprzez umieszczanie na portalu internetowym ogłoszeń z ofertami pracy, oferując dobowe wynajęcie mieszkań. Ponadto wyszukiwali do wynajęcia lokale mieszkalne, w których świadczone były usługi seksualne – podała prokurator.

Jak ustalił prokurator, podejrzani analizowali ogłoszenia konkurencyjnych agencji towarzyskich oraz dziewczyn świadczących indywidualnie usługi seksualnie w miastach, w których grupa posiadała swoje „mieszkaniówki”, celem ustalenia stawek za dobowe wynajęcie pokoju kobietom świadczącym usługi seksualne. Ponadto podejrzani wyznaczali osoby odpowiedzialne za zebranie pieniędzy pochodzących z prostytucji, ustalali ceny dobowego wynajęcia poszczególnych mieszkań, w których świadczone były usługi seksualne, finansowali wynajmowanie lokali mieszkalnych, w których usługi te były świadczone oraz ogłoszenia towarzyskie zamieszczone na portalach internetowych – dodała rzeczniczka PK.

Decyzją Sądu Rejonowego w Rzeszowie Andrzej N. i Paweł W. zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące. Za zarzucane im czyny może grozić nawet do 10 lat więzienia.

Natomiast Agnieszce P., Beacie L., Kindze B., Lilianie Ł. oraz Michalinie C. prokurator zarzucił branie udziału w zorganizowanej grupie przestępczej kierowanej przez Andrzeja N. i Pawła W. oraz popełnienie przestępstw sutenerstwa. Podejrzane, w zależności od czasu korzystania z mieszkania, pobierały od prostytutek pieniądze w kwotach stanowiących wielokrotność 150 zł tj. ustalonej ceny „dobowego” wynajęcia pokoju. Następnie pieniądze te przekazywały Andrzejowi N. i Pawłowi W. W tej cenie kobieta, która była zainteresowana taką formą współpracy miała opłacane ogłoszenia towarzyskie, uzyskiwała środki czystości oraz ochronę – tłumaczyła prokurator.

Agnieszce P., Beacie L., Kindze B., Lilianie Ł. oraz Michalinie C. za zarzucane im czyny może grozić do 5 lat więzienia. „Wobec podejrzanych: Agnieszki P., Beaty L., Kingi B., Liliany Ł. oraz Michaliny C. prokurator zastosował środki zapobiegawcze w postaci zakazu opuszczania kraju, dozoru Policji oraz poręczenia majątkowego w kwotach po 30 tysięcy złotych” – podała prokurator.

Według śledczych dzienny zysk uzyskiwany przez podejrzanych z tego procederu mógł sięgać około 3 tysięcy złotych, miesięczny około 80 tysięcy złotych, a roczny mógł wynieść około miliona złotych.

Jak mówią śledczy, sprawa ma charakter rozwojowy i nie wykluczone są kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Przechwycono prawie 9 mln sztuk papierosów

Policjanci CBŚP i funkcjonariusze Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Gdyni odkryli przemyt prawie 9 mln sztuk papierosów – poinformowała w poniedziałek rzecznik prasowy CBŚP kom. Iwona Jurkiewicz. Nielegalny towar przypłynął do Polski z Azji. Jego szacunkowa wartość to ponad 6,2 mln zł. Skarb Państwa mógł zostać narażony na uszczuplenia wynoszące prawie 10,5 mln zł – podała rzeczniczka.

Sprawdzenie kontenera, który przypłynął na statku z Azji to efekt wymiany informacji pomiędzy pomorską KAS i CBŚP z Gdańska.

Kontrabandę ukryto za „zastawką”

Funkcjonariusze tuż po otwarciu kontenera zobaczyli tzw. „zastawkę” czyli warstwę legalnego towaru, za którą przemytnicy ukryli kontrabandę.

– Jest to dość powszechna praktyka stosowana przez grupy przestępcze zajmujące się przemytem kontenerowym. Tym razem były to okute blachą drzwi. Po wyładowaniu części towaru z kontenera mundurowi dotarli do 8,9 mln szt. papierosów bez polskich znaków akcyzy – zaznaczyła Jurkiewicz.

– Zgromadzone przez służby informacje doprowadziły do szczegółowej kontroli transportu z deklarowanym ładunkiem drzwi. Według dokumentacji towar miał trafić na Łotwę. Funkcjonariusze najpierw zeskanowali kontener za pomocą urządzenia RTG, a następnie użyto psa wyszkolonego do wykrywania tytoniu. Zarówno obraz zarejestrowany przez urządzenie, jak i reakcja psa nie pozostawiały złudzeń, co do konieczności szczegółowego sprawdzenia kontenera – wyjaśniła rzeczniczka CBŚP.

Nielegalny towar został zabezpieczony, podobnie jak kilkadziesiąt sztuk drzwi, które znajdowały się w kontenerze. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi Pomorski Urząd Celno–Skarbowy w Gdyni wspólnie z Prokuraturą Rejonową Gdańsk-Śródmieście w Gdańsku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dekompletowali luksusowe samochody sprowadzane z Niemiec. Oszukiwali na akcyzie

Policjanci CBŚP, z pomocą KAS i prokuratury rozbili grupę przestępczą, która miała zaniżać podatki od aut sprowadzanych z Niemiec. W przypadku 11 pojazdów straty Skarbu Państwa oszacowano na ok. 500 tys. zł. Weryfikowana jest dokumentacja dotycząca kolejnych 150 aut. O rozbiciu grupy poinformowała we wtorek rzecznik prasowa Centralnego Biura Śledczego Policji kom. Iwona Jurkiewicz. Jak wyjaśniła, na trop przestępczej działalności wpadli funkcjonariusze z gdańskiego oddziału CBŚP.

Podkreśliła, że – we współpracy z funkcjonariuszami Warmińsko-mazurskiego Urzędu Celno-Skarbowego oraz CBŚP w Gorzowie, przeprowadzili działania w kilkunastu miejscach na terenie województw pomorskiego, wielkopolskiego i lubuskiego. W ich efekcie zatrzymano sześć osób i przejęto siedem luksusowych aut: BMW, Porsche i Mercedes wartych w sumie około 2 mln zł. Zabezpieczono też dokumenty, komputery i inne dowody, które zostaną poddane analizie.

W proceder był zamieszany rzeczoznawca

Jak wyjaśniła Jurkiewicz, z ustaleń policjantów wynika, że sprowadzane do Polski samochody były dekompletowane w warsztacie. Usuwano z nich np. fotele, lampy, nadkola czy zderzaki. „Następnie niekompletne już pojazdy były poddawane oględzinom przy pomocy rzeczoznawcy – również podejrzanego o udział w grupie. W ten sposób zaniżano ich wartość wskazując na rzekome uszkodzenia, które w rzeczywistości nie występowały. Dzięki temu uiszczano podatek akcyzowy w kwocie znacząco niższej od należnej od danego pojazdu” – podała rzecznik.

Jurkiewicz wyjaśniła, że wstępne wyliczenia, w których pod uwagę wzięto 11 aut, wskazały na uszczuplenie podatków w wysokości co najmniej 500 tys. zł. „Obecnie śledczy weryfikują sposób sprowadzenia do Polski 150 samochodów” – podała rzecznik.

Śledztwo w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Prokurator z tej jednostki – Remigiusz Signerski, poinformował, że zarzuty w tej sprawie przedstawiono czterem osobom. Dotyczą one udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, poświadczania nieprawdy w dokumentach i narażenia Skarbu Państwa na uszczuplenie podatku akcyzowego. Za takie przestępstwa kodeks karny przewiduje nawet 15 lat więzienia.

Podrabiana dokumentacja

Signerski wyjaśnił, że trzech podejrzanych zostało – na wniosek prokuratury, tymczasowo aresztowanych przez sąd, a wobec jednej osoby zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze.

Prokurator poinformował także, że 150 pojazdów, których sposób sprowadzenia do Polski jest poddawany analizie, to auta zarejestrowane przez członków grupy na terenie Polski jako „pojazdy specjalistyczne”, od których nie odprowadza się podatku akcyzowego. „W rzeczywistości pojazdy nie posiadały cech konstrukcyjnych pozwalających na zakwalifikowanie ich do tego typu pojazdów, a dokumentacja była podrabiana” – poinformował Signerski.

Dodał, że auta te sprowadzano do Polski z Niemiec i śledczy skierowali do tego kraju Europejskie Nakazy Dochodzeniowe „z wnioskiem o przekazanie dokumentacji dotyczącej rejestracji pojazdów”. Signerski poinformował też, że śledztwo w sprawie grupy ma charakter rozwojowy. „Prokurator nie wyklucza nowych zarzutów oraz dalszych zatrzymań w tej sprawie” – dodał.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rozwiązano sprawę serii morderstw sprzed 20 lat

Krakowscy policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji rozwiązali sprawy sześciu zabójstw sprzed wielu lat. Jednego dnia funkcjonariusze zatrzymali cztery osoby podejrzane o zbrodnie, a następnego doprowadzili do prokuratury dwie kolejne przebywające w zakładach karnych. Policjanci działali pod nadzorem małopolskiego wydziału Prokuratury Krajowej.

Do zabójstw mieszkańców okolic Kielc związanych z lokalnym biznesem doszło w latach 1997-1999. Jak ustalili policjanci CBŚP wspólnie z funkcjonariuszami z Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach, czterech z tych zabójstw dokonano przy użyciu broni palnej.

Po analizie zebranych informacji i materiałów w sprawach śledczy doszli do wniosku, że zabójstwa te mogły być popełnione przez te same osoby. CBŚP przekazało, że prawdopodobnie motywy działania sprawców były bardzo proste – rozliczenia finansowe, zazdrość czy wyeliminowanie konkurencji.

Mając takie informacje, policjanci CBŚP przygotowali działania, podczas których wszystkie osoby podejrzewane miały być zatrzymane jednocześnie. Policjanci przypuszczali, że podejrzani mogą posiadać broń palną i zachowywać się niebezpiecznie, dlatego podczas zatrzymań działania prowadzone były z udziałem policyjnych antyterrorystów z Krakowa i Kielc.

6 zatrzymanych

Akcję przeprowadzono w środę na terenie województwa świętokrzyskiego. Wówczas to funkcjonariusze krakowskiego CBŚP wspólnie z policjantami z Kielc zatrzymali cztery osoby: Adama K. (56 lat), Teresę J. (55 lat), Sylwestra J. (46 lat) oraz Piotra J. (49 lat).

Podczas przeszukania jednego z mieszkań policjanci znaleźli ukrywającego się od niemal dwóch lat 33-letniego Kamila S. Mężczyzna był poszukiwany przez Prokuraturę Rejonową w Kielcach na podstawie listu gończego. On także został zatrzymany.

Kolejne dwie osoby, Tadeusza G. (57 lat) oraz Mirosława K. (55 lat), policjanci doprowadzili do prokuratury z zakładów karnych, gdzie odbywają wieloletnie kary pozbawienia wolności za zabójstwa i rozboje.

Wszystkie zatrzymane osoby usłyszały zarzuty popełnienia łącznie sześciu zabójstw, w tym czterech z użyciem broni palnej. Sąd, na wniosek prokuratora, zastosował wobec trzech podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na 3 miesiące. Za zabójstwo może grozić kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: TVP.info

Płynna amfetamina w butelkach po mrożonej herbacie

Policjanci CBŚP z Opola i Białegostoku uderzyli w producentów amfetaminy. W okolicach Działdowa zlikwidowali domowe laboratorium „białego proszku”, a w podwarszawskich Markach zatrzymali kuriera, który przewoził 10 litrów płynnego narkotyku. Przestępcy wykazali się nie lada pomysłowością, ukrywając prawie gotowy produkt. Narkotyk przewożony był w szczelnie zapakowanych butelkach, które miały zawierać mrożoną herbatę.

Najpierw funkcjonariusze opolskiego CBŚP ustalili, że 40-letni Tomasz D., w przeszłości zamieszany w przestępstwa narkotykowe, może zajmować się produkcją amfetaminy, która trafiała później do grup przestępczych z ich terenu. Funkcjonariusze przez jakiś czas dyskretnie inwigilowali mężczyznę, szukając nielegalnego laboratorium. Prawda okazała się bardzo prozaiczna.

Miłosne gniazdko na speedzie

Funkcjonariusze ustalili, że laboratorium musi być ulokowane w domu w okolicach Działdowa, w którym Tomasz D. mieszkał ze swoją o dziewięć lat młodszą partnerką – Pauliną G. Gdy wkroczyli, zatrzymali gospodarza przed domem. Nie stawiał oporu. Inne grupa ujęła jego konkubinę. Z ustaleń policjantów wynikało, że kobieta doskonale wiedziała, czym się zajmuje jej partner i pomagała mu w produkcji.

Okazało się, że laboratorium ulokowano na poddaszu domu. W kilku pomieszczeniach odbywała się produkcja narkotyku. Był tam również zlokalizowany magazyn z odczynnikami chemicznymi służącymi do produkcji. W sumie, funkcjonariusze zabezpieczyli prawie 1,5 kilograma gotowego produktu i 10 litrów płynu zawierającego amfetaminę. Do tego liczne odczynniki chemiczne. Oprócz amfetaminy policjanci znaleźli również marihuanę.

Zdaniem policjantów domorośli chemicy nie zdawali sobie sprawy, że produkując amfetaminę w domu narażają się na przebywanie w toksycznych zanieczyszczeniach, ponieważ poddasze nie było szczelnie odizolowane od reszty budynku. W Prokuraturze Okręgowej w Opolu para pseudochemików usłyszała zarzuty dotyczące produkcji, posiadania i usiłowania wprowadzenia do obrotu narkotyków. Tomasz D. trafił do aresztu, a jego partnerka będzie musiała podpisywać policyjne dozory.

Zasadzka w Markach

W tym samym czasie policjanci białostockiego CBŚP przygotowywali zasadzkę na członka grupy przestępczej, zajmującej się produkcją i handlem narkotykami. Rozpracowując gang działający we wschodniej Polsce odkryli, że jeden z przestępców odebrał od swoich kontrahentów partię narkotyków.

25-letni mieszkaniec Zambrowa, jadący fiatem brava, został zatrzymany w podwarszawskich Markach pod pretekstem kontroli drogowej. Kurier spokojnie wyszedł z auta i był zaskoczony, gdy nagle zaroiło się wokół niego od funkcjonariuszy. Podczas przeszukania auta znaleziono tylko 12 butelek z napojami. Wszystkie wydawały się być fabrycznie zamknięte. W zgrzewce nie było jednak orzeźwiającego napoju, a 10 litrów amfetaminy w płynie. Z takiej ilości można było wytworzyć 14 kg gotowego narkotyku.

Kurier usłyszał w wołomińskiej prokuraturze zarzuty obrotu środkami odurzającymi. Policjanci zaś opowiadają, że w najbliższym czasie za kraty winni trafić kompani mieszkańca Zambrowa.
Źródło info i foto: TVP.info

Wysadzali bankomaty. Policjanci CBŚP rozbili grupę przestępczą

Policjanci CBŚP zatrzymali dwóch członków zorganizowanej grupy przestępczej wysadzającej bankomaty. Grupa ma na swoim koncie co najmniej kilkanaście włamań do bankomatów w Niemczech, Danii, Norwegii i Szwajcarii. – Wstępnie ustalono, że w wyniku włamań do bankomatów tylko na terenie Niemiec sprawcy zrabowali ponad dwa miliony euro – powiedziała rzeczniczka Centralnego Biura Śledczego Policji kom. Agnieszka Hamelusz. Mężczyzn zatrzymano na terenie województw zachodniopomorskiego i lubuskiego. Byli poszukiwani na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania.

Funkcjonariusze CBŚP nawiązali ścisłą współpracę z policją kryminalną z Berlina i Frankfurtu nad Odrą. Jak ustalili, grupa dopuszczała się przestępstw głównie w Niemczech, Danii, Norwegii i Szwajcarii.

– Wspólne działania policji niemieckiej i polskiej doprowadziły do zatrzymania na terenie Niemiec trzech członków grupy przestępczej podczas włamania do bankomatu. Sprawcy przy użyciu mieszanki gazu, doprowadzali do jego wybuchu, a następnie skradli gotówkę – powiedziała Hamelusz. Jak poinformowała, przedstawiono im zarzuty dotyczące działania w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się kradzieżami z włamaniem do bankomatów.

– Materiał dowodowy zebrany przez prokuraturę w Regensburgu w stosunku do dwóch pozostałych osób pozwolił na wystawienie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Mężczyzn tych zatrzymano w województwie zachodniopomorskim i lubuskim – powiedziała rzeczniczka CBŚP.
Żródło info i foto: wp.pl

Policja szuka ofiar bandy „poznańskich sterydów”

„Poznańskie sterydy” – tak policjanci CBŚP ochrzcili bandę, która przez kilka tygodni napadała na gości klubów w stolicy Wielkopolski. Napastnicy, oficjalnie pracujący jako „ochrona”, atakowali każdego, kto im się nie spodobał. Bili kobiety i mężczyzn. Możliwe, że bójki miały zmusić właścicieli lokali do skorzystania z usług „sterydów”. Terror przerwali funkcjonariusze CBŚP, którzy rozbili okrutną bandę. To, jak działały „poznańskie sterydy”, najlepiej pokazuje film z jednego z ich ataków. Grupa młodych, silnych mężczyzn, rusza z furią na ludzi tańczących w poznańskim klubie „Czekolada”. Atakuje gości, bijąc ich pięściami po głowach i całym ciele, przyduszając czy kopiąc. Bez znaczenia było czy biją kobiety, czy mężczyzn. Widać, że katowanie sprawiało im przyjemność.

Dzika banda

Do takich ataków doszło w Poznaniu kilkanaście razy. W końcu na trop brutalnych oprawców trafili funkcjonariusze poznańskiego CBŚP oraz prokuratorzy. Po analizie incydentów z ostatnich tygodni doszli do wniosku, że ataki są prawdopodobnie dziełem jednej grupy. Obserwacja bandy wykazała, że na co dzień jej członkowie pracują jako ochroniarze w różnych lokalnych klubach. Okazało się, że tam też dochodziło do pobić klientów. Napastnicy potrafili się jednak wyłgać z odpowiedzialności za pobicie.

Przed weekendem funkcjonariusze CBŚP, wraz z antyterrorystami, zatrzymali 8 osób, należących do grupy. Policjanci wiedzieli, że z „figurantami” nie ma żartów, bo większość z nich ćwiczyła sporty walki, a niemal każdy ze „sterydów” miał także nosić przy sobie niebezpieczne narzędzia, jak pałki, noże czy kastety. I rzeczywiście, w czasie zatrzymań, przy bandytach znaleziono m.in. noże, miotacz gazu, maczetę, pałkę teleskopową i narkotyki.

– Siedem osób trafiło do aresztów. Zatrzymani usłyszeli zarzuty wprowadzania do obrotu znacznych ilości substancji psychotropowych, jak i środków odurzających, brutalnych pobić czy wymuszeń rozbójniczych. Z uwagi na brutalność czynów zakwalifikowano je, jako występki o charakterze chuligańskim – mówi tvp.info kom. Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka CBŚP.

Metoda na haracz

Śledczy nadal pracują nad wyjaśnieniem wszystkich okoliczności różnych zdarzeń, do jakich doszło w poznańskich klubach. Policjanci proszą o kontakt wszystkie osoby, które mogłyby być świadkami ataków w „Czekoladzie” i innych klubach. Świadkowie mogą dzwonić do poznańskiego Zarządu CBŚP pod numerem telefonu: 61 84 154 50. Wiele wskazuje na to, że ataki na gości klubów nie były tylko próbą zaspokojenia brutalnych popędów członków gangu. Pobicia gości, to znana z lat 90. metoda zmuszania właścicieli lokali do skorzystania z ochrony, zaproponowanej przez napastników. Policjanci bardzo poważnie sprawdzają ten trop.
Żródło info i foto: TVP.info

Nielegalny alkohol trafiał na bazary. Rozbito grupę

Nielegalną linię do rozlewu alkoholu zlikwidowali policjanci CBŚP z Chełma we współpracy z Bieszczadzkim Oddziałem Straży Granicznej. Funkcjonariusze rozbili tym samym zorganizowaną grupę przestępczą, trudniącą się nie tylko wprowadzaniem do obrotu nielegalnego alkoholu, ale również papierosów. 6 osób usłyszało w Prokuraturze Okręgowej w Siedlcach zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i przestępstw skarbowych. Jedna osoba odpowiadać będzie za kierowanie tą grupą. Liderowi grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

Policjanci CBŚP z Chełma współpracując z pogranicznikami zatrzymali 6 osób w trzech województwach: mazowieckim, lubelskim i podlaskim. Funkcjonariusze jednocześnie weszli na posesje w kilku miejscowościach: Terespolu, Łukowie, Markach i Jartyporach. Ostatnia z osób została zatrzymana w Grajewie.

W Łukowie funkcjonariusze przy udziale celników z Białej Podlaskiej zlikwidowali linię do rozlewu nielegalnego alkoholu. Rozlewany 92-procentowy skażony spirytus trafiał do sprzedaży na lokalnych bazarach.

Funkcjonariusze zabezpieczyli w tym pomieszczeniu 365 litrów spirytusu w plastikowych opakowaniach, puste butelki i nakrętki oraz uchwyty do butelek.

W Terespolu u zatrzymanego mężczyzny funkcjonariusze znaleźli pistolet gazowy, na który nie miał zezwolenia. Ponadto w innych miejscach policjanci zabezpieczyli puste opakowania papierosów.

W sumie funkcjonariusze zatrzymali: Krzysztofa I. (49 l.), Wojciecha L. (42 l.), Łukasza T. (32 l.), Gerarda P. (42 l.) i Barbarę W. (45 l.) i Janusza B. (52 l.). Wszyscy zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i przestępstw skarbowych. Zastosowano wobec nich poręczenia majątkowe, a teraz będą podpisywali listę osób dozorowanych. Grozi im do 5 lat pozbawienia wolności.

Do siedleckiej Prokuratury Okręgowej został również doprowadzony z aresztu śledczego lider zorganizowanej grupy przestępczej Tomasz K. (40 l.), który został zatrzymany przez funkcjonariuszy CBŚP w czerwcu tego roku, podczas przewozu nielegalnych wyrobów – alkoholu i tytoniu. Mężczyzna usłyszał zarzut kierowania grupą i grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.
Żródło info i foto: Policja.pl