Zatrzymano kobietę, która udawała policjantkę w Toruniu. Grozi jej 8 lat więzienia

Do 8 lat więzienia grozi kobiecie zatrzymanej przez kryminalnych z Komisariatu Policji Toruń – Śródmieście. Oszustka, udając policjantkę, odebrała od seniorki pieniądze. Jej wizytę poprzedził telefon od rzekomego funkcjonariusza CBŚ, który przekonał starszą panią, że jej oszczędności są zagrożone, dlatego należy je powierzyć „mundurowym”. – Przestępcy wciąż próbują, stosując te sam scenariusz, dlatego nie dajmy się zwieść i nigdy nie przekazujmy gotówki czy jakichkolwiek kosztowności nieznajomym – podkreśla podinsp. Wioletta Dąbrowska, oficer prasowy KMP w Toruniu.

Oszuści wciąż „działają” i nierzadko obierają na cel osoby starsze, które uważają za łatwiejszy cel. W listopadzie 2020 roku, do 81-letniej mieszkanki toruńskich Bielan, na telefon stacjonarny, zadzwonił mężczyzna. Przedstawił się jako funkcjonariusz Centralnego Biura Śledczego. Powiedział starszej Pani, że prowadzi akcję przeciwko oszustom, którzy działają na jej osiedlu. Podstępnie wypytał ją o pieniądze. Poinformował również kobietę, że koniecznie musi sfotografować oraz spisać numery banknotów z oszczędności, które posiada w domu ponieważ są one zagrożone.
Źródło info i foto: se.pl

Pijany kierowca próbował uniknąć kontroli drogowej. Staranował policjantkę. Miał trzy promile

Mundurowi zatrzymali mężczyznę, który próbował uniknąć kontroli drogowej. Podejrzany przejechał policjantce po nodze i uszkodził radiowóz. Do zdarzenia doszło we wtorek, po godzinie 20:00. Mężczyzna był pod wpływem alkoholu. Miał w organizmie prawie trzy promile.

Potrącił policjantkę. Był pijany

Jak przekazał Piotr Świstak z biura prasowego Komendy Stołecznej Policji, do zdarzenia doszło na ulicy Prostej pomiędzy rondem ONZ a ulicą Towarową. Wcześniej policjanci otrzymali zgłoszenie o kierowcy osobowej toyoty, który miał jeździć „od lewej do prawej”. Podejrzany mężczyzna nie zatrzymał się do kontroli drogowej.

„Przejechał policjantce po nodze, została przewieziona do szpitala” – przekazał Piotr Świstak.

Policjant dodał także, że kierowca toyoty uszkodził jeden z radiowozów. Po krótkim pościgu podejrzany został zatrzymany. Jak się okazało później, mężczyzna był pod wpływem alkoholu. Miał prawie trzy promile alkoholu w organizmie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Atak z siekierą na policjantkę

Najpierw groził konkubinie, że ją zabije, potem podczas policyjnej interwencji zaatakował policjantkę siekierą. 35-latek był pijany, na szczęście w porę został obezwładniony i przewieziony do policyjnego aresztu. Informację o zdarzeniu dostaliśmy na Kontakt24. Informację o domowej awanturze w jednym z mieszkań w Miastku (woj. pomorskie) policjanci dostali w poniedziałek po godz. 23.00.

– Kobieta zaalarmowała nas, że jej konkubent grozi, że ja zabije. Powiedziała, że mężczyzna kilkukrotnie wbił siekierę w stół kuchenny, na miejsce natychmiast wysłano patrol – poinformował podkom. Adam Zborowski z bytowskiej policji.

Był agresywny, zaatakował funkcjonariuszkę

Na miejscu policjanci zastali pijanego 35-latka, który wymachiwał siekierą. – Był agresywny, w pewnym momencie zamachnął się na funkcjonariuszkę, jednak dzięki jej refleksowi wbił narzędzie w podłogę tuż przed jej nogami – relacjonuje rzecznik Komendy Powiatowej Policji. Jak mówi, na szczęście nikomu nic się nie stało, a mężczyznę udało się obezwładnić.

– Po zbadaniu okazało się, że miał 1,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Został zabrany do policyjnego aresztu, jak wytrzeźwieje zostanie przesłuchany – dodaje podkom. Zborowski. 35-latek będzie odpowiadał za kierowanie gróźb karalnych i napaść na funkcjonariusza, może mu grozić nawet 10 lat więzienia. – Policjanci pracują nad ta sprawą pod nadzorem prokuratora – wyjaśnił rzecznik bytowskiej policji.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Elbląg: 18-latek podczas zatrzymania ranił policjantkę nożem

18-latek straszył w piątek nożem przechodniów w Elblągu. Podczas próby zatrzymania przez policję ranił funkcjonariuszkę. Nie udało się go obezwładnić paralizatorem. Postrzelony w nogę razem z policjantką trafił do szpitala. W piątek wieczorem policja w Elblągu otrzymała zgłoszenie o agresywnym mężczyźnie, który na ul. Wiejskiej terroryzuje nożem przechodniów. Na miejsce wysłano dwa patrole. Mężczyzny na ulicy już nie było, ale policjanci ustalili adres, pod którym mógł się znajdować. W mieszkaniu zastali 18-latka, który na ich widok zaczął wymachiwać nożem. Z relacji policjantów wynika, że był agresywny.

Funkcjonariusze próbowali obezwładnić go paralizatorem, jednak nie odniosło to skutku. Mężczyzna zaatakował nożem policjantkę, zadał jej cios w okolice przedramienia. Wtedy – jak relacjonują policjanci – padł strzał ostrzegawczy, ale 18-latek dalej próbował atakować. Ostatecznie jeden z policjantów użył broni, strzelając napastnikowi w udo.

18-latek został obezwładniony i zatrzymany. Przewieziono go karetką do szpitala. Tam również trafiła zraniona nożem policjantka – ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Jak ustalili funkcjonariusze, mężczyzna był wcześniej notowany m.in. za rozbój, znęcanie się i pobicie. Był także poszukiwany.
Żródło info i foto: TVP.info

Dziś wyrok w sprawie Damiana Ch.

Miał 15 lat, kiedy zorganizował pułapkę, w której zginąć miało dwoje policjantów. Ranił 31-letnią policjantkę, która cudem przeżyła. Niedoszły morderca jest sądzony jak dorosły, dzisiaj zapadnie wyrok w jego sprawie. „Hanysowi”, bo tak na 16-letniego dziś Damiana Ch. mówili koledzy, grozi 25 lat więzienia. Wyrok zapadnie w sądzie okręgowym w Płocku. Nastolatek przyznał się do usiłowanie zabójstwa i zaatakowania funkcjonariusza publicznego. Podczas śledztwa i procesu nie chciał składać wyjaśnień. Dzień po ataku, do którego doszło 14 lutego 2015 roku opowiadał o swoich planach przed sądem rodzinnym. Tłumaczył, że atak na policjantów miał być tylko pierwszym etapem jego planu. Damian Ch. po zabiciu policjantów miał zabrać im broń, ukraść radiowóz i pojechać do znienawidzonego kuzyna i „się zemścić” za to, że kiedyś go pobił.

Tragicznego dnia oskarżony wezwał policję do swojego domu rodzinnego pod Mławą (woj. mazowieckie) pod pretekstem awantury rodzinnej. W domu spał jeszcze tylko jego pijany (i niczego nieświadomy) kolega. Damian Ch. wziął dwie siekiery i czekał na patrol policji za drzwiami wejściowymi.

Zniszczone życie

Na miejsce podjechał dwuosobowy, mieszany patrol. Pierwszy do domu wszedł policjant, krok za nim była Alicja Piekut, 30-letnia wtedy funkcjonariuszka prewencji. Dostała cios siekierą w głowę. Partner policjantki obezwładnił nastolatka i wezwał pogotowie. Raniona w głowę policjantka cudem przeżyła, ale według komisji lekarskiej nigdy już nie wróci do służby.

„Pod złym wpływem”

W momencie ataku „Hanys” był pijany. Przez całe popołudnie pił alkohol ze znajomymi. Od momentu ataku przebywa w schronisku dla nieletnich. We wrześniu ubiegłego roku sąd rodzinny zgodził się, żeby Damian Ch. odpowiadał przed sądem jak dorosły.

– Przestrzegam przed zbyt jednoznacznym i pochopnym ocenianiem tej tragedii. Mój klient był pod złym wpływem środowiska, wychowywał się też w rodzinie patologicznej – tłumaczy mec. Maciej Ciesielski obrońca oskarżonego. W swojej mowie końcowej podkreślał, że ma wątpliwości co do decyzji biegłych, którzy zgodzili się na „dorosły” proces oskarżonego. Prokurator Marcin Bagiński zażądał dla Hanysa maksymalnej kary – 25 lat za kratkami.

– Nie spotkałem się dotąd z tak zdemoralizowaną osobą – mówi Bagiński. Przypomina o zeznaniach opiekunów „Hanysa” ze schroniska. Przed sądem zeznali, że oskarżony mówił znajomym, że „zaatakowałby jeszcze raz, jeżeli byłaby taka możliwość”. Nastolatek w ostatnich słowach przed odczytaniem wyroku przeprosił poszkodowaną policjantkę. W jego skruchę nie wierzy ani Alicja Piekut, ani jej rodzina.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Zatrzymany oszust wyłudził ponad pół miliona złotych

Warszawska policja zatrzymała 30-letniego Macieja Sz. podejrzanego o udział w wyłudzeniu metodą „na policjanta”. Oszuści mieli nakłonić swoje ofiary do przekazania im ponad 100 tysięcy dolarów amerykańskich i 120 tysięcy złotych. Maciej Sz. i zatrzymany wcześniej w związku z tą sprawą 37-letni Mikołaj S. przebywają w areszcie tymczasowym. Podobnie jak w przypadku innych tego typu przestępstw, zaczęło się od telefonu osoby podającej się za krewnego pokrzywdzonych. Tym razem w trudnej życiowo sytuacji, wymagającej finansowego wsparcia, znalazł się rzekomo siostrzeniec oszukanego małżeństwa. Później wszystko potoczyło się już według schematu.

Śledczy ustalili, że oszuści podający się za policjantów podstępem nakłonili parę do wypłacenia w kilku bankach w sumie 120 tysięcy złotych, które chwilę później w umówionym miejscu, w różnych odstępach czasu, małżonkowie osobno przekazali kobiecie podającej się za policjantkę. Przestępcom udało się jeszcze przekonać pokrzywdzonych do przekazania ponad 100 tysięcy dolarów amerykańskich.

Podejrzani w rękach policji

Dzięki policjantom ze śródmiejskiego wydziału do walki z przestępczością przeciwko mieniu, dwóch mężczyzn zostało zatrzymanych i tymczasowo aresztowanych. To 30-letni Maciej Sz. oraz zatrzymany wcześniej 37-letni Mikołaj S.

Funkcjonariusze ustalili, że te dwie osoby mają związek z innym przestępstwem metodą „na policjanta”. W tamtej sprawie zatrzymano też trzeciego mężczyznę, 45-letniego Wojciecha Z. Śródmiejscy policjanci udaremnili wypłatę z konta pokrzywdzonych 30 tys. zł. Za oszustwo, zgodnie z kodeksem karnym, grozi do 8 lat pozbawienia wolności.
Żródło info i foto: TVP.info

Islamista zaatakował nożem policjantkę

W Berlinie znany z agresywności islamista groził przechodniom nożem. Podczas interwencji policji ciężko ranił funkcjonariuszkę. Wtedy padły strzały. Dramatyczne sceny rozegrały się rano w berlińskiej dzielnicy Spandau. Mężczyzna zaatakował nożem policjantkę, został zastrzelony przez reagujących na to zajście policjantów. To 41-letni Irańczyk z Berlina, był znanym z agresywności islamistą. Jako członek grupy terrorystycznej został w 2008 roku skazany na karę więzienia przez Wyższy Sąd Krajowy w Stuttgarcie. Po zwolnieniu był pod policyjnym nadzorem, nosił elektroniczne kajdanki. Prokurator generalny Dirk Feuerberg przyznał, że dzięki temu zauważono oddalenie się Irańczyka z miejsca stałego pobytu.

Według dziennika „Die Welt” mężczyzna nazywał się Rafik Y. i kierował przygotowaniami udaremnionego zamachu na byłego premiera Iraku Ijada Allawi podczas jego wizyty w Berlinie w 2004 roku. Prokurator Feuerberg poinformował, że jest jeszcze za wcześnie na wyciąganie wniosków co do intencji zamachowca – nie wiadomo, czy atak na policjantkę miał podłoże terrorystyczne i czy był zaplanowany. Wskazówek o planowaniu zamachu terrorystycznego policja szukała w mieszkaniu zamachowca.

Dramatyczny przebieg zajścia

O godzinie 9.48 do centrali komendy policji zadzwoniła pierwsza osoba, która poinformowała, że mężczyzna w dzielnicy Spandau grozi przechodniom nożem. Na miejsce tego zajścia przyjechały cztery radiowozy, poinformował rzecznik policji. Gdy dwoje funkcjonariuszy policji zbliżyło się do mężczyzny, zaczął ich atakować nożem. Wtedy padły strzały.

Jak informują media, 44-letnia policjantka została poważnie raniona nożem w brzuch pod kamizelką kuloodporną. Jej 30-letni kolega strzelił kilkakrotnie w kierunku napastnika. Jedna z kul trafiła także policjantkę. Islamista zmarł w karetce pomimo podejmowanych przez ratowników prób reanimacji. Senator Berlina ds. wewnętrznych Frank Henkel (CDU) mówił o „dramatycznym incydencie”. Dodał, że jego „myśli krążą wyłącznie wokół ciężko ranionej w czasie akcji policjantki”. Wyraził nadzieję na jej szybkie ozdrowienie.

Artykuł pochodzi z serwisu ”Deutsche Welle”
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Policjantka skazana za nikczemne zachowanie

Warszawska policjantka, która w grudniu ubiegłego roku nieomal potrąciła starszą kobietę na przejściu dla pieszych, usłyszała wyrok. Funkcjonariuszka zapłaci 1,5 tys. zł grzywny i prawie przez pół roku będzie bez prawa jazdy. Nadal pozostanie jednak w służbie. Według sądu to, że staruszka weszła na przejście na czerwonym świetle nie usprawiedliwia wjechania na pasy przez policjantkę. Jak zauważył sędzia orzekający w tej sprawie, doszło tu niemal do potrącenia.

Według sądu nic nie zwalnia kierowcy z obowiązku ustąpienia pieszemu. W uzasadnieniu czytamy również, że takie zachowanie funkcjonariusza działa negatywnie również na innych uczestników ruchu drogowego – informuje Radio Zet.

Według policjantki chciała ona skłonić staruszkę… do szybszego zejścia z pasów, ze względu na zagrożenie ze strony pozostałych samochodów. Tłumaczenie nie przekonało sądu. Policjantka nie straciła z pracy, ale została przeniesiona do patrolu pieszego.

Policjantka przepędziła pieszą

Do zdarzenia doszło w grudniu ubiegłego roku na skrzyżowaniu Al. Jerozolimskich i ul. Żelaznej. Na nagraniu, które udostępnił jeden z kierowców, widać wyraźnie, jak radiowóz ruszając ze świateł gwałtownie skręca w kierunku pieszej, przepędzając ją z pasów. Kobieta weszła na zebrę prawdopodobnie na „późnym” zielonym świetle, które w trakcie przechodzenia przez jezdnię zmieniło się na czerwone.

– Mamy tu do czynienia z sytuacją, która nie powinna mieć miejsca – komentował na antenie TVP Info Mariusz Mrozek, rzecznik Komendanta Stołecznego Policji. – Jako policja zawsze podkreślamy, że każdy kierowca, bez wyjątku, musi zwrócić szczególną uwagę na osoby piesze – dodał.
Żródło info i foto: TVP.info

Rybnik: Napad, ucieczka z komendy i strzały

Dramatyczne sceny rozegrały się na ulicach Rybnika. W ich sprawie dwóch mężczyzn czeka na prokuratorskie przesłuchanie. Dwóch mężczyzn napadło wczoraj po południu na ulicy Żorskiej na kobietę. Bili ją, przewrócili, wreszcie ukradli jej torebkę z pieniędzmi i dokumentami. Widział to mężczyzna, który właśnie parkował samochód i ruszył w pościg za napastnikami. Udało mu się zablokować jednego z bandytów i razem z innymi przechodniami zatrzymał go. W tym czasie na miejscu byli już policjanci, którzy zabrali zatrzymanego do komendy.

W pomieszczeniu na parterze mężczyzna zaatakował policjantkę i zaczął uciekać. To wtedy padły strzały ostrzegawcze. Policjanci strzelali 3 razy – mówi Aleksandra Nowara z policji w Zabrzu. Kilkaset metrów od budynku komendy mężczyzna został zatrzymany. Kilka godzin później policja zatrzymała drugiego z napastników. Ten także na widok policji próbował uciekać. Zatrzymano go w miejskim autobusie. Mężczyzna był agresywny, atakował policjantów i groził im.

Będziemy składać wniosek o tymczasowy areszt dla obu mężczyzn – mówi Aleksandra Nowara. Dziś po południu staną przed prokuratorem. Na pewno usłyszą zarzut rozboju. Niewykluczone też, że będą odpowiadać za znieważenie policjantów. Obu mężczyznom grozi do 12 lat więzienia.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Gwałt na niemieckiej policjantce w hotelu należącym do Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie

W nocy z wtorku na środę w strzeżonym hotelu nr 3 należącym do Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie nieznany sprawca usiłował zgwałcić młodą policjantkę z Niemiec. Sprawa jest o tyle poważna, że w tym tygodniu w WSPol było obchodzone święto z okazji rocznicy powołania Centralnego Biura Śledczego Policji. Do akademika nr 3, w którym kwateruje się uczestników międzynarodowych konferencji i gości jacy przyjeżdżają do policyjnej uczelni, nie ma prawa wejść nikt postronny.

– Ten akademik jest położony na terenie koszar Wyższej Szkoły Policji. Na tym terenie jest służba policyjna. Pełni ją przez całą dobę oficer dyżurny oraz pomocnik – wyjaśnia „Rzeczpospolitej” jeden z funkcjonariuszy ze Szczytna.

Wczoraj policjantka z Niemiec złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa: nadużyciu seksualnym. Postępowanie prowadzi miejscowa policja pod nadzorem prokuratury. – Prowadzone jest pod kątem ustalenia tego, czy był to nieobyczajny wybryk czy też doszło do usiłowania gwałtu. Sprawa jest świeża, policja prowadzi przesłuchania, gromadzi dokumenty – mówi „Rzeczpospolitej” Artur Choroszewski , prokurator rejonowy w Szczytnie.

Czy policja powinna być sędzią we własnej sprawie? – Na razie nie można założyć że sprawcą był funkcjonariusz – dodaje prok. Choroszewski.

Co zeznała poszkodowana policjantka? Z jej relacji wynika, że do zdarzenia miało dojść w pokoju w którym była zakwaterowana. Kiedy około godziny czwartej nad ranem obudziła się, leżał na niej nagi mężczyzna. Milczał, nie było przemocy ani gróźb. Funkcjonariuszka odepchnęła intruza, a ten chwilę później uciekł. Czy poszkodowana jest w stanie go rozpoznać? Wiadomo, że zapamiętała jego klatkę piersiową.

Policjantka nie była w pokoju sama. Razem z nią zakwaterowano jeszcze jedną funkcjonariuszkę oraz policjanta z Niemiec.

Kto mógł dopuścić się nagannego zachowania? Poszkodowana zeznała, że o tym w jakim pokoju została zakwaterowana powiedziała grupie polskich policjantów. Czy ma to jakieś znaczenie dla sprawy – to w ramach postępowania powinno być wyjaśnione. Niemiecka policjantka nie była pijana, dobrze zapamiętała zdarzenie.

Jak mówi „Rzeczpospolitej” prokurator Artur Choroszewski policja miała zabezpieczyć monitoring z terenu wejścia do bramy i hotelu oraz z wnętrza budynku. Jednak – jak zaznacza – nie wiadomo, czy ten ostatni działał i czy był sprawny. – Zostali już przesłuchani w obecności biegłego tłumacza goście hotelu z terenu Niemiec – mówi nam szef prokuratury. Nie wiadomo kim była policjantka – czy była gościem odbywających się we wtorek uroczystości rocznicowych CBŚP czy też może brała udział w jakimś odbywającym się w Szczytnie szkoleniu.

– Nasi goście i nasi policjanci nie byli zakwaterowani w tym akademiku w którym doszło do incydentu. Nie zapraszaliśmy na nasze uroczystości żadnej delegacji z Niemiec – mówi Katarzyna Balcer, rzeczniczka Centralnego Biura Śledczego Policji.
Żródło info i foto: rp.pl