Policyjny pościg za 22-latkiem. Staranował radiowóz i rozbił swoje auto

Dramatyczny finał miała próba zatrzymania do kontroli 22-letniego kierowcy mercedesa w okolicach Ścinawy. 22-latek, usiłując za wszelką cenę uciec policjantom, najpierw staranował ich radiowóz, a gdy rozbił swój samochód na betonowym wiadukcie, kontynuował ucieczkę pieszo. Ostatecznie trafił jednak do aresztu. Jak się okazało, był pijany i nie miał prawa jazdy.

Policjanci ze Ścinawy, patrolując okoliczne miejscowości, zauważyli dobrze im znanego 22-letniego mieszkańca powiatu lubińskiego, jadącego osobowym mercedesem. Funkcjonariusze postanowili zatrzymać 22-latka do kontroli, ten jednak zignorował ich sygnały i zaczął uciekać. Policjanci ruszyli za nim w pościg.

Próbując zgubić policjantów, mężczyzna w pewnej chwili wjechał na pobliskie pole. Gdy funkcjonariusze zablokowali mu wyjazd z polnej drogi, uderzył w przód radiowozu, ominął policjantów i dalej kontynuował ucieczkę. Nie udało mu się już jednak wrócić na główną drogę. W pewnej chwili stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w betonowy wiadukt kolejowy, rozbijając swój samochód. Próbował jeszcze uciekać pieszo, ale został szybko zatrzymany i obezwładniony.

Jak się okazało, 22-latek był pijany i nie miał prawa jazdy. Badanie wykazało w jego organizmie ponad promil alkoholu. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu, a po wytrzeźwieniu usłyszał zarzuty.

22-latek odpowie teraz przed sądem za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości, niezatrzymanie się do kontroli drogowej oraz za staranowanie policyjnego radiowozu.
Źródło info i foto: se.pl

34-latek poznawał swoje ofiary w internecie, rozkochiwał i okradał

Najpierw zdobył serce kobiety, a potem ograbił ją z majątku. Tak działał 34-letni amant polujący w internecie. Jego ofiara przejrzała na oczy, dopiero dzięki policjantom. Cwany złodziejaszek w sieci poznał 38-latkę z Kielc. Najpierw wymieniali wiadomości, a w końcu zaczęli się umawiać na randki. Amant wydawał się szarmancki i zakochany. Znajomość nabrała intymnego charakteru. Kobieta zaczęła go zapraszać do swojego mieszkania. Tam kochanek czujnie się rozglądał. Spodobała mu się zwłaszcza kolekcja złotej biżuterii.

Kobieta w końcu zorientowała się, że straciła drogocenne błyskotki. Straty oszacowała na 33 tys. zł. Była przekonana, że padła ofiarą pospolitych włamywaczy, ale śledczy nie znaleźli żadnych śladów. Wtedy pod lupę wzięli amanta i złapali go w Krakowie. – Będzie odpowiadał nie tylko za rabunek, ale i za wyłudzenie od kobiety 800 zł. Grozi mu do 8 lat więzienia – mówi sierż. szt. Karol Macek z kieleckiej policji. Mundurowi ustalają, czy oszust nie ma na sumieniu więcej ofiar.
Źródło info i foto: Fakt.pl

CBŚP rozbiło gang złodziei samochodów. Odzyskano auta o wartości 2 mln złotych

Funkcjonariusze CBŚP przy współpracy Staży Granicznej i Prokuratury Krajowej rozbili grupę złodziei samochodowych, która działała od 3 lat. Przez ten czas przez jej ręce mogło przejść nawet 100 skradzionych pojazdów. Policjantom udało się odzyskać 31 samochodów o wartości ok. 2 mln zł.

Grupa kradła samochody w Hiszpanii, a następnie, na podstawie sfałszowanych dokumentów, przewoziła je do Polski. Na miejscu pojazdy były legalizowane i sprzedawane. Śledczy uważają, że w sumie mogło to być nawet ok. 100 samochodów skradzionych w ciągu 3 lat działalności grupy.

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji przy współpracy z Nadbużańskim Oddziałem Straży Granicznej i zamiejscowym wydziałem Prokuratury Krajowej w Lublinie wytypowali ok. 30 miejsc w woj. świętokrzyskim mazowieckim, śląskim i łódzkim, gdzie przestępcy przechowywali skradzione pojazdy. W skoordynowanej akcji tych służb funkcjonariusze przeszukali te miejsca i zatrzymali pięciu mężczyzn. Są to mieszkańcy Kielc lub okolic w wielu od 34 do 48 lat, którzy wcześniej byli już notowani za kradzieże. Prokuratura postawiła im zarzuty udziału w grupie przestępczej i paserstwa. Czterech z nich zostało tymczasowo aresztowanych przez Sąd Rejonowy w Lublinie, a jeden pozostaje pod dozorem policji.

W przeszukiwanych miejscach policjanci znaleźli i zabezpieczyli 31 aut o szacunkowej wartości ok. 2 mln zł. Były to m. in. samochody takich marek jak Lexus, Toyota, Mazda czy Nissan. Miały one „przebite” numery i były przygotowane do rejestracji w Polsce lub nawet były już zarejestrowane. W „dziuplach” funkcjonariusze znaleźli również tablice rejestracyjne, podrobione dokumenty i umowy kupna sprzedaży, a także inny sprzęt wykorzystywany do kradzieży pojazdów.

Działania te przeprowadzono w marcu, ale CBŚP poinformowała o tym w środę z uwagi na dobro prowadzonego postępowania. Śledczy podkreślają, że sprawa w dalszym ciągu ma charakter rozwojowy. Nie są wykluczone dalsze zatrzymania osób podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej trudniącej się kradzieżami oraz legalizacją pojazdów w związku z tym postępowaniem.
Źródło info i foto: wp.pl

Policjanci urządzili sobie grilla w czasie kwarantanny. Jakie kary ich czekają?

Na każdym kroku jesteśmy proszeni o pozostanie w domach. Niestety, nie wszyscy się do tego stosują. Nawet osoby, które powinny świecić przykładem łamią prawo. Ośmiu policjantów z Poznania urządziło sobie grilla nad jeziorem. Czekają ich srogie kary!

Policjanci powinni dawać przykład innym. Niestety, w tym przypadku było inaczej. W niedzielę (7 kwietnia) ośmiu funkcjonariuszy drogówki spotkało się nad jeziorem Maltańskim w Poznaniu i urządziło sobie grilla.

Wszyscy funkcjonariusze pracują w wydziale ruchu drogowego i w niedzielne popołudnie opuścili swoje rejony służbowe, aby spotkać się w miejskim zieleńcu na Malcie. Policjanci zostali ukarani mandatami w wysokości 500 złotych, ale to nie koniec.

– Wszyscy mają wszczęte postępowania dyscyplinarne za naruszenie procedur służbowych. Kary będą surowe – przekazał mł. insp. Andrzej Borowiak.

Policjantom grozi wydalenie ze służby. Mieli oni różny staż pracy – służyli w policji od 2 do 9 lat.
Źródło info i foto: se.pl

Meksyk: Zemsta gangu na policjantach

Członkowie meksykańskiego kartelu narkotykowego Jalisco New Generation (CJNG) zabili 14 funkcjonariuszy policji w mieście Aguililla w stanie Michoacán. Według wstępnych ustaleń, mogło dojść do zasadzki. Do ataku doszło na obrzeżach miasta. Niczego niespodziewający się policjanci odpowiadali na wezwanie, gdy nagle napastnicy w opancerzonych ciężarówkach otworzyli do nich ogień, strzelając z karabinów maszynowych. Gangsterzy podpalili też kilka radiowozów. 14 osób uznano za zmarłych, 3 trafiły do szpitala.

„Jesteśmy w kontakcie z rządem stanowym i przekażemy wszystkie możliwe zasoby, jakimi dysponujemy, aby znaleźć odpowiedzialnych za atak i postawić ich przed wymiarem sprawiedliwości” – napisał meksykański minister bezpieczeństwa publicznego na Twitterze.

Gang zostawił policjantom komunikat. W sieci opublikowane zostały filmy i zdjęcia z miejsca ataku. Widać na nich zniszczone, płonące samochody. Według doniesień mediów w niektórych pojazdach członkowie kartelu zostawili wiadomość, aby lokalna policja przestała wspierać rywalizujące z nimi gangi narkotykowe.
Źródło info i foto: o2.pl

Niemieccy policjanci zgwałcili Polkę. Grozi im od 3 do 15 lat więzienia

Od trzech do 15 lat więzienia grozi dwóm niemieckim policjantom, którzy na służbie mieli zgwałcić obywatelkę Polski. Prokuratura we wschodnioniemieckim landzie Turyngia wydała nakaz aresztowania dwóch podejrzanych – informuje reporter Radia ZET, Wojciech Hernes.

Dowody w sprawie są jednoznaczne. – Policjanci zostali aresztowani – zapewnił rzecznik prokuratury w Erfurcie.

Ofiara opisała anatomiczne cechy gwałcicieli. Dwaj policjanci, którzy przesłuchali Polkę w małej niemieckiej miejscowości Gotha, później ją zgwałcili. Mieli problem z ustaleniem jej tożsamości, rzekomo posługiwała się podrobionymi dokumentami.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

25-letni Dawid J. brutalnie zamordował kolegę. Śmiercią groził też policjantom

To spotkanie przy kieliszku zakończyło się tragicznie. W trakcie libacji Dawid J., według śledczych, zaczął bić i kopać swojego swojego kompana, a nawet skakać po jego głowie. W trakcie zatrzymania groził policjantom, że ich także zabije. W sobotę 21 września Dawid J. i Andrzej K. – mieszkańcy jednej z podwrocławskich wsi – spotkali się w opuszczonym budynku. Razem pili alkohol.

– W pewnym momencie Dawid J. zaczął bić, kopać oraz skakać po głowie pokrzywdzonego, czym spowodował u Andrzeja K. obrażenia głowy, w szczególności twarzoczaszki z masywnym krwotokiem zewnętrznym – informuje Justyna Pilarczyk, rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

25-latek po dokonaniu zbrodni poszedł do swoich krewnych i przyznał się do zabicia człowieka. To oni wezwali policję.

Groził policjantom

– Policjanci natychmiast udali się we wskazane miejsce, gdzie zastali podejrzewanego o przestępstwo. Mężczyzna miał na sobie ślady krwi. W momencie zatrzymania był nietrzeźwy. Miał blisko dwa promile alkoholu w organizmie. Podczas czynności mężczyzna był bardzo agresywny. Groził policjantom pozbawieniem życia, a także wielokrotnie ich znieważył – relacjonuje Marta Stefanowska, rzecznik policji w Środzie Śląskiej.

Zeznania świadków, przeszukania mieszkań czy oględziny miejsca zbrodni dały śledczym mocne podstawy do zatrzymania Dawida J. i przedstawienia mu zarzutu zabójstwa. Oprócz tego usłyszał także zarzut kierowania gróźb pozbawienia życia wobec policjantów. Mężczyzna przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale odmówił złożenia wyjaśnień. Sąd zastosował wobec 25-latka tymczasowy areszt na okres trzech miesięcy. Grozi mu dożywotnie więzienie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

68-letnia kobieta rozpyliła gaz pieprzowy w piaskownicy. Kobiecie grozi kara do 3 lat więzienia

Kara do trzech lat więzienia grozi mieszkance Jastrzębia-Zdroju (woj. śląskie). Kobieta na placu zabaw rozpyliła gaz pieprzowy. Policjantom miała powiedzieć, że… dzieci jej dokuczały. Policję zawiadomili zaniepokojeni rodzice. Z ich relacji wynikało, że na jednym z placów zabaw starsza kobieta rozpyliła gaz pieprzowy. Ośmioro dzieci miało m.in. widoczne na twarzy zaczerwienienie. Czworo z nich trzeba było zostawić w szpitalu na obserwacji.

Policjanci szybko ustalili adres kobiety. W jej mieszkaniu znaleziono gaz, którego użyła. 68-latka tłumaczyła, że zrobiła to, ponieważ dzieci jej dokuczały i były wobec niej złośliwe. Trwa policyjne postępowanie w tej sprawie, które dotyczy ewentualnego narażenia dzieci na niebezpieczeństwo.

68-latce grozi za to kara do trzech lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Kalifornia: Kierowca staranował przechodniów samochodem sądząc, że są muzułmanami

Przed sądem w Santa Clara (Kalifornia) stanął w piątek weteran wojny w Iraku, który – jak się później okazało rozmyślnie – staranował swoim samochodem grupę osób na przejściu dla pieszych oceniając z ich wyglądu, że są muzułmanami.

Incydent wydarzył się w Sunnyvale, małej miejscowości w rejonie słynnej Doliny Krzemowej. 34-letni Isaiah Joel Peoples wjechał samochodem w pieszych powodując obrażenia ośmiu osób. Najbardziej poszkodowana zostali 13-letnia dziewczynka i 9-letni chłopiec. Dziewczynka z poważnym urazem głowy została przewieziona do szpitala. Została poddana trepanacji czaszki i zapadła w śpiączkę. Jej stan lekarze określają jako krytyczny.

Uprzedzenia rasowe

Mężczyzna przyznał się policjantom, że kierował się uprzedzeniami rasowymi i celowo wjechał w przechodniów sądząc, że są muzułmanami. W piątek Peoples stanął przed sądem pod zarzutem usiłowania zabójstwa. Jego matka powiedziała dziennikarzom, że cierpi on na zaburzenia psychiczne będące rezultatem stresów z okresu służby.

W latach 2005-2009 mężczyzna brał udział w interwencji USA w Iraku jako strzelec wyborowy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

CBŚP chciało dać policjantom 1000 zł nagrody z okazji 100-lecia niepodległości. Brakuje chętnych

Do mediów społecznościowych przedostała się odpowiedź na pismo naczelnika CBŚP, w którym proponuje się policjantom 1000 zł nagrody „z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości”. Ani jeden policjant nie chciał tego wyróżnienia.

Sytuacja w policji staje się katastrofalna. Oficjalne dane policji na temat zwolnień L4 mówią o kilkunastu procentach, ale TVN 24 podaje, że już 30 tys. policjantów mogło pójść na zwolnienia lekarskie. To oznacza, że protestuje co trzeci policjant – zgodnie z danymi na stronie policji, w całym kraju zatrudnionych jest ok. 100 tys. funkcjonariuszy.

1000 zł za służbę 11 listopada

Sprawa jest na tyle trudna, że, jak podają niektóre media, komendant główny Jarosław Szymczyk zaproponował tysiąc zł premii dla każdego policjanta, który będzie pełnił służbę 11 listopada. Z kolei we wczorajszym liście komendanta do funkcjonariuszy, zaapelował on, by „nie dopuścić do tego, by na ulicach zaczęli rządzić bandyci”. 

Szef NSZZ Policjantów Rafał Jankowski krytykuje ten sposób premiowania. – To jest załatanie dziury. W szeregach policji mówi się, że komendant kupuje ludzi na służbę – mówił wczoraj. Związkowiec, cytowany w „Wydarzeniach” Polsat News, dodaje:- Informacja od policjantów jest taka, że to takie judaszowe srebrniki, więc przeznaczą je na szczytny cel.

Nagroda z okazji 100. rocznicy. Chętnych brak

Tymczasem do mediów przedostały się pismo z Wydziału ds. Zwalczania Aktów Terroru CBŚP zaadresowane do naczelnika Wydziału Kadr i Szkolenia. Jest ono odpowiedzią na prośbę o „wytypowanie jednego policjanta do wyróżnienia nagrodą pieniężną w kwocie 1000 zł z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl