Sztutowo: Kierowca BMW śmiertelnie potrącił 47-latka. Trwają poszukiwania sprawcy

Policja poszukuje kierowcy BMW, który przed południem w Sztutowie w Pomorskiem śmiertelnie potrącił pieszego i uciekł z miejsca zdarzenia.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący BMW z niewyjaśnionych przyczyn potrącił mężczyznę na przejściu dla pieszych. Kierowca uciekł z miejsca wypadku. Niestety, pomimo udzielonej medycznej pomocy 47-letni mieszkaniec powiatu warszawskiego, zmarł – poinformowała Joanna Słowik z policji Nowym Dworze Gdańskim.

Funkcjonariusze dokonali oględzin wypadku i przesłuchali świadków.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Boston: Sześciu policjantów oskarżonych o zabójstwo 41-latka. Oddali do niego 31 strzałów w ciągu 3 sekund

Sześciu bostońskich policjantów zostało oskarżonych o zabójstwo 41-letniego Justona Roota. Strzelili do niego 31 raz w ciągu 3 sekund, gdy ten leżał ranny na ziemi. Po incydencie funkcjonariusze mieli komentować: „Tak, zabiłem tego sku…na” i „opróżniłem na niego swój magazynek”. Pozew złożyła rodzina zabitego. Do strzelaniny pomiędzy policją a 41-letnim Justonem Rootem doszło w lutym. Policja dostała zgłoszenie o uzbrojonym człowieku w okolicach szpitala Brigham and Women’s Hospital.

Kiedy funkcjonariusz zobaczył mężczyznę miał sięgnąć po broń, na co ten również wyjął pistolet – później okazało się, że był to przezroczysty zabawkowy pistolet do paintballa – i do niego strzelił. Policjant również oddał strzały, ranił Roota, po czym potknął się i upadając strzelił ponownie trafiając szpitalnego woźnego w oko.

Root zdołał wsiąść do samochodu, ale po sześciu minutach rozbił się, wysiadł i upadł na ziemię. Próbowała go opatrzyć ratowniczka medyczna, ale policjanci kazali jej odsunąć się. Chociaż funkcjonariusze nie widzieli broni w rękach 41-latka, a on sam leżał bezbronny, to oddali do niego 31 strzałów w ciągu 3 sekund.

W 35-stronicowym pozwie rodzina oskarża funkcjonariuszy m.in. o użycie nadmiernej siły, napaść i pobicie, spowodowanie śmierci oraz nieprzestrzeganie standardów i zasad. Oskarżą również władze Bostonu o niewłaściwe szkolenie policji i brak nadzoru. Zauważono, że większość funkcjonariuszy, którzy strzelali do leżącego na ulicy mężczyzny nie miało włączonych kamer na mundurach.

– Został zabity bez powodu – powiedział na konferencji prasowej ojciec zabitego Evan Root.

Mężczyzna leczył się psychiatrycznie

Rodzina Roota wyjawiła, że 41-latek był leczony psychiatrycznie, w tym na chorobę afektywną dwubiegunową i zaburzenia schizoafektywne. W pozwie wyjaśniono, że był rozczarowany tym, że nie może zostać policjantem, dlatego czasami nosił pistolet do paintballa z przezroczystego plastiku.

– Funkcjonariusze i policjant stanowy muszą ponieść odpowiedzialność za skandaliczne czyny i złe poprowadzenie sprawy, opróżniając niemal magazynki i strzelając 31 razy, kiedy on leżał ledwo przytomny na ziemi krwawiąc – stwierdziła Jennifer Root, siostra 41-latka.

W pozwie przypomniano, że oskarżeni, w złożonym po incydencie oświadczeniu, nie wspominali nic o tym, by widzieli Roota wymachującego bronią. Funkcjonariusze mieli natomiast krzyknąć do Roota, by się położył, choć ten leżał już ranny na jezdni.

„Tak, zabiłem tego sku…na”

Pozew zawiera również opis nagrania wideo, z którego ma wynikać, że funkcjonariusze nie próbowali udzielić pomocy medycznej po strzelaninie. Mieli natomiast gratulować sobie nawzajem używając zwrotów – jak opisano w pozwie – „Tak, zabiłem tego sku…na” i „opróżniłem na niego swój magazynek”.

– Juston był miłym, kochającym synem i bratem, a jego śmierć to tragedia. Juston i nasza rodzina zasługują chociaż na ujawnienie prawdy oraz ukaranie odpowiedzialnych za jego śmierć – dodała.

Śledztwo przeprowadzone po zdarzeniu przez prokuraturę okręgową hrabstwa Norfolk ustaliło, że oddanie strzałów przez policjantów było uzasadnione. Zarówno bostońska jak i stanowa policja odmówiły komentarzy w tej sprawie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Warszawa: Protesty na Krakowskim Przedmieściu po aresztowaniu Margot

Na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie trwają protesty po przewiezieniu do aresztu aktywistki Margot. Uczestnicy manifestacji twierdzą, że mają do czynienia z agresją ze strony policjantów. Z kolei rzecznik stołecznej policji podkreśla, że to funkcjonariusze zostali zaatakowani. W piątek sąd na wniosek prokuratury zastosował dwumiesięczny areszt wobec jednej osoby w związku ze sprawą uszkodzenia homofobicznej furgonetki. Chodzi o Margot, aktywistkę grupy Stop Bzdurom, która jest związana m.in. z akcją umieszczenia tęczowych flag na warszawskich pomnikach.

Margot w momencie przybycia policjantów znajdowała w siedzibie Kampanii Przeciwko Homofobii na warszawskim Powiślu. Na miejscu pojawiła się także grupa protestujących. Margot nie została tam jednak zatrzymana i razem z protestującymi przeszła na Krakowskie Przedmieście. Tam aktywistka została doprowadzona do radiowozu i przewieziona do aresztu. Protestujący podjęli próbę blokowania policyjnego auta.

„Pod siedzibą KPH Margot wyszła i dobrowolnie chciała poddać się aresztowaniu. Bezskutecznie. Doszło do niego dopiero wtedy i tam, gdzie można było uczynić pokaz siły opresyjnego państwa, którym staje się Polska” – pisała na Twitterze posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Z kolei reporter Radia ZET Maciej Sztykiel donosił, że „Policja użyła wobec protestujących przemocy”. Dziennikarz i posłanka KO Magdalena Filiks mieli zostać uderzeni przez funkcjonariuszy. „Nie było ANI JEDNEGO wezwania do rozejścia się. Ani jednego” – wskazywał reporter. „Policja siłą usunęła aktywistów. Mnie przepychano chociaż pokazywałem legitymacje poselską. Siła staje się jedynym argumentem władzy” – relacjonował poseł Lewicy Maciej Gdula.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Szczęśliwy finał poszukiwań 98-latki

W niedzielny wieczór do piotrkowskiej komendy zgłosiła się zaniepokojona rodzina starszej kobiety, która wyszła z domu w godzinach popołudniowych i od tej pory nie nawiązała kontaktu. Determinacja i zaangażowanie piotrkowskich policjantów pozwoliło na szczęśliwe odnalezienie wiekowej seniorki.

Piotrkowscy policjanci 2 sierpnia br. otrzymali zgłoszenie o zaginięciu 98-letniej mieszkanki Piotrkowa. Z informacji przekazanych przez najbliższych okazało się, że kobieta wyszła z domu o godzinie 17:00. Była umówiona z jednym z członków rodziny. Do ustalonego miejsca jednak nie dotarła. Rodzina powiadomiła również, że zaginiona miewa problemy z pamięcią. Funkcjonariusze jeszcze przed przyjęciem zawiadomienia o zaginięciu rozpoczęli poszukiwania. Z uwagi na realne zagrożenie dla życia i zdrowia zaginionej Komendant Miejski Policji w Piotrkowie Trybunalskim niezwłocznie ogłosił alarm dla całej jednostki. Do działań poszukiwawczych zostało skierowanych kilkudziesięciu policjantów wraz z psem tropiącym. Funkcjonariusze sprawdzali pobliskie place, skwery oraz tereny osiedlowe. Sprawdzali klatki schodowe oraz piwnice. Weryfikowali szpitale oraz inne placówki. Dokładne sprawdzenie terenu oraz determinacja piotrkowskich kryminalnych pozwoliła na odnalezienie 98-latki. Kobieta znajdowała się na terenie ciągu garaży, w trudno dostępnym miejscu. W chwili odnalezienia była zdezorientowana i przestraszona. Przybyłe na miejsce pogotowie zabrało 98-latkę do szpitala.

Policja apeluje!

W przypadku osób starszych i schorowanych ważne jest, aby zapewnić im stałą opiekę i nie dopuszczać do sytuacji rodzącej ryzyko zagubienia się. Zaginięcie to poważne zagrożenie dla seniorów. Zadbajmy, aby osoby starsze były wyposażone w urządzenia służące do lokalizacji, informację o chorobach i przyjmowanych lekach.

Pamiętajmy – każde zaginięcie osoby powinno zostać zgłoszone na Policję!
Źródło info i foto: Policja.pl

USA: Strzelał do sprzedawcy, bo ten kazał mu założyć maseczkę. Strzelał też do policji

35-letni mieszkaniec Pensylwanii Adam Zaborowski został w weekend zatrzymany przez policję za oddanie strzału w kierunku sprzedawcy, który poprosił go o założenie maseczki. W poniedziałek policja opublikowała film z incydentu.

Do zdarzenia doszło 31 lipca w Bethlehem w Pensylwanii. Na opublikowanym filmie wideo widać, jak Zaborowski na ulicy przed sklepem z cygarami oddaje dwa strzały, jeden w powietrze, a drugi obok zbliżającego się ku niemu sprzedawcy. Mężczyzna nie odniósł obrażeń. Według policji do sprzeczki doszło, bo sprzedawca poprosił Zaborowskiego o założenie maseczki. Ten miał wziąć dwa cygara i pójść do samochodu, skąd wziął pistolet i zaczął strzelać. Mężczyzna został zatrzymany przez policję dzień później w swoim domu w Slatington. Podczas zatrzymywania wywiązała się strzelanina. Zaborowski postrzelił w ramię jednego z policjantów. Sam również został ranny i przebywa w szpitalu.

Jak podał lokalny portal Lehigh Valley Live, prawnik napastnika oświadczył w niedzielę, że jego klient „źle znosi pandemię”. Mężczyzna z powodu pandemii miał stracić pracę, a wcześniej sąd odebrał mu prawo opieki nad dzieckiem. Teraz przed sądem będzie odpowiadał za usiłowanie zabójstwa.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Warszawa: 16-latek rzucił się z nożem na policjanta

Nocny atak nożownika na policjanta na warszawskich Bielanach. Funkcjonariusz trafił do szpitala z ranami głowy. Przy ulicy Papirusów w Warszawie doszło do bójki dwóch grup, w której uczestniczyło kilkanaście osób. W trakcie legitymowania przez policję 16-letni mężczyzna z nożem kuchennym rzucił się na jednego z policjantów.

Napastnik miał ponad półtora promila alkoholu w organizmie. Był wcześniej notowany za rozboje.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policjanci z „Archiwum X” rozwiązali sprawę zabójstwa sprzed kilku lat

Działania prokuratury oraz poznańskich policjantów z „Archiwum X”, doprowadziły do ustalenia sprawcy zbrodni zabójstwa, która miała miejsce w maju 2015 roku w miejscowości Lusówek w województwie wielkopolskim – poinformowała w czwartek rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.

Jak przekazała prokurator Bialik, podczas czynności procesowych w toku innego postępowania prokuratorzy z Działu do Spraw Wojskowych Prokuratury Rejonowej Poznań Grunwald w Poznaniu znaleźli dowody, które zwróciły uwagę na zdarzenie sprzed lat. Chodziło o sprawę niewyjaśnionego zgonu mężczyzny, którego zwłoki ujawniono w maju 2015 roku w wodach Jeziora Lusowskiego – powiedziała prokurator.

Śledczy dotarli do notesów należących do Grzegorza L. W jednym z nich, w rozdziale zatytułowanym „Zemsta po latach”, odkryli opis zabójstwa, jakiego dokonał wymieniony. Autor zapisków, stosując retrospekcję, opisał swoje życie od narodzin do śmierci matki, w tym krzywdy, jakich doznał od swojego ojczyma wyrządzone mu w dzieciństwie – tłumaczyła.

Wskazała, że po znalezieniu tych notatek do spławy zostali włączeni policjanci z poznańskiego „Archiwum X”, którzy zweryfikowali dowody, po których powiązali niewyjaśnioną śmierć z 2015 roku z Grzegorzem L. Opisany przez niego w pamiętniku ojczym okazał się mężczyzną, którego zwłoki znaleziono w jeziorze 5 lat temu. Jak ustalono, zmarły utonął, po tym jak został zrzucony z pomostu do wody – podała.

Mężczyzna został zatrzymany i w prokuraturze usłyszał zarzut zabójstwa ojczyma dokonanego z zamiarem bezpośrednim i w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Aktualnie weryfikowane są wyjaśnienia złożone przez podejrzanego – dodała.

Za zarzucane czyny może grozić nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Krwawa awantura domowa w Teksasie. Nie żyją trzy osoby

Trzy ofiary wezwania do awantury domowej w Teksasie. Uzbrojony 23-latek zastrzelił dwóch policjantów, którzy zapukali do jego drzwi. Gdy na miejsce dotarły posiłki, zabił również siebie.

Do tragicznej interwencji doszło w sobotę po południu w McAllen. Funkcjonariusze Edelmiro Garza (45 l.) i Ismael Chavez (39 l.) przyjechali na miejsce wezwania, gdzie miało dojść do przemocy domowej. Po rozmowie z osobami, które prosiły o pomoc, poszli do domu Audona Ignacio Camarillo (23 l.). Ten otworzył drzwi i nie zamierzając wdawać się w rozmowę, wyciągnął broń i strzelił.

Chwilę później, słysząc policyjne syreny, 23-latek schował się za samochodem. Mundurowi nie zdążyli nawet podjąć próby aresztowania, bo kilka minut później mężczyzna strzelił sobie w głowę. Jak się okazało, był dobrze znany organom ścigania, m.in. ze zgłoszonej miesiąc wcześniej napaści.

W sobotni wieczór lokalni policjanci upamiętnili zabitych kolegów, podążając za karetką z ich ciałami kawalkadą aut do siedziby koronera hrabstwa Hidalgo. – Oni tylko wykonywali swoją pracę – skomentował szef policji w McAllen Victor Rodriguez.
Źródło info i foto: se.pl

USA: Obława za mężczyzną, który postrzelił dwóch policjantów

Od poniedziałkowego rana trwało w Oklahomie polowanie na mężczyznę, który podczas kontroli drogowej postrzelił dwóch policjantów.

– David Anthony Ware został zatrzymany około 3.30 am we wschodniej Tulsie. Doszło wtedy do starcia między nim a policjantami – poinformował Departament Policji w Tulsa.

Ware wyciągnął broń z oficerów i strzelił wiele razy. Obaj policjanci zostali przewiezieni do szpitala, gdzie znajdują się w stanie krytycznym. Ware uciekł pieszo z miejsca zdarzenia i pozostaje na wolności. Władze ostrzegają mieszkańców, by uważali na swoje otoczenie. – Jeśli twoje psy szczekają, zadzwoń do nas, a my przyjdziemy to sprawdzić – prosi policja na Facebooku. – Jeśli zdecydował się strzelać do nas, prawdopodobnie może strzelać do każdego.
Źródło info i foto: se.pl

Nocne zamieszki w Londynie. 15 policjantów rannych

Do starć doszło po tym, jak nielegalna impreza uliczna w londyńskiej dzielnicy Brixton, wymknęła się spod kontroli. Do starć interweniujących funkcjonariuszy z uczestnikami „zabawy” doszło w czwartek nad ranem. W ich wyniku rany odniosło 15 policjantów, a dwóch pozostaje w szpitalu. Na nagraniach z zajść, które pojawiły się w mediach społecznościowych, widać, jak ludzie rzucają różnymi ciężkimi przedmiotami w interweniujących policjantów. Udostępniono również nagrania, na których uwieczniono osoby wskakujące na policyjne radiowozy.

Zajścia zakończyły się aresztowaniem czterech osób. Zarzuca się im napaść i przestępstwa związane z zakłócaniem porządku publicznego. 15 funkcjonariuszy zostało rannych, dwóch z nich wymaga hospitalizacji. Zniszczonych zostało również kilka radiowozów i ambulansów.

Ataki na policjantów nie były jedynymi. Uczestnicy imprezy walczyli również między sobą. Według niektórych doniesień, w ruch poszły pięści, metalowe pręty, cegły, a nawet noże.

Impreza była nielegalna

Policja wyjaśnia, co było przyczyną wybuchu zamieszek. Według wstępnych ustaleń, w trakcie ulicznego grilla ktoś wystrzelił z pistoletu, później ludzie rzucili się do ucieczki, a po chwili rozgorzała bijatyka. Po wkroczeniu funkcjonariuszy, agresja tłumu obróciła się przeciwko nim.

– Zeszłej nocy otrzymaliśmy wiele zgłoszeń od mieszkańców skarżących się na hałas, zachowania aspołeczne i przemoc – powiedział komendant policji Colin Wingrove wyjaśniając powody interwencji.

Przypomniał, że impreza odbyła się wbrew prawu, gdyż obowiązują ograniczenia wynikające z epidemii koronawirusa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl