Są prokuratorskie zarzuty dla osób, które wywołały zamieszki pod komisariatem w Koninie

Trzy osoby usłyszały zarzuty prokuratorskie po zamieszkach do jakich doszło pod komisariatem w Koninie. To wszystko ma związek ze śmiertelnym postrzeleniem 21-latka, do którego doszło w ubiegły czwartek.

W niedzielę w Koninie było bardzo nerwowo. Do tego stopnia, że pod komisariatem policji doszło do zamieszek. Funkcjonariusze zatrzymali łącznie siedem osób (w tym czterech nieletnich). Trzy osoby usłyszały zarzuty prokuratorskie.

PAP poinformowała, że dwóch zatrzymanych usłyszało zarzuty czynnej napaści na policjanta. Mieli oni bowiem kopać i znieważać funkcjonariuszy. Przyznali się do popełnionego czynu i tłumaczyli, że działali pod wpływem wzburzenia. – Mówili też o tym, że częściowo ich działanie spowodowane było tym, że byli pod wpływem alkoholu – powiedziała prokurator Małgorzata Kudła.

Śledczy wystąpili do sądu z wnioskiem o zastosowanie wobec podejrzanych tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy, m. in. w związku z grożącą im wysoką karą. Tej dwójce grozi nawet 10 lat więzienia.

Trzeci z zatrzymanych mężczyzn będzie odpowiadać za szarpanie policjanta za kamizelkę taktyczną. Grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: se.pl

43-latek wyłudził z funduszy unijnych 2,5 mln złotych

Policjanci zajmujący się przestępczością gospodarczą KMP w Lublinie zatrzymali jednego z przedsiębiorców. 43-letni mężczyzna wyłudził z funduszy unijnych 2,5 mln złotych i usiłował wyłudzić kolejne 700 tys. złotych na innowacyjne urządzenia. Jak się okazało, zakupił z Niemiec seryjne maszyny warte około 30 tys. złotych. Mężczyzna usłyszał już zarzuty w Prokuraturze Okręgowej w Lublinie. Na poczet przyszłej kary śledczy zabezpieczyli mienie wartości 3,1 mln złotych. Grozić mu może kara do 10 lat więzienia.

Postępowanie w tej sprawie zostało wszczęte na materiałach operacyjnych policjantów z Wydziału dw. z Przestępczością Gospodarczą KMP w Lublinie. Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Na postawie zebranych w sprawie materiałów policjanci i prokuratorzy ustalili, że jedna z firm działająca na terenie województwa lubelskiego w latach 2016-2019 wystąpiła o dofinansowanie ze środków Unii Europejskiej na realizację dwóch projektów. Pierwszy z nich miał dotyczyć systemu inteligentnej zbiórki starych telefonów komórkowych. Kolejny natomiast opracowania samoobsługowych maszyn recyklingowych oraz inteligentnego systemu zbiórki odpadów. Łącznie wystąpiono o dofinansowanie w kwocie 3,2 mln złotych.

Beneficjentowi projektu udało się uzyskać 2,5 mln złotych. Pozostała część środków po wykryciu nieprawidłowości została zablokowana przez LAWP. Jak się okazało firma podczas realizacji projektu przekładała nieprawdziwe oświadczenia i dokumenty o realizacji poszczególnych etapów. Jak ustalili śledczy urządzenia, które miały być innowacyjne, faktycznie zostały zakupione z Niemiec, za kwotę niewiele ponad 30 tys. złotych. Były to urządzenia seryjne, niespełniające warunków projektu. Pracownicy firmy jedynie lekko je zmodyfikowali.

W sprawie policjanci zatrzymali 43-letniego prezesa zarządu firmy. Podczas przeszukania siedziby firmy zabezpieczono część pozyskanych przez przedsiębiorstwo maszyn, które zostały poddane oględzinom biegłego. Mężczyzna został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał dwa zarzuty oszustwa w stosunku do mienia wielkiej wartości. Na poczet przyszłej kary zabezpieczono majątek podejrzanego w postaci nieruchomości wartych przeszło 3,1 mln złotych. Sprawa ma charakter rozwojowy.

Sąd wobec podejrzanego zastosował środek zapobiegawczy w postaci dozoru Policji. 43-latkowi grozi kara do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

San Diego: Tragiczny finał rodzinnego konfliktu. Nie żyje 5 osób

Pięć osób, w tym trójka dzieci, zginęło w San Diego w wyniku rodzinnego konfliktu. Według policji 31-letni mężczyzna otworzył ogień do swojej rodziny, po czym popełnił samobójstwo. Policjanci, która przyjechali na miejsce zdarzenia do jednego z domów w San Diego, zobaczyli w oknie zakrwawione dziecko. Wyważyli drzwi i odkryli, że w domu są inne osoby, zaatakowane z użyciem broni palnej.

– 31-letni mężczyzna, 29-letnia kobieta i trzyletnie dziecko zginęli. Trzech chłopców w wieku pięciu, dziewięciu i jedenastu lat trafiło do szpitala. Niestety, dwóch z nich zmarło – przekazał Matt Dobbs z policji w San Diego.

Konflikt powodem tragedii

Zdaniem policji 31-latek otworzył ogień do swojej żony i czworga dzieci, a potem popełnił samobójstwo. Powodem miał być konflikt między małżonkami.

– Najpierw usłyszałam strzały. Myślałam, że śnię. Wstałam, a brat powiedział mi, że na zewnątrz jest policja. Wyszliśmy z domu i zobaczyłam mnóstwo radiowozów. Po chwili przyjechała karetka. Zobaczyłam, jak sanitariusze wynoszą z domu ciała – mówiła sąsiadka zamordowanej rodziny.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zatrzymano podejrzanego o podpalenie kobiety

fot. Piotr Mecik/East News Bialystok, 07.09.2016 Komisariat Policji nr. 3 w Bialymstoku.

Po kilkunastu godzinach zatrzymano podejrzanego o podpalenie kobiety na warszawskiej Woli – przekazała Radiu ZET stołeczna policja. Do zdarzenia doszło w sobotę, 16 listopada, po południu. Mężczyzna zobaczył się z ofiarą, polał ją substancją łatwopalną, podpalił i uciekł. Zatrzymano go po kilkunastu godzinach od incydentu. Kobieta przeżyła walkę z ogniem. Trafiła do szpitala. Policja z warszawskiej Woli przeprowadza z podejrzanym czynności procesowe.

„Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę, który jest podejrzewany o podpalenie kobiety na warszawskiej Woli” – JAROSŁAW FLORCZAK ZE STOŁECZNEJ POLICJI, RADIO ZET
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Konin: Atak na policjantów przed komendą

Kilkadziesiąt minut trwało w niedzielę zgromadzenie przy siedzibie policji w Koninie (Wielkopolskie) w związku ze śmiercią 21-latka postrzelonego przez policjanta. Zgromadzeni wznosili wulgarne okrzyki, krzyczeli też „mordercy”. Kilka osób w stronę policji rzucało kamieniami i butelkami. Zatrzymano cztery osoby. Prezydent Konina zaapelował o spokój w mieście.

– Przyszliśmy tu, by uczcić chłopaka. Niepotrzebnie ze strony tłumu poleciały kamienie – powiedział jeden z uczestników zgromadzenia.

W jego ocenie jeden z zatrzymanych „nie używał przemocy i nie kopał w tarczę”. – Stał naprzeciwko policjantów. Gdy ruszyli, został powalony na ziemię – dodał.

Ucierpiało trzech policjantów

Jak poinformował w niedzielę oficer prasowy konińskiej policji podkom. Marcin Jankowski funkcjonariusze podjęli interwencję, ponieważ doszło do aktów znieważenia policjanta, naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy. – To było kopanie w tarcze, rzucanie butelkami, kamieniami, niebezpiecznymi przedmiotami – powiedział.

Policja nie informuje na razie, jakie zarzuty mają usłyszeć zatrzymani. Podkom. Jankowski podał, że osoby te na razie są legitymowane i przesłuchiwane. Rzecznik podał, że w działaniach ucierpiało trzech funkcjonariuszy policji; zapewnił, że ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. – Oni dostali tymi butelkami czy kamieniami – wyjaśnił.

Przed interwencją funkcjonariuszy policja kilkakrotnie wezwała zgromadzonych do rozejścia grożąc użyciem siły.

Zgromadzenie przerwano ok. godz. 18.

W poniedziałek sztab kryzysowy

Po zakończonej manifestacji prezydent Konina Piotr Korytkowski zaapelował o spokój w mieście. Zapowiedział zwołanie na poniedziałek sztabu kryzysowego.

– W tej chwili trwają dochodzenia wszystkich służb: policji oraz prokuratury zmierzające do tego, aby wyjaśnić wszystkie okoliczności związane z tym tragicznym wydarzeniem. Natomiast nie może dochodzić do takiej sytuacji, że miasto jest sparaliżowane (…) miasto musi funkcjonować; apeluję o to, by zachowywać się bezpiecznie, by nie wznosić burd – powiedział prezydent Konina.

Piotr Korytkowski złożył kondolencje rodzinie nieżyjącego 21-latka. Wyraził nadzieję, że sprawa jego śmierci zostanie szybko wyjaśniona. Podał, że wobec rodziny „była wykonana próba pomocy psychologicznej”. Poinformował też, że w związku z sytuacją w mieście na poniedziałek zwołał sztab kryzysowy z udziałem przedstawicieli miasta, straży miejskiej i policji.

Śmiertelny strzał policjanta

W czwartek na jednym z osiedli w Koninie, podczas próby wylegitymowania przez policję 21-latka i dwóch 15-latków najstarszy mężczyzna zaczął uciekać. Według informacji policji 21-latek nie reagował na wezwania do zatrzymania. Goniący go funkcjonariusz użył broni, policja utrzymuje, że był do tego zmuszony; postrzelony 21-latek zmarł. Przy ciele mężczyzny znaleziono w czwartek nożyczki i woreczek foliowy z białym proszkiem.

Postępowanie w tej sprawie od piątku prowadzi Prokuratura Okręgowa w Koninie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

45-latek rzucił się z siekierą na policjantów

Groźny incydent w australijskim mieście Erina w stanie Nowa Południowa Walia. Policjantów interweniujących w jednym z domów próbował powstrzymać mężczyzna uzbrojony w siekierę. Padły strzały. Do incydentu doszło w piątek wieczorem. Patrol policji został wezwany w sprawie awantury sąsiedzkiej. Gdy dwaj funkcjonariusze przybyli na miejsce i chcieli wejść do jednego z domów, w którym dodatkowo się paliło, drogę zagrodził im mężczyzna z siekierą.

Gospodarz zachowywał się niebezpiecznie i jeden z funkcjonariuszy oddał w jego kierunku trzy strzały. Dwie kule dosięgły celu. Mężczyzna zmarł na miejscu.

Zastępca komisarza lokalnej policji Max Mitchell oświadczył, że 45-latek, do którego domu wezwano patrol, miał bogatą kartotekę kryminalną. Był podejrzany o przestępstwa narkotykowe, miał też problemy natury psychicznej. Mitchell ocenił, że mundurowi nie mieli wyjścia i musieli użyć broni. – Mogę sobie tylko wyobrazić, co czuli, gdy przyszli do tego domu, by pomóc mieszkańcom, a musieli zmierzyć się z osobą z siekierą przyjmującą wrogą pozycję. Nie mieli wyboru, musieli w ten sposób wkroczyć do akcji – przekonywał.

Dochodzenie w sprawie zdarzenia wszczął wydział zabójstw lokalnej policji.
Źródło info i foto: TVP.info

„Łowcy cieni” w trzy dni zatrzymali 4 poszukiwanych

Dzięki działaniom policjantów CBŚP z grupy tzw. „łowców cieni” doszło do zatrzymań czterech poszukiwanych listami gończymi i Europejskimi Nakazami Aresztowania w odstępie zaledwie trzech dni. Wśród zarzucanych im czynów znalazły się m.in. kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i przestępstwa narkotykowe. „Osoby te nie unikną odpowiedzialności” – zapewniają funkcjonariusze.

Rafał D. był poszukiwany od 2016 roku. Najpierw na podstawie Listu Gończego wystawionego przez Lubelski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Lublinie, w związku z podejrzeniem udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym. W 2017 roku Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga Północ wystawiła za mężczyzną kolejny list gończy, tym razem za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Zatrzymany w Wielkiej Brytanii

Policjanci podejrzewali, że mężczyzna może ukrywać się poza granicami kraju, dlatego też w maju 2018 roku wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania. 39-latek był ścigany w związku z podejrzeniem posiadania broni, fałszowania środków płatniczych, przestępstwa narkotykowe oraz rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia.

W czerwcu tego roku do poszukiwań włączyli się policjanci z CBŚP z grupy tzw. „łowców cieni”. Funkcjonariusze ci ustalili, że poszukiwany przebywa na terenie Wielkiej Brytanii. Informacje zostały przekazane oficerowi łącznikowemu NCA przy Ambasadzie Wielkiej Brytanii w Warszawie, który współpracował z policjantami brytyjskimi. Na bazie tych ustaleń 17 października br. w Cheshire zatrzymano 39-letniego Rafała D.

„Warto podkreślić, że jest to kolejny sukces policji polskiej i brytyjskiej, który był możliwy dzięki ogromnemu zaangażowaniu oficera łącznikowego przy Ambasadzie UK” – informuje CBŚP.

„Nie stawiał żadnego oporu”

43-letni Grzegorz K. ps. „Małpa” był ścigany od początku 2019 roku. List Gończy za nim wydała Prokuratura Okręgowa Warszawa – Praga, w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstw narkotykowych. „Łowcy cieni” wkroczyli do akcji w maju. Kilka miesięcy szczegółowych ustaleń, analiz i sprawdzeń przyniosły efekty. Okazało się, że poszukiwany często zmieniał miejsce przebywania. Ukrywał się głównie na terenie woj. mazowieckiego.

Aby zmylić policjantów zmienił sposób ubierania oraz swój wygląd. Nic mu to nie pomogło, ponieważ „łowcy cieni” ustalili miejsce jego przebywania i te informacje przekazali policjantom z Wydziału w Częstochowie Zarządu w Katowicach CBŚP. Grzegorz K. został zatrzymany 18 października na parkingu przy jednym z centrów handlowych. Zaskoczony widokiem funkcjonariuszy nie stawiał żadnego oporu.

Polacy „wracają” do kraju. Wietnamczyk do Czech

Na terenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich zatrzymano natomiast 40-letni Piotr O. W ręce policji z Dubaju poszukiwany wpadł dzięki informacjom przekazanym przez policjantów z grupy „łowców cieni”. Dokładny adres ukrywania się mężczyzny funkcjonariusze przesłali za pośrednictwem Biura Współpracy Międzynarodowej Policji Komendy Głównej Policji. Piotr O. był poszukiwany od kilku lat na podstawie 3 listów gończych. Wśród zarzucanych mu czynów znajduje się również podejrzenie o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą.

40-letni obywatel Wietnamu był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania od połowy 2018 roku przez czeski wymiar sprawiedliwości za działalność w zorganizowanej grupie przestępczej. Członkowie tej grupy podejrzani są o wprowadzanie do obrotu znacznych ilości narkotyków. Decyzją czeskiego sądu 40-latek został skazany prawomocnym wyrokiem na karę 12 lat pozbawienia wolności.

W ramach prowadzonej współpracy ze służbami krajów UE, policjanci z Czech zwrócili się do CBŚP o pomocy przy zatrzymaniu poszukiwanego, za którym wydano ENA. Na podstawie posiadanych informacji, „łowcy cieni” wytypowali miejsce gdzie mógł ukryć się poszukiwany. Sytuacja była niezwykle trudna, ponieważ środowisko, w którym znalazł azyl było bardzo hermetyczne. Mimo wielu narastających trudności „łowcy cieni” zatrzymali w okolicach Warszawy ściganego. Podczas zatrzymania 40-latka policjanci znaleźli i zabezpieczyli 6 dokumentów tożsamości na to samo nazwisko, z rozbieżnymi danymi, a wydane na terenie Czech, Wietnamu i Bułgarii. Dokładnej analizie poddawane są również zabezpieczone czeskie karty pobytu.

W stosunku do zatrzymanych trzech mężczyzn rozpoczęto już procedurę ekstradycyjną. Dwóch Polaków w najbliższym czasie zostanie przekonwojowanych do kraju, natomiast obywatel Wietnamu zostanie przekazany stronie czeskiej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Funkcjonariusze policji z zarzutami za współpracę z przestępcami

Na polecenie prokuratora Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej zatrzymano trzech policjantów z Częstochowy, którzy mieli przekroczyć swoje uprawnienia – przekazała rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik. Chodzi m.in. o informowanie przestępców o prowadzonych działaniach policji wobec nich samych.

Według śledczych trzech funkcjonariuszy Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie od września 2017 r. do dnia końca kwietnia 2018 r. dopuściło się przekroczenia swoich uprawnień. Do ich zatrzymania doszło w minionym tygodniu.

Jak przekazała Ewa Bialik, „prokurator z Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Lublinie przedstawił trzem zatrzymanym funkcjonariuszom policji Krzysztofowi D., Andrzejowi L. oraz Łukaszowi M. zarzuty przekroczenia uprawnień poprzez przekazywanie danych objętych tajemnicą osobom nieuprawnionym”. – Podejrzani działali na szkodę interesu publicznego i prywatnego – poinformowała prokurator.

Dodała, że Andrzej L. usłyszał dodatkowo zarzuty przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści osobistej dla innej osoby oraz ujawnienia tajemnicy osobom nieuprawnionym. Za to może mu grozić nawet do 10 lat więzienia.

Natomiast Daniel J. usłyszał zarzuty uczestniczenia w obrocie narkotykami oraz nakłaniania do przekroczenia uprawnień poprzez uzyskanie informacji stanowiących tajemnice i ujawnieniu ich osobie nieuprawnionej w obrocie narkotykami w postaci marihuany. Za zarzucane mu czyny może mu grozić do ośmiu lat pozbawienia wolności.

– Podejrzani przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów i złożyli wyjaśnienia korespondujące ze zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym – dodała prokurator.

Wobec zatrzymanych policjantów prokurator zastosował środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji, zakazu opuszczania kraju połączonego z zakazem wydania paszportu oraz zawieszenia w czynnościach służbowych. Natomiast wobec Łukasza M. dodatkowo prokurator zastosował poręczenie majątkowe.

– Prokuratorzy nie wykluczają dalszych zatrzymań w tej sprawie – dodała Bialik.
Źródło info i foto: TVP.info

Polak zastrzelił 5 osób w Chicago. Ofiary to czterech obywateli Bułgarii oraz Polka

Amerykańska policja oskarżyła 66-letniego Krzysztofa M. o zabójstwo pięciu osób. Polak zastrzelił swoich sąsiadów. Według doniesień stacji ABC do masakry doszło w budynku mieszkalnym przy West Irving Park Road w Chicago. Krzysztof M. najpierw zabił cztery osoby jedzące posiłek na drugim piętrze. Potem wszedł piętro wyżej i tam zastrzelił kobietę.

Ofiary to czterech obywateli Bułgarii oraz Polka. Amerykańskie służby nie podają, co było przyczyną konfliktu sprawcy z sąsiadami. Po dokonaniu masakry Krzysztof. M zostawił w mieszkaniu broń oraz zapiski w języku polskim i wyszedł na ulicę. Gdy spotkał policjantów, przyznał, że to on jest sprawcą strzelaniny. ABC informuje, że 66-latek zalegał z opłatami i groziła mu eksmisja. Mężczyzna trafił do aresztu, gdzie oczekuje na proces. Sąd nie zgodził się bowiem na wypuszczenie go za kaucją, nazywając go „diabłem na sterydach”.

O Krzysztofie M. wiadomo jedynie tyle, że jest emerytowanym kierowcą ciężarówki, a w budynku, gdzie dokonał masakry, mieszkał 15 lat.
Źródło info i foto: dorzeczy.pl

Wielka Brytania: Dożywocie dla zamachowca, który próbował rozjechać ludzi

30-letni Salih Khater, mieszkający w Wielkiej Brytanii sudański azylant został skazany na karę dożywotniego więzienia. W sierpniu 2018 roku próbował w okolicach budynku parlamentu w Londynie rozjechać samochodem grupę rowerzystów i policjantów.

14 sierpnia zeszłego roku Khater potrącił samochodem grupę rowerzystów, a następnie uderzył w barierkę ochronną w pobliżu parlamentu. Wcześniej o mało co nie potrącił jeszcze dwóch policjantów, którzy ledwo zdołali uskoczyć przed pojazdem.

W wyniku incydentu ranne zostały trzy osoby.

W trakcie procesu obrona próbowała przekonywać, że jechał on do ambasady Sudanu, by uzyskać wizę, ale zgubił drogę i wpadł w panikę. Sąd jednak przychylił się do argumentów prokuratury, która dowodziła, że działał on z premedytacją i kierowały nim motywy terrorystyczne.

W lipcu sąd uznał go za winnego dwóch zarzutów usiłowania zabójstwa, teraz skazał na dożywocie bez możliwości ubiegania się o warunkowe zwolnienie przed upływem 15 lat.

Jak wyjaśniła sędzia Maura McGowan, „nie ma wątpliwości, że jego intencją było zabicie tak wielu osób, jak to możliwe, a poprzez to rozsiewanie strachu i terroru”. Dodała, że „naśladował on działania innych, którzy bez wątpienia kierowali się motywami terrorystycznymi”.

W marcu 2017 r. na Moście Westminsterskim w Londynie doszło do podobnego zdarzenia. 52-letni wówczas Khalid Masood wjechał samochodem w grupę ludzi, a następnie uzbrojony w nóż próbował wedrzeć się do budynku parlamentu. Zginęło wówczas pięć osób, a 49 zostało rannych.

Khater urodził się w Sudanie, a w 2010 r. otrzymał azyl w Wielkiej Brytanii, gdyż jak twierdził w swojej ojczyźnie był torturowany. Oprócz sudańskiego paszportu ma także brytyjski.
Źródło info i foto: TVP.info