Posts Tagged “policję”

To nie jest scenariusz z filmów akcji, a prawdziwe życie słynnej piosenkarki Doroty R. ps. Doda (33 l.). Wczoraj rano została zatrzymana przez policję i następnie przewieziona do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Tam usłyszała zarzuty z art. 245, czyli m.in. wpływania groźbą na świadka. Dostała również zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego Emila Haidara (36 l.) oraz zakaz opuszczania kraju i dozór kuratorski. Piosenkarka jest już jednak na wolności. Kosztowało ją to 100 tys. zł.

- Chodzi o sprawę przeciwko m.in. Emilowi S., Jackowi M., podejrzanym o nakłanianie innych osób do zmuszania Emila H. do określonego zachowania przez kierowanie wobec niego gróźb bezprawnych – usłyszeliśmy od rzecznika prasowego prokuratury okręgowej Łukasza Łapczyńskiego.

Dochodziła godz. 6 rano, kiedy do drzwi warszawskiego apartamentu piosenkarki zapukała policja. Przez dwie godziny nie chciała opuścić mieszkania, zasłaniając się m.in. koniecznością sprowadzenia adwokata. W końcu uległa. Zakuta w kajdanki, nieumalowana, w dresie trafiła na policyjny komisariat. Przed południem funkcjonariusze przewieźli ją do prokuratury okręgowej na warszawskim Mokotowie. Tam postawiono jej zarzuty “używania przemocy lub groźby bezprawnej w celu wywarcia wpływu na świadka lub oskarżyciela albo oskarżonego lub w związku z tym narusza jego nietykalność cielesną”. Za to grozi jej nawet 5 lat więzienia.

Pełnomocnik pokrzywdzonego, Roman Giertych (46 l.) poinformował w internecie, że w sądzie będzie chciał uzyskać zmianę zarzutu na wymuszenie rozbójnicze. Co oznacza, że może jej grozić do 10 lat pozbawienia wolności. Po południu pod prokuraturą pojawił się jej przyjaciel Emil S. (40 l.). Około godz. 16 wokalistka wyszła na wolność i udała się z nim do restauracji.

- Zostały postawione zarzuty, a także środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w kwocie 100 tys. zł, dozoru kuratora (2 razy w tygodniu), zakazu opuszczania kraju oraz zakazu zbliżania się do mojego klienta – poinformował w rozmowie z “Super Expressem” Jerzy Jurek, adwokat Haidara.
Źródło info i foto: se.pl

Comments Brak komentarzy »

Trzy osoby zostały zatrzymane we Francji w ramach śledztwa dotyczącego zamachów terrorystycznych ze stycznia 2015 roku na redakcję satyrycznej gazety “Charlie Hebdo” i koszerny supermarket w Paryżu – podała we wtorek agencja EFE, powołując się na źródła sądowe.

28-letnią kobietę i 46-letniego mężczyznę zatrzymano w poniedziałek w departamentach Haute-Marne i Ardennes (Ardeny) na północnym wschodzie Francji, przy granicy z Belgią. Trzeciego mężczyznę policja zatrzymała we wtorek w pobliskim mieście Reims.
 
Według cytowanego na stronie francuskiego tygodnika “L’Express” źródła bliskiego sprawie, śledczy ustalają, czy osoby te pomagały w dostarczeniu broni użytej przez terrorystów w Paryżu.

13 osób podejrzanych o wsparcie terrorystów
 
Jak ocenia “L’Express”, śledztwo przyspiesza od kwietnia br. – od tego czasu bowiem przedstawiono zarzuty już sześciu nowym podejrzanym. Dotychczas śledczy dotarli do 13 podejrzanych o udzielanie wsparcia terrorystom. Wszyscy jednak utrzymują, że nic nie wiedzieli o planach zamachów.
 
7 stycznia 2005 r. bracia Said i Cherif Kouachi zaatakowali redakcję “Charlie Hebdo” i zastrzelili tam 12 osób, w tym głównych rysowników pisma.
 
Dzień później znajomy braci, Amedy Coulibaly, zabił w Paryżu policjantkę, a 9 stycznia wziął zakładników w sklepie z żywnością koszerną, zabijając cztery osoby. Wszyscy napastnicy zginęli podczas operacji sił specjalnych francuskiej policji.

Nie wiadomo, jak zamachowcy zdobyli broń
 
Ponad dwa i pół roku po tych atakach, które rozpoczęły bezprecedensową falę dżihadystycznych zamachów we Francji, wciąż nie wyjaśniono, gdzie i w jaki sposób bracia Kouachi zdobyli broń – zauważa “L’Express”. Śledczym do dzisiaj nie udało się również odszyfrować wiadomości na skrzynkach mailowych trzech napastników – czytamy.
 
Tajemnicą pozostają także ewentualni wspólnicy lub zleceniodawcy zamachów powiązani z Państwem Islamskim (IS) czy Al-Kaidą.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Inspektor Krzysztof Niziołek, były zastępca komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu, został wiceprezesem Zakładu Usług Komunalnych w Strzegomiu. Informację tę jako pierwszy podał “Fakt”. Jak ustalił “Fakt”, Krzysztof Niziołek został powołany na wiceprezesa Zakładu Usług Komunalnych w Strzegomiu bez przeprowadzania jakiegokolwiek konkursu. W ten sposób były zastępca komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu, a wcześniej długoletni szef Komendy Powiatowej Policji w Świdnicy, będzie teraz ekspertem od wywozu śmieci i odśnieżania.

Dymisje w policji

Przypomnijmy, Niziołek stracił swoje stanowisko w KWP we Wrocławiu 23 maja, niedługo po emisji reportażu “Superwizjera”, gdy okazało się, że policjanci znęcali się nad zatrzymanym Igorem Stachowiakiem.

Oprócz Niziołka odwołano też komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu Arkadiusza Golanowskiego, komendanta miejskiego Dariusza Kokornaczyka oraz Jerzego Kokota, byłego szefa komisariatu Wrocław-Stare Miasto, w którym zmarł Igor Stachowiak.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Piotr Rybak, skazany prawomocnie za spalenie kukły Żyda, trafi do więzienia. W środę wrocławski sąd uchylił mu zezwolenie na odbywanie kary w dozorze elektronicznym. Rybak jeszcze w środę wieczorem został zatrzymany przez policję.

Jak wyjaśnił rzecznik Sądu Okręgowego we Wrocławiu sędzia Marek Poteralski, “sąd ocenił, że zachowanie skazanego w mediach społecznościowych oraz podczas marszu 11 listopada i jego stosunek do kuratora, powodują, iż nie zasługuje on na odbywanie kary w systemie dozoru elektronicznego”. Rzecznik dodał, że decyzja sądu jest nieprawomocna, ale podlega natychmiastowej wykonalności. Rybak (prosi o podawanie w mediach pełnego imienia i nazwiska) jeszcze w środę wieczorem został zatrzymany przez policję. Jeszcze w czwartek ma trafić za kratki.

Sąd zmienił decyzję

Prawomocnie, na trzy miesiące bezwzględnego więzienia za nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, Piotr Rybak został skazany w kwietniu tego roku. Była to kara niższa niż w I instancji z listopadzie 2016 r. – wtedy Rybakowi zasądzono 10 miesięcy więzienia. Sąd wstrzymał wykonanie kary trzech miesięcy więzienia dla Rybaka do czasu rozpatrzenia wniosku o odbycie kary w systemie dozoru elektronicznego. Wstrzymanie kary nastąpiło 10 czerwca, a skazany miał się stawić w zakładzie karnym 16 czerwca. Wniosek o dozór elektroniczny złożył Rybak.

10 lipca sąd penitencjarny przy Sądzie Okręgowym we Wrocławiu oddalił wniosek o wykonanie kary w formie dozoru elektronicznego. Skazany złożył zażalenie na to postanowienie, które zostało pozytywnie rozpatrzone przez sąd apelacyjny 5 września. W środę wrocławski sąd uchylił zezwolenie na odbywanie kary w dozorze elektronicznym.

Spalenie kukły

Do zdarzeń opisanych w akcie oskarżenia doszło 18 listopada 2015 r., podczas manifestacji przeciw imigrantom, którą na wrocławskim Rynku zorganizował m.in. Obóz Narodowo-Radykalny. Po manifestacji, podczas której Rybak spalił kukłę Żyda, doniesienie do prokuratury złożył m.in. prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. Wrocławski magistrat przekazał policji nagranie z miejskiego monitoringu, który zarejestrował przebieg manifestacji. Wrocławski incydent odbił się szerokim echem w mediach krajowych i zagranicznych.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Nieprzytomne i posiniaczone dziecko trafiło do szpitala w Grudziądzu (woj. kujawsko-pomorskie). Karetkę wezwał w poniedziałek konkubent matki, który twierdził, że chłopiec nieszczęśliwie upadł. Lekarze nie uwierzyli w tę wersję i zawiadomili policję podejrzewając, że 3,5-latek został pobity. Stan chłopca jest krytyczny. Konkubent matki usłyszał zarzut znęcania się za szczególnym okrucieństwem.

Postępowanie w tej sprawie prowadzą policja i prokuratura. Policjanci wciąż zbierają w tej sprawie materiał dowodowy i przesłuchują świadków. Chłopiec przebywa na oddziale anestezjologii grudziądzkiego szpitala.

- 35-letni konkubent matki usłyszał w środę zarzut znęcania się nad nim szczególnym okrucieństwem – powiedział z-ca prokuratora rejonowego w Grudziądzu Marcin Licznerski.

Przedstawił swoją wersję

- Prowadzimy śledztwo ws. spowodowania ciężkich uszkodzeń ciała małoletniego mieszkańca Grudziądza oraz w sprawie znęcania się ze szczególnym okrucieństwem. Radosław M. konkubent matki dziecka usłyszał dzisiaj zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem i spowodowania ciężkich obrażeń ciała” – wyjaśnił prokurator Licznerski.
 
Podejrzany nie przyznał się do winy, przedstawił swoją wersję zdarzenia. W sprawie zatrzymana została również matka dziecka, która ma zostać przesłuchana w czwartek. Dlatego prokuratura nie zdradza treści wyjaśnień 35-letniego mężczyzny.

Dynamiczna sytuacja
 
- Muszę zastrzec, że przyjęty opis i kwalifikacja czynu ma charakter wstępny, gdyż sytuacja jest dynamiczna. Dziecko przebywa w szpitalu i jest w stanie ciężkim – krytycznym. Według obecnej kwalifikacji czyn zarzucony Robertowi M. zagrożony jest karą do 10 lat pozbawienia wolności – dodał Licznerski.
 
Śledczy podejrzewają, że matka mogła się dopuścić zaniechań, które też noszą znamiona przestępstwa.

“Stan skrajnie ciężki”

- Dziecko trafiło do nas w stanie skrajnie ciężkim. W stanie głębokiej nieprzytomności, z upośledzeniem oddechu, ale z zachowaną akcją serca. Ponieważ obrażenia mogły być wynikiem działania osób trzecich, poinformowaliśmy policję – poinformował w rozmowie z “Gazetą Pomorską” dr Piotr Brzeziński, ordynator oddziału anestezjologii i intensywnej terapii dla dzieci grudziądzkiego szpitala.

Według lekarzy, życie dziecka cały czas jest zagrożone. 3,5-latek oddycha z pomocą respiratora, a czynności serca są wspomagane farmakologicznie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Hiszpańska policja rozbiła grupę przestępczą działającą w Madrycie, która zwabiała do miasta młode kobiety i zmuszała do prostytucji. W czasie akcji zatrzymano dwóch mężczyzn i kobietę, wszyscy są z pochodzenia Rumunami. Zatrzymani ściągali do Hiszpanii młode rodaczki, obiecując lepszą przyszłość, a potem zmuszali do prostytuowania się na ulicach Madrytu. W ramach operacji policja uwolniła młodą kobietę.

Śledztwo trwało ponad rok. Wówczas policjanci namierzyli młodą Rumunkę, która świadczyła usługi seksualne przy Calle de la Montera w Madrycie. Podejrzewali, że padła ofiarą procederu handlu ludźmi. W toku śledztwa policji udało się dotrzeć do trojga szefów gangu: braci i kobiety. Policja ustaliła, że zatrzymana kobieta pełniła funkcję skarbnika, miała także wysyłać pieniądze do Rumunii.

Metoda “na kochasia”

Policja ustaliła, że grupa wybierała Rumunki w trudnej sytuacji materialnej. Ściągali je do Hiszpanii metodą “na kochasia”. Kobiety sądziły, że przenoszą się do Madrytu, by wieść wspólne życie z mężczyzną, w którym zakochały się przez internet. Kiedy przyjeżdżały, trafiały do domu sutenerów i były zmuszane do pracy na ulicy. Tak do Madrytu trafiła młoda matka trzyletniej dziewczynki, która po przyjeździe została bez środków do życia. Sutenerzy zmusili ją do prostytucji w rejonie Calle de la Montera. Miała stać na ulicy codziennie, po ponad 12 godzin, bez możliwości odpoczynku, czy zjedzenia czegokolwiek. Każdego dnia świadczyła usługi nawet 15 klientom. Kobieta przez cały ten czas była pod ścisłą kontrolą sutenerów, którzy wybierali jej klientów i odbierali od nich pieniądze.

Po zatrzymaniu członków grupy okazało się, że żyli w Hiszpanii na wysokim poziomie, choć nigdy nie pracowali legalnie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Łapówki zaczął brać już w latach 90-tych. Janusz K. (55 l.), sędzia z Kościerzyny był tak bezczelny, że za przychylne wyroki potrafił wziąć nawet rybę w galarecie. W końcu został skazany, ale długo ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości. Wczoraj o dziwo sam zgłosił się do odbycia kary czterech lat więzienia w areszcie śledczym w Starogardzie Gdańskim.

Janusz K. przez lata pozostawał bezkarny. Jego upadek rozpoczął się w 2008 r., gdy zaczął szantażować skazanego na 3 lata więzienia biznesmena Mariana T. Przedsiębiorca zapłacił mu łącznie 100 tys. zł w zamian za odraczanie wykonania wyroku. Sędzia nie miał jednak dość. Sam dzwonił do biznesmena i groził, że jak nie zapłaci to pójdzie siedzieć. Marian T. zgłosił się więc na policję, a Janusz K. wpadł podczas przygotowanej przez śledczych prowokacji.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Policja w Dortmundzie wspólnie z Policją Federalną oraz Prokuraturą w Dortmundzie prowadzi od kilku miesięcy śledztwo przeciwko grupie przestępczej działającej na terenie całych Niemiec, która na szeroką skalę oszukuje i okrada przede wszystkim Polaków pracujących w Niemczech. Policjanci z Dortmundu proszą poszkodowanych o pomoc i zgłaszanie tego typu oszustw na Policję. W tym celu utworzono specjalną skrzynkę mailową: Oszustworulon.dortmund@polizei.nrw.de

Wyniki śledztwa Policji w Dortmundzie ujawniły serię kradzieży przy użyciu trików, które dokonywane są w prawie wszystkich większych miastach na terenie Niemiec, między innymi w Dortmundzie, na tutejszym dworcu autobusowym. Ofiarami są wyłącznie obywatele polscy, którzy autokarami podróżują do Polski.

Poszkodowanymi są zarówno pasażerowie autokarów na przystankach, jak też na zajazdach przy autostradach. Zawsze chodzi tutaj o gotówkę, którą poszkodowani posiadają przy sobie.

Poszkodowani zostają wciągnięci w rozmowę przez jednego ze sprawców, który próbuje odciągnąć ich od autokaru. W trakcie rozmowy dochodzi do zastosowania triku zwanego “rulonem”. Sprawca znajduje rzucony wcześniej na ziemię plik banknotów, rzekomo cieszy się ze znaleziska i chowa pieniądze.

Krótko później pojawia się drugi ze sprawców i twierdzi, że w tym właśnie miejscu zgubił pieniądze. W przypadku, gdyby zaprzeczano znalezienie pieniędzy, grozi że nawet wezwie policję. Twierdzi, że zgubione pieniądze może rozpoznać, gdyż banknoty mają plamy z kawy.

W tym momencie 1 sprawca pokazuje swój (wypełniony banknotami) portfel i żąda od poszkodowanego, aby ten, również pokazał swój portfel. Późniejsza ofiara, która podczas podróży do Polski posiada przy sobie znaczną ilość gotówki, w dobrej wierze pokazuje swoje pieniądze, wiedząc o tym, że nie ma na nich żadnych plam.

Tenże moment pokazania pieniędzy sprawcy rutynowo wykorzystują i zamieniają pieniądze ofiary na spreparowany wcześniej plik banknotów. W tym pliku banknotów widoczne są z góry prawdziwe banknoty euro, pod spodem znajdują się jednak bezwartościowe banknoty rosyjskie lub białoruskie, co – najczęściej – poszkodowany zauważa dopiero w Polsce.

W ten sposób grupy działające na terenie całych Niemiec z dokonywanych czynów przestępczych uzyskują wysokie dochody pieniężne.

Po przeprowadzonym przez Policję w Dortmundzie wraz z Policją Federalną rozległym postępowaniu śledczym, zostało ustalonych trzech polskich przestępców działających na terenie Niemiec. Wyniki przeprowadzonego śledztwa wskazują, że przynajmniej ci trzej przestępcy aktywnie działali na terenie całych Niemiec.

Miejscami dokonywania przestępstw były zajazdy przy autostradach oraz przystanki autokarów w dużych miastach.

Zgodnie z ustaleniami prowadzących śledztwo, ilość domniemanych poszkodowanych jest znacznie wyższa, niż ustalona na chwilę obecną przez organy ścigania. W większości poszkodowani nie składają zawiadomień, pomimo tego, że poniesione przez nich szkody wynoszą w zakresie od 500 do kilku tysięcy euro.

Policja w Dortmundzie wyraźnie ostrzega przed przestępstwami, które dokonywane są w ten sposób i prosi poszkodowanych o zgłoszenie się do Policji w Dortmundzie i składanie zawiadomień. W tym celu Policja w Dortmundzie otworzyła specjalną skrzynkę mailową. Poszkodowanych prosimy o zgłoszenie się na adres mailowy:

Oszustworulon.dortmund@polizei.nrw.de

Pojęcia używane przez grupy przestępcze w celu opisania sposobu działania:

„na rulon“ – tłumaczenie: „auf Bündel“
„na sztos“ – tłumaczenie: „auf Stoß“
„rzucić kotleta“ – tłumaczenie: „Kotelett werfen“
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Mężczyźni zostali napadnięci na jednym z peronów stacji Oxford Circus. Na razie nie wiadomo jaki był powód pobicia. Do ataku doszło w niedzielne przedpołudnie na peronie stacji Oxford Circus. Nie wiadomo jaki był powód napaści. Jak podaje portal getwestlondon obaj pobici Polacy zostali przewiezieni do szpitala. Stan jednego z nich określany jest jako krytyczny.

- To był niezwykle brutalny atak. Prosimy wszystkich, którzy mogli być świadkami zdarzenia o zgłaszanie się na policję – apeluje inspektor londyńskiej policji Mark Summerfield.

Londyńska policja podaje dwa numery, pod którymi można przekazywać informacje na temat zdarzenia: 0800 40 50 40 i 0800 555 111.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Uzbrojony napastnik w poniedziałek rano wziął zakładnika w biurze Jugendamtu w Pfaffenhofen w Bawarii – podały niemieckie media. Około godziny 14 na Twitterze lokalnej policji pojawiła się informacja o uwolnieniu przetrzymywanej kobiety. Jak informował “Bild”, sprawca był uzbrojony w nóż. Media spekulują, że mógł to być ojciec, który ma zostać pozbawiony opieki nad dzieckiem.

Zakładniczką była jedna z pracownic Jugendamtu. Budynek został ewakuowany, a teren otoczony przez policję. Funkcjonariusze pozostawali w kontakcie z napastnikiem. Około godziny 14 pojawiła się informacja o uwolnieniu przetrzymywanej kobiety.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »