Posts Tagged “Policji”

Podczas nocnej interwencji w Zgierzu (Łódzkie) policjanci mieli zostać zaatakowani przez grupę obcokrajowców. W odpowiedzi padły strzały. Ranne zostały cztery osoby, w tym policjant. Zatrzymano 13 napastników z Gruzji i Ukrainy. O zdarzeniu poinformował w piątek rano rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania, która prowadzi dochodzenie w tej sprawie.

- Kilku prokuratorów pracuje na miejscu zdarzenia, do którego doszło minionej nocy ok. godz. 2 na terenie Zgierza. Po ataku na dwóch policjantów zatrzymana została grupa 13 cudzoziemców – powiedział.

Kamienie i płyty chodnikowe

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że wykonujący czynności służbowe policjanci podjęli próbę wylegitymowania grupy mężczyzn. Ci odmówili i zareagowali agresją. Niebawem w pobliżu pojawili się kolejni mężczyźni i włączyli się w przebieg zdarzenia. Jak informuje “Dziennik Łódzki”, obcokrajowcy zaczęli rzucać w policjantów kamieniami. W stronę funkcjonariuszy poleciały też płyty chodnikowe.

Trzech mężczyzn ma rany postrzałowe nóg

Zaatakowani funkcjonariusze użyli broni służbowej. Trzech mężczyzn ma rany postrzałowe nóg. Życiu żadnego z nich nie zagraża niebezpieczeństwo. Zatrzymano 13 napastników, obywateli Gruzji i Ukrainy. Jeden z policjantów doznał obrażeń głowy. Kopania zaznaczył, że prokuratura intensywnie pracuje nad odtworzeniem przebiegu zdarzenia. Poszukiwani są świadkowie. – Bliższe informacje przekazane zostaną po pogłębieniu ustaleń – powiedział
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Policjanci z Rzeszowa poszukują 16-letniej Natalii Bachledy. Dziewczyna wyszła z domu 9 lutego, aby spotkać się z chłopakiem. Od tamtej pory nie nawiązała kontaktu z rodziną. Policja publikuje wizerunek 16-latki. Dziewczyna ma ok. 160 cm wzrostu, w dniu zaginięcia miała na sobie czarną koszulkę, czarne buty sportowe i płaszcz.

Osoby, które znają miejsce pobytu zaginionej lub mają informacje mogące przyczynić się do jej odnalezienia, proszone są o kontakt z dyżurnym Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie tel. (17) 858 33 10 lub 997.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Patrol policji ze Zgierza (województwo łódzkie) chciał wylegitymować głośno zachowujących się mężczyzn. Na miejscu – jak informuje prokuratura – policjanci zostali zaatakowani. Jeden z funkcjonariuszy zaczął strzelać do napastników. Do zdarzenia doszło w nocy z czwartku na piątek, około godziny 2. Policja otrzymała zgłoszenie, że na ulicy Rembowskiego w Zgierzu zebrała się grupa agresywnych mężczyzn, którzy zakłócają porządek.

Na miejsce wysłano patrol, który miał – w założeniu – wylegitymować członków grupy i pouczyć ich o tym, że mają zachowywać się ciszej. – Grupa odmówiła wylegitymowania się i zareagowała agresją – relacjonuje prokurator Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Według wstępnych ustaleń, funkcjonariusze najpierw usłyszeli wyzwiska, potem w ich kierunku ktoś zaczął rzucać ciężkie przedmioty – w tym płytę chodnikową.

Strzelanina

Jeden z policjantów wyciągnął broń. Potem skierował lufę pistoletu w stronę agresywnych mężczyzn. Padły strzały. – Trzech członków agresywnej grupy zostało ranionych w nogi, ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – mówi Kopania. Po kilku chwilach na miejscu były już policyjne posiłki. – Zatrzymanych zostało 13 osób. Wszyscy to Gruzini i Ukraińcy – dodaje rzecznik prokuratory.

Śledztwo

Do szpitala – oprócz mężczyzn z ranami postrzałowymi – trafił też funkcjonariusz policji, który ma obrażenia głowy. Na miejscu zdarzenia aktualnie pracuje 5 prokuratorów. Zabezpieczany jest materiał dowodowy, który pozwoli na odtworzenie przebiegu zdarzenia. Prokuratura i policja będą też wyjaśniać, czy broń była zasadnie użyta. O zdarzeniu jako pierwsze poinformowało Radio Łódź.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Monika R. (41 l.) odeszła od męża tyrana Piotra R. (47 l.) i zaczęła układać sobie życie od nowa. Ten jednak nie pozwalał jej o sobie zapomnieć. Nie mógł przeżyć, że go zostawiła. Kobieta została zabita, a jej ciało leżało pod blokiem, w którym mieszkała.

Monika i Piotr pobrali się 21 lat temu. Mieszkali w wiosce Bystrzyca niedaleko Lublina. Niedługo potem na świat przyszedł ich pierwszy syn. Byli szczęśliwi, mieli plany, marzenia. Na początku wszystko układało się dobrze. Piotr był jednak chorobliwie zazdrosny o żonę i z roku na rok w ich małżeństwie robiło się coraz gorzej. Jakieś pięć lat temu sytuacja w domu zaczęła się robić nie do wytrzymania. Piotr znęcał się nad żoną psychicznie. Kontrolował ją na każdym kroku, gdzie idzie i z kim rozmawia. Gdy Monika zaczęła pracować na stacji benzynowej w Lublinie odżyła, bo wyszła do ludzi.

Zaczęła się częściej uśmiechać, była szczęśliwsza. I to było powodem do awantury. W końcu zaczął jej wyliczać pieniądze na paliwo, kontrolował przejechane kilometry, a powodem do kłótni była nawet pozostawiona w gniazdku ładowarka do telefonu. Pasowało mu, gdy żona pracowała jako opiekunka do dzieci u ich sąsiadów, bo mógł ją mieć na oku. Monika ze strachem przed kolejną awanturą bała się wracać do domu. Piotr był zakompleksiony, stale przekonany, że nie dorównuje swojej pięknej, młodszej o kilka lat żonie. Do tego Monika zarabiała więcej niż on, co też wpędzało go w kompleksy.

Gdy wspominała mężowi, że od niego odejdzie, ten straszył ją że się zabije. I tak przez wiele lat Monika żyła jeszcze u boku męża, głównie dla ich dwóch synów. Chciała, by mieli normalną rodzinę.

– Na zewnątrz wyglądali na dobrą rodzinę. Pieniędzy im nie brakowało. Oboje pracowali. Monika od kilku lat na stacji benzynowej w Lublinie, Piotr był kierowcą betoniarki. Mieli też dochody z rolnictwa. Tylko te stałe kłótnie – mówi krewna Moniki.

Po jednej z awantur, dwa lata temu Monika nie wytrzymała i odeszła od męża. Wciąż pracowała. Próbowała na nowo sobie poukładać życie. Już nie musiała się obawiać awantury, gdy wróci z pracy. Wynajęła mieszkanie w jednym z bloków przy ulicy Gęsiej w Lublinie. Zaczęła się spotykać z kolegą z pracy, była szczęśliwa. Jej mąż nie mógł pogodzić się z tym, że go zostawiła. Śledził ją, przyjeżdżał do pracy i przesiadywał pod jej blokiem, wysyłał esemesy z pogróżkami.

20 lutego o godzinie 6 rano ciało Moniki zostało znalezione w kałuży krwi pod klatką schodową bloku, w którym mieszkała. Zginęła od uderzenia tępym narzędziem w głowę. Śledczy podejrzewali, że związek z jej śmiercią miał mąż. Rozpoczęły się jego poszukiwania. Znaleziono go następnego dnia. Leżał w bagażniku pod stertą ubrań w płonącym samochodzie.

– Na jednym z parkingów w Kraśniku doszło do pożaru osobowego volvo. Wewnątrz samochodu znajdował się mężczyzna. Ja się okazało, był to poszukiwany przez nas 47 latek – informuje Renata Laszczka-Rusek z KWP w Lublinie.

Prawdopodobnie chciał popełnić samobójstwo. W ciężkim stanie został przetransportowany do szpitala w Łęcznej. Jeśli potwierdzą się przypuszczenia policji i prokuratury, za zabójstwo może dostać dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Szkolny policjant, który miał czuwać nad bezpieczeństwem w liceum w Parkland pod Miami, gdzie w zeszłym tygodniu w strzelaninie zginęło 17 osób, nie podjął interwencji. Informację podały miejscowe władze.

Miejscowy szeryf Scott Israel poinformował, że funkcjonariusz odpowiedzialny za bezpieczeństwo szkoły, nie pojawił się w budynku. Był na zewnątrz gdy napastnik strzelał do uczniów. – W kluczowym momencie policjant nie interweniował, mimo że takie osoby są odpowiednio przez nas szkolone aby reagować natychmiast. W tym przypadku zamachowiec nie został unieszkodliwiony – mówił Israel.

Funkcjonariusz miał usłyszeć odgłosy strzałów, pobiegł w stronę budynku, ale do niego nie wszedł. Czekał kolejne 4-6 minut, w trakcie których zamachowiec nie przestawał strzelać. Szeryf, pytany, co powinien zrobić policjant, powiedział: – Wejść. Dopaść zamachowca. Zabić go.

Policjant został zawieszony w swoich obowiązkach, po czym sam zrezygnował. Nie dostał również wynagrodzenia. Ponadto zawieszeni zostali dwaj inni członkowie ochrony. Miejscowe biuro szeryfa było wcześniej wielokrotnie ostrzegane, że sprawca – 19-letni Nikolas Cruz – może stanowić poważne zagrożenie. Informacje te zlekceważono. Nie sporządzono w tej sprawie nawet raportu.

“Dobry człowiek z bronią” nie zadziała

Jak zauważa portal Vox, informacje te burzą teorię o “dobrych ludziach z bronią”, którą forsuje Donald Trump i przedstawiciele przemysłu zbrojeniowego. – Jedynym sposobem, by zatrzymać uzbrojonych złych ludzi są uzbrojeni dobrzy ludzie – mówił szef Narodowego Stowarzyszenia Strzeleckiego (NRA), a prezydent USA po strzelaninie na Florydzie przedstawił propozycję, by uzbroić ok. 20 procent nauczycieli.

“Doniesienia o tym, że policjant nie zareagował, to tragiczny dowód na to, że ta teoria nie działa. To jednak nie powinno być zaskoczeniem (…) Wielokrotnie udowodniono, że większość uzbrojonych ludzi podczas strzelaniny nie jest w stanie zrobić nic więcej oprócz tego, że dadzą się zabić” – pisze Vox.

W jednym z programów telewizyjnych przeprowadzono test, w którym dziennikarz po podstawowym szkoleniu bierze udział w symulacji zamachu. W rezultacie strzela do nieuzbrojonego cywila, jest kilkakrotnie trafiony przez zamachowca oraz przez służby, które biorą go za sprawcę ataku.

Strzelanina w liceum na Florydzie

Do masakry doszło 14 lutego w liceum Marjory Stoneman Douglas w Parkland na Florydzie, około godziny drogi od Miami. Zginęło w niej 17 osób, kilkanaście zostało rannych. Sprawcą zamachu był 19-letni Nikolas Cruz, uczeń dyscyplinarnie zwolniony z tej szkoły.

W czwartek 19-latek usłyszał 17 zarzutów morderstwa z premedytacją. Karabin AR-15, z którego strzelał do ludzi, kupił legalnie rok temu.

Jak podaje Associated Press, Nicolas Cruz brał udział w programie strzeleckim finansowanym przez dotację z NRA. Z kolei w chwili zatrzymania Cruz miał na sobie bordową koszulkę z logo programu Army Junior Reserve Officer Training Corps. Program skierowany do uczniów liceów jest finansowany z federalnych pieniędzy. Ma na celu “zaszczepienie w uczniach wartości takich jak patriotyzm, zaradność poczucie obywatelstwa, odpowiedzialność i poczucie spełnienia”.

Zdaniem obrońców napastnika, Cruz przyzna się do winy w przypadku, jeśli prokurator zażąda dożywocia, a nie kary śmierci.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Łódzka policja szuka sprawcy zabójstwa 40-letniego mężczyzny. Leżał martwy w lombardzie, na jego ciele znajdowały się liczne rany kłute. Każdy kto posiada informacje, które mogą okazać się cenne dla śledztwa proszony jest o kontakt. Zakrwawione ciało mężczyzny znalazła w środę po południu sąsiadka. To właśnie ona zadzwoniła po pogotowie oraz poinformowała matkę zmarłego 40-latka.

- Ratownicy medyczni wezwani na miejsce mogli tylko stwierdzić zgon – informuje tvn24.pl Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury. Na ciele mężczyzny stwierdzono liczne rany kłute, które znajdowały się na klatce piersiowej oraz karku. Do późnych godzin nocnych trwały oględziny w lombardzie.

W czwartek ma odbyć się sekcja zwłok 40-latka. Biegli mają ustalić, która rana była śmiertelna oraz jak doszło do zabójstwa. – Na tym etapie nie mogę podawać szczegółów – powiedział Krzysztof Kopania pytany o to, czy w lombardzie były ślady świadczące o tym, że doszło do walki między ofiarą a mordercą.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Policjanci CBŚP, pod nadzorem zamiejscowego wydziału Prokuratury Krajowej w Łodzi rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, której członkowie są podejrzani o przestępstwa narkotykowe. Dotychczas do sprawy zatrzymano pięć osób, które następnie aresztowano. Podczas działań policjanci CBŚP zabezpieczyli ponad 23 kilogramy marihuany, około 4 tysiące sztuk tabletek ekstazy oraz kokainę.

Śledztwo dotyczące rozbicia zorganizowanej grupy przestępczej trudniącej się przemytem oraz wprowadzaniem do obrotu znacznych ilości narkotyków prowadzą policjanci z łódzkiego Zarządu Centralnego Biura Śledczego Policji. Członkowie tworzyli bardzo hermetyczną grupę, a jej rozbicie było możliwe dzięki ogromnemu zaangażowaniu i doświadczeniu policjantów z CBŚP. Według ustaleń policjantów grupa działała od 2016 roku, wprowadzając różnego rodzaju narkotyki na teren województwa łódzkiego.

Pierwsze realizacje skierowane na rozbicie grupy policjanci z CBŚP przeprowadzili jeszcze w 2017 roku. Wówczas to zatrzymano jednego z członków, który – jak wynika z ustaleń śledczych – był odpowiedzialny w grupie za przechowywanie przemyconych narkotyków i dalszą ich sprzedaż do tzw. hurtowników. Łącznie w „magazynie” narkotykowym zabezpieczono ponad 20 kilogramów marihuany i prawie 3,5 tysiąca tabletek ekstazy, a także działki różnego rodzaju narkotyków, w tym kokainę.

Kolejne działania doprowadziły do zatrzymania „kuriera” wiozącego narkotyki. W jego samochodzie znajdowała się specjalna skrytka, w której śledczy znaleźli prawie kilogram marihuany oraz około 500 szt. tabletek ekstazy.

Wkrótce potem policjanci zatrzymali następną osobę, która posiadała ponad kilogram marihuany, prawie 150 tabletek ekstazy oraz kokainę. Wszystkie nielegalne substancje zostały zabezpieczone jako dowód w sprawie.

Ostatnią realizację policjanci CBŚP z Łodzi przeprowadzili we wtorek (20 lutego 2018r.). Wtedy to zatrzymali kolejnych dwóch mężczyzn, którzy są podejrzani o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i wprowadzanie do obrotu marihuany.

Łącznie w sprawie znaleziono i zabezpieczono ponad 23 kilogramy marihuany, około 4 tysiące szt. tabletek ekstazy oraz 100 gramów kokainy. Łącznie zatrzymano 5 osób, wobec których zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Grozi im odpowiedzialność za udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz wprowadzenie do obrotu znacznej ilości środków odurzających i psychotropowych. Od podejrzanych zabezpieczono na poczet przyszłych kar około 65 tysięcy złotych.

Śledztwo jest prowadzone pod nadzorem Łódzkiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi. Sprawa nadal jest rozwojowa i planowane są dalsze zatrzymania.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Policjanci z Warszawy zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy w nocy z środy na czwartek uszkodzili kilkanaście samochodów na warszawskim Grochowie. Według informacji policji “sprawców udało się zatrzymać na gorącym uczynku”.

Policjanci otrzymali informacje od jednego z mieszkańców, który poinformował ich, że na ul. Grochowskiej idą dwaj mężczyźni, którzy dewastują zaparkowane samochody. Ci mężczyźni, obywatele Ukrainy, zostali zatrzymani na gorącymi uczynku przez policjantów patrolujących tej rejon – powiedziała kom. Joanna Węgrzyniak z komendy policji Warszawa-Praga.

Uszkodzonych zostało kilkanaście pojazdów, w tym dwa skutery. Przede wszystkim auta mają urwane lusterka. Policjanci docierają do właścicieli uszkodzonych pojazdów. Na podstawie zgromadzonych materiałów i oględzin pojazdów zostaną postawione zarzuty dotyczące uszkodzenia mienia. Grozi za to do pięciu lat więzienia.

Dwaj zatrzymani Ukraińcy trzeźwieją w izbie zatrzymań.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Były naczelnik i zastępca tajnego wydziału w komendzie stołecznej skazani za przyjęcie ponad 140 tys. zł łapówek.

Finał znalazła jedna z największych afer korupcyjnych w policji – dotycząca przyjmowania i żądania korzyści przez wysokiej rangi funkcyjnych oficerów komendy stołecznej. Sąd Okręgowy w Warszawie właśnie skazał ich na kilkuletnie kary bezwzględnego pozbawienia wolności. Jeśli wyrok się utrzyma, to funkcjonariusze stracą policyjne emerytury, na które zdążyli już przejść.

– Wobec Mariusza K. sąd orzekł karę łączną pięciu i pół roku pozbawienia wolności. Jarosława N. skazał na cztery lata. Obu wymierzył też grzywny – mówi „Rzeczpospolitej” Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Sprawa dotyczy newralgicznego, tajnego Wydziału Techniki Operacyjnej (WTO) w Komendzie Stołecznej Policji – komórki, która odpowiada m.in. za zakładanie podsłuchów z użyciem specjalistycznych urządzeń, a także prowadzi tajne operacje wymierzone w przestępców.

Naczelnik wydziału Mariusz K. i jego zastępca Jarosław N. mieli dopuszczać się nadużyć blisko dekadę temu (w latach 2009–2010). Chociaż – ze względu na specyfikę wydziału – w każdym obszarze powinni zachowywać najwyższe standardy.

Szef i zastępca mieli brać łapówki od przedstawicieli firm za to, aby ich towar kupiła policja. „Rzeczpospolita” poznała szczegóły zarzutów.

I tak w 2009 r. od dwóch przedsiębiorców (Zdzisława J. i Krzysztofa P.) naczelnicy przyjęli 102 tys. zł, co stanowiło 20 proc. wartości kontraktu na dostawę sprzętu. Biznesemeni mieli im ponadto zafundować zegarki (wtedy o wartości 2 tys. zł) jako gratyfikację „za możliwość składania zamówień”.

Kilka miesięcy później kolejna osoba (Grzegorz W.) miał przekazać ówczesnym szefom WTO 40 tys. zł i dzięki temu wydział kupił od niego sprzęt do inwigilacji po zawyżonej cenie. Mariusz K. i Jarosław N. zażądali też – jak ustaliła prokuratura – 2 proc. od wartości innego kontraktu. Suma miała być znacząca, bo chodziło o zakup samochodów dla WTO.

– Pośrednikiem był tu Artur E., który przyznał się do zarzutu i dobrowolnie poddał się karze – mówi nam prok. Łapczyński.

Tych pięciu przestępstw naczelnik oraz zastępca mieli dopuścić się „wspólnie i w porozumieniu”.

Sprzyjało im to, że zakupy dla tajnych komórek policji odbywają się z pominięciem przetargów. Byli szefowie WTO mieli dopuścić się też drobniejszych przewinień. Na przykład przywłaszczyć sobie 3 tys. zł (w dokumentach „rozpisali” je na policyjnego informatora). Mariusz K. został oskarżony ponadto o to, że z ewidencji usunął kamerę „Sony” należącą do wydziału, jako rzekomo wybrakowaną, chociaż była sprawna. Z kolei Jarosław N. o to, że dał szefowi 13,6 tys. zł, dopłacając mu przez kilka miesięcy do mieszkania – aby ten poparł jego starania o awans.

Oficerowie w lutym 2011 r. trafili do aresztu. Nieco wcześniej, kiedy kontrole z Komendy Głównej Policji wskazały, że w tajnym wydziale źle się dzieje, naczelnicy zostali zdymisjonowani.

Jak sprawował się sprzęt podszyty łapówkami, nie wiadomo, bo wszystko, co wiąże się z wydziałem, jest okryte tajemnicą. Według śledczych pewne jest, że policja za niego przepłaciła.

Akt oskarżenia trafił do sądu w grudniu 2012 r., skierowała go ówczesna Prokuratura Apelacyjna.

– Zawierał kilkanaście zarzutów, w tym przyjmowania i żądania korzyści majątkowych, przekroczenia uprawnień oraz przywłaszczenia 3 tys. zł na podstawie poświadczających nieprawdę dokumentów – mówi nam Łukasz Łapczyński.

Jeden ze stołecznych policjantów wspomina, że w tamtych latach w wydziale głośno było o zakupie luksusowych aut sprowadzonych z USA.

– Były uszkodzone po huraganie i nie powinny trafić do sprzedaży – mówi oficer. Czy zakup został objęty zarzutem, ze względu na tajne śledztwo nie udało nam się ustalić.

Wyrok skazujący byłych szefów WTO na karę bezwzględnego więzienia – co w przypadku oficerów policji jest rzadkością – zapadł 13 lutego. Jest nieprawomocny.

Mariusz K. i Jarosław N. zdążyli już przejść na emerytury. Jeżeli wyrok się utrzyma, zostaną ich pozbawieni. Skazani za korupcję nie mają bowiem prawa do policyjnych emerytur.

Prof. Antoni Kamiński z PAN, były szef Polskiego Oddziału Transparency International, komentuje:

– To wysoka kara, ale uzasadniona. Jeżeli ktoś jest policjantem, wykonuje zawód zaufania publicznego, to powinien szczególnie dbać o zachowanie najwyższych standardów – mówi prof. Kamiński. Jak zaznacza, w policji, zwłaszcza tej sprzed lat, nierzadko miały miejsce przypadki nadużyć. – Ta sprawa wskazuje na to, że policja „od góry” była zdemoralizowana. Były osoby, które dochodziły do wysokich stanowisk i traktowały podległą im komórkę jako swoiste feudum – zaznacza prof. Kamiński i jako mankament wskazuje fakt, że wyrok zapadł dopiero po tylu latach.
Źródło info i foto: rp.pl

Comments Brak komentarzy »

Holandia zaczyna przypominać “narkopaństwo”, a funkcjonariusze służb bezpieczeństwa nie mają wystarczających środków, by walczyć ze zorganizowanymi grupami przestępczymi – ostrzegł dziś związek zawodowy holenderskiej policji.

“Z obecną kadrą oraz zasobami służby mogą zająć się tylko co dziewiątą grupą przestępczą” – czytamy w raporcie policyjnego związku zawodowego przekazanym dziennikowi “De Telegraaf”. Według jego autorów w celu skutecznego zwalczania przestępczości konieczna jest rekrutacja dwóch tysięcy nowych funkcjonariuszy.

Raport odnotowuje liczne “przechodzenie drobnych przestępców” do branży hotelarsko-gastronomicznej czy biur podróży. “Holandia spełnia wiele cech »narkopaństwa« z gospodarką równoległą” – głosi dokument, oparty na informacjach od 400 oficerów służb bezpieczeństwa.

Oficjalne dane wskazują, że przestępczość w Holandii spada, ale funkcjonariusze twierdzą, że wiele ofiar przestało zgłaszać incydenty, podczas gdy zorganizowane grupy przestępcze “mają wolną rękę”. Raport holenderskiej policji ostrzega, że tylko 20 proc. przestępstw wobec osób “starszych i narażonych” jest zgłaszanych na policję.

Burmistrz Amsterdamu Kajsa Ollongren oraz policja tego miasta ostrzegały w styczniu o “wzroście przestępczości zorganizowanej” oraz o “przejściu do bardziej niewidocznych form kryminalnych”, które są “poza kontrolą władz”.

Holandia słynie z liberalnej polityki wobec miękkich narkotyków. Krytycy tego podejścia twierdzą, że wypromowała ona kraj jako główny ośrodek handlu narkotykami. Według Europolu połowa kokainy zażywanej w Europie przechodzi przez port w Rotterdamie.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »