Jest policyjne śledztwo ws. dziennikarki, która miała nękać księdza

Policja w Nowym Targu prowadzi postępowanie sprawdzające ws. nękania ks. Stanisława Gulaka przez dziennikarkę „Tygodnika Podhalańskiego”. Oskarżenia duchownego związane są z materiałem gazety, w którym ujawniono, że jego praca habilitacyjna prawdopodobnie jest plagiatem.

Jak pisze Onet.pl, nowotarska policja wszczęła postępowanie wyjaśniające w sprawie nękania ks. Stanisława Gulaka, rektora Podhalańskiej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Targu. Miało ono polegać na „rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji poprzez publikowanie tekstów” na jego temat. Dziennikarka, która napisała artykuł pt.”Rektor kopiuj wklej”, w którym opisała pracę habilitacyjną ks. Stanisława Gulaka, wskazując, że to prawdopodobnie plagiat, miała naruszyć prywatność rektora uczelni.

– Postępowania policyjne wobec dziennikarza o uporczywe nękanie bohatera jego artykułu jest naruszeniem wolności prasy, nawet jeśli jest to postępowanie wyjaśniające. Policjanci powinni o tym wiedzieć – mówi Beata Zalot, autorka wspomnianego tekstu. Zaznacza, że ks. Stanisław Gulak po żadnym z tekstów na jego temat nie skontaktował się z redakcją ani nie żądał sprostowania.

Policja nie zdradza, że autorem zawiadomienia przeciwko dziennikarce jest ks. Stanisław Gulak. Zaznacza, że prowadzone postępowanie ma charakter sprawdzający i ma ustalić, czy doszło do popełnienia przestępstwa.

Ks. Gulak miał splagiatować m.in. prace ks. Tischnera

„Tygodnik Podhalański” pod koniec lipca opublikował artykuł, w którym ujawnił, że praca habilitacyjna ks. Stanisława Gulaka to może być plagiat. Rektor państwowej uczelni miał przepisać obszerne fragmenty prac innych naukowców, m.in. ks. Józefa Tischnera, nie podając ich w bibliografii. Jak się po latach okazało, duchowny habilitował się na katolickim uniwersytecie w Rużemberoku, gdzie stopnie naukowe można było kupić.

Sprawa została skierowana do rzecznika dyscyplinarnego przez ministra Jarosława Gowina.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Policyjne Archiwum X. Będzie przełom ws. zabójstwa policjanta sprzed 25 lat?

Śledztwo prowadzone przez łódzkie Archiwum X doprowadziło do zatrzymania 44-latka podejrzanego o zabójstwo policjanta, popełnione 25 lat temu w okolicach Sieradza. Decyzją sądu mężczyzna trafił na trzy miesiące do aresztu; grozi mu dożywocie.

O zatrzymaniu i aresztowaniu podejrzanego poinformował rzecznik Komendanta Głównego Policji Mariusz Ciarka. Jak podał, 44-letni Janusz K. został zatrzymany 2 sierpnia na jednej ze stacji paliw przy zachodniej granicy kraju. Mężczyzna wracał samochodem z Niemiec, gdzie pracował od kilku lat; był zaskoczony zatrzymaniem i nie stawiał oporu. W przeszłości był wielokrotnie notowany przez policję.

Jeszcze tego samego dnia Janusz K. został przewieziony do Prokuratury Okręgowej w Sieradzu, gdzie usłyszał zarzut zabójstwa. W okresie, gdy popełniono zbrodnię, podejrzany miał 19 lat. Decyzją sądu na najbliższe trzy miesiące trafił do aresztu. Grozi mu dożywocie.

Sprawa dotyczy zabójstwa st. sierż. Henryka Stolarka, popełnionego w marcu 1994 roku. Dzielnicowy z komisariatu w Brzeźniu k. Sieradza wyruszył wieczorem w teren służbowym polonezem. Następnego ranka wystający z wody dach radiowozu zauważono w stawie w rejonie wsi Pyszków. Na tylnym siedzeniu było ciało 38-letniego policjanta z licznymi obrażeniami powstałymi po uderzeniu tępym narzędziem.

Jak wówczas ustalono, do zabójstwa funkcjonariusza doszło prawdopodobnie na trasie Zapole – Barczew, skąd sprawca przewiózł zwłoki nad staw i zatopił radiowóz, aby zatrzeć ślady. Z kabury dzielnicowego zniknął służbowy pistolet P-64 i dwa magazynki amunicji.

Henryk Stolarek został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta RP Krzyżem Zasługi za Dzielność.

Mimo szeregu czynności podjętych przez policję i prokuraturę na miejscu odnalezienia samochodu, w wytypowanym miejscu zbrodni i na trasie, którą jechał radiowóz, a także zgromadzenia 21 tomów akt, śledczy nie zdołali przedstawić zarzutów żadnemu podejrzanemu. W 1996 roku sprawa została umorzona.

Dokumenty zdeponowano w archiwum, ale policjanci nie zapomnieli o poległym na służbie koledze. Po latach sprawą zajęło się łódzkie Archiwum X, w którym pracują najbardziej doświadczeni funkcjonariusze z Wydziału Kryminalnego i Dochodzeniowo-Śledczego, którzy nawiązali współpracę z sieradzką prokuraturą. O niewyjaśnionej sprawie zabójstwa przypomniały również lokalne i ogólnopolskie media.

Zgromadzony po latach materiał dowodowy dał podstawę do wydania prokuratorskiego postanowienia o zatrzymaniu Janusza K. Śledczy nie wykluczają jednak kolejnych zatrzymań w tej sprawie, bo podejrzewają, że 44-latek nie działał wówczas sam.
Źródło info i foto: TVP.info

Tłumy pod prokuraturą. 22-latek oskarżony o zabójstwo 10-letniej Kristiny z prokuratury wyprowadzony bocznym wyjściem

Mężczyzna podejrzewany o zabójstwo 10-letniej dziewczynki z Dolnego Śląska został zatrzymany – poinformował PAP minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Okrutny mord na 10-letniej Kristinie z Dolnego Śląska nie ujdzie płazem – oświadczył szef MS. 22-letni mężczyzna, podejrzany o zabójstwo 10-latki usłyszał w nocy z niedzieli na poniedziałek zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.

Mężczyzna zatrzymany ws. zabójstwa 10-letniej dziewczynki jest zamieszkały poza powiatem świdnickim – poinformował w niedzielę w Świdnicy rzecznik dolnośląskiej Policji Krzysztof Zaporowski.

Podejrzany 22-latek wyprowadzony bocznym wyjściem, czekał na niego tłum

Bocznym wyjściem, w kordonie policji, przed godziną 1 w nocy z niedzieli na poniedziałek, wyprowadzono z budynku Prokuratury Okręgowej w Świdnicy 22-letniego mężczyznę, podejrzanego o zabójstwo 10-letniej dziewczynki z Mrowin (Dolnośląski). Przed budynkiem świdnickiej prokuratury przez kilka godzin stał w niedzielę wieczorem tłum ludzi. Od czasu do czasu ludzie krzyczeli groźby, adresowane do mężczyzny, który był przesłuchiwany w prokuraturze.

Tłum spodziewał się, że podejrzany zostanie wyprowadzony tylnym wejściem do prokuratury, gdzie stały policyjne auta. Tymczasem został on w kordonie policji wyprowadzony bocznym wejściem, pod które podjechał nieoznakowany samochodu. Auto z podejrzewanym błyskawicznie odjechało.

Jak poinformował w niedzielę podczas konferencji prasowej Mariusz Pindera z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy obecnie trwają czynności związane z weryfikowaniem i zabezpieczaniem materiału dowodowego. Mężczyzna został zatrzymany dzisiaj w godzinach popołudniowych. Mamy 48 godzin, to jest ten czas, w ramach którego musimy wykonać niezbędne czynności, które by pozwoliły na przedstawienie zarzutów, a potem przesłuchanie podejrzanego i ewentualne skierowanie wniosku o tymczasowe aresztowanie – powiedział prok. Pindera.

„Okrutny mord nie ujdzie płazem”

„Okrutny mord na 10-letniej Kristinie z Dolnego Śląska nie ujdzie płazem. Mężczyzna, podejrzewany o dokonanie tej potwornej zbrodni, został zatrzymany. Jeśli dotychczasowe ustalenia się potwierdzą i zebrane dowody zostaną w śledztwie zweryfikowane, to sprawca trafi przed sąd, a kierowana przeze mnie prokuratura dołoży wszelkich starań, by otrzymał jak najsurowszą karę. Wierzę, że nastąpi to możliwie szybko” – poinformował PAP Ziobro.

Jak podkreślił, „każdy, kto w tak bezwzględny sposób krzywdzi dzieci, musi się liczyć z najsurowszymi konsekwencjami”. W ściganiu tak bezwzględnych przestępców zawsze będziemy działać z największą determinacją. To obowiązek całego państwa, które pokazało w tej sprawie, że działa skutecznie – zaznaczył Ziobro.

Podziękował też policjantom i prokuratorom „za ich nadzwyczajne zaangażowanie i profesjonalizm”. Mój zastępca prokurator Krzysztof Sierak, który na bieżąco nadzoruje to śledztwo, podkreślał w rozmowie ze mną zwłaszcza olbrzymie zasługi policjantów. Dziękuję im za to. Mam olbrzymi szacunek dla ich poświęcenia. Dziękuję też wszystkim Polakom, którzy starali się pomóc, przekazując organom ścigania cenne informacje – dodał szef MS.

Kim jest podejrzany 22 latek?

Policjanci od samego początku typowali, jako sprawcę tej okrutnej zbrodni, 22-letniego mężczyznę – powiedział w niedzielę w TVN24 rzecznik KGP Mariusz Ciarka w związku z zatrzymaniem podejrzewanego o zabójstwo 10-latki z Dolnego Śląska.

Dzisiaj już mogę zdradzić, to jest informacja, o której jeszcze nie mogłem mówić wczoraj czy przedwczoraj. Policjanci od samego początku wytypowali jednego z mężczyzn, to jest 22-letniego mężczyznę, który był przez nas od początku typowany jako sprawca tej okrutnej zbrodni – powiedział.

Zdaniem Ciarki do szybkiego zatrzymania podejrzewanego przyczyniły się intensywne działania policjantów z Wojewódzkiej Komendy Policji we Wrocławiu, jak również miejscowej komendy ze Świdnicy, w połączeniu z decyzją komendanta Komendy Głównej Policji, żeby wesprzeć grupę operacyjno-procesową badającą sprawę o policjantów z biura kryminalnego KGP.

Komendant KGP nie kazał szczędzić żadnych sił i środków. Wszystkie narzędzia, jakimi dysponuje policja, miały być użyte do tego, by sprawcę jak najszybciej ustalić – dodał rzecznik KGP.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nowy Jork: Seria „podejrzanych przesyłek” i ewakuacja

W przesyłkach wysłanych do byłego prezydenta USA Baracka Obamy i byłej sekretarz stanu Hillary Clinton znaleziono urządzenia wybuchowe – poinformował w środę dziennik „New York Times”, powołując się na źródła policyjne. Urządzenia te miały być podobne do tego, które w poniedziałek znaleziono w skrzynce pocztowej miliardera George’a Sorosa. W Nowym Jorku zwiększono środki ostrożności.

Pierwsze z urządzeń we wtorek wieczorem wykryte zostało przez pracownika technicznego, który prześwietlał przesyłki przychodzące do Hillary Clinton. Przesyłka z urządzeniem zaadresowana była do rezydencji byłej pierwszej damy i sekretarz stanu USA w Chappaqua niedaleko Nowego Jorku.

Drugie, podobne urządzenie znalezione zostało w środę nad ranem w poczcie skierowanej do byłego prezydenta Baracka Obamy. Wykryto je również podczas rutynowej kontroli poczty przychodzącej do rezydencji byłego prezydenta w dzielnicy Kalorama w Waszyngtonie.

„Podejrzane przesyłki” bada FBI

Śledztwo w sprawie paczek wszczęło już FBI. O „podejrzanych przesyłkach”, bez charakteryzowania ich zawartości, informowała również amerykańska Secret Service.

„Secret Service przechwyciła podejrzane paczki zaadresowane do domów byłego prezydenta Obamy i byłej pierwszej damy Hillary Clinton. Prowadzimy śledztwo razem z naszymi partnerami ze służb mundurowych” – napisano. Secret Service podkreśliła, że bezpieczeństwo Clinton i Obamy nie było zagrożone.

„New York Times” twierdził wcześniej, że przesyłki zostały wysłane do biur obu polityków.

Kolejne „podejrzane przesyłki”

Amerykańska policja poinformowała o ewakuacji jednego z wieżowców Time Warner Center w Nowym Jorku, w którym znajdują się biura CNN. Ewakuacja spowodowana była otrzymaniem zaadresowanej do tej stacji „podejrzanej przesyłki”.

CNN podała nieco później, że wysłana do telewizji podejrzana przesyłka była zaadresowana do byłego szefa CIA Johna Brennana. Policja poinformowała, że zawierała ona, oprócz przypominającego bombę urządzenia, również kopertę z „białym proszkiem”. Według CNN nowojorskie służby obecnie „mają sytuację pod kontrolą”. Według MSNBC przechwycona została później kolejna podejrzana przesyłka, zaadresowana do byłego prokuratora generalnego Erica Holdera.

Również cytowany przez agencję Reutera gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo oświadczył, że do jego biura wysłane zostało „urządzenie wybuchowe”. Ocenił on również, że „nie byłby zaskoczony”, gdyby rozesłanych było jeszcze więcej podobnych przesyłek. Telewizja CNN informowała jeszcze o „podejrzanej przesyłce” zaadresowanej do Białego Domu. Informację tę zdementowała jednak cytowana przez agencję Reutera anonimowa osoba zbliżona do sprawy.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Z ostatniej chwili: Wzięto zakładnika lub zakładników na dworcu w Kolonii

W aptece na Dworcu Głównym w Kolonii doszło do wzięcia zakładnika, bądź zakładników – informuje policja na Twitterze. Na miejscu są znaczne siły policyjne. Brak bliższych informacji. Policja apeluje na Twitterze, by unikać okolic dworca. Agencja dpa pisze, że wcześniej docierały informacje o strzałach, ale według policji nie zostały potwierdzone.

Kolej informuje o wstrzymaniu kursowania wielu pociągów. Policja zablokowała dojście do większości peronów.
Źródło info i foto: onet.pl

Portugalia: 840 kg kokainy na jachcie. Przemytnicy udawali turystów

Policja morska Portugalii przejęła na wodach terytorialnych tego kraju ponad 840 kg kokainy na jachcie, którym udający turystów przemytnicy płynęli z Karaibów do Europy. Funkcjonariusze zajęli łódź u brzegów archipelagu Azorów. Jak poinformowała policja, na pokładzie jednostki znaleziono ponad 840 kg kokainy. Narkotyki znajdowały się w 700 foliowych opakowaniach w pięciu schowkach.

– Jachtem płynęło czworo młodych ludzi: dwóch mężczyzn i dwie kobiety. Mają oni od 21 do 36 lat. Wszyscy są obcokrajowcami – ujawniło źródło policyjne.

Akcja, prowadzona u brzegów azorskiego Faial, zakończyła się w Horta, największym mieście portowym tej wyspy. Przemytników zmuszono do zacumowania jachtu i poddania jednostki rewizji.

Z szacunków policji, której funkcjonariusze byli podczas tej operacji wspierani przez żołnierzy portugalskich sił powietrznych, w ramach akcji udało się przejąć ładunek o wartości szacowanej na ponad 35 mln euro. Portugalia jest obok Hiszpanii głównym kierunkiem wysyłania do Europy kokainy z Ameryki Południowej. W 2017 r. portugalska policja zarekwirowała blisko 2,8 tony tego narkotyku. Towar przejęto w efekcie blisko 1,6 tys. akcji podjętych przez portugalskie służby, głównie na morzu.

Najczęściej rekwirowanym w Portugalii narkotykiem jest haszysz, który zazwyczaj trafia tam z Maroka. W ubiegłym roku portugalska policja w prawie 7 tys. operacji przejęła ponad 15,2 tony tego narkotyku. W całym 2017 r. z powodu przemytu narkotyków na terytorium Portugalii zatrzymanych zostało łącznie 7256 osób, czyli o 24 proc. więcej niż w roku poprzednim. Ponad 1,1 tys. ujętych osób stanowili cudzoziemcy.
Źródło info i foto: TVP.info

Miasto Trebes we Francji. Uzbrojony napastnik wziął zakładników

Burmistrz miasteczka Trebes poinformował, że uwolniono już zakładników przetrzymywanych w lokalnym supermarkecie. W budynku został już tylko napastnik i policjant. Zginęły co najmniej dwie osoby. Wcześniej napastnik ostrzelał policjantów. Według źródeł policyjnych, napastnik twierdzi, że działa w imieniu Państwa Islamskiego.

Większości klientów udało się już opuścić supermarket – nie wiadomo, czy zostali wypuszczeni przez terrorystę czy też udało im się uciec. Wewnątrz supermarketu znajduje się w tej chwili już tylko uzbrojony napastnik – według niektórych źródeł jest z nim oficer żandarmerii, który być może jest zakładnikiem.

Widać dwie osoby, które leżą na ziemi. Według mera, zostały one prawdopodobnie zastrzelone.

Wcześniej nieznany sprawca ostrzelał z samochodu policjantów, którzy uprawiali jogging w okolicach Carcassone.

Jeden z funkcjonariuszy został ranny. Uzbrojony napastnik, krzycząc „Allah Akbar”, wtargnął następnie to pobliskiego supermarketu.

Według świadków, słychać było wtedy znowu strzały. Specjalna prokuratura antyterrorystyczna, która przejęła dochodzenie w tej sprawie podaje, że napastnik wziął ośmiu zakładników.

Sytuacja jest poważna – powiedział francuski premier Edouard Philippe.

Na miejsce zdarzenia udał się minister spraw wewnętrznych Francji Gerard Collomb.
Źródło info i foto: RMF24.pl

USA: Przesyłka z białym proszkiem do syna Donalda Trumpa. Vanessa Trump trafiła do szpitala

Vanessa Trump, żona Donalda Trumpa Juniora, trafiła do szpitala w Nowym Jorku. Powodem był kontakt z białym proszkiem nieznanego pochodzenia – informuje Reuters, powołując się na źródła policyjne. Synowa prezydenta Stanów Zjednoczonych trafiła do szpitala w Nowym Jorku. Żona Donalda Trumpa Jr. otworzyła list, w którym znajdował się biały proszek i źle się poczuła.

Po otwarciu listu trzy osoby z mieszkania syna prezydenta USA na Manhattanie przewieziono do szpitala w ramach środków ostrożności – przekazała nowojorska straż pożarna. Amerykańskie media informują, że decyzja o przewiezieniu do szpitala to prawdopodobnie środek ostrożności.

Do tej pory nie ma żadnych informacji ewentualnych poważnych problemach zdrowotnych.
Źródło info i foto: onet.pl

Policyjne postępowanie po sobotnim incydencie na błoniach przed Jasną Górą

Częstochowska policja prowadzi postępowanie w sprawie incydentu, do którego doszło w sobotę na błoniach przed Jasną Górą. Według przyjętego przez policjantów zgłoszenia, uczestnicy pielgrzymki kibiców piłkarskich poturbowali członków stowarzyszeń Obywatele RP i Demokratyczna RP, grozili im i spalili transparenty.

„Zgłoszenie przyjęte przez komisariat pierwszy policji w Częstochowie dotyczy uszkodzenia ciała, zniszczenia mienia oraz gróźb karalnych” – poinformowała w niedzielę PAP rzeczniczka częstochowskiej policji podkom. Marta Ladowska.

W sobotę na Jasną Górę po raz dziesiąty przybyli uczestnicy pielgrzymki kibiców – liczbę jej uczestników biuro prasowe Jasnej Góry oszacowało na ok. 6 tys. osób. Ostatnim akcentem wydarzenia, organizowanego w tym roku pod hasłem „Dla Niepodległej”, było „Racowisko” – pokaz kibicowskich transparentów na jasnogórskich wałach oraz odpalanie rac i petard na klasztornych błoniach. Właśnie wówczas – zgodnie z informacjami przekazanymi policji przez poszkodowanych – miało dojść do szarpaniny.

Jak podano na stronie internetowej stowarzyszenia Obywatele RP, przedstawiciele tej organizacji, a także stowarzyszenia Demokratyczna RP, w milczeniu protestowali przeciw rasizmowi i mowie nienawiści. Rozwinęli transparenty z napisami „Chrześcijaństwo to nie nienawiść”, „Moją Ojczyzną jest człowieczeństwo” i „Tu są granice przyzwoitości”.

„Kibole odpalili race, rzucali w kierunku Obywateli RP świece dymne. Jeden z nich podpalił transparent trzymany przez Obywateli RP, drugi transparent wyrwano protestującej siłą. ‚Tylko Polska narodowa’ – skandowali” – czytamy na stronie internetowej Obywateli RP, według których członkowie stowarzyszenia „zostali siłą usunięci z jasnogórskich błoni. Policji nie było, duchowni stojący z kibicami nie reagowali” – napisano na stronie.

Podkom. Marta Ladowska z częstochowskiej policji poinformowała PAP, że zgromadzenie Obywateli RP zostało, zgodnie z przepisami, zgłoszone przez organizatorów do Urzędu Miasta – według tego powiadomienia, zgromadzenie miało odbywać się na rogu ulicy ks. Popiełuszki i alei Najświętszej Marii Panny między godzinami 11, a 16. Policjanci – zarówno patrol oddziałów prewencji jak i funkcjonariusze w cywilu – zabezpieczali to zgromadzenie, podczas którego nie doszło do żadnych incydentów.

Już po formalnym zakończeniu zgromadzenia część jego uczestników (organizatorzy podali policji liczbę ok. 30 osób, policjanci szacowali zgromadzenie na ok. 20 osób) przemieściła się w kierunku jasnogórskich błoni, co dyżurny częstochowskiej policji zaobserwował dzięki miejskiemu monitoringowi; poinformował o tym policjantów będących na miejscu.

Jak relacjonowała podkom. Ladowska, gdy policjanci nawiązali na błoniach kontakt z uczestnikami wcześniejszego zgromadzenia, otrzymali od nich (około 16.30) informację o tym, że zostali oni otoczeni, zaatakowani i poturbowani przez kibiców, pod ich adresem kierowano groźby, a trzy transparenty i flaga zostały spalone.

„Policjanci pomogli im bezpiecznie opuścić tamten teren. Pytali też, czy nikt nie potrzebuje pomocy medycznej” – powiedziała podkomisarz Ladowska.

Zgodnie z oświadczeniem poszkodowanych, nikt nie potrzebował interwencji lekarskiej. Policjanci towarzyszyli przedstawicielom stowarzyszenia w drodze do komisariatu, gdzie złożone zostało doniesienie o przestępstwie.

„Ustalamy i wyjaśniamy wszystkie szczegóły i okoliczności tego zdarzenia” – zapewniła rzeczniczka. Wartość zniszczonych transparentów wstępnie oszacowano na ok. tysiąc złotych.

Według częstochowskiej policji, zgromadzenie Obywateli RP zabezpieczało kilku policjantów z Samodzielnego Pododdziału Prewencji w Częstochowie, patrol z pierwszego komisariatu oraz kilku policjantów operacyjnych, natomiast o bezpieczeństwo uczestników pielgrzymki kibiców dbało łącznie blisko 150 policjantów.
Źródło info i foto: interia.pl

Nowy Jork: Policja mówi o wybuchu rurobomby na Manhattanie

Improwizowana bomba miała zostać zdetonowana na dworcu autobusowym w okolicach Times Square – informuje ABC News, powołując się na źródła policyjne. Do wybuchu doszło w godzinach szczytu. Policja potwierdza, że prowadzi akcję w rejonie 42. Ulicy i 8. Alei na Manhattanie. Ładunek został podłożony w przejściu między dworcem a liniami metra A, C, E. Linie te zostały ewakuowane.

Mężczyzna zdetonował niewielki ładunek wybuchowy. Według lokalnych mediów była to domowej produkcji rurobomba przymocowana do jego ciała. Nie ma informacji o ofiarach śmiertelnych. Nowojorska policja i straż poinformowały, że obrażeń doznały cztery osoby. Obrażenia nie zagrażają ich życiu. Ranny jest też sprawca ataku. Służby traktują zdarzenie jako próbę ataku terrorystycznego.

Sprawca wykonał bombę w pracy

Służby poinformowały, że sprawcą ataku był Akajed Ullah. Mężczyzna pochodzi z Bangladeszu, a w Stanach Zjednoczonych mieszka od siedmiu lat. Ostatnio mieszkał na Brooklynie. Były komisarz policji nowojorskiej mówił w MSNBC, że 27-latek był inspirowany przez tzw. państwo islamskie. Funkcjonariuszom miał powiedzieć, że wykonał bombę w firmie z elektryką, gdzie pracuje.

Lokalny serwis pix11.com twierdzi, że podejrzany – „potencjalnie z drugim ładunkiem” – został zatrzymany w tunelu metra. Spod ubrania mężczyzny miały wystawać przewody. Świadek, na którego powołuje się CNN, słyszał dwie eksplozje. – To były dwie wyraźne eksplozje, jedna zaraz po drugiej – powiedział.

Nieoficjalne: Jest nagranie wybuchu

W sieci pojawiło się nagranie z monitoringu miejskiego. Widać na nim moment wybuchu, jednak służby na razie nie potwierdziły autentyczności nagrania.

Zastępy służb na miejscu

Na nagraniu widać, że na miejsce przyjechało wiele zastępów straży pożarnej. Wraz z policją odgradzają teren zdarzenia. Jak informuje ABC News, policja uważa, że sytuacja jest pod kontrolą. Port Authority Bus Terminal to główny dworzec obsługujący połączenia międzystanowe. Jest to największy terminal w Stanach Zjednoczonych, obsługujący 65 milionów pasażerów rocznie.

O zdarzeniu poinformowani zostali prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump i burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio. Burmistrz jest w drodze na miejsce zdarzenia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl