Posts Tagged “polityka”

Zawód polityka w Meksyku należy do najniebezpieczniejszych na świecie. Po ostatnich wyborach w tym kraju burmistrz jednego z miast został porwany i od 10 dni nie daje znaku życia, zaś inny jest w śpiączce, po tym jak został postrzelony w głowę.

2 września Daniel Esteban González, świeżo wybrany burmistrz miasta Cochoapa El Grande w stanie Guerrero, zniknął razem ze swoim kierowcą po spotkaniu z radnym w miejscowości Tlapa. Żona samorządowca poinformowała, że wcześniej otrzymywał on anonimowe telefony z pogróżkami.

Od niemal tygodnia w stanie śpiączki utrzymywany jest natomiast Blas Godínez Ortega, wybrany na burmistrza Gómez Farías w stanie Chihuahua, który został postrzelony w głowę przez nieznanego napastnika.

Polityk przeszedł operację, podczas której lekarzom udało się uratować jego lewe oko i nerw optyczny, ale nie dało się tego zrobić z lewym uchem. Ortedze usunięto również kawałki mózgu uszkodzone przez pocisk. Lekarze przyznają, że nie wiedzą, w jakim stanie będzie pacjent po wybudzeniu ze śpiączki.

Nie ten kaliber

Wstępne śledztwo Prokuratury Generalnej wykluczyło udział zorganizowanych grup przestępczych działających w tym regionie w próbie zabójstwa. Pocisk wyciągnięty z czaszki Ortegi jest małego kalibru, którego lokalne gangi nie używają.

Ortega wygrał wybory idąc z hasłem walki z przestępczością. Był osobiście zmotywowany, gdyż w ubiegłym roku zniknął jego ojciec. Uważa się, że został porwany przez kartel, żeby leczyć gangsterów rannych w strzelaninach. Od tego czasu Ortega senior nie dał znaku życia.

Kampania wyborcza przed lipcowymi wyborami była najbardziej krwawa w historii. Pomiędzy 1 września ubiegłego roku a 31 sierpnia tego roku zginęło 175 kandydatów. Po wyborach odnotowano 63 ataki na polityków, spośród których 21 poniosło śmierć. Większość ofiar to członkowie partii Morena, która odniosła największy sukces w wyborach. Najwięcej polityków zginęło w stanach Jalisco, Colima, Michoacán, Oaxaca, Puebla i Guanajuato.

W ciągu ostatnich 12 lat w Meksyku zamordowano 132 burmistrzów, burmistrzów elektów i byłych burmistrzów. 49, gdy prezydentem był Felipe Calderón, oraz 83, gdy głową państwa został w 2012 roku Enrique Peña Nieto. Lipcowe wybory prezydenckie wygrał przywódca lewicowej Partii Odrodzenia Narodowego Manuel Lopez Obrador.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Kiedyś doradzał politykom jak wygrywać wybory. Dziś, gdy siedzi na ławie oskarżonych pod zarzutem posiadania i udostępniania setek filmów z pornografią dziecięcą i zoofilią, musi bronić go aż troje adwokatów! W warszawskim sądzie ruszył proces Piotra T. (55 l.), znanego specjalisty ds. wizerunku i marketingu politycznego.

Do sądu Piotr T. został przewieziony z jednego z warszawskich aresztów. Jak na eksperta do spraw wizerunku przystało, na rozprawę przyjechał w czarnym garniturze i białej koszuli. Nim wszedł na salę rozpraw, wyglądał na pewnego siebie, kilka razy w stronę dziennikarzy rzucił uśmieszek. Sytuacja diametralnie zmieniła się, gdy zasiadł na ławie oskarżonych. Od razu stał się skupiony i milczący. Co ciekawe, Piotr T. wynajął aż trzech znanych warszawskich adwokatów – Bogumiła Zygmonta, Beatę Czechowicz i Michała Hajduka.

Podczas wczorajszego procesu dziennikarze mogli być tylko na odczytaniu aktu oskarżenia, ponieważ sąd częściowo utajnił proces. – Na wniosek obrońców sąd wyłączy jawność rozprawy w części obejmującej wyjaśnienia oskarżonego oraz opinie biegłych ze względu na to, że treść może naruszyć ważny interes prywatny – powiedziała podczas rozprawy sędzia Magdalena Garstka-Gliwa.

Piotr T. został zatrzymany pod koniec października 2017 r. Chodziło o rozpowszechnianie i posiadanie pornografii z udziałem dzieci! Według ustaleń śledczych Piotr T. miał kilkaset filmów, które łącznie zajmowały ponad 200 gigabajtów pamięci w komputerach. Wśród filmów z pornografią dziecięcą znalazły się też filmy o treści zoofilskiej. Grozi mu teraz 12 lat więzienia.

Piotr T. to znany specjalista ds. wizerunku i marketingu politycznego, konsultant w zakresie prowadzenia negocjacji, orędownik metod teorii wywierania wpływu na ludzi. W latach 90. był doradcą m.in. Mariana Krzaklewskiego, pomagał także Michałowi Kamińskiemu. Współpracował też ze Stanisławem Tymińskim, który był kandydatem na prezydenta polski w 1990 i 2005 roku. Przed wyborami w 2001 r. był także twórcą nowego, wizerunku Andrzeja Leppera (†57 l.). Następnie doradzał kierowanej przez Leppera Samoobronie RP
Źródło info i foto: fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Ponad 20 demonstrantów odniosło obrażenia w starciach, do których doszło w piątek wieczorem w Barcelonie po decyzji hiszpańskiego Sądu Najwyższego o osadzeniu w areszcie pięciorga katalońskich polityków za ich rolę w próbie doprowadzenia do secesji regionu.

Według agencji AFP, w Barcelonie policja użyła pałek, by nie dopuścić demonstrantów do budynku prefektury. W starciach między protestującymi a policją lekko rannych zostało 24 demonstrantów – przekazali ratownicy.

Uczestnicy protestu palili zdjęcia króla Filipa VI, co w Hiszpanii jest przestępstwem, a także sędziego, który wydał decyzję w sprawie katalońskich polityków. Demonstranci nieśli katalońskie flagi i transparenty z napisami: “Wolność dla więźniów politycznych”.

Do protestu w czwartek, jeszcze przed decyzją Sądu Najwyższego, wezwały działające na rzecz niepodległości regionu stowarzyszenie Zgromadzenie Narodowe Katalonii (ANC), a także bardziej radykalne Komitety Obrony Republiki.

Katalonia już nigdy nie będzie się czuła częścią Hiszpanii – powiedziała jedna z uczestniczek protestu w centrum Barcelony, na Placu Katalońskim, nauczycielka Alba Mateu. Są 2 mln ludzi, którzy chcą opuścić Hiszpanię. Nie mogą nas wszystkich wsadzić do więzienia – dodała jej matka, Carme Sala.

Katalońska telewizja pokazała zdjęcia tłumów zgromadzonych w innych miastach regionu, w tym w Vic i Tarragonie.

Grozi im 30 lat więzienia
W piątek sędzia hiszpańskiego Sądu Najwyższego, Pablo Llarena, postanowił wszcząć proces przeciwko 25 katalońskim liderom politycznym opowiadającym się za niepodległością regionu. Sformułował m.in. formalne oskarżenia o “bunt” wobec trzynastu liderów katalońskiego ruchu niepodległościowego. Hiszpański kodeks karny przewiduje za to przestępstwo do 30 lat więzienia.

Llarena nakazał osadzenie pięciu z tych polityków w areszcie. Wśród nich jest dotychczasowy kandydat na premiera regionalnego rządu Jordi Turull. W sobotę miało się odbyć głosowanie w sprawie jego kandydatury.

Sędzia wyjaśnił, że nakaz aresztowania był niezbędny z powodu wysokiego ryzyka ucieczki podejrzanych za granicę. Przed sądem nie stawiła się np. Marta Rovira, numer 2 w kierownictwie proniepodległościowej partii Republikańska Lewica Katalonii (ERC), która wyjechała z kraju i według hiszpańskich mediów przebywa w Szwajcarii.

Llarena w piątek wydał też europejski nakaz aresztowania przebywającego za granicą byłego katalońskiego premiera Carlesa Puigdemonta i czterech jego byłych ministrów. Cała piątka schroniła się w Belgii po ogłoszeniu niepodległości przez parlament Katalonii 27 października 2017 roku. Jedna z byłych współpracowniczek Puigdemonta, Clara Ponsati, przeniosła się do Szkocji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Szef MSZ Ukrainy Pawło Klimkin uważa, że zabójstwo prawniczki Iryny Nozdrowskiej, której ciało znaleziono w rzece 1 stycznia, jest wyzwaniem dla państwa i testem na obronę kobiet aktywistek. Nozdrowska doprowadziła do skazania zabójcy swej siostry. Minister napisał we wtorek na Twitterze, że na Ukrainie “jest lepiej z kobiecymi kongresami, lecz nie z przemocą domową i rolą kobiet w polityce”.

“Zabójstwo Nozdrowskiej to wyzwanie dla państwa i sprawdzian zdolności społeczeństwa do obrony kobiet aktywistek, do zagwarantowania sprawiedliwości” – napisał Klimkin.

Agencja Interfax-Ukraina pisze, że prawniczka Nozdrowska, która była też obrończynią praw człowieka, zaginęła pod koniec 2017 r. Znaleziono ją martwą w poniedziałek w rzece w obwodzie kijowskim. Wszczęto postępowanie w sprawie umyślnego spowodowania śmierci.

Deputowany z Bloku Petra Poroszenki Mustafa Najem wyjaśnił, że chodzi o prawniczkę, która przez długi czas zabiegała o wyrok skazujący dla zabójcy swej siostry Switłany, która zginęła we wrześniu 2015 r. Najem przypomniał na Facebooku, że dziewczyna zginęła przejechana przez pijanego kierowcę Dmytra Rossoszanskiego – krewnego prezesa jednego z sądów rejonowych. Mimo oczywistości faktów, rodzina zabitej zabiegała o sprawiedliwość ponad dwa lata.

Iryna Nozdrowska sama prowadziła tę sprawę, występowała w sądzie, za co niejednokrotnie groźby pod jej adresem kierował oskarżony i jego rodzina – napisał Najem.

Ostatecznie w lipcu Rossoszanskiego skazano na siedem lat pozbawienia wolności, a 27 grudnia sąd apelacyjny nie uwzględnił wniosku obrońców oskarżonego. Podczas posiedzenia sądu ojciec skazanego groził Irynie, mówiąc, że “źle skończy” – pisze Najem. Deputowany przypomina, że dwa dni później kobieta zaginęła.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

99,9 procent aresztowanych to ludzie, którzy przybyli na wiec ze względu na swe prawicowe przekonania – ocenił komisarz William Evans z bostońskiej policji. Jak dodał, aresztowano 27 osób, które dopuściły się ataków fizycznych i słownych na funkcjonariuszy podczas wiecu prawicy na rzecz wolności słowa w parku Boston Common i wielotysięcznej kontrmanifestacji antyfaszystów, które odbyły się tam w sobotę. – Zatrzymano ich z powodu szarpaniny z policją, za rzucanie kamieniami i plastikowymi butelkami z uryną w funkcjonariuszy – wyjaśnił komisarz Evans.

Gratulacje od prezydenta Trumpa

Pięciuset policjantów oddzielało manifestujących pod hasłami wyższości białej rasy kilkudziesięciu zwolenników prawicy od niemal 40 tysięcy kontrmanifestantów. Ci skutecznie zagłuszyli wystąpienia skrajnie prawicowych mówców okrzykami “wstyd”, “hańba” oraz “wracajcie do domu”. W związku z niemożnością przeprowadzenia wiecu zgodnie z planem, zgromadzenie zostało rozwiązane na godzinę przed jego planowanym zakończeniem.

Policja w Bostonie, która uczyniła wszystko co możliwe, aby uniknąć konfrontacji podobnej do tej, która miała miejsce w ubiegłą sobotę w Charlottesville, zablokowała niektóre części założonego w 1634 roku najstarszego parku miejskiego w USA “Boston Common” położonego w śródmieściu. Ustawiła tam również zapory uniemożliwiające wjazd samochodów. Funkcjonariusze poruszali się więc po parku Boston Common na rowerach.

Działania prewencyjne policji doczekały się pochwały demokratycznego burmistrza Bostonu Marty’ego Walsha, a także ze strony Donalda Trumpa. Prezydent Stanów Zjedonocznych ocenił na Twitterze, że społeczeństwo Bostonu wypowiedziało się przeciwko fanatyzmowi i nienawiści. “Wygląda na to, że wśród manifestantów było wielu anty-policyjnych agitatorów, ale policja okazała się twardsza i mądrzejsza. Dzięki jej za to!” – napisał Trump w kolejnym tweecie.

Samochód wjechał w kontrmanifestantów

12 sierpnia podczas demonstracji białych nacjonalistów w Charlottesville samochód wjechał w kontrdemonstrantów. Zginęła 32-letnia Heather Heyer, a rannych zostało co najmniej 19 osób. Sprawcą tragedii był 20-letni neonazista, James Alex Fields Jr.

Trump potępił wówczas “przejawy nienawiści, fanatyzmu i przemocy z wielu stron”. Gdy media, a nawet politycy jego własnej partii skrytykowali go za brak jednoznacznego stanowiska wobec sprawców tragedii i zamieszek, prezydent potępił “zło, jakim jest rasizm, i wszystkich tych, którzy w imię rasizmu (…) uciekają się do przemocy, w tym Ku-Klux-Klan, zwolenników supremacji białej rasy, neonazistów i inne grupy nienawiści”.

Jednak w kolejnym wystąpieniu powrócił do wcześniejszej argumentacji i bronił swojej pierwszej reakcji na tragedię. Powiedział, że “agresywne poczynania były widoczne po obu stronach” konfliktu, i dodał, że po obu stronach są też “bardzo dobrzy ludzie”.

Grupy ultraprawicowe – w tym osoby związane z rasistowską organizacją Ku Klux Klan, organizacjami białych nacjonalistów i organizacjami neofaszystowskimi – zjechały do miasteczka uniwersyteckiego Charlottesville, by protestować przeciw planowanemu przez władze miasta usunięciu z lokalnego parku pomnika generała Roberta E. Lee, jednego z dowódców Konfederacji w amerykańskiej wojnie domowej (1861-1865).
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Norweska minister finansów Siv Jensen, która jest również szefową współrządzącej Partii Postępu (Frp), chce by imigranci tracili prawo do zasiłku, jeśli nie opanują języka norweskiego w ciągu pięciu lat. Znana ze skrajnie nacjonalistycznego programu Partia Postępu musiała po wejściu do koalicji rządowej w 2013 r. znacznie złagodzić swoje stanowisko w wielu kwestiach. Jednak do najbliższych wyborów parlamentarnych, które odbędą się 11 września, idzie ponownie z hasłami typowo antyimigranckimi.

Nauka języka ważną częścią integracji

“Jeżeli integracja cudzoziemców ma się udać, to wielkie znaczenie będzie miało podjęcie przez nich pracy. Jedna z najważniejszych rzeczy, jaką możemy uczynić, aby tak się stało, to postawić im wymagania, zwłaszcza jeśli chodzi o naukę norweskiego. Ma to kluczowe znaczenie dla dobrej integracji” – powiedziała Jensen w rozmowie z dziennikiem “Aftenposten”.

Frp zarówno przed zdobyciem władzy, jak i potem wielokrotnie opowiadała się za obcięciem rządowych dotacji na naukę języka dla cudzoziemców i azylantów. Jensen nie widzi tu jednak sprzeczności.

Centra dla cudzoziemców

“Jesteśmy zdania, iż nie ma sensu wydawać pieniędzy na naukę norweskiego dla tych azylantów, którzy nie będą u nas mieszkać. Chcemy natomiast zwiększyć pomoc w nauce języka dla tych osób, które pozostaną w Norwegii. Dzieje się to już na poziomie centrów integracyjnych dla cudzoziemców” – dodała.

“Naturalną rzeczą będzie przeprowadzanie testów językowych. Po pięciu latach należy oczekiwać, że osoby, które chcą mieszkać w Norwegii, nauczyły się norweskiego. A jeżeli nie, to nie mogą się spodziewać świadczeń ze strony państwa, takich jak zasiłek gotówkowy czy renta inwalidzka” – kontynuowała minister finansów.

Pomysł nie cieszy się poparciem

Propozycja nie wzbudziła szczególnego entuzjazmu rządzącego wspólnie z Frp ugrupowania Prawica, na którego czele stoi premier Erna Solberg.

“Nie jestem pewna, czy to właściwa droga wyznaczanie granicy pięciu lat. Uważam, że należy także wziąć pod uwagę inne kryteria, rozważając kwestię przyznawania zasiłków, np. zaangażowanie na kursach” – powiedziała rzeczniczka Prawicy do spraw polityki imigracyjnej Ingjerd Schou.

“Jesteśmy zdania, że osoby przybywające do Norwegii muszą włożyć własny wysiłek w integrację, a my jednocześnie powinniśmy im dać przestrzeń i czas na opanowanie nowego języka i przystosowanie się do nowej kultury” – wskazała Schou.

Według sondaży na Prawicę chce głosować w wyborach 22,7 proc. ankietowanych, a na Partię Postępu 12,6 proc. Partia Pracy, która cztery lata temu straciła władzę, cieszy się obecnie 30-procentowym poparciem. W przypadku Chrześcijańskiej Partii Ludowej i Socjalistycznej Lewicy wynosi ono po 5,2 proc.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Już po raz dziesiąty sondaż wśród kilku tysięcy uczniów na temat ich stosunku do mafii przeprowadził ośrodek studiów imienia Pio La Torre, polityka i działacza związkowego, zamordowanego przez sycylijską cosa nostra w 1982 roku. Wyniki sondażu wskazują też na brak zaufania młodych Włochów do polityków. Dwa lata temu ponad połowa młodzieży we Włoszech (52 procent) była zdania, że mafia jest silniejsza od państwa.

Obecnie 13 procent uczniów sądzi, że to państwo jest silniejsze od mafii. Mniej niż jedna trzecia (30 procent) twierdzi, że mafię można definitywnie pokonać. Zauważa się, że z mniejszym pesymizmem na szanse pokonania mafii patrzą mieszkańcy południa kraju, gdzie znajdują się kolebki jej gangów.

Brak zaufania do klasy politycznej

W analizie wyników ankiety, rozpisanej w ramach realizacji programu edukacyjnego, którego celem jest kształtowanie postaw sprzeciwu wobec mafii, odnotowano też, że 90 procent młodzieży szkolnej odrzuca i potępia przestępczość zorganizowaną. Jednocześnie młodzi Włosi podkreślają, że siła mafii polega na tym, że przenika do instytucji państwa i do polityki. 80 procent uczniów szkół średnich przyznało, że nie ma zaufania do klasy politycznej, w tym także do lokalnych polityków.

“Nie ma znaczącej różnicy między młodzieżą z centrum i północy a tą z południa Włoch, jeśli chodzi o ocenę korupcji wśród lokalnych działaczy politycznych” – powiedział prezes ośrodka Pio La Torre, Vito Lo Monaco.

Zaufanie do nauczycieli

Jak zauważył, większość uczniów deklaruje, że nie zwróci się o pomoc w znalezieniu pracy ani do mafiosa, ani do polityka. W ocenie szefa ośrodka wyniki sondażu są zarówno niepokojące, jak i zachęcające. Jego zdaniem otuchy dodaje fakt, że 83 procent uczniów ma zaufanie do nauczycieli. Na kolejnych miejscach grup zawodowych, którym ufają młodzi Włosi, są sędziowie, funkcjonariusze sił porządkowych, dziennikarze i związkowcy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

- Jeżeli pójdzie do więzienia, to pójdzie – skomentował sprawę zatrzymania swojej córki Janusz Korwin-Mikke. Kobieta została przyłapana na jeździe pod wpływem i posiadaniu heroiny.

W poniedziałek policja zatrzymała córkę europosła Janusza Korwin-Mikkego. Kobieta prowadziła samochód będąc pod wpływem środków odurzających i miała przy sobie 0,41 g heroiny. Co więcej, nie miała nawet uprawnień do kierowania pojazdem.

Na komentarz Korwin-Mikkego nie trzeba było długo czekać. Europoseł nie wydawał się jednak szczególnie przejęty. – Trudno. Niech ją sprawdzą i badają. Córka jest dorosła, ma trzydzieści kilka lat i odpowiada sama za siebie. Co ja mogę na to poradzić? – skomentował portalowi Fakt24. – Ja siedziałem za komuny, teraz więzienia są o wiele lepsze niż dawniej – powiedział też dziennikarzom Wirtualnej Polski.

Polityk dodał, że nie interesuje go, czy jego córka trafi do więzienia.

“Co mnie to obchodzi. Moja córka jest dorosła. Jak usłyszy zarzuty, to będzie musiała sobie z nimi poradzić. Jeżeli pójdzie do więzienia, to pójdzie” – skwitował w rozmowie z tabloidem Janusz Korwin-Mikke.

Kradzież w hipermarkecie

To nie pierwszy zatarg z prawem córki polityka. W listopadzie 2011 roku została zatrzymana podczas próby kradzieży w warszawskim hipermarkecie budowlanym. “Kora robiła w tym OBI sporo zakupów, (…) kupiła frezarkę z kompletem frezów – i ten ‘komplet’ okazał się zdekompletowany. To jak głupia uznała, że prościej jest dokraść” – odniósł się do sprawy sam szef Kongresu Nowej Prawicy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Nie żyje Gerwald Claus-Brunner – kontrowersyjny polityk niemieckiej Partii Piratów. Ciało 44-latka znaleziono w jego mieszkaniu w Berlinie. Obok niego policjanci znaleźli zwłoki drugiego mężczyzny, którego na razie nie udało się zidentyfikować. Niedawno Partia Piratów przegrała z kretesem regionalne wybory w Berlinie. Czy porażka w wyborach mogła mieć związek ze śmiercią działacza?

Tajemnicza śmierć polityka tuż po wyborach w Berlinie wstrząsnęła krajem naszych zachodnich sąsiadów. Gerwald Claus-Brunner był najbardziej znanym działaczem niemieckiej Partii Piratów, która na co dzień zajmuje się walką m.in. o ochronę danych osobowych i jest przeciwna ochronie praw autorskich. Ciało polityka znaleziono w poniedziałek, 19 wrzesnia w jego mieszkaniu w berlińskiej dzielnicy Steglitz-Zehlendorf. Obok niego leżał drugi martwy mężczyzna. Policjanci próbują ustalić jego tożsamość. Śmierć polityka skomentowali przedstawiciele jego partii, którzy napisali w oświadczeniu: “Okoliczności nie są znane, ale wiedzieliśmy o nieuleczalnej chorobie”.

44-letni Gerwald Claus-Brunner w berlińskiej Izbie Deputowanych pracował m.in. nad petycją w sprawie zwiększenia zasobów wody. Słynął z kontrowersyjnych zachowań i prowokował m.in. wyglądem. Zawsze nosił ogrodniczki i chustkę na głowie – tzw. arafatkę (nakrycie głowy rozpowszechnione przez palestyńskiego przywódcę Jasera Arafata). Jego ubiór, szczególnie nakrycie głowy było krytykowane przez przedstawicieli Centralnej Rady Żydów w Niemczech, którzy uważali, że nosząc arafatkę polityk promuje nacjonalizm i antysemityzm. Działacz Partii Piratów odrzucał jednak te słowa krytyki i nie chciał zdjąć chusty. W wyborach do Izby Deputowanych w Berlinie, które odbyły się w niedzielę, 18 września Partia Piratów poniosła dotkliwą porażkę. Uzyskała zaledwie 1,7 procent głosów.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Większość Niemców nie wini ekspansywnej polityki w sprawie uchodźców prowadzonej przez rząd Angeli Merkel za ostatnie ataki islamistów – wynika z sondażu, który w czwartek ukaże się w tygodniku “Stern”. 69 proc. badanych nie widzi bezpośredniego związku między przybyciem do Niemiec rekordowej liczby azylantów, w tym głównie muzułmanów, a dwoma atakami z lipca, do których przyznała się dżihadystyczna organizacja Państwo Islamskie (IS).

Czarna seria w Niemczech

18 lipca 17-letni uchodźca z Afganistanu zaatakował siekierą i nożem pasażerów w pociągu pod Wuerzburgiem, raniąc pięć osób. 24 lipca 27-letni uchodźca z Syrii wysadził się w powietrze przed restauracją w Ansbach, raniąc 15 osób. Do największej tragedii doszło 22 lipca, gdy 18-latek pochodzenia irańskiego zastrzelił w centrum handlowym w Monachium dziewięć osób, a następnie popełnił samobójstwo. Według policji jego czyn nie miał charakteru terrorystycznego. Z sondażu ośrodka Forsa, który 28 i 29 lipca przepytał 1007 osób, wynika, że 28 proc. respondentów uważa, iż za ataki te należy winić politykę Merkel, na której skorzystali głównie migranci uciekający przed wojnami w Syrii, Afganistanie i Iraku.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »