Posts Tagged “polityków”

Amerykańskie służby przejęły dotychczas kilkanaście podejrzanych przesyłek adresowanych do prominentnych polityków Partii Demokratycznej i krytyków polityki Donalda Trumpa. W piątek FBI zatrzymało podejrzanego o rozsyłanie “urządzeń wybuchowych”. Prezydent USA skomentował akcję słowami: niesamowita robota. Prokurator generalny Jeff Sessions przekazał, że Cesarowi Sayocowi postawiono pięć zarzutów. Grozi mu kara 58 lat więzienia.

W piątek wieczorem polskiego czasu CNN poinformowała o kolejnej przesyłce, która miała trafić do miliardera, filantropa i ważnego sponsora Partii Demokratycznej Tom Steyera. Wcześniej przechwycono 12 pakunków. Komisarz nowojorskiej policji James O’Neill podkreślił, że wysyłane paczkami mechanizmy traktowane są przez śledczych jako “podejrzane urządzenia wybuchowe”.

FBI zatrzymało podejrzanego

W piątek amerykańskie media doniosły o zatrzymaniu i osadzeniu w areszcie w Miami mężczyzny podejrzanego o rozsyłanie paczek. Informację tę potwierdziła wkrótce potem na Twitterze rzeczniczka Departamentu Sprawiedliwości Sarah Isgur Flores.

Media szybko zidentyfikowały zatrzymanego mężczyznę jako Cesara Sayoca. Jak podaje Reuters, to 56-letni zarejestrowany wyborca republikanów z długą kartoteką kryminalną. Karany był wielokrotnie za przemoc domową, kradzieże i inne przestępstwa, w tym za grożenie bombą.

Miał zostać zatrzymany w sklepie z częściami samochodowymi w mieście Plantation w pobliżu Fort Lauderdale na Florydzie. Agenci federalni przykryli plandeką i usunęli z miejsca, gdzie aresztowano podejrzanego, należącego do Sayoca białego vana, oklejonego nalepkami chwalącymi Partię Republikańską i potępiającymi przeciwników prezydenta Donalda Trumpa.

Pięć zarzutów dla podejrzanego

Prokurator generalny Jeff Sessions na konferencji prasowej w piątek powiedział, że Cesar Sayoc jest podejrzany o przesłanie co najmniej 13 pakunków, między innymi do prominentnych polityków Partii Demokratycznej. Na jednej z paczek, do kongresmenki Maxine Waters, znaleziono odcisk palca podejrzanego – powiedział obecny na konferencji prasowej dyrektor FBI Christopher Wray. Sayoc przebywa w areszcie FBI i usłyszał pięć zarzutów federalnych.

- Nie będziemy tolerować takiego bezprawia, zwłaszcza przemocy politycznej – ostrzegł Sessions. Poinformował, że podejrzanemu grozi kara 58 lat więzienia.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Ciała rozpuszczane w kwasie, zwłoki wywieszane na wiaduktach z wiadomościami od karteli, głowy poniewierające się po ulicach, brutalne morderstwa polityków, dziennikarzy czy policjantów to w Meksyku chleb powszedni. W kraju toczy się brutalna wojna domowa, która pod względem okrucieństwa nie ma w sobie równych. Stroną w tym konflikcie są potężne kartele narkotykowe. Na najważniejszego gracza wyrósł Nemesio Oseguera Cervantes. Przy „El Mencho” nawet niesławny Joaquin „El Chapo” Guzman to osiedlowy zbir.

Choć zaliczany do państw rozwijających się, Meksyk ma jedną z najważniejszych gospodarek na świecie. Zaopatruje Stany Zjednoczone w rozmaite produkty, wiele amerykańskich firm ma tam swoje zakłady, korzystając z taniej siły roboczej. Równolegle rozwija się nielegalna wymiana handlowa między tymi krajami. Jej wartość to setki miliardów dolarów rocznie, od których jedynym odprowadzanym podatkiem jest ludzka krew.

Meksyk pełni dwie kluczowe funkcje w obrocie narkotykami. Wytwarza się tam heroinę, marihuanę i metaamfetaminę, które zalewają Stany Zjednoczone. Do tego przez ten kraj transportowane są inne narkotyki z Ameryki Południowej, które dalej są przemycane do USA. Zyski są astronomiczne, nic zatem dziwnego, że chętnych do podziału tortu jest wielu i nie przebierają w środkach, żeby uszczknąć jak największy kęs.

Imperium

Do niedawna absolutnym numerem jeden był Joaquin Guzman, boss Kartelu Sinaloa. „El Chapo” stworzył imperium, które kontrolowało około 40 tys. km kwadratowych Meksyku, czyli mniej więcej jedną ósmą powierzchni Polski. Szacuje się, że pracowało dla niego nawet pół miliona osób. Po jego upadku na szczyt wspiął się „El Mencho”, ale warto poświęcić chwilę „Grubaskowi”.

Joaquin Archivaldo Guzman Loera pochodzi z biednej wioski La Tuna w stanie Sinaloa. Od najmłodszych lat miał kontakt z przestępczością wymuszoną przez trudną sytuację ekonomiczną. Ojciec uprawiał mak, niezbędny do produkcji opium i heroiny. Produktami handlował jego wuj, przy którym mały Joaqin uczył się przestępczego rzemiosła. W wieku 15 lat założył pierwszą własną plantację marihuany, a do pracy zatrudnił kuzynów.

Po śmierci wujaszka dołączył do rozbitego, niewielkiego Kartelu Gallardo, który dodatkowo przetrzebił, żeby stać się bossem. Kolejny krok to przejęcie Kartelu Sinaloa, z którego uczynił jedną z najgroźniejszych organizacji przestępczych na świecie. Wielki sukces małego człowieka (165 cm) nie spodobał się szefom innych karteli. W 1993 roku Kartel z Tijuany przeprowadził na niego zamach na lotnisku w Guadalajarze. Guzman przeżył, ale zginęło kilku jego ochroniarzy oraz przypadkowe osoby, m.in. arcybiskup Guadalajary kard. Juan Jesus Posadas Ocampo.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Trwa proces Piotra T. Były doradca polityków jest oskarżony o posiadanie “w celu udostępniania” pornografii z udziałem dzieci. Z USA przyjechała jego żona, by złożyć zeznania w sprawie męża. – Nigdy u niego takich plików nie znalazłam. Nie widziałam także, żeby takie oglądał – powiedziała Marzena T.

Mieszkająca na Florydzie Marzena T. pojawiła się w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Pragi-Północ. 32-letnia żona Piotra T. miała być przesłuchana podczas tzw. wideokonferencji w USA, ale postanowiła osobiście bronić męża.

Kobieta potwierdziła to, co na wcześniejszych rozprawach zeznawali inni świadkowie. Ich dom na warszawskiej Białołęce był domem otwartym. – Piotr nie miał biura, więc spotykał się z tymi ludźmi u nas w domu. Nie tolerowałam tego, bardzo mnie to irytowało. To był powód naszych kłótni, bo mój dom, który zbudowałam, stał się hotelem, restauracją, biurem, siedzibą dla ludzi, którzy nie respektowali niczego. Czuli się jak u siebie w domu, Piotr ich do tego zachęcał – powiedziała Marzena T.

Świadek zeznała, że po domu kręcili się często ludzie obcy. Miało zdarzać się, że zostawali na noc. Korzystali także ze sprzętu komputerowego i sieci internetowej. – Hasło do Wi-Fi wisiało na lodówce – stwierdziła.

Marzena T. nie pamiętała, czy jej mąż korzystał z nośników pamięci pendrive, ale takie urządzenia były w ich domu. – Przynosił je z różnych szkoleń, tak samo jak kubki z logo firm czy inne rzeczy. Jak mi się jakiś pendrive podobał, to go sobie po prostu brałam – powiedziała T.

Poprzednie zatrzymanie
Marzena T. zeznała, że jej zdaniem nie bez znaczenia jest sytuacja związana z jej starszą córką, urodzoną w 2007 roku. Dziewczynka jest owocem romansu, jaki Marzena T. miała ze znanym prezenterem radiowym. Mimo to Piotr T. wziął ślub z Marzeną i uznał dziecko za swoje. Wtedy miały pojawić się problemy. Prezenter miał mówić “odbiorę ci dziecko”, “moje dziecko wychowuje pedofil”. – Wysyłał do wszystkich takie SMS-y, jeździł po całej rodzinie. Chciał nas skłócić, myślał, że będę chciała z nim być – powiedziała Marzena T.

W tym samym roku, w którym urodziła się dziewczynka, Piotr T. był zatrzymany w związku z podejrzeniem posiadania treści pedofilskich, ale został zwolniony. Wtedy też miała pojawić się strona internetowa szkalująca rodzinę T. – Pojawiały się tam wpisy, że Piotrek mnie kupił od rodziców, a mój tata mnie molestował. To były historie, które wcześniej opowiadał biologiczny ojciec mojej córki – wyjaśniła Marzena T.

Kobieta pamiętała, że o tym, że na Piotra szykuje się “coś grubego” ostrzegała go jedna z posłanek SLD. Zeznała także, że sąsiedzi skarżyli się, że po domach chodziła policja i pytała, czy to prawda, że u T. często pojawiają się znane osoby ze świata polityki. Rodzina Piotra miała podejrzewać, że jego kłopoty mogą wynikać także z poglądów politycznych, które otwarcie głosił.

“On jest osobą spokojną”

T. pytana, czy jej mąż w czasie 13 lat trwania związku przejawiał zainteresowanie pornografią dziecięcą bądź jakąkolwiek inną powiedziała: “Nie, nigdy u niego takich plików nie znalazłam. Nie widziałam także, żeby takie oglądał”. Według niej Piotr T. nie potrafiłby sam ściągnąć z internetu jakiegokolwiek filmu. – Mój mąż nie umiał takich rzeczy robić. Ja bym chyba też nie umiała – zeznała.

Kobieta negatywnie zareagowała również do pytania o przejawy agresji u T. – W tym związku to ja byłam bardziej wybuchowa, impulsywna. On jest osobą spokojną, nigdy się brzydko nie odezwał ani do mnie, ani do mojej mamy, z którą 10 lat mieszkał pod jednym dachem – zeznała.

Żona Piotra T. przyznała, że choć nie są formalnie rozwiedzeni, nie tworzą już związku. Ona mieszka w Stanach Zjednoczonych, a on prowadził szkolenia i podróżował po Azji. Według ustaleń śledczych Piotr T. miał wyprzedawać majątek, by na stałe osiąść w Kambodży. Dowodem na to miała być m.in. próba sprzedania domu. – My go chcieliśmy już dawno sprzedać i kupić mieszkanie bliżej centrum Warszawy – powiedziała T.

Kobieta zapamiętała także przeszukanie ich domu latem 2015 roku. Wtedy, podczas międzynarodowej akcji antypedofilskiej o kryptonimie RINA, w domu Piotra T. zostały zabezpieczone komputery i nośniki pamięci, z których biegli informatycy odzyskali skasowaną wcześniej pornografię dziecięcą – w sumie ponad 3,5 tys. plików. Konsekwencją tej akcji było aresztowanie T. w 2017 roku i skierowanie do sądu aktu oskarżenia.

Marzena T. twierdziła, że policjanci przyjechali z własnym komputerem i sprawdzali, co jest na poszczególnych nośnikach, zanim zostały one zabezpieczone.

“Mówił mi, że czuje się w Polsce zagrożony”

Jeden z policjantów, który uczestniczył w akcji i prowadził później sprawę przeciwko T., zeznał przed sądem, że “oględzinom poddawane były płyty DVD i kasety wideo”. – Ale to nie było nic, co było związane ze sprawą. Procedury nie przewidują, aby dokonywać oględzin jakichkolwiek nośników, na których można dokonywać zmian – powiedział Artur G. Policjant oświadczył, że sam także nie korzystał z tych nośników, tylko z kopii, które sporządzili biegli.

Według zeznań funkcjonariusza biegli odzyskali na nośnikach T. także plik, który był namierzany przez niemiecką policję w ramach akcji RINA. Artur G. powiedział jednak, że nie udało się ustalić, kto w momencie ściągania pliku mógł siedzieć przy komputerze T., bo “informacja z Niemiec przychodzi z opóźnieniem”.

Zeznania złożył dzisiaj także Piotr G., który wraz z T. prowadził różne szkolenia. Był z nim także 21 października ubiegłego roku w jednym z warszawskich hoteli. – Przyjechało po niego dwóch mężczyzn, jak się okazało, z policji. Piotr akurat prowadził szkolenie. Poprosiłem, żeby dali mu dokończyć, bo tam jest 140 osób. Bałem się o wizerunek firmy. Oni się zgodzili, by kontynuował przy otwartych drzwiach. W przerwie wyszli z nim na parking i go zabrali. Nie wyprowadzali go w kajdankach. Nie wiedziałem, o co chodzi. Poprosił, żebym zabrał rzeczy z jego pokoju hotelowego – powiedział Piotr G. Mężczyzna przyznał, że spakował T. i jego rzeczy przeniósł do swojego pokoju, a jeszcze tego samego wieczora zabrała je matka Piotra T.

- On mówił mi wielokrotnie, że czuje się w Polsce zagrożony – zeznał Piotr G. Potwierdził także, że w domu T. zawsze kręciło się mnóstwo ludzi, miał prowadzić dom otwarty.

Piotr T.: jeśli mnie można zniszczyć, to można zniszczyć każdego

Ekspert od wizerunku i były doradca polityków od początku nie przyznaje się do “posiadania w celu rozpowszechniania” filmów z treściami pedofilskimi, zoofilskimi i pornografii pełnej przemocy. W internecie opublikował emocjonalne oświadczenie. “Aresztowano mnie pod zarzutem posiadania obrzydliwych, pedofilskich treści. Moje nazwisko od razu stało się pożywką dla głodnego sensacji ludu. Zanim jeszcze sąd miał szansę zająć się sprawą, publicznie już wydano na mnie wyrok” – napisał T.

Przywołał także opinię biegłego informatyka, który na poprzedniej rozprawie zeznał, że pliki, które u niego znaleziono, ktoś mógł podrzucić albo zdalnie je pobierać. Odwołał się również do zeznań swojego przyjaciela Janusza S., który wycofał przed sądem obciążające T. zeznania.

Dzisiaj T. powiedział: “jeśli mnie można zniszczyć, to można zniszczyć każdego”. Pod koniec rozprawy obrońcy złożyli wniosek o zwolnienie oskarżonego z aresztu, w którym przebywa od 11 miesięcy. Sędzia Magdalena Garstka-Gliwa decyzję ma podjąć w piątek po południu.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Niemieckie gazety obszernie komentują przypadek wydalonego z Niemiec Tunezyjczyka Sami’ego A., obnażający zaniedbania ze strony zarówno polityków, jak i prawników.

“Die Welt” pisze: “Drodzy prawnicy, drodzy politycy! Tak nie można. Zasadniczej dyskusji o zagrożeniu państwa prawa nie prowadzi się w oparciu sprawę, w której obie strony popełniły błędy. Sędziowie wiedzieli, jak pilne dla polityków było wydalenie Samiego A. Politycy wiedzieli, jak niebezpieczna może być dla nich dyskusja na ten temat. Obie strony wiedziały, że cała problematyka azylowa niecałe dwa tygodnie temu nieomal nie doprowadziła do rozpadu koalicji rządowej.

Wyższy sąd administracyjny w Münster uzasadnił zmiany w podejściu do sprawy Samiego A. wymogami natury prawnej i systemowej. To było jego obowiązkiem. Sędziowie nie mogą tworzyć nowego prawa. Wymogi prawne i systemowe nie mogą jednak być jedynym kryterium decyzji podjętej w politycznie drażliwej kwestii. Określona rzeczywistość polityczna także wpływa na ocenę sprawy, ale w żadnym wypadku nie wolno jej utożsamiać z lekceważeniem, naginaniem lub zniesieniem zasad państwa prawa. Takie twierdzenie byłoby obrazą dla wymiaru sprawiedliwości”.

Zdaniem “Frankfurter Rundschau”: “Od chwili wydania w środę decyzji przez wyższy sąd administracyjny Nadrenii Północnej-Westfalii mamy do czynienia z czymś, czego wcześniej w sprawie Samiego A. nie było, a mianowicie z naruszeniem prawa. Ale nie przez ubiegającego się o azyl, którego podanie zostało odrzucone. Nie udało udało się zebrać wystarczających dowodów, że przygotowuje on zamach terrorystyczny, w oparciu o co można by wysunąć oskarżenie przeciwko niemu. Nie. Naruszenia prawa dopuściło się ministerstwo integracji Nadrenii Północnej-Westfalii.

Najwyżsi sędziowie tego landu uważają za dowiedzione, że ministerstwo zaleciło podległym mu urzędom wprowadzenie w błąd wymiaru sprawiedliwości. Szef MSW Nadrenii Północnej-Westfalii Reul powiedział ponadto, że w tej sprawie sędziowie powinni kierować się poczuciem sprawiedliwości obywateli. Już samo to w innych czasach byłoby dowodem przemawiającym przeciwko temu urzędowi. Czyżby kryteria aż tak bardzo się zmieniły? Czy dyskusja w sprawie polityki azylowej już teraz stała się aż tak histeryczna? Ale gdyby nawet tak było, to wykładnia prawa nie jest związana ani z wynikami badań opinii publicznej, ani z obietnicami składanym przez rząd”.

Regionalna gazeta “Hessische Niedersächsische Allgemeine” pyta: “Czy niemieckie prawo azylowe nie było pomyślane na potrzeby uchodźców politycznych? Ale niezależnie od tego, nasza ustawa azylowa setki tysięcy razy spełniła rolę furtki otwierającej drogę do niekontrolowanego napływu migrantów. A to, że nasi politycy najpóźniej od jesieni 2015 roku nie znajdują właściwych odpowiedzi na żadne z wyzwań związanych z migracją, na przykład w postaci ustawy migracyjnej albo reformy prawa azylowego, wstrząsnęło najpierw naszym stosunkiem do prawa, a potem niemieckim krajobrazem partyjnym.

Przypadek Samiego A. jak w soczewce ukazuje zaniedbania różnych urzędów i polityków. Naruszanie prawa w żadnym wypadku nie może być na nie odpowiedzią, ale mogą nią być przystające do zmienionych warunków nowe ustawy i przepisy”.

Jak zauważa lokalny dziennik “Mannheimer Morgen”: “Sami A. wcześniej czy później do nas wróci. (…) Ale dużo ważniejsze jest to, że sędziowie walczyli o to, że w tym kraju tylko oni wydają wyroki i skazują kogoś na karę więzienia, a nie politycy, nie wspominając o mediach. Kraje, w których stale dzieje się inaczej, są właśnie tymi krajami, z których ludzie uciekaj”“.

Kropkę nad i stawia “Rhein-Zeitung” z Koblencji: “Politycy, urzędy, ale także wymiar sprawiedliwości koniecznie muszą odzyskać utracone zaufanie wielu obywateli. W sprawie polityki azylowej i migracyjnej Niemcy potrzebują zrozumiałego i akceptowanego przez wszystkich planu, który obejmuje zarówno ośrodki dla uchodźców, bezpieczne kraje pochodzenia jak i ustawę migracyjną. A jeśli dodamy do tego przepisy umożliwiające pozostanie w Niemczech uchodźcom, którym nie przyznano azylu, ale którzy zintegrowali się w naszym społeczeństwie i mają stałą pracę, to wtedy zwrot na prawo nie będzie tak silny, jak się tego można obecnie obawiać”.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Były kataloński premier Carles Puigdemont powinien stanąć przed sądem pod zarzutem rebelii – orzekł Sąd Najwyższy Hiszpanii, odrzucając sprzeciw w tej sprawie Puigdemonta i 14 innych polityków opowiadających się za niepodległością Katalonii.

Zgodnie ze środowym orzeczeniem Sądu Najwyższego zarzuty stawiane Puigdemontowi uzasadnione są “bezprawną rebelią separatystów”.

Puigdemont został zatrzymany przez niemiecką policję 25 marca po przekroczeniu granicy z Danią. 6 kwietnia został wypuszczony z aresztu, gdy niemiecki sąd wstępnie uznał, że nie można przeprowadzić ekstradycji polityka z powodu rebelii, cięższego z postawionych mu zarzutów.

Władze Hiszpanii wydały Europejski Nakaz Aresztowania, domagając się ekstradycji Puigdemonta, zarzucając mu rebelię i malwersację funduszy, której jego gabinet miał się dopuścić, wydając środki na nieuznawane przez Madryt referendum niepodległościowe z jesieni 2017 roku.

Ucieczka za granicę

Puigdemont pozostaje na wolności w Niemczech pod pewnymi warunkami, m.in. musi raz w tygodniu zgłaszać się na policję. Obecnie mieszka w Berlinie, gdzie czeka na ostateczny wyrok niemieckiego sądu dotyczący hiszpańskiego wniosku o ekstradycję.

1 października 2017 roku Katalonia najpierw przeprowadziła referendum w sprawie odłączenia się od Hiszpanii, a następnie jednostronnie ogłosiła niepodległość. Rząd w Madrycie zablokował jednak sądownie wszelkie działania w tym kierunku, powołując się na zapis hiszpańskiej konstytucji mówiący o niepodzielności kraju. Władze centralne zdymisjonowały kataloński rząd z Puigdemontem na czele, on zaś uciekł za granicę, by uniknąć aresztowania.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Ponad 20 demonstrantów odniosło obrażenia w starciach, do których doszło w piątek wieczorem w Barcelonie po decyzji hiszpańskiego Sądu Najwyższego o osadzeniu w areszcie pięciorga katalońskich polityków za ich rolę w próbie doprowadzenia do secesji regionu.

Według agencji AFP, w Barcelonie policja użyła pałek, by nie dopuścić demonstrantów do budynku prefektury. W starciach między protestującymi a policją lekko rannych zostało 24 demonstrantów – przekazali ratownicy.

Uczestnicy protestu palili zdjęcia króla Filipa VI, co w Hiszpanii jest przestępstwem, a także sędziego, który wydał decyzję w sprawie katalońskich polityków. Demonstranci nieśli katalońskie flagi i transparenty z napisami: “Wolność dla więźniów politycznych”.

Do protestu w czwartek, jeszcze przed decyzją Sądu Najwyższego, wezwały działające na rzecz niepodległości regionu stowarzyszenie Zgromadzenie Narodowe Katalonii (ANC), a także bardziej radykalne Komitety Obrony Republiki.

Katalonia już nigdy nie będzie się czuła częścią Hiszpanii – powiedziała jedna z uczestniczek protestu w centrum Barcelony, na Placu Katalońskim, nauczycielka Alba Mateu. Są 2 mln ludzi, którzy chcą opuścić Hiszpanię. Nie mogą nas wszystkich wsadzić do więzienia – dodała jej matka, Carme Sala.

Katalońska telewizja pokazała zdjęcia tłumów zgromadzonych w innych miastach regionu, w tym w Vic i Tarragonie.

Grozi im 30 lat więzienia
W piątek sędzia hiszpańskiego Sądu Najwyższego, Pablo Llarena, postanowił wszcząć proces przeciwko 25 katalońskim liderom politycznym opowiadającym się za niepodległością regionu. Sformułował m.in. formalne oskarżenia o “bunt” wobec trzynastu liderów katalońskiego ruchu niepodległościowego. Hiszpański kodeks karny przewiduje za to przestępstwo do 30 lat więzienia.

Llarena nakazał osadzenie pięciu z tych polityków w areszcie. Wśród nich jest dotychczasowy kandydat na premiera regionalnego rządu Jordi Turull. W sobotę miało się odbyć głosowanie w sprawie jego kandydatury.

Sędzia wyjaśnił, że nakaz aresztowania był niezbędny z powodu wysokiego ryzyka ucieczki podejrzanych za granicę. Przed sądem nie stawiła się np. Marta Rovira, numer 2 w kierownictwie proniepodległościowej partii Republikańska Lewica Katalonii (ERC), która wyjechała z kraju i według hiszpańskich mediów przebywa w Szwajcarii.

Llarena w piątek wydał też europejski nakaz aresztowania przebywającego za granicą byłego katalońskiego premiera Carlesa Puigdemonta i czterech jego byłych ministrów. Cała piątka schroniła się w Belgii po ogłoszeniu niepodległości przez parlament Katalonii 27 października 2017 roku. Jedna z byłych współpracowniczek Puigdemonta, Clara Ponsati, przeniosła się do Szkocji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Komisja regulaminowa, spraw poselskich i immunitetowych rekomenduje Sejmowi przyjęcie wniosku prokuratury o wyrażenie zgody na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie posła PO Stanisława Gawłowskiego – taką decyzję podjęli we wtorek posłowie zasiadający w tej komisji.

Na wtorkowej konferencji prasowej w Sejmie Poseł Gawłowski zadeklarował, że gdy otrzyma odpowiednie wezwanie to stawi się do prokuratury. “Jeżeli rzeczywiście w prokuratorach została ostatnia wola rzetelnego wyjaśnienia sprawy, to wystarczy informacja, kiedy się mam stawić. O każdej porze dnia i nocy stawię się i będę zeznawał tak jak prokuratura sobie życzy” – oświadczył.

“Nigdy nie odmawiałem współpracy przez wszystkie lata z prokuraturą, więc teraz też tego nie zrobię” – dodał Gawłowski.

Obecny na konferencji poseł Borys Budka(PO) przypomniał, że Gawłowski blisko miesiąc temu zrzekł się immunitetu poselskiego. “Co daje możliwości prokuraturze podjęcia wszelkich czynności procesowych łącznie z postawieniem zarzutów” – podkreślił poseł.

Budka: Polityczny spektakl
Według niego prokuratura chce “politycznego spektaklu”. “Chce tego by, tak jak w przypadku przeszukania pod okiem kamer, przy oczywistej nagonce medialnej, być może przy ludziach w kominiarkach, sprawiać takie wrażenie, że dokonuje się niesamowitego zatrzymania, że to wyjątkowa sprawa. A tak naprawdę mamy do czynienia z rzeczą, która już została wyjaśniona przez dziennikarzy” – mówił Budka.

W jego ocenie prokuratura po raz kolejny wykorzystywana jest do celów politycznych. “Ale możecie być państwo pewni, że każdy poseł Platformy Obywatelskiej będzie współpracował z każdym organem po to, by udowodnić opinii publicznej, że jesteśmy gotowi na wyjaśnienia wszelkich spraw i nie pozwolimy, by w sposób polityczny wykorzystywać organy ścigania” – zapewnił Budka.

Według Arkadiusza Myrchy (PO) polska prokuratura jest “w opłakanym stanie”. W jego ocenie prokuratura nie zrobiła zupełnie nic, kiedy stawiano zarzuty korupcji Bartłomiejowi Misiewiczowi, milczała w sprawie zawiadomienia na b. szefa MON Antoniego Macierewicza, czy w przypadku finansowania Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry.

“Tak jest dzisiaj pojmowana w prokuraturze i u najważniejszych osób w rządzie święta zasada równości wobec prawa. Dzisiaj ta zasada dotyka polityków opozycji, a jutro będzie dotykała obywateli. Dlatego dzisiejsza nasza walka jest walką o pryncypia, o istotę funkcjonowania państwa polskiego” – podkreślił poseł PO.

Pięć zarzutów

Prokuratura zamierza postawić Gawłowskiemu zarzuty popełnienia pięciu przestępstw, w tym trzech o charakterze korupcyjnym. Chodzi o okres kiedy Gawłowski pełnił funkcję sekretarza stanu w ministerstwie środowiska, w rządach PO-PSL. “Obszerny i skrupulatnie zgromadzony materiał dowodowy wskazuje na to, że w związku z pełnioną funkcją przyjął jako łapówki co najmniej 175 tysięcy złotych w gotówce, a także dwa zegarki marki Tag Heuer o łącznej wartości prawie 26 tysięcy złotych. Zarzuty, które prokuratura zamierza ogłosić posłowi, dotyczą również nakłaniania do wręczenia łapówki w wysokości co najmniej 200 tysięcy złotych oraz ujawnienia informacji niejawnej i plagiatu pracy doktorskiej” – mówiła w grudniu ub.r. rzeczniczka Prokuratury Krajowej prok. Ewa Bialik.

W grudniu ub.r. funkcjonariusze CBA przeszukali warszawskie mieszkanie Gawłowskiego, a dzień później jego dom w Koszalinie. Na początku stycznia Gawłowski mówił, że użyto wobec niego “służb w celach politycznych”, a przeszukanie w jego domu miało być “prezentem, dla drugiej osoby w PiS” – ówczesnego wicemarszałka Sejmu, a obecnie szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego. “On nigdy nie wygrał na Pomorzu Zachodnim, stąd ta brutalna akcja, która sprowadza się wyłącznie do bardzo ostrego ataku” – mówił Gawłowski.

Brudziński zapewnił na początku stycznia, że ani razu nie interweniował w sprawie Gawłowskiego. Na początku stycznia “Fakt” napisał, że prokuratura chce też postawić Gawłowskiemu zarzut przyjmowania łapówek na nielegalne finansowanie kampanii wyborczej w 2011 r.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

60 procent Amerykanów uważa, że prezydent Donald Trump i Kongres robią za mało, aby zapobiec kolejnym masakrom w szkołach – wynika z sondażu dziennika “Washington Post” i telewizji ABC, którego rezultaty opublikowano we wtorek. To pierwszy taki sondaż przeprowadzony po masakrze w Parkland na Florydzie, gdzie w ubiegłą środę 19-latek zastrzelił 17 osób.

Większość Amerykanów – 77 proc. – wyraziło opinię, że tej i poprzednich tragedii można było uniknąć poprzez lepszą prewencję, m.in. diagnozowanie i leczenie problemów psychicznych.

Podobną opinię wyraził prezydent Donald Trump, który w reakcji na masakrę w Parkland powiedział, że jest “zdecydowany (…) aby zmierzyć się z trudnym zagadnieniem zdrowia psychicznego”, ani słowem nie wspominając o swobodzie w zakupie przez Amerykanów broni palnej, w tym karabinów w stylu militarnym jak AR-15.

Większość Amerykanów chce ograniczenia dostępu do broni

W sondażu “Washington Post” i telewizji ABC 58 procent badanych opowiedziało się za zaostrzeniem warunków sprzedaży broni palnej, uznając to za bardziej skuteczną metodę zapobiegania takim tragediom w szkołach amerykańskich niż leczenie psychiatryczne. 42 proc. poparło też propozycję kontrowersyjnej szefowej resortu edukacji Betsy De Vos, aby nauczyciele mogli przynosić broń do szkoły.

W innym sondażu, przeprowadzonym w ostatnich dniach przez renomowaną pracownię badań socjologicznych Uniwersytetu Quinnipiac, 97 proc. badanych opowiedziało się za badaniem przeszłości kryminalnej i stanu psychicznego wszystkich potencjalnych nabywców broni palnej.

Napastnicy z karabinami półautomatycznymi

Sondaż “Washington Post” i telewizji ABC, w porównaniu z podobnymi badaniami przeprowadzonymi dwa lata temu, nie wykazał znaczącego wzrostu poparcia dla postulowanego przez przeciwników swobody zakupu przez Amerykanów pistoletów, karabinów, strzelb i rewolwerów wprowadzenia zakazu sprzedaży karabinów półautomatycznych takich jak AR-15.

Sprawcy masakr w ostatnich miesiącach: w październiku w Las Vegas, gdzie zginęło 58 osób, w listopadzie w Sutherland Springs w Teksasie, gdzie były pacjent zamkniętego zakładu psychiatrycznego zamordował 26 osób, w końcu w gimnazjum w Parkland, gdzie 19-letni Nikolas Cruz zastrzelił 17 osób, byli uzbrojeni właśnie w karabiny AR-15.

Około ośmiu milionów Amerykanów posiada karabin AR-15

Obecnie Amerykanie posiadają ok. 8 mln karabinów tego typu, który w latach 80. ubiegłego stulecia w okresie regularnej wojny pomiędzy gangami narkotykowymi był sarkastycznie nazywany “specjałem sobotniej nocy”.

W roku 1994, kiedy został wprowadzony na 10 lat zakaz sprzedaży AR-15 i innych półautomatycznych karabinów typu militarnego, wprowadzenie zakazu popierało aż 80 procent badanych Amerykanów. Obecnie Amerykanie są niemal równo podzieleni w swoich opiniach. Za wprowadzeniem zakazu sprzedaży półautomatycznych karabinów i innej broni palnej w stylu militarnym (ang. assault weapon) opowiada się 50 procent badanych, a przeciwnego zdania jest 46 proc.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Kujawsko-pomorska policja zatrzymała dwie osoby w sprawie zniszczenia drzwi w biurze polityków PiS w Nakle nad Notecią. To małżeństwo. Sprawcami ma zająć się prokurator. Zatrzymane osoby miały zniszczyć drzwi biura poselskiego Łukasza Schreibera (PiS) oraz europosła Kosmy Złotowskiego.

Według nieoficjalnych informacji reportera RMF FM, mieli przyznać policjantom, że są zdeklarowanymi przeciwnikami partii rządzącej. Dziennikarz RMF FM usłyszał też, że nie są znani policji i nie byli karani. Drzwi zniszczono najpewniej w sylwestrową noc – według ustaleń policji, bawili się wtedy w lokalu mieszczącym się niedaleko biura.

Policjanci wstępnie przedstawili zatrzymanym zarzuty. Małżonkowie są podejrzani o pomówienie, które miało poniżyć jego adresatów w oczach opinii publicznej.

33-letnia kobieta i 34-letni mężczyzna dziś mają być przesłuchiwani przez prokuratora. Ten rozpatrzy wniosek, jaki skierowali do prokuratury policjanci o zastosowanie wobec podejrzanych dozoru.

Przypomnijmy, że na drzwiach poselskiego biura czarnym mazakiem napisano “Macie krew na rękach. Piotr Szczęsny zginął przez was!”, co było odniesieniem do śmierci mężczyzny, który podpalił się na Placu Defilad w Warszawie, tłumacząc w liście, że to protest przeciwko obecnej władzy.

W Warszawie też ktoś zniszczył drzwi biura poselskiego dwóch polityków

Podobne zdarzenie miało kilka dni temu miejsce w Warszawie. Rzecznik prasowy dzielnicy Praga-Południe Karol Szyszko, poinformował na Twitterze, że biuro poselskie Pawła Lisieckiego (PiS) oraz europosła Zdzisława Krasnodębskiego zostało “zaatakowane przez wandali”. Zamki zostały zaklejone nieznaną substancją i trzeba było je wywiercić. Wstyd! Mam nadzieję, że sprawcy zostaną ukarani – napisał Szyszko.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Prezydent USA Donald Trump wyraził uznanie i pełne poparcie dla dokonanej przez władze Arabii Saudyjskiej fali aresztowań w ramach walki z korupcją. Zatrzymano m. in. 11 książąt oraz 38 byłych i obecnych ministrów, polityków i biznesmenów. Trump napisał na Twitterze, że “ma wielkie zaufanie do króla Salmana i następcy tronu Arabii Saudyjskiej”. Prezydent dodał, że “oni dokładnie wiedzą co robią” oraz, że “niektórzy z tych, których ostro potraktowano ‘doili’ ich kraj od wielu lat”.

Reuter zauważa, że poparcie jakiego udzielił Trump umocniło dodatkowo stosunki amerykańsko-saudyjskie, które znacznie poprawiły się od czasu objęcia przez niego urzędu prezydenta. Częściowo jest to rezultat wspólnej wizji przywódców obu krajów konfrontacji z Iranem, głównym rywalem Rijadu na Bliskim Wschodzie.

Wśród zatrzymanych znalazł się m. in. saudyjski miliarder książę Al Walid ibn Talal. Jest on jednym z najbogatszych ludzi na Bliskim Wschodzie. Jego majątek oceniany jest na 20 mld dolarów. Ma udziały w Twitterze, Apple, koncernie prasowym Ruperta Murdocha, Citigroup, sieci hoteli Four Seasons i wielu innych.

Władca Arabii Saudyjskiej, 81-letni król Salman ibn Abd al-Aziz as-Saud zdymisjonował czterech ministrów, którzy zostali aresztowani. Monarcha powołał też komitet ds. walki z korupcja, na czele którego stanął 32-letni książę Muhammad ibn Salman, następca tronu, a zarazem minister obrony i wicepremier rządu. Jest on uważany za inicjatora obecnej fali aresztowań, największych we współczesnej historii Arabii Saudyjskiej. Znany jest jako zwolennik “powrotu do umiarkowanego islamu”.

Czystka jest też – jak zauważają obserwatorzy – jednym z kolejnych posunięć ambitnego następcy tronu, nazywanego w skrócie MbS, który konsekwentnie konsoliduje swą władzę. Przejmuje on stopniowo kontrolę nad instytucjami odpowiedzialnymi za aparat przymusu i bezpieczeństwo państwa. Były one tradycyjnie były kontrolowane przez inną gałąź dynastii Saudów.

Walka z korupcją jest jednym z elementów zainicjowanego przez Muhammada ibn Salmana programu modernizacji kraju.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »