Mikołaj B. groził zamachem na niewiernych w Polsce, może być niepoczytalny

Mikołaj B., zatrzymany w maju przez ABW za groźby przeprowadzenia w Polsce zamachu terrorystycznego, najprawdopodobniej jest niepoczytalny – dowiedział się portal tvp.info. Mężczyzna przechodzi teraz badania niezbędne do wydania ostatecznej opinii przez biegłych. Zdaniem śledczych B. mógł stanowić realne zagrożenie dla społeczeństwa. Po przejściu na islam bardzo się zradykalizował.

Portal tvp.info dotarł ustaleń śledztwa przeciwko Mikołajowi B., który miał publicznie deklarować chęć dokonania w Polsce zamachu terrorystycznego. Miałby on być zemstą „na niewiernych”. Ten mieszkaniec Warszawy, przeszedł na islam i przyjął przydomek Mohammed Ali. Zdaniem ABW, mężczyzna bardzo się zradykalizował. Odciął się od rodziny i znajomych. Stał się zwolennikiem „islamu wojującego”.

Przy meczecie, w którym się modlił, opowiadał współwyznawcom, że chce dokonać zamachu na chrześcijan. Snuł plany ataku m.in. przy pomocy samolotu lub śmigłowca.

Jego determinacja zwróciła uwagę ABW. Funkcjonariusze przez jakiś czas inwigilowali konwertytę. Szybko ustalili, że leczył się on psychiatrycznie. Według nieoficjalnych informacji, miał cierpieć m.in. na urojenia.

Nadgorliwość religijna w połączeniu z zaburzeniami psychicznymi, powodowały, że mężczyzna może stanowić realne zagrożenie. Po zgromadzeniu wystarczających dowodów funkcjonariusze ABW zdecydowali o zatrzymaniu Mikołaja B.

Śledztwo w sprawie konwertyty wszczął Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Mikołaj B. usłyszał zarzut „stosowania groźby bezprawnej wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości”.

Grozi za to do pięciu lat więzienia. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Decyzją sądu trafił do aresztu na trzy miesiące.

Po analizie dokumentacji medycznej niedoszłego dżihadysty, śledczy uznali, że musi on zostać zbadany przez biegłych z dziedziny psychiatrii i psychologii. Wiele wskazuje, że mężczyzna może być niepoczytalny.

Mikołaj B. przechodzi właśnie specjalistyczne badania na oddziale psychiatrii sądowej jednego z łódzkich aresztów. Po ich zakończeniu, biegli mają wydać opinię o stanie zdrowia podejrzanego. Po jej uzyskaniu śledczy podejmą decyzję co do ewentualnej internacji, czyli skierowania na leczenie w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym.
Źródło info i foto: TVP.info

Gang przemycił ponad 500 kg narkotyków

Co najmniej 500 kg narkotyków o wartości przeszło 10 mln zł przemycił i sprzedał rodzinny gang rozbity w ostatnich dniach przez CBŚP. Funkcjonariusze zatrzymali siedmioro podejrzanych. Większość z nich jest członkami jednej rodziny. Jak ustalili śledczy, członkowie gangu sprzedawali narkotyki w Polsce, Niemczech i Holandii. Jeden z podejrzanych odpowie dodatkowo za podżeganie do zabójstwa jednego z konkurentów.

Członkowie rodzinnego gangu mieli działać co najmniej od 2005 r. głównie na terenie województwa kujawsko–pomorskiego oraz Niemiec. Przestępcy przemycali narkotyki z Polski i Holandii. Ich klientami były zorganizowane grupy przestępcze z tych krajów.

– Policjanci z bydgoskiego zarządu CBŚP zatrzymali podczas akcji dwie kobiety i siedmiu mężczyzn. Większość podejrzanych jest powiązana ze sobą rodzinnie. Z zebranego materiału wynika, że wówczas wprowadzono do obrotu około 250 kg amfetaminy i 250 kg marihuany. Śledczy oszacowali czarnorynkową wartość tych narkotyków na blisko 10 mln zł – powiedziała kom. Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

W Prokuraturze Okręgowej w Bydgoszczy całej siódemce przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym oraz przemytu i obrotu znacznych ilości środków odurzających i substancji psychotropowych.

Ponadto jeden z mężczyzn odpowie także za podżeganie do zabójstwa dwóch osób, które miały przeszkadzać handlarzom w prowadzeniu ich działalności. Jeden z mężczyzn usłyszał także zarzut podżegania do popełnianie zbrodni zabójstwa dwóch osób.

Cała siódemka została aresztowana przez sąd. Policjanci zapowiadają kolejne zatrzymania, w tym kurierów i odbiorców narkotyków.
Źródło info i foto: TVP.info

Sekret domu mordercy 10-letniej Kristiny z Mrowin

Zabójstwo Kristiny z Mrowin wstrząsnęło niemal wszystkich w Polsce. Roznegliżowane zwłoki dziewczynki znaleziono w lesie kilka godzin po jej zaginięciu. Do zabicia 10-latki z Mrowin przyznał się Jakub A. 22-letniego studenta z Wrocławia zatrzymano w domu dziadków. Sąsiedzi rodziny są przerażeni ostatnimi wydarzeniami. Mieli nadzieję, że Jakub odmieni to grzeszne miejsca i w reszcie zaznają trochę spokoju.

Kristina dobrze znała swojego zabójcę. Jakub A. miał być szaleńczo zakochany w matce 10-latki, która po rozwodzie z mężem wróciła z Irlandii z dziećmi do Mrowin na Dolnym Śląsku. Możliwe, że gdy Kristina zobaczyła kolegę mamy 13 czerwca, nie przeczuwała niczego złego. Tymczasem w głowie Jakuba A. zakiełkował plan pozbycia się niechętnej mu dziewczynki. Kristina nie chciała bowiem, by matka wiązała się ze studentem.

Zaginięcie Kristiny jako pierwsza zauważyła koleżanka 10-latki. Wspólnie chodziły na zajęcia śpiewu do pobliskiego Żarowa. Kiedy Kristina nie zjawiła się na lekcji, ta zadzwoniła do jej matki, by zapytać, co się stało. Chwilę potem na bramie miejscowego boiska znaleziono różową kurtkę dziewczynki. Wieczorem tego samego dnia spacerowicze natknęli się w pobliskim lesie na ciało Kristiny.

Zabójstwo Kristiny miało wyglądać na zbrodnię popełnioną przez pedofila

Początkowo wszystko wskazywało na to, że 10-latkę z Mrowin zabił pedofil. Zwłoki Kristny były bowiem częściowo rozebrane. Sprawca chciał w ten sposób jedynie zmylić policję i odciągnąć od siebie podejrzenia. Kristina nie została zgwałcona. Obrażenia wskazują jednak na to, że morderca wyładował na Kristinie całą swoją wściekłość. Dziewczynka zmarła na skutek kilkudziesięciu ciosów zadanych w klatkę piersiową i szyję.

Jakuba A. zatrzymano dopiero po kilku dniach. Stróże prawa twierdzą, że od początku był głównym podejrzanym w sprawie zabójstwa 10-latki z Mrowin. Policja zaskoczyła studenta we Wrocławiu gdzie mieszkał i studiował. 22-latek ukrył się w domu, który niegdyś należał do jego dziadków od strony ojca. Kilka miesięcy temu matka rozpoczęła remont budynku.

Wreszcie miało być normalnie

Dziadkowie Jakuba A. byli lekarzami i często wyjeżdżali na misje. Dziadek 22-latka zmarł w 2018 roku, a babcia mieszka poza Wrocławiem. Rodzina przez długi czas wynajmowała wybudowany jeszcze w latach 60 budynek. Mieszkali tam różni ludzie.

Jak dowiedział się Fakt24 przez jakiś czas mieściła się tam m.in. agencja towarzyska. Także inni lokatorzy pozostawiali dużo do życzenia i byli zmorą dla sąsiadów. Dwa tygodnie temu mieszkańcy dowiedzieli się, że do domu wprowadzi się rodzina Jakuba A. „No w końcu będzie normalnie!” – pomyśleli.

16 czerwca przed południem sąsiedzi usłyszeli huk. Zaniepokojeni wyjrzeli przez okno i zobaczyli funkcjonariuszy w kominiarkach oraz wycelowaną bronią. Jeden kazał im odejść od okna. Po zabraniu Jakuba A. policja przez kilka godzin przeszukiwała dom, z podjazdu zabrano dwa auta.

Tego samego dnia student został przewieziony do prokuratury w Świdnicy, gdzie odbyło się jego przesłuchanie. Jakub A. usłyszał zarzut zabójstwa Kristiny ze szczególnym okrucieństwem i przyznał się do winy.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Gruzin podejrzewany o zabójstwo Pauliny D. już w Polsce

Gruzin Mamuka K., podejrzewany o zabójstwo w Łodzi Pauliny D., został wydany Polsce. Po południu dotarł na pokładzie wojskowego samolotu do Warszawy. Wcześniej mężczyzna miał próbować popełnić samobójstwo. – Bandyta, który bestialsko zamordował 28-letnią Paulinę stanie przed polskim sądem i usłyszy wyrok za to, co zrobił tej młodej dziewczynie – powiedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

„3 czerwca Kijowski Sąd Apelacyjny przychylił się do skargi apelacyjnej w sprawie kasacji decyzji sądu rejonowego (o wstrzymaniu procedury przekazania Mamuki K. stronie polskiej)” – podała prokuratura Kijowa w poniedziałek na Facebooku.

Postanowienie o wydaniu Mamuki K. do Polski wydał prokurator generalny Ukrainy, uwzględniając złożony przez stronę polską wniosek o ekstradycję. Jak podało RMF FM, podczas rozprawy sądowej w Kijowie, na której zapadła decyzja o ekstradycji, Gruzin próbował odebrać sobie życie. Miał ranić się ostrym przedmiotem w brzuch. Medykom udało się go uratować.

Mamukę K. polscy policjanci przetransportowali we wtorek z Ukrainy w specjalnym konwoju. Wojskowa CASA, dotarła do Polski około godz. 16. Jak podała policja na Twitterze, Gruzina z lotniska przewieziono do aresztu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Paweł M. ps. „Misiek” już w Polsce. Planował ucieczkę

Paweł M. ps. „Misiek” jest już w Polsce. Jak ustaliła PAP, samolot z podejrzanym na pokładzie wylądował na warszawskim lotnisku w czwartek tuż przed godz. 22. Mężczyzna zostanie osadzony w najbliższym areszcie śledczym. KGP informuje, że „Misiek” planował ucieczkę.

„Poszukiwany Paweł M. ps. Misiek został w czwartek zatrzymany dzięki wzorowej współpracy polskich i włoskich policjantów. Natychmiast po zatrzymaniu został przewieziony na lotnisko i przekonwojowany do Polski. Zostanie przewieziony do aresztu śledczego i będzie pozostawał do dyspozycji prokuratury” – powiedział PAP w czwartek wieczorem mł. insp. Mariusz Ciarka z Komendy Głównej Policji.

Paweł M. przyleciał w asyście polskich policjantów z Mediolanu na lotnisko w Warszawie.

Ciarka dodał, że odszukanie „Miśka”, zatrzymanie oraz sprowadzenie go do kraju, to sukces polskiej policji. „Istnieją uzasadnione podejrzenia, że w najbliższym czasie Paweł M. mógł opuścić Włochy” – powiedział.

Paweł M. uważany jest za groźnego przestępcę – lidera gangu niebezpiecznych pseudokibiców z Krakowa. Zatrzymano go pod koniec września we Włoszech na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania wystawionego przez polskie organy ścigania. zatrzymaniu M. oczekiwał w areszcie na ekstradycję. Decyzją tamtejszego sądu po kilkunastu dniach wyszedł na wolność i w ramach dozoru miał obowiązek codziennie zgłaszać się na policję.

„Msiek” ma w Polsce odpowiedzieć za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, handel narkotykami i usiłowanie zabójstwa. Śledztwo prowadzą prokuratorzy z Katowic i Krakowa wraz z policjantami Centralnego Biura Śledczego Policji.

Zastępca Prokuratora Generalnego Beata Marczak informowała PAP we wrześniu, że Paweł M. miał znajdować się w grupie przestępców, wśród której przeprowadzono zatrzymania przed kilkoma miesiącami, ale jak się okazało, wyjechał za granicę. Europejski Nakaz Aresztowania wydano za nim w maju. Prokuratura planowała jak najszybciej sprowadzić „Miśka” do kraju i umieścić go w areszcie śledczym.

Paweł M. był wcześniej karany m.in. za to, że w 1998 roku, w czasie meczu Wisły Kraków z włoskim klubem AC Parma, rzucił nożem w piłkarza Dino Baggio, raniąc go. W 2001 roku Sąd Najwyższy utrzymał za ten czyn wyrok 6,5 roku więzienia, orzeczony wobec M. w 2000 roku. Wniosek o kasację został wtedy odrzucony.

Przed tą sprawą Paweł M. był dwukrotnie karany przez krakowskie sądy: w maju 1997 roku na półtora roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata za pobicie mieszkańca Krakowa (karę później odwieszono), a w marcu 2000 roku na rok więzienia za pobicie policjanta.
Źródło info i foto: interia.pl

Włochy: Lider krakowskich kiboli „Misiek” zostanie dziś przekazany Polsce

Włoscy policjanci zatrzymali lidera pseudokibiców Wisły Kraków Pawła M., pseudonim Misiek, po kolejnym stawieniu się przez niego w komisariacie. Poszukiwany listem gończym i zatrzymany pod koniec września we Włoszech Paweł M. zostanie teraz przekazany polskim funkcjonariuszom, którzy polecieli po niego wczoraj.

Zatrzymany uważany jest za groźnego przestępcę – lidera gangu niebezpiecznych pseudokibiców z Krakowa.

Wcześniej polska prokuratura poinformowała, że sąd we Włoszech zwolnił z aresztu „Miśka”, zatrzymanego 27 września w Cassino z fałszywymi dokumentami. Zatrzymania dokonano dzięki współpracy ze stroną polską. To od niej włoskie służby dowiedziały się, że jest on poszukiwany listem gończym i uważany za niebezpiecznego przestępcę.

Po zatrzymaniu M. oczekiwał w areszcie na ekstradycję do Polski na mocy Europejskiego Nakazu Aresztowania. Po kilkunastu dniach wyszedł na wolność i w ramach dozoru miał obowiązek regularnie zgłaszać się na policję.

Dziś Paweł M. ma za zostać przekazany Polsce.

W Polsce M. ma odpowiedzieć za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, handel narkotykami i usiłowanie zabójstwa. Śledztwo prowadzą prokuratorzy z Katowic i Krakowa wraz z policjantami Centralnego Biura Śledczego Policji.

„Misiek” był wcześniej karany m.in. za to, że w 1998 roku w czasie meczu Wisły Kraków z włoskim klubem AC Parma rzucił nożem w piłkarza Dino Baggio, raniąc go. W 2001 roku Sąd Najwyższy utrzymał za ten czyn wyrok 6,5 roku więzienia, orzeczony wobec M. w 2000 roku. Wniosek o kasację został wtedy odrzucony. Przed tą sprawą Paweł M. był dwukrotnie karany przez krakowskie sądy za pobicie, w jednym przypadku pobicie policjanta.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Funkcjonariusze CBŚP rozbili gang handlujący dopalaczami

To był w zasadzie sprawnie działający koncern. Czterech liderów grupy handlującej dopalaczami zasiadło w zarządach blisko 50 spółek, kontrolujących 80 sklepów z nielegalnymi substancjami odurzającymi w całej Polsce. Gangsterzy urządzali nawet sprzedawcom specjalne szkolenie, jak mają sprzedawać towar i jak się zachowywać podczas kontroli policji czy służb sanitarnych.

Od blisko trzech lat śledczy z Łódzkiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej oraz rzeszowskiego CBŚP rozpracowują ogólnopolski gang handlujący dopalaczami.

Grupa sprzedawała wszystkie tego rodzaju używki popularne na czarnym rynku. W ich ofercie znajdował się towar o nazwach: „Rozpałka do pieca koloru srebrnego”, „Dodatek do piasku koloru srebrnego”, „Figowy dym”, „Odświeżacz do toalet o zapachu figowym”, „Rzymskie medaliony Jupiter”, „Ekstrakt rdzawy ogień”, „Clinax”, „Czereśniowy powiew”, „Niebieski kryształ”, „Zielony ogień”, „Turkusowy brud”, „Malinowy powiew”, „Jaśminowy ogień”. Pod tymi dziwnymi nazwami kryły się takie substancje psychoaktywne jak: 3,4-DMMC, UR-144, Pentedron, 3-MMC, NM2201, 3-EEC, MBMD, 4-Mec, AB Chminaca oraz 4-CMC.

Pora na sprzedawców

W ostatnich dniach funkcjonariusze zatrzymali 17 osób i przeszukali kilkadziesiąt mieszkań oraz pomieszczeń, wykorzystywanych przez członków gangu. Wszyscy podejrzani byli zatrudnieni w sklepach z dopalaczami na terenie woj. śląskiego.

Zatrzymani usłyszeli w prokuraturze zarzuty sprowadzenia zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób poprzez sprzedaż szkodliwych dla zdrowia substancji. Zarzuty usłyszała również jeszcze jedna osoba, która stawiła się na wezwanie prokuratora.

Podczas śledztwa zarzuty związane z handlem zabójczymi dopalaczami usłyszało już ponad 70 podejrzanych. Śledczy zabezpieczyli majątki gangsterów warte ponad 8 mln zł.

Lipny towar

Gang działał jak sprawny koncern. Czterech liderów bandy zasiadło w zarządach blisko 50 spółek, kontrolujących 80 sklepów z dopalaczami w całej Polsce. Grupa miała także swój sklep w internecie oferujący np. odczynniki chemiczne czy sprzęt do czyszczenia komputerów.

Przestępcy urządzali nawet swoim sprzedawcom specjalne szkolenia, jak mają sprzedawać towar i jak się zachowywać podczas kontroli policji czy sanepidu.

Pierwszy raz śledczy uderzyli w gang w listopadzie 2015 roku. W toku śledztwa policjanci wspólnie z pracownikami Państwowych Powiatowych Inspekcji Sanitarnych zabezpieczyli ponad 154 tys. opakowań substancji chemicznych. Zdaniem specjalistów szczególnie niebezpieczne były dopalacze zawierające takie substancje jak 4-CMC, 4-Mec i UR-144. Mogą one powodować m.in. zaburzenie rytmu serca, zmiany ciśnienia krwi skutkujące utratą przytomności z zatrzymaniem krążenia, podwyższenie ciśnienia tętniczego krwi, halucynacje, ataki paniki, pobudzenie ruchowe.
Źródło info i foto: TVP.info

13-latka, która zaginęła w Wielkiej Brytanii, odnalazła się w Polsce

Zakończyły się poszukiwania nastolatki, która w ubiegłym tygodniu zginęła w stolicy Wielkiej Brytanii. 13-latka odnalazła się w Polsce, gdzie przebywa wraz z matką. Zaniepokojony ojciec zgłosił zaginięcie córki na policję. O finale poszukiwań poinformowała londyńska policja metropolitalna. Dziewczynka opuściła Wielką Brytanią pociągiem Eurotunnel, korzystając z kanału La Manche. Dziecku towarzyszyła przyjaciółka jej matki.

Zaginięcie 13-latki zgłosił jej ojciec. Córka powiedziała mu przed wyjściem z domu, że idzie do szkoły, jednak tam ostatecznie nie trafiła.

Londyńska policja metropolitalna zapowiedziała, że będzie sprawdzać, czy doszło do popełnienia przestępstwa, wywożąc 13-latkę z kraju. Jak wynika z zapisów brytyjskiej ustawy z 1984 roku, doprowadzenie do wyjazdu dziecka z kraju na ponad 28 dni bez zgody osoby mającej uprawnienia rodzicielskie lub sądu jest traktowane jako przestępstwo.
Źródło info i foto: wp.pl

ABW: Rozpoczęto procedurę wydalenia Rosjanki, która działała przeciwko Polsce

Na wniosek ABW wszczęto procedurę wydalenia z terytorium Polski zatrzymanej wczoraj obywatelki Cypru i Rosji Anastazji Z. – poinformował dziś rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisława Żaryn. Według ABW brała ona udział w wojnie informacyjnej przeciwko Polsce. Żaryn dodał, że Rosjanka została też objęta zakazem wjazdu do Polski.

Z informacji rzecznika ministra koordynatora służb specjalnych wynika, że „Anastazja Z. inspirowała prorosyjskie środowiska do określonych zachowani leżących w interesie Federacji Rosyjskiej oraz przekazywała im do realizacji dyrektywy rosyjskich instytucji ściśle związanych z władzami tego kraju”.

Jak wskazał Żaryn, z ustaleń ABW wynika, że Anastazja Z. była jedną z osób, które podejmowały aktywność wpisującą się w priorytetowe cele rosyjskiej wojny informacyjnej przeciwko Polsce. – Rosjanka prowadziła, na zlecenie czynników rządowych Federacji Rosyjskiej, kuluarowe działania zmierzające do konsolidacji środowisk prorosyjskich w RP w zakresie kwestionowania i podważania polskiej polityki historycznej i zastępowania jej narracją rosyjską – wyjaśnił Żaryn.

Żaryn podkreślił, że czynności zostały przeprowadzone w wyniku działań ABW „w efekcie, których rozpoczęto procedurę wydalenia z Polski Jekateriny C. oraz objęto zakazem wjazdu na polskie terytorium cztery inne osoby, w tym Anastazję Z”.

Wczoraj ABW zatrzymała obywatelkę Rosji Jekaterinę C., dodatkowo cztery osoby objęto pięcioletnim zakazem wjazdu na terytorium Polski. Według ABW, osoby te brały udział w działaniach hybrydowych wymierzonych w Polskę.
Źródło info i foto: onet.pl

Funkcjonariusze ABW zatrzymali Rosjankę, która brała udział w działaniach hybrydowych przeciw Polsce

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała Rosjankę, która brała udział w działaniach hybrydowych przeciwko Polsce. Oprócz tego cztery osoby objęto pięcioletnim zakazem wjazdu na terytorium Polski. Wszystkie pięć osób podsycało animozje polsko-ukraińskie, m.in. w kwestii polityki historycznej. Jekaterina C. przebywa w Polsce od 2013 r. W najbliższym czasie zostanie wydalona za granicę – poinformowały na Twitterze „Wiadomości” TVP.
Źródło info i foto: TVP.info