Polska: Nielegalni imigranci z Maroka zatrzymani

Dwóch Marokańczyków błąkało się w okolicach prywatnych posesji w Piznie. Zostali zatrzymani przez policję i przekazani straży granicznej. Mężczyźni byli wyziębnięci – po śniegu chodzili bez butów i głodni.

16 stycznia funkcjonariusze policji z Pilzna przekazali straży granicznej z Rzeszowa zatrzymanych na posesji w Pilźnie dwóch cudzoziemców. Mężczyźni błąkali się w okolicach prywatnych posesji. Byli zdezorientowani, wyziębieni i głodni. Nie mieli dokumentów, nie znali języka i nie potrafili się z nikim porozumieć. Obaj wskazywali na stopy i mieli problem z poruszaniem się. Policjanci natychmiast wezwali na miejsce karetkę pogotowia. Okazało się, że mężczyźni nie mogą chodzić, bo mają odmrożone stopy. Trafili do dębickiego szpitala. Tam zostali opatrzeni, a następnie przekazani funkcjonariuszom straży granicznej z Rzeszowa.

Jak informują pogranicznicyaktualnie, stan zdrowia cudzoziemców jest zadowalający. Czują się dobrze. Decyzją Sądu Rejonowego w Rzeszowie zostali umieszczeni w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców w Przemyślu. Tutaj toczy się postępowanie wyjaśniające w ich sprawie. Okazało się, że mężczyźni to obywatele Maroka w wieku 22 i 29 lat. W trasę do Europy wybrali się jesienią ubiegłego roku. Celem ich podróży, jak mówią, miały być Niemcy, gdzie chcieli podjąć pracę zarobkową. Z relacji mężczyzn, wynika, że większość trasy przebyli na własną rękę, idąc pieszo lub korzystając z pomocy przypadkowo napotkanych osób. Jak mówią, nie spodziewali się w Europie tak niskich temperatur, stąd nie byli odpowiednio ubrani, nie mieli też stosownego obuwia.
Źródło info i foto: se.pl

Marihuana będzie legalna w Polsce?

– Ruszają konsultacje ws. pakietu ustaw dotyczących m.in. dekryminalizacji posiadania marihuany na własny użytek i konopi siewnych – poinformowała szefowa Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany Beata Maciejewska (Lewica). Dopracowywane są wciąż założenia projektu ws. marihiuany medycznej.

Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany podzielił się pod koniec ubiegłego roku na trzy podzespoły, w których opracowywane są założenia projektów ustaw dotyczących konopi. Poszczególne grupy posłów pracują nad dekryminalizacją posiadania marihuany do celów rekreacyjnych, przepisami dotyczącymi marihuany medycznej oraz konopi siewnych. Pakiet tych ustaw ma zostać złożony 20 kwietnia.

Maciejewska poinformowała, że w poniedziałek rozpoczną się szerokie konsultacje założeń projektów dotyczących konopi siewnych i marihuany rekreacyjnej z ekspertami, instytucjami i organizacjami społecznymi. Konsultacje potrwają do 12 lutego.

5 gramów na własny użytek?

Jak mówiła, punktem wyjścia w projekcie dotyczącym dekryminalizacji marihuany jest uprawa czterech krzaków i posiadanie 5 gramów na własny użytek. Posiadanie takiej ilości przez osoby dorosłe miałoby po wejściu w życie ustawy przestać być karane. – To jest nasz punkt wyjścia. W kraju, w którym od wielu lat zakazane jest posiadanie choćby minimalnych ilości, i ludzie idą za jointa do więzienia, potrzebna jest merytoryczna, spokojna dyskusja – podkreśliła. – Nie możemy więc szokować społeczeństwa zbyt dużymi ilościami. Zależy nam, żeby propozycja miała szanse przejść. Nie chcemy wylewać dziecka z kąpielą – zaznaczyła Maciejewska.

Z kolei podzespół ds. konopi siewnych prowadzony przez posłankę Urszulę Zielińską (Zieloni) zaproponował, aby dopuszczalna zawartość THC, czyli Tetrahydrokannabinolu – głównej substancji psychoaktywnej zawarta w konopiach, została zwiększona do 0,3 proc. – zgodnie z regulacją przegłosowaną w październiku ub.r. przez Parlament Europejski. Zdaniem Maciejewskiej, Polska powinna też iść w tym kierunku, bo obecnie dopuszczalne stężenie wynosi nie więcej niż 0,2 proc.

Według propozycji podzespołu, hodowca nie musiałby posiadać zgody na uprawę, ale miałby obowiązek poinformowania państwa, że taką działalność będzie prowadził.

Marihuana w aptece

Trzeci z podzespołów, prowadzony przez posłankę Pauliną Matysiak (Lewica), zajmuje się marihuaną medyczną i jest w trakcie wewnętrznych konsultacji, które będą trwały jeszcze przez cały ten tydzień.

– Chcemy przede wszystkim żeby marihuana medyczna była dostępna: w aptekach i cenowo. Dlatego chcemy dopuszczenia upraw w Polsce oraz refundacji leków. Zastanawiamy się w jakiej skali, ale refundacja powinna być zapewniona np. w przypadkach padaczki lekoopornej czy innych chorób jak nowotwory, gdzie medyczna marihuana jest stosowana by łagodzić dolegliwości – powiedziała Maciejewska.

– Na ten moment przy terapii, gdzie ktoś cierpi np. na ból, na padaczkę czy na chorobę Parkinsona, miesięczna terapia może kosztować 1000-1500 zł miesięcznie. Stać więc na nią tylko bogatych ludzi. A tak nie powinno być – podkreśliła.

W skład Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany wchodzi 19 parlamentarzystów. Większość stanowią w nim posłowie Lewicy, ale jest w nim także dwójka polityków Koalicji Obywatelskiej, czterech posłów z Konfederacji i jeden niezrzeszony.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Obywatel Ukrainy z nakazem opuszczenia Polski. Niedawno wyszedł z więzienia

Dopiero co wyszedł z więzienia, a już został złapany przez straż graniczną i musi opuścić terytorium Polski. Obywatel Ukrainy przebywał za kratkami w związku z przestępstwem przeciwko życiu i zdrowiu oraz usiłowaniem popełnienia przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności. Po wydaleniu z naszego kraju nie będzie mógł do niego wjechać przez najbliższe trzy lata.

Funkcjonariusze Placówki SG w Tarnowie, po przeprowadzonej wobec cudzoziemca kontroli legalności pobytu na terytorium RP zatrzymali obywatela Ukrainy, który wyszedł z zakładu karnego po ponad dwóch latach. Mężczyzna odbywał karę pozbawienia wolności w związku z popełnieniem przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu oraz usiłowaniem popełnienia przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności. Podczas odsiadki cudzoziemiec przekroczył dopuszczalny okres pobytu w Polsce. Ponadto jego dane osobowe widniały wykazie cudzoziemców, których pobyt na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest niepożądany oraz w Systemie Informacyjnym Schengen, jako podstawa odmowy wjazdu i pobytu w strefie Schengen.

Pobyt Ukraińca na polskim terytorium uznano za nielegalny. Komendant Placówki SG w Tarnowie wydał decyzję o zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu z jednoczesnym zakazem wjazdu na terytorium RP i pozostałych krajów strefy Schengen przez okres 3 lat.
Źródło info i foto: se.pl

Ukraina przekazała Polsce zarzuty wobec Sławomira Nowaka

Biuro prokuratora generalnego Ukrainy przekazało Polsce pisemne zarzuty wobec byłego p.o. szefa Państwowej Agencji Drogowej Ukrainy (Ukrawtodor) i byłego polskiego ministra transportu Sławomira Nowaka. Od lipca przebywa on w areszcie w Polsce.

Jak poinformowało biuro prokuratora generalnego, w ramach współpracy międzynarodowej pisemne zawiadomienie skierowano do odpowiednich instytucji w Polsce w celu wręczenia byłemu p.o. szefa Ukrawtodoru. W komunikacie nie wymieniono nazwiska Nowaka. W komunikacie przekazano, że były urzędnik jest podejrzewany o celowe niewykonanie decyzji i postanowienia sądu, co jest równoważne z utrudnianiem jej wykonania.

Według materiałów śledztwa p.o. dyrektora agencji w latach 2017-2019 celowo nie realizował decyzji sądu miejscowego i Sądu Najwyższego Ukrainy w sprawie przywrócenia na stanowisko szefa struktur Ukrawtodoru w jednym z obwodów na Ukrainie. Miał też utrudniać wykonanie tych decyzji. W rezultacie Ukrawtodor otrzymał karę finansową, a Nowak – ostrzeżenie o odpowiedzialności karnej.

Jak podano w komunikacie z wymienionego artykułu grozi kara od trzech do ośmiu lat pozbawienia wolności z zakazem zajmowania określonych stanowisk lub prowadzenia określonej działalności do lat trzech.

We wrześniu 2019 r. Nowak zwolnił się z pracy ukraińskiej agencji drogowej i wyjechał do Polski.

W lipcu były minister transportu i były szef ukraińskiej agencji drogowej Sławomir Nowak został zatrzymany w Polsce związku z podejrzeniem korupcji, kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i praniem brudnych pieniędzy.

Wraz z nim zatrzymano byłego szefa jednostki wojskowej GROM Dariusza Z. i przedsiębiorcę Jacka P. Po złożeniu wyjaśnień w prokuraturze Nowak usłyszał zarzut kierowania w okresie od października 2016 r. do września 2019 r. zorganizowaną grupą przestępczą czerpiącą korzyści z korupcji. Były polityk jest podejrzany o żądanie i przyjmowanie korzyści majątkowych i osobistych w zamian za przyznawanie prywatnym podmiotom kontraktów na budowę i remont dróg na Ukrainie, a także o pranie pieniędzy.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Były mistrz świata w zapasach Krzysztof Pencarski zabija w swoim mieszkaniu przyjaciela. Został skazany za morderstwo w Szwecji

55-letni Krzysztof Pencarski obywatel Polski i Szwecji, zabił mężczyznę w swoim mieszkaniu w Göteborgu w Szwecji w maju 2020 roku licznymi kopnięciami i ciosami w głowę. Sąd Okręgowy w Göteborgu, uznał początkowo Krzysztofa Pencarskiego za winnego i skazał go za napaść i ciężkie pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Wyrok to 4 lata więzienia.

Jednak Sąd Apelacyjny w Göteborgu 28 grudnia 2020 roku uznał ponad wszelką wątpliwość, że były polski elitarny zapaśnik jest powinien być skazany za zabójstwo. Wyrok to 14 lat więzienia za zabójstwo.

Karetka została wezwana wiosną 2020 roku na przedmieścia Göteborga. Życia przyjaciela (obywatela polskiego) nie udało się uratować, a policja wszczęła wstępne śledztwo w sprawie morderstwa. Krzysztof Pencarski powiedział policji, że został zaatakowany przez swojego przyjaciela i bronił się, zaprzeczając podejrzeniom o zabójstwo.

– „Nie zamordowałem tej osoby i nie zamierzałem nikogo zamordować. Sam zostałem zaatakowany i się broniłem” – mówił podczas przesłuchań na policji Krzysztof Pętarski.

Sekcja zwłok ofiary wykazał ogrom uszkodzeń ciała i narządów. W wyniku doznanych obrażeń mężczyzna zmarł na miejscu. Wstępne śledztwo ujawnia, że ​​Krzysztof Pencarski był od wielu lat zapaśnikiem na poziomie elitarnym. Reprezentował zarówno Polskę, jak i Szwecję. W 2009 wygrał mistrzostwa świata weteranów w grapplingu. Trenował też dzieci i młodzież.

Z dokumentacji w sądzie rejonowym wynika, że ​​Krzysztof Pencarski w innej sprawie z 2020 roku jest również oskarżony o jazdę pod wpływem alkoholu. W marcu Komisja Mieszkaniowa zdecydowała, że Pencarski ma wyprowadzić się z mieszkania po tym, jak nie uregulował należności za 8 miesięcy, od kwietnia do listopada 2019 roku. Miał też grozić sąsiadom. Później przeniósł się do nowego mieszkania w Göteborgu, w którym doszło do morderstwa.

„Sąd Apelacyjny stwierdza, iż Krzysztof Pieńcarski działał z zamiarem obojętności, a tym samym celowo pozbawił go życia. Punktem wyjścia dla umyślnego zabójstwa jest to, że czyn należy ocenić jako zabójstwo, chyba że istnieją okoliczności łagodzące. W sprawie nie zaistniały takie okoliczności. Czyn należy zatem uznać za morderstwo ”. pisze Sąd Apelacyjny.

Prokurator żądał dożywotniego pozbawienia wolności, ale Sąd Apelacyjny odrzucił wniosek.

„W ogólnej ocenie Sąd Apelacyjny stwierdza, również biorąc pod uwagę ogólny wzrost kary za zabójstwo, że wartość kary za czyn odpowiada 14 latom pozbawienia wolności. Sąd Apelacyjny w szczególności wziął pod uwagę, że Krzysztof Pencarski dopuścił się czynu z zamiarem obojętności, a nie umyślnie ” – pisze o karze Sąd Apelacyjny w Göteborgu.

Źródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl

Irakijczycy zatrzymani w Polsce mieli finansować bojowników ISIS

Prokuratura Krajowa skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko dwóm zatrzymanym przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego Irakijczykom. Ojciec i syn mają odpowiedzieć za finansowanie bojowników organizacji terrorystycznej ISIS. Grozi im od dwóch do 12 lat więzienia.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział, że zakończone aktem oskarżenia śledztwo w tej sprawie prowadzili funkcjonariusze wrocławskiego wydziału zamiejscowego delegatury ABW w Poznaniu, pod nadzorem dolnośląskiego wydziału zamiejscowego departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej. ABW zatrzymała Irakijczyków w czerwcu 2020 roku i odtąd przebywają w areszcie.

Jak mieli przekazywać pieniądze?

Prokurator wrocławskiego wydziału PK w akcie oskarżenia zarzucił dwóm obywatelom Iraku przekazywanie środków płatniczych „bojownikom międzynarodowej organizacji terrorystycznej określanej jako Państwo Islamskie” (ISIS). „Czyny miały miejsce w okresie od lutego 2015 roku do kwietnia 2016 roku” – podał dział prasowy PK.

Irakijczycy mieli przesyłać bojownikom przebywającym na terenie Syrii oraz Iraku pieniądze za pośrednictwem systemu „hawala”, charakterystycznego sposobu finansowania terroryzmu.

„Cechą systemu ‚hawala’ jest szybkość dokonywanych transferów, anonimowość, przekazywanie jednorazowo niewielkich kwot, brak jakiejkolwiek formalności oraz pozostawanie całkowicie niewidocznym dla oficjalnego systemu bankowego. Transakcje (…) dokonywane są niezwłocznie po przyjęciu gotówki u pośrednika i podaniu hasła” – wyjaśniła Prokuratura Krajowa.

„Pośrednik, przyjmując gotówkę od wpłacającego, zleca natychmiast poprzez faks, pocztę elektroniczną, rozmowę telefoniczną, czat, wpis na portalu społecznościowym, ogłoszenie w internecie lub w inny niebudzący jakichkolwiek podejrzeń sposób, wypłatę środków w innym państwie. Przyjęte pieniądze nie wędrują przez żaden system bankowy” – tłumaczyła istotę „hawali” prokuratura.

Za pomocą tego systemu finansowano pilotów-zamachowców, którzy we wrześniu 2001 roku dokonali ataków na World Trade Center i na Pentagon – dodała PK.

Według śledczych zatrzymani przez ABW w woj. dolnośląskim Irakijczycy dwukrotnie odebrali pieniądze przesłane przez przebywających w Niemczech krewnych bojowników ISIS, a następnie w ramach „hawali” przekazali je z Polski do konkretnego terrorysty i jego żony.

Skąd pochodziły fundusze?

Żaryn wyjaśnił, że z prowadzonego przez ABW w latach 2017-20 śledztwa wynika, iż Irakijczycy przekazywali pieniądze dla ISIS od marca do maja 2016 r. Pieniądze, pochodzące od członków rodzin bojowników Państwa Islamskiego mieszkających w Europie, transferowane były do Polski za pośrednictwem przekazów firmy Western Union – zaznaczył rzecznik. „Następnie tak otrzymane środki finansowe oskarżeni przekazywali członkom organizacji terrorystycznych (ISIS) na terenie Iraku” – dodał.

Prokuratura uzyskała informacje, że wspierany przez nich bojownik w 2011 roku zmienił wyznanie na islam, a w 2013 roku wyjechał przez Turcję do Syrii, gdzie dołączył do zbrojnego skrzydła dżihadu. „Zajmował się tam szkoleniem bojowników, najpierw w ramach policji tzw. Państwa Islamskiego, a później w obozie szkoleniowym. W połowie 2016 roku uzyskano informację, że bojownik zginął w Iraku” – podała PK. Ustalono także, że żona terrorysty została zatrzymana w 2018 roku na terenie Niemiec i tam skazana za udział w organizacji terrorystycznej.

Żaryn przekazał, że akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Fabrycznej w połowie grudnia. Za finansowanie przestępstw o charakterze terrorystycznym grozi kara od dwóch do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

46 ton nielegalnych odpadów jechało do Polski

Dwa nielegalne transporty odpadów, w których łącznie przewożono 46 ton śmieci, zostały przechwycone w Zgorzelcu przez funkcjonariuszy Krajowej Administracji Skarbowej. Jeden z transportów jechał do Polski z Francji, drugi zaś z Niemiec. W transporcie z Francji znajdowało się 21 ton zużytej wielkoformatowej folii z produkcji rolniczej.

– Z informacji w Bazie Danych Odpadowych wynikało, że polski odbiorca nie posiada zezwolenia na przetwarzanie tego typu odpadów. Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska uznał przewóz za nielegalny – poinformowała w piątek (27 listopada) rzeczniczka Izby Administracji Skarbowej we Wrocławiu Agnieszka Rzeźnicka-Gniadek.

Drugi z transportów przechwyconych przez funkcjonariuszy KAS to 25 ton złomu, który przewożono z Niemiec do Polski.

Rzeźnicka-Gniadek poinformowała, że kierowca ciężarówki przewożącej złom nie miał kompletu dokumentów transportowych, a pojazd nie był prawidłowo oznaczony. – Zachodzi podejrzenie, że na jednym dokumencie odpady były przewożone wielokrotnie, a przedsiębiorca, do którego miał trafić złom, nielegalnie świadczy usługi odbioru odpadu – dodała rzeczniczka.

Jak podała KAS, przewoźnikom grozi kara 12 tys. zł, a odbiorcy nielegalnych odpadów – do 500 tys. zł.
Źródło info i foto: interia.pl

Magdalena K. usłyszała zarzuty

Zarzuty – m.in. kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz przemytu narkotyków i handlu nimi – postawił prokurator Magdalenie K., domniemanej szefowej gangu pseudokibiców Cracovii. 32-latka, która od listopada 2018 roku poszukiwana była listem gończym, a później także europejskim nakazem aresztowania i czerwoną notą Interpolu, w ostatni piątek została wydana Polsce przez Słowację. Magdalena K. zatrzymana została właśnie na terytorium Słowacji 28 marca tego roku.

Po zatrzymaniu usiłowała uniknąć ekstradycji do Polski: starała się o udzielenie na Słowacji azylu politycznego, przekonując o naruszaniu przez nasz kraj zasad praworządności.

Sąd Okręgowy w Bańskiej Bystrzycy, a następnie Sąd Najwyższy Republiki Słowacji zgodziły się jednak na wydanie K. Polsce, odrzucając równocześnie jej wniosek o azyl polityczny.

Wcześniej 32-latka dwukrotnie podejmowała próby uzyskania listu żelaznego, który umożliwiłby jej odpowiadanie do czasu prawomocnego wyroku z „wolnej stopy”: te wnioski odrzucił Sąd Okręgowy w Krakowie. W ostatni piątek Magdalena K. została sprowadzona do Polski, a dzisiaj stanęła przed prokuratorem.

Usłyszała zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, przemytu narkotyków i handlu nimi, utrudniania postępowania karnego w innym śledztwie, składania fałszywych zeznań i nakłaniania do tego innych osób. Według śledczych, Magdalena K. kierowała gangiem, do którego należeli członkowie kibolskich bojówek Cracovii – w sumie kilkudziesięciu ludzi.

Grupa miała zajmować się nielegalnym obrotem środkami odurzającymi, a także dopuszczać się czynów przeciwko życiu i zdrowiu – często z użyciem niebezpiecznych narzędzi jak noże i maczety. W ten sposób członkowie gangu mieli atakować pseudokibiców klubów piłkarskich z Krakowa i Łodzi. Według prokuratury, działalność grupy charakteryzowała się wysokim stopniem zorganizowania i podległości służbowej.

Jak ustalili śledczy, gang sprowadził do Polski z Hiszpanii co najmniej 5,5 tony marihuany o szacunkowej czarnorynkowej wartości 88 mln złotych i z Holandii 120 kg kokainy o czarnorynkowej wartości około 4,3 mln euro.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Chciał wwieźć do Polski ponad 20 ton śmieci z Niemiec

Miał prawidłowo oznakowany samochód, z dokumentów wynikało, że przewozi odpady z papieru i tektury. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Naczepa była wypełniona po brzegi zwykłymi śmieciami.

Do zdarzenia doszło 11 listopada. Na autostradzie A6 w pobliżu byłego przejścia granicznego Pomellen-Kołbaskowo funkcjonariusze Zachodniopomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Szczecinie zatrzymali do kontroli samochód ciężarowy, który był prawidłowo oznaczony jako wykorzystywany do przewozu odpadów. Kierowca przedłożył również dokumenty, z których wynikało że przewozi odpady papieru i tektury. Odpady zostały nadane z Niemiec i skierowane były do odbiorcy w Polsce. Okazało się, że to tylko teoria.

– W trakcie kontroli stwierdzono że, w naczepie znajdują się inne odpady – mówi Małgorzata Brzoza, rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Szczecinie. – Znajdowały się tam odpady zmieszane w formie sprasowanej, zawierające m.in. papier i tekturę, porozrywane worki foliowe i opakowania po napojach z tworzyw sztucznych, elementy gumowe, kawałki plastiku.

Odpady również odpady opakowań z tworzyw sztucznych po żywności, czy też po produktach codziennego użytku w gospodarstwach domowych. Odpady były ponadto zabrudzone oraz wydzielały ostrą, nieprzyjemny zapach, która mogła świadczyć o procesach fermentacyjnych pozostałości po żywności w przewożonych odpadach.
Źródło info i foto: se.pl

Magdalena K. dziś trafi do aresztu w Polsce

Podejrzana o kierowanie gangiem pseudokibiców i przemyt narkotyków Magdalena K. trafi do polskiego aresztu już w piątek – dowiedział się tvn24. Wcześniej słowacki Sąd Najwyższy zdecydował, że wobec kobiety można zastosować Europejski Nakaz Aresztowania.

Magdalena K. starała się o azyl polityczny na Słowacji. Jej obrońcy argumentowali, że w Polsce nie obowiązuje zasada praworządności, dlatego kobieta nie może liczyć na uczciwy proces. Jednak w zeszłą środę, 11 listopada, słowacki Sąd Najwyższy zadecydował, że Magdalena K. zostanie wydalona do Polski i można zastosować wobec niej Europejski Nakaz Aresztowania.

Jak podaje tvn24.pl, rzeczniczka SN poinformowała, powołując się na ustawę w sprawie europejskiego nakazu aresztowania, że „wydanie osoby organom państwa pochodzenia musi nastąpić nie później niż dziesięć dni po uprawomocnieniu się decyzji o wykonaniu europejskiego nakazu aresztowania”. 10 dni mija w sobotę, 21 listopada, ale że jest to dzień wolny ekipa polskiej policji wybiera się do Bańskiej Bystrzycy już w piątek – dowiedział się portal tvn24.pl.

Kim jest Magdalena K.?

Magdalena K. była poszukiwana listem gończym od 2018 roku. Wpadła pod koniec lutego na Słowacji. Kobieta zmieniła wygląd, kolor włosów i w trakcie przesłuchania utrzymywała, że nie jest tą osobą, za którą się ją uważa.

Zatrzymanej postawiono zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, przemytu i handlu narkotykami, utrudniania postępowania karnego w innym śledztwie i składania fałszywych zeznań. Grozi jej do 15 lat więzienia. Magdalena K. miała przejąć kierownictwo nad gangiem pseudokibiców po zatrzymaniu w 2017 roku jej partnera Mariusza Z. Według ustaleń prokuratury gang sprowadził z Hiszpanii około 5,5 tony marihuany o wartości około 88 milionów złotych oraz kokainę z Holandii o wartości 4,3 miliona euro. Grupa składała się głównie z pseudokibiców Cracovii.
Źródło info i foto: Gazeta.pl