Posts Tagged “polski”

ABW wyjaśniła powody wydalenia z terytorium Polski i UE Ludmiły Kozłowskiej, prezes Fundacji Otwarty Dialog. Podkreślono, że chodzi o kwestię finansowania fundacji.

„Szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wydał negatywną opinię dotyczącą wniosku Ludmiły Kozłowskiej o udzielenie zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego w UE. W rezultacie Ludmiła Kozłowska została objęta zakazem wjazdu na terytorium Polski oraz Unii Europejskiej” – wyjaśnia ABW w oświadczeniu.

Ponadto wskazano, że „negatywna opinia przygotowana przez Departament Kontrwywiadu ABW związana jest m.in. z poważnymi wątpliwościami dotyczącymi finansowania kierowanej przez Ludmiłę Kozłowską Fundacji Otwarty Dialog, które mogą mieć dalsze skutki prawne. Z uwagi na ograniczenia ustawowe, a także trwającą kontrolę skarbową, obecnie szczegółowe informacje w tej sprawie nie mogą zostać przekazane opinii publicznej”.

Zatrzymanie

W poniedziałek 13 sierpnia Ludmiła Kozłowska przyleciała do Brukseli, do głównej siedziby fundacji. Kiedy na lotnisku policjant sprawdził jej paszport zapytał, jakie popełniła przestępstwo, ponieważ jest poszukiwana przez stronę polską. – Powiedziałam, że jestem żoną aktywisty obywatelskiego i spodziewałam się, że w końcu mnie deportują za jego działalność – tłumaczyła Ukrainka. Jej mąż – Bartosz Kramek – twierdzi, że jest to zemsta za działalność publiczną.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Comments Brak komentarzy »

Trzy brytyjskie firmy, zajmujące się wywozem śmieci, zostały objęte postępowaniem Brytyjskiej Agencji Środowiskowej dot. nielegalnego eksportu odpadów do Polski bez gwarancji ich przetworzenia – poinformował w czwartek dziennik “The Telegraph”.

Według gazety nazwy firm nie mogą zostać podane do publicznej wiadomości, dopóki nie zakończy się śledztwo.

We wtorek Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Gdańsku poinformował o przejęciu w porcie morskim w Gdyni ponad 1000 ton śmieci, które były błędnie oznaczone jako recykling, gdyż nie nadawały się do przetworzenia; były to m.in. opony i tworzywa sztuczne.

Co roku Wielka Brytania eksportuje ok. 800 tys. ton plastikowych odpadów rocznie, z czego około 12 tys. ton trafia do Polski. Dominic Hogg, szef firmy doradczej Eunomia, zajmującej się doradztwem w zakresie przetwarzania odpadów, ocenił w rozmowie z “Telegraphem”, że brytyjski system “jest fundamentalnie zepsuty i po prostu nie wiemy, ile z odpadów wysyłanych za granicę jest rzeczywiście poddawanych recyklingowi”.

- Bardzo ciężko ustalić dokładną skalę problemu, ale w oparciu o to, co wiemy jest jasne, że przeprowadzanych jest niewystarczająco dużo kontroli, co prowadzi do działań, które łamią prawo – dodał Hogg.

W podobnym tonie wypowiedział się w ubiegłym miesiącu Narodowy Urząd Audytu (National Audit Office, odpowiednik polskiej Najwyższej Izby Kontroli), który ostrzegł, że agencja środowiskowa “nie ma wystarczająco silnej funkcji kontrolnej”, która pozwoliłaby na powstrzymanie nieuczciwych praktyk dotyczących śmieci.

“The Telegraph” zaznaczył, że od 2011 roku 258 firm otrzymało kary za niewłaściwe pozbywanie się śmieci i w efekcie ponad 5 mln funtów zostało przekazanych na cele środowiskowe.

Pod koniec lipca “Telegraph” opublikował duży materiał o “polskiej mafii środowiskowej”, zaznaczając, że po wprowadzeniu w styczniu przez Chiny zakazu importu plastiku przeznaczonego na recykling, Polska stała się szóstym największym odbiorcą brytyjskich śmieci na świecie i drugim w Unii Europejskiej, tuż za Holandią. Jak oceniono, to efekt “systemu, który jest przeżarty korupcją i w ewidentny sposób nieodpowiedni” dla przetwarzania odpadów.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

29-letniego Turka, który zamknięty w toalecie pociągu relacji Kijów-Przemyśl chciał wjechać na teren UE zatrzymała Straż Graniczna. Mężczyzna nie miał wizy. Został odesłany na Ukrainę. Później próbował pieszo przekroczyć tzw. zieloną granicę.

Jak poinformowała w środę PAP rzeczniczka Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej (BiOSG) mjr Elżbieta Pikor strażnicy z placówki w Medyce, podczas standardowej kontroli międzynarodowego pociągu relacji Kijów-Przemyśl, natrafili na zamkniętego w toalecie Turka.

Na granicy strażnicy sprawdzali wszystkie miejsca w pociągu, w których można schować przemycane towary bądź ludzi. Funkcjonariusze usiłowali otworzyć jedną z toalet. Była ona jednak zamknięta od środka. Mundurowi poprosili o pomoc obsługę pociągu. Jednak osoba zamknięta w toalecie w końcu sama otworzyła drzwi. Okazało się, że w kabinie był 29-letni obywatel Turcji. – Nie miał on tzw. tytułu pobytowego, czyli dokumentów pozwalających na legalny wjazd i pobyt w strefie Schengen – mówiła mjr Pikor.

- Podczas rozmowy cudzoziemiec mówił, że celem jego podróży jest Warszawa, bo tam przebywa jego dziewczyna. Ostatecznie jednak przyznał, że w rzeczywistości chciał przedostać się do Szwecji i tam podjąć pracę – dodała rzeczniczka.

Po kilku godzinach próbował pieszo

Ze względu na brak wymaganych dokumentów Straż Graniczna wydała cudzoziemcowi decyzję o odmowie wjazdu do Polski i skierowała go z powrotem na Ukrainę.

- Obywatel Turcji wykazał się jednak dużą determinacją. Już po kilku godzinach został ponownie zatrzymany przez ukraińskich funkcjonariuszy. Tym razem pieszo próbował nielegalnie przekroczyć tzw. zieloną granicę i w ten sposób zrealizować swój cel – zauważyła mjr Pikor.

Podała też statystyki, z których wynika, że od początku tego roku BiOSG zatrzymał już 109 cudzoziemców, w tym około 30 obywateli Turcji, którzy najczęściej z zamiarem przedostania się do krajów Europy Zachodniej przekroczyli granicę państwową wbrew przepisom.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Trudno uwierzyć, że takie rzeczy dzieją się w XXI wieku, kiedy niewolnictwo powinno już dawno należeć do przeszłości. Co jeszcze bardziej bulwersujące, za wszystkim stoją obywatele Polski! Ofiary były wywożone do Birmingham w Anglii, gdzie miały pracować przy recyklingu i w magazynach. Początkowo wszystko było w porządku, jednak później zaczynał się koszmar.

W Wielkiej Brytanii rozpoczął się właśnie proces polskiego gangu, który działał zaskakująco intensywnie i skutecznie. Polacy byli sprowadzani do Birmingham, gdzie polscy cyganie “pomagali im” w założeniu konta bankowego. A raczej dwóch: dla pracownika i dla pośrednika. Z czasem cała pensja ofiary zaczynała spływać na drugi rachunek, a jej dokumenty ginęły w tajemniczych okolicznościach.

Gang składał się głównie z Polaków romskiego pochodzenia. Osoby pozostające w naszym kraju zajmowały się rekrutacją osób bezdomnych, bezrobotnych, zadłużonych, znajdujących się w momencie życiowego kryzysu. Dla większej wiarygodności na ofiary wybierali swoich znajomych i sąsiadów! Nie mieli żadnych skrupułów, by wykorzystać ich problemy dla własnego zysku.

Członkowie szajki w Birmingham zajmowali się znajdowaniem pracy i zabieraniem zarobionych w niej pieniędzy. Zdesperowane ofiary nie miały nic na start. Oprawcy to wykorzystywali windując rachunek za bilet i utrzymanie na miejscu. W końcu okazywało się, że pracując często po 12 godzin dziennie, z zarobionych 50-300 funtów tygodniowo zatrudniony otrzymywał zaledwie 20-30 funtów. Większość z nich była zbyt przerażona i bezradna (np. przez nieznajomość języka), by zbuntować się i uciec.

Śledczym udało się zdobyć zeznania 80 osób, ale szacuje się, że poszkodowanych może być nawet 300. Ci, którym udało się uciec oprawcom, mogą zwracać się do organizacji Hope of Justice, która pomaga ofiarom współczesnego niewolnictwa. Ofiary wykorzystywane są nie tylko jako pracownicy, ale także do pobierania tzw. benefitów, czy wynajmowania mieszkań. Gangi chętnie wyszukują m.in. rodziny z dziećmi, ponieważ na nie są największe zasiłki.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Dotarły do portu w Gdańsku z Dalekiego Wschodu. Funkcjonariusze CBŚP i Krajowej Administracji Skarbowej udaremnili przemyt ponad 18 mln nielegalnych papierosów, które przypłynęły do Polski dwoma statkami. Gdyby towar udało się wprowadzić na rynek, Skarb Państwa straciłby 20 mln zł.

Na trop przemytu wpadli funkcjonariusze CBŚP z Gdańska i Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Gdyni. Dwa wielkie transporty nielegalnych papierosów przybyły w krótkim odstępie czasu do gdańskiego terminala kontenerowego. W obu przypadkach towar przypłynął z Chin. Nie transportowano go jednym, lecz dwoma odrębnymi statkami.

- Nie można wykluczyć, że było to celowe działanie tej samej grupy przestępczej, mające na celu uśpienie czujności służb i zwiększenie szans na udany przemyt przynajmniej jednego z dwóch kontenerów z kontrabandą. Funkcjonariusze prawidłowo ocenili jednak sytuację i przechwycili oba te ładunki – poinformowała Onet komisarz Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

Służby zorganizowały wspólna akcję. Najpierw, 15 maja, mundurowi sprawdzili kontener będący oficjalnie transportem papieru do drukarek. Wśród legalnego towaru znajdowało się 615 kartonów bez oznaczeń, zawierających niemal 8,2 mln sztuk papierosów.

- Dwa dni później do kontroli wytypowano ładunek oficjalnie zadeklarowany jako pościele, w którym, jak się okazało, znajdował się wyłącznie nielegalny towar. Wypchana po sufit stalowa skrzynia zawierała aż 10 mln sztuk papierosów bez polskich znaków akcyzy – relacjonuje Iwona Jurkiewicz

W obu przypadkach skorzystano z nowoczesnego sprzętu skanującego pomorskiej KAS, który potwierdził podejrzenia funkcjonariuszy. Przed otwarciem jednego z kontenerów obecność wyrobów tytoniowych sprawdził Jogi, pies służący w KAS. Jak wyliczono, działania służb zapobiegły stratom Skarbu Państwa rzędu 20 mln zł. Wartość kontrabandy oszacowano na ponad 12 mln zł.

Towar został zabezpieczony w magazynie depozytowym w Gdyni. Trwa postępowanie w tej sprawie. Służby ustalają sprawców przemytu.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Kolejne szczegóły dotyczące akcji ABW przeciw Rosjankom prowadzącym działania hybrydowe wymierzone w Polskę.

W piątek ABW poinformowała o zatrzymaniu Jekateriny C., Rosjanki, które przebywając na terenie Polski od 2013 roku, prowadziła działania hybrydowe przeciwko Polsce. Z kolei w czwartek po popołudniu Straż Graniczna zatrzymała obywatelkę Federacji Rosyjskiej i Cypru Anastazję Z. Jest to osoba, która była w grupie czterech osób objętych zakazem wjazdu na terytorium RP.

Jak poinformował Stanisław Żaryn, rzecznik koordynatora ds. służb specjalnych, Anastazja Z. miała prowadzić działania zachęcające do propagowania rosyjskiej wersji historii i utrudniania prowadzenia polityki historycznej przez państwo Polskie. Zatrzymana Rosjanka była w bezpośrednim kontakcie z organizacjami prorosyjskimi w Polsce.

Jak ustalił portal Niezależna.pl, Jekateria C. w Polsce funkcjonowała jako Katarzyna Cywilska. “Wydalone z Polski osoby inspirowały w Polsce działalność prokremlowskiego Stowarzyszenia Kursk – znanego głównie z akcji w obronie sowieckich pomników. Inicjatywy te szeroko nagłaśniają rosyjskie media” – czytamy doniesienia portalu.

“Celem Wspólnoty jest rekonstrukcja / odbudowa wojskowej i zabytków i atrakcji kulturalnych na terenie dzisiejszej Polski. Jak również skutecznej pomocy dla samorządów w zakresie opieki i nadzoru w miejscach pamięci o różnych bitwach wojskowych, pomników chwały wojskowej i innych zabytków pod ochroną państwa polskiego” – tak działalność stowarzyszenia została opisana na jego stronie internetowej.
Źródło info i foto: doRzeczy.pl

Comments Brak komentarzy »

Obrońcy Kongijczyka skazanego we Włoszech na 16 lat więzienia za gwałt i napaść na dwoje polskich turystów i inne napady domagają się jego uniewinnienia i wskazują na jego “trudne życie”, doświadczenia w ojczyźnie, samotność. Twierdzą, że nie zgwałcił Polki.

ak podał PAP w kwietniu, w sądzie w Bolonii złożona została apelacja od wyroku sądu pierwszej instancji, wydanego w Rimini w listopadzie zeszłego roku wobec 20-letniego Guerlina Butungu uważanego za szefa bandy napastników. Latem 2017 roku on i trzech nieletnich synów imigrantów – Nigeryjczyk i Marokańczycy zgwałcili młodą polską turystkę, a jej partnera dotkliwie pobili. Zgwałcili również transseksualistkę z Peru, a dwa tygodnie wcześniej napadli na parę turystów z Włoch.

Trzech nastolatków zostało skazanych podczas osobnego procesu przed sądem dla nieletnich na 9 lat i 8 miesięcy więzienia.

Gwałt na Polakach w Rimini

Jak informują źródła sądowe, w uzasadnieniu do złożonego odwołania adwokaci Kongijczyka wskazali na kilka okoliczności łagodzących, które ich zdaniem powinny zostać uznane przez sąd apelacyjny. Wśród nich wymienili młody wiek Butungu, wcześniejszą niekaralność, a także to, że skazany – migrant przybyły przed kilkoma laty do Włoch – nie był dobrze zadomowiony w tym kraju, czyli nie przeszedł procesu integracji. Poza tym zwraca się uwagę na trudną przeszłość Butungu w jego ojczyźnie i jego doświadczenia, które – jak sugerują adwokaci – miały wpływ na jego postępowanie, charakteryzujące się “brakiem reguł”.

Wśród okoliczności wymagających uwzględnienia wymienia się też poczucie osamotnienia, zachowanie Kongijczyka w trakcie śledztwa oraz procesu w Rimini i skruchę, którą wyraził.

Adwokaci odrzucają główne punkty aktu oskarżenia, które doprowadziły do wymierzenia mu surowej kary, czyli przede wszystkim brutalnego gwałtu na Polce. Twierdzą oni, że nie ma pewności, że to Butungu dokonał gwałtu i że to trzej nieletni obciążyli go, by sami się bronić. Sąd w Rimini w uzasadnieniu do wyroku 16 lat więzienia zwrócił zaś uwagę na wyjątkową brutalność i okrucieństwo gangu, którego ofiarami padli polscy turyści i inne osoby. Sąd podkreślił, że atak na Polaków był najcięższym czynem, jakiego dopuściła się banda.

Apelacja od tego wyroku zostanie rozpatrzona prawdopodobnie po wakacjach.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Była “przetrzymywana w bardzo trudnych warunkach” i “brutalnie traktowana”. Komendant główny policji oświadczył, iż udało się uwolnić Polkę, która kilka dni temu została porwana w Republice Południowej Afryki. Przestępcy żądali dwóch milionów euro okupu. Zgodnie z relacją Jarosława Szymczyka, Polka poznała przez internet około 30-letniego mieszkańca RPA i na jego zaproszenie pojechała do tego kraju. Straciła wolność natychmiast po znalezieniu się na miejscu.

Skrępowana, szantażowana

Sygnał o porwaniu przekazał 11 kwietnia syn kobiety, który otrzymał pocztą elektroniczną informację o porwaniu 56-latki i żądaniu okupu.

- Ta informacja trafiła niezwłocznie do Centralnego Biura Śledczego Policji, uruchomiono współpracę z innymi służbami w naszym kraju, ale przede wszystkim uruchomiono współpracę międzynarodową poprzez Interpol, Europol, a także zaangażowanie bezpośrednie policji brytyjskiej i FBI. Z pomocą tych wszystkich instytucji staraliśmy się dotrzeć do policji w RPA i podjąć szybkie i skuteczne działania zmierzające do uwolnienia naszej obywatelki – mówił nadinsp. Jarosław Szymczyk.

Jak zaznaczył, w efekcie kontaktu nawiązanego z przedstawicielami RPA podjęto decyzję o wysłaniu do tego państwa dwóch policjantów CBŚP, którzy podjęli “bezpośrednią współpracę z tamtejszą policją”. – Po dwóch dniach udało się uwolnić naszą obywatelkę i ustalić osoby, które dokonały jej porwania, uprowadzenia i żądały okupu – dodał. Według niego, porwana Polka “była przetrzymywana w bardzo trudnych warunkach” i “bardzo brutalnie traktowana”. – Była skrępowana, przystawiano jej pistolet do głowy, zmuszając do wykonywania telefonów do syna i żądano przyspieszenia transakcji finansowej – doprecyzował komendant główny policji. Kobieta wróciła do Polski w poniedziałek.

“Niebezpieczeństwo było ogromne”

Jak zauważył, wagę sprawy pokazuje to, że rocznie w RPA “dochodzi do około 10 tysięcy uprowadzeń dla okupu” i “w wielu przypadkach osoby uprowadzone do tej pory nie zostały odnalezione”. – Niebezpieczeństwo było ogromne, ale cieszymy się niezmiernie, że (…) nasza rodaczka jest już w Polsce, jest bezpieczna wśród swoich bliskich – podkreślił Szymczyk.

Rzecznik Komendanta Głównego Policji mł.insp. Mariusz Ciarka poinformował, że CBŚP przy tej sprawie współpracowała z Biurem do Walki z Cyberprzestępczością KGP, które wspierało działania zmierzające do ustalenia adresu osób kontaktujących się z synem porwanej. Powiedział też, że policjanci CBŚP, którzy zostali wysłani do RPA, specjalizują się w sprawach dotyczących porwań.

- Dwa dni wystarczyły, aby ustalić porywaczy – dodał. Jak mówił, w “sensie procesowym reszta sprawy należy do wymiaru sprawiedliwości RPA”. – Dla nas najważniejsze było to, aby nasza rodaczka wróciła do Polski zdrowa i bezpieczna – podkreślił.

Ciarka nie chciał podać szczegółów operacji. – Nigdy nie ujawniamy, jak wygląda kuchnia operacyjna. Chodzi o to, żeby nie pokazać procedur działania policjantów – wyjaśnił. Pytany, czy policjanci CBŚP brali udział w uwolnieniu Polki, Ciarka odpowiedział: – Nie możemy tego ujawnić. Ci policjanci jeszcze przebywają na terenie RPA. W najbliższym czasie powrócą do Polski.

- Od wielu lat polska policja kładzie przede wszystkim nacisk, aby najpierw odzyskać osobę porwaną. By wkraczać w niektóre miejsca, dokonywać czynności w tym momencie, kiedy wiemy, że obywatel, którego porwano, jest bezpieczny, tak, aby nie narażać jego zdrowia i życia. To muszą być bardzo dobrze przemyślane decyzje, bo błędna decyzja może narazić życie porwanej osoby – dodał rzecznik prasowy KGP.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Ciała dwóch mężczyzn znaleziono w Szwecji w samochodzie z polskimi numerami rejestracyjnymi. Na razie śledczy nie informują co mogło być przyczyną śmierci. W sobotę w godzinach południowych szwedzka policja otrzymała informację, że w samochodzie Volkswagen Golf stojącym na parkingu znajdują się dwaj mężczyźni nie dający znaków życia.

Asa Willsund z biura prasowego policji w Jönköping w rozmowie z Polskim Radiem podała, że pojazd był zarejestrowany w Polsce. Policyjni technicy prowadzą oględziny na miejscu. Ciała zostały przewiezione do zakładu medycyny sądowej. Szwedzkie służby nie ustaliły jeszcze tożsamości tych osób. Nie wiadomo również co było przyczyną ich śmierci.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Dwaj wydaleni pracownicy rosyjskiej ambasady w Warszawie działali pod dyplomatycznym przykryciem, a w rzeczywistości mieli zajmować się działalnością wywiadowczą. Z nieoficjalnych informacji dziennikarza RMF FM Krzysztofa Zasady wynika, że byli oficerami prowadzącymi zatrzymanego przez ABW urzędnika ministerstwa energii. Odbierali od niego informacje dotyczące kluczowych dla Polski projektów energetycznych.

Warszawski sąd do 21 czerwca aresztował Marka W., urzędnika jednego z gospodarczych ministerstw, zatrzymanego przez ABW pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji. Marek W. miał przekazywać rosyjskim służbom informacje o planowanych działaniach polskiego rządu wobec budowy gazociągu Nord Stream 2.

Samodzielna Sekcja Prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie poinformowała w poniedziałek PAP, że o areszcie zdecydował w sobotę Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia.

Z wnioskiem o trzymiesięczny areszt wystąpił w piątek prokurator z mazowieckiego wydziału zamiejscowego departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie. Tym samym sekcja prasowa sądu potwierdził nieoficjalne informacje PAP, że śledztwo nadzoruje ten mazowiecki wydział zamiejscowy PK.

W. prokuratura zarzuciła czyn z art. 130 par. 1 Kodeksu karnego, czyli postawiła zarzut szpiegostwa. Ten, kto bierze udział w działalności obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10 – stanowi ten artykuł Kk.

Z informacji sądu wynika, że W. został zatrzymany w piątek o godz. 6.05 rano i zgodnie z decyzją sadu pozostanie w areszcie przynajmniej do 21 czerwca – również do godziny godz. 6.05.

Wcześniej rzeczniczka prasowa Prokuratury Krajowej Ewa Bialik powiedziała PAP, że prokuratura w żaden sposób nie informuje i nie komentuje działań wobec W., ze względu na niejawny charakter postępowania.

“Z materiałów ABW wynika, że Marek W. utrzymywał kontakty z oficerami służb specjalnych Federacji Rosyjskiej i przekazywał im informacje na temat istotnych z punktu widzenia interesów Rzeczypospolitej Polskiej inwestycji” – powiedział PAP rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.

Wyjaśnił, że Marek W. jako urzędnik jednego z resortów gospodarczych w ramach swoich zawodowych obowiązków zajmował się strategicznymi dla infrastruktury energetycznej Polski projektami oraz pozyskiwaniem środków unijnych na potrzeby programu dywersyfikacji dostaw gazu z Rosji.

Żaryn nie sprecyzował, w którym ministerstwie pracował Marek W. Rynek gazu jest w kompetencjach Ministerstwa Energii, które nie komentuje informacji w sprawie zatrzymania Marka W.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »