Posts Tagged “polski kierowca”

Niemiecki Federalny Trybunał Sprawiedliwości wydał nakaz aresztowania Tunezyjczyka Mehera D., który prawdopodobnie był “mózgiem” zamachu z 19 grudnia 2016 r. Wówczas to inny Tunezyjczyk Anis Amri zamordował polskiego kierowcę i jego ciężarówką wjechał w ludzi, zabijając 11 osób. Sprawę opisuje “Sueddeutsche Zeitung” i telewizja WDR.

Federalna Policja Kryminalna zebrała dowody, że Meher D. był “mózgiem” i inspiratorem zamachu w Berlinie. To on na kilka tygodni przed zamachem wysyłał SMS-y i pliki dźwiękowe, w których udzielał Anisowi Amri instrukcji, jak przygotować do ataku. Z policyjnego raportu wynika, że Meher D. był dla zamachowcy wzorem do naśladowania i miał istotny, jeśli nie najważniejszy, wpływ na to, że Anis Amri zdecydował się dokonać ataku.

Meher D. prawdopodobnie ciągle żyje i przebywa w Libii. Niemiecka policja wciąż go poszukuje, współpracuje z policją innych krajów, w tym tunezyjską, która także wystawiła wobec Mehera D. nakaz aresztowania.

Jak twierdzą media, w poszukiwaniu Tunezyjczyka bierze udział niemiecki i amerykański wywiad.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Polski kierowca, Ryszard M., został uznany winnym spowodowania śmierci ośmiu osób w sierpniu na autostradzie M1, w pobliżu Newport Pagnell w Buckinghamshire. Polak prowadził ciężarówkę pod wpływem alkoholu, przekroczył limit dwukrotnie.

Śledztwo wykazało, że Ryszard M. zatrzymał pojazd na środku jezdni na 12 minut. W wyniku zderzenia jeszcze jednej ciężarówki i busa zginęło osiem osób, a cztery zostały ciężko ranne. Siedem osób spośród ośmiu ofiar śmiertelnych było członkami jednej, indyjskiej rodziny, która podróżowała busem.

Oprócz M. z Evesham (Worcestershire) podejrzanym o sprawstwo jest drugi kierowca, Brytyjczyk, 53-letni David Wagstaff ze Stoke-on-Trent, który nie był pod wpływem alkoholu. Sąd zastanawia się, jakie przedstawić mu zarzuty.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Sosnowieccy kryminalni pod kierunkiem Prokuratora Prokuratury Rejonowej Sosnowiec-Południe prowadzili czynności w sprawie pobicia ze skutkiem śmiertelnym polskiego kierowcy tira. Do zdarzenia doszło w 2014 roku we Włoszech. Pomimo umorzenia sprawy przez włoskie organa ścigania, prowadzone przez polskich śledczych długotrwałe i skomplikowane śledztwo, doprowadziło do zatrzymania i przedstawienia zarzutów 49-letniemu mężczyźnie.

Właściciele jednej z firm transportowych z Sosnowca w lutym 2014 roku zgłosili, że we Włoszech doszło do pobicia zatrudnionego przez nich kierowcy tira. Zdarzenie miało miejsce na jednym z parkingów w pobliżu Rzymu. Nieprzytomnego mężczyznę z poważnymi obrażeniami głowy przewieziono do szpitala w Rzymie, gdzie dwa miesiące później zmarł. Kiedy Prokuratura Rejonowa Sosnowiec-Południe zwróciła się do strony włoskiej o pomoc prawną, okazało się, że tamtejsza policja również prowadziła śledztwo w tej sprawie, jednak zostało ono umorzone. Po przejściu dość skomplikowanej, międzynarodowej procedury, do Polski dotarły ostatecznie akta włoskiego postępowania.

W oparciu o nie polscy śledczy podjęli szereg intensywnych czynności, które doprowadziły do ustalenia sprawcy. Okazał się nim 49-letni mieszkaniec województwa małopolskiego. Sosnowieccy policjanci dowiedzieli się, że przebywa on w Suchej Beskidzkiej. Tam też został zatrzymany. W poniedziałek prokurator przedstawił mężczyźnie zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym, a wczoraj sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na 3 miesiące. Za popełnione przestępstwo 49-latek może trafić do więzienia na 10 lat.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Prokuratura w Holandii ogłosiła, że śmierć polskiego kierowcy wstępnie uznana za śmierć z przyczyn naturalnych mogła być w istocie zabójstwem.

Policja regionu Zeeland-West-Brabant na wniosek prokuratury uruchomiła śledztwo ws. tajemniczej śmierci Polaka. 47-letni mężczyzna został zaatakowany pomiędzy godz. 21.00 w sobotę 27 stycznia a godz. 14.00 w niedzielę 28 stycznia. Przebywał wówczas na terenie centrum dystrybucyjnego w Moerdijk. Człowiek, który go znalazł nieprzytomnego w kabinie, uznał, że kierowca źle się czuje i wezwał karetkę.

Badania pokazały, że jego śmierć mogła nastąpić na skutek działania innych osób – wyjaśnia w komunikacie holenderska policja.

Po przewiezieniu do szpitala Polak zmarł tego samego dnia. Śledczy proszą o pomoc wszystkich, którzy mogli zauważyć coś podejrzanego. Także kierowców, którzy w tamtych godzinach mijali parking i kamery w ich autach mogły coś zarejestrować.
Źródło info i foto: o2.pl

Comments Brak komentarzy »

Rodzina Łukasza Urbana – kierowcy tragicznie zmarłego rok temu podczas zamachu w Berlinie – spotka się w poniedziałek po południu z kanclerz Angelą Merkel – dowiedziało się Radio ZET. Spotkanie w przeddzień rocznicy zamachu zostało zorganizowane przez niemiecką administrację.

Zaproszenie na poniedziałkowe spotkanie dostały rodziny wszystkich ofiar ubiegłorocznego zamachu. Według nich zamach na Breitscheidplatz był tragicznym następstwem polityki prowadzonej przez Merkel. Ich zdaniem niemiecki rząd nie zatroszczył się w wystarczający sposób o rodziny ofiar po zamachu. Chodzi zarówno o opiekę psychologiczną, jak i odszkodowania za śmierć bliskich.

Po spotkaniu z kanclerz rodzina polskiego kierowcy zostanie w Berlinie. We wtorek wezmą udział w uroczystościach upamiętniających ofiary ubiegłorocznego zamachu.

Z naszą redakcją skontaktowali się znajomi Łukasza Urbana, także kierowcy. Chcą oddać hołd tragicznie zmarłemu koledze po fachu. Przyznają, że boją się każdego wyjazdu za granicę, zwłaszcza w okolice Calais.

Łukasz Urban 19 grudnia, czyli w pierwszą rocznicę śmierci Łukasza Urbana, kierowcy zatrzymają swoje pojazdy i będą trąbić przez minutę. Stanie się to o godzinie 20:14. Chcą w ten sposób pokazać, że pamiętają o tragicznie zmarłym koledze.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Pełnomocnik niemieckiego rządu Kurt Beck zamiast jak najszybciej załatwić sprawę odszkodowań dla Ariela Żurawskiego, właściciela ciężarówki ukradzionej, a następnie wykorzystanej do zamachu terrorystycznego w Berlinie, unika z nim spotkania – informuje „Gazeta Polska Codziennie”. W sprawę zaangażował się mec. Stefan Hambura. Do zamachu doszło 16 grudnia podczas jarmarku bożonarodzeniowego; terrorysta wjechał w tłum, zabijając 11 osób i raniąc 50. Zginął też polski kierowca ciężarówki. Odpowiedzialność za zamach wzięło na siebie Państwo Islamskie; a zamachowiec Anis Amri został zastrzelony kilka dni później w Mediolanie.

40-tonowa ciężarówka była własnością firmy transportowej należącej do Ariela Żurawskiego. Po zamachu niemiecka policja przetrzymywała samochód przez wiele miesięcy; choć przedsiębiorca poniósł z tego tytułu poważne straty, do dziś nie dostał odszkodowania. Jego interesy reprezentuje berliński adwokat Stefan Hambura, który w rozmowie z „GPC” mówi, że on i jego klient „mieli problem, by pełnomocnik niemieckiego rządu Kurt Beck wyznaczył im spotkanie”.

– Okazuje się, że pan Kurt Beck jest także przewodniczącym należącej do SPD Fundacji Eberta i brakuje mu czasu na spotkanie z poszkodowanym. Uważam, że rząd federalny nie wywiązał się do końca ze swoich obowiązków, bo pełnomocnik powinien być osiągalny codziennie, a nie pracować jedynie z doskoku. To nie jest najlepsza forma pomocy ofiarom zamachu – podkreśla Hambura i dodaje, że ostatecznie do spotkania dojdzie w środę.

– Mam nadzieję, że usłyszymy konkretne propozycje – przyznaje Hambura i podkreśla, że „jego mocodawca uważa, że stroną, która powinna wyrównać jego straty, jest Republika Federalna Niemiec”.
Źródło info i foto: szczecin.tvp.pl

Comments Brak komentarzy »

Berlińska policja popełniła w działaniach operacyjnych przeciwko tunezyjskiemu terroryście Anisowi Amriemu rażące błędy – wynika z raportu śledczego Bruno Josta. Jego zdaniem możliwe było wcześniejsze aresztowanie islamisty, co zapobiegłoby zamachowi.

Nie mamy matematycznej pewności, że można było aresztować Amriego i zapobiec zamachowi, ale istniała w każdym razie – gdyby wszystko przebiegło pomyślnie – realna szansa na zatrzymanie go i umieszczenie przynajmniej na jakiś czas w areszcie śledczym – powiedział Jost dziennikarzom w czwartek w Berlinie podczas prezentacji raportu końcowego.

19 grudnia 2016 roku Amri porwał z parkingu, po zastrzeleniu polskiego kierowcy, ciężarówkę i wjechał nią w ludzi na jarmarku bożonarodzeniowym w centrum Berlina, zabijając dalszych 11 osób i raniąc blisko 100. Terrorysta uciekł z miejsca zamachu. Włoska policja zastrzeliła go cztery dni później w okolicach Mediolanu.

Autor raportu zwraca uwagę, że Amri uznany został przez policję za osobę stanowiącą zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Policja zrezygnowała jednak z niezrozumiałych powodów po sześciu tygodniach – w czerwcu 2016 roku – z obserwowania islamisty, pomimo zgody prokuratury na działania operacyjne wobec niego do 21 października 2016 roku. Berlińska policja twierdziła, że obserwowany nie zachowuje się w sposób charakterystyczny dla islamistów.

Zdaniem Josta policja nie zwróciła należytej uwagi na handel narkotykami uprawiany przez Amriego na skalę przemysłową. Z rozmów telefonicznych z matką wynikało, że przekazywał jej do Tunezji spore sumy pieniędzy, których – po skreśleniu mu zasiłku – nie mógł uzyskiwać w uczciwy sposób.

Brak analizy zawartości telefonu komórkowego

Za ciężki błąd Jost uznał brak analizy zawartości telefonu komórkowego zarekwirowanego Amriemu przez policję w lutym 2016 roku.

Zdaniem śledczego w lipcu 2016 roku nadarzyła się dogodna okazja aresztowania Amriego na kilka miesięcy. Podczas kontroli we Friedrichshafen na południu Niemiec policja znalazła u niego dwa sfałszowane włoskie dowody osobiste oraz narkotyki. Przesłuchanie zatrzymanego przeprowadzono zdaniem Josta w sposób “dyletancki”, a powinni byli uczestniczyć w nim śledczy z Berlina.

Chaos w niemieckiej administracji migracyjnej

Autor raportu zwraca przy okazji uwagę na panujący w 2015 roku chaos w niemieckiej administracji migracyjnej, który uniemożliwiał władzom dokładną rejestrację migrantów. Amri został zarejestrowany po raz pierwszy 6 lipca 2015 roku we Fryburgu (Badenia-Wirtembergia) i skierowany do ośrodka dla uchodźców w Karlsruhe. Przy tej okazji zostały pobrane od niego odciski palców i dłoni.

Tunezyjczyk nie zgłosił się jednak w wyznaczonym miejscu, lecz dał się zarejestrować ponownie, tym razem w Ellwangen, podając inną datę urodzenia. W tym samym roku trzykrotnie zgłosił się do urzędu migracyjnego w Berlinie, podając za każdym razem inną tożsamość i narodowość, m.in. egipską i palestyńską.

Osobną sprawą, rzucającą cień na berlińską policję, była próba wprowadzenia w błąd władz Berlina przez pracowników Urzędu Kryminalnego poprzez manipulację dokumentów po zamachu. W tej sprawie toczy się śledztwo. Minister spraw wewnętrznych Berlina Andreas Geisel zlecił Jostowi w kwietniu przygotowanie raportu oceniającego pracę policji i innych władz odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Jak podaje Radio ZET, szczecińska prokuratura przedłuża śledztwo dotyczące zamachu terrorystycznego w Berlinie oraz powiązanego z nim zabójstwa polskiego kierowcy.

Zamach terrorystyczny miał miejsce 19 grudnia ubiegłego roku w Berlinie. Zamachowiec uprowadził ciężarówkę polskiej firmy transportowej i zastrzelił kierującego nią Polaka. Rozpędzona ciężarówka wjechała w tłum ludzi zgromadzonych na jarmarku bożonarodzeniowym. Sprawcą zamachu był 24-letni Tunezyjczyk Anis Amri. Mężczyzna został zastrzelony we Włoszech.

W piątek Radio ZET poinformowało, że prokuratura w Szczecinie zdecydowała o przedłużeniu śledztwa. Polscy śledczy twierdzą, że zamachowiec Anis Amri mógł mieć pomocników. Według nieoficjalnych informacji, chodzi o wsparcie w ukryciu się po zamachu oraz w przygotowaniach do zabójstwa polskiego kierowcy. Śledczy o pomoc prawną w ustaleniu domniemanych pomocników terrorysty, zwrócili się do niemieckiej prokuratury.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Comments Brak komentarzy »

Policja potwierdza, że w Belgii nielegalni imigranci zaatakowali trzech kierowców ciężarówek. Wśród dotkliwie pobitych był Polak. Niewykluczone, że napastnicy chcieli się dostać do Wielkiej Brytanii.

Wszystko działo się na parkingu w belgijskim Gentbrugge późnym wieczorem w nocy z 31 lipca na 1 sierpnia. Kierowcy ciężarówek odpoczywali, ponieważ mieli poranny wyjazd do Wielkiej Brytanii. Nie spodziewali się, że ta noc będzie aż tak niespokojna. O wszystkim opowiedział kierowca Remco Bruinier, który przyglądał się całemu zajściu.

Napastnicy zaczęli rzucać w pojazd ciężkimi przedmiotami i robić dużo hałasu. Według świadków, atakujący mężczyźni wyglądali, jakby wpadli w szał. Gdy usłyszał to Polak, postanowił zobaczyć, co się dzieje. Wtedy napadli go nielegalni imigranci. Został brutalnie pobity oraz skopany. Według świadków, prosił o pomoc w wielu językach, ale od nikogo jej nie uzyskał. Ostatecznie polskiemu kierowcy udało się uciec z parkingu

Mniej szczęścia miał kierowca z Włoch. Po dotkliwym pobiciu nie mógł wstać o własnych siłach. Ostatnią ofiara był francuski kierowca. Gdy policja przyjechała na miejsce, sprawcy zdążyli już uciec.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Zaginął polski kierowca Radosław Bronisz. 28-latek jechał z Hiszpanii do Holandii samochodem Renault Master z czerwoną kabiną i szarą plandeką. Rodzina prosi o pomoc. Polski kierowca Radosław Bronisz zaginął podczas trasy z Hiszpanii do Holandii. Kontakt z mężczyzną urwał się 18 lutego o godzinie 6.00. Był wtedy w Burgos. Stamtąd miał jechać drogą A1 w kierunku San Sebastian, a później wzdłuż wybrzeża do Brede w Holandii. Kontaktu od tamtej pory nie nawiązała ani rodzina, ani pracodawca.

Radosław jechał samochodem Renault Master z czerwoną kabiną i szarą plandeką. Numer rejestracyjny to SK 786KP. Mężczyzna ma 190 cm wzrostu i atletyczną budowę, a także czarne, krótkie włosy i piwne oczy. Na obojczyku i prawej łydce ma tatuaże z wzorem tribal.

Osoby, które wiedzą cokolwiek na temat sytuacji zaginionego, rodzina prosi o kontakt pod numerem telefonu +48506022309. Informację przyjmą również policjanci z Zespołu Poszukiwań KMP w Sosnowcu pod nr tel. 032 2961 307, 32 2961 330, 32 2961 315, oficer dyżurny komendy pod nr 032 2961 255, 032 2961 200, a także każda jednostka policji.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »