Facebook pomoże ws. morderstwa 10-letniej Kristiny z Mrowin

Zabójstwem Kristiny z Mrowin na Dolnym Śląsku przed rokiem żyła cała Polska. Dziewczynkę zamordował 22-letni Jakub A. Polskie służby liczą na pomoc Facebooka w tej sprawie. Amerykański gigant miałby udostępnić im rozmowy mężczyzny z osobą, którą miała go podżegać do zbrodni. 10-letnia Kristina zaginęła 13 czerwca ubiegłego roku w dolnośląskich Mrowinach. Dziewczyna ostatni raz była widziana niedaleko domu, gdy wracała ze szkoły. Po kilku godzinach w pobliskim lesie znaleziono jej zakrwawione i roznegliżowane ciało.

Za zabójstwem dziewczynki stał 22-letni Jakub A. Do jego zatrzymania doszło po trzech dniach od morderstwa. Kristina dobrze go znała, bo A. należy do rodziny. Mężczyzna zakochał się w matce 10-latki – swojej ciotce i uznał, że dziewczynka stoi na przeszkodzie do jego związku. Dlatego postanowił ją zamordować.

Po niemal roku od zbrodni, jak donosi „Gazeta Wrocławska”, polskie służby poprosiły Facebooka o pomoc. Prokuratorzy prowadzący śledztwo ws. zabójstwa Kristiny chcą przeczytać wiadomości, jakie Jakub A. wysyłał za pośrednictwem portalu społecznościowego. Jeden z kolegów miał go bowiem podżegać do zabójstwa i sugerował mu, że Kristina stoi na przeszkodzie do jego szczęścia.

Wcześniej prokuratura otrzymała opinię biegłych, z której wynika, że Jakub A. w momencie popełnienia zbrodni był poczytalny. Świadczyć ma o tym fakt, że mężczyzna przed morderstwem zakupił nowe ubrania i próbował sobie zapewnić alibi. Do tego w internecie szukał wskazówek na temat tego, jak upozorować zbrodnię tak, by śledczy pomyśleli, że została ona popełniona na tle pedofilskim.

Jakub A. usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, zbezczeszczenia zwłok oraz podżegania do zabójstwa. Grozi mu za to dożywocie.
Źródło info i foto: wp.pl

Problem przemocy domowej w czasie kwarantanny

Dla ofiar przemocy i wykorzystywania seksualnego kwarantanna i społeczna izolacja stają się wyjątkowo trudne. Liczba przypadków przemocy domowej w czasie epidemii koronawirusa rośnie w gwałtownym tempie. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę rozpoczęła kampanię „Za drzwiami”, w której apeluje o reagowanie w sytuacjach krzywdzenia dzieci.

Epidemia koronawirusa niesie tragiczne skutki w wielu wymiarach. Gwałtownie wzrosła liczba przypadków przemocy domowej. Strach, niepewność, brak poczucia kontroli, atmosfera napięcia i zagrożenia towarzyszące codziennym przekazom medialnym to impulsy eskalujące agresję u dorosłych.

Dodatkowymi czynnikami ryzyka wystąpienia przemocy lub jej nasilenia w przypadku, gdy ta miała miejsce już wcześniej są restrykcyjne ograniczenia, mające minimalizować ryzyko rozprzestrzeniania się koronawirusa i związana z tym przymusowa izolacja. Osoby doświadczające przemocy bywają tygodniami uwięzione w jednym domu ze sprawcą. Te fakty potwierdzają także obserwacje bieżącej pracy Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

– W prowadzonym przez nas od 11 lat Telefonie Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111 to właśnie tegoroczny marzec był rekordowy pod kątem liczby odebranych wiadomości i podejmowanych przez konsultantów interwencji chroniących zdrowie lub życie dzieci – mówi dr Monika Sajkowska, Prezeska Zarządu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

Zadzwoń pod 112

W odpowiedzi na ten stan, Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę rozpoczęła kampanię społeczną „Za drzwiami”. Jej celem jest zachęcenie społeczeństwa do zgłaszania policji zdarzeń związanych z krzywdzeniem dzieci. W sytuacjach zagrożenia zdrowia lub życia dziecka, odpowiednim kontaktem w takich sprawach jest numer alarmowy 112.

– Często nie reagujemy, bo obawiamy się, że możemy kogoś niesłusznie oskarżyć albo, że podjęte działanie nie będzie skuteczne. Tymczasem w wielu sytuacjach dziecko może uratować właśnie ta chwila czyjejś odwagi i odpowiedzialności, by sięgnąć po telefon i zawiadomić odpowiednie służby. Można to zrobić nawet anonimowo – dodaje Sajkowska.

Kampania „Za drzwiami” jest polską wersją kampanii „Behind the door” przygotowanej przez chorwacką agencję Degordian we współpracy z zagrzebiańskim Centrum Ochrony Dzieci i Młodzieży (Poliklinika za zaštitu djece i mladih Grada Zagreba) oraz Ministerstwem Spraw Wewnętrznych Chorwacji. Ze względu na uniwersalny wymiar przekazu, organizatorzy zdecydowali się udostępnić kampanię partnerom ze wszystkich krajów, w których trwa izolacja z powodu pandemii COVID-19. Za realizację akcji w Polsce odpowiada Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę.
Źródło info i foto: interia.pl

Zabrze: 12-latka i 9-latek mieszkali sami przez miesiąc. Ojciec zmarł, matka wyprowadziła się do partnera

Dwunastoletnia dziewczynka i jej dziewięcioletni brat podczas epidemii koronawirusa przez ponad miesiąc mieszkali sami. Matka nagle wyprowadziła się do nowego partnera, ojciec zmarł kilka miesięcy wcześniej. Mieszkanka Zabrza z dnia na dzień pozostawiła w mieszkaniu 12-letnią córkę i 9-letniego syna i wyprowadziła się do nowego partnera. Ojciec dzieci zmarł w październiku, więc musiały radzić sobie same. Po pewnym czasie sąsiedzi zawiadomili policję i zajęli się rodzeństwem.

Cały czas był alkohol. Dzieci nie miały się zbyt dobrze, potrzebowały pomocy. Ja, moi rodzice i koleżanka pomagaliśmy, jak mogliśmy – powiedziała reporterowi Polsat News sąsiadka rodziny.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Policjanci CBŚP wspierają walkę z koronawirusem

W związku ze stanem epidemicznym obowiązującym na terenie Polski, Centralne Biuro Śledcze Policji zainicjowało szereg działań mających wspomóc służby medyczne w walce z pandemią koronawirusa. Zabezpieczone w toku prowadzonych spraw materiały tekstylne, w których były ukryte narkotyki, a także przejęty nielegalny alkohol, zostały przeznaczone dla instytucji znajdujących się na pierwszej linii frontu, w walce z pandemią wirusa SARS-CoV-2 w Polsce.

Policjanci CBŚP z Wrocławia, do sprawy przejęcia ponad 3 ton haszyszu w 2018 roku (CBŚP zapobiegło gigantycznemu przemytowi haszyszu wartego 60 mln zł), zabezpieczyli także 3200 sztuk prześcieradeł, w których był ukryty transport narkotyków. Z inicjatywy policjantów sąd wydał zgodę, aby te materiały tekstylne mogły zostać przekazane służbom medycznym walczącym z pandemią koronawirusa. Można by z nich między innymi wykonać około 200 tysięcy maseczek ochronnych, zmniejszających ryzyko zakażenia patogenem. Policjanci przekazali zabezpieczone materiały Uniwersyteckiemu Szpitalowi Klinicznemu im. Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu.

Policjanci z Zarządu w Olsztynie Centralnego Biura Śledczego Policji w ramach prowadzonych postępowań dotyczących kilku grup przestępczych zajmujących się między innymi wprowadzaniem do obrotu nielegalnych wyrobów akcyzowych, zabezpieczyli łącznie ponad 10 tysięcy 300 litrów alkoholu. Został on już częściowo przekazany jako środek dezynfekcyjny do instytucji walczących z pandemią koronawirusa na obszarze województwa Warmińsko-Mazurskiego. Odbiorcami są między innymi szpitale, Państwowa Straż Pożarna, Państwowa Inspekcja Sanitarna, czy Departament Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miejskiego w Elblągu.

Funkcjonariusze z Zarządu w Łodzi CBŚP w trakcie rozbicia zorganizowanej grupy przestępczej wprowadzającej na rynek między innymi nielegalne wyroby akcyzowe, zabezpieczyli 1300 litrów alkoholu. We współpracy z łódzką KAS jest on przekazywany do szpitali na terenie województwa łódzkiego jako środek dezynfekcyjny, który pomoże służbom medycznym w walce z pandemią.

Łącznie funkcjonariusze CBŚP już przekazali lub przekażą w najbliższym czasie około 11 tysięcy 600 litrów alkoholu, przeznaczonego na środki dezynfekcyjne, a także materiał tekstylny, z którego można by wykonać około 200 tysięcy maseczek ochronnych, dla służb znajdujących się na pierwszej linii frontu walki z pandemią. Mamy nadzieje, że te rzeczy wspomogą służby odpowiedzialne za przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu się koronawirusa.
Źródło info i foto: Policja.pl

Napad na bank w Częstochowie

Do jednego z banków w Częstochowie wszedł zamaskowany mężczyzna i zaczął grozić pracownikom pałką! Zabrał pieniądze i uciekł, nie wiadomo jeszcze, gdzie się ukrywa. Trwa obława policji! W Częstochowie doszło dzisiaj (9 kwietnia), około godz. 10:30, do napadu na bank! Zamaskowany mężczyzna wszedł do jednej z placówek bankowych i przy pomocy przedmiotu przypominającego pałkę wymusił od pracowników wydanie pieniędzy.

– Mężczyzna zabrał pieniądze i uciekł – relacjonuje asp. Sabina Chyra-Giereś z Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.

Na miejscu pracują już policjanci, a w całym mieście trwała obława. Mężczyzna jest poszukiwany! Funkcjonariusze nie mogą zdradzić, jaką kwotę ukradł z banku. Jak udało nam się ustalić, do kradzieży miało dojść przy ul. Polskiego Czerwonego Krzyża w Częstochowie.
Źródło info i foto: se.pl

Polska: 8580 żołnierzy pomaga w walce z koronawirusem

W walkę z koronawirusem zaangażowanych jest w piątek 8580 żołnierzy i pracowników wojska oraz 1071 jednostek sprzętu wojskowego – poinformował na Twitterze minister obrony Mariusz Błaszczak. 1060 żołnierzy wspiera Straż Graniczną w ochronie granic, a 2828 – policję.

Wojsko współpracuje z innymi służbami mundurowymi i z Ministerstwem Zdrowia w działaniach mających powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa; pomaga osobom starszym i objętym kwarantanną. Utrzymuje w gotowości 14 wojskowych szpitali i pięć ośrodków medycyny prewencyjnej.
Źródło info i foto: TVP.info

Ministerstwo Sprawiedliwości chce podwoić liczbę więźniów, którzy będą odbywać karę w systemie dozoru elektronicznego

Ministerstwo Sprawiedliwości chce niemal podwoić liczbę więźniów, którzy będą odbywać karę w systemie dozoru elektronicznego: z pięciu tysięcy teraz do dziewięciu tysięcy. Resort także zmienia przepisy tak, by sądy i więzienia mogły znacznie swobodniej działać za pomocą telekonferencji i poczty elektronicznej.

Rozwiązania mają być częścią pakietu zmian w ustawach związanych z epidemią choroby COVID-19, spowodowaną koronawirusem.

„Więźniowie, mający łączną sumę kar nieprzekraczających 18 miesięcy, będą mogli się ubiegać o odbywanie kar w systemie dozoru elektronicznego” – brzmi komunikat resortu.

Decyzja sądu

To spora zmiana, gdyż teraz taką możliwość mają skazani na maksymalnie rok więzienia. Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że korzysta z niej pięć tysięcy osób, a dziewięć tysięcy spełnia wymagania.

– Każdy przypadek skazanego ocenia sąd penitencjarny, stąd nie wszyscy mają „obrączki”. To się nie zmieni, zostawiamy również decyzję sądowi penitencjarnemu – usłyszeliśmy od jednego z urzędników ministerstwa.

„Obrączki” dla 6 tysięcy

Jeszcze według niedawno przekazywanych oficjalnych informacji wydolność systemu dozoru wynosiła 6 tysięcy osób.

– Chodzi o tych osadzonych, którzy jednocześnie mają aktywną bransoletkę. Bo oczywiście w ciągu roku, gdy kolejni kończyli kary, nawet 12 tysięcy mogło przewinąć się przez system – mówi nam doświadczony funkcjonariusz Służby Więziennej.

Przerwa w karze

Projekt zakłada również specjalną „przerwę” w wykonywaniu kary więzienia, która będzie dotyczyć skazanych do maksymalnie trzy lata więzienia.

„Przepis taki miałby zastosowanie wyłącznie w wyjątkowych sytuacjach, gdy jest to niezbędne do ograniczenia ryzyka epidemii w zakładzie karnym. Wniosek taki nie mógłby dotyczyć skazanego za przestępstwo umyśle zagrożone surowszą karą niż 3 lata więzienia ani skazanego za przestępstwa popełnione w ramach recydywy czy zorganizowanej przestępczości” – brzmi komunikat ministerstwa.

„Awaryjne” funkcjonowanie sądów

Opracowany w resorcie projekt zmian przyznaje również specjalne uprawnienia prezesom sądów apelacyjnych w związku ze stanem epidemii. Będą oni mogli organizować pracę sądów „w przypadku całkowitego zaprzestania czynności przez sąd powszechny lub wojskowy z powodu COVID-19”.

Prezes sądu apelacyjnego w takiej sytuacji będzie miał obowiązek zorganizować „awaryjne” funkcjonowanie sądów – np. posługując się sędziami z działających jeszcze okręgów, aby zapewnić działanie każdego sądu w najbardziej niezbędnych sytuacjach, takich jak np. rozpatrywanie wniosków o areszty tymczasowe.

Podobnie będzie w przypadku, gdy wszystkie sądy powszechne na terenie całej apelacji będą wyłączone. Wtedy Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego będzie miał taki obowiązek – wyznaczyć sądy z innych rejonów, by zastąpiły działanie wyłączonych.

Łącza zamiast rozpraw

Kierownictwo resortu sprawiedliwości chce również, aby jak najwięcej czynności mogło się odtąd odbywać za pomocą łącz, a nie osobiście. Pojawiły się więc przepisy, by np. posiedzenia sądu, na których zapadają decyzje o przedłużeniu aresztu, odbywały się właśnie w taki sposób – osadzony byłby obecny tylko za pomocą telekonferencji ze swojego zakładu karnego.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Policjanci wspierają w utrzymaniu kwarantanny

Resort zdrowia wdrożył ścisły nadzór nad osobami objętymi kwarantanną domową. Umundurowani policjanci wspierając służby sanitarne będą przynajmniej raz na dobę sprawdzać, czy osoby te znajdują się w miejscu kwarantanny oraz czy nie potrzebują pomocy. Zebrane informacje będą przekazywane do służb sanitarnych i wojewodów. Sprawdzenie ma się odbywać w miarę możliwości w pobliżu miejsca kwarantanny, głównie telefonicznie za pomocą służbowego telefonu komórkowego, z odległości umożliwiającej potwierdzenie pobytu osoby w wyznaczonym miejscu – bez bezpośredniego kontaktu z osobami poddanymi kwarantannie. Kontakt z policjantami ma zapewnić bezpieczeństwo zarówno funkcjonariuszom jak i osobom objętym kwarantanną.

Każdy pacjent objęty kwarantanną domową musi być odpowiedzialny i nie narażać innych na ryzyko. Przypominamy, że złamanie kwarantanny podlega karze.

Funkcjonariusze, którzy będą sprawdzali miejsce pobytu osób przebywających w kwarantannie domowej nie będą mieli z nimi bezpośredniego kontaktu, nie będą wchodzić do domu czy mieszkań. Zawsze będą to umundurowani policjanci, którzy wcześniej w miarę możliwości w pierwszej kolejności będą kontaktowali się telefonicznie za pomocą służbowego telefonu komórkowego, z odległości umożliwiającej potwierdzenie pobytu osoby w wyznaczonym miejscu – by potwierdzić, że dana osoba jest w domu i zapytać czy potrzebują pomocy lub wsparcia.

Rozwiewając wątpliwości, co do wyposażenia funkcjonariuszy w specjalne stoje ochronne, przypominamy, że wyposażeni są w nie funkcjonariusze czy ratownicy, którzy mają bezpośredni kontakt z osobami zarażonymi, czy badanymi. W każdym przypadku, gdy zajdzie potrzeba bezpośredniego kontaktu z osobami objętymi kwarantanną policjanci będą postepować zgodnie z wytycznymi inspektorów sanitarnych. Z kolei w przypadku kontroli autobusów itp. w specjalne uniformy wyposażeni są Ci funkcjonariusze, którzy wchodzą do autobusów i mają bezpośredni kontakt z przewożonymi osobami.

Apelujemy o rozsądek. Jeśli jesteśmy objęci kwarantanną, to mamy obowiązek być w miejscu kwarantanny!
Źródło info i foto: Policja.pl

Jędrzej C. skazany. Nie udzielił pomocy pracownicy, która doznała wylewu

Na karę roku więzienia z warunkowym jej zawieszeniem na trzy lata skazał w piątek Sąd Rejonowy w Środzie Wlkp. Jędrzeja C. Mężczyzna oskarżony był o nieudzielenie pomocy nielegalnie zatrudnionej w jego firmie obywatelce Ukrainy o zatrudnianie pracowników bez stosownej procedury. O wyroku Sądu Rejonowego w Środzie Wielkopolskiej poinformowało w piątek biuro prasowe poznańskiego Sądu Okręgowego.

Jędrzej C. uznany został winnym zarzucanych mu czynów. Sąd skazał go w piątek na karę łączną roku więzienia z warunkowym jej zawieszeniem na 3 lata; mężczyzna został także zobowiązany do informowania o okresie próby. Na Jędrzeja C. została ponadto nałożona grzywna w wysokości 50 tys. zł.

Do czynów zarzucanych Jędrzejowi C. doszło na początku stycznia 2018 r. koło Środy Wielkopolskiej. Oksana K. mieszkała na terenie zakładu, w którym była nielegalnie zatrudniona. Gdy poza godzinami pracy doznała wylewu, pracodawca nie wezwał pomocy. Zawiózł kobietę i jej siostrę w okolice Środy Wielkopolskiej. Tam zatrzymał się w pobliżu przystanku autobusowego i zadzwonił na numer alarmowy. Przyjechała policja, po chwili pogotowie ratunkowe. Kobieta w ciężkim stanie trafiła do szpitala, gdzie stwierdzono u niej krwotok do pnia mózgu. Kobieta niedawno zmarła.

Pracodawcy kobiety – Jędrzejowi C. – postawiono łącznie dziewięć zarzutów. Jeden dotyczy nieudzielenia pomocy, zaś osiem pozostałych zatrudniania pracowników bez stosownej procedury. Grozi za to do trzech lat więzienia.

Po zdarzeniu Jędrzej C. zadeklarował pomoc poszkodowanej kobiecie, a jego adwokat złożył wniosek o warunkowe umorzenie sprawy. Pełnomocnik przedsiębiorcy podkreślał m.in., że Jędrzej C. przyznał się do stawianych mu zarzutów, swoje zachowanie tłumaczył „spanikowaniem”. Obrońca wskazał także, że została zawarta ugoda pozasądowa z pełnomocnikiem poszkodowanej Ukrainki. Strony zobowiązały się do zachowania w tajemnicy jej warunków. Wniosek obrony poparł pełnomocnik Ukrainki, a ona podpisała odciskami palców oświadczenie, że „nie żąda ścigania i ukarania Jędrzeja C., gdyż się z nim pojednała”. Na warunkowe umorzenie postępowania nie zgodził się prokurator z uwagi na – jak podkreślił – „wysoki stopień szkodliwości społecznej czynu”.

We wrześniu 2018 r. sąd w Środzie Wielkopolskiej zdecydował jednak o warunkowym umorzeniu postępowania karnego wobec Jędrzeja C. na okres dwóch lat próby. Orzekł także na rzecz pokrzywdzonej nawiązkę w wysokości 10 tys. zł, a także poniesienie przez oskarżonego kosztów sądowych. Apelację od tego wyroku złożyła prokuratura, domagając się uchylenia wyroku w całości, wskazując na błędy w ustaleniach faktycznych i brak podstaw do warunkowego umorzenia postępowania. Pełnomocnicy poszkodowanej kobiety, jak i oskarżonego, wnieśli o odrzucenie apelacji, podkreślając, że strony doszły do porozumienia, pojednały się i zawarły ugodę.

W czerwcu ub.r. Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał prawomocny wyrok – zdecydował o uchyleniu wyroku sądu pierwszej instancji oraz zwrocie sprawy do Sądu Rejonowego w Środzie Wielkopolskiej w celu ponownego rozpoznania.

Ponowny proces Jędrzeja C. ruszył w grudniu ub. roku. Oskarżony przyznał się do stawianych mu zarzutów. Za pośrednictwem swojego obrońcy złożył także wniosek o dobrowolne poddanie się karze.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Aresztowano pomocnika Magdaleny K. Kobieta kierowała gangiem handlującym narkotykami

Andrzej R. został w niedzielę aresztowany na trzy miesiące przez krakowski sąd. Mężczyzna miał pomagać w ucieczce Magdalenie K., zatrzymanej w piątek domniemanej przywódczyni gangu związanego z kibolami Cracovii. Magdalena K. podejrzana jest o kierowanie grupą przestępczą handlującą na masową skalę narkotykami.

Magdalenę K. słowacka policja zatrzymała w piątek w miejscowości Zwoleń, około 20 kilometrów od Bańskiej Bystrzycy. K. była osobą najpilniej poszukiwaną przez polską policję. Została zatrzymana przed godziną 15 podczas dynamicznej akcji policji wkrótce po wjechaniu na Słowację z Węgier. Policjanci wybili szyby wypożyczonego samochodu, którym podróżowała kobieta. Po zatrzymaniu przewieźli ją na miejscową komendę.

Andrzej R. zatrzymany i aresztowany

Razem z nią Słowacy zatrzymali Andrzeja R. Według informacji tvn24.pl to on wywiózł Magdalenę K. z apartamentu w Budapeszcie, gdzie kobieta ukrywała się w ostatnim czasie. Śledzeni przez węgierską, a później słowacką policję dotarli do oddalonego o 70 kilometrów od granicy węgiersko-słowackiej Zwolenia. Tam czekała już na nich blokada przygotowana przez słowacką policję: kilka radiowozów, antyterroryści i znajdujący się w gotowości policyjny śmigłowiec. Podczas zatrzymania Andrzej R. zablokował drzwi w wypożyczonym samochodzie – dlatego Słowacy wybili dwie szyby i wyciągnęli Magdalenę K. oraz jej kierowcę na ziemię.

Po przewiezieniu na komendę Magdalena K. trafiła do aresztu ekstradycyjnego. Tymczasem Andrzej R. został zwolniony przez Słowaków i odkonwojowany do granicy w Chyżnem. Tam czekała już na niego polska policja. Mężczyzna został zatrzymany natychmiast po przekroczeniu granicy polsko-słowackiej i przewieziony do komendy wojewódzkiej w Krakowie. Tam postawiono mu zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz pomocy w ukrywaniu się Magdalenie K. W niedzielę po południu krakowski sąd aresztował mężczyznę na trzy miesiące.

Magdalena K. podejrzana o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą

Magdalena K. oraz Andrzej R. znali się dobrze od lat. K. jest podejrzana o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, która handlowała na masową skalę narkotykami (zarzuty dotyczą sprowadzenia do Polski 5,5 tony marihuany wartej 88 milionów złotych oraz 120 kg kokainy o wartości 4,3 miliona euro). Kobieta miała także utrudniać postępowanie karne, składać fałszywe zeznania oraz nakłaniać do tego inne osoby.

Gang, którym miała kierować K., stworzyło trzech braci Z.: Adrian, Jakub i Mariusz. Magdalena K. jest konkubiną tego ostatniego. Mężczyźni byli kibolami Cracovii, zorganizowana grupa przestępcza powstała w oparciu o struktury pseudokibiców. Z kibolami Cracovii powiązany jest również Andrzej R. On też stworzył swoją grupę przestępczą z braćmi Arkadiuszem, Mateuszem i Pawłem. A część narkotyków, którymi handlowali pochodziła od grupy Magdaleny K. Pod koniec roku przed krakowskim sądem zapadł wyrok w sprawie grupy gangu rodziny R. Andrzej R. został, na razie nieprawomocnie, skazany na 6 lat i trzy miesiące więzienia. O tym, czy trafi za kraty, wkrótce zdecyduje sąd apelacyjny.
Źródło info i foto: tvn24.pl