Zagadkowy komandos pomógł podczas zamachu na hotel w Nairobi. Jest nagranie

Na zdjęciach i nagraniach z niedawnego zamachu na hotel w Nairobi, dostrzeżono zagadkowego pomocnika kenijskiego wojska i policji. To biały mężczyzna wyposażony jak członek jednostki specjalnej. Brytyjskie media twierdzą, że to komandos elitarnego SAS, który akurat ćwiczył z Kenijczykami i razem z nimi ruszył do akcji.

Do zamachu na luksusowy kompleks hotelowy w Nairobi doszło we wtorek po południu. Czterech terrorystów, prawdopodobnie z somalijskiej organizacji Al-Shabab, wtargnęło na jego teren i zabiło 21 osób, zanim sami zostali zabici po kilkunastu godzinach walki.

Nietypowe postacie

Na zdjęciach i nagraniach z miejsca zamachu widać, poza licznymi kenijskimi policjantami oraz żołnierzami, co najmniej dwóch uzbrojonych obcokrajowców o białym kolorze skóry. Zwłaszcza jeden przyciągał uwagę, ponieważ wyraźnie czuł się pewnie w sytuacji i współpracował z Kenijczykami. Miał na sobie cywilne ubranie oraz kamizelkę kuloodporną z oporządzeniem. W przeciwieństwie do Kenijczyków na twarzy miał kominiarkę. Dodatkowo w rękach miał specyficzny kanadyjski karabinek C8 (daleki kuzyn amerykańskich M16), wykorzystywany przez brytyjskich komandosów pod oznaczeniem L119A2.

Według brytyjskich mediów, samotny pomocnik to żołnierz elitarnej i bardzo skrytej jednostki specjalnej SAS. Tabloid „The Sun” twierdzi, że komandos w czasie akcji brał udział w wymianie ognia z zamachowcami.
Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,24376553,zagadkowy-komandos-pomogl-podczas-zamachu-zostal-sfotografowany.html
Źródło info i foto: Gazeta.pl

8 lat więzienia dla tureckiego hakera, który pomógł ukraść 55 mln dolarów

Turecki haker Ercan Findikoglu został w piątek skazany przez sąd w Nowym Jorku na osiem lat więzienia za udział w trzech cyberatakach, które umożliwiły w skali globalnej kradzież 55 milionów dolarów z bankomatów. 35-letni Findikoglu, który w sieci występował pod pseudonimami „Segate”, „Predator” i „Oreon”, w marcu zeszłego roku przyznał się do zarzucanych mu czynów.

Findicoglu był mózgiem tych przestępczych działań. Hakerzy zinfiltrowali systemy firm przetwarzających transakcje kartami przedpłaconymi, eliminując limity pobierania gotówki oraz wysyłając numery PIN i kody dostępu do wielu wspólników, którzy w ciągu kilku godzin kradli pieniądze z bankomatów.

Findikoglu otrzymał następnie swój udział w złodziejskim łupie.

Turecki haker został aresztowany na wniosek władz USA, gdy w 2013 r. wybrał się do Niemiec. Agencja Associated Press pisze, powołując się na byłego agenta amerykańskiej Secret Service (agencji do walki z przestępczością finansową), że służby amerykańskie monitorują poszukiwanych cudzoziemskich hakerów, licząc na to, że pojawią się oni kiedyś w kraju, który wyda ich Stanom Zjednoczonym.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Edward Snowden pomógł terrorystom?

Po zamachach w Paryżu padają oskarżenia, że ujawniając programy masowej inwigilacji, Edward Snowden pomógł terrorystom. – Ma krew na rękach – mówi były szef CIA. Dwa lata temu Snowden, analityk amerykańskiego wywiadu elektronicznego NSA, uciekł do Hongkongu, a potem do Rosji, z tysiącami tajnych dokumentów. Przekazał je dziennikarzom, którzy stopniowo je ujawniali. Dlatego wiemy, że rząd USA na masową skalę podsłuchuje telefony i podgląda internet. Ale czy dowiedzieli się o tym i terroryści? Czy wiedzieli już wcześniej? To pytanie jest stawiane teraz, po zamachach terrorystycznych w Paryżu.

– Dzięki Snowdenowi terroryści zrozumieli, jak ich śledzimy, i dlatego zmienili swoje metody pracy. On ma krew na rękach – twierdzi James Woolsey, dyrektor CIA w latach 1993-95.

W europejskich i amerykańskich mediach pojawiły się spekulacje, że zamachowcy z Paryża komunikowali się za pomocą powszechnie dostępnego systemu szyfrującego – tak mieli uznać wysocy rangą przedstawiciele rządów Belgii i Francji. Według innych źródeł porozumiewali się jakimś grepsem na czacie na platformie Play Station, tzn. rozpłynęli się w masie milionów nastolatków i fanów gier, którzy paplają o swoich wirtualnych przygodach.

– Dzięki Snowdenowi terroryści Państwa Islamskiego przeszli rodzaj szkoły – dowiedzieli się, jak zbieramy o nich informacje. I potrafili się zaadaptować – twierdzi Michael Morell, wicedyrektor CIA w latach 2010-13. – Ale jeszcze bardziej szkodliwe były oskarżenia, które pojawiły po Snowdenie, że prywatność obywateli jest rzekomo zagrożona. Media relacjonowały to w sensacyjny sposób. Kiedy dzwonisz do babci w Arkansas, NSA ma cię na podsłuchu. I podobne bzdury. Na fali tego przyjęto w USA nowe prawo ograniczające inwigilację. Firmy z branży IT zaczęły wprowadzać w powszechnie używanych urządzeniach systemy szyfrujące nie do złamania [zrobił to m.in. Apple – nikt nie może sprawdzić zawartości iPhone’a bez zgody jego właściciela, nawet Apple].

Snowden, który wciąż ukrywa się w Rosji przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości, nie odpowiada na oskarżenia. Ale w jego obronie wystąpił Glenn Greenwald – pierwszy dziennikarz, z którym spotkał się on po ucieczce do Hongkongu w maju 2013 r. „Terroryści jeszcze przed Snowdenem wiedzieli, że rządy ich podsłuchują – pisze Greenwald na swojej stronie internetowej. – Dowodów na to jest mnóstwo. W lutym 2001 r. dziennik » USA Today «donosił, że Al-Kaida przechytrzyła służby specjalne, ponieważ używa systemu szyfrującego. » Christian Science Monitor «cytował wtedy szefa NSA, który narzekał publicznie, że nie może podsłuchiwać Al-Kaidy w internecie, ponieważ stosuje ona zaawansowane techniki szyfrujące”.

Warto dodać – o czym Greenwald już nie wspomina – że Osama ben Laden mógł wiele lat ukrywać się w Pakistanie przed Amerykanami głównie dlatego, że nie używał telefonów, nie miał internetu i porozumiewał się ze swoimi ludźmi tylko za pomocą kuriera. A zatem doskonale zdawał sobie sprawę z możliwości służb wywiadowczych USA.

Jeśli chodzi o zmiany prawa, na które narzeka Morell, to faktycznie przepisy zmieniono – NSA nie będzie już gromadziła w swoich bazach danych informacji o połączeniach telefonicznych wszystkich Amerykanów (każdorazowo zapisywane są numery rozmówców, miejsce, w którym się znajdowali, i czas połączenia). Teraz będą one kolekcjonowane przez sieci komórkowe, które dopiero po nakazie sądowym przekażą NSA informacje o połączeniach konkretnej osoby.

Ale prawo to wchodzi w życie dopiero z końcem listopada. Teraz jeszcze NSA działa na starych zasadach, czyli zasysa wszystkie połączenia telefoniczne na terenie USA do swoich baz danych. Dlatego oskarżenie, że „zmiany prawa utrudniają pracę służbom”, jest naciągane.

Poza Ameryką NSA ma już absolutnie wolną rękę – może podsłuchiwać i podglądać, kogo i jak zechce. Konstytucja chroni tylko obywateli USA, w sprawie obcokrajowców milczy. Dlatego m.in. przez wiele lat podsłuchiwano telefon kanclerz Niemiec Angeli Merkel, co – gdy wyszło na jaw dzięki Snowdenowi – wywołało poważny kryzys zaufania na linii Berlin – Waszyngton. W tej kwestii prawo się nie zmieniło, prezydent Barack Obama obiecał jedynie publicznie, że NSA nie będzie inwigilować przyjaciół.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Zabito prawnika lekarza, który pomógł namierzyć Osamę bin Ladena

Prawnik lekarza Szakila Afridiego, który pomógł CIA w polowaniu na przywódcę Al-Kaidy Osamę bin Ladena, został zastrzelony – podała pakistańska policja. Do zabójstwa doszło we wtorek. Samiullah Afridi reprezentował dr. Szakila Afridiego, który w 2012 roku został skazany na 33 lata więzienia za pomoc amerykańskim służbom wywiadowczym w potwierdzeniu tożsamości Osamy bin Ladena, który ukrywał się w swojej twierdzy w pakistańskim Abbottabadzie. Wyrok uchylono w 2013 roku. Doktor Afridi przebywa w więzieniu, gdzie czeka na kolejny proces.

Lekarz przeprowadził akcję szczepień przeciwko polio, chcąc zdobyć próbki DNA czterech żon i dzieci, które mieszkały w willi bin Ladena, aby ustalić czy są spokrewnione z bin Ladenem. CIA podejrzewała, że w willi w Abbottabadzie ukrywa jeden z liderów organizacji terrorystycznej, ale nie podejrzewała, że jest to sam szef Al-Kaidy.

Zabójstwo prawnika

Prawnik lekarza został zastrzelony we wtorek, kiedy wracał do swojego domu w północno-zachodniej części Peszawaru. Zdaniem władz w obawie o swoje bezpieczeństwo przez dłuższy czas przebywał za granicami Pakistanu. Do kraju wrócił przed kilkoma dniami. – Wracał do domu, gdy uzbrojeni mężczyźni otworzyli do niego ogień. Został postrzelony dwukrotnie – w brzuch i szyję. Zmarł na miejscu – powiedział przedstawiciel policji w Peszawarze Jamal Hussain.

Do zabójstwa przyznało się dwóch mężczyzn z ugrupowania Jundullah, jednego z odłamów al-Kaidy. – To my go zabiliśmy, bo bronił Szakila Afridiego, który jest naszym wrogiem – powiedział przedstawiciel grupy. Później do zabójstwa przyznała się także frakcja Talibów Tehrik-i-Taliban (TTP). – Bronił doktora Afridiego, który szpiegował naszego szejka i najwyższego przywódcę Osamę bin Ladena. Samiullah Afridi reprezentował go w procesie, dlatego zdecydowaliśmy go zlikwidować skoro nie możemy dosięgnąć Szakila Afridiego – powiedział rzecznik ugrupowania.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Oficer straży granicznej nieświadomie pomógł Waldemarowi L. w ucieczce z więzienia

Ujawniamy sensacyjne kulisy ucieczki pedofila z więzienia w Chełmie. Waldemar L. wydostał się z niego dzięki pomocy oficera straży granicznej – ustalił reporter śledczy RMF FM Marek Balawajder. Pogranicznik, który wywiózł przestępcę swoim własnym autem, nie miał pojęcia, że w samochodzie wiezie pedofila. Waldemar L. wraz z grupą innych mężczyzn pracował na terenie jednostki straży granicznej przy ul. Trubakowskiej w Chełmie. Wykonywał prace porządkowo-remontowe. Reporter RMF FM ustalił, że mężczyzna wykorzystał wyjątkową naiwność oficera straży granicznej i fakt, że pogranicznik chciał sprzedać samochód. Waldemar L. zauważył kartkę z ogłoszeniem naklejoną na szybę i zaczepił strażnika, gdy ten pojawił się przy aucie. Mężczyzna pod pretekstem, że jest zainteresowany kupnem samochodu wsiadł do auta i poprosił o jazdę próbną. Z terenu oddziału straży granicznej wyjechał jako pasażer. W trakcie podróży Waldemar L. poprosił o podwiezienie do domu – rzekomo w celu zabrania po drodze także i jego żony, która miała obejrzeć samochód. Żródło info i foto: RMF24.pl

Shakil Afridi oskarżony o zabójstwo

Pakistański wymiar sprawiedliwości oskarżył o zabójstwo lekarza Shakila Afridiego, który pomógł amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) dotrzeć do Osamy bin Ladena. Mężczyznie zarzucono śmierć pacjenta w 2005 roku. Z informacji, do jakich dotarła agencja Reutera wniosek do sądu w tej sprawie zgłosiła matka pacjenta, który zmarł podczas leczenia przez doktora Afridiego. – „Kobieta obwinia Afridiego o śmierć syna. Zeznała, że operował go w szpitalu w regionie Chajber, mimo że nie był chirurgiem, co doprowadziło do śmierci” – powiedział anonimowy przedstawiciel lokalnych władz. Żródło info i foto: wp.pl

78-letni Polak mieszkający w Kanadzie skazany za pomoc w porwaniu swoich wnuków

Mieszkający w Kanadzie 78-letni Polak został skazany na 18 miesięcy aresztu domowego za pomoc córce w wywiezieniu dzieci do Polski. Prawo do opieki nad dziećmi ma ich kanadyjski ojciec. Jak podała agencja The Canadian Press, sędzia, który rozstrzygał w sprawie Tadeusza Ustaszewskiego (kanadyjskie media podają jego nazwisko) powiedział, że gdyby nie stan zdrowia dziadka dzieci, rozważałby wymierzenie kary więzienia. Dziadek dostał też zakaz kontaktów z córką i wnukami. We wtorek, po ogłoszeniu wyroku, Ustaszewski odmówił wypowiedzi dla mediów. Żródło info i foto: Gazeta.pl

Lekarz, który pomógł znaleźć bin Ladena, rozpoczął głodówkę

Pakistański lekarz, który pomógł Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) dotrzeć do Osamy bin Ladena, rozpoczął w tym tygodniu strajk głodowy przeciwko warunkom, w jakich jest przetrzymywany – poinformowali pracownicy pakistańskiego więzienia. W maju Shakil Afridi został skazany na 33 lata więzienia za pomaganie islamskim bojownikom z organizacji Lashkar-e-Islam. Według komentatorów w ten sposób pakistańskie władze chciały ukarać lekarza za współpracę z amerykańskim wywiadem. Wyrok doprowadził do pogorszenia stosunków między Waszyngtonem a Islamabadem. Lekarz przetrzymywany jest w odosobnieniu w zakładzie karnym w Peszawarze na północy kraju. Nie może przyjmować rodziny ani prawników, ma też zakaz rozmawiania przez telefon. Według anonimowego pracownika więzienia jest to kara za wrześniowy wywiad, w którym Afridi wysunął poważne zarzuty wobec pakistańskiej agencji szpiegowskiej. Żródło info i foto: Dziennik.pl

Baszar al-Assad pomógł w ujęciu Muammara Kadafiego

Syryjski prezydent Baszar al-Assad pomógł w ubiegłym roku w schwytaniu i zabiciu libijskiego przywódcy Muammara Kadafiego – takie informacje publikuje brytyjski dziennik „Daily Telegraph”. Gazeta ujawniła zeznania szefa wywiadu libijskich rebeliantów. Mężczyzna twierdzi, że al-Assad pomógł Zachodowi namierzyć Kadafiego w zamian za złagodzenie francuskich nacisków na Damaszek. Brytyjska gazeta twierdzi, że syryjski prezydent jesienią ubiegłego roku przekazał działającym w Libii francuskim agentom numer telefonu satelitarnego Muammara Kadafiego. Cytowany przez gazetę były szef wywiadu libijskich rebeliantów Rami al-Obeidi twierdzi, że w ten sposób Baszar al-Assad pomógł w namierzeniu ukrywającego się w mieście Syrta Kadafiego. Żródło info i foto: interia.pl

Najgroźniejszy pedofil zatrzymany

Dopuścił się co najmniej 7200 przestępstw seksualnych wobec kilkuletnich dzieci. Był wyjątkowo groźny, kluczył przez kilka lat. Wreszcie wpadł w ręce policji. W ujęciu pedofila pomógł jego… syn. Jak poinformowała w środę Ana Lima z Prokuratury Generalnej Regionu Lizbony, wobec ujętego mieszkańca jednej ze stołecznych dzielnic zastosowano areszt tymczasowy. Zatrzymanemu 53-latkowi poza aktami pedofilii zarzuca się przygotowanie i udostępnienie w internecie prawie 154 tys. zdjęć i filmów pornograficznych z udziałem dzieci. Część tych materiałów została sprzedana przez podejrzanego osobom trzecim. Jak dowiedziały się portugalskie media z akt śledztwa, pedofil od lutego 2007 r. wykorzystywał seksualnie kilkoro dzieci obu płci w wieku od 3 do 7 lat. Wśród ofiar Lizbończyka jest potomstwo jego przyjaciół oraz członków rodziny. Żródło info i foto: Dziennik.pl