Oszuści działaja coraz skuteczniej

Oszuści polują na Polaków. Liczba oszustw sięgnęła już w tym roku 100 tysięcy. To o ponad 15 tysięcy więcej niż rok temu o tej porze. Przestępcy próbują od nas wyłudzać pieniądze metodami na wnuczka, na bank, na policjanta, na sanepid, na uchodźców. Ich pomysłowość nie zna granic.

Policja twierdzi, że udaje jej się ustalić większość sprawców. Funkcjonariusze wyliczają, że w tym roku zarzuty usłyszało już 17 tysięcy oszustów. Przestępcy robią się coraz bardziej zuchwali. Próbują wyłudzić coraz większe kwoty.

Niestety najczęściej ich ofiarami padają ludzie starsi, głównie emeryci. Miesięcznie zgłaszanych jest około 12 tysięcy prób wyłudzeń. Rok temu to było tylko 10 tysięcy. Z roku na rok liczba wyłudzeń, głównie na wnuczka, więc rośnie.

Oszuści polują metodą „na bank”

Przestępcy coraz częściej próbują nas oszukać metodą „na bank”. Podszywają się pod pracowników banków i próbują wyciągnąć od nas dane. Instytucje finansowe dostają coraz więcej zgłoszeń o tym problemie.

Oszuści dzwonią i mówią, że telefonują z banku z nową ofertą albo informacją o naszym koncie. Od razu proszą o zweryfikowanie naszej tożsamości: chcą naszego imienia, nazwiska, nazwiska panieńskiego matki, numeru PESEL, numeru karty. Już takie dane umożliwią im wydawanie naszych pieniędzy albo wzięcie kredytu na nasze konto.

Jak się ustrzec? Bankowcy radzą, by się rozłączyć i samemu oddzwonić do banku.

Co ważne, nie dzwońmy pod numer podany przez osobę dzwoniącą, tylko zadzwońmy na oficjalną infolinię banku. Ten numer zawsze znajdziemy w listach z banku albo na stronie internetowej. Czasami oszuści stosują też pewną modyfikacje tej metody. Wysyłają też do nas e-maile, w których informują o kłopotach z naszym kontem. W mailu podają numer telefonu, pod który należy zadzwonić. Tam czeka już fałszywy pracownik banku, który będzie próbował wyłudzić nasze dane i pieniądze.

Oszustwa na „fałszywe mandaty”

Źle zaparkowałeś samochód? Możesz spodziewać się nie tylko mandatu, ale także próby oszustwa. Przestępcy coraz chętniej podszywają się pod policjantów i strażników miejskich.

Przestępcy wydrukowali sobie niemal idealne kopie mandatów za złe parkowanie. Różnica tylko jest taka, że na fałszywym mandacie znajduje się numer konta należący do oszusta. Wszystko inne wygląda jak prawdziwy mandat od mundurowych.

Przestępcy krążą po miastach i szukają źle zaparkowanych aut. Gdy takie znajdą, wkładają kierowcy swój fałszywy mandat za wycieraczkę. Liczą na to, że karę zapłacimy na ich konto. Żeby nie dać się nabrać, lepiej zadzwonić na policję, czy straż miejską i potwierdzić otrzymaną karę. A najlepiej, parkować przepisowo. I w tej metodzie to jedyne skuteczne zabezpieczenie przed oszustami…

Oszustwo „na uchodźcę”

Oszuści mają też nową metodę okradania naszych mieszkań. To tak zwana metoda ” uchodźcę” albo „na Syryjczyka”. Podszywają się pod pracowników Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i proszą o udostępnienie mieszkań dla przybyszów z Bliskiego Wschodu.

Zaczyna się listu w naszej skrzynce pocztowej. Oszuści wysyłają do nas pismo, które wygląda jak oficjalny dokument z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

W tym piśmie anonsowana jest wizyta urzędników MSW, którzy chcą zobaczyć nasze mieszkanie, żeby sprawdzić, czy możemy przyjąć uchodźców. Po kilku dniach oszuści przychodzą, cały czas udając pracowników MSW i proszą o oprowadzenie po mieszkaniu.

Jedna osoba nas zagaduje, a druga okrada.

Niektórzy oszuści podsuwają nawet pismo, w którym zobowiązujemy się im przekazać albo użyczyć nasz lokal. Na tej podstawie zaciągają na nasze konto zobowiązania.

Eksperci ostrzegają jednak – urzędnicy ministerstw nigdy nie chodzą po mieszkaniach, a już na pewno nie każą niczego podpisywać. Nie próbują też umieszczać uchodźców w mieszkaniach prywatnych. Gdy dostaniemy taki list, od razu dzwońmy na policję!

„Na rejestr gospodarczy”

Organy ścigania są niemal bezradne wobec oszustów wyłudzających pieniądze metodą „na rejestr gospodarczy”. Chodzi o wysyłanie do przedsiębiorców druków z wezwaniem do zapłaty w związku z wpisem do rejestru działalności. Jak się później okazuje – fikcyjnego. Tylko w Warszawie w ciągu ostatnich 2 lat na 22 postępowania odmówiono wszczęcia bądź umorzono 20.

Przestępcy w wysyłanych pismach małym drukiem piszą, że opłata jest fakultatywna. Wtedy prokuratura stwierdza, że nadawca, jeśli nawet pobrał opłatę, nie popełnia przestępstwa.

W całym kraju takich podmiotów, które naciągają przedsiębiorców jest ponad 30 – wynika z informacji, którą uzyskał nasz reporter z ministerstwa gospodarki. W tym roku resort złożył w związku z ich funkcjonowaniem 10 zawiadomień do prokuratury.

Nazwy tych podmiotów to kompilacja słów Krajowy Rejestr Podmiotów Gospodarczych, Pracowników, Przedsiębiorców, czy Ewidencja Działalności Gospodarczej. Pojawiło się też nowe zgłoszenie o Rejestrze Działalności Gospodarczej i Firm.
Żródło info i foto: RMF24.pl

55-latek okradał urzędy

Pomysłowość złodziei nie ma końca. Ale jak widać głupota też. Mężczyzna okradał urzędy. Umknęło jego uwadze, że budynki są monitorowane.

Adam P. postanowił trochę zarobić na kradzieżach. Wartościowych przedmiotów szukał nie w mieszkaniach, ale… w urzędach. Pierwsza próba była nieudana – 55-latek włamał się do urzędu w Starych Babicach, ale spłoszyli go urzędnicy. To nie zraziło rabusia i kilka dni później z urzędu w Ożarowie Mazowieckim ukradł torebkę jednej z pracownic. Z kolei w Starych Babicach ukradł telefon komórkowy, dokumenty i pieniądze. W końcu wpadł. Adam P. najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie.
Żródło info i foto: se.pl

Chował narkotyki w odświeżaczu

Pomysłowość dilerów narkotyków nie zna granic. Policjanci z Wrocawia, którzy wpadli do mieszkania 20-letniego bandziora, odkryli prawdziwy magazyn narkotykowy – pisze se.pl
Amfetamina, marihuana i heroina były schowane w torbie na balkonie, lodówce i w odświeżaczu powietrza. Zabezpieczono w sumie 15 tysięcy działek narkotyków, które na czarnym rynku warte były ok. 50 tys. zł. Zatrzymanemu mężczyźnie grozi do 10 lat więzienia. Żródło info i foto: se.pl

Sposoby na ukrycie narkotyków

Pomysłowość posiadaczy i handlarzy narkotyków nie zna żadnych granic. Pewna 47-letnia mieszkanka Łukowa (Lubelskie) znalazła, jej zdaniem bardzo dobrą, kryjówkę na środki odurzające.
Paczki z amfetaminą schowała w puszce z napisem „kasza z gulaszem” – podaje se.pl
A kiedy policjanci, którzy już wcześniej obserwowali mieszkanie kobiety, wkroczyli do akcji, puszkę z „kaszą” schowała do torby. I to była pierwsza rzecz, po którą sięgnęli funkcjonariusze. Żródło info i foto: se.pl

Handlarze przemycali narkotyki w… śledziach

Pomysłowość przestępców nie zna granic. Policjanci z Ostrołęki na dworcu autobusowym znaleźli w reklamówce 20 śledzi nafaszerowanych amfetaminą. Przemycany ładunek miał dojechać do Florencji – informuje se.pl
Patent na przestępstwo był zaskakująco prosty: na dworcu w Ostrołęce jeden z bandytów poprosił kierowcę jadącego do Włoch o przewiezienie torby z tradycyjną polską żywnością dla znajomych za granicą.
W reklamówce znajdowało się m.in. 12 śledzi owiniętych folią. Drugi z przemytników, udając turystę, miał pilnować przesyłki w drodze do Florencji i nadzorować jej przekazanie. – W śledziach była amfetamina zapakowana w prezerwatywy. Policjanci zatrzymali obu mężczyzn – mówi Marzena Sola z biura prasowego radomskiej policji.
Zródlo info: se.pl