Szalony rajd kierowcy w Krakowie. Zniszczył 16 samochodów

W niedzielę rano na jednym z krakowskich osiedli pewien kierowca urządził sobie „rozrywkę”, podczas której uszkodził 16 aut. O sprawie informuje portal tvn24.pl. Jak podaje portal, kierowca urządził sobie rajd na jednym z krakowskich osiedli. Uszkodził 16 samochodów po czym uciekł z miejsca zdarzenia. Całą sytuację zarejestrował osiedlowy monitoring. Do zdarzenia doszło w niedzielę wczesnym rankiem – około godziny 4. Kierowca mógł być prawdopodobnie „pod wpływem alkoholu lub środków odurzających”.

Policja jeszcze nie złapała sprawcy. Znana jest jednak jego tożsamość.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Biegli ustalą poczytalność Kajetana P. Wkrótce akt oskarżenia

W styczniu odbędzie konfrontacja dwóch zespołów biegłych psychiatrów i psychologów, którzy badali poczytalność Kajetana P., zwanego Hannibalem z Żoliborza – ustalił portal tvp.info. Warszawscy śledczy przyznają, że po tej czynności akt oskarżenia przeciwko P. ponownie trafi do sądu. Ma to się stać najpóźniej do lutego.

Konfrontacja zespołów ekspertów, którzy badali Kajetana P., to najważniejsza czynność, jaką zdaniem sądu winna przeprowadzić prokuratura. Dojdzie do niej w połowie stycznia 2018 r., ponieważ śledczy musieli dopasować się do wolnych terminów biegłych.

– Cały czas stoimy na stanowisku, że w czasie śledztwa zrobiliśmy wszystko, co potrzeba. Kiedy pierwsza opinia nas nie przekonała, bo wśród ekspertów nie było pełnej zgody co do niepoczytalności podejrzanego, zdecydowaliśmy na powołanie drugiego zespołu. Nie rozumiemy, dlaczego sąd nie chce wziąć na siebie oceny dowodów – mówi jeden ze śledczych.

Ostrzejsi w ocenie są policjanci, którzy zajmowali się zbrodnią Kajetana P. – Nikt, kto miał kontakt z Kajetanem, nie ma wątpliwości, że gdy tylko odzyska on wolność, dopuści się kolejnej zbrodni. Szybciej to się stanie, gdyby trafił do zamkniętego szpitala psychiatrycznego, bo mógłby go opuścić już po kilku latach i zrealizować swoje fantazje – przekonuje jeden z funkcjonariuszy.

Sąd zwraca sprawę

Akt oskarżenia ws. Kajetana P. został skierowany do sądu w połowie lipca br. 27-latek został oskarżony o brutalne zabójstwo w 2016 r. tłumaczki języka włoskiego i napaść na policjanta oraz biegłą psycholog.

Trzy miesiące później Sąd Okręgowy zwrócił śledczym sprawę Kajetana P. i nakazał uzupełnić postępowanie. Za najważniejsze uchybienie sąd uznał brak konfrontacji biegłych psychiatrów i psychologów z obu zespołów biegłych wypowiadających się w zakresie poczytalności oskarżonego. Ponadto nakazano doręczenie oskarżonemu i jego obrońcy kopii opinii psychiatrycznej oraz sporządzenie czytelnych odpisów protokołów zeznań świadków oraz jednego protokołu przesłuchania podejrzanego.

Prokuratura uznała tę decyzję za całkowicie bezpodstawną i ją zaskarżyła. – Nie można mówić o brakach postępowania przygotowawczego w tym zakresie. Prokurator uzyskał na potrzeby śledztwa opinie biegłych i dokonał ich oceny, wskazując, że pełny walor dowodowy może mieć opinia uzyskana na późniejszym etapie, sporządzona o pełniejszy materiał dowodowy. Wskazana przez sąd konieczność przeprowadzenia konfrontacji pomiędzy biegłymi – autorami opinii psychiatrycznych i psychologicznych – wynika zatem nie z braków postępowania przygotowawczego, ale z wątpliwości sądu – przekonywali śledczy.

Mimo tych argumentów sąd apelacyjny odrzucił zażalenie prokuratury.

Makabryczne odkrycie

3 lutego 2016 r. strażacy otrzymali wezwanie do budynku przy ul. Potockiej na warszawskim Żoliborzu. Zaniepokojeni sąsiedzi zaalarmowali, że z lokalu na pierwszym piętrze wydobywa się dym. Po wejściu do środka strażacy odkryli, że pali się duży worek. Okazało się, że w środku znajduje się ciało młodej kobiety bez głowy. Głowę znaleziono w innym pomieszczeniu, ukrytą w plecaku. Następnego dnia śledczy potwierdzili, że zamordowaną jest Katarzyna J., mieszkanka Radomia, która jakiś czas temu zamieszkała w stolicy.

Kajetan P. uciekł z Polski, najpierw do Niemiec, a później do Włoch, skąd dotarł na Maltę. Tam właśnie został zatrzymany 17 lutego. Planował wyjazd do Tunezji.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła mu 27 lutego zarzut zabójstwa Katarzyny J. Kajetan P. przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia, które są zbieżne z materiałem dowodowym. Zrezygnował z renomowanego prawnika, którego wynajęła mu rodzina. Stwierdził, że chce sam bronić się przed sądem. Mimo to prokuratura przyznała mu obrońcę z urzędu.

Przypadkowa ofiara

Decyzję o morderstwie P. miał podjąć „miesiąc lub dwa przed samym zdarzeniem”. Podczas przesłuchania tłumaczył, że morderstwo miało na celu – jak sam powiedział – „pozbycie się słabości, jaką jest przekonanie, iż życie ludzkie jest warte więcej od świni lub komara”.

– Poszukiwał ofiary. Uznał, że powinna to być osoba obca, lektor języka, ponieważ z taką osobą miałby – z uwagi na wykonywane obowiązki – pewną nić porozumienia i wzbudzałby zaufanie. Całkowity przypadek zadecydował, że ofiarą została Katarzyna J. Telefon do niej znalazł na stronie internetowej z ogłoszeniami o korepetycjach językowych – tłumaczył prok. Przemysław Nowak, ówczesny rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Źródło info i foto: TVP.info

ISIS sprzedawało drukarki na eBay-u. Wyniki śledztwa FBI

Śledztwo FBI ujawniło globalną sieć powiązań ISIS. Terroryści mieli wykorzystywać znaną platformę zakupową eBay do przesyłania pieniędzy do Stanów Zjednoczonych. Środki te miały być przeznaczone na „działania operacyjne”.

Sprzedaż drukarek za pośrednictwem eBay miała służyć ukryciu przepływu gotówki między przedstawicielem ISIS a sympatykami i bojownikami Państwa Islamskiego w USA. Wykorzystując płatności PayPal, przesyłali pieniądze przez sieć od Wielkiej Brytanii po Bangladesz – podaje „Wall Street Journal”.

Domniemanym beneficjentem środków płynących z Syrii do USA miał być 30-latek, którego aresztowano niecały rok temu w Maryland. Młody mężczyzna był instruowany, by pieniądze wykorzystać do celów operacyjnych – wynika z raportu FBI. Nie przyznał się jednak do winy ani do przynależności do ISIS. Obecnie znajduje się w areszcie federalnym, a jego prawnik odmawia komentarza – podaje „WSJ”.

FBI alarmuje, że terroryści coraz częściej wykorzystują nowe technologie i internet do finansowania światowego terroryzmu. Po zamachach z 11 września USA i inne kraje skoncentrowały się na formalnych systemach bankowych, śledząc podejrzane międzynarodowe transakcje, za którymi mogłyby stać grupy terrorystyczne.

Jak zauważają eksperci think tanku The Washington Institute for Near East Policy, Państwo Islamskie wyjątkowo biegle posługuje się mediami społecznościowymi, by tam pozyskiwać donatorów. Jak pisaliśmy w money.pl, roczne przychody ISIS z tego źródła stanowią około 50 mln dolarów.
Źródło info i foto: Money.pl

Julian Assange chce azylu we Francji

Po umorzeniu obciążającego go śledztwa w Szwecji Julian Assange chce prosić o azyl Francję. To może być utrudnione, bo twórca Wikileaks jest nadal ścigany przez brytyjską policję. O pomyśle dotyczącym poszukania azylu w kolejnym kraju, jakim jest Francja, poinformował adwokat Assange’a, Juan Branco. Jego pełnomocnik nie sprecyzował, w jaki sposób będzie to możliwe, biorąc pod uwagę zapowiedzi brytyjskiej policji.

Szwedzka prokuratura poinformowała w piątek o umorzeniu dochodzenia wobec założyciela demaskatorskiego portalu WikiLeaks. Brytyjska policja twierdzi jednak, że i tak go zatrzyma, jeśli Assange opuści ambasadę Ekwadoru w Londynie, gdzie obecnie się ukrywa.

Assange nie mógł w to uwierzyć

Drugi prawnik założyciela WikiLeaks, Per E. Samuelsson, nazwał umorzenie dochodzenia „całkowitym zwycięstwem Juliana Assange’a”. – Teraz może opuścić ambasadę, gdy tylko będzie chciał. Wygraliśmy sprawę Assange’a – powiedział w szwedzkim radiu. Dodał, że Assange „jest szczęśliwy i czuje ulgę”, ale „krytycznie odnosił się do tego, że trwało to tak długo”.

Adwokat przekazał swemu klientowi dobre wieści, wysyłając mu SMS-a, na co ten opisał: „Naprawdę? O mój Boże”. Na koncie Assange’a na Twitterze umieszczono zdjęcie, na którym 45-latek się uśmiecha.
Źródło info i foto: wp.pl

2 rosyjskich szpiegów i 2 hakerów oskarżeni w sprawie ataku na 500 mln kont użytkowników Yahoo!

Dwaj rosyjscy szpiedzy, jeden znany rosyjski haker i Rosjanin z kanadyjskim obywatelstwem zostali oskarżeni o kradzież poufnych informacji z 500 milionów kont użytkowników portalu internetowego Yahoo. Do ataku miało dojść pod koniec 2014 r., ale informacja o tym została podana do wiadomości publicznej we wrześniu 2016 r. Dwóch oskarżonych to rosyjscy oficerowie FSB, a pozostali dwaj są hakerami. Jeden z oskarżonych został aresztowany w Kanadzie.

“Cyberprzestępczość stwarza poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa i dobrobytu naszego narodu, a to jest jedno z największych naruszeń danych w historii” – powiedział prokurator generalny Jeff Sessions.

Oskarżeni to trzej rosyjscy obywatele zamieszkali w Rosji: 33 – letni Dmitry Aleksandrovich Dokuchaev, 43 – letni Igor Anatolyevich Sushchin , 29 – letni Alexsey Alexseyevich Belan, aka “Magg,” oraz 22 – letni obywatel Kazachstanu i Kanady, na stałe mieszkający w Kanadzie Karim Baratov, aka “Kay”, “Karim Taloverov” i “Karim Akehmet Tokbergenov” .

Dokuchaev i Sushchin byli pracownikami FSB. To pierwszy taki przypadek, gdy rosyjskim urzędnikom postawiono zarzut przestępstw cybernetycznych. Alexsey Alexseyevich Belan znajduje się na liście hakerów najbardziej poszukiwanych przez USA, był wielokrotnie oskarżony w Stanach Zjednoczonych. Karim Baratov, został aresztowany w Kanadzie.

Według Departaentu Sprawiedliwości, “oskarżeni używali nieautoryzowanego dostępu do systemów Yahoo do kradzieży informacji od co najmniej 500 milionów kont Yahoo, a następnie wykorzystywali niektóre z tych skradzionych informacji w celu uzyskania nieautoryzowanego dostępu do zawartości konta w Yahoo, Google i innych dostawców poczty elektroniczej, w tm kont dziennikarzy rosyjskich, amerykańskich i rosyjskich urzędników państwowych i pracowników sektora prywatnego w zakresie finansów, transportu i innych firm”.

W akcie oskarżenia wymieniono 47 przestępstw , w tym dopuszczenie się szpiegostwa gospodarczego, oszustw komputerowych, kradzieży tajemnic handlowych.
Źródło info i foto: polskieradionyc.com

Hakerzy zaatakowali erotyczny portal randkowy. Zagrożone dane 412 milionów użytkowników

Dane 412 mln użytkowników sieci randkowej dla dorosłych mogą wyciec do sieci. To efekt hakerskiego ataku m.in. na znany erotyczny serwis randkowy AdultFriendFinder. To dziesięciokrotnie większy wyciek danych niż ten, z którym mieliśmy do czynienia w przypadku ataku na serwis randkowy Ashley Madison. Wówczas wykradziono dane 39 mln użytkowników.

Potężny wyciek

Atak na sieć FriendFinder Networks jest o wiele poważniejszy, bo dotyczy wielu serwisów. Wśród nich są m.in. erotyczny serwis randkowy AdultFriendFinder, z którego wykradziono dane z 339 mln kont, a także serwisy z kamerkami i pornografią Cams.com (62 mln kont), Penthause (7 mln kont), Stripshow (1,4 mln kont), czy iCams (1,3 mln kont). Administratorzy sieci FriendFinder Networks apelują do swoich klientów, aby ze względów bezpieczeństwa, jak najszybciej zmienili hasło dostępu do swoich kont. Zapewniają też, że podjęli odpowiednie kroki, aby załatać dziurę w zabezpieczeniach.

– Otrzymaliśmy zgłoszenia dotyczące potencjalnych luk w zabezpieczeniach. Zidentyfikowaliśmy problem i go naprawiliśmy. Podjęliśmy już stosowne kroki, które pozwolą nam ocenić sytuację – mówi Diana Ballou, wiceprezes FriendFinder Networks.

Za późno?

Nie wiadomo jednak, czy działania sieci nie są spóźnione techcrunch.com podaje, że hakerzy włamali się do sieci w zeszłym miesiącu. Wtedy też otrzymali dostęp do danych 300 mln kont serwisu AdultFriendFinder, który reklamuje się jako „największy na świecie portal dla swingersów”. Serwis LeakedSource informuje, że hakerzy włamując się do sieci posłużyli się tzw. exploitem, czyli programem wyszukującym błędy i luki w oprogramowaniu. Podkreślają też, że administratorzy FriendFinder Networks popełnili wręcz szkolne błędy niewłaściwie zabezpieczając dane swoich użytkowników. Według ich informacji baza danych z nazwami użytkowników i hasłami miała nie tylko zawierać dane 15 mln osób, które usunęły konta, ale co gorsza wcale nie była szyfrowana.

Co ważne według LeakedSource baza danych, którą zdobyli hakerzy nie wyciekła jeszcze do publicznej sieci. Nie wykluczone jednak, że tak się wkrótce stanie. Osoby, które mają konta w wyżej wymienionych serwisach powinny jak najszybciej zmienić w nich hasło, a także zmienić kody dostępu do portali społecznościowych i skrzynki e-mail, szczególnie w przypadku, kiedy używali tych samych haseł.
Żródło info i foto: tvn24bis.pl

Julian Assange nie ma dostępu do internetu z powodu ataków na Clinton

Założyciel demaskatorskiego portalu WikiLeaks Julian Assange został czasowo pozbawiony dostępu do internetu z powodu ataków na kandydatkę w wyborach prezydenckich w USA Hillary Clinton – poinformował we wtorek resort spraw zagranicznych Ekwadoru. Od czterech lat Assange przebywa w ambasadzie Ekwadoru w Londynie. Schronił się tam, by uniknąć ekstradycji do Szwecji.

„Rząd Ekwadoru reprezentuje zasadę nieingerencji w sprawy wewnętrzne innych państw, nie miesza się w kampanie wyborcze i nie wspiera określonych kandydatów” – głosi komunikat ekwadorskiego MSZ.

Ministerstwo podkreśliło jednocześnie, że władze Ekwadoru nie zmieniły swego stanowiska w kwestii azylu, którego udzieliły założycielowi WikiLeaks. „Ekwador, zgodnie ze swoją tradycją, będzie bronił praw człowieka, a zwłaszcza osób, które są ofiarami prześladowań politycznych” – zapewniły ekwadorskie władze.

20 tys. maili Demokratów

Pod koniec lipca, tuż przed konwencją Partii Demokratycznej, podczas której formalnie nominowano Hillary Clinton jako kandydatkę na prezydenta, WikiLeaks opublikował ok. 20 tys. maili polityków tej partii. W związku z tą sprawą FBI wszczęło dochodzenie w sprawie włamania hakerów na serwery Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej (DNC).

Wśród ujawnionych listów elektronicznych są takie, w których przedstawiciele Komitetu szydzą z najpoważniejszego rywala Clinton do nominacji prezydenckiej Demokratów, senatora Berniego Sandersa i jego zwolenników. Materiały te wykorzystuje kandydat Republikanów w listopadowych wyborach, Donald Trump, w atakach na Hillary Clinton. Przypuszcza się, że za włamaniem hakerów na serwery DNC stoją rosyjskie tajne służby.

Assange zapowiada nowe publikacje

Na początku października Assange zapowiedział, że jeszcze w tym roku jego organizacja opublikuje około miliona dokumentów związanych z rządami trzech państw oraz wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych. Dodał, że „wszystkie dokumenty związane z wyborami zostaną opublikowane przed 8 listopada”, na kiedy zaplanowano głosowanie w Stanach Zjednoczonych.

Assange zaprzeczył, jakoby publikacja dokumentów związanych z amerykańskimi wyborami miała na celu zniszczenie kandydatki Demokratów do Białego Domu Hillary Clinton.

Schronił się przed ekstradycją

Od lata 2012 roku Julian Assange przebywa w ambasadzie Ekwadoru w Londynie. Australijczyk schronił się tam, aby uniknąć ekstradycji do Szwecji, gdzie jest poszukiwany w związku z podejrzeniem napaści seksualnej i gwałtu. Assange zaprzecza zarzutom. Twierdzi, że obawia się, iż w razie ekstradycji do Szwecji zostanie wydany władzom amerykańskim w związku z ujawnianymi przez WikiLeaks tajnymi dokumentami, m.in. dotyczącymi operacji wojskowych USA w Iraku i Afganistanie oraz tysiącami depesz dyplomatycznych amerykańskich misji na całym świecie.

Od chwili udzielenia mu azylu w ekwadorskiej placówce Assange nie opuszcza znajdującego się w centrum Londynu budynku. Na jego potrzeby jedno z biur przerobiono na apartament, w którym Australijczyk mieszka, pracuje i przyjmuje gości.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Julian Assange zapowiada publikacje miliona nowych dokumentów

Założyciel demaskatorskiego portalu WikiLeaks Julian Assange zapowiedział we wtorek, że jego organizacja opublikuje przed końcem roku około miliona dokumentów związanych z rządami trzech państw oraz wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych.

Z okazji 10. rocznicy powstania portalu WikiLeaks w Berlinie odbyła się konferencja prasowa, na której przez łącze wideo głos zabrał Assange, od lata 2012 r. przebywający w ambasadzie Ekwadoru w Londynie.

Założyciel WikiLeaks zapowiedział, że seria publikacji rozpocznie się już w tym tygodniu, ale nie podał dokładnego terminu. Powiedział jedynie, że portal zamierza „publikować dokumenty co tydzień przez dziesięć tygodni”, a „znacząca część materiałów” będzie dotyczyła wojny, broni, ropy naftowej, firmy Google i wyborów w USA. Assange dodał, że „wszystkie dokumenty związane z wyborami zostaną opublikowane przed 8 listopada”, na kiedy zaplanowano głosowanie w Stanach Zjednoczonych.

Zaprzeczył, jakoby publikacja dokumentów związanych z amerykańskimi wyborami miała na celu zniszczenie kandydatki Demokratów do Białego Domu Hillary Clinton. Dodał, że w tej kwestii przekręcono jego wypowiedź. Oświadczył jednak, że WikiLeaks jest obiektem polowania na czarownice, rozpętanego zwłaszcza przez panią Clinton, co przypomina represje wobec komunistów amerykańskich w latach 50. stosowane przez senatora Josepha McCarthy’ego.

Assange zasygnalizował również zmiany w sposobie organizacji i finansowania WikiLeaks; grupa ma się wkrótce otworzyć na nowych członków. Dodał, że zamierza również rozszerzyć swe działania poza sto podmiotów – środków masowego przekazu, z którymi już współpracuje.

Już pod koniec sierpnia Assange zapowiadał publikację przed listopadowymi wyborami w USA „nowych ważnych dokumentów” dotyczących Hillary Clinton.

Pod koniec lipca, tuż przed konwencją Partii Demokratycznej, podczas której formalnie nominowano Clinton jako kandydatkę na prezydenta, Wikileaks opublikował ok. 20 tys. e-maili polityków tej partii. W związku z tą sprawą FBI wszczęło dochodzenie w sprawie włamania hakerów na serwery Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej (DNC).

Od lata 2012 roku Assange przebywa w ambasadzie Ekwadoru w Londynie. Australijczyk schronił się tam, aby uniknąć ekstradycji do Szwecji, gdzie jest poszukiwany w związku z podejrzeniem napaści seksualnej i gwałtu. Assange zaprzecza zarzutom. Twierdzi, że obawia się, iż w razie ekstradycji do Szwecji zostanie wydany władzom amerykańskim w związku z ujawnianymi przez WikiLeaks tajnymi dokumentami, m.in. dotyczącymi operacji wojskowych USA w Iraku i Afganistanie oraz tysiącami depesz dyplomatycznych amerykańskich misji na całym świecie.

Od chwili udzielenia mu azylu w ekwadorskiej placówce Assange nie opuszcza znajdującego się w centrum Londynu budynku. Na jego potrzeby jedno z biur przerobiono na apartament, w którym Australijczyk mieszka, pracuje i przyjmuje gości.
Żródło info i foto: interia.pl

Julian Assange ogłasza swoje zwycięstwo

Założyciel portalu WikiLeaks Julian Assange wyszedł w piątek na balkon ambasady Ekwadoru w Londynie i wykrzyknął: „Zwycięstwo”. Wcześniej tego dnia grupa robocza ONZ ds. arbitralnych zatrzymań uznała, że Australijczyk jest arbitralnie przetrzymywany.

„Zwycięstwo! Jak to dobrze!” – zawołał Assange do grupki swych sympatyków zgromadzonych na ulicy pod balkonem ambasady, w której mieszka od lata 2012 roku. Wspominając swoje dzieci, dodał, że „wreszcie odzyskają ojca. Ten moment nadejdzie”. Mężczyzna jest ścigany przez władze szwedzkie, które zarzucają mu przestępstwa na tle seksualnym. Wcześniej w piątek, po decyzji grupy roboczej ONZ ds. arbitralnych zatrzymań, Assange zaapelował do władz Wielkiej Brytanii i Szwecji o umożliwienie mu swobodnego opuszczenia ekwadorskiej placówki dyplomatycznej. O możliwość swobodnego opuszczenia przez twórcę WikiLeaks ambasady zaapelowały też władze Ekwadoru. Minister spraw zagranicznych tego kraju Ricardo Patino zapewnił, że w związku z orzeczeniem grupy roboczej ONZ władze w Quito analizują sytuację i starają się przygotować do następnych kroków prawnych i na arenie międzynarodowej.

Pismo do ONZ

W złożonym przez Assenge’a dokumencie, który rozpatrywała grupa robocza ONZ przekonywał on, że czas spędzony w ambasadzie jest właśnie arbitralnym przetrzymywaniem. Założyciel WikiLeaks podkreślał, że został pozbawiony podstawowych wolności, w tym braku dostępu do światła słonecznego, świeżego powietrza, a także do świadczeń medycznych. Decyzje grupy ONZ nie mają charakteru wiążącego dla władz państwowych; nie może ona nakazać zwolnienia danej osoby. Jednak agencja Reutera przypomina, że jej orzeczenia w przeszłości były traktowane jako sugestie o charakterze moralnym dla rządów.

„Niedorzeczne”

Orzeczenie grupy skrytykowały władze Szwecji i W. Brytanii. Jednocześnie brytyjska policja zapowiedziała już, że zatrzyma Assange’a, jak tylko opuści teren ambasady Ekwadoru w Londynie. Orzeczenie grupy ONZ szef brytyjskiej dyplomacji Philip Hammond nazwał „niedorzecznym”, a samego Assange’a uznał za osobę uciekającą od sprawiedliwości. „Może wyjść (z ambasady) kiedykolwiek będzie chciał. Jednak wtedy będzie musiał stanąć przed szwedzkim wymiarem sprawiedliwości. Szczerze, orzeczenie grupy roboczej jest niedorzeczne i jako takie je odrzucam” – ocenił Hammond. Również szwedzkie władze odrzuciły w piątek krytykę ONZ w sprawie założyciela WikiLeaks. Podkreśliły, że on sam zdecydował się ukryć na terenie ambasady Ekwadoru w Londynie. „Szwedzkie władze nie miały wpływu na jego decyzję. Assange może opuścić ambasadę w dowolnym momencie” – zaznaczyły władze w Sztokholmie w komunikacie.

Unika ekstradycji

44-letni Assange przebywa w ambasadzie Ekwadoru w Londynie, gdzie schronił się, by uniknąć ekstradycji do Szwecji, gdzie jest poszukiwany w związku z podejrzeniem napaści seksualnej i gwałtu; Assange zaprzecza zarzutom. Twierdzi, że obawia się, iż w razie ekstradycji do Szwecji zostanie wydany władzom amerykańskim w związku z ujawnianymi przez WikiLeaks tajnymi dokumentami, m.in. dotyczącymi operacji wojskowych USA w Iraku i Afganistanie oraz tysiącami depesz dyplomatycznych amerykańskich misji na całym świecie. Od chwili udzielenia mu azylu w ekwadorskiej placówce Assange nie opuszcza znajdującego się w centrum Londynu budynku. Na jego potrzeby jedno z biur przerobiono na apartament, w którym Australijczyk mieszka, pracuje i przyjmuje gości.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Policjant pobił łomem ofiarę bójki

To szokujące nagranie z monitoringu trafiło do sieci dzięki portalowi GazetaWroclawska.pl. Na filmie widać, jak przed bar w Jeleniej Górze podjeżdża nieoznakowany policyjny radiowóz. Wysiada z niego młody mężczyzna, który kilka minut później łomem atakuje dwóch klientów knajpy.

Policjanci z radiowozu zamiast interweniować i zatrzymać sprawcę, zaczęli szarpać się z pokrzywdzonymi. Jeden z policjantów chwycił za łom i kilkanaście razy uderzył w nogi 29-letniego mężczyznę, który był ofiarą wcześniejszej bójki. Policyjna interwencja kończy się tym, że obaj klienci baru skuci trafili do radiowozu, a napastnik spokojnie odjeżdża. Sprawę przejęły prokuratura i policyjne biuro spraw wewnętrznych. Na razie trwają przesłuchania wszystkich uczestników zdarzenia.
Żródło info i foto: se.pl