Malezja: Rodzina zaginionej 15-letniej Nory potwierdziła, że wyłowione ciało to ich córka

Rodzina 15-letniej Nory Anne Quoirin potwierdziła, że ciało, które znaleziono we wtorek po południu ok. 2,5 km od malezyjskiego kurortu Dusun, należało do nastolatki. Dziewczyna była poszukiwana od 4 sierpnia. Przyczyny śmierci ma ustalić zaplanowana na środę sekcja zwłok. 15-letnia Nora Anne Quoirin z Londynu przyjechała z rodziną na dwutygodniowe wakacje do malezyjskiego kurortu Dusun na początku miesiąca. 4 sierpnia dziewczyna zaginęła. Sprawa natychmiast została zgłoszona na policję.

Zdaniem rodziców, nastolatka najprawdopodobniej została porwana. 15-latka była niepełnosprawna ruchowo, miała też problemy z uczeniem się. Bliscy podkreślali, że nigdy sama nie oddaliłaby się od rodziny.

Zaginięcie Nory Anne Quoirin

W akcję poszukiwawczą zaangażowanych było ok. 350 osób, wykorzystywano również psy tropiące i detektory termiczne. Na miejsce przyjechała także policja z Irlandii, Francji i Wielkiej Brytanii. Ostatecznie ciało nastolatki znaleziono nieco ponad tydzień po zaginięciu – we wtorek po południu.

Zwłoki leżały obok niewielkiego strumienia na stromym terenie, ok. 2 kilometrów od Dusun. Ciało było nagie. Członkowie rodziny potwierdzili, że to zwłoki zaginionej 15-latki.

Na środę zaplanowana jest sekcja zwłok Nory Anne.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Polka porwana w Niemczech uwolniona

Po trwających tydzień poszukiwaniach Polka porwana w Niemczech przez dwóch rodaków została odnaleziona na terenie Francji i uwolniona z rąk porywaczy.

Prokuratura w Stuttgarcie poinformowała we wtorek wieczorem, że 47-letnia pielęgniarka została uwolniona, a jej porywacze aresztowani. Stan zdrowia kobiety jest dobry – podały władze. Po intensywnych poszukiwaniach policja francuska zlokalizowała miejsce pobytu porywaczy i ich ofiary – czytamy w komunikacie prokuratury i policji. W akcji uczestniczyli policjanci z Francji i Niemiec.

47-letnia Jolanta Szewczyk została uprowadzona w poniedziałek 3 czerwca w miejscowości Aspach koło Stuttgartu. Kobieta została wywieziona samochodem kempingowym w kierunku Francji. Policja zatrzymała byłego partnera porwanej, 51-letni Macieja I. oraz jego kolegę z pracy, 23-letniego Krzysztofa T.

W ostatnich dniach porywacze i ich ofiara przemieszczali się na piechotę. Porzucony pojazd znaleziono koło Strasburga, w odosobnionym miejscu w lesie. Policja znalazła tam dowody wskazujące na zastosowanie przemocy.

Z toku śledztwa wynika, że Jolanta Szewczyk w poniedziałek o 13.30 wyszła z pracy w Asbach, a następnie około 14:00 została siła zaciągnięta do kampera i wywieziona. O zdarzeniu poinformowali krewni osoby, którą opiekowała się Polka.

Jak pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, główny sprawca porwania uważany jest za osobę zdolną do stosowania przemocy. Policja od początku przypuszczała, że sprawca działał z powodu urażonej dumy. Para ma dwoje wspólnych dzieci
Źródło info i foto: onet.pl

Chełmża: Zatrzymano oprawcę maltretowanej i więzionej 30-latki

Adrian K. (31 l.) porwał, następnie uwięził, bił i brutalnie gwałcił 30-letnią kobietę. Wczoraj policjanci dopadli oprawcę. Brat ofiary mówi, że sprawca już dawno powinien siedzieć w ośrodku dla najniebezpieczniejszych przestępców.

– Byłem w szpitalu. Lekarze ze względu na jej stan nie dopuścili mnie do siostry. Nerki jej nie pracują – mówi nam Paweł, brat ofiary. – To się nie mieści w głowie, co ten Adrian jej zrobił. To nienormalny facet. On powinien siedzieć z Bestią z Piotrkowa. Był już wcześniej skazany. – mówią znajomi kobiety W sobotę pogotowie ratunkowe przywiozło ledwo żyjącą kobietę do szpitala w Chełmży. Ciężko pobita, miała uszkodzone nerki i głowę. – Była przerażona. Cała we krwi – mówi nam jeden z pracowników placówki. Lekarze natychmiast zaalarmowali policję.

– W godzinach popołudniowych dostaliśmy zgłoszenie ze szpitala w Chełmży o tym, że trafiła tam kobieta, która mogła zostać pobita i wykorzystana seksualnie – mówi mł. asp. Wojciech Chrostowski, oficer prasowy KMP Toruń.

Okazało się, że 30-latka została porwana i uwięziona w pustostanach obok dworca kolejowego w Chełmży. Powiedziała policjantom, że była tam przetrzymywana od piątku Mężczyzna ją związał, bił i wielokrotnie gwałcił.

Wczoraj rano Adrian K. został zatrzymany. Minister Zbigniew Ziobro polecił Prokuraturze Krajowej objąć nadzorem śledztwo w tej sprawie. – My tylko sporządziliśmy notatkę z krótkiej rozmowy z ofiarą. Musieliśmy zatrzymać podejrzanego, bo baliśmy się, że może nam uciec. Do prokuratury będziemy mogli go doprowadzić dopiero po tym, jak kobieta zostanie oficjalnie przesłuchana. W niedzielę, ze względu na jej stan zdrowia, nie zgodzili się na to lekarze – mówi nam jeden z policjantów pracujących nad tą sprawą.
Źródło info i foto: se.pl

Porwana pracownica pomocy medycznej została zamordowana przez dżihadystów w Nigerii

Pracownica pomocy medycznej, przetrzymywana od marca w niewoli przez dżihadystów w Nigerii, została zamordowana – poinformowały w poniedziałek wieczorem nigeryjskie władze. W niedzielę informowano, że porywacze dali 24 godziny na spełnienie ich żądań, nim zabiją kobietę.

Hauwa Mohammed Liman, Alice Loksha i Saifura Hussaini Ahmed Khorsa zostały porwane przez bojowników tzw. Państwa Islamskiego w Afryce Zachodniej (ISWA) w marcu tego roku w mieście Rann. Ostatnia z wymienionych kobiet to pielęgniarka pracująca dla szpitala wpieranego przez UNICEF, która została zamordowana przez dżihadystów we wrześniu.

Władze: zrobiliśmy wszystko

Nigeryjskie ministerstwo informacji w przytaczanym przez agencję Reutera oświadczeniu poinformowało w poniedziałek o śmierci kolejnej z zakładniczek, nie precyzując której.

Niedługo później minister Lai Mohammed zamieścił jednak w mediach społecznościowych wyrazy współczucia dla rodziny Hauwa Liman zapewniając, że „rząd federalny zrobił wszystko, co w jego mocy, by ocalić jej życie”. „Będziemy kontynuować negocjacje i nadal pracować na rzecz uwolnienia niewinnych kobiet, które pozostają w niewoli u porywaczy” – zapewnił w oświadczeniu minister. We wrześniu terroryści zamieścili w internecie nagranie, na którym zapowiadali zamordowanie co najmniej jednej zakładniczki wraz z upływem 15 października terminu na spełnienie ich żądań. Nie ujawniono, jakie były to żądania. Groźba odnosiła się także do znajdującej w rękach islamskich terrorystów 15-letniej nigeryjskiej uczennicy Leah Sharibu. Dziewczynka została uprowadzona ze swojej szkoły w miejscowości Dapchi w lutym tego roku.

Dżihadystyczna rewolta

Nigeria od dziewięciu lat wstrząsana jest terrorystyczną działalnością dżihadystycznej organizacji Boko Haram, która zabiła już ponad 20 tys. osób, a setki tysięcy zmusiła do opuszczenia miejsc zamieszkania. Jak informuje Reuters ISWA w 2016 roku oddzieliła się od Boko Haram i w ostatnich miesiącach zamordowała w zamachach setki żołnierzy w północno-wschodniej Nigerii. Oba ugrupowania chcą utworzenia niezależnego państwa na ziemiach północno-wschodniej Nigerii, w którym obowiązywałoby ścisłe przestrzeganie surowego prawa islamskiego.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Wielka Brytania: Porywacz-gwałciciel i jego ofiara namierzeni przez drona

Uprowadzona 16-latka skontaktowała się z policją, jednak nie wiedziała, gdzie dokładnie się znajduje. Z pomocą służbom przyszła technologia. Dzięki niej, dziewczynę i jej oprawcę udało się odszukać w kilka minut.

Do zdarzenia doszło w miejscowości Boston w hrabstwie Lincolnshire w Wielkiej Brytanii. Zaginiona 16-latka przekazała służbom, że została uprowadzona i zgwałcona, a napastnik ciągle ją przetrzymuje. Nie potrafiła jednak wskazać miejsca, w którym się znajduje. Wiedziała jedynie, że jest na terenie opuszczonej fabryki, a teren otoczony jest wysokim płotem.

W poszukiwania dziewczyny i jej oprawcy zaangażowano dron wyposażony w kamerę termowizyjną, który przeszukał okolicę. Dzięki zdjęciom z kamery czułej na ciepło po kilku minutach udało się namierzyć zaginioną dziewczynę i napastnika. Później wszystko potoczyło się już bardzo szybko, na miejsce wysłano policję, a mężczyzna został ujęty i aresztowany.

Nagranie z zatrzymania mężczyzny zostało opublikowane na Twitterze miejscowej policji. Brytyjskie media podają, że napastnikiem jest mężczyzna po 30-tce. Nastolatka trafiła pod opiekę policyjnego psychologa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Mieszkaniec Tarnowskich Gór zgłosił porwanie partnerki. 31-latkę odnaleziono pijaną w jego samochodzie

W Tarnowskich Górach policjanci musieli rozwikłać sprawę porwania, którego – ostatecznie – wcale nie było. „Porwaną” 31-latkę odnaleziono pijaną w samochodzie, a później noc spędziła, wspólnie ze swoim chłopakiem, na izbie wytrzeźwień. W piątek około godz. 2 nad ranem w Tarnowskich Górach (woj. śląskie) do jednego z taksówkarzy podbiegł mężczyzna i poprosił o to, by zadzwonić na policję. Opowiadał, że dwie nieznane mu osoby wyprowadziły jego partnerkę z mieszkania.

Taksówkarz, mimo tego, że od mężczyzny było czuć alkohol, powiadomił policję. Jak relacjonują tarnogórscy policjanci, od razu uruchomiono wszystkie siły, by odnaleźć kobietę. Użyto nawet psa tropiącego. Po dwóch godzinach od zgłoszenia tarnogórscy policjanci znaleźli „porwaną” 31-latkę – pijana spała w samochodzie swojego partnera. Tuż po wszystkim obydwoje trafili do izby wytrzeźwień.

Policjanci w kontekście tego zdarzenia przypominają, że wywołanie alarmu to wykroczenie z art. 66 kodeksu wykroczeń, za które grozi areszt, ograniczenie wolności, lub grzywna do 1500 zł.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kirgistan: Uprowadzona dla ślubu zginęła na komisariacie

20-letnia studentka medycyny zginęła na posterunku policji od ciosów sztyletem zadanych przez jej 30-letniego porywacza. Miała przeciw niemu złożyć zeznania po tym, jak została porwana dla ożenku. Mężczyzna został sam z ofiarą i zamordował ją. Później próbował targnąć się na swoje życie.

Ponad tysiąc osób demonstrowało w środę w Biszkeku, stolicy Kirgistanu, w proteście przeciwko śmierci kobiety. Demonstranci, zebrani na głównym placu Biszkeku, trzymali w rękach białe balony i plakaty z napisami: „Jesteśmy przeciwko małżeństwom przez porwanie”, „Dajcie szansę kobietom, aby były szczęśliwe”.

W Kirgistanie praktyka porywania kobiet, aby poślubić je wbrew woli, jest bardzo częstym zjawiskiem. Prawnie jest to zakazane, jednak obyczaje są silnie zakorzenione w społeczeństwie, a wielu rodziców odmawia ujawnienia faktu zniknięcia córek

„Jesteśmy zszokowani tym, co się stało. Mam 19 lat i także boję się uprowadzenia” – powiedziała uczestnicząca w demonstracji studentka o imieniu Assel.

Porywacz zadał jej ciosy sztyletem

20-letnia studentka medycyny Burulaj Turdaały Kyzy zginęła na posterunku policji na północy kraju od ciosów sztyletem zadanych jej przez porywacza, przeciw któremu chciała złożyć zeznanie.

30-letni mężczyzna został pozostawiony sam ze swoją ofiarą przez policję po aresztowaniu i wtedy zamordował ją. Potem próbował targnąć się na swe życie i trafił do szpitala. To zabójstwo zostało potępione przez ONZ, organizacje praw człowieka i prezydenta Kirgistanu Suronbaja Dżinbekowa. Szef regionalnej policji został zdymisjonowany, a kilkunastu policjantów oskarżono o „zaniedbania”.

13,8 proc. kirgiskich kobiet porwanych dla ożenku

Według danych ONZ 13,8 proc. kirgiskich kobiet w wieku poniżej 24 lat zostało porwanych w celu ożenku, co jest powszechnym zwyczajem w regionie, podobnie jak na Kaukazie.

„Powinniśmy powstrzymać wydawanie naszych córek za mąż wbrew ich woli. Mamy już dobre prawo, ale musimy pracować z rodzicami, aby zmienić ich nastawienie” – powiedziała minister oświaty i nauki Gulmira Kudajberdyjewa, określając zwyczaj porywania młodych kobiet jako „haniebny”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

RPA: 50 godzin dramatu porwanej Polki

Śledczy badają, czy sprawcy dramatu Polki w Republice Południowej Afryki mieli wspólników w kraju – informuje „Rzeczpospolita”. 50 godzin dramatu przeżyła Polka uprowadzona w RPA i uwolniona z rąk porywaczy dzięki zaangażowaniu polskich policjantów. Dziś jest bezpieczna, ale to nie kończy sprawy. Śledczy mają poszlaki wskazujące na to, że Polka mogła paść ofiarą zaplanowanej intrygi szajki oszustów – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

– Chociaż doszło do uwolnienia pokrzywdzonej, to wciąż trwają czynności w celu ustalenia szczegółowych okoliczności tego przestępstwa – mówi „Rzeczpospolitej” naczelnik śląskiego Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach Tomasz Tadla.

Pytany o konkrety prokurator Tadla odmawia informacji.
Źródło info i foto: onet.pl

RPA: Kulisy uwolnienia porwanej Polki

Była „przetrzymywana w bardzo trudnych warunkach” i „brutalnie traktowana”. Komendant główny policji oświadczył, iż udało się uwolnić Polkę, która kilka dni temu została porwana w Republice Południowej Afryki. Przestępcy żądali dwóch milionów euro okupu. Zgodnie z relacją Jarosława Szymczyka, Polka poznała przez internet około 30-letniego mieszkańca RPA i na jego zaproszenie pojechała do tego kraju. Straciła wolność natychmiast po znalezieniu się na miejscu.

Skrępowana, szantażowana

Sygnał o porwaniu przekazał 11 kwietnia syn kobiety, który otrzymał pocztą elektroniczną informację o porwaniu 56-latki i żądaniu okupu.

– Ta informacja trafiła niezwłocznie do Centralnego Biura Śledczego Policji, uruchomiono współpracę z innymi służbami w naszym kraju, ale przede wszystkim uruchomiono współpracę międzynarodową poprzez Interpol, Europol, a także zaangażowanie bezpośrednie policji brytyjskiej i FBI. Z pomocą tych wszystkich instytucji staraliśmy się dotrzeć do policji w RPA i podjąć szybkie i skuteczne działania zmierzające do uwolnienia naszej obywatelki – mówił nadinsp. Jarosław Szymczyk.

Jak zaznaczył, w efekcie kontaktu nawiązanego z przedstawicielami RPA podjęto decyzję o wysłaniu do tego państwa dwóch policjantów CBŚP, którzy podjęli „bezpośrednią współpracę z tamtejszą policją”. – Po dwóch dniach udało się uwolnić naszą obywatelkę i ustalić osoby, które dokonały jej porwania, uprowadzenia i żądały okupu – dodał. Według niego, porwana Polka „była przetrzymywana w bardzo trudnych warunkach” i „bardzo brutalnie traktowana”. – Była skrępowana, przystawiano jej pistolet do głowy, zmuszając do wykonywania telefonów do syna i żądano przyspieszenia transakcji finansowej – doprecyzował komendant główny policji. Kobieta wróciła do Polski w poniedziałek.

„Niebezpieczeństwo było ogromne”

Jak zauważył, wagę sprawy pokazuje to, że rocznie w RPA „dochodzi do około 10 tysięcy uprowadzeń dla okupu” i „w wielu przypadkach osoby uprowadzone do tej pory nie zostały odnalezione”. – Niebezpieczeństwo było ogromne, ale cieszymy się niezmiernie, że (…) nasza rodaczka jest już w Polsce, jest bezpieczna wśród swoich bliskich – podkreślił Szymczyk.

Rzecznik Komendanta Głównego Policji mł.insp. Mariusz Ciarka poinformował, że CBŚP przy tej sprawie współpracowała z Biurem do Walki z Cyberprzestępczością KGP, które wspierało działania zmierzające do ustalenia adresu osób kontaktujących się z synem porwanej. Powiedział też, że policjanci CBŚP, którzy zostali wysłani do RPA, specjalizują się w sprawach dotyczących porwań.

– Dwa dni wystarczyły, aby ustalić porywaczy – dodał. Jak mówił, w „sensie procesowym reszta sprawy należy do wymiaru sprawiedliwości RPA”. – Dla nas najważniejsze było to, aby nasza rodaczka wróciła do Polski zdrowa i bezpieczna – podkreślił.

Ciarka nie chciał podać szczegółów operacji. – Nigdy nie ujawniamy, jak wygląda kuchnia operacyjna. Chodzi o to, żeby nie pokazać procedur działania policjantów – wyjaśnił. Pytany, czy policjanci CBŚP brali udział w uwolnieniu Polki, Ciarka odpowiedział: – Nie możemy tego ujawnić. Ci policjanci jeszcze przebywają na terenie RPA. W najbliższym czasie powrócą do Polski.

– Od wielu lat polska policja kładzie przede wszystkim nacisk, aby najpierw odzyskać osobę porwaną. By wkraczać w niektóre miejsca, dokonywać czynności w tym momencie, kiedy wiemy, że obywatel, którego porwano, jest bezpieczny, tak, aby nie narażać jego zdrowia i życia. To muszą być bardzo dobrze przemyślane decyzje, bo błędna decyzja może narazić życie porwanej osoby – dodał rzecznik prasowy KGP.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Ogromny sukces CBŚP. Uwolniono Polkę porwaną w RPA

Funkcjonariusze CBŚP we współpracy z funkcjonariuszami z Republiki Południowej Afryki uwolnili Polkę porwaną w RPA. O szczegółach akcji na konferencji mówił komendant główny Policji Jarosław Szymczyk. W spotkaniu z dziennikarzami uczestniczyli także premier Mateusz Morawiecki i szef MSWiA Joachim Brudziński.

Funkcjonariusz zdradził, że akcję podjęto 11 kwietnia, kiedy to polska policja otrzymała sygnał od mieszkańca Śląska. Poinformował policję, że skontaktowali się z nim ludzie z Republiki Południowej Afryki, którzy zażądali 2 mln euro za uwolnienie jego 54-letniej matki.

– Pani poznała przez internet mieszkańca RPA. Udała się tam, a następnie została uwięziona. Uruchomiono współpracę międzynarodową. Staraliśmy się dotrzeć do policji w RPA i podjąć szybkie i skuteczne działania – zdradził Szymczyk.

– Podjęto szybką decyzję o wysłaniu dwóch funkcjonariuszy CBŚP, którzy podjęli współpracę z tamtejszą policją. Po dwóch dniach udało się uwolnić polską obywatelkę. Pani była przetrzymywana w trudnych warunkach. Była skrępowana, przystawiano jej telefon do głowy, zmuszano do telefonów do syna – mówił Szymczyk.

Komendant główny Policji zaznaczył, że „kobieta wczoraj bezpiecznie powróciła do naszego kraju”. O akcji jako pierwsze informowało radio RMF FM.

Szymczyk mówił także o innym sukcesie polskich służb. – Rozpracowano grupę zajmującą się przemytem narkotyków. Magazyn, do którego trafiały narkotyki z Afryki, był w Holandii. Nasi policjanci z przedstawicielami policji holenderskiej weszli do magazynu. (…) Wartość przechwyconego towaru przekracza na czarnym rynku ponad 200 mln złotych. To rekord w historii polskiej policji – zaznaczył.

Premier i minister zapowiadają podwyżki
– Cieszę, że nasze żmudne, codzienne działania prowadzą do zwiększenia bezpieczeństwa Polaków. Blisko 90 proc. Polaków czuje się bezpiecznie w Polsce, dla nas jest to coś niezwykle ważnego – mówił na konferencji premier Mateusz Morawiecki.

– Odwróciliśmy politykę poprzedników zwijania bezpieczeństwa i zamykania komisariatów – dodał szef rządu, który podziękował wszystkim funkcjonariuszom służb mundurowych.

Szef MSWiA Joachim Brudziński zapowiedział także podwyżki w służbach mundurowych. – Do roku 2020 do służb mundurowych trafi ponad 9 mld złotych. To przekłada się również na realne, odczuwalne w budżetach domowych, podwyżki dla funkcjonariuszy – zaznaczył.

Przypomniał także, że Polacy dobrze oceniają działania policji. – Codziennie dziesiątki tysięcy polskich funkcjonariuszy dba o bezpieczeństwo wszystkich obywateli. To cicha, pokorna i mało widowiskowa praca – zaznaczył.
Źródło info i foto: onet.pl