Śląsk: Gang porywał przypadkowych ludzi i przetrzymywali dla okupu

Czterej bandyci ze Środy Śląskiej porywali przypadkowych ludzi i przetrzymywali ich dla okupu. „Zarobili” w ten sposób 2500 zł – informuje „Gazeta Wrocławska”. Bandyci brutalne traktowali swoje ofiary. Bili je, grozili nożem, strzelali z broni pneumatycznej z bliskiej odległości. Jednego z porwanych zmusili siłą do zażycia narkotyków.

Ofiarami były przypadkowe osoby, m.in. ochroniarz w jednym ze sklepów znanej sieci. Mężczyzna został napadnięty na drodze. Porywacze zmusili go do zjechania na parking i odebrali mu kluczyki. Bandyci zabrali ofiarę do jednego z kantorów gdzie kazali mu zostawić telefon. W ten sposób „zarobili” 300 zł. Następnie wymusili na mężczyźnie podpisanie fikcyjnej umowy pożyczki na 2800 zł, po czym wywieźli go do lasu, gdzie został brutalnie pobity.

„Przez kolejnych dziewięć dni bandyci pilnowali, by spłacał „pożyczkę” w ratach” – relacjonuje „Gazeta Wrocławska”.

Porywaczom grozi od 5,5 do 7 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Kamerun: Uprowadzeni licealiści i kierowca uwolnieni

Bardzo dobra wiadomość z Kamerunu – jeśli się potwierdzi. Uprowadzeni kilka dni temu w mieście Bamenda w zachodnim Kamerunie licealiści i kierowca – w sumie 79 osób – zostali uwolnieni. W rękach zakładników pozostają jeszcze dyrektor szkoły i jeden nauczyciel – poinformował duchowny prowadzący negocjacje.

Do ataku doszło trzy dni temu. Uzbrojeni niezidentyfikowani napastnicy zaatakowali prezbiteriańskie liceum Nkwen. Grupę uczniów wraz z dyrektorem szkoły, kierowcą i jednym z nauczycieli zabrano w nieznanym kierunku. W tym anglojęzycznym regionie kraju separatyści walczą o utworzenie własnego państwa. Narzucili tam godziny policyjne i zlikwidowali szkoły w ramach protestu przeciwko francuskojęzycznemu rządowi prezydenta Paula Biya’i.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Państwo Islamskie ścięło jednego z porwanych druzów

Państwo Islamskie (IS) ścięło głowę jednego z porwanych druzów, który był w grupie porwanych w ubiegłym miesiącu druzów w syryjskiej muhafazie as-Suwajda. Chłopak miał 19 lat – podały w niedzielę syryjskie media i organizacje pozarzadowe. Student został zdekapitowany w czwartek po uprowadzeniu wraz z ponad 30 osobami, w większości kobietami i dziećmi, z zamieszkanej głównie przez druzów muhafazy.

W serii zamachów terrorystycznych zorganizowanych przez Państwo Islamskie w lipcu zginęło tam wówczas co najmniej 246 cywilów. Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka dżihadyści domagają się wymiany porwanych ludzi na jeńców IS znajdujących się w rękach armii syryjskiej (SAA).

Druzowie to mniejszość religijna powstała w XI w. i wywodząca się z ismaelickiej gałęzi szyizmu. Synkretyczność tej religii naraża jej wyznawców, którzy odgrywają również ważną rolę polityczną w Izraelu i Libanie, na ataki ze strony radykałów sunnickich. W Syrii populację druzów ocenia się na około 800 tys. osób (3,2 proc. syryjskiej populacji).
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

IS grozi egzekucją ponad 20 porwanych kobiet

Państwo Islamskie (IS) opublikowało w niedzielę nagranie, na którym jedna z porwanych druzyjek wzywa armię syryjską (SAA) do przerwania ofensywy w muhafazie Dera i wymiany porwanych kobiet na jeńców IS znajdujących się w rękach SAA. Kobiety zostały porwane w środę w zamieszkanej głównie przez druzów syryjskiej muhafazie as-Suwajda. W serii zamachów terrorystycznych zorganizowanych przez IS zginęło tam wówczas co najmniej 246 cywilów.

IS rozesłało też do krewnych 14 spośród ponad 20 porwanych kobiet ich zdjęcia, na których wyglądają one na przerażone. Do zdjęć dołączone było żądanie, by SAA przerwała działania zbrojne prowadzone od kilku dni w dolinie Jarmuk przeciwko afiliowanym przy IS ugrupowaniu Dżaisz Chaled bin Walid i pozwoliła pozostałym jeszcze przy życiu członkom tej organizacji opuścić ten teren i udać się na inne tereny kontrolowane przez IS.

SAA nie przerwała jednak swojej ofensywy w znajdującej się w południowo-zachodniej części muhafazy Dera dolinie Jarmuk, zdobywając w sobotę miasto Nafiaa i przystępując w niedzielę do szturmu miasta Szadżarah. IS kontroluje obecnie już tylko 5 proc. terytorium muhafazy Dera. Ponadto kontroluje niewielką enklawę w muhafazie as-Suwajda oraz trzy enklawy we wschodniej Syrii.

Druzowie to mniejszość religijna powstała w XI w. i wywodząca się z ismaelickiej gałęzi szyizmu. Synkretyczność tej religii naraża jej wyznawców, którzy odgrywają również ważną rolę polityczną w Izraelu i Libanie, na ataki ze strony radykałów sunnickich. W Syrii populację druzów ocenia się na około 800 tys. osób (3,2 proc. syryjskiej populacji).

Masakra, do której doszło w środę spowodowała też ostra wymianę oskarżeń między rywalizującymi między sobą druzyjskimi frakcjami w Libanie. Lider Socjalistycznej Partii Postępowej Wadim Dżumblatt w piątek obarczył odpowiedzialnością za masakrę prezydenta Syrii Baszara al-Asada.

Natomiast w niedzielę lider Libańskiej Partii Demokratycznej, druzyjski książę Talal Arskan, piastujący w libańskim rządzie funkcję ministra ds. inwalidów, oskarżył Dżumblatta o spiskowanie przeciwko syryjskim Druzom.

Zdaniem libańskiego ministra za masakrę druzów w as-Suwajdzie odpowiadają USA, które jego zdaniem wspierają IS. Arslan dodał, że Dżumblatt realizuje agendę obcych rządów przeciwko Syrii.
Źródło info i foto: TVP.info

Nigeria: Z rąk Boko Haram uwolniono 76 porwanych uczennic

Nigeryjski rząd podał, że udało się uwolnić 76 ze 110 uczennic, uprowadzonych w lutym br. ze szkoły z internatem w wiosce Dapchi w północno-wschodniej Nigerii przez islamistyczną organizację terrorystyczną Boko Haram. Bojownicy Boko Haram napadli 19 lutego br. na szkołę z internatem w wiosce Dapchi, położonej w stanie Jobe w północno-wschodniej Nigerii.

Nie było to pierwsze porwanie uczennic przez bojowników Boko Haram. W 2014 roku organizacja ta, której nazwa oznacza „zachodnia edukacja jest zakazana”, porwała 270 uczennic z miejscowości Chibok. Około 60 dziewcząt uciekło wkrótce po uprowadzeniu, a w ubiegłym roku doszło do uwolnienia ponad stu, ale pozostałe są nadal przetrzymywane przez Boko Haram w nieznanym miejscu.

Założone w 2002 roku ugrupowanie Boko Haram początkowo stawiało sobie za cel walkę z zachodnią edukacją i europejskim stylem życia. W 2009 roku organizacja rozpoczęła akcję zbrojną na rzecz przekształcenia Nigerii lub przynajmniej jej części w muzułmańskie państwo wyznaniowe, w którym obowiązywałoby prawo szariatu.

Szacuje się, że w wyniku islamistycznej rebelii od 2009 roku zginęło ponad 20 tys. osób, a 2,6 mln musiało opuścić swe domy. 170-milionowa Nigeria, jeden z najludniejszych krajów Afryki, jest prawie równo podzielona na muzułmanów i chrześcijan.
Źródło info i foto: interia.pl

Brawurowa akcja policji w Krakowie. Schwytano grupę bezwzględnych bandytów. Nie żyje jeden z liderów kiboli Cracovii

Brawurowa akcja krakowskiej policji. Funkcjonariusze rozbili grupę przestępców, którzy zajmowali się porwaniami oraz wymuszeniami pieniędzy i brutalnie okaleczali swoje ofiary – dowiedzieli się reporterzy RMF FM. Jak ustalili, w trakcie przeprowadzonej minionej nocy operacji w ręce policjantów wpadło 5 przestępców. Jeden z bandytów został w czasie próby zatrzymania zastrzelony: to Adrian Z., pseudonim Zielony, jeden z liderów pseudokibiców Cracovii.

Jak donosi dziennikarz RMF FM Marek Balawajder, gang działał od wielu miesięcy, a zatrzymania to efekt długiego śledztwa prowadzonego przez krakowskich policjantów. Zatrzymani to dobrze znani policji bandyci, powiązani są z gangiem pseudokibiców. Byli bardzo brutalni: porywali ludzi, a ci, którzy stawiali opór, byli bici i torturowani.

Ostatnio grupa porwała mężczyznę. Uprowadzony był przez wiele godzin torturowany, bandyci m.in. połamali mu nogi i próbowali wymusić za niego okup. Krakowscy kryminalni ustalili podejrzanych i minionej nocy doszło do pierwszych zatrzymań. W operacji brali udział antyterroryści z Krakowa, Warszawy, Kielc i Rzeszowa.

Podczas próby jednego z zatrzymań – na krakowskim Ruczaju – padły strzały.

Kiedy antyterroryści weszli do mieszkania jednego z głównych podejrzanych, wcześniej wielokrotnie karanego – Adriana Z., pseudonim Zielony – ten rzucił się na nich, a jednemu z nich usiłował nawet wyrwać karabinek – wtedy funkcjonariusz AT wyciągnął pistolet i padły strzały. Bandyta został trafiony i mimo od razu podjętej reanimacji zmarł.

Na miejscu wciąż pracują policyjni technicy, jest również prokurator.

W kilku innych dzielnicach Krakowa policjanci zatrzymali jeszcze pięciu przestępców.

Mieszkanie, w którym zginął jeden z bandytów, i kilka innych są dokładnie przeszukiwane, istnieją bowiem podejrzenia, że gangsterzy mieli broń, którą gdzieś ukryli. Funkcjonariusze AT weszli w sumie do kilkunastu mieszkań na terenie Krakowa.

Część zatrzymanych może jeszcze dzisiaj usłyszeć zarzuty.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Porywacze w rękach policji

Śląscy kryminalni ustalili i zatrzymali dwóch sprawców uprowadzenia mieszkańca województwa śląskiego. Porywacze zażądali za jego uwolnienie pieniędzy. Porwany został zmuszony do przekazania napastnikom ponad 150 tys. euro. Teraz zatrzymanym grozi kara przynajmniej 3 lat więzienia.

Policjanci z Wydziału Kryminalnego KWP w Katowicach od kwietnia tego roku prowadzą śledztwo pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Katowicach, dotyczące uprowadzenia dla okupu 48-letniego mężczyzny. Mieszkaniec naszego województwa został zaatakowany przez dwóch zamaskowanych mężczyzn na terenie posesji w Będzinie. Napastnicy w kominiarkach, krzycząc „Policja!”, pobili mężczyznę, a następnie założyli mu kajdanki i torbę na głowę, po czym wrzucili do samochodu i odjechali w nieznanym kierunku. Aby go uwolnić, zażądali pieniędzy. Po zastraszeniu 48-latek zgodził się skontaktować ze swoją znajomą, u której zdeponował kwotę ponad 150 tys. euro. Do przekazania pieniędzy, na warunkach podyktowanych przez porywaczy, doszło w Dąbrowie Górniczej. Po otrzymaniu gotówki, sprawcy zwolnili uprowadzonego.

Powiadomieni o zdarzeniu śląscy kryminalni rozpoczęli poszukiwania napastników. Zakrojone na szeroką skalę działania ostatecznie doprowadziły śledczych do wytypowania osób mogących mieć związek z tym zdarzeniem. Zatrzymanie dwóch mieszkańców naszego województwa nastąpiło jednocześnie. 37-latek i jego o 10 lat młodszy wspólnik byli całkowicie zaskoczeni, że policjanci wpadli na ich trop.

Na wniosek policjantów i prokuratury, sąd podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu zatrzymanych. Za uprowadzenie dla okupu grozi im kara przynajmniej 3 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Kolumbijska partyzantka Narodowa Armia Wyzwolenia uwolniła dwóch holenderskich dziennikarzy

Kolumbijska partyzantka Narodowa Armia Wyzwolenia (ELN) uwolniła w sobotę rano dwóch holenderskich dziennikarzy porwanych na niespokojnym północnym wschodzie kraju – poinformowało biuro rzecznik praw obywatelskich. Informację potwierdził MSZ Holandii. Dziennikarze zostali przekazani delegacji z biura kolumbijskiego rzecznika praw obywatelskich w regionie Catatumbo w departamencie Norte de Santander. Biuro opublikowało zdjęcia mężczyzn.

Szef MSZ Holandii Bert Koenders w oświadczeniu potwierdził uwolnienie mężczyzn i podziękował kolumbijskiemu rządowi za pomoc. ELN, ostatnia działająca w Kolumbii partyzantka, od soboty przetrzymywała 62-letniego dziennikarza Derka Bolta oraz jego 58-letniego operatora Eugenio Follendera. Zostali uprowadzeni nieopodal miejscowości El Tarra w departamencie Norte de Santander na północnym wschodzie kraju. Region ten jest jednym z bastionów ELN.

Mężczyźni pracowali dla holenderskiej telewizji i przygotowywali program telewizyjnego „Spoorloos”, w którym Derk Bolt próbuje pomóc Holendrom odnaleźć ich biologicznych rodziców na świecie.

W czwartek partyzantka zapowiedziała na Twitterze, że Holendrzy zostaną wypuszczeni na wolność, ale kilka godzin później zdementowano te informacje. W rejonie El Tarry w maju ub. roku porwano m.in. dziennikarkę o kolumbijskim i hiszpańskim obywatelstwie Salud Hernandez, korespondentkę m.in. hiszpańskiego dziennika „El Mundo”. Po kilku dniach ją uwolniono. W tym okresie uprowadzono tam również dwóch kolumbijskich reporterów, którzy także wyszli na wolność po kilku dniach.

ELN, druga pod względem znaczenia po Rewolucyjnych Siłach Zbrojnych Kolumbii (FARC) partyzantka w kraju, w lutym rozpoczęła rozmowy pokojowe z rządem, aby położyć kres trwającemu ponad 50 lat konfliktowi. Negocjacje są prowadzone w stolicy Ekwadoru Quito i na razie nie przyniosły znaczących rezultatów. Mimo rozmów pokojowych walki w terenie trwają.

ELN liczy 1,5 tys. bojowników i często porywa Kolumbijczyków oraz obcokrajowców, z których wielu pracuje w branży naftowej. Partyzantka uprowadza ich dla okupu lub w celach politycznych. Ponad 220 tys. ludzi zginęło w Kolumbii w wyniku konfliktu wojska z FARC, ELN i innymi formacjami paramilitarnymi. FARC podpisało w ub. roku porozumienie pokojowe z rządem w Bogocie.

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/swiat/news-kolumbia-eln-uwolnila-dwoch-holenderskich-dziennikarzy,nId,2409657#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/swiat/news-kolumbia-eln-uwolnila-dwoch-holenderskich-dziennikarzy,nId,2409657#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefoxŹródło info i foto: interia.pl

Polscy żołnierze odbili porwanych z rąk talibów

Polscy żołnierze przechwycili zakładników w Afganistanie – poinformowała TVP Info. Chodzi o grupę afgańskich cywilów, przetrzymywanych przez talibów. 11 więźniów przetrzymywanych przez talibów zostało odbitych przez jednostki afgańskie przy współudziale polskich wojsk specjalnych – poinformował szef MON Antoni Macierewicz. Więźniowie byli przetrzymywani przez talibów w prowincji Helmand.
Źródło info i foto: onet.pl

Porwani w Afganistanie przez talibów obcokrajowcy proszą Trumpa o pomoc

Amerykanin i Australijczyk, profesorzy Uniwersytetu Amerykańskiego w Kabulu porwani w sierpniu 2016 roku przez talibów, w opublikowanym wideo poprosili prezydenta elekta USA Donalda Trumpa o pomoc w ich uwolnieniu. 13-minutowe nagranie umieszczone w serwisie YouTube to pierwszy dowód na to, że to afgańscy talibowie, a nie zwykli przestępcy, pojmali Amerykanina Kevina Kinga i Australijczyka Timothy’ego Weeksa w okolicy Uniwersytetu Amerykańskiego – zauważa agencja dpa.

– Prosimy, panie prezydencie Trump, niech pan nas stąd uwolni. Jeśli zostaniemy tu dłużej, zabiją nas. Nie chcę tu umierać – mówi w nagraniu Weeks, prosząc o wydłużenie negocjacji z talibami w sprawie uwolnienia jego samego i Kinga.

W zamian za zwrócenie wolności porwanym wykładowcom talibowie zażądali uwolnienia talibskich bojowników przetrzymywanych w amerykańskiej bazie wojskowej w Bagram pod Kabulem oraz w największym afgańskim więzieniu Pul-e-Czarki, położonym na wschód od stolicy.

Porwania w Afganistanie nie należą do rzadkości, a ich ofiarą często padają obcokrajowcy. Talibowie przetrzymują ponadto Amerykankę Caitlin Coleman i Kanadyjczyka Joshuę Boyle’a, porwanych podczas wycieczki w Afganistanie w 2012 roku, a także – czego talibowie dotąd nie potwierdzili – od grudnia 2016 roku obywatela Hiszpanii współpracującego z Międzynarodowym Komitetem Czerwonego Krzyża.

Na Uniwersytecie Amerykańskim uczy się wiele dzieci afgańskich elit.
Żródło info i foto: onet.pl