Policyjny pościg na S8. Padły strzały

Pościg jak z filmu akcji na S8. 28-latek jechał pod prąd do Warszawy. Zatrzymały go dopiero strzały. Mężczyzna może mieć schizofrenię. Wszystko zaczęło się od tego, że 28-latek wjechał w Jeżewie Starym na drogę ekspresową pod prąd. Jak podaje RMF FM, mężczyzna poruszał się z bardzo dużą prędkością przez ponad 100 kilometrów. Interweniowała policja, która próbowała go zatrzymać. Udało się to dopiero w okolicy Wyszkowa, gdzie funkcjonariusze ustawili specjalną blokadę.

Jak wynika z nieoficjalnych informacji radia, 28-letni kierowca zatrzymał się dopiero wtedy, gdy oddano strzały. Mężczyzna próbował potrącić policjanta.

Na jaw wychodzą też nowe fakty. „28-latek może mieć schizofrenię. Mężczyźnie w tym tygodniu zabrano prawo jazdy, ponieważ nie zatrzymał się do kontroli drogowej” – podaje RMF FM.
Źródło info i foto: wp.pl

Częstochowa: Zatrzymano poszukiwanego listem gończym

Częstochowska policja zatrzymała 27-letniego mężczyznę poszukiwanego listem gończym. Zanim doszło do zatrzymania padły policyjne strzały. Nikt nie został ranny. Pościg rozpoczął się w niedzielę około godziny 19 na ulicy Warszawskiej – jednej z głównych arterii miasta.

Policjanci zauważyli w samochodzie 27-letniego mężczyznę, który poszukiwany był listem gończym. Dlatego postanowili go zatrzymać. Mężczyzna zatrzymał samochód, którym jechał, ale w chwilę potem zaczął uciekać. Wtedy padło kilka policyjnych strzałów. Kierowca uciekał jednak dalej. Po kilkukilometrowym pościgu mężczyzna zjechał do rowu i uderzył w drzewo. Wówczas został zatrzymany.

W czasie całej akcji nikt nie został ranny.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Napad na stację paliw w Pleszewie. Trwa policyjna obława za sprawcami

Trwa pościg za czterema mężczyznami, którzy w czwartek nad ranem napadli na stację paliw w Pleszewie (woj. wielkopolskie) – potwierdziła rzecznik prasowa miejscowej policji Monika Kołaska. Do zdarzenia doszło w czwartek około godz. 4:00 nad ranem.

Mężczyźni mieli sterroryzować sprzedawcę i ukraść papierosy. W wyniku pościgu sprawcy porzucili auto w Topoli Wielkiej w powiecie ostrowskim i dalej uciekli pieszo. Od kilku godzin w regionie trwa policyjny pościg. Policjanci sprawdzają teren i przejeżdżające samochody. W akcji biorą udział psy tropiące i policyjny śmigłowiec.

– Policjanci szukają czterech mężczyzn o wysportowanych sylwetkach. Ubrani byli na sportowo, wzrost ok. 180 cm. Osoby, które widziały poszukiwanych mężczyzn proszone są o niezwłoczny kontakt z policją pod numerem telefony 112 lub 62 737 72 11 – zaapelowała Monika Kołaska.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policyjny pościg w Pruszczu Gdańskim. Padły strzały

Funkcjonariusze próbowali zatrzymać dwóch uciekających mężczyzn, którzy nie zatrzymali się do rutynowej kontroli auta. Ruszył pościg, w trakcie którego policjanci musieli użyć broni. Do zdarzenia doszło w Pruszczu Gdańskim. Dwaj mężczyźni jadący samochodem nie zatrzymali się do rutynowej kontroli. Policjanci ruszyli za nimi w pościg. Uciekinierzy nie reagowali na komendy funkcjonariuszy. W trakcie pogoni doszło do próby potrącenia policjanta – podaje portal rmf24.pl.

Kiedy kierowca zawracał, aby uniknąć korku, funkcjonariusz użył broni i oddał dwa strzały ostrzegawcze w kierunku samochodu mężczyzn. Uciekinierów udało się zatrzymać po kilku minutach. Jeden z nich mógł być pijany. Sprawę wyjaśnia prokurator.
Źródło info i foto: wp.pl

Kulisy polowania na cyber-szakala. Najgroźniejszego z terrorystów Państwa Islamskiego

Kulisy pościgu za brytyjskim hakerem, który stał się jednym z najniebezpieczniejszych terrorystów Państwa Islamskiego opisuje dla POLITICO John P. Carlin, człowiek, który w tym polowaniu uczestniczył.

Junaid Hussain pierwotnie chciał być raperem. Wyszło jednak na to, że ten pakistański dzieciak z angielskiego Birmingham żył w internetowym świecie i z internetową szybkością. W ciągu zaledwie dekady, między 11, a 21 rokiem życia, przeszedł od grania w gry, przez hakerstwo do mordowania.

Jego historia rozwijała się szybciej niż ktokolwiek mógł przewidzieć. Przez pierwszą połowę swojego wirtualnego życia, działał całkowicie bezkarnie jako haker, przechwalając się w jednym z wywiadów, że jest o wiele kroków przed władzami: „Sto procent pewności, że nic na mnie nie mają. Nie istnieję dla nich. Nigdy nie używam swoich prawdziwych szczegółów online. Nigdy niczego nie kupuję. Moja prawdziwa tożsamość nie istnieje – i nie, nie boję się, że zostanę złapany”.

W 2015 roku, w wieku 21 lat, już by tych słów raczej nie powtórzył – był człowiekiem ściganym przez Stany Zjednoczone, pozycją numer trzy na rządowej liście najbardziej poszukiwanych ludzi z powstałego na terenie Iraku i Syrii Państwa Islamskiego.

Żyjąc w sytuacji ciągłego zagrożenia w kontrolowanej przez ISIS wschodniej Syrii, Hussain próbował trzymać przy sobie swojego pasierba, wierząc, że uchroni go to przed amerykańskim atakiem z powietrza.
Polowanie się zaczyna

W Departamencie Sprawiedliwości, w którym wówczas pracowałem jako asystent prokuratora generalnego ds. bezpieczeństwa narodowego, unieszkodliwienie Hussaina należało do najważniejszych priorytetów.

Niemal każdy tydzień 2015 roku przynosił nową próbę ataku na Stany Zjednoczone, za którym stał ten człowiek; zespoły śledcze FBI były na ostatnich nogach, ścigając jednocześnie dziesiątki potencjalnych terrorystów. Wycofywaliśmy agentów z wydziałów kryminalnych, by wzmocnić pion antyterrorystyczny. W rządzie codziennie rozlegały się dzwonki alarmowe, ale publicznie staraliśmy się bagatelizować zagrożenie. Nie chcieliśmy, by Hussain stał się kolejną znaną na całym świecie postacią, utożsamianą z pokręconą ideologią dżihadu.

Nawet teraz nie rozmawialibyśmy o nim publicznie, gdyby nie to, że nie żyje.

Hussain stanowił internetowe zagrożenie, o którym od dawna wiedzieliśmy, że kiedyś nadejdzie – obeznanego z nowoczesnymi technologiami terrorystę, który wykorzystuje narzędzia współczesnej techniki cyfrowej do poszerzania zasięgu działania swojej grupy daleko poza miejsce jej fizycznej lokalizacji.

Latem 2015 roku z powodzeniem przeprowadził jeden z najbardziej rozgałęzionych cyber-spisków, jaki dotąd widział świat. Brytyjski terrorysta o pakistańskich korzeniach, mieszkający w Syrii, zwerbował kosowskiego hakera, który studiował informatykę w Malezji, do przeprowadzenia ataków na amerykańskich wojskowych i kobiety mieszkające w Stanach Zjednoczonych.
Narodziny terrorysty

U początku drogi Hussaina do cyber-terroryzmu stał prosty motyw: zemsta.

Według wywiadu, którego udzielił w 2012 roku, Hussain – który pierwotnie w sieci pojawił się pod nickiem TriCk – powiedział, że zaczął bawić się w hakowanie kiedy miał 11 lat. Grał w pewną grę online, kiedy inny haker wyrzucił go z sieci.

„Chciałem się zemścić, więc zacząłem guglować co się da o hakowaniu”, tłumaczył. „Dołączyłem do kilku internetowych forów o hakingu, czytałem artykuły, zacząłem uczyć się podstaw inżynierii społecznej i stopniowo piąłem się w górę. Nie zemściłem się, ale zostałem jednym z najbardziej znienawidzonych hakerów w tej grze”.

W wieku 13 lat uznał, że gry są dla dzieci, a jako 15-latek „poszedł w politykę”. Pochłonęły go internetowe nagrania video, pokazujące dzieci zabijane w takich miejscach jak Kaszmir i Pakistan, zaczął się aktywnie udzielać na stronach internetowych poświęconych teoriom spiskowym, masonom i iluminatom.

Te sekretne ścieżki zaprowadziły Hussaina do grupy hakerskiej składającej się z siedmiu przyjaciół; nazwali się TeaMp0isoN, czyli w hakerskim slangu „Zespół Trucizna”, nawiązując w ten sposób do starego hakerskiego forum p0ison.org.

Sławę zdobyli w 2011 roku dzięki specyficznej formie „haktywizmu”. Demolowali strony internetowe, często zamieszczając na nich pro-palestyńskie deklaracje i atakowali witryny ważnych organizacji, takich jak BlackBerry i NATO, lub osób publicznych, w rodzaju byłego premiera Tony Blaira – włamali się na konto jego osobistej asystentki i upublicznili w sieci jego książkę adresową.

Hussain lekceważąco wypowiada” się o innych grupach „haktywistów”, takich jak Anonymous, mówiąc, że stanowią one internetowy odpowiednik „pokojowych protestów piknikujących na ulicy”, podczas gdy TeaMp0isoN prowadził „internetową wojnę partyzancką”. W kwietniu 2012 roku TriCk powiedział jednej z brytyjskich gazet: „Nie boję się żadnego człowieka, ani żadnej władzy. Całe moje życie poświęcone jest sprawie”.

Jego internetowa aktywność nie trwała długo. We wrześniu 2012 roku został aresztowany i skazany na sześć miesięcy więzienia w związku z atakiem na konto Blaira. TeaMp0isoN odszedł w niebyt, ale jego gniew i pogarda wymierzone w zachodnie społeczeństwo bynajmniej nie zelżał.

Wkrótce po opuszczeniu więzienia przedostał się do Syrii na terytoria kontrolowane przez ISIS i poślubił tam niedoszłą muzyczkę, Sarę Jones, która także stała się zwolenniczką Państwa Islamskiego. Tam zaangażował się w szerzenie wojennej propagandy ISIS w internecie, przedstawiając się jako Abu Hussain al-Britani.

Na zdjęciu na Twitterze pozował w masce zakrywającej połowę twarzy i z kałasznikowem w ręku, celującym w obiektyw. Wszystko, czego nauczył się o kulturze internetowej i narzędziach do jej propagowania, wykorzystał do stworzenia czegoś, co jeden z dziennikarzy nazwał „makabryczną wersją portalu randkowego”.

Szybko zyskał miano czołowego propagandzisty ISIS w CyberKalifacie, rekrutującego do globalnej wojny sfrustrowanych i przypominających jego samego młodych ludzi. „Możesz siedzieć w domu i grać w „Call of Duty”, albo przyjechać tutaj i podjąć prawdziwe wyzwanie (…) Wybór należy do ciebie”, zachęcał w jednym z tweetów.

Taktyka Hussaina nie była bynajmniej nowa, ale wraz z terrorystami z ISIS wyniósł ją na niespotykany wcześniej poziom. Hussain pod pewnymi względami reprezentował najniebezpieczniejszy rodzaj terroryzmu, z którym się dotąd spotkaliśmy – był panem rodzącego się świata cyfrowego dżihadu.
Terroryści wchodzą do internetu

Wiedzieliśmy, że prędzej czy później terroryści zainteresują się internetem – z tego samego powodu, dla którego sieć jest świetnym miejscem dla wszelkiej maści rebeliantów i niszowych wspólnot. Jego otwartość, łatwość użycia i globalny zasięg powodują, że bez trudu można w nim rozpowszechniać ekstremistyczne treści online.

Pracując dla rządu – najpierw w FBI, później w Dziale Bezpieczeństwa Narodowego Departamentu Sprawiedliwości, a wreszcie jako asystent prokuratora generalnego nadzorujący ten pion – większość czasu spędziłem obserwując to rosnące zagrożenie i przewidując, kiedy pierwszy raz przyjdzie nam się zmierzyć z „atakiem mieszanym”, łączącym realne uderzenie z jego nagłośnieniem w sieci.
Źródło info i foto: onet.pl

Policyjny pościg i strzały. Zatrzymano Gruzinów

Szybka i dobra współpraca wyszkowskich i stołecznych policjantów w miniony piątek pozwoliła na zatrzymanie obcokrajowców – obywateli Gruzji w wieku 37 i 40 lat. Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie zarzutów jednemu z nich. Mężczyzna ten podejrzewany jest o kradzież z włamaniem do domu na terenie powiatu wyszkowskiego oraz o uszkodzenie mienia i niezatrzymanie się do kontroli drogowej. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany. Natomiast drugi z mężczyzn przebywał na terytorium Polski nielegalnie.

W miniony piątek dyżurny wyszkowskiej Policji otrzymał zgłoszenie o włamaniu do jednego z domów na terenie gminy Brańszczyk. Na miejsce natychmiast zostali skierowani wyszkowscy funkcjonariusze, którzy potwierdzili zgłoszenie. Policjanci szybko ustalili i namierzyli samochód, którym poruszali się sprawcy przestępstwa. Sytuacja była dynamiczna. O pomoc w zatrzymaniu pojazdu zostali poproszeni policjanci z Warszawy, ponieważ to tam mieli uciekać się włamywacze. Akcję na terenie garnizonu stołecznego prowadzili mokotowscy funkcjonariusze. Policjanci poruszali się nieoznakowanym radiowozem i podążali za wskazanym pojazdem, którym jak się okazało jechali obcokrajowcy. Funkcjonariusze próbowali zatrzymać auto do kontroli, ale kierujący nie stosował się do ich poleceń, zaczął uciekać. Pościg zakończył się na ul. Siedleckiej w Warszawie. Mężczyźni cofając usiłowali staranować radiowóz, a następnie wysiedli z auta i próbowali uciekać pieszo. Stołeczni policjanci oddali kilka strzałów ostrzegawczych i tak do zatrzymania doszło już o godzinie 18.00 na Pradze Północ.

Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie przez prokuratora zarzutów 40-letniemu obywatelowi Gruzji. Mężczyzna podejrzewany jest o dokonanie kradzieży w włamaniem do domu na terenie gminy Brańszczyk, uszkodzenie mienia oraz niezatrzymanie się do kontroli drogowej. Z uwagi na rozwojowy charakter sprawy decyzją sądu zatrzymany został tymczasowo aresztowany. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Dodatkowo w toku wykonywania czynności policjanci z wydziału kryminalnego wyszkowskiej Policji ustalili, że drugi z mężczyzn przebywa na terytorium Polski bez ważnej wizy i innego ważnego dokumentu uprawniającego go do wjazdu na terytorium i pobytu w Polsce. Wczoraj został on przekazany funkcjonariuszom Straży Granicznej, którzy będą realizować czynności na podstawie aktualnie obowiązującej ustawy o cudzoziemcach.
Źródło info i foto: Policja.pl

Trwa policyjna obława w Krakowie. Bandyci ukradli walizki ze złotą biżuterią, uciekają srebrnym vw passatem

Pościg ulicami Krakowa. Policja ściga srebrnego volkswagena passata: ucieka nim czterech bandytów, którzy przed południem napadli na dwóch obywateli Turcji, kradnąc im – tak twierdzą napadnięci – dwie walizki ze złotą biżuterią. Do napaści doszło przy ulicy Bratysławskiej, kiedy mężczyźni wychodzili z hotelu.

Bandyci czekali na dwóch obywateli Turcji przed hotelem, a gdy ci wyszli z budynku, napastnicy wybiegli z samochodów i pobili obcokrajowców, zabierając ze sobą walizki z kosztownościami o wartości 300 tysięcy euro.

Obaj zaatakowani trafili do szpitala, ale ich życiu nic nie zagraża.

To była zaplanowana akcja. Sprawcy byli zamaskowani, ubrani na czarno. Podjechali dwoma pojazdami, zadali dwóm poszkodowanym kilka ciosów, wrzucili walizki do dwóch samochodów. Odjechali, ale jeden z tych pojazdów porzucili na sąsiedniej ulicy – spalili ten samochód. Nadal poszukujemy srebrnego passata, na terenie Krakowa ustawiliśmy punkty blokadowe – tam można zobaczyć policjantów z bronią długą – i ścigamy sprawców – relacjonował w rozmowie z reporterem RMF FM Markiem Wiosło Sebastian Gleń z małopolskiej policji.

Jak dodał, funkcjonariusze mają informacje od świadków napadu, którzy zdołali nawet sfotografować napastników:
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policyjny pościg za pijanym kierowcą w Bolesławcu. Uciekając potrącił policjanta

W Bolesławcu na Dolnym Śląsku prowadzący samochód osobowy mężczyzna – jak podała policja – nie chciał zatrzymać się do kontroli. Funkcjonariusze rozpoczęli pościg i dogonili kierowcę. Jeden z nich został ranny, kiedy mężczyzna – próbując po raz kolejny uciekać, gwałtownie ruszając – potrącił go autem. – Kiedy funkcjonariusze zauważyli samochód, dali kierowcy sygnały do zatrzymania się, ponieważ chcieli go skontrolować – wyjaśniała w rozmowie z reporterem TVN24 Anna Kublik-Rościszewska z komendy policji w Bolesławcu, opisując zdarzenie z sobotniego wieczoru. Jak dodała, mężczyzna mimo znaków świetlnych i dźwiękowych nie zatrzymał się. Zaczął uciekać.

Kierujący nietrzeźwy

– Policjanci ruszyli w pościg za kierującym i na jednej z ulic osiedla w Bolesławcu dogonili pojazd – mówiła. Kierujący zatrzymał auto, co funkcjonariusze chcieli wykorzystać. Jeden z nich wyszedł z radiowozu i udał się w kierunku uciekiniera. – Wtedy ten gwałtownie ruszył, potrącając policjanta – powiedziała Kublik-Rościszewska.

Obrażenia funkcjonariusza były na tyle niewielkie, że wrócił do radiowozu, a pościg – jak podała dalej – był kontynuowany. Ostatecznie na ulicy Ptasiej kierującego udało się zatrzymać. – To 40-letni mieszkaniec powiatu bolesławieckiego. Był w stanie nietrzeźwości – poinformowała Kublik-Rościszewska.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Gdańsk: Policyjny pościg po potrąceniu funkcjonariusza. Padły strzały

Po pościgu policjanci zatrzymali sprawcę potrącenia funkcjonariusza na Dolnym Mieście w Gdańsku. Wcześniej w jego kierunku policjanci oddali strzały. Mężczyzna był poszukiwany w związku z pobiciem mężczyzny przy ul. Jaskółczej. Jak podał „Dziennik Bałtycki”, po godz. 19 we wtorek służby otrzymały zgłoszenie o bójce na Dolnym Mieście. Policjanci na miejscu zdarzenia znaleźli zakrwawionego mężczyznę.

Rozpoczęły się poszukiwania sprawcy rozboju, który mógł mieć przy sobie broń lub inne niebezpieczne narzędzie. Rannej ofierze pomocy udzielili wezwani na miejsce ratownicy medyczni.

Funkcjonariuszom udało się trafić na ślad sprawcy, który wsiadał do volkswagena golfa. Gdy policjanci podjęli próbę jego zatrzymania, on nie reagował na ich komendy i potrącił jednego ze śledczych. Wówczas funkcjonariusze wyciągnęli broń palną i oddali strzały w kierunku poszukiwanego mężczyzny.

Według portalu Trojmiasto.pl, po krótkim pościgu policjanci zatrzymali sprawcę rozboju. Śledczy ustalają przebieg i przyczyny napadu.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Policyjny pościg i strzały na Pomorzu

​Niecodzienny pościg w jednej miejscowości w gminie Osieczna na Pomorzu. Policjanci z Czerska zatrzymali poszukiwanego, agresywnego 42-latka. Podczas akcji padły strzały. Informacje o tym zdarzeniu dostaliśmy na Gorącą Linię RMF FM.

Poszukiwany listem gończym 42-latek miał odbyć karę m.in. za podpalenia i oszustwa. Policjanci z Czerska w powiecie chojnickim namierzyli go w jednej z miejscowości w gminie Osieczna w powiecie starogardzkim na Pomorzu. Gdy zapukali do drzwi jego domu, mężczyzna na ich widok najpierw rzucić miał w nich wiadrem, a potem… kłodą. Następnie zamknął się w domu, później wyskoczył przez okno i zaczął uciekać. Próbował schronić się w pobliskim lesie.

Gdy znalazł go jeden z funkcjonariuszy, 42-latek zaatakował go i próbować odebrać broń. By temu zapobiec policjanci oddali kilka strzałów. Trafiony w nogę mężczyzna uciekł jednak dalej.

Ten mężczyzna był bardzo agresywny i pobudzony. Nie reagował na żadne polecenia. Kiedy doszło do szarpaniny z jednym z policjantów próbował wyciągnąć mu broń z kabury. W tej sytuacji funkcjonariusze byli zmuszeni użyć broni, by go obezwładnić. Mężczyzna, pomimo ranienia, nadal próbował uciekać. Policjanci jednak szybko go dogonili i zatrzymali agresywnego napastnika – mówiła st. sierż. Justyna Przytarska, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Chojnicach. Po zatrzymaniu 42-latek został zabrany do szpitala. Jego życiu i zdrowiu nie grozi niebezpieczeństwo.

Mężczyzna trafi do więzienia, aby odbyć karę pozbawienia wolności. Dodatkowo usłyszy kolejne zarzuty za czynną napaść na funkcjonariusza i naruszenie nietykalności cielesnej policjanta grozić może mu do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl