Donald Trump o ostatnich strzelaninach w USA

Prezydent Donald Trump oświadczył w czwartek, że popiera dokładniejsze sprawdzanie nabywców broni palnej ale uważa, że sprawcy ostatnich strzelanin to osoby chore psychicznie. Prezydent USA jest zdania, że potrzebnych jest również więcej szpitali psychiatrycznych.

– Nie chcemy aby szaleńcy posiadali broń. To chodzi o nich. Oni pociągają za spust. Broń sama nie pociąga za spust. Dlatego musimy przyjrzeć się bardzo poważnie problemowi chorób psychicznych – powiedział Trump w rozmowie z dziennikarzami w Morristown, w stanie New Jersey, skąd udał się na wiec swoich zwolenników w sąsiednim stanie New Hampshire.

– Przypatrujemy się całej sytuacji – zapewnił ogólnikowo prezydent kiedy zapytano go czy domaga się od republikańskich kongresmenów, aby uchwalili obowiązek dokładniejszego sprawdzania przeszłości osób nabywających broń palną.

„Ci ludzie są chorzy psychicznie”

– Chcę aby ludzie zapamiętali słowa „choroba psychiczna”. Ci ludzie są chorzy psychicznie… Sądzę, że musimy znów zacząć budować placówki psychiatryczne – podkreślił Trump. – Nie możemy pozwolić aby ci ludzie byli na ulicach – dodał.

Trump przypomniał, że w latach 60. i 70. ubiegłego wieku zamknięto w USA wiele szpitali psychiatrycznych a ich pacjentów zwolniono.

Po ostatnich strzelaninach w stanach Teksas i Ohio, w których zginęło kilkadziesiąt osób, Trump jest pod narastającą presją podjęcia działań ograniczających liczbę przestępstw dokonywanych przy użyciu broni palnej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kamienna Góra: Policjanci zabezpieczyli ponad 100 krzewów konopi oraz broń i amunicję

Policjanci z Kamiennej Góry w wyniku prowadzonych działań operacyjnych, zatrzymali mężczyznę podejrzanego o nielegalne posiadanie broni i amunicji oraz narkotyków, a także nielegalną uprawę konopi. Na arsenał, uprawę i środki odurzające, funkcjonariusze trafili realizując działania wymierzone przeciwko przestępczości narkotykowej. Zabezpieczono ponad 100 krzewów konopi, ponad 5 kilogramów marihuany oraz broń, amunicję i granaty. Podejrzany został decyzją sądu tymczasowo aresztowany.

Funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego z Komendy Powiatowej Policji w Kamiennej Górze, w wyniku przeprowadzonej realizacji, wymierzonej przeciwko przestępczości narkotykowej, zatrzymali 34-letniego mężczyznę podejrzanego o nielegalne posiadanie broni i amunicji oraz narkotyków, a także nielegalną uprawę konopi.

Do zatrzymania doszło po tym, jak funkcjonariusze weszli do jednego z budynków, mieszczących się na terenie Gminy Kamienna Góra. W dużym pomieszczeniu gospodarczym ujawnili profesjonalnie przygotowane i ukryte stanowiska do nielegalnej uprawy konopi. Tam zabezpieczono 105 krzewów i ponad 5 kilogramów przygotowanego już do sprzedaży suszu ziela konopi.

Policjanci sprawdzając pomieszczenia znaleźli i zabezpieczyli także broń palną w postaci pistoletu, amunicję kalibru 7,62 mm i 9 mm oraz granaty bojowe F-1 z zapalnikami. Na miejscu wykonano szczegółowe oględziny z udziałem prokuratora, biegłego z zakresu balistyki oraz funkcjonariuszy Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego Policji z Wrocławia.

Zatrzymany mężczyzna usłyszał już zarzuty prowadzenia nielegalnej uprawy, posiadania środków odurzających w postaci marihuany i wprowadzania ich do obrotu, posiadania i przechowywania przyrządów przeznaczonych do niedozwolonego wytwarzania środków odurzających oraz posiadania bez wymaganego zezwolenia broni palnej oraz amunicji.

Na podstawie zgromadzonego przez policjantów materiału dowodowego, na wniosek prokuratury, sąd zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na 3 miesiące.

Sprawa ma charakter rozwojowy. Na poczet przyszłych kar, zabezpieczono mienie należące do podejrzanego na kwotę ponad 40 tys. zł. Wartość zabezpieczonych narkotyków szacuje się na kwotę ponad 200 tys. zł. O dalszym losie aresztowanego zadecyduje teraz sąd. Za czyny, o które mężczyzna jest podejrzany, grozić mu może kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Brytyjska policja ujawniła tożsamość niedoszłego zamachowca z Londynu

Brytyjska policja ujawniła tożsamość mężczyzny, który został w czwartek zatrzymany w rządowej dzielnicy Londynu, Whitehall, pod zarzutem posiadania broni i przygotowywania zamachu terrorystycznego. Podejrzany to 27-letni Brytyjczyk Khalid Mohamed Omar Ali.

Ali został zatrzymany przez uzbrojonych policjantów po południu w pobliżu brytyjskiego parlamentu i wejścia do stacji Westminster, a wcześniej był obserwowany i śledzony przez oficerów działających w ukryciu. Znaleziono przy nim co najmniej trzy noże, które według policji mogły być użyte do zamachu terrorystycznego.

Jak podkreślono w oświadczeniu, służby działały na podstawie konkretnych informacji wywiadowczych, które – według mediów – pochodziły od członka rodziny mężczyzny. Według informacji Scotland Yardu, zatrzymany mieszka w dzielnicy Tottenham na północy Londynu i jest Brytyjczykiem, choć urodził się poza granicami Wielkiej Brytanii.

Zatrzymanie przeprowadzono na podstawie ustawy antyterrorystycznej, zgodnie z którą policja ma 14 dni na postawienie zarzutów lub zwolnienie mężczyzny z aresztu.

Do policyjnej interwencji doszło zaledwie kilkadziesiąt metrów od miejsca, gdzie 22 marca 52-letni Khalid Masood przeprowadził atak terrorystyczny, zabijając 5 osób i samemu ginąc od strzałów interweniującej policji.

W innym, niepowiązanym z sytuacją w Westminsterze incydencie antyterrorystycznym brytyjska policja przeprowadziła w czwartek wieczorem nalot na dom mieszkalny w północno-zachodnim Londynie, po którym cztery osoby zostały aresztowane na mocy ustawy o przeciwdziałaniu terroryzmowi.

Scotland Yard poinformował, że w trakcie akcji na Harlesden Road w dzielnicy Willesden wzięli udział uzbrojeni policjanci, co było uzasadnione „ze względu na postrzegany poziom ryzyka”.

W trakcie interwencji dwudziestokilkuletnia kobieta została postrzelona przez interweniujące służby i znajduje się pod policyjną strażą w szpitalu, a trzy inne osoby – 16-letni chłopak, 20-letni mężczyzna i 20-letnia kobieta – zostały zatrzymane pod zarzutem „zlecania, przygotowania lub namawiania do aktów terrorystycznych”. Zatrzymano również 43-letnią kobietę, która była powiązana z grupą, a mieszkała w hrabstwie Kent.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Incydent niedaleko londyńskiego parlamentu. Aresztowano 27-letniego mężczyznę

Brytyjska policja aresztowała w rządowej dzielnicy Londynu 27-letniego mężczyznę pod zarzutem posiadania broni i „zlecania, przygotowania lub podjudzania do aktów terroryzmu”. Nikt nie został ranny w wyniku incydentu. Zgodnie z oświadczeniem Scotland Yardu mężczyzna został zatrzymany na podstawie ustawy o przeciwdziałaniu terroryzmowi w pobliżu wejścia do stacji Westminster przed brytyjskim parlamentem ok. godz. 14.20 czasu lokalnego (ok. godz. 15.20 czasu polskiego). Jak potwierdzono, miał przy sobie noże.

Świadek incydentu powiedział telewizji Sky News, że policjanci „pojawili się w ciągu kilku sekund” i skutecznie doprowadzili do aresztowania. Zdjęcia z miejsca zdarzenia pokazują co najmniej dwa duże kuchenne noże leżące na chodniku w pobliżu plecaka zatrzymanego mężczyzny. Według BBC do zatrzymania doszło na podstawie informacji wywiadowczych na temat mężczyzny, który był wcześniej znany policji. Obecnie jest on przetrzymywany w jednym z komisariatów w południowym Londynie.

Śledczy londyńskiej policji zakończyli już pracę na miejscu zdarzenia, m.in. zabezpieczając plecak i noże. Policjanci odblokowali też pas ulicy przecinającej rządową dzielnicę Whitehall w pobliżu parlamentu, budynków ministerstw rządowych oraz siedziby premier Theresy May na Downing Street w kierunku placu Trafalgar.

Scotland Yard podkreślił, że po aresztowaniu „nie ma bezpośredniego zagrożenia” dla bezpieczeństwa publicznego.
Centralny Londyn pozostaje w stanie podwyższonego alarmu od ataku terrorystycznego z 22 marca, do którego doszło na moście Westminsterskim i dziedzińcu parlamentu. Zginęło pięć osób i zamachowiec.
Źródło info i foto: interia.pl

Sąd odroczył wydanie wyroku w sprawie Brunona Kwietnia

Krakowski sąd apelacyjny odroczył ogłoszenie wyroku w sprawie Brunona Kwietnia – nieprawomocnie skazanego na 13 lat pozbawienia wolności za przygotowywanie zamachu terrorystycznego na Sejm. 19 kwietnia odbędzie się rozprawa. „Niekorzystny wyrok dla oskarżonego i obrońców nie upoważnia do emocjonalnego zarzucania sądowi nieuczciwości” – stwierdził w tej sprawie prokurator.

Czwartek był drugim dniem rozpoznawania apelacji obrońców Brunona Kwietnia. Na niejawnej rozprawie sąd wysłuchiwał ich wystąpień oraz stanowiska prokuratora w kwestiach objętych klauzulą tajności. O godz. 13 przywrócił jawność rozprawy, wysłuchał uzupełniających wystąpień obrońcy i Brunona Kwietnia i podał informacje o terminie ogłoszenia wyroku.

W środę podczas jawnej części rozprawy obrońcy Kwietnia wnosili o uchylenie wyroku i skierowanie sprawy do ponownego rozpoznania. Podnosili m.in. argumenty o stronniczości sądu i nieuczciwości procesu oraz dowolnym interpretowaniu przez sąd materiału dowodowego – co ich zdaniem doprowadziło do uznania winy oskarżonego i wymierzenia rażąco surowej kary. Powtórzyli również argumenty, że Brunon Kwiecień padł ofiarą nielegalnej gry operacyjnej ABW. Do apelacji obrońców przyłączył się Brunon Kwiecień, twierdząc m.in., że jego proces ma znamiona procesu politycznego.

Przeciwko apelacji obrońców wystąpił prokurator twierdząc, że zgłaszane argumenty są bezzasadne i nie zasługują na uwzględnienie. Zdaniem prokuratora, Sąd Okręgowy prawidłowo ocenił materiał dowodowy i wydał właściwą karę, a proces odbywał się z poszanowaniem prawa. Prokurator stwierdził, że „niekorzystny wyrok dla oskarżonego i obrońców nie upoważnia do emocjonalnego zarzucania sądowi nieuczciwości”. Apelację złożył też obrońca współoskarżonego Macieja O., skazanego na dwa lata w zawieszeniu za nielegalny handel i posiadanie broni.

Rekordowa liczba wydanych pozwoleń na posiadanie broni w Polsce

Niemal 200 tys. osób ma w Polsce broń legalnie, do celów niezwiązanych z obowiązkami zawodowymi – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”. Posiadacze zezwoleń legalnie kupili w Polsce w ubiegłym roku ponad 106 tys. sztuk broni. „Dziennik Gazeta Prawna” pisze, że najczęściej osoby zainteresowane starają się o pozwolenie na broń myśliwską. W tej kategorii statystki co roku są podobne, a w 2016 r. liczba wydanych pozwoleń nawet spadła – do 5 tys. z 5,1 tys. w poprzednim.

Niewielka liczba pozwoleń na broń do ochrony osobistej wynika z tego, że kryteria policyjne, które należy spełnić, aby je otrzymać, są bardzo wyśrubowane – pisze dziennik.

Polska należy do państw, w których liczba osób z pozwoleniem na broń jest niska. Ze statystyki przedstawionej przez portal GunPolicy.org wynika, że w Polsce jest zaledwie 1,49 sztuk broni na 1 tys. mieszkańców, dla porównania w Czechach i na Słowacji ta liczba wynosi 8,3.
Żródło info i foto: onet.pl

Ernesto Fazzalari zatrzymany po 20 latach

Po 20 latach poszukiwań schwytano w niedzielę rano jednego z dwóch najbardziej poszukiwanych we Włoszech mafiosów, ważnego członka kalabryjskiej organizacji przestępczej, ‚ndranghety, Ernesto Fazzalarego – poinformowały władze. 46-letni Fazzalari wpadł, gdy przebywał w wiejskim domu w prowincji Molochio na południu Kalabrii, która jest kolebką ‚ndranghety, organizacji rywalizującej z sycylijską cosą nostrą i neapolitańska camorrą.

„Dziękuję sędziom i siłom porządkowym. Niech żyje Italia” – napisał na Twitterze premier Matteo Renzi.

Złapanie Fazzalarego „pokazuje, że nie ucieknie się przed sprawiedliwością. To ten rodzaj zwycięstwa, które nas zachęca i wspiera w trudnej, ale możliwej do wygrania walce z przestępczością zorganizowaną” – oświadczył włoski minister spraw wewnętrznych Angelino Alfano. Fazzalari był poszukiwany od 1996 roku. Trzy lata później mafiosa zaocznie skazano na karę dożywotniego więzienia za powiązania z organizacją przestępczą, porwania, posiadanie broni i podwójne zabójstwo dokonane w ramach mafijnych porachunków.

Na pierwszym miejscu na liście najgroźniejszych ukrywających się przestępców pozostaje szef szefów cosa nostry, Matteo Messina Denaro.

Mafia z Kalabrii, ‚ndrangheta, uważana jest za najpotężniejszą spośród wszystkich włoskich organizacji przestępczych. Jej ogromne bogactwo to rezultat dominującej roli w międzynarodowym handlu narkotykami. ‚Ndrangheta działa przede wszystkim na południu Włoch, jednak ostatnie zatrzymania pokazują, że gang coraz prężniej działa także na północy kraju.
Żródło info i foto: TVP.info

Policja zatrzymała bossa ożarowskiej mafii

Boss ożarowskiej mafii w rękach policji! Łowcy cieni w Borzęcinie Dużym dorwali Piotra S. ps. „Sajur”, który ukrywał się by uniknąć kary za dawne grzechy. 44-letni gangster trafił za kraty na 3,5 roku.

Ten mężczyzna to jeden z najgroźniejszych gangsterów, jacy dekadę temu rządzili Warszawą. Szef gangu z Ożarowa i członek bandy z Mokotowa ma na koncie liczne porwania, morderstwa, zlecenia zabójstw, wymuszenia, handel narkotykami i posiadanie broni. Za „Mokotów” odpowiedział. 44-letni Piotr S. spędził w zakładzie karnym 8 lat. Ale gdy w maju 2015 roku wyszedł na wolność – zniknął bez śladu, mimo że przed sądem okręgowym toczyła się sprawa „Ożarowa”. W międzyczasie uprawomocnił się wyrok wydany przez Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli, który skazał go na 3,5 roku więzienia.

Za bandziorem zostały wysłane listy gończe i do akcji wkroczyli „łowcy cieni” z Centralnego Biura Śledczego Policji. – Policjanci ustalili, gdzie przebywa, i bardzo dobrze przygotowali się do zasadzki. Namierzyliśmy „Sajura” przy posesji w Borzęcinie Dużym – mówi kom. Agnieszka Hamelusz z CBŚP. – Kiedy mężczyzna zorientował się, że chcemy go zatrzymać, uciekł na pobliskie pole, ale został obezwładniony i zatrzymany – dodaje kom. Hamelusz. Gangster już trafił za kratki.
Żródło info i foto: se.pl

Jak adwokat broni Salaha Abdeslama?

Główny podejrzany w listopadowych zamachach terrorystycznych w Paryżu Salah Abdeslam został objęty formalnym śledztwem we Francji. W środę postawiono mu zarzuty zabójstwa o charakterze terrorystycznym, porwań i posiadania broni oraz ładunków wybuchowych.

Adwokat Frank Berton poinformował, że Abdeslam zostanie umieszczony w osobnej celi więzienia Fleury-Merogis, w pobliżu Paryża. Abdeslam, wydany tego dnia rano przez Belgię władzom Francji, został zatrzymany 18 marca w Brukseli. Abdeslam – obywatel francuski pochodzenia marokańskiego – to jedyny żyjący członek komanda dżihadystów, które odpowiada za śmierć 130 osób w Paryżu 13 listopada 2015 roku.

Tymczasem belgijski adwokat Abdeslama Sven Mary w opublikowanym w środę wywiadzie dla francuskiego dziennika „Liberation” oznajmił, że jego klient, przedstawiany jako „mózg” zamachów, to „mały palant” z brukselskiej dzielnicy Molenbeek, o „inteligencji pustej popielniczki”.

Abdeslam to, w opinii jego adwokata, człowiek intelektualnie niezdolny do zaplanowania i zorganizowania zamachów, „wywodzący się ze świata drobnych opryszków, raczej typ naśladowcy niż przywódcy”. Później w rozmowie z belgijskimi mediami Mary wyjaśnił, że za zgodą swego klienta zdecydował się „na tę szokującą formę” wypowiedzi, aby przekazać, że Abdeslam, którego „wszyscy, począwszy od prokuratora Paryża, uważają za jednego z głównych, czy wręcz głównego organizatora paryskich zamachów, absolutnie nie dysponuje potencjałem intelektualnym”.

We wtorek do mediów wyciekły główne tezy wewnętrznego raportu belgijskiej policji, w którym skrytykowano służby bezpieczeństwa w Belgi za błędy i zaniechania w działaniach podejmowanych wobec braci Abdeslamów – współsprawców paryskich zamachów.

Dziennik „Le Soir” pisał m.in., że mimo sygnałów, iż mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego, bracia Brahim i Saleh Abdeslamowie nie byli objęci w Belgii należytym dozorem jeszcze zanim doszło do zamachów. Brahim Abdeslam zginął samobójczą śmiercią w zamachach.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Rusza proces księdza G. oskarżonego o pedofilię

Ksiądz G. oskarżony o pedofilię stanie przed sądem w Wołominie. Duchowny miał molestować dzieci w Polsce i na Dominikanie. Ksiądz G. nie przyznaje się do winy. Prawie dwa lata po wybuchu afery pedofilskiej na Dominikanie z udziałem polskich księży, w Polsce rusza proces jednego z głównych bohaterów skandalu. Wojciech G. po raz pierwszy stanie przed sądem w Wołominie. Prokuratura jest przekonana, że ksiądz jest winny. Za pedofilię grozi księdzu 12 lat. Jeśli prokuratura udowodni mu dwa lub więcej przestępstw to kara może wzrosnąć do 15 lat więzienia.

Śledczy postawili księdzu 10 zarzutów, w tym obcowanie płciowe z małoletnim, molestowanie, posiadanie dziecięcej pornografii i posiadanie broni. Prokuratura uznała, że pokrzywdzonych jest 8 osób. Kapłan jest oskarżony o wykorzystywanie seksualne 6 chłopców na Dominikanie i 2 nieletnich w Polsce, przed wyjazdem na Karaiby. Do sądu prokuratorzy pójdą także z ekspertyzami i tysiącami plików o treści pedofilskiej, jakie znaleźli w komputerze księdza G. na plebanii w Juncalito na Dominikanie. Sam ksiądz od momentu aresztowania przed rokiem konsekwentnie milczy i nie przyznaje się do winy. Obserwatorami procesu będą prokuratorzy z Dominikany.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl