Marek Falenta nie zostanie ułaskawiony

Nie będzie ułaskawienia Marka Falenty – dowiedziało się RMF FM. Sąd który skazał biznesmena na 2,5 roku więzienia za udział w aferze podsłuchowej, bez rozpoznania pozostawił prośbę o łaskę dla Falenty.

Jak podaje RMF FM decyzja jest formalna, podjęta w oparciu o przepis kodeksu postępowania karnego, który pozwala sądowi nie rozpoznawać wniosku o ułaskawienie, jeśli złożono go przed upływem roku od negatywnego rozpatrzenia poprzedniej prośby. Ta została złożona przez córkę Falenty 19 stycznia zeszłego roku, a sąd odrzucił ją 6 kwietnia.

Obecna decyzja jest z 3 kwietnia 2019 roku. Wcześniej wniosek o ułaskawienie był u prezydenta – także Andrzej Duda nie przystał na skorzystanie z prawa łaski wobec skazanego.

Zgodnie z art. 561 Kodeksu postępowania karnego prośbę o ułaskawienie przedstawia się sądowi, który wydał wyrok w pierwszej instancji. Powinien on rozpoznać prośbę o ułaskawienie w ciągu 2 miesięcy od daty jej otrzymania. Zgodnie z art. 565 prośbę o ułaskawienie skierowaną bezpośrednio do Prezydenta RP przekazuje się Prokuratorowi Generalnemu w celu nadania jej biegu.

Rozpoznając prośbę o ułaskawienie sąd powinien mieć na względzie zachowanie się skazanego po wydaniu wyroku, rozmiary wykonanej już kary, stan zdrowia skazanego i jego warunki rodzinne, naprawienie szkody wyrządzonej przestępstwem, a przede wszystkim szczególne wydarzenia, jakie nastąpiły po wydaniu wyroku.

Marek Falenta został skazany w 2016 r. przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2,5 roku więzienia w związku z tzw. aferą podsłuchową. Ujawnione w tygodniku „Wprost” nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska. Chodziło o nagrywane od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. na zlecenie Falenty w warszawskich restauracjach osoby z kręgów polityki, biznesu i funkcjonariuszy publicznych. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW – Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ – Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury i rozwoju – Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę i szefa CBA Pawła Wojtunika.

Wyrok na Falentę uprawomocnił się w grudniu 2017 roku. Obrońcy biznesmena złożyli kasację do Sądu Najwyższego, zaś w styczniu ubiegłego roku do prezydenta Dudy trafił wniosek o ułaskawienie biznesmena.

Falenta miał stawić się w zakładzie karnym w celu odbycia kary 1 lutego, ale nie zrobił tego. Od tamtego momentu ukrywał się i był poszukiwany w związku z nakazem doprowadzenia do aresztu śledczego, który trafił do jednego ze stołecznych komisariatów 6 lutego 2019 roku.

22 marca Wydział Kryminalny Komendy Stołecznej Policji poinformował sąd, że „skazany Marek F. nie został zatrzymany na podstawie listu gończego i opuścił terytorium Polski”. Następnie 28 marca Sąd Okręgowy w Warszawie wydał Europejski Nakaz Aresztowania Falenty. Do zatrzymania Falenty na podstawie ENA doszło w piątek w Hiszpanii.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Kolejna osoba z zarzutami ws. wypadku w Świdniku. Sprawca w areszcie

Zarzut utrudnienia postępowania karnego ws. wypadku w Świdniku, w którym zginęły 3 osoby w tym dziecko, usłyszał we wtorek zatrzymany w tej sprawie świadek zdarzenia. We wtorek również sąd przychylił się do wniosku prokuratury o zastosowanie tymczasowego aresztu dla sprawcy tragedii.

Jak podał w komunikacie rzecznik Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu Leszek Karp, podejrzany był przesłuchiwany w sprawie wypadku w charakterze świadka i zataił informacje dotyczące pojazdów użytkowanych przez sprawcę wypadku oraz dotyczące okoliczności powstania uszkodzeń na samochodzie osobowym marki Skoda, którym spowodowano wypadek.

Podejrzany nie przyznał się do przedstawionych mu zarzutów i odmówił złożenia wyjaśnień. Zastosowano wobec niego dozór policyjny oraz zakazu opuszczania kraju. Kobieta, również zatrzymana w niedzielę w tej sprawie, została we wtorek zwolniona bez przedstawienia zarzutów. Jak zaznaczył rzecznik prokuratury, będzie ona przesłuchana tylko w charakterze świadka.

Do wypadku doszło w sobotę przed północą. Jak wyjaśniał rzecznik prokuratury, sprawca i ofiary wypadku znali się. 21-latek pracował razem z mężczyzną, który zginął w wypadku. Rodzina wracała właśnie do swojego domu po spotkaniu towarzyskim organizowanym przez sprawcę wypadku w jego domu. 21-latek po imprezie pojechał na stację paliw. Wracając, na łuku drogi z dużą prędkością wjechał w idącą poboczem rodzinę. Kierowca uciekł samochodem z miejsca zdarzenia nie udzielając pomocy poszkodowanym.

Przypadkowy kierowca zobaczył na poboczu ciało dziecka i zawiadomił pomoc. Na miejscu zdarzenia znaleziono w sumie ciała trzech osób: małżeństwa w wieku 36 lat oraz ich 10-letniego syna, porozrzucane kilkanaście metrów od siebie. Dwie osoby były reanimowane, niestety bezskutecznie.

W niedzielę policja aresztowała podejrzanego. To mieszkaniec miejscowości, w której doszło do tragedii. W garażu mężczyzny policja znalazła rozbity samochód.

W trakcie przesłuchania 21-latek przyznał się do spowodowania wypadku i złożył wyjaśnienia, w których opisał przebieg wypadku i jego okoliczności. Przyznał on, że wcześniej spożywał alkohol w znacznych ilościach. Kierowca zeznał, że nie pamięta przebiegu wypadku, bo był zbyt pijany.

W poniedziałek nowosądecka prokuratura przedstawiła 21-letniemu kierowcy zarzut spowodowania wypadku drogowego, w którym zginęły trzy osoby, ucieczki z miejsca zdarzenia i nie udzielenie pomocy poszkodowanym. Grozi mu do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Znany aktor Piotr A. z zarzutem. Wniosek o ściganie sprawcy złożyła poszkodowana

Trzy lata po wypadku, do którego doszło niedaleko Zamościa, znany aktor Piotr A. usłyszał zarzuty. Z wnioskiem o ściganie sprawcy zgłosiła się do prokuratury jego była partnerka, Weronika Rosati.

Jak podaje Kurier Lubelski, Piotr A. usłyszał zarzut spowodowania wypadku, do którego doszło 11 sierpnia 2013 roku. Aktor przyznał się do winy, złożył wyjaśnienia i złożył wniosek o umorzenie postępowania karnego. Za ten czyn grozi mu kara od 3 lat pozbawienia wolności. Wniosek o ściganie sprawcy złożyła Weronika Rosati. Aktorka mogła zrobić to 3 lata po zdarzeniu, ponieważ prawo przewiduje taką opcję w przypadku, gdy poszkodowany jest dla sprawy „bliską osobą”, a Rosati i Piotr A. byli wówczas parą. Na skutek wypadku gwiazda doznała poważnej kontuzji nogi, która wymagała kosztownego leczenia i długiej rehabilitacji.

Aktorzy rozstali się rok temu. W grudniu media informowały, iż Rosati domaga się od byłego partnera odszkodowania. Aktorka sprostowała wówczas, że jedyne czego oczekuje, to zwrot kosztów leczenia od ubezpieczyciela Piotra A. Najwyraźniej jednak nie udało się załatwić tej sprawy polubownie, bowiem aktorka złożyła wniosek o ściganie sprawcy wypadku.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Mariusz L. uznany za niepoczytalnego. Zabił 5-letnią córkę

Sąd Okręgowy w Gdańsku umorzył postępowanie karne wobec 32-letniego Mariusza L. podejrzanego o zabicie 5-letniej córki. Według biegłych psychiatrów mężczyzna w chwili popełnienia tego czynu był niepoczytalny. Sąd orzekł środek zapobiegawczy wobec Mariusza L. w postaci umieszczenia go w „odpowiednim zakładzie psychiatrycznym”. Decyzja sądu jest zgodna w całości z wnioskiem prokuratury. Uzasadnienie orzeczenia było niejawne, podobnie jak całe postępowanie sądowe w tej sprawie.

Orzeczenie nie jest prawomocne. Obrońca mężczyzny Tomasz Tuturusz nie wyklucza złożenia zażalenia. – Decyzja w tej sprawie należy do mojego klienta. Ja oceniam orzeczenie sądu jako niewłaściwe. Lepsze byłoby skierowanie podejrzanego na terapię odwykową – dodał.

Na leczenie w zamkniętym zakładzie

Drugi zespół biegłych psychiatrów uznał, że podejrzany w chwili popełniania czynu był niepoczytalny – nie miał możliwości rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Jednocześnie stwierdzili, iż aktualny stan zdrowia psychicznego mężczyzny wymaga poddania go leczeniu w zamkniętym zakładzie leczenia psychiatrycznego.

Za zabójstwo grozi kara pozbawienia wolności od 8 do 25 lat lub dożywocie. Jednak w momencie orzeczenia niepoczytalności sprawcy w chwili popełnienia czynu, nie ponosi on odpowiedzialności karnej. Zgodnie z prawem w takiej sytuacji postępowanie jest umarzane.

Zbrodnia na detoksie

Jak ustalono, 16 kwietnia ub. roku, w dniu zabójstwa Mariusz L. wyszedł na własne żądanie z oddziału detoksykacyjnego jednego z gdańskich szpitali. Do placówki zgłosił się sam i przebywał tam dwa dni. Po wyjściu poszedł do przedszkola po swoją córkę. W tym samym czasie, gdy znaleziono ciało dziewczynki, jej matka skontaktowała się z policją zaniepokojona losem córki, której nie zastała w przedszkolu.

Badania toksykologiczne wykazały, że w momencie zatrzymania mężczyzna był pod wpływem marihuany oraz środków – głównie uspokajających – zaordynowanych mu na oddziale detoksykacyjnym. Rodzice dziewczynki żyli w konkubinacie, wcześniej mieszkali razem, ale od pewnego czasu przebywali w dwóch różnych miejscach.
Żródło info i foto: TVP.info

Zażalenie prokuratury ws. odmowy aresztu dla szefa CBŚP z Rzeszowa

Do krakowskiego sądu wpłynęło zażalenie prokuratury na decyzję o odmowie zastosowania aresztu tymczasowego na trzy miesiące wobec naczelnika Zarządu rzeszowskiego Centralnego Biura Śledczego Policji Krzysztofa B. We wtorek 1 marca krakowski sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury o aresztowanie Krzysztofa B. na trzy miesiące. Po analizie pisemnego uzasadnienia postanowienia sądu o nieuwzględnieniu wniosku o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania prokuratura złożyła zażalenie na tę decyzję – powiedział PAP w piątek prok. Janusz Hnatko z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Prok. Hnatko odmówił podania bliższych informacji na temat stanowiska prokuratury argumentując to faktem, że większość postępowania objęte jest klauzulą tajności. Sąd zastosował areszt na trzy miesiące wobec trzech pozostałych podejrzanych: naczelnika jednego z Wydziałów Zarządu CBŚP w Rzeszowie Daniela Ś. oraz Aleksieja R. i Jewgienija R.

Naczelnik zarządu CBŚP w Rzeszowie Krzysztof B., naczelnik jednego z wydziałów zarządu CBŚP w Rzeszowie Daniel Ś. oraz trzej inni podejrzani zostali zatrzymani 27 lutego na potrzeby śledztwa prowadzonego przez krakowską prokuraturę okręgową. Według komunikatu prokuratury, zamieszczonego na stronie internetowej, postępowanie dotyczy korupcji i przestępstw związanych z prostytucją. Według mediów, sprawa dotyczy procederu sprowadzania prostytutek do jednego z hoteli i czerpania z tego korzyści oraz zaniechania przez CBŚP działania w tej sprawie.

Po przedstawieniu zarzutów podejrzanym prokuratura wystąpiła w poniedziałek 29 lutego z wnioskami do sądu o tymczasowe aresztowanie czterech z nich. Wnioski o areszt dotyczyły Krzysztofa B., Daniela Ś. oraz podejrzanych Aleksieja R. i Jewgienija R. Wobec piątego podejrzanego o inicjałach J.M. zastosowano poręczenie majątkowe w wysokości 15 tys. zł. We wtorek 1 marca Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia nie uwzględnił wniosku prokuratury o aresztowanie Krzysztofa B., któremu prokuratura postawiła zarzuty dotyczące przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, oraz przyjęcie takiej korzyści, za co grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Sąd zdecydował natomiast o tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące, tj. do 26 maja, Aleksieja R., któremu postawiono zarzuty handlu ludźmi i czerpania korzyści z prostytucji oraz udzielenie korzyści majątkowej osobie pełniącej funkcję publiczną. Podstawą tymczasowego aresztowania była obawa matactwa procesowego oraz groźba wymierzenia surowej kary, która stymuluje do podejmowania działań utrudniających postępowanie karne.

Sąd zdecydował także o aresztowaniu do 26 maja Daniela Ś., któremu prokuratura przedstawiła zarzuty dotyczące przyjęcia korzyści majątkowej lub osobistej w zamian za zachowanie stanowiące naruszenie przepisów prawa i pomocnictwo w czerpaniu korzyści z prostytucji i w nakłanianiu lub ułatwianiu prostytucji, oraz żądania takiej korzyści – za co grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Areszt zastosowano także wobec podejrzanego o udzielenie korzyści majątkowej osobie pełniącej funkcję publiczną Jewgienija R. (zagrożenie do 8 lat więzienia).
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Kamil N. był poczytalny

Kamil N. podejrzany o zabójstwo rodziców w grudniu 2014 roku w Rakowiskach miał zdolność rozpoznania swoich czynów – stwierdzili biegli psychiatrzy i psycholodzy. O opinii wydanej przez biegłych psychiatrów i psychologów z Oddziału Psychiatrii Sądowej Mazowieckiego Specjalistycznego Centrum Zdrowia w Pruszkowie poinformowała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Beata Syk-Jankowska.

– Z opinii tej wynika, że w chwili zarzucanego mu czynu Kamil N. był poczytalny, czyli miał pełną zdolność rozpoznania znaczenia tego czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Kamil N. może uczestniczyć w postępowaniu karnym – powiedziała.

Obserwacja psychiatryczna 18-latka trwała osiem tygodni. Jak podała rzecznik Beata Syk-Jankowska, biegli nie stwierdzili u niego objawów choroby psychicznej, cech upośledzenia umysłowego czy innego rodzaju zaburzeń psychicznych.

Obserwacja psychiatryczna Zuzanny M.

Wcześniej prokuratura otrzymała również opinię psychologiczno-psychiatryczną dotyczącą Zuzanny M. Biegli stwierdzili, że w momencie zbrodni miała ona pełną zdolność rozpoznania znaczenia swego czynu i kierowania swoim postępowaniem.

Na podstawie obserwacji u Zuzanny M. stwierdzono także nieprawidłowo kształtującą się osobowość „z wyraźnymi cechami narcystycznymi oraz dyssocjalnymi”, jednak nie stwierdzono u niej cech upośledzenia umysłowego ani choroby psychicznej.

Zabójstwo w Rakowiskach

Zuzanna M. i Kamil N. przyznali się do zabójstwa rodziców Kamila w nocy z 12 na 13 grudnia 2014 roku w Rakowiskach pod Białą Podlaską. Według złożonych przez nich wyjaśnień, rodzice Kamila nie akceptowali jego związku z Zuzanną. 48-letniemu Jerzemu N. i 42-letniej Agnieszce N. zadano po kilkanaście ciosów nożem.

Badania krwi Zuzanny M. i Kamila N. wykazały, że kilka godzin przed zabójstwem zażywali marihuanę. Za zabójstwo grozi im kara co najmniej 12 lat więzienia, 25 lat więzienia lub dożywocia. Zuzanna M. jest też oskarżona o seksualne wykorzystanie osoby małoletniej poniżej 15 roku życia. Nie przyznała się do winy.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Zatrzymani w Macedonii szpiegowali dla Grecji

Siedemnaście osób zatrzymanych kilka dni temu w Macedonii pod zarzutem szpiegostwa prawdopodobnie pracowało dla wywiadu Grecji – podała serbska agencja Tanjug. Wśród zatrzymanych są pracownicy wywiadu, parlamentu, MSZ i resortu obrony Macedonii. Macedońska prokuratura wszczęła postępowanie karne wobec 20 osób; trzy osoby są wciąż poszukiwane. W aferę zamieszane są też kolejne dwie osoby, które odbywają wyroki w innych sprawach karnych. Wszystkim zarzuca się działalność szpiegowską, szantaż, defraudację i udział w organizacjach przestępczych. Do zatrzymania 17 podejrzanych doszło w niedzielę wieczorem i w poniedziałek wcześnie rano. Osoby te miały przekazywać tajne dokumenty zagranicznym służbom specjalnym. Żródło info i foto: onet.pl

W mieszkaniu współpracownika Brunona K. odkryto materiały wybuchowe

Materiały wybuchowe związane ze sprawą Brunona K. znaleziono w warszawskiej dzielnicy Włochy. Znajdowały się w mieszkaniu współpracownika mężczyzny, który jest podejrzany o przygotowywanie zamachu bombowego na Sejm – dowiedzieli się reporterzy RMF FM. Na miejscu pracują pirotechnicy. Zamknięto jedną z ulic. Wczoraj biegli uznali, że Brunon K. jest poczytalny i będzie mógł brać udział w postępowaniu karnym. Tym samym nie uniknie procesu. Biegli wydali taką opinię po 6 tygodniach obserwacji psychiatrycznej. Sąd przedłużył także areszt Brunona K. o kolejne 3 miesiące. „Uważamy, że jedynie izolowanie Brunona K. na tym etapie postępowania może zabezpieczyć jego prawidłowy tok” – podkreślił Piotr Kosmaty, rzecznik krakowskiej prokuratury. „Mężczyzna, będąc na wolności, może mataczyć, próbować uniknąć odpowiedzialności karnej lub popełnić inne przestępstwo przeciwko życiu, zdrowiu lub bezpieczeństwu powszechnemu” – dodał. Żródło info i foto: RMF24.pl

Sąd w Budapeszcie zawiesił proces zbrodniarza wojennego

Budapeszteński sąd zawiesił postępowanie karne wobec 98-letniego Laszlo Csatary’ego, jednego z najbardziej poszukiwanych zbrodniarzy wojennych na liście Centrum Wiesenthala. Sąd uznał, że trzeba rozważyć konieczność przeprowadzenia kolejnego procesu na Węgrzech, skoro Csatary został już osądzony za zbrodnie wojenne przez sąd w słowackich Koszycach. Należy zbadać, czy wyrok słowackiego sądu można uznać na Węgrzech i czy został wydany istotnie za te same zbrodnie, jakie zarzuca Csatary’emu węgierska prokuratura. Żródło info i foto: onet.pl

Pijany prokurator prowadził samochód

Prokurator z Prokuratury Okręgowej w Kielcach został zawieszony w czynnościach służbowych po tym jak prowadził samochód pod wpływem alkoholu. W wydychanym powietrzu miał ok. 0,7 promila alkoholu. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach Sławomir Mielniczuk, zgodnie z procedurami na miejsce zatrzymania udał się prokurator, przeprowadzone zostały wszelkie niezbędne formalności oraz zatrzymanemu została pobrana krew do badań na zawartość alkoholu. Wobec zatrzymanego prokuratora prowadzone jest postępowanie karne związane z popełnieniem przez niego występku w postaci prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu – powiedział Mielniczuk. Za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu grozi do dwóch lat więzienia. Żródło info i foto: wp.pl