Piramida finansowa i 2 tys. poszkodowanych. Prezes zarządu w rękach CBA

Była prezes zarządu spółki zarządzającej funduszami inwestycyjnymi zatrzymana przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Śledztwo dotyczyło fikcyjnych faktur VAT i rzekomo wykonywanych usług. W tle – ponad 2 tys. poszkodowanych osób, które łącznie straciły co najmniej 600 mln zł. Była prezes została zatrzymana w ramach postępowania prowadzonego przeciwko zorganizowanej grupie przestępczej – potwierdził w rozmowie z portalem tvp.info rzecznik CBA Temistokles Brodowski. Zatrzymania dokonali funkcjonariusze poznańskiej delegatury Biura.

– Kobieta stworzyła piramidę finansową w postaci czterech funduszów inwestycyjnych zamkniętych aktywów niepublicznych i zarządzała nią. Grupa przestępcza doprowadziła ponad 2 tys. osób korzystających z funduszów do niekorzystnego rozporządzenia mieniem o wartości nie mniejszej niż 600 mln zł – mówi nam Temistokles Brodowski.

Rzecznik CBA dodaje, że szkodę majątkową w funduszach oszacowano na co najmniej 90 mln zł.

Zatrzymana odpowiada za wystawienie poświadczających nieprawdę faktur VAT, których łączna wartość wyniosła ponad 400 tys. zł. Faktury były wystawiane na rzekome usługi polegające na opracowaniu i interpretacji ustawy o ustroju rolnym oraz interpretacji ustawy o prawie pierwokupu gruntów leśnych. W rzeczywistości usługi nie były wykonane – informuje CBA. Dotąd w śledztwie zatrzymano już 30 osób. Siedem z nich zostało tymczasowo aresztowanych, a zarzuty usłyszało 35 podejrzanych – dodaje Brodowski.
Źródło info i foto: TVP.info

Poznańscy policjanci zatrzymani a udział w grupie przestępczej

Pięciu funkcjonariuszy z Poznania zatrzymanych za udział w grupie przestępczej – informuje Radio ZET. Dwóch z nich zostało już aresztowanych na trzy miesiące. Chodzi o handel danymi poszkodowanych w wypadkach. Policjanci przekazywali te informacje firmom walczącym o odszkodowania. Według ustaleń Radia ZET cały proceder wymyślił emerytowany dziś funkcjonariusz. Po odejściu ze służby dogadał się z kolegami, by ci dostarczali mu dane ofiar z wypadków.

Agenci, którzy oferowali poszkodowanym w wypadkach szybkie odszkodowanie, dostawali prowizję. Tymczasowy areszt został zastosowany wobec dwóch emerytowanych policjantów.

Rzecznik prasowy wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak potwierdził PAP, że olsztyńska prokuratura zawiadomiła szefa wielkopolskiej policji o tym, że w ramach prowadzonego postępowania zostali zatrzymani trzej policjanci i dwaj byli funkcjonariusze garnizonu wielkopolskiego. Byli funkcjonariusze zostali tymczasowo aresztowani, policjanci w czynnej służbie zostali, decyzją komendanta odsunięci od wykonywanych obowiązków i zawieszeni w czynnościach – podał.

Borowiak nie informował, w których jednostkach służą zawieszeni policjanci.

Według informatora Radia Zet niewykluczone są kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Strzelanina w Chicago. 13 osób rannych

13 osób zostało rannych w strzelaninie, do której doszło w niedzielę nad ranem czasu lokalnego na przyjęciu w Chicago – poinformowała lokalna policja. Stan czterech rannych oceniany jest jako krytyczny. Strzelaninę poprzedziła kłótnia, pierwsze strzały padły niedługo po północy.

Poszkodowani są w wieku od 16 do 48 lat – pisze AP. Rannych przewieziono do okolicznych szpitali. Fred Waller z miejscowej policji przekazał, że w sprawie przesłuchiwane są dwie osoby. Jedna z nich podczas zatrzymania miała przy sobie broń. Drugi przesłuchiwany jest ranny. Waller dodał, że policja zabezpieczyła rewolwer.

Według policji strzelanina rozpoczęła się w domu, kolejne strzały padły już na zewnątrz, kiedy uczestnicy imprezy zaczęli uciekać. Później strzały oddano też w sąsiedztwie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Atak nożowownika w Rzeszowie. Policja zatrzymała dwóch mężczyzn

Policjanci z Rzeszowa zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzewanych o usiłowanie zabójstwa. Jeden z nich podczas sprzeczki ranił nożem dwie osoby. Poszkodowani trafili do szpitala. Zatrzymani mężczyźni mają 35 i 39 lat.

O tym, że podkarpaccy policjanci poszukują mężczyzny, który zaatakował nożem dwie osoby, pisaliśmy wczoraj. Do zdarzenia doszło w środę 9 października o godz. 20:40 na ul. Jagiellońskiej w Rzeszowie. Policjanci ustalili, że doszło tam do sprzeczki między trzema mężczyznami. W pewnej chwili jeden z nich wyciągnął nóż i ranił pozostałych uczestników zdarzenia.

Rzeszów. Jeden z podejrzewanych chciał się oddać w ręce policji

Ranni mężczyźni skierowali swoje kroki w stronę komendy. Po drodze pomocy udzielili im przechodnie oraz policjanci. Poszkodowani zostali przetransportowani do szpitala. Stan jednego z nich jest bardzo ciężki. Ranni to dwaj 27-letni mieszkańcy Rzeszowa.

Funkcjonariusze policji ustalili, kto ranił dwóch mężczyzn. Doszli również do wniosku, że ze sprawą może być związany jeszcze jeden człowiek. W czwartek udało się się ustalić tożsamość obu podejrzewanych. 35-latek został zatrzymany w czwartek 10 października przed godziną 22. Drugi z podejrzewanych chciał sam oddać się w ręce śledczych, ale policjanci go uprzedzili. Został zatrzymany dziś ok. godziny 9 rano przed budynkiem prokuratury w Rzeszowie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kolejna piramida finansowa. Straty w wysokości 130 mln złotych

Straty na około 130 mln złotych mogła spowodować działalność piramidy finansowej, związaną z emisją obligacji i rynkiem nieruchomości. Grupa poszkodowanych to tysiąc osób. Śledczy szukają kolejnych oszukanych. Jak podała Prokuratura Okręgowa w Warszawie, sprawa dotyczy emisji obligacji korporacyjnych przez spółki z tzw. Grupy Ericius.

Zdaniem śledczych od 2016 do końca 2018 roku spółki powiązane z grupą emitowały obligacje. Miały one służyć do realizacji projektów budowy centrów logistycznych, w tym zakupu nieruchomości, działalności operacyjnej i inwestycyjnej.

Jak wyglądał schemat działania oszustów?

Emitent każdorazowo oferował inwestorom zabezpieczenie emisji poprzez bądź ustanowienie hipoteki na nieruchomości bądź poprzez ustanowienie zastawu rejestrowego na udziałach samego emitenta. Spółki z tzw. Grupy Ericius nie miały żadnych innych dochodów poza środkami pozyskiwanymi z emisji obligacji. Nie prowadziły też żadnej innej działalności operacyjnej poza emisją obligacji.

Środki pieniężne pozyskane z emisji obligacji częściowo przeznaczane były na sfinansowanie bieżącej działalności spółek, w tym na zapłatę wynagrodzenia pośrednikom finansowym oferującym obligacje oraz na zakup nieruchomości, na których ostatecznie nigdy nie powstały projekty logistyczne.

Ponadto środki te były transferowane pod różnymi tytułami prawnymi pomiędzy spółkami z tzw. Grupu Ericius w zależności od tego, w której spółce zachodziła potrzeba uregulowania zobowiązań.

Pewna część tych środków została wypłacona i przekazana osobom związanym ze spółkami-słupami. Biorąc pod uwagę powyższy schemat działania, tzw. Grupa Ericius stanowiła piramidę finansową, w której wierzytelności wcześniejszych obligatariuszy regulowane były ze środków pozyskanych z kolejnych emisji.

Inwestorzy zaś byli wprowadzani w błąd co do szeregu informacji związanych z przeznaczeniem środków pochodzących z emisji, sytuacją poszczególnych emitentów oraz wartością i realnością zabezpieczenia obligacji. 

Ponad 100 mln zł strat

Skala przestępczej działalności – zdaniem śledczych – spowodowały szkodę około 1000 obligatariuszy o wartości około 130 mln zł. Wpłaty poszczególnych obligatariuszy z tytułu zakupu obligacji wynosiły od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych.

Z ustaleń śledztwa wynika, iż formalnie poszczególnymi spółkami z tzw. Grupy Ericius zarządzali Jolanta Z., Juan F. oraz Marek S. – prezesi zarządów spółek. Jednak w praktyce te osoby jedynie współuczestniczyły w procederze, a kluczową rolę w piramidzie odgrywała Beata H.K.

Wszystkie te osoby zostały zatrzymane i usłyszały prokuratorskie zarzuty. 

Beacie H.K oraz Jolancie Z. prokurator przedstawił zarzuty m.in. kierowania zorganizowaną grupą przestępczą działającą na obszarze Polski mającą na celu popełnianie przestępstw oszustwa oraz podawania nieprawdziwych danych przy emisji obligacji korporacyjnych. Pozostałe osoby otrzymały zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Brutalny atak nożownika na posterunku policji w Paryżu. 4 osoby nie żyją

Według najnowszych informacji liczba ofiar ataku nożownika na posterunek policji w Paryżu wzrosła do czterech. Sam napastnik został zabity przez policjantów. Mężczyzna wszedł do budynku komendy głównej policji około godziny 13 i rzucił się na dwie pracujące tam w administracji kobiety i innych funkcjonariuszy. Policjanci odpowiedzieli strzałami z broni służbowej. Napastnik nie żyje.

Docierają sprzeczne informacje na temat innych poszkodowanych. Początkowo mówiło się jedynie o rannych, później a jednej ofierze śmiertelnej, a po godzinie 14:30 portal France Bleu podał, że nie żyją cztery zaatakowane osoby. Na razie nie wiadomo, jakie były motywy działania sprawcy. Z nieoficjalnych informacji francuskich mediów wynika, że mężczyzna był pracownikiem administracyjnym policji.

Na miejsce udał się minister spraw wewnętrznych Christophe Castaner. Ze względów bezpieczeństwa czasowo zamknięta została pobliska stacja metra Cité z linii czwartej.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Rośnie liczba poszkodowanych w zamachu w Turcji

Co najmniej siedem osób zginęło, a 10 zostało rannych w ataku bombowym na południowym wschodzie Turcji – poinformowała państwowa agencja Anadolu. Wszystkie ofiary to cywile. Do incydentu doszło w czwartek wieczorem w dystrykcje Kulp w prowincji Diyarbakir. Improwizowany ładunek wybuchowy był ukryty na drodze i eksplodował pod kołami mikrobusu przewożącego robotników.

Władze prowincji oskarżyły kurdyjskich separatystów z Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) o przeprowadzenie ataku.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył, że siły bezpieczeństwa uczynią wszystko, by schwytać zamachowców.Partia Pracujących Kurdystanu uznawana jest przez Ankarę i Stany Zjednoczone i UE za organizację terrorystyczną. Od lat 80. prowadzi zbrojną walkę o kurdyjską autonomię w Turcji, głównie na południowym wschodzie kraju. W konflikcie kurdyjsko-tureckim zginęło już ponad 40 tys. osób.
Źródło info i foto: TVP.info

Policjanci rozbili grupę oszustów. Poszkodowanych może być nawet 1800 osób

Dolnośląscy policjanci rozbili grupę przestępczą, której członkowie podejrzani są o oszustwa na dużą skalę. W wyniku przestępczego procederu pokrzywdzonych zostało blisko 1800 osób, które poprzez zawarcie umów z działająca spółką zostały wprowadzone w błąd i doprowadzone do niekorzystnego rozporządzenia mieniem o łącznej wartości blisko 13 mln złotych. Zatrzymanych w tej sprawie zostało już 17 osób, którym za popełnione przestępstwa może grozić kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności.

Funkcjonariusze Wydziałów do walki z Przestępczością Gospodarczą i Dochodzeniowo – Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu prowadząc śledztwo pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze rozbili grupę przestępczą dokonującą oszustw na duża skalę. Policjanci zatrzymali na terenie województwa dolnośląskiego kolejne dwie osoby pełniące funkcje kierownicze w spółce i powiązanych z nią podmiotach. Do chwili obecnej w tej sprawie zatrzymanych zostało już 17 osób.

Jak ustalili prowadzący postępowanie policjanci, członkowie grupy w latach 2016/2017 oferowali swoim klientom świadczenie różnego rodzaju usług. Były to usługi skierowane głównie do osób starszych tj. pomoc w czynnościach dnia codziennego, pośrednictwo w uzyskaniu pomocy medycznej lub usługi remontowe. Pokrzywdzeni w trakcie rozmów byli wprowadzani w błąd co do podpisywanych dokumentów i zawieranych umów. Zaciągnięte zobowiązania dotyczyły okresu kilku lat, a miesięczne kwoty za usługi wynosiły nawet kilkaset złotych. Zebrany w tej sprawie materiał dowodowy przez prowadzących postępowanie wskazuje, że poszkodowanych w wyniku oszustwa może być prawie 1800 osób z całego kraju. Jak ustalili śledczy łączna kwota zaciągniętych zobowiązań szacowana jest na kwotę blisko 13 milionów złotych.

Do chwili obecnej zarzuty popełnienia szeregu oszustw, a także udziału w grupie przestępczej usłyszało już 17 osób. Wśród nich są m. in. właściciele spółki, kurierzy, telemarketerzy i osoby oferujące klientom produkty, które to doprowadziły pokrzywdzonych do podpisanie niekorzystnych dla nich umów. Wobec 3 z zatrzymanych dotychczas osób sąd podjął decyzję o tymczasowym areszcie na okres 3 miesięcy. a za popełnione przestępstwa grozić może im kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności.

Policjanci i prokuratorzy nie wykluczają kolejnych zatrzymań w tej sprawie.
Źródło info i foto: Policja.pl

Rumunia: 20-latek rozjeżdżał ludzi w centrum handlowym. Zaatakował również nożem

10 osób odniosło obrażenia w szaleńczym ataku 20-latka. Jedna z ofiar ma rany zadane nożem, pozostali to poszkodowani, w których młody mężczyzna wjechał samochodem. Napastnik wjechał w centrum handlowe w mieście Braila. Tutaj rannych zostało 7 osób, w tym dzieci w wieku 11 i 13 lat – informuje rumuński serwis Viata Libera. Świadkowie twierdzą, że 20-latek chciał rozjechać jak najwięcej ludzi.

Wcześniej w niedzielę młody mężczyzna ranił 3 inne osoby. W pobliskiej miejscowości Cazasau dźgnął nożem właściciela samochodu, który przyjechał kupić. Ukradł pojazd i pędząc w stronę centrum handlowego Braila Mall, potrącił 2 osoby. Potem z impetem wbił się w ludzi robiących zakupy.

Kilku ludzi wyciągnęło kierowcę z auta i obezwładniło go. Pilnowali napastnika aż do przyjazdu policji. Świadkowie relacjonują, że mężczyzna rozjeżdżając ludzi, zachowywał się jak szalony.

„Krew musi płynąć w tym kraju” – krzyczał 20-latek.

Wszyscy ranni trafili do miejscowego szpitala. W najgorszym stanie jest ranny od noża właściciel samochodu, który musiał od razu trafić na salę operacyjną. Policjanci zbadali trzeźwość napastnika. Miał 0,37 mg alkoholu w litrze wydychanego powietrza. Zabrano go do szpitala na pobranie krwi. Prokuratura zapowiedziała wniosek o areszt dla mężczyzny.
Źródło info i foto: o2.pl

Dwie osoby ugodzone nożem. Rodzinny dramat w Bochni

Rodzinny dramat w małopolskiej Bochni. Dwie osoby ugodzone nożem są ciężko ranne. Obie trafiły do miejscowego szpitala. Jak dowiedział się reporter RMF FM, poszkodowani to małżeństwo. Parę zaatakował jej syn, który jest chory na schizofrenię.
Źródło info i foto: RMF24.pl