Kutno: Ciało kobiety znalezione w polu kukurydzy

Policjanci z Kutna odnaleźli ciało poszukiwanej od 2 października 74-letniej kobiety. W tej chwili nie wiadomo, czy do śmierci kobiety mogły przyczynić się osoby trzecie.

Kobieta wyszła z domu 2 października i od tego czasu nie nawiązała kontaktu z bliskimi. Ostatni raz mieszkanka Kutna była widziana tego dnia około godziny 18:10 w okolicach pętli autobusowej. Szukało jej kilkudziesięciu policjantów i strażaków, którzy przez kilka dni przeczesywali tereny. Docierali do osób, które miały informacje na temat przemieszczania się 74-latki. 8 października policjanci odnaleźli ciało kobiety w polu kukurydzy pod Kutnem. W tej chwili nie wiadomo, czy do śmierci kobiety mogły przyczynić się osoby trzecie.
Źródło info i foto: se.pl

Nowe fakty w sprawie poszukiwanej szefowej gangu

Nowe fakty w sprawie głośnych poszukiwań Magdaleny Kralki z Krakowa. Jej adwokat złożył drugi wniosek o wydanie tzw. listu żelaznego, który zapewniłby kobiecie wolność do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Według Darii Pichórz z biura prasowego Sądu Okręgowego w Krakowie, kobieta miała stać na czele zorganizowanego gangu, którego członkowie mieli zajmować się sprowadzaniem narkotyków z Hiszpanii do województwa pomorskiego i małopolskiego.

Tymczasem do krakowskiego sądu trafił drugi już wniosek o wydanie listu żelaznego dla poszukiwanej Magdaleny Kralki.

– To już drugi wniosek. Pierwszy złożyłem w grudniu ubiegłego roku. Wówczas nie został uwzględniony z powołaniem się przede wszystkim na to, że jest zagrożenie dla prawidłowego toku postępowania – przekazał Gazecie Krakowskiej mecenas Maciej Burda, który reprezentuje poszukiwaną.

Magdalena Kralka ma się ukrywać poza Europą, ale jak przyznaje krakowska policja – jej zatrzymanie to kwestia czasu.

30-letnia Magdalena Kralka jest poszukiwana na podstawie listu gończego wydanego przez Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie oraz na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania i czerwonej noty Interpolu.

Kralka podejrzewana jest o kierowanie gangiem kiboli Cracovii.
Źródło info i foto: se.pl

30-latka poszukiwana listem gończym oraz ENA. Kobiecie zarzuca się kierowanie grupą przestępczą

Policja poszukuje 30-letniej Magdaleny Kralki. Za kobietą wydano list gończy oraz Europejski Nakaz Aresztowania. Ostatni raz zamieszkiwała w Krakowie. Magdalena Kralka poszukiwana jest na podstawie listu gończego wydanego przez Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie. Za kobietą wydany został także Europejski Nakaz Aresztowania.

Śledczy zarzucają kobiecie kierowanie grupą przestępczą. Jak ustalił Onet, 30-latka miała od dwóch lat stać na czele kiboli Cracovii, prywatnie jest też partnerką jednego z zatrzymanych pod koniec 2017 r. liderów tego klubu.

Małopolska policja informuje, że za ukrywanie poszukiwanej lub pomaganie jej w ucieczce grozi kara pozbawienia wolności do lat 5.

Kralka jest szczupła, ma około 172 cm wzrostu, blond włosy i zielone oczy.

„Wszelkie informacje mogące pomóc w ustaleniu miejsca przebywania poszukiwanej prosimy kierować do KWP Kraków Sekcja ds. Poszukiwań i Identyfikacji Osób, 31-571 Kraków, ul. Mogilska 109 (telefon: 12 61-54-420; 12 61-54-446; 12 61-54-448). Zapewnimy ananonimowość” – informuje policja.
Źródło info i foto: interia.pl

Szwecja: Poszukiwana od miesięcy 24-letnia Polka nie żyje

24-letnia Adrianna została znaleziona martwa. Polka, mieszkającą w Sztokholmie, była od stycznia poszukiwana. Zaginęła w niejasnych okolicznościach. 24-letnia Adrianna wyjechała do Szwecji w 2012 roku. Pracowała w restauracji.

25 stycznia została uchwycona o godzinie 17:38 przez kamerę monitoringu stacji metra Kristineberg w Sztokholmie. Potem wszelki ślad się urywa.

Od początku policja podkreślała niejasne okoliczności zaginięcia Polki. Adrianna wyszła z domu bez telefonu komórkowego. W jej poszukiwanie było zaangażowanych wiele osób, między innymi z organizacji Missing People. – Z głębi serca chcę podziękować wszystkim, którzy jej szukali – powiedział „Aftonbladet” jej brat Mateusz.

Ciało Adrianny znaleziono 21 września w Bromma, dzielnicy stolicy Szwecji. Jej tożsamość została potwierdzona – przekazał gazecie Björn Rygart ze sztokholmskiej policji. Nie chciał natomiast wypowiadać się na temat przyczyn śmierci 24-latki, przynajmniej do czasu otrzymania wyników sekcji zwłok.
Źródło info i foto: interia.pl

Zaginęła 14-letnia Martyna Zalewska

Policjanci z Giżycka prowadzą poszukiwania za zaginioną nieletnią Martyną Zalewską, 14-letnią mieszkanką miasta. Zaginiona Martyna Zalewska w czwartek (27.09.2018) około godz. 19:00 wyszła z domu rodzinnego do sklepu. Do chwili obecnej nie nawiązała kontaktu z rodziną.

wzrost: 160 cm

szczupła budowa ciała

włosy farbowane blond

oczy niebieskie

Ubrana była w: kurtkę moro, szarą bluzę z kapturem, spodnie jeansowe czarne, buty sportowe marki Puma.

Wszystkie osoby posiadające informacje na temat zaginionej proszone są o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Giżycku pod numerami stacjonarnymi 87 429 92 00 lub telefonem alarmowym 112.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Jest list gończy za zabójczynią. Policja wyznacza nagrodę!

Policja w Bydgoszczy poszukuje 43-letniej Doroty Kaźmierskiej, za którą sąd okręgowy wydał list gończy. Sąd wyznaczył także nagrodę w wysokości 10.000 złotych za informacje, które pomogą w zatrzymaniu poszukiwanej. Dorota Kaźmierska została skazana za zabójstwo, do którego doszło w nocy z 29 na 30 maja 2008 roku w Bydgoszczy przy ulicy Pokładowej. Skazana trafiła do jednostki penitencjarnej. 14 października 2013 roku udzielono skazanej przerwy w odbywaniu kary 25 lat pozbawienia wolności, po której nie wróciła do zakładu karnego

W dniu 13.03.2018 roku Sąd Okręgowy w Bydgoszczy wydał list gończy za poszukiwaną z informacją, że została wyznaczona nagroda w kwocie 10.000 złotych za przyczynienie się do zatrzymania Doroty Kaźmierskiej.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

USA: Poszukiwana kobieta urodziła w toalecie na lotnisku i zostawiła noworodka

Policja poszukuje kobiety, która urodziła dziecko na lotnisku w amerykańskim stanie Arizona, a następnie porzuciła noworodka na przewijaku. Kobieta zostawiła przy dziecku list, w którym pisze, dlaczego to zrobiła. 14 stycznia na lotnisku w Tuscon, kobieta urodziła dziecko w toalecie i oddaliła się, pozostawiając zawiniętego w kocyk noworodka na przewijaku. Na umyte, opatulone kocykiem dziecko trafił jeden z pracowników lotniska.

Dramat na lotnisku

Przy kocyku matka położyła kartkę, na której w kilku zdaniach wyjaśniła, co nią kierowało. –Proszę, pomóżcie mi. Moja mama nie wiedziała, że jest w ciąży i nie jest w stanie się mną zaopiekować. Przekażcie mnie władzom, by znaleźli mi dobry dom – czytamy.

Matka poszukiwana

Z ustaleń policji wynika, że narodziny nastąpiły na hali odlotów, następnie matka przeszła do toalety dla rodzin, gdzie oczyściła dziecko i pozostawiła. Jej drogę zarejestrowały kamery lotniskowego monitoringu, a policjanci po kilku dniach poszukiwań zdecydowali się opublikować jej wizerunek, licząc, że uda się komuś ją zidentyfikować.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

W Szwecji trwają poszukiwania zaginionej Polki. Zniknęła po wyjściu z metra

Ostatni raz 25-letnią Polkę widziano 13 dni temu, gdy wychodziła ze stacji metra Kristinebergs w Sztokholmie. Poszukiwania są prowadzone na dużą skalę. Wszystkie możliwości brane są pod uwagę.

Jak informuje szwedzka policja, 25-letnia Adrianna Klikowicz zniknęła 25 stycznia o godz. 17.38. Od momentu, gdy wyszła ze stacji metra Kristinebergs, nikt nie miał z nią kontaktu. Polka mieszka w Bromma, w zachodniej części miasta. Dojeżdżała do pracy w północnej części Sztokholmu.

– Nie możemy wykluczyć, że doszło do przestępstwa, ale nie możemy też z całą pewnością powiedzieć, że tak się stało – stwierdziła w rozmowie z serwisem aftonbladet.se prokurator Zilla Hirsch. I dodaje, że nie można niczego wykluczyć.

Jak podaj aftonbadet.se, policja przeszukała mieszkanie Polki, ale nie chce ujawniać szczegółów dochodzenia. Brat kobiety w rozmowie z portalem przyznaje, że ma z nią bardzo dobry kontakt. Mimo że mieszkają w różnych krajach to dzwonili do siebie kilka razy w tygodniu i rozmawiali o wszystkim.
Źródło info i foto: wp.pl

Zaginęła 16-letnia Joanna Puszcz

Na początku stycznia zaginęła 16-letnia Joanna Puszcz. Policja prosi o pomoc w poszukiwaniach dziewczyny. Nastolatka zaginęła 8 stycznia około godziny 14.00. Joanna wyszła z mieszkania przy ul. Słonecznej w Elblągu i do tej pory nie kontaktowała się z rodziną.

W chwili zaginięcia ubrana była w ciemną kurtkę zimowa, leginsy i buty sportowe. Osoby, które widziały lub znają miejsce pobytu 16-latki, policja z Elbląga prosi o kontakt pod nr 997 lub 112.
Źródło info i foto: wp.pl

Dlaczego policjanci zlekceważyli prośby o pomoc w sprawie 20-letniej Kai

Ta informacja wstrząsnęła kilka dni temu Polską. Ciało 20-letniej, poszukiwanej przez policję i rodzinę kobiety przez blisko dwa tygodnie leżało w mieszkaniu, wcześniej rzekomo dwukrotnie sprawdzonym przez funkcjonariuszy. Jak to się stało i dlaczego policjanci zlekceważyli kierowane przez rodzinę zamordowanej błagania o pomoc? Materiał „UWAGI!” TVN.

Miesiąc temu wszystko wskazywało na to, że 20-letnia Kaja Wiśniewska wreszcie znalazła szczęście. Po latach pobytu w młodzieżowych ośrodkach socjoterapii, urodzeniu dziecka i kilku nieudanych związkach znalazła chłopaka, z którym chciała zamieszkać i założyć prawdziwą rodzinę. Kilka dni temu jej skrępowane ciało znalezione zostało w jego mieszkaniu.

„Taki dobry człowiek”

Jak mówi Natalia Rosa, przyjaciółka dziewczyny, Kaja swojego nowego partnera znała od miesiąca. – Mało o nim mówiła: dobry, pomocny. Nie mówiła nic złego. Jedynie to, że dwa dni wcześniej się pokłócili – wspomina. – Była szczęśliwa z tym Arturem. Mówiła, że jest taki poukładany, w ogóle nie przeklina, taki dobry człowiek – twierdzi.

– Dla niej największą miłością był syn – podkreśla Piotr Parulski, wychowawca Kai z Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii. – 20-letnia dziewczyna, która ma dzieciaka, potrzebuje tym bardziej oparcia męskiego, potrzebuje czuć się kochana, być szczęśliwa, dzielić się z kimś problemami. Zakładam, że tego szukała – tłumaczy.

– Marzyła o ślubie. Chciała tak jak ja być szczęśliwa, mieć mężczyznę, na którym mogła polegać – mówi siostra dziewczyny Elżbieta Łukasik. Ale przyznaje, że Kaja w swoich poszukiwaniach „była strasznie naiwna”. – Miała bardzo dobre serce dla każdego. Ostatni chleb by oddała, ostatnie pieniądze. Była bardzo dobrą osobą – wspomina.

Kaja z Arturem mówili o przeprowadzce do wspólnego domu. Dwa tygodnie temu mężczyzna niespodziewanie przywiózł do jednej z sióstr partnerki jej dwuletniego synka, tłumacząc że wieczorem razem wrócą po Brajana, a teraz chcą się spokojnie spakować.

– Po tym, jak on przekazał dziecko Malwinie, Malwina zadzwoniła do Kai. Chciała się dowiedzieć, co jest grane. Odebrał Artur, powiedział, że Kaja leży w domu i śpi, bo wzięła silne tabletki na ból kręgosłupa – wspomina pani Elżbieta i dodaje, że sytuacja ta była dla niej podejrzana. – To już był sygnał, że jest coś „nie halo” – przyznaje brat dziewczyny Damian Wiśniewski. – Kaja nigdy w życiu nie zostawiała dziecka samego – twierdzi.

Malwina Wiśniewska, do której mężczyzna przywiózł dziecko, zawiadomiła policję o zaginięciu siostry. Funkcjonariusze mieli jednak zlekceważyć zgłoszenie. – Mówili mi, że Kaja na pewno „poszła w melanż” i wróci za kilka dni. Oni tak myśleli cały czas – opowiada kobieta, chociaż, jak zaznacza, wcześniej takie sytuacje się nie zdarzały.

„Oni myśleli, że ja sobie z palca to wyssałam”

Zaniepokojone rodzeństwo Kai, czekając na ustalenia policji, szukało siostry na własną rękę. Bardzo szybko zdobyli przerażające informacje.

– Od razu dałam posta na Facebooku, że zaginęła moja siostra, że jej szukamy, że piętnastego widzieliśmy ją ostatni raz. Znajomi to upubliczniali – opowiada Elżbieta Łukasik. Dodaje, że jeszcze tego samego dnia dostała informację, iż Artur w Anglii został skazany za brutalny gwałt. Po odsiadce i powrocie do Polski zmienić miał nazwisko. – Jak ja powiedziałam to temu policjantowi, to on tak jakby mi nie wierzył – wspomina pani Elżbieta. Potem policja twierdzić miała, że takiej osoby nie zna ani nie ma jej w bazie danych. – Oni myśleli, że ja sobie z palca to wyssałam – mówi pani Elżbieta.
Źródło info i foto: tvn24.pl