USA: 62-latek zabił swoją żonę maczetą. Wcześniej potrącił ją autem

62-letni mężczyzna z Bronksu zabił swoją żonę. Policja prowadzi dochodzenie w celu ustalenia wszelkich okoliczności zdarzenia.

W czwartek 3 października 2019 roku na ulicach Bronksu rozegrały się tragiczne sceny. Mąż najpierw potrącił swoją 58-letnią żonę samochodem, a następnie wysiadł z pojazdu, podbiegł do poszkodowanej i wielokrotnie zadawał jej ciosy maczetą. Informacje w tej sprawie przekazała lokalna policja. Przechodnie zgłosili tę sprawę funkcjonariuszom około godziny 7.00. – Jej twarz była pokaleczona. Trzymała się za brzuch. (…) Krew kapała jej z twarzy – relacjonował świadek zdarzenia. – To był chaos. Wszyscy krzyczeli – dodał.

Gdy służby pojawiły się na miejscu, ratownicy natychmiast zaczęli udzielać pomocy kobiecie, która doznała poważnych obrażeń. Została przetransportowana do szpitala Jacobi Medical Center. Stan kobiety od początku oceniano jako krytyczny. Mimo wysiłków lekarzy, zmarła. Wciąż nie wiadomo, jaki motyw miał 62-letni mężczyzna.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Pościg za pijanym kierowcą. Potrącił policjanta

43-letni mieszkaniec Stoczka Łukowskiego uciekał swoim volkswagenem przed policją będąc pijanym i… bez prawa jazdy. Na domiar złego w trakcie ucieczki potrącił funkcjonariusza. Jego sprawą zajmą się śledczy, a później sąd. Pijany kierowca nie chciał zatrzymać się do kontroli drogowej. Policjanci ze Stoczka Łukowskiego zainteresowali się nim widząc, że prowadzi auto „wężykiem”.

Na polecenie zatrzymania się mężczyzna przyspieszył, a następnie zjechał w boczną drogę. Gdy zgasł mu silnik do auta uciekiniera doskoczył jeden z policjantów. Kierowca potrącił go przy cofaniu. Pościg nie trwał dalej zbyt długo. Skończył się na drodze gruntowej, z której nie mógł ruszyć dalej. Tym razem policji udało się wyjąć kluczyki ze stacyjki.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zielona Góra: Potrącił dwie kobiety i uciekł. Jest apel policji

Zielonogórska policja poszukuje kierowcy, który minionej nocy wjechał w dwie kobiety siedzące na skraju chodnika na ul. Piaskowej w Nowogrodzie Bobrzańskim i uciekł z miejsca wypadku – poinformowała Małgorzata Barska z policji w Zielonej Górze.

Jedna z pokrzywdzonych kobiet odniosła poważne obrażenia – ma złamaną miednicę, odmę płucną i krwiaka wątroby. Druga doznała powierzchownych obrażeń i po opatrzeniu wyszła ze szpitala.

Z dotychczasowych ustaleń policji wynika, że kobiety po imprezie towarzyskiej postanowiły jeszcze porozmawiać i usiadły na chodniku. Około godziny 1.30 w niedzielę wjechał w nie kierowca auta osobowego i uciekł z miejsca wypadku. Policja apeluje o pomoc.

– Sprawca najprawdopodobniej poruszał się srebrnym Volkswagenem Touranem bądź Sharanem. Osoby mające jakiekolwiek informacje na temat tego zdarzenia prosimy o kontakt z zielonogórską policją. Oczywiście nasi funkcjonariusze również pracują nad ustaleniem i zatrzymaniem osoby odpowiedzialnej za to potrącenie – powiedziała Barska.

O zdarzeniu napisała w niedzielę na swoim portalu „Gazeta Lubuska”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Poszukiwany, który potrącił policjanta, został zatrzymany

Był poszukiwany listem gończym. Kiedy do Sylwestra K. w celu kontroli podchodzili policjanci, mężczyzna odjechał, potrącając jednego z funkcjonariuszy. Został zatrzymany. W Bielawie rozegrały się dramatyczne sceny. 39-letni mężczyzna potrącił policjanta, sam trafił do szpitala z ranami postrzałowymi. Został zatrzymany.

Jak donosi RMF FM, Sylwester K. był poszukiwany listem gończym. Unikał kary więzienia. Policjanci chcieli zatrzymać jego samochód do kontroli, mężczyzna jednak odjechał. Jednocześnie potrącił jednego z funkcjonariuszy. Wtedy rozpoczął się pościg. Padły strzały. W miejscowości Pieszyce Sylwester K. wyszedł z pojazdu i uciekał pieszo. Został zatrzymany kilkanaście minut później. Okazało się, że był nietrzeźwy.

Został postrzelony, ale jego życiu nic nie zagraża. Potrącony policjant trafił do szpitala.
Źródło info i foto: wp.pl

Auto, którym Włodzimierz Cimoszewicz potrącił rowerzystkę nie miało aktualnych badań technicznych?

Samochód, którym były premier potrącił rowerzystkę na pasach, miał nie mieć aktualnych badań technicznych – twierdzi Piotr Nisztor. Włodzimierz Cimoszewicz tuż po wypadku tłumaczył się, że sprawa może mieć związek z jego chorobą nowotworową.

Jak poinformował Piotr Nisztor auto, którym Włodzimierz Cimoszewicz potrącił 70-latkę, nie miało aktualnych badań technicznych. Dziennikarz śledczy współpracuje z „Gazetą Polską Codziennie” i portalem niezależna.pl. Były premier w sobotę potrącił w Hajnówce (woj. podlaskie) na przejściu dla pieszych rowerzystkę.

Kobieta została ranna i trafiła do szpitala. Doznała obrażeń nogi. Zarówno poszkodowana jak i były premier w momencie zdarzenia byli trzeźwi. Policjanci ustalają dokładne przyczyny i okoliczności wypadku. Polityk tuż po potrąceniu wydał oświadczenie, w którym opowiedział o szczegółach kolizji.

Jak przekonuje jechał z niewielką prędkością i udzielił rowerzystce natychmiastowej pomocy. Przyznaje, że przyczyną zdarzania mogło być rozkojarzenie z powodu otrzymania informacji o wykryciu u niego choroby nowotworowej. Dodatkowo miał jechać pod słońce. Cimoszewicz wyraził również ubolewanie z powodu kolizji i przekazał rowerzystce wyrazy współczucia.
Źródło info i foto: wp.pl

Włodzimierz Cimoszewicz wydał oświadczenie w sprawie potrącenia rowerzystki

Włodzimierz Cimoszewicz potrącił rowerzystkę w Hajnówce. Policja bada przebieg wypadku. Polityk wydał oświadczenie, które przesłał portalowi Onet. Cimoszewicz przeprasza i przyznaje, że niedawno wykryto u niego nowotwór.

Włodzimierz Cimoszewicz w oświadczeniu po wypadku w Hajnówce wyraża ubolewanie „z powodu tego zdarzenia i szczególne współczucie poszkodowanej”. Jak dodaje, jechał wolno – około 30 km/h. Rowerzystkę potrącił, jak opisuje, gdy przejeżdżała przez przejście dla pieszych. Według niego obrażenia kobiety są „niegroźne”.

Jak już wcześniej pisaliśmy, Włodzimierz Cimoszewicz udzielił rowerzystce pomocy po wypadku. Włodzimierz Cimoszewicz potrącił rowerzystkę w Hajnówce. Sam odwiózł ją do szpitala.

Policja podała, że zarówno on, jak i potrącona 70-letnia kobieta byli trzeźwi.

„Nie wykluczam, że bolesna dla mnie informacja sprzed dwóch dni o wykryciu u mnie choroby nowotworowej mogła mieć wpływ na moje samopoczucie” – napisał Włodzimierz Cimoszewicz w oświadczeniu przesłanym portalowi Onet.

Cimoszewicz jest jedynką na warszawskiej liście Koalicji Europejskiej w wyborach do Parlamentu Europejskiego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Taksówkarz z Wrocławia z zarzutem usiłowania zabójstwa rowerzysty

Obywatel Ukrainy trafił do szpitala po tym, jak wrocławski taksówkarz potrącił go – według informacji lokalnych mediów – celowo. Prokuratura przekazała, że kierowca samochodu jest podejrzany o usiłowanie zabójstwa. Przedstawiła też pierwsze wyniki śledztwa.

O wypadku we Wrocławiu jako pierwszy napisał portal RMF24.pl. Jak podali dziennikarze, w sobotę rano wrocławski taksówkarz celowo potrącił rowerzystę narodowości ukraińskiej w Parku Skowronim. Wcześniej między mężczyznami miało dojść do kłótni o to, że rowerzysta przejechał na czerwonym. Sytuację opisały też m.in. portale Radia Wrocław i „Gazety Wrocławskiej”, która informowała o „zemście” taksówkarza za zajechanie mu drogi.

Wrocław. Prokuratura mówi o usiłowaniu zabójstwa rowerzysty

Sprawą zajęły się policja i prokuratura. W niedzielę wrocławscy śledczy wydali komunikat. Informują, że 37-letni Artur Ch. dostał zarzut usiłowania zabójstwa Yurija H. Grozi mu dożywocie. Prokuratura wnioskowała do sądu o aresztowanie podejrzanego na 3 miesiące.

„Jak wynika z dokonanych ustaleń (…) na jednej z wrocławskich ulic Artur Ch., kierując samochodem osobowym, w pewnym momencie zderzył się z jadącym rowerzystą” – piszą śledczy. – „Po zdarzeniu rowerzysta zatrzymał się, mężczyźni wymienili między sobą kilka zdań, po czym pokrzywdzony odjechał w kierunku pobliskiego parku. Artur Ch., udał się swoim samochodem w pościg za ww. rowerzystą. Gdy obaj mężczyźni dojechali do pobliskiego parku, Artur Ch. uderzył swoim pojazdem w jadącego na rowerze pokrzywdzonego, a następnie po nim przejechał” – podano w komunikacie. Obaj mężczyźni byli trzeźwi.

Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Justyna Pilarczyk opisała, że obrażenia, jakich doznał Yurii H., to „uraz klatki piersiowej z odmą opłucnową obustronną oraz złamaniem żeber”. Po wypadku pomogli mu przechodnie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Incydent pod Pałacem Prezydenckim. Jest wniosek o areszt dla Przemysława S.

Jest wniosek o areszt dla Przemysława S., mężczyzny, który we wtorek samochodem staranował bariery zabezpieczające dziedziniec Pałacu Prezydenckiego, a wcześniej potrącił próbującego go zatrzymać policjanta – dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Warszawska prokuratura postawiła mu zarzuty czynnej napaści na funkcjonariusza, a także próby wtargnięcia na teren siedziby prezydenta.

Mężczyzna nie przyznał się do zarzutów. Skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Poza tym powiedział prokuratorowi, że nie pamięta przebiegu wydarzeń z wtorku.

Śledczy zwrócili się do sądu o aresztowanie Przemysława S.. Uzasadnia to obawą ucieczki podejrzanego – grozi mu 10 lat więzienia. Oprócz tego prokuratura tłumaczy, że mężczyzna musi mieć przeprowadzone między innymi badania sądowo-psychiatryczne. Składając wniosek do sądu o areszt śledczy chcą, by środek zapobiegawczy wobec 36-latka był wykonywany w zamkniętym zakładzie leczniczym

W śledztwie przesłuchano już funkcjonariuszy SOP, pokrzywdzonego policjanta i zabezpieczono nagrania z monitoringu z trasy przejazdu samochodu mężczyzny. Wiadomo o nim, że od jakiegoś czasu mieszkał w Warszawie i szukał pracy. Jest absolwentem wydziału prawa. Nie był karany, a samochód, którym kierował, nie był kradziony.

We wtorek mężczyzna jechał pod prąd jedną z ulic w okolicach Pałacu Prezydenckiego. Próbował go zatrzymać policjant. Kierowca potrącił go i uciekł w stronę siedziby prezydenta. Następnie z impetem wjechał na teren chroniony przez Służbę Ochrony Państwa i zatrzymał się na barierze zabezpieczającej dziedziniec, tuż przed bramą do pałacu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Wjechał w bramę Pałacu Prezydenckiego w Warszawie. Wiadomo, co mówił policji

Najpierw jechał pod prąd ulicą Focha, potem potrącił policjanta a na końcu usiłował wjechać w bramę Pałacu Prezydenckiego. Takie sceny miały miejsce we wtorek w Warszawie. Wiadomo, co mężczyzna mówił policjantom. We wtorek wczesnym popołudniem 36-latek jechał pod prąd ulicą Focha, wpadającą w Krakowskie Przedmieście. Zareagował policjant próbujący go zatrzymać, ale kierowca wjechał wprost na niego.

Następnie kierowca volkswagena przerwał łańcuch przed Pałacem Prezydenckim i zatrzymał się dopiero na zaporze bezpieczeństwa. Został zatrzymany przez policję i funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa.

Policjanci zwracają uwagę, że ze sprawcą nie ma logicznego i rzeczowego kontaktu. Odpowiedzi, jakich udzielał na zadawane mu pytania nie były spójne.

Jak się dowiedział „Super Express”, mężczyzna opluł ratowników medycznych, a w karetce krzyczał, że „Pałac Prezydencki to jego dom”. Został przewieziony karetką do szpitala. Tam miała zostać przebadana jego krew. Wynik pozwoli stwierdzić, czy w chwili zatrzymania znajdował się pod wpływem narkotyków lub innych środków odurzających.

Informację potwierdził nam Błażej Spychalski, rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy. – Do sytuacji doszło ok. 13.40. Auto z impetem chciało sforsować bramę Pałacu. Samochód zatrzymał się na zapadni przed bramą. Całą sytuację widzieliśmy przez okna Pałacu Prezydenckiego. Służby: policja i SOP zatrzymały mężczyznę – mówił nam Błażej Spychalski.

Komentarz Andrzeja Dudy

Prezydent Andrzej Duda, którego nie było w czasie incydentu w Warszawie, skomentował incydent. – Dostałem informację, że taka zdumiewająca sytuacja miała miejsce pod Pałacem Prezydenckim. Chcę podkreślić, że Pałac Prezydencki jest bezpieczny, jest jak widać dobrze strzeżony i funkcjonariusze SOP dobrze wykonują swoją pracę, za co dziękuję – mówił Duda, będąc na forum ekonomicznym w szwajcarskim Davos.

Nagranie z szarży w Warszawie

Potrącony policjant został ranny, ma uraz biodra. Został zabrany do szpitala i przebadany, a jego życiu nic nie zagraża. Do amatorskiego nagrania z tego zdarzenia dotarli dziennikarze TVP.
Źródło info i foto: wp.pl

Warszawa: 36-latek wjechał w barierę Pałacu Prezydenckiego. Wcześniej przejechał policjanta

We wtorek kierowca wjechał w barierkę przy Pałacu Prezydenckim w Warszawie. Wcześniej potrącił policjanta, który chciał go zatrzymać. Moment ten udało się uchwycić na amatorskim nagraniu.

Przed Pałacem Prezydenckim doszło we wtorek do niepokojącego incydentu. Samochód wjechał w barierkę oddzielającą Pałac od ulicy. Szybko okazało się jednak, że kierowca nie miał niecnych zamiarów wobec władz, a po prostu rzucił się do ucieczki przed policją.

Wideo z incydentu przy Pałacu Prezydenckim

Przy ul. Focha przy pl. Piłsudskiego policjant zauważył samochód, który jechał pod prąd. Kierowca nie zatrzymał się na wezwanie funkcjonariusza. Wręcz przeciwnie – przyspieszył i potrącił policjanta. Później z dużą prędkością rzucił się do ucieczki, która – jak już wiemy – zakończyła się na bramce przy Pałacu Prezydenckim.

Moment potrącenia funkcjonariusza policji udało się uchwycić na nagraniu amatorskim, prawdopodobnie z okna. Widać, że kierowca przez chwilę „wiezie” policjanta na masce, a gdy ten spada, przejeżdża po jego nogach.

Potrącony policjant znalazł się pod opieką lekarzy. Ma obrażenia biodra, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Źródło info i foto: Gazeta.pl