Inowrocław: Zatrzymano mężczyznę, który miał zaprószyć ogień w kamienicy. Nie żyje matka i troje dzieci

Zatrzymano 60-letniego mężczyznę, który miał zaprószyć ogień w Inowrocławiu. Zginęła tam w pożarze matka i jej trzy córki. Do pożaru doszło w poniedziałek na na poddaszu w trzykondygnacyjnej kamienicy przy ul. Orłowskiej 6 ok. godz 13. 31-letnia matka z trojgiem dzieci została ewakuowana przez strażaków. Rodzina była nieprzytomna. Były reanimowane kilkadziesiąt minut. Mimo tego nie udało się ich uratować.

Służby potwierdziły śmierć 31-latki i jej trzech córek: trzymiesięcznej Leny, czteroletniej Zuzi i pięcioletniej Oliwii.

Pożar wybuchł w mieszkaniu przylegającym do tego, w którym znajdowała się matka z dziećmi. Jak informuje policja, zatrzymano 60-latka, który mógł zaprószyć ogień. To lokator mieszkania, w którym wybuchł pożar. Mężczyzna został zatrzymany w poniedziałek wieczorem. Noc spędził w policyjnej izbie zatrzymań. Jak informuje TVN24, w chwili zatrzymania miał we krwi 3 promile alkoholu.

Wciąż nie znana jest bezpośrednia przyczyna pojawienia się ognia. Prezydent Ryszard Brejza wprowadził w mieście żałobę, odwołując wszystkie imprezy miejskie o charakterze rozrywkowym.

– Aniołki, ściska za serce – mówi TVN24 łamiącym się głosem jeden z mieszkańców. Przed budynek ludzie przynoszą znicze i maskotki.
Źródło info i foto: wp.pl

Rafał W. skazany na 25 lat więzienia za podpalenie kamienicy

Na karę 25 lat więzienia skazał Sąd Okręgowy w Opolu 33-letniego Rafała W., który w listopadzie 2018 roku wywołał pożar w kamienicy w Prudniku. W wyniku pożaru jedna osoba zmarła, a dwie zostały ciężko ranne. Wyrok nie jest prawomocny.

Do zdarzeń objętych aktem oskarżenia doszło na początku listopada 2018 roku w Prudniku. Nad ranem Rafał W. wraz ze swoim ojcem – 56-letnim Adamem W. postanowił odwiedzić swoją siostrę. Obydwaj byli pijani. Kiedy nikt im nie otworzył drzwi, Rafał W. oblał szafkę stojącą w korytarzu przed mieszkaniem siostry łatwopalnym płynem i podpalił, a następnie wybiegł z kamienicy, gdzie przed domem czekał na niego ojciec.

Pożar zauważono około godziny piątej nad ranem. W wyniku poparzeń zmarł jeden z lokatorów domu. Dwie osoby zostały poważnie ranne. Jedna z nich, uciekając przed ogniem, wyskoczyła przez okno z trzeciego piętra.

W trakcie śledztwa oskarżony przyznał się do podłożenia ognia przed drzwiami swojej siostry, ale zapewniał że nie chciał komukolwiek wyrządzić krzywdę.

Sąd uznał Rafała W. za winnego popełnienia zbrodni zabójstwa i wymierzył mu karę 25 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo podsądny ma zapłacić 200 tysięcy złotych pokrzywdzonym pożarem tytułem zadośćuczynienia.

Jego ojciec za to, że wiedząc o pożarze nie zrobił nic, by ratować lokatorów, ma spędzić w więzieniu dwa lata. Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: interia.pl

Illinois: 9-latek oskarżony o zabójstwo 5 osób

Po tragicznym pożarze w parku przyczep, prokuratorzy ze stanu Illinois postawili 9-letniemu dziecku zarzuty zabójstwa pięciu osób i celowego wzniecenia pożaru. Decyzja śledczych jest krytykowana przez wiele osób – podaje „The Guardian”. Do dramatu w miejscowości Goodfield, znajdującej się ok. 240 km od Chicago, doszło 6 kwietnia. W wyniku pożaru zginęło troje dzieci (roczne dziecko i dwaj dwulatkowie) oraz 34-letni mężczyzna i 69-letnia kobieta. Służby od razu wszczęły śledztwo.

Dziś prokuratura postawiła 9-letniemu dziecku zarzuty zabójstwa pięciu osób oraz celowego wzniecenia pożaru. Nie podano jednak informacji czy dziecko było spokrewnione z ofiarami. Według danych Assosiated Press, USA Today i uniwersytetu Northeastern, to pierwszy przypadek od 2006 roku oskarżenia dziecka o zbrodnię, w której zginęły co najmniej cztery osoby.

„To była bardzo trudna decyzja. To tragedia, że oskarżamy tam młodą osobę o jedno z najgorszych przestępstw, ale myślę, że musiało się tak stać” – stwierdził prokurator stanowy w rozmowie z mediami.

Koroner Tim Ruetsman z hrabstwa Woodford poinformował, że osoba, która podłożyła ogień, wiedziała, że w środku przyczepy są ludzie. Były śledczy, który obecnie jest adwokatem broniącym małoletnich w sądach stwierdził w rozmowie z „The Guardian”, że największym wyzwaniem dla śledczych będzie teraz udowodnienie, że dziecko zaplanowało zabójstwo.

„9-latkowie nie wiedzą nawet, że św. Mikołaj nie istnieje. Nie wiedzą, że jeśli ktoś umrze, to nie wróci do życia. Nie wiem, czy 9-latek może planować zabójstwo” – stwierdził.

Inni specjaliści wskazują, że biorąc pod uwagę to, na jakim poziomie rozwoju jest mózg 9-latka, zarzuty są „niedorzeczne”.

W latach 90. XIX wieku Illinois było jednym z pierwszych miejsc, w których powstał sąd dla nieletnich.
Źródło info i foto: interia.pl

Shirebrook: Zatrzymano trzech nastolatków w zw. z podpaleniem domu, w którym mieszkali Polacy

Policja z Shirebrook zatrzymała 13-, 15- i 17-latka w związku z pożarem domu, w którym mieszkali Polacy. Na szczęście nikt nie zginął. Jak informowaliśmy, po zdarzeniu wśród Polonii z tego miasta pojawiły się podejrzenia, że ktoś celowo wzniecił ogień. Brytyjska policja potwierdziła we wtorek, że śledztwo prowadzi w związku z podpaleniem budynku.

Do pożaru doszło w niedzielę 8 września. Ogień pojawił się po południu i zajął dwie kondygnacje budynku. Po wszystkim ktoś wrzucił zdjęcie z pożaru, pisząc: „wszystkie polskie domy w ogniu w Shirebrook”.

Po pożarze zgłosił się do nas mieszkający w Shirebrook pan Piotr, twierdząc że świadkowie widzieli, że było to celowe podpalenie. – Ludzie opowiadali policji, że było czterech młodych mężczyzn. Wybili szyby kamieniami i wrzucili do środka koktajle Mołotowa. Podeszli z dwóch stron budynku – opowiadał.

Apel policji

Policja hrabstwa Derbyshire wszczęła śledztwo ws. pożaru. W zeszłym tygodniu potwierdziła nam, że budynek zamieszkiwali Polacy i że nie ucierpieli.

Na pytanie o koktajle Mołotowa, odpowiedziała jedynie, że nie była w stanie dostać się do budynku, ponieważ wejście do niego wiązało się ze zbyt dużym ryzykiem. „Nie wiemy, co spowodowało pożar, ale prowadzimy dochodzenie ze strażakami” – dodała.

We wtorek poinformowała, że pożar budynku traktuje jako podpalenie oraz że zatrzymała trzech nieletnich w wieku 13, 15 i 17 lat.

Zaapelowała, by zgłaszali się świadkowie, którzy byli w pobliżu miejsca pożaru oraz do tych, którzy przejeżdżali w tym miejscu autem z wideorejestratorem między 15:00 a 15:20.

„Mała Polska”

W Shirebrook Polonia jest tak liczna, że jego mieszkańcy od kilku lat mówią na nie „Mała Polska”. Jest tu polskie bistro, sklepy spożywcze, i piekarnia. Polacy przyjeżdżają za pracą. Większość zatrudnia Sport Direct – sklep sportowy z odzieżą i butami znanych marek, który w Shirebrook ma główny magazyn.

Obecność Polaków nie wszystkim się podoba. – Jest grupa młodych Brytyjczyków, nastolatków, takiej patologii, która poluje na nas. Ustawiają się w kilka osób w ustronnych przesmykach i prowokują, grożą, a zdarza się, że również biją i w niewybredny sposób każą wracać do Polski – powiedział polsatnews.pl pan Piotr.

„Złamali mu szczękę i nos”

Wśród zaatakowanych wymienił m.in. współlokatora koleżanki jego żony. – Wcześniej głośno było u nas o pobiciu innego Polaka. Złamali mu szczękę i nos – dodaje Piotr.

Nie jest to jego prawdziwe imię. Nie ujawnia go w obawie przed zemstą. Twierdzi, że z tego też powodu zaatakowani Polacy boją się zgłaszać sprawy na policji.

– Generalnie w Shirebrook Polakom żyje się dobrze, ale jest ta grupa nastolatków – zaznacza.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Krwawy atak na klub nocny w Meksyku. Wiele ofiar

Co najmniej 23 osoby zginęły, a 13 odniosło poważne obrażenia w pożarze, który wybuchł we wtorek wieczorem w nocnym klubie w mieście Coatzacoalcos w stanie Veracruz na południu Meksyku – poinformowały w środę władze. Według prokuratury generalnej Meksyku możliwe, iż pożar wywołał „okrutny atak”. Podano, że trwa śledztwo, które ma wyjaśnić okoliczności tragedii.

W wyniku tych zdarzeń 13 osób jest poważnie rannych, już są pod opieką lekarzy w różnych szpitalach – dodała prokuratura. W lokalnych mediach pojawiają się doniesienia, że w klubie El Caballo Blanco mógł mieć miejsce atak z użyciem koktajli Mołotowa. Ogień wywołał panikę wśród uczestników imprezy; wielu z nich nie zdążyło w porę opuścić lokalu.

Agencja AP przypomina, że w 2011 roku w pożarze w kasynie w Monterrey, na północy Meksyku, zginęły 52 osoby, a ogień podłożyli wówczas członkowie kartelu narkotykowego Zetas, którzy chcieli wymusić haracz w zamian za „ochronę lokalu”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Japonia: Podpalił studio animacji z powodu kradzieży pomysłu na powieść. Zginęły 33 osoby

Podpalacz studia animacji na przedmieściach Kioto powiedział policji, że wzniecił pożar, ponieważ to studio ukradło jego pomysł na powieść – informuje agencja Kyodo, powołując się na śledczych. W czwartkowym pożarze zginęły 33 osoby.

41-latek „wydawał się niezadowolony, zdaje się, że się denerwował, krzyczał coś o tym, że został splagiatowany” – powiedziała mediom kobieta, która widziała jego zatrzymanie.

Gińcie! – krzyczał sprawca, polewając łatwopalnym płynem wejście do siedziby studia Kyoto Animation.

Zatrzymany przyznał się do winy i oświadczył, że podpalił studio, ponieważ ukradło ono jego powieść – podała japońska agencja Kyodo.

W pożarze zginęły 33 osoby, a 36 zostało rannych, z czego 10 jest w stanie krytycznym. Nie ujawniono tożsamości żadnej z ofiar.

Władze poinformowały, że 19 z 33 ciał znaleziono na schodach prowadzących z trzeciego piętra na dach budynku. Według strażaków ofiary mogły próbować uciec tam przed płomieniami, ale drzwi były zamknięte i można je było otworzyć tylko od zewnątrz – podała Kyodo.

Osoba przypominająca podpalacza kupiła w czwartek na stacji benzynowej dwa 20-litrowe kanistry paliwa – podała japońska prasa. Na miejscu podpalenia policja znalazła dwa kanistry, plecak i wózek, a na pokazanych przez telewizję nagraniach widać pięć noży, ułożonych przez funkcjonariuszy na ziemi jako potencjalne dowody w sprawie.

Zatrzymany nie był związany z podpalonym studiem, a w jego prawie jazdy widnieje adres w Saitamie, na północnym przedmieściu Tokio – podała telewizja NHK. Oprócz tego niewiele wiadomo o mężczyźnie.

Kyoto Animation, znane także jako KyoAni, zostało założone w 1981 roku jako studio produkcji animacji i komiksów. Słynie z megahitowych historii o licealistkach, w tym „Lucky Star”, „K-On!” i „Haruhi Suzumiya”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Francja: Prokuratura podała wstępne wyniki śledztwa ws. pożaru Notre-Dame

Źle ugaszony papieros lub awaria instalacji elektrycznej – to najbardziej prawdopodobne przyczyny kwietniowego pożaru paryskiej katedry Notre-Dame – poinformowała paryska prokuratura. Śledczy wykluczyli wątek przestępczy.

Paryska prokuratura ogłosiła wyniki wstępnego dochodzenia w sprawie pożaru w jednej z najsłynniejszych budowli sakralnych świata. Przesłuchano setki osób, zbadano różne hipotezy. Teraz sprawę ma przejąć trzech sędziów śledczych, którzy wyposażeni w nadzwyczajne prerogatywy będą starali się ustalić konkretny powód zaprószenia ognia w Notre-Dame.

Na obecnym etapie dochodzenia wykluczono, że pożar z 15 kwietnia mógł być efektem działania celowego. „Nie ma dowodów na poparcie hipotezy, że pożar był wynikiem działania przestępczego” – poinformowała prokuratura w komunikacie. Śledczy wyjaśniają, że najbardziej prawdopodobne wydają się być teorie o źle zagaszonym papierosie któregoś w pracowników firmy remontującej katedrę lub o awarii instalacji elektrycznej.

Prokuratura podkreśla, że w przypadku wykrycia szczególnego zaniedbania, które mogło doprowadzić do pożaru, w pewnością postawione zostaną zarzuty odpowiedzialnym za takie wykroczenie. Teraz jednak akt oskarżenia nie jest brany pod uwagę.

W Notre-Dame pracuje teraz 60-150 osób, które nadal sprzątają teren po pożarze, usuwają gruz i zajmują się stabilizacją całej struktury. Te prace mogą potrwać jeszcze kilka tygodni; potem nastąpi długi i złożony proces opracowywania ekspertyzy w zakresie prac renowacyjnych.

Niedługo po pożarze prezydent Francji Emmanuel Macron zapewnił, że Notre-Dame zostanie odbudowana w ciągu pięciu lat. Projekt ustawy o odbudowie utknął jednak w parlamencie, bo mieszana komisja wspólna nie zdołała wypracować zbliżenia stanowisk obu izb; ustawa nie zostanie przyjęta przed końcem lipca.
Źródło info i foto: TVP.info

Podpalenie przyczyną pożaru Notre Dame?

Pożar Notre Dame to umyślne podpalenie? Prokuratura w Paryżu bada wszystkie poszlaki, włącznie z hipotezą o podpaleniu. Amatorskie nagranie z kamery monitorującej miasto wydaje się potwierdzać tezę o umyślnym podpaleniu katedry Notre Dame. W momencie, gdy pojawiają się pierwsze przecieki na temat przyczyn pożaru, po sieci krąży nagranie zarejestrowane przed tragedią, na którym widać „tajemniczą postać” na dachu Notre Dame i „błyski”.

CNN informuje, że do zaprószenia ognia doszło na środku dachu świątyni, następnie płomienie przemieszczały się w kierunku iglicy. Jaka była przyczyna? Jedni w ogniu trawiącym katedrę Notre Dame widzieli Jezusa, drudzy wieścili zamach terrorystyczny, inni twierdzą z kolei, że ów pożar to symbol „upadku Chrześcijańskiej Europy”. Zobaczcie wideo i oceńcie sami.

Pożar Notre Dame

Czy katedra Notre Dame została podpalona?

W czwartek Associated Press cytowało anonimowego przedstawiciela francuskiej policji, który miał przekazać agencji pierwsze informacje na temat przyczyn pożaru katedry Notre Dame. Zdaniem śledczych prawdopodobnie do tragedii doprowadziło zwarcie elektryczne. Oficjalnych informacji jednak jeszcze nie znamy.

W dochodzeniu w sprawie pożaru katedry Notre Dame pomagają nagrania z kamer monitoringu na pobliskich budynkach, ale także amatorskie nagrania świadków zdarzenia.

Jak pisze CNN, powołując się na swoje źródła, dzięki nim śledczym udało się ustalić, że do zaprószenia ognia doszło na środku dachu świątyni, następnie płomienie przemieszczały się w kierunku iglicy.

Amerykański portal informuje, że śledczy badają obecnie także dwie kwestie związane z wybuchem pożaru. Jedną z nich jest możliwy problem z czujnikami systemu przeciwpożarowego. Druga ma związek z windami, zbudowanymi na potrzeby prac renowacyjnych. Policja nie ujawniła jednak więcej szczegółów w tej sprawie.
Źródło info i foto: dziennikzachodni.pl

Francuscy śledczy podali prawdopodobną przyczynę pożaru Notre Dame

Śledczy badający sprawę pożaru paryskiej katedry Notre Dame sądzą, że przyczyną tragedii prawdopodobnie było zwarcie elektryczne – powiedział w czwartek chcący zachować anonimowość przedstawiciel francuskiej policji, cytowany przez Associated Press.

Wcześniej w czwartek informowano, że wstępne ustalenia nie potwierdzają doniesień, jakoby powodem mogła być iskra ze spawarki lub spięcie instalacji elektrycznej. Śledczy mieli badać przede wszystkim wątek przypadkowego zaprószenia ognia podczas trwającego remontu świątyni.

Jednak rozmówca agencji AP utrzymuje, że zwarcie instalacji jest brane pod uwagę przez policję. Jej anonimowy przedstawiciel zastrzegł, że na razie śledczy – ze względów bezpieczeństwa – nie pozwolili na rozpoczęcie prac w katedrze i przeszukiwanie gruzu. Ogień zniszczył katedrę, doprowadzając m.in. do zawalenia się XIX-wiecznej iglicy świątyni. Prezydent Francji Emmanuel Macron liczy, że obudowę Notre Dame uda się zakończyć w ciągu pięciu lat; w 2024 roku w Paryżu mają się odbyć letnie igrzyska olimpijskie. Wielu ekspertów uważa jednak, że to zbyt mało czasu na tak duże prace.

Po wybuchu pożaru w poniedziałek informowano, że doszło do niego najprawdopodobniej w trakcie prowadzonych w świątyni prac renowacyjnych.

W 2017 roku katedrę Notre Dame odwiedziło 12 milionów turystów.
Źródło info i foto: TVP.info

Kto jest odpowiedzialny za pożar w Notre Dame?

Julien Le Bras (32 l.) obiecywał, że jego firma nie narazi Notre Dame na niebezpieczeństwo. Po tym, jak ogień strawił część katedry, zagraniczne media nazywają jego zapewnienia przechwałkami.

Kiedy firma Le Bras Freres wygrała przetarg na renowację iglicy Notre Dame, Francuz mówił, że najważniejsze dla niego jest zapewnienie bezpieczeństwa historycznego budynku. Opowiadał, że jego fachowcy są kompetentni i dumni z tego, że restaurują zabytkowe budynki. Chwalił się, że stawia na Francuzów i nie zatrudnia „taniej siły roboczej” z zagranicy. Był podekscytowany, że malutka firma, którą założył w 1954 r. jego dziadek, w przetargu pokonała międzynarodowych gigantów.

Właśnie pod iglicą, gdzie prowadzono prace renowacyjne, zdaniem śledczych wybuchł pożar, który zniszczył dach katedry. Prokuratorzy przesłuchują pracowników Le Brasa. Podejrzewają, że to właśnie oni przypadkiem mogli doprowadzić do pożaru. Le Bras podkreśla, że zachowali wszelkie środki bezpieczeństwa.
Źródło info i foto: Fakt.pl