„Polishbandit” zatrzymany. Chodzi o pranie pieniędzy

W śledztwie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Kraków Nowa Huta małopolscy policjanci rozpracowali proceder internetowych oszustw oraz prania pieniędzy przy pomocy Bitcoinów.

Policjanci z Wydziału do walki z Cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Kraków Nowa Huta prowadzą śledztwo w sprawie oszustw dokonywanych na portalach internetowych i prania pieniędzy pochodzących z przestępczego procederu przy pomocy kryptowaluty w postaci bitcoinów.

Dzięki specjalistycznej wiedzy i umiejętności policjantów pracujących w ww. wydziale możliwe stało się rozpracowanie przestępczego procederu, w którym do prania pieniędzy wykorzystywane były wirtualne płatności, kryptowaluty oraz inne zaawansowane metody transferu środków oraz maskowanie się sprawcy w sieci TOR.

28.05.br., policjanci zatrzymali 22-letniego mieszkańca Bochni, który w latach 2015-2016, będąc aktywnym uczestnikiem przestępczego forum internetowego ToRepublic o nicku „polishbandit”, prał pieniądze na zlecenie innych osób pochodzące z oszustw na jednym z portali aukcyjnych.

Sprawcy przejmowali konta użytkowników portalu, wystawiając w ich imieniu oszukańcze aukcje (głównie elektronikę) oraz podmieniając numery rachunków bankowych, na które trafiały pieniądze od osób pokrzywdzonych.

Konta bankowe, których dysponentem był zatrzymany, zakładane były na tzw. słupy. Z tych kont środki transferowane były za pośrednictwem firm pośredniczących w płatnościach na rachunki giełd kryptowalutowych z przeznaczeniem na zakup wirtualnej waluty BTC (Bitcoin). W ten sposób sprawca ukrywał źródło pochodzenia pieniędzy i dalszą drogę ich przemieszczania. W celu ukrycia swojej tożsamości logując się do kont bankowych i portfeli bitcoinowych wykorzystywał specjalne oprogramowanie do maskowania własnego adresu IP oraz sieć TOR. Za swoje „usługi” pobierał stały procent wypranej kwoty. W tej sprawie występuje ponad 100 osób pokrzywdzonych, które zostały oszukane na kwotę około 100 tys. złotych. Śledczy udowodnili „wypranie” co najmniej 150 tys. złotych.

Prokurator w prowadzonym śledztwie przedstawił podejrzanemu 68 zarzutów oszustwa (art. 286 § 1 kk.), z którego uczynił sobie stałe źródło dochodu (art. 65 § 1) oraz prania pieniędzy (art. 299 § 1 kk.). Zgromadzony materiał dowodowy, pomimo stosowania przez sprawcę zaawansowanych metod ukrywania własnej tożsamości w sieci oraz znacznego upływu czasu nie pozostawiał żadnej wątpliwości, dlatego podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył obszerne wyjaśnienia. Wobec podejrzanego prokurator zastosował policyjny dozór, zakaz opuszczania kraju i poręczenie majątkowe.
Źródło info i foto: Policja.pl

Operacja „Lodołamacz” i 22 zatrzymanych. Gang „wyprał” 680 mln euro. Przemycali je ciężarówkami

Przemycili z Kolumbii do Europy m.in. dwie tony kokainy i „prali” pieniądze z przestępstw. Gotówkę transportowali samolotami lub tirami, a w Polsce wymieniali je na inną walutę we współpracujących kantorach. Policjanci z kilku krajów rozbili grupę przestępczą o charakterze zbrojnym. W efekcie zakrojonej na wielką skalę operacji „Lodołamacz” zatrzymali 22 osoby.

Śledztwo w tej sprawie prowadzą funkcjonariusze CBŚP z Gdańska, pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w tym mieście. Postępowanie dotyczy działalności międzynarodowej grupy przestępczej, której członkowie zajmowali się wprowadzaniem do obrotu dużych ilości substancji psychotropowych, przestępstwami papierosowymi oraz „praniem” pieniędzy pochodzących z przestępstw. W skład grupy wchodzili głównie obywatele Litwy, ale także Polacy.

Litwin organizatorem procederu

Wyjaśniając kolejne aspekty sprawy, nawiązano współpracę z policjantami z Litwy, Estonii, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Całość działań była koordynowana i wspierana przez Europol oraz Eurojust. W tym roku polscy funkcjonariusze dołączyli do Międzynarodowego Zespołu Śledczego (JIT), zawiązanego przez Litwę oraz Estonię.

– Z zebranych informacji wynikało, że członkowie grupy w 2016 przemycili z Kolumbii do Rumunii ponad dwie tony kokainy, które miały potem trafić do Holandii. W tym samym roku na terenie Wielkiej Brytanii wprowadzili do obrotu ponad 150 kg kokainy. W trakcie śledztwa w 2017 roku CBŚP udaremniło przemyt ponad 200 kg haszyszu z Hiszpanii do Polski. Według funkcjonariuszy, za organizację przestępczej działalności może być odpowiedzialny 48-letni obywatel Litwy, przebywający na terenie Hiszpanii – informuje komisarz Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

Z ustaleń śledczych wynika, że od 2015 roku ogromne ilości pieniędzy były transportowane z Wielkiej Brytanii do Polski, a stąd m.in. przez Holandię do np. Kolumbii. Pieniądze pochodziły przede wszystkim z przestępstw papierosowych i przemytu narkotyków, głównie haszyszu z Afryki, z Maroka i kokainy z Kolumbii.

50 mln funtów w jednym transporcie

– Gotówka transportowana była różnymi metodami, drogą lotniczą, a także w samochodach ciężarowych. Jednorazowo w transporcie mogło być przemycanych nawet do 50 mln funtów. W Polsce pieniądze trafiały do współpracujących z grupą kantorów wymiany walut. Tam odbywał się proceder ich „prania”, poprzez ich wymianę na euro. Z ustaleń śledczych wynika, że w okresie 2017-2019 roku członkowie grupy mogli w ten sposób „wyprać” nie mniej niż 680 mln euro – wylicza Iwona Jurkiewicz.

Uderzenie w grupę nastąpiło w minionym tygodniu. Operacja przebiegała pod kryptonimem „Icebreaker” (Lodołamacz). W dniach 15 i 16 maja ponad 450 funkcjonariuszy CBŚP, policji litewskiej i hiszpańskiej oraz służb celnych Wielkiej Brytanii, hiszpańskiej Guardia Civil, wspieranych przez Europol i Eurojust, przeprowadziło skoordynowaną akcję na ogromną skalę. Niemal jednocześnie na terenie Polski, Litwy, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii przeszukano łącznie około 40 obiektów. Zatrzymano 22 osoby – obywateli Polski, Litwy i Estonii, w tym podejrzanego o kierowanie procederem. Zabezpieczono również blisko osiem mln euro, głównie w gotówce, sztabkach złota, biżuterii i diamentach.

Po stronie polskiej za przygotowanie akcji odpowiedzialni byli funkcjonariusze CBŚP z Gdańska. W zatrzymaniach brali też udział policjanci z zespołów specjalnych tej formacji oraz Centralnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji – BOA i SPKP w Opolu. Łącznie w działaniach na terenie naszego kraju wzięło udział około 150 funkcjonariuszy.

Gotówka w funtach, euro, dolarach i koronach

– Na terenie województwa pomorskiego, dolnośląskiego i opolskiego zatrzymano ośmiu podejrzanych. Kolejna, dziewiąta osoba wpadła w Gdyni w piątek. Podczas akcji zabezpieczono blisko 10 mln zł w różnej walucie, m.in. euro, funty, dolary, złote, korony szwedzkie i norweskie. Do szczegółowej analizy zabezpieczono dokumentację, telefony, nośniki danych informacyjnych i komputery – relacjonuje Iwona Jurkiewicz.

W domu wynajmowanym przez podejrzanych policjanci zabezpieczyli nie tylko ukrytą gotówkę, ale także urządzenie do liczenia pieniędzy. Na poczet przyszłych kar i grzywien zabezpieczono mienie należące do podejrzanych, w tym m.in. pojazdy, monety kolekcjonerskie oraz biżuterię.

Członków grupy przewieziono do gdańskiej prokuratury. – Zatrzymanym na terenie Polski przedstawiono zarzuty dotyczące m.in. udziału w związku przestępczym o charakterze zbrojnym, „prania” pieniędzy pochodzących z przestępstw narkotykowych, przemytu narkotyków i udziału w ich obrocie. Tego typu przestępstwa zagrożone są karą pozbawienia wolności do 15 lat – informuje Remigiusz Signerski z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.

Tymczasowo aresztowanych zostało osiem osób.
Źródło info i foto: onet.pl

Policjanci rozbili gang, który wyłudzał pieniądze od bogatych Polaków

Policja z Olsztyna rozbili grupę, której członkowie są podejrzani m.in. o pranie pieniędzy, posługiwanie się podrobionymi dokumentami i rozporządzanie mieniem wielkiej wartości innych osób. Według śledczych podejrzani wyłudzili 100 tys. zł z kont zamożnych osób oraz usiłowali wyłudzić kolejne 12 mln zł od kilku pokrzywdzonych. Łącznie w sprawie występuje 19 podejrzanych, w tym także pracownicy banków.

Zatrzymania są wynikiem śledztwa prowadzonego przez policję z Olsztyna od ponad dwóch lat. rupa działała od 2016 do 2017 roku. W tym czasie w sposób nielegalny przelano z kont pokrzywdzonych 100 tys. złotych oraz usiłowano wyłudzić 9,5 mln zł. Dzięki działaniom policjantów nie doszło do kolejnych przelewów, tym razem na kwotę 2,5 mln zł. Z ustaleń śledczych wynika, że grupa planowała następne przestępstwa.

Według śledczych członkowie grupy współpracując z pracownikami banków, przy użyciu podrobionych dokumentów tożsamości likwidowali lokaty lub przelewali pieniądze z kont bankowych pokrzywdzonych na inne założone specjalnie w tym celu konta. Policjanci ustalili, że w grupie występował określony podział ról. Znajdowały się w niej osoby odpowiedzialne za organizację fałszywych dowodów osobistych, wyszukiwanie kontaktów wśród pracowników banków czy znajdowanie tzw. „słupów”, na dane których zakładano konta bankowe, gdzie przelewano skradzione pieniądze.

Pod koniec minionego roku w Gdańsku i w Olsztynie policjanci CBŚP przeprowadzili realizację, podczas której zatrzymano 3 osoby podejrzane o udział w oszustwach. Wśród zatrzymanych byli także pracownicy banków.

W ostatnim czasie na terenie Warszawy zatrzymano kolejnego mężczyznę, któremu przedstawiono zarzut niekorzystnego rozporządzenia mieniem innej osoby w wysokości 100 tys. oraz usiłowanie wyłudzenia około 3 mln zł.

W sprawie występuje łącznie 19 podejrzanych w wieku od 28 do 59 lat, którym przedstawiono zarzuty popełnienia i usiłowania popełnienia przestępstw, w tym niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości, prania pieniędzy, a także posługiwania się podrobionymi dokumentami. Są to mieszkańcy województw warmińsko-mazurskiego, pomorskiego i mazowieckiego. Większość zatrzymanych była wcześniej notowana przez Policję za przestępstwa przeciwko mieniu.

Na wniosek Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Sąd Rejonowy w Olsztynie wobec 14 podejrzanych zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.

Śledztwo jest nadal w toku z uwagi na wielowątkowość i rozwojowy charakter.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Kanada: Co roku „pranych” jest około 130 mld dolarów kanadyjskich

Przestępcy korzystają z ochrony prawa własności gwarantowanej przez kanadyjskie prawo i co roku piorą w Kanadzie od 100 do 130 mld dolarów kanadyjskich. Prawie wszystkim uchodzi to bezkarnie – wskazuje najnowszy raport.

W opublikowanym we wtorek przez konserwatywny instytut badawczy C.D. Howe Institute raporcie podkreślono, że kanadyjskie prawo potrzebuje ostrzejszych przepisów. Autor raportu Kevin Comeau postuluje m.in. utworzenie publicznie dostępnego rejestru faktycznych właścicieli nieruchomości i firm.

Kanadyjskie przepisy dotyczące przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy, szczególnie w odniesieniu do nieruchomości, należą do najsłabszych w krajach liberalnej demokracji, zatem najprawdopodobniej do Kanady trafia znaczna część międzynarodowych brudnych pieniędzy – wskazał autor raportu. Choć nie jest możliwe oszacowanie dokładnej wielkości procederu, realistyczne szacunki skali prania brudnych pieniędzy wskazują, że corocznie jest to kwota od 100 do 130 mld CAD – podkreślił.

Odwołując się do konkluzji Raymonda Bakera z 2005 r na temat prania brudnych pieniędzy w USA, Comeau napisał, że skoro w USA prawo nie dosięga 99,9 proc. przestępców winnych praniu pieniędzy, to nie ma powodu szacować, by w Kanadzie było inaczej. Szacunki tego procederu przedstawione przez ONZ w 2011 r. mówią, że globalnie 99,8 proc. przypadków prania brudnych pieniędzy nie jest wykrywane.

Comeau podkreślił, że anonimowość i niewidoczność tego przestępstwa mogłyby zostać zmniejszone dzięki publicznym rejestrom tzw. beneficial ownership, czyli ukrytych rzeczywistych właścicieli firm, trustów i nieruchomości. Przy czym – jak zastrzegł autor raportu – konieczność ochrony danych osobowych nakazywałaby ograniczenie informacji dostępnej publicznie i np. pełne adresy zamieszkania czy numery paszportów, szczegóły działalności biznesowej, powinny być chronione. Comeau proponuje też wprowadzenie do kodeksu karnego nowej kategorii przestępstwa – udzielania fałszywej informacji o rzeczywistych właścicielach.

W marcu br. dziennik „The Globe and Mail” napisał, że od 2014 r., czyli jeszcze za czasów rządów konserwatystów, FinTRAC, kanadyjska instytucja, której zadaniem jest przeciwdziałanie praniu brudnych pieniędzy, była ostrzegana, że kanadyjska bankowość, nieruchomości i kasyna to sektory, w których ustawicznie dokonywane są operacje legalizacji pieniędzy pochodzących z przestępstw. Analiza napisana przez urzędnika FinTRAC nie została zatwierdzona, ani przekazana potencjalnie zainteresowanym. Dopiero niedawno niezależny analityk i dziennikarz Ken Rubin, po ponad dwuletniej walce o dostęp do informacji, uzyskał raport. Urzędnik FinTRAC napisał w nim m.in., że właśnie „beneficial ownership”, ukryty właściciel, jest prawdopodobnie najważniejszym „narzędziem” używanym przez przestępców.

Jawny raport FinTRAC z 2017 r. wskazywał, że sektor nieruchomości jest jednym z sektorów gospodarki, którymi przestępcy są najbardziej zainteresowani.

Od kilku lat część analityków rynku nieruchomości ostrzegała, że bardzo szybko drożejący rynek nieruchomości w Vancouver w Kolumbii Brytyjskiej i w aglomeracji Toronto w Ontario stały się miejscami prania brudnych pieniędzy. W lipcu 2016 r. Kolumbia Brytyjska wprowadziła dodatkowy podatek od ceny transakcji dla zagranicznych nabywców, a dwa lata temu podobny podatek zaczęto naliczać w Ontario, w tzw. Greater Golden Horseshoe (teren od Niagary na zachodzie, przez Toronto, do Peterborough na wschód).

Chińczycy obchodzą podatek, kupując nieruchomości przez rejestrowane w Kanadzie firmy oraz dla uczących się w Kanadzie dzieci. Telewizja CBC opisywała też ostatnio działanie kantorów wymiany pieniędzy i pozabankowego przekazywania pieniędzy za granicę. Tzw. money service businesses również zostały wskazane w ub.r. roku w jednym z raportów.

Parlament Kolumbii Brytyjskiej rozpoczął w kwietniu br. prace nad utworzeniem rejestru faktycznych właścicieli nieruchomości. Wszystkie firmy i fundusze, kupujące ziemię w prowincji, będą zobowiązane do przekazywania informacji do publicznego rejestru właścicieli, pod karą do 100 tys. CAD lub 15 proc. wartości nieruchomości, zależy która kwota byłaby większa.

W Kanadzie istnieje prawo – tzw. Magnitsky Law – umożliwiające zamrażanie kanadyjskich aktywów skorumpowanych zagranicznych polityków. W marcu br. przez pierwsze czytanie w Senacie przeszedł projekt ustawy o przejmowaniu i wykorzystywaniu przejętych aktywów. Projekt zmierza do umożliwienia, na podstawie decyzji sądu, przejmowania takich aktywów i przekazywania ich ofiarom przestępczej działalności oraz organizacjom pomocowym.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Funkcjonariusze ABW zatrzymali kolejne 9 osób ws. prania pieniędzy i przemytu alkoholu

ABW zatrzymała dziewięć osób podejrzanych o pranie brudnych pieniędzy i nielegalny handel alkoholem. Budżet państwa stracił ok. 30 mln zł. To kolejne zatrzymania w tej sprawie. Łącznie zatrzymano 20 osób.

Według komunikatu zatrzymani przemycali alkohol do Wielkiej Brytanii, gdzie był nielegalnie wprowadzany do obrotu. Działali w latach 2014 – 2017. – W wyniku działań grupy przestępczej doszło do uszczuplenia w podatku od towarów i usług w łącznej kwocie ponad 30 mln zł – podała ABW.

Mężczyźni (podchodzący z woj. wielkopolskiego, lubuskiego i dolnośląskiego) mają już postawione zarzuty: udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, oszustw podatkowych, wystawiania nierzetelnych faktur VAT i prania brudnych pieniędzy. Za te przestępstwa grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Na poczet grożących sprawcom kar zajęto pieniądze w gotówce oraz pojazdy mechaniczne.

Po przesłuchaniach prokurator zastosował wobec podejrzanych środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego, dozoru policyjnego i zakazu opuszczania kraju.

Postępowanie przygotowawcze w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Poznaniu przez funkcjonariuszy Wydziału Zamiejscowego w Zielonej Górze Delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Poznaniu oraz Lubuskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Gorzowie Wielkopolskim.

W listopadzie 2018 r. w tej samej sprawie funkcjonariusze ABW zatrzymali jedenaście osób. Na wniosek prokuratury sąd zezwolił wówczas na aresztowanie sześciu podejrzanych, wobec pozostałych pięciu – na zastosowanie wolnościowych środków: poręczenia majątkowego i dozoru policyjnego. Jedna osoba otrzymała zakaz opuszczania kraju.
Źródło info i foto: money.pl

Deutsche Bank podejrzany o pranie pieniędzy. Policjanci przeszukali siedzibę

Ekipy śledcze dokonały przeszukań w głównej siedzibie największego niemieckiego banku komercyjnego Deutsche Bank we Frankfurcie nad Menem oraz w placówkach w pobliskim Eschborn oraz mieszkaniu w Hesji. Śledczy uważają, że pracownicy banku mogli maczać palce w omijaniu przepisów podatkowych i praniu brudnych pieniędzy.

Chodzi tu o domniemaną pomoc udzielaną przez pracowników banku jego klientom w zakładaniu tak zwanych spółek offshore w rajach podatkowych i praniu pieniędzy pochodzących z przestępstw. Ponadto na konta w Deutsche Bank miały wpływać pieniądze pochodzące z przestępstw, przy czym bank nie zgłosił podejrzenia, że może chodzić o pranie brudnych pieniędzy.

Jak podała prokuratura we Frankfurcie, toczy się śledztwo przeciwko dwóm pracownikom Deutsche Bank w wieku 42 i 50 lat oraz „innym dotąd niezidentyfikowanym odpowiedzialnym” osobom z tej samej instytucji. Zarzuca się im niedopełnienie obowiązku zawiadomienia o podejrzeniu prania pieniędzy, mimo że znamiona tego przestępstwa ujawniały się już w trakcie pierwszych rozmów z klientem.

Jak przypomina agencja dpa, niemieckie prawo nakazuje pracownikom banków natychmiastowe zgłaszanie wymiarowi sprawiedliwości podejrzeń, że dany klient chce wyprać pieniądze pochodzące z działalności przestępczej lub zawiera transakcję służącą finansowaniu terroryzmu. Wysokość kwoty nie ma w tym przypadku znaczenia.

Badany przez prokuraturę przypadek dotyczy należącej do Deutsche Bank spółki z siedzibą na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych, której tylko w 2016 roku ponad 900 klientów powierzyło łącznie 311 mln euro. Postępowanie w tej sprawie wszczęto w rezultacie dokonanych przez Federalny Urząd Kryminalny (BKA) analiz tak zwanych Panama Papers – udostępnionych dzięki dziennikarskiemu śledztwu akt panamskiej kancelarii adwokackiej Mossack Fonseca na temat tworzonych przy jej pomocy spółek offshore.

„Uważaliśmy, że udostępniliśmy władzom wszystkie informacje odnoszące się do Panama Papers. Będziemy oczywiście ściśle współpracować z prokuraturą we Frankfurcie nad Menem, gdyż nam także zależy na wyjaśnieniu wszystkich podejrzeń. W ubiegłych latach konsekwentnie udowadnialiśmy, że współpracujemy z władzami w pełnym zakresie. Będziemy tak czynić nadal” – głosi oświadczenie Deutsche Bank.

Według prokuratury przeszukań dokonano w sześciu obiektach – pięciu znajdujących się na terenie placówek Deutsche Bank w samym Frankfurcie i w należącym do jego aglomeracji Eschborn, a ponadto w prywatnym mieszkaniu w Gross-Umstadt w Hesji. W akcji wzięło udział 170 ludzi z frankfurckiej prokuratury, BKA, policji skarbowej i policji federalnej, zabezpieczając obszerną dokumentację w formie papierowej i elektronicznej.
Źródło info i foto: TVP.info

Proces „El Chapo”. Boss narkotykowy na resztę życia trafi za kratki?

Przed sądem w Nowym Jorku rozpoczął się proces meksykańskiego barona narkotykowego Joaquina Guzmana zwanego „El Chapo”. Zarzuca mu się m.in. międzynarodowy handel narkotykami, spisek w celu zamordowania rywali i pranie pieniędzy. Prokuratorzy będą się starali dowieść m.in., że zabił lub nakazał zamordowanie ponad 30 rywali i funkcjonariuszy organów ścigania. Mowy oskarżycielskie zostały jednak odłożone ze względu na niedyspozycję jednej z ławniczek.

Telewizja ABC porównała gmach federalnego sądu okręgowego na Brooklynie, gdzie rozpoczął się proces, do fortecy. Aby przetransportować „El Chapo” z najpilniej strzeżonego nowojorskiego wiezienia Metropolitan Correctional Center do sądu, wyłączono z ruchu most Brookliński i kilka ulic. Uzbrojonym funkcjonariuszom federalnym towarzyszą tam policjanci z psami szkolonymi do wykrywania ładunków wybuchowych.

Swój narkotykowy proceder Guzman zaczął w wieku kilkunastu lat od uprawiania marihuany. Później stanął na czele kartelu narkotykowego Sinaloa. W ciągu kilkudziesięciu lat zarobił na swym procederze 14 miliardów dolarów. Był chroniony m.in. przez sieć skorumpowanych funkcjonariuszy policji i polityków.

Numery zamiast nazwisk

Zważywszy na przeszłość Guzmana, uważanego za największego na świecie handlarza narkotyków, prowadzący sprawę sędzia Brian Cogan nakazał, aby nazwiska osób zasiadających w ławie przysięgłych zostały utajnione. Każdy otrzymał swój numer. Do sądu przewozić ich będą uzbrojeni policjanci. W trakcie wtorkowego postępowania jedna z ławniczek niedobrze się poczuła. Dlatego też wstępne oświadczenia zostały odłożone.

Wcześniej jeden z obrońców oskarżonego, Eduardo Balarezo argumentował, że anonimowość przysięgłych i przewożenie ich pod strażą byłyby szkodliwe dla jego klienta; stwarzałyby wrażenie, że jest winny i niebezpieczny. Ekipa obrońców Guzmana skarżyła się też, że nie miała wystarczająco dużo czasu, aby przejrzeć obszerny materiał dowodowy, w tym ponad 100 tys. nagrań dźwiękowych i 14 tys. stron otrzymanych niedawno nowych dokumentów.

Sprawa przeciwko Guzmanowi zostanie częściowo oparta na zeznaniach kilkunastu współpracujących z organami ścigania świadków, w tym byłych wspólników kartelu. Niektórzy są uwięzieni. Inni otrzymali nowe dowody tożsamości i znajdują się pod specjalną ochroną służb federalnych.

Prokuratorzy federalni zwrócili się do sądu, by zakazał odwoływania się do niedawnych komentarzy prezydenta Donalda Trumpa na temat współpracujących z sądem świadków. Potępił on praktykę polegającą na tym, że zeznając przeciwko tym, z którymi popełniali przestępstwa, mogą otrzymać złagodzone wyroki. Jego zdaniem powinno to być nielegalne.

Ucieczki z więzień

Prowadzenie procesu przeciw Guzmanowi w Nowym Jorku uzasadnia się m.in. nieskutecznością meksykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Zanim został zatrzymany i trafił do USA, dwukrotnie zdołał zbiec z meksykańskich więzień. W USA „El Chapo” jest oskarżany m.in. o liczne zabójstwa, kierowanie gangiem, pranie pieniędzy i organizowanie stałych przerzutów dużej ilości narkotyków do Stanów Zjednoczonych.

Obława na Guzmana nabrała tempa, kiedy w 1993 roku występujący przeciw handlowi narkotykami meksykański kardynał Juan Jesus Posadas Ocampo został zamordowany na lotnisku w mieście Guadalajara. Guzman został uwięziony, ale w osiem lat później uciekł ukryty w wózku przewożącym pranie.

Zaangażował setki uzbrojonych po zęby ochroniarzy, zbudował wyrafinowaną sieć komunikacyjną z zaszyfrowanymi urządzeniami. Wykorzystywał tajne lotniska i łodzie podwodne mogące transportować do sześciu ton kokainy. Otoczył się profesjonalnymi zabójcami, którzy mordowali jego konkurentów.

Aresztowany ponownie, uciekł z więzienia przez ok. półtorakilometrowy tunel wykopany pod prysznicem celi. Ostatecznie w styczniu 2016 r. wpadł jednak w ręce organów ścigania, a w styczniu 2017 r. władze Meksyku wydały go Stanom Zjednoczonym.
Źródło info i foto: TVP.info

ABW: Bankowcy pomogli wyprać 5 mld złotych?

Zatrzymani pracownicy polskich banków umożliwiali legalizowanie wypranych pieniędzy przez transfery do Wietnamu, Chin, Kanady, USA czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich – informuje Kancelaria Premiera.

– Proceder ten polegał na wyłudzeniu VAT przy obrocie towarami z Azji oraz pranie pieniędzy pochodzących z tych przestępstw – wynika z komunikatu KPRM.

Przestępczy proceder miał funkcjonować od lutego 2015 r. do połowy marca 2018 r. na terenie Wólki Kosowskiej, Warszawy oraz innych miejscowości w kraju.

– Członkowie grupy rejestrowali lub nabywali udziały udziały w spółkach, które pełniły rolę słupów. Zaniżali wartości importowanych towarów, doprowadzając do uszczuplenia podatku VAT. Należności za towar były przekazywane od razu na ich konta. Następnie środki były transferowane za granicę, m.in. na rachunki w USA, Wietnamie oraz Chinach – opisuje proceder Kancelaria.
Źródło info i foto: Money.pl

Agenci CBA w akcji. Pół miliona euro łapówki w walizce

Agenci CBA zatrzymali 5 osób zamieszanych w proceder prania pieniędzy. Do zatrzymania doszło w jednym z podwarszawskich hoteli, tuż po tym jak warszawski biznesmen wziął walizkę z 500 tys. euro, które miały pochodzić z przestępstwa. CBA od pewnego czasu rozpracowywało grupę zajmującą się legalizowaniem dochodów pochodzących z przestępstw. Ustalono, że w jednym z hoteli w Ożarowie koło Warszawy będzie możliwość zatrzymania na gorącym uczynku organizatorów prania brudnych pieniędzy.

Podczas spotkania jeden z biznesmenów przyjął walizkę z pół milionem euro. Został zatrzymany, gdy przepakowywał banknoty do swej torby. Zaraz potem w ręce agentów wpadły jeszcze cztery osoby. Z ustaleń CBA wynika, że podejrzani zobowiązali się wyprać tę gigantyczną kwotę za 10 procent jej wartości. Mieli do tego wykorzystywać m.in. fikcyjne faktury.
Źródło info i foto: RMF24.pl

CBA zatrzymało polsko-karaibskie pranie pieniędzy

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało w prowadzonym od blisko dwóch lat śledztwie pięć osób, m.in. szefową polskiej fundacji działającej na Karaibach. Według nieoficjalnych ustaleń chodzi o Katarzynę I., szefową fundacji Moja Dominikana.

– Agenci CBA z delegatury w Lublinie zatrzymali założycielkę i prezes polskiej fundacji działającej na Karaibach, biznesmena, prezes spółki księgowej i dwie inne osoby. Do zatrzymań doszło w prowadzonej od dwu lat przez CBA sprawie – powiedział rzecznik CBA Piotr Kaczorek.

– Osoby te usłyszą zarzuty w tej sprawie w nadzorującej śledztwo Prokuraturze Regionalnej w Warszawie – dodał.

– Nasze wielowątkowe śledztwo dotyczy m.in., tzw. prania pieniędzy na kwotę kilku milionów zł, które miały przechodzić m.in. przez konta fundacji zatrzymanej prezes – wyjaśnił Kaczorek. Zaznaczył, że były to m.in. pieniądze z niezasadnych wypłat dla zatrzymanego biznesmena.

W innym wątku śledztwa prezes fundacji podejrzewana jest o powoływanie się na wpływy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. – Zatrzymana pani prezes miała podjąć się – w zamian za pieniądze dla fundacji – uzyskania polskiej wizy dla kilku obywateli jednego z państw z Bliskiego Wschodu – wskazał rzecznik CBA.

Fundacja zdaniem śledczych miała też wystawiać puste faktury VAT na rzecz zatrzymanego biznesmena.

– Przeszukaliśmy miejsca pracy, miejsca zamieszkania i inne pomieszczenia należące do zatrzymanych, warszawską siedzibę fundacji, siedziby biur rachunkowych i firm współpracujących – powiedział rzecznik CBA.
Źródło info i foto: TVP.info