Uwaga na oszustów. Podają się za Urząd Patentowy

​Uważajcie na oszustów podszywających się pod Urząd Patentowy. Chodzi o fałszywe decyzje o udzieleniu prawa ochronnego na nowy wynalazek, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak oficjalne pisma urzędu. Jest w nich wezwanie do zapłaty tysiąca dwustu złotych. Polska Izba Rzeczników Patentowych złoży w tej sprawie wniosek do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa – dowiedział się dziennikarz RMF FM Michał Dobrołowicz.

Należy uważać na pisma, w których są godło i pełna nazwa Urzędu Patentowego. Nie zgadza się tylko jeden punkt: numer konta bankowego, którego dotyczy prośba o przelanie pieniędzy. Nie jest to numer konta Urzędu Patentowego. Pisma trafiają regularnie od ubiegłego tygodnia do osób, które czekają na decyzję o przyznaniu patentu albo prawa ochronnego do znaku towarowego. Jak ustalił dziennikarz RMF FM w Izbie Rzeczników Patentowych, jednego dnia takie wezwania do zapłaty otrzymuje średnio kilkadziesiąt osób.

Rzecznicy patentowi przypominają, że podmioty działające poprzez pełnomocników nie otrzymują bezpośrednio korespondencji z Urzędu Patentowego RP. Podpowiadają też, że w razie wątpliwości należy skontaktować się z Urzędem Patentowym RP albo rzecznikiem patentowym.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Helsińska Fundacja Praw Człowieka interweniuje ws. Jakuba A.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka skierowała do Prokuratora Okręgowego w Świdnicy pismo ws. mężczyzny podejrzanego o zabójstwo w Mrowinach 10-letniej Kristiny. Fundacja postanowiła interweniować po tym, jak media informowały o braku ustanowienia obrońcy dla Jakuba A.

HFPC domaga się od prokuratury informacji, czy podejrzanemu „został wyznaczony obrońca oraz jakie działania były podejmowane w celu jego wyznaczenia, tak aby wszelkie jego prawa wynikające z prawa krajowego oraz międzynarodowego zostały zapewnione.”

Według Fundacji „brak ustanowienia przez organy ścigania oraz sąd obrońcy, może stanowić naruszenie Konstytucji RP, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz Kodeksu postępowania karnego. Takie działanie może być też sprzeczne z Dyrektywą o dostępie do adwokata oraz Dyrektywą o pomocy prawnej”.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka w piśmie skierowanym do Prokuratora Okręgowego powołała się na art. 42 ust. 2 Konstytucji RP: „Każdy, przeciw komu prowadzone jest postępowanie karne, ma prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania. Może on w szczególności wybrać obrońcę lub na zasadach określonych w ustawie korzystać z obrońcy z urzędu.”

Zdaniem HFPC, „w kontekście prawa do obrony należy zwrócić szczególną uwagę na Dyrektywę o dostępie do adwokata oraz Dyrektywę o pomocy prawnej, które w swoich artykułach nakładają na państwa członkowskie, w tym Polskę, obowiązek zapewnienia obrońcy przede wszystkim przed pierwszym przesłuchaniem. Brak ustanowienia takiego obrońcy może stanowić naruszenie prawa UE.”

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur o traktowaniu podejrzanego

W sprawie zatrzymania Jakuba A. głos zabrał również Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur. „Sposób traktowania zatrzymanego przez organy ścigania stanowi poniżające traktowanie, które jest bezwzględnie zabronione zarówno przez konstytucję, jak i umowy międzynarodowe” – oświadczył KMPT, działający przy Biurze RPO. Podejrzanego o zabójstwo 10-latki z Mrowin wyprowadzono boso, w samej bieliźnie, ze skutymi rękami i nogami.

Rzecznikowi Praw Obywatelskich Adamowi Bodnarowi odpowiedział rzecznik Komendanta Głównego Policji insp. Mariusz Ciarka. „(RPO – red.) Powinien złożyć kondolencje rodzinie, a policjantom i prokuraturze podziękować za skuteczne i szybkie działania przeprowadzone zgodnie z prawem” – oświadczył funkcjonariusz.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nieletnie osoby w rejestrze pedofilów? Po interwencji Rzecznika Praw Dziecka sąd wykreślił 15-latków

Sąd Rejonowy w Krakowie Nowej Hucie uznał argumenty rzecznika praw dziecka i nakazał wykreślenie dwóch 15-latków z rejestru pedofilów – poinformowało w środę biuro Rzecznika Praw Dziecka. Dzieci znalazły się w rejestrze, bo pokazały kolegom amatorski filmik z elementami pornografii.

Rejestr sprawców przestępstw na tle seksualnym, zawierający dane osób prawomocnie skazanych za przestępstwa przeciw wolności seksualnej, został utworzony na mocy uchwalonej w maju 2016 r. ustawy o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym. Rejestr składa się z dwóch części: z dostępem ograniczonym oraz publicznej, do której dostęp jest powszechny.

Dwóch 15-latków zostało wpisanych do rejestru pedofilów po tym, jak pokazały swym niepełnoletnim kolegom amatorski filmik z ich udziałem i z elementami pornografii. Sędzia zastosował wobec nich najłagodniejszą karę – upomnienia, jednak początkowo nie wstrzymał wpisu do rejestru.

Rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak przystąpił do tej sprawy, popierając wniosek obrony o wykreślenie nieletnich z rejestru. Rzecznik wskazał, że dwaj 14-letni chłopcy (tyle mieli lat w chwili popełnienia czynu) nie mieli świadomości konsekwencji swojego zachowania, był to jedynie incydent w ich młodym życiu, który wynikał z ich niedojrzałości emocjonalnej. Nie byli też nigdy karani, a jeden z nich sam zgłosił sprawę do szkolnego pedagoga.

W ocenie RPD wpisanie chłopców do rejestru pedofilów było zupełnie niewspółmierne do wagi popełnionego czynu, w sposób oczywisty naruszyło ich godność i stygmatyzowałoby ich na wiele lat. Rzecznik podkreślił, że umieszczenie danych małoletnich, w tym zdjęć, obok wizerunków patologicznych przestępców seksualnych, stoi w całkowitej sprzeczności z dobrem dziecka – z zasadą, którą powinny się kierować wszystkie urzędy czy sądy.

Sąd rejonowy w Krakowie Nowej Hucie uznał argumenty rzecznika i nakazał wykreślenie dwóch 15-latków z rejestru pedofilów.

W komunikacie RPD zaznaczono, że rzecznik nie podważa zasadności utworzenia rejestru sprawców przestępstw na tle seksualnym i publikowania w nim danych oraz wizerunków osób zagrażających dobru dzieci, ponieważ w tym zakresie rejestr spełnia swoją rolę ostrzegawczą. Jednocześnie zadeklarował, że „wszelkie przypadki naruszenia dóbr dzieci wywołane przez publikacje w rejestrze” spotkają się ze stanowczą reakcją RPD i bezpośrednią interwencją w celu natychmiastowego usunięcia takiego naruszenia.

Kwestia umieszczania w rejestrze przestępców seksualnych danych osób nieletnich była w ostatnim czasie również przedmiotem wystąpienia rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara do premiera Mateusza Morawieckiego.

Bodnar przywoływał przypadek nastolatki, której dane zamieszczono w części rejestru o ograniczonym dostępie.

Stało się to na mocy postanowienia sądu, który udzielił dziewczynce upomnienia za składanie małoletniemu poniżej lat 15., za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej, propozycji obcowania płciowego, poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej – przekazano. Udzielając upomnienia, sąd poinformował, że sprawa nie ma charakteru poważnego, a upomnienie to najłagodniejszy środek, jaki sąd może zastosować.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

W Niemczech rośnie liczba najcięższych przestępstw. Sprawcami najczęściej migranci

Rośnie liczba brutalnych przestępstw, takich jak zabójstwa, gwałty czy pobicia, popełnianych przez migrantów w Niemczech. Dane Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) przedstawił portal dziennika „Die Welt”.

W raporcie „Przestępczość w kontekście migracji” brane są pod uwagę tylko ciężkie naruszenia prawa, takie jak zabójstwo, usiłowanie zabójstwa, gwałt, usiłowanie gwałtu, uszkodzenie ciała czy rozbój. W ubiegłym roku policja zarejestrowała 1 mln 25 tys. przestępstw z tej kategorii.

102 tys. z nich to przypadki, w których co najmniej jednym z podejrzanych był migrant. Jest to skok o 7 proc. w porównaniu z rokiem 2017. Szczególnie wzrosła liczba przestępstw w kategorii: zabójstwo i usiłowanie zabójstwa – 105 proc. W 2017 roku ofiarami migrantów padło 112 osób, zaś w 2018 r. – 230.

Liczba przestępstw w kategorii: gwałt i usiłowanie gwałtu podskoczyła o jedną piątą – z 2706 przypadków w 2017 roku do 3261 w 2018 r.

Wśród 102 tys. ofiar ciężkich przestępstw, w których przynajmniej jednym podejrzanym był migrant, nieco ponad 46 tys. to obywatele Niemiec – o 19 proc. więcej niż w roku 2017.
Źródło info i foto: TVP.info

Domaszowice: 60-letnia kobieta bez prawa jazdy wjechała w sklep

Nie brakuje osób, które bez prawa jazdy decydują się na prowadzenie auta. Co ciekawe, niektórzy funkcjonują tak latami. Jednak do czasu. Przekonała się o tym 60-latka, która bez uprawnień wsiadła za kółko, wpadła w poślizg i zatrzymała się na ścianie sklepu pod Namysłowem.

W ślizgawicę nawet doświadczeni kierowcy wolą zostać w domu. Jednak do tej grupy z pewnością nie należy 60-latka, która bez prawa jazdy wsiadła do fiata cinquecento i pojechała do sklepu w Domaszowicach pod Namysłowem. Kobieta rozpędziła auto i wpadła w poślizg. Kiedy straciła panowanie nad kierownicą, przejechała przez chodnik, pas zieleni, parking i uderzyła w ścianę sklepu. Na szczęście nikt nie został ranny. Za taki popis została ukarana mandatami rzędu kilkuset złotych każdy.

Co ciekawe, kilka dni temu w tym samym powiecie w witrynę sklepu wjechał samochód kierowany przez…trzylatka. Dziecko zostało bez opieki w aucie na parkingu i samo uruchomiło pojazd. Okazało się, że ojciec chłopca nie miał prawa jazdy.
Źródło info i foto: se.pl

Dopalacze mają być traktowane jak narkotyki

„Przed końcem wakacji zaczną obowiązywać nowe przepisy, które zaostrzą walkę z dopalaczami” – zapowiada w rozmowie z RMF FM minister zdrowia Łukasz Szumowski. Za handel takimi substancjami będzie grozić nawet do 12 lat więzienia. Dopalacze będą traktowane tak jak narkotyki. Za samo ich posiadanie będą grozić 3 lata więzienia. Trudniej będzie wprowadzić też do obrotu nowe dopalacze.

To była zabawa w kotka i myszkę, dlatego, że cała substancja była rejestrowana i zmiana nieistotnych chemicznie komponentów skutkowała, że ta substancja już znowu była dozwolona – mówi minister zdrowia Łukasz Szumowski. Nowe przepisy zapewnią też większe wsparcie uzależnionym od dopalaczy. Dostaną, tak jak teraz narkomani, pomoc psychologiczną i rehabilitację. Nowa ustawa czeka na podpis prezydenta.
Źródło info i foto: twojezdrowie.rmf24.pl

Kolejne zatrzymania w związku z aferą reprywatyzacyjną

Na polecenie prokuratora policja zatrzymała we wtorek rano dwie osoby w związku z nieprawidłowościami przy reprywatyzacji nieruchomości przy ul. Skaryszewskiej 11 w Warszawie – poinformowała PAP rzeczniczka Prokuratury Krajowej prok. Ewa Bialik. Zatrzymani zostali: Tomasz Sz., który w 2015 roku uzyskał prawo użytkowania wieczystego do tej nieruchomości oraz radca prawny Przemysław S., który w toku postępowania był kuratorem rzekomo nieobecnych trzech osób. Aktualnie trwają przeszukania w miejscach zamieszkania zatrzymanych.

Po doprowadzeniu zatrzymanych do Prokuratury Okręgowej Warszawa – Praga w Warszawie prokurator ogłosi im zarzuty. Będą one dotyczyły oszustwa w stosunku do mienia znacznej wartości przy reprywatyzacji nieruchomości położonej przy ulicy Skaryszewskiej 11 w Warszawie. Łączna szkoda, jaką poniósł na skutek przestępstwa Skarb Państwa oraz spadkobiercy, wyniosła ponad 745 tysięcy złotych.

Przestępstwo zarzucane podejrzanym zagrożone jest karą od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Jak zapowiedziała, szersze informacje na temat tego postępowania i zarzutów stawianych podejrzanym zostaną przedstawione w godzinach późniejszych, po wykonaniu czynności procesowych z ich udziałem.

Komisja weryfikacyjna zajmowała się sprawą Skaryszewskiej 11 na rozprawie 30 stycznia br. Decyzją z końca 2015 r. ratusz ustanowił prawo użytkowania wieczystego do tej nieruchomości na rzecz nowego właściciela, który po odzyskaniu nieruchomości sprzedał ją prywatnej firmie.
Źródło info i foto: interia.pl

Beata Szydło złamała prawo? Jest zawiadomienie do prokuratury

„Nowoczesna przygotowała wniosek do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa skarbowego przez Beatę Szydło. Zawiadomienie ma związek z nagrodami, jakie była premier przyznała swoim sekretarzom i podsekretarzom” – powiedział w Sejmie Marek Sowa z Nowoczesnej.

Poseł podkreślił, że premier Beata Szydło złamała przynajmniej dwa przepisy. Jeden to artykuł 11. ustawy o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych oraz artykuł 82 kodeksu karno-skarbowego.

W zawiadomieniu Nowoczesna napisała, że „w sytuacji, gdy wynagrodzenia są regulowane rozporządzeniem, wątpliwa wydaje się praktyka wypłacania wysokich premii, które stały się nie formą wynagrodzenia za szczególne osiągnięcia, ale de facto dodatkiem do pensji poszczególnych osób”.

Sowa podkreślił, że Nowoczesna jest „głęboko przekonana, że te dodatki zostały wypłacane z naruszeniem prawa”. Jak dodał, liczy, że prokuratura podejmie właściwe kroki.

Nowoczesna chce też przyjrzeć się wydatkom prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Poseł Piotr Misiło twierdzi, że pieniądze za ochronę lidera PiS powinny być ujęte w jego zeznaniu podatkowym jako korzyść materialna, od której należy uiścić podatek dochodowy. Poseł Nowoczesnej stwierdził, że tylko w 2016 roku PiS przeznaczyła na ochronę Jarosława Kaczyńskiego ponad półtora miliona złotych. Dlatego też – jak poinformował Piotr Misiło – jeszcze dziś złoży zawiadomienie do I Urzędu Skarbowego o przeprowadzenie działań kontrolnych.

Według posła Misiły tylko za 2016 rok lider partii rządzącej powinien dopłacić kilka tysięcy złotych tytułem podatku dochodowego.
Źródło info i foto: interia.pl

Operacja przeciw islamistom w stolicy Pakistanu

Co najmniej jedna osoba zginęła, a ponad 200 odniosło obrażenia w operacji przeciw islamistom, którzy od niemal trzech tygodni blokują główny dojazd do stolicy Pakistanu Islamabadu. Protestują przeciw – według nich – bluźnierczej zmianie w tekście przysięgi wyborczej.

Domagają się ustąpienia ministra prawa i sprawiedliwości Zahida Hamida, którego oskarżają o „bluźnierczą” zmianę w tekście, mimo że, jak twierdzą władze Pakistanu, minister przeprosił za pominięcie odniesienia się w tekście przysięgi do proroka Mahometa i urzędniczy błąd naprawiono.

Kanał telewizyjny Geo TV przypomina, że sobotnia operacja sił porządkowych, w której użyto gazu łzawiącego, armatek wodnych i kul kauczukowych, zaczęła się, gdy aktywiści z nowej radykalnej partii Tehreek-e-Labaik nie podporządkowali się decyzjom sądowym, nakazującym zaprzestania blokady.

Geo TV informuje, że rannych zostało co najmniej 200 osób, w tym 90 policjantów. Według pakistańskich mediów policja w
Islamabadzie, gdzie w operacji uczestniczy ok. 8500 policjantów i członków sił paramilitarnych, aresztowała 150 w demonstrantów.

Lokalne media utrzymują, że siłom porządkowym udało się rozproszyć połowę demonstrujących islamistów. Tymczasem przedstawiciel partii Tehreek-e-Labaik Mohammad Shafiq Ameeni utrzymuje, że większość kontynuuje protest.

Protesty trwają także w innych pakistańskich miastach, w tym w Lahaur na wschodzie kraju, i w Karaczi na południu. Grupy o różnej liczebności demonstrują, by okazać solidarność z islamistami w Islamabadzie.

Minister spraw wewnętrznych Ahsan Iqbal oświadczył, że rząd wykazał bardzo wiele cierpliwości wobec protestujących nim zdecydowano się na sobotnią operację.

„Administracja podjęła działania kierując się nakazami sądowymi, lecz wciąż jest otwarta na dialog” – powiedział minister. Twierdzi on jednocześnie, że „pewne elementy” wśród uczestników protestu pragną wywołać chaos i zdestabilizować kraj.

Agencja Reuters pisze, że Tehreek-e-Labaik to jeden z dwóch nowych radykalnych ruchów religijnych, które urosły w siłę w ostatnich miesiącach. Zdaniem agencji mogą one odegrać poważną rolę w wyborach, które muszą zostać przeprowadzone do lata przyszłego roku, chociaż jest mało prawdopodobne, by uzyskały w nich większość.
Źródło info i foto: interia.pl

Ministerstwo zdrowia chce kar także za posiadanie dopalaczy

Ministerstwo zdrowia otwiera nowy front na wojnie z substancjami psychoaktywnymi; karani mają być nie tylko ich dystrybutorzy, ale także posiadacze, i to surowo, bo pod tym względem nielegalne środki zostaną zrównane z narkotykami – pisze poniedziałkowy „DGP”.

Z przygotowywanego przez resort Konstantego Radziwiłła projektu nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii wynika, że za samo posiadanie dopalaczy w najlepszym przypadku grozić będzie grzywna, a w najgorszym (gdy będą to znaczne ilości substancji) – pozbawienie wolności do trzech lat – informuje w poniedziałek „DGP”.

Ministerstwo Zdrowia chce też znacznie surowiej niż dzisiaj karać za sprzedaż zakazanych substancji psychoaktywnych. Grozić ma za to do 12 lat więzienia. Za nakłanianie małoletniego do spożycia takiej substancji będzie można trafić za kratki na osiem lat, a jeśli zrobi się w to w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, kara urośnie do 10 lat.

Jak podaje gazeta, stworzony zostanie też specjalny rejestr zatruć i zgonów spowodowanych przez te środki. Placówki lecznice podejrzewające, że ich pacjent zatruł się dopalaczem, będą musiały w ciągu 48 godzin powiadomić o tym powiatowego inspektora sanitarnego. Ten przekaże wiadomość głównemu inspektorowi, który do końca marca każdego roku będzie sporządzał raport podsumowujący zgłoszenia z całej Polski.

Obecnie takie dane zbiera konsultant krajowy w dziedzinie toksykologii i przekazuje je do GIS.

Walka w sieci

Według informacji „DGP” resort zdrowia zamierza walczyć z dopalaczami również w sieci. Chce, żeby główny inspektor sanitarny prowadził rejestr internetowych domen (tak samo jak przy e-hazardzie) prowadzących nielegalny handel. Dostawcy internetu będą musieli zablokować dostęp do takiej strony w ciągu 48 godzin. Za niepodporządkowanie się tym obowiązkom firmom telekomunikacyjnym będzie grozić kara finansowa.

Nowe przepisy mają także zapewnić pomoc osobom uzależnionym od dopalaczy. Resort zdrowia proponuje, by uzależnienie od nowych substancji psychoaktywnych podlegało leczenie i rehabilitacji tak samo jak uzależnienie od narkotyków.

Polska w niechlubnej czołówce

Jak mówi „DGP” Artur Malczewski, kierownik Centrum Informacji o Narkotykach i Narkomanii w Krajowy Biurze ds. Przeciwdziałania Narkomanii, w Polsce działa około stu sklepów z dopalaczami, co daje nam jedno z czołowych miejsc w Europie.

Obecnie obowiązujące przepisy przewidują za handel dopalaczami jedynie kary finansowe. W dodatku są one mało efektywne. Z rachunku na 64,8 mln wystawionego sprzedawcom prze Państwową Inspekcję Sanitarną w latach 2010-2016 r. udało się wyegzekwować zaledwie 1,8 mln.

Jak podkreśla dziennik, tylko w tym roku dopalaczami zatruło się kilka tysięcy osób, a 10 zmarło.
Źródło info i foto: polsatnews.pl