Państwo komisja ds. pedofilii wciąż nie ma pieniędzy by ruszyć

Państwowa komisja do spraw pedofilii otrzyma z budżetu środki na swoją działalność, kiedy będzie gotowy jej statut – tak wyjaśnia opóźnienie w jej finansowaniu Kancelaria Premiera. Istniejąca od dwóch miesięcy komisja nadal nie ma siedziby ani pracowników, i wciąż czeka na pieniądze.

Opóźnienie finansowania to kolejne tygodnie zwłoki w uruchomieniu komisji. Wszystkie one składają się już na długie miesiące, bo gdyby nie opieszałość urzędników powołujących członków komisji, od dawna mogła się ona już zajmować przypadkami molestowania małoletnich.

Dwa miesiące od zaprzysiężenia komisja zebrała się tylko dwa razy, bo rząd aż sześć tygodni tworzył rozporządzenie dotyczące jej urzędu. W ubiegłym tygodniu członkowie komisji dowiedzieli się, że stracili trzy z ośmiu milionów wstępnie przewidzianych na utrzymanie urzędu, a planowaną na 44 liczbę etatów jej pracowników obcięto do 30.

Co więcej, przelew środków rząd uzależnia od opracowania przez komisję statutu, a z jego przygotowaniem komisja z kolei czekała na rozporządzenie rządu. Wygląda na to, że Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak oceniając, że jeśli urząd komisji ds. pedofilii ruszy w ciągu półtora miesiąca, rzeczywiście będzie to duże osiągnięcie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kierowca seicento winny nieumyślnego spowodowania wypadku z udziałem Beaty Szydło

Sąd uznał, że Sebastian Kościelnik jest winny nieumyślnego spowodowania wypadku z udziałem premier Szydło. Umorzył jednak postępowanie i zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez BOR-owców. “To oni spowodowali wypadek” – mówi OKO.press obrońca Sebastiana

Sąd Rejonowy w Oświęcimiu orzekł dziś, że Sebastian Kościelnik kierowca seicento, był winny nieumyślnego spowodowania wypadku samochodu BOR.

Sąd warunkowo umorzył postępowanie i nakazał Kościelnikowi zapłacić tysiąc złotych nawiązki byłej premier Beacie Szydło i wiozącemu ją kierowcy. Zwolnił go jednak z opłacenia kosztów procesu, które mogły wynosić ok. 200 tys. zł.

Wypadek miał miejsce 10 lutego 2017 roku około godziny 18:30 w Oświęcimiu u zbiegu ulic Powstańców Śląskich i Orzeszkowej. Złożona z trzech samochodów kolumna rządowa, w której jechało auto wiozące Beatę Szydło, wyprzedzała fiata seicento. Kiedy pierwszy rządowy samochód minął seicento, fiat skręcił w lewo w ulicę podporządkowaną (Orzeszkową).

Wtedy doszło do wypadku: limuzyna, w której jechała premier Szydło, odbiła w lewo, by uniknąć bezpośredniego zderzenia z seicento. Otarła się o nie i uderzyła w drzewo stojące przy drodze. Obrażeń doznali premier, jej kierowca i szef ochrony.

Tyle wiadomo na pewno. Wokół śledztwa narosło jednak wiele wątpliwości. O nieprawidłowościach w pracy prokuratury rozmawiamy z mec. Władysławem Pociejem, obrońcą Sebastiana Kościelnika.
Źródło info i foto: oko.press

Ottawa: Kanadyjska policja zatrzymała intruza w pobliżu rezydencji premiera

Policja zatrzymała uzbrojonego mężczyznę, który w czwartek w Ottawie wtargnął na teren, gdzie znajdują się rezydencje premiera i gubernator generalnej. Jak podały federalne służby, zatrzymany jest żołnierzem. Według informacji przekazanych po południu czasu lokalnego w czwartek przez media, według ustaleń policji mężczyzna prowadzący niewielką ciężarówkę staranował rano bramę wjazdową, a dwie godziny później został zatrzymany w mieszczącej się na terenie rezydencji szklarni.

1 Sussex Drive w Ottawie to teren, gdzie znajduje się Rideau Cottage, rezydencja, w której obecnie mieszka premier Justin Trudeau z rodziną oraz Rideau Hall, rezydencja reprezentującej królową brytyjską gubernator generalnej Julie Payette.

Publiczny nadawca CBC podając się na własne źródła informował, że mężczyzna przyjechał z Manitoby, miał przy sobie długą broń i list,; jego treść nie jest na razie znana. Według CBC zatrzymany jest Rangersem, czyli członkiem kanadyjskiej formacji żołnierzy kontynuujących po przejściu do rezerwy służbę w odległych rejonach kanadyjskiej północy.

Jak podawały media, premiera i jego rodziny nie było w rezydencji; biuro prasowe gubernator generalnej informowało, że pracownicy byli bezpieczni.
Źródło info i foto: TVP.info

Odłożono proces korupcyjny Benjamina Netanjahu

Proces premiera Izraela Benjamina Netanjahu, oskarżonego o korupcję, defraudację i nadużycie zaufania, został odłożony po godzinnym przesłuchaniu w niedzielę przed sądem w Jerozolimie – poinformowała agencja AFP. Szef izraelskiego rządu zaprzecza wszystkim zarzutom i deklaruje niewinność. Grozi mu do 10 lat więzienia.

Benjamin Netanjahu jest oskarżony o korupcję, nadużycie zaufania i defraudację. Zarzuty postawiono mu w listopadzie. Jest pierwszym izraelskim premierem postawionym w stan oskarżenia w czasie pełnienia urzędu. Grozi mu do 10 lat więzienia.

W sądzie premier Netanjahu stawił się wraz z grupą ministrów z partii Likud, której jest liderem. Przybycie polityka do sądu transmitowała na żywo izraelska telewizja. Netanjahu nazwał proces polowaniem na czarownice, wspieranym przez lewicowe media i przeciwników politycznych. Zapewnił, że udowodni swoją niewinność i nadal będzie przewodził Izraelowi jako szef rządu.

Adwokaci Netanjahu zażądali kilku miesięcy na przestudiowanie materiałów zebranych przez oskarżycieli. Prokuratorzy domagają się natomiast szybkiego przesłuchania świadków w tej sprawie. Sąd oznajmił, że analizuje wnioski obu stron i zapowiedział odłożenie procesu, nie podając terminu kolejnej rozprawy.

Tydzień temu w Izraelu zaprzysiężono nowy rząd jedności, na którego czele stanął Benjamin Netanjahu. Inauguracja gabinetu zakończyła trwający ponad rok impas polityczny w Izraelu, w czasie którego przeprowadzono kolejno trzy nierozstrzygnięte wybory parlamentarne.
Źródło info i foto: TVP.info

Premier powołał Elżbietę Malicką jako członka komisji ds. zwalczania pedofilii

„Nic się nie stało” zostało wyemitowane w środę. W czwartek premier powołał członka, który z jego ramienia znajdzie się w państwowej komisji ds. wyjaśnienia przypadków pedofilii. To Elżbieta Malicka. Zespół ma liczyć 7 osób. Swojego przedstawiciela wskazali już prezydent i RPD.

„Nic się nie stało” swoją premierę miało w środę. Po raz kolejny poruszony został problem pedofilii. Kształtów nabiera Państwowa Komisja do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15. Ustawa określająca kompetencje komisji weszła w życie pod koniec września 2019 r. Pierwszy raport z prac ma być gotowy po roku od wprowadzenia przepisów. Dopiero w tym tygodniu zespół zaczął kompletować członków.

Premier Mateusz Morawiecki powołał ze swojego ramienia Elżbietę Malicką, która przez wiele lat zawodowo była związana ze służbą zdrowia. Pracowała w oświacie jako nauczycielka i wychowawczyni, była również dziennikarką m.in. „Tygodnika Solidarność”. 71-latka działała w opozycji demokratycznej. Była odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Medalem Zasłużony Kulturze „Gloria Artis”.

W skład komisji ma wejść 7 członków. Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak wyznaczył dra Błażeja Kmieciaka. Z kolei Andrzej Duda powołał Justynę Kotowską. Swoich przedstawicieli nie wytypował jeszcze Senat oraz Sejm, który musi obsadzić trzy osoby. Komisja ma m.in. identyfikować zaniedbania i zaniechania w wyjaśnianiu przypadków nadużyć seksualnych czy zawiadamiać odpowiednie organy o podejrzeniu popełnienia przestępstwa pedofilii.
Źródło info i foto: wp.pl

Premier Mateusz Morawiecki powoła nowego szefa CBA

Premier Mateusz Morawiecki powoła w środę Andrzeja Stróżnego na szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego. W tym dniu oficjalnie nastąpią również zmiany na stanowiskach wiceszefów służb – CBA i ABW. W ubiegły czwartek sejmowa komisja ds. służb specjalnych wydała pozytywne opinie dotyczące powołania Stróżnego na szefa CBA, odwołania z funkcji wiceszefa tej służby Grzegorza Ocieczka oraz powołania w jego miejsce nowego zastępcy szefa – Daniela Karpety. Jako pierwszy o tym, że Stróżny zostanie nowym pełnoprawnym następcą Ernesta Bejdy, pisał portal tvp.info.

Tego dnia zaopiniowano również jedyną zmianę w kierownictwie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego; pozytywnie komisja wypowiedziała się o kandydaturze płk. Bartosza Jarmuszkiewicza, byłego dyrektora Centralnego Ośrodka Szkolenia ABW, na stanowisko wiceszefa Agencji.

W środę nastąpi oficjalne powołanie wszystkich pozytywnie zaopiniowanych kandydatów. Stróżny otrzyma z rąk premiera Mateusza Morawieckiego nominację na kierowanie CBA.

Jak wynika z ustawy, szefów służb specjalnych powołuje premier po zaopiniowaniu ich przez: prezydenta, rządowe kolegium ds. służb specjalnych i sejmową komisję ds. służb specjalnych. Dla powołania lub odwołania zastępców szefów służb wystarczy opinia sejmowej komisji. Opinie nie są dla premiera wiążące. Szef CBA jest powoływany przez premiera na czteroletnią kadencję. Stróżny od końca kadencji Bejdy – 20 lutego 2020 r. pełni obowiązki szefa CBA, wcześniej był m.in. dyrektorem katowickiej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Źródło info i foto: TVP.info

Afryka: Premier Lesotho oskarżany o udział w zabójstwie swojej byłej żony ustąpi ze stanowiska

Thomas Thabane, premier Lesotho oskarżany o udział w zabójstwie swojej byłej żony, zapowiedział, że ustąpi z funkcji. Nie sprecyzował, kiedy poda się do dymisji, ale jego partia przekazała, że nowy szef rządu zostanie powołany w środę.

Była pierwsza dama Lesotho Lipolelo Thabane została zamordowana 14 czerwca 2017 roku, dwa dni przed tym, jak jej mąż objął urząd szefa rządu. Sprawca postrzelił ją z bliskiej odległości na poboczu drogi w pobliżu jej domu w niewielkiej wiosce na przedmieściach stolicy kraju, Maseru. Miała 58 lat.

Lipolelo i Thomas Thabane byli wówczas w trakcie rozwodu. W tamtym czasie polityk mieszkał ze swoją 42-letnią partnerką i obecną żoną – Maesaiah Thabane, która na początku lutego usłyszała zarzuty zabójstwa poprzedniej partnerki premiera.

Oskarżany o zabójstwo żony ustąpi ze stanowiska

W poniedziałek Thomas Thabane poinformował, że ustąpi ze stanowiska. List w tej sprawie miał przekazać królowi Letsie III. Mimo że sam premier nie sprecyzował, kiedy ma podać się do dymisji, to jego partia zapowiedziała, że nowy szef rządu zostanie wyłoniony w środę.

– Zdecydowałem się osobiście tu przybyć i poinformować was, że ustępuję z funkcji premiera Lesotho – mówił 80-letni polityk cytowany przez agencję AFP w swoim okręgu wyborczym Abia, niedaleko stolicy kraju, Maseru.

Jak podało BBC, Thabane prawdopodobnie zostanie zastąpiony przez obecnego ministra finansów Moeketsi Majoro. Ma on zostać mianowany w środę w pałacu królewskim. W piątek zbierze się parlament, który zainauguruje nowy rząd.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Prokuratura umorzyła śledztwo ws. zbiórki na nowy samochód dla Sebastiana K.

Krakowska prokuratura ponownie umarza śledztwo w sprawie zbiórki pieniędzy na zakup seicento dla mężczyzny oskarżonego o spowodowanie wypadku, w którym ucierpiała była premier Beata Szydło – dowiedzieli się reporterzy RMF FM. Przypomnijmy – Rafał B., Polak mieszkający wtedy w Anglii, rozpoczął zbiórkę w internecie. Deklarował, że cała kwota zostanie przekazana poszkodowanemu. Udało się zebrać prawie 150 tysięcy, jednak pieniądze zniknęły. Okazało się, że organizator zbiórki przekazał je swojej byłej żonie. Ta przeznaczyła je m.in. na spłatę swoich długów.

Śledczy nie dopatrzyli się popełnienia przestępstwa, bo, ich zdaniem, każdy, kto brał udział w zbiórce i wpłacał pieniądze, dokonywał w ten sposób darowizny na rzecz jej organizatora, a nie na rzecz sprawcy wypadku w Oświęcimiu, Sebastiana K.

Z regulaminu serwisu, za pośrednictwem którego przeprowadzono zbiórkę, wynika, że pieniądze cały czas należą do organizatora akcji i on mógł z nimi zrobić, co chciał, mimo wcześniejszych deklaracji o przekazaniu pieniędzy na kupno nowego samochodu.

Prokuratorzy dodają, że kiedy Rafał B. ogłaszał zbiórkę, nie robił tego z zamiarem popełnienia przestępstwa. Oczywiście zachowanie jest naganne i wpłacający mogą dochodzić swoich praw na drodze cywilnej.

W zbiórce wzięło udział ponad osiem tysięcy osób.
Źródło info i foto: interia.pl

Wypadek z udziałem byłej premier Beaty Szydło. Nie da się odzyskać nagrania z uszkodzonej płyty

Nie da się odzyskać danych z uszkodzonej płyty będącej dowodem w sprawie wypadku rządowej kolumny Beaty Szydło, do którego doszło w lutym 2017 roku w Oświęcimiu – poinformowali sąd eksperci z Biura Ekspertyz Sądowych z Lublina, którzy zbadali płytę. Znajdowały się na niej nagrania z monitoringu dokumentujące przejazd kolumny ówczesnej szefowej rządu. Jak dowiedziała się reporterka TVN24, Biuro Ekspertyz Sądowych z Lublina zbadało uszkodzoną płytę z nagraniem z monitoringu i przekazało wnioski do sądu w Oświęcimiu. Eksperci stwierdzili, że dane zostały utracone bezpowrotnie. Uszkodzenie płyty było mechaniczne.

Eksperci stwierdzili, że dane zostały utracone bezpowrotnie. Uszkodzenie płyty było mechaniczne.

Prokurator twierdzi, że „dowód nie ma żadnego znaczenia”

Prokurator okręgowy z Krakowa Rafał Babiński powiedział, że „od początku było wiadomo, że ten dowód nie ma żadnego znaczenia dla dalszego sprawy, bo to nagranie nie obejmuje miejsca zdarzenia przejazdu kolumny”.

– To jest nagranie z budynku, który znajduje się kilkaset metrów od miejsca zdarzenia, ale obok, na równoległej ulicy – stwierdził prokurator.

Obrońca tłumaczy, że „prawdopodobnie utraciliśmy możliwość ustalenia bezpośredniego świadka”

Władysław Pociej, obrońca Sebastiana Kościelnika, kierowcy seicento uczestniczącego w wypadku z limuzyną z kolumny rządowej ówczesnej premier ocenił, że „jest wysoce prawdopodobne, jeśli nie graniczące z pewnością, że na tym nagraniu musiał być zarejestrowany samochód, który zatrzymał się bezpośrednio za Sebastianem tuż przed wypadkiem, a później na polecenie funkcjonariuszy ówczesnego BOR został przekierowany do natychmiastowego odjazdu w ulicę Orzeszkowej”.

– Musiał zatem dojechać do skrzyżowania 300 metrów dalej, które było objęte tym monitoringiem. Być może jest inaczej i nie mam racji, ale w moim przekonaniu bardzo prawdopodobne jest, że utraciliśmy możliwość ustalenia kierowcy tego samochodu, bezpośredniego świadka zdarzenia – tłumaczył mecenas.

PO-KO zapowiada zawiadomienie do prokuratury

Posłanka Agnieszka Pomaska z klubu Platformy Obywatelskiej – Koalicji Obywatelskiej, odnosząc się do informacji o bezpowrotnym, mechanicznym uszkodzeniu płyty z nagraniem z monitoringu, poinformowała w czwartek w Sejmie, że jej ugrupowanie złoży „zawiadomienie do prokuratury na działania prokuratury, na niedopełnienie obowiązków przez prokuraturę”.

– Doszło do rzeczy niebywałej, skandalicznej, brakuje słów – podkreślała Pomaska. Jak dodała, „tutaj chodzi o konkretną osobę, młodego człowieka, Sebastiana [Kościelnika, kierowcę seicento – przyp. red.], któremu chce się złamać życie”.

– Ale chcemy wyraźnie powiedzieć. W starciu z państwem PiS, każdy w Polsce może być na miejscu 21-letniego Sebastiana – zaznaczyła parlamentarzystka opozycji.

Uszkodzone dowody w sprawie wypadku

O uszkodzonych płytach z nagraniami wideo poinformował w połowie czerwca portal tvn24.pl. Na jednej z nich znajdował się zapis z kamer monitoringu dokumentujący przejazd kolumny ówczesnej szefowej rządu, a na drugiej materiał programu „Czarno na białym” TVN24 dotyczący wypadku. 14 czerwca Prokuratura Okręgowa w Krakowie przekazała w komunikacie, że prokuratura przesłała do sądu „wszelkie dowody zgromadzone w tej sprawie, łącznie z różnorodnymi nagraniami, wszelkie nośniki były nieuszkodzone i zdolne do odtworzenia”.

Dodano, że „prokuratura została poinformowana, że dwie spośród przesłanych do sądu płyt zostały uszkodzone”. Niespełna dwa tygodnie później – 26 czerwca – ta sama prokuratura w komunikacie przyznała, że biegli z Laboratorium Kryminalistycznego nie odtworzyli nagrania z powodu uszkodzenia jednej z płyt. „W dniu 15 marca 2017 roku Prokuratura Okręgowa w Krakowie uzyskała opinię biegłych, w zakresie zadanych pytań, w treści której – w części wstępnej – wskazano, iż płyta DVD z zapisem z monitoringu z ulicy Prusa posiada uszkodzenie w postaci pęknięcia w jej centralnej części, co skutkowało odstąpieniem przez biegłych od odczytania jej zawartości” – czytamy w komunikacie.

Wypadek Beaty Szydło w Oświęcimiu i proces

10 lutego 2017 roku w Oświęcimiu doszło do wypadku samochodowego, na skutek którego ucierpiała premier Beata Szydło. Rządowy pojazd – pancerne audi A8 z 2016 roku – którym jechała ówczesna szefowa rządu, zderzył się z fiatem seicento kierowanym przez 21-letniego Sebastiana Kościelnika, po czym uderzył w drzewo.

Szydło oraz dwaj funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu – kierowca i szef ochrony szefowej rządu – zostali ranni. Premier została przebadana w szpitalu w Oświęcimiu, następnie przetransportowano ją do Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie.

Sebastian Kościelnik został oskarżony o nieumyślne spowodowanie wypadku. Nie przyznał się do winy. Śledczy powoływali się na opinie biegłych, według których – niezależnie od tego, czy pojazdy z kolumny uprzywilejowanej używały bądź nie sygnałów dźwiękowych – wyłącznym i bezpośrednim sprawcą zdarzenia był kierowca fiata, który nie rozeznał się prawidłowo w sytuacji na jezdni. Jak informowaliśmy w tvn24.pl, z takim finałem śledztwa nie godził się zespół trzech prokuratorów, którzy sprawę prowadzili od początku. Złożyli oni wnioski o wyłączenie ich ze śledztwa i nie podpisali aktu oskarżenia. W procesie dotyczącym wypadku przesłuchano już wszystkich kilkudziesięciu świadków. Tylko jeden z nich zeznał, że rządowe samochody miały włączone światła i sygnały dźwiękowe. Pozostali utrzymywali, że sygnałów nie było.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Uszkodzone dowody ws. wypadku z udziałem Beaty Szydło

Prokuratorzy zajmujący się wypadkiem byłej premier Beaty Szydło w Oświęcimiu dostarczyli do sądu dwie uszkodzone płyty, z czego jedna mogła być kluczowa dla finału sprawy. Jak się okazuje, postępowanie ws. uszkodzonych dowodów prowadzą prokuratorzy mający znajomości w PiS.

Portal TVN24.pl poinformował, powołując się na anonimowe źródła, że uszkodzony został zapis z monitoringu, który miał zarejestrować przejazd kolumny limuzyn rządowych z Beatą Szydło na pokładzie. Dziennikarze potwierdzili w prowadzącym sprawę Sądzie Okręgowym w Krakowie, że uszkodzeniu uległy dwie płyty CD.

„Na jednej z płyt, zgodnie z opisem znajdującym się na kopercie, znajdował się materiał stacji TVN24 programu „Czarno na Białym”. Na drugiej płycie znajdował się zapis monitoringu, z którego został sporządzony przez policję protokół oględzin i przekazany do dyspozycji sądu” – czytamy w oświadczeniu rzeczniczki sądu sędzi Beaty Górszczyk. Podkreśliła jednocześnie, że niemożliwe jest jednoznaczne stwierdzenie, kiedy i w jakich okolicznościach doszło do ich uszkodzenia.

Dziennikarze TVN24 ustalili, że o zniszczeniu dowodów nie wiedział obrońca oskarżonego Sebastiana Kościelnika. – Jestem zaskoczony taką informacją, jest dla mnie oczywiste, że te dowody muszą być odzyskane i zregenerowane – powiedział mec. Władysław Pociej.

Początkowo nadzorująca śledztwo Prokuratura Okręgowa w Krakowie twierdziła, że wszystkie dowody przekazane w sprawie wypadku Beaty Szydło były „nieuszkodzone i zdolne do odtworzenia”, a do zniszczenia dowodów musiało dojść już w sądzie. Później jednak śledczy przyznali, że już wcześniej zauważono uszkodzenie jednej z płyt. Prokuratura podkreślała jednak, że nie ma na płycie przejazdu rządowej kolumny, a jedynie zapis materiału telewizyjnego i nagranie z monitoringu z terenu przedszkola, oddalonego o kilkaset metrów od miejsca wypadku.

Mimo to obrońca oskarżonego mec. Pociej złożył do prokuratury doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Sprawą nie chciała się zająć prokuratura w Oświęcimiu, a decyzją krakowskiej prokuratury regionalnej przekazano ją Prokuraturze Okręgowej w Nowym Sączu.
Źródło info i foto: Newsweek.pl